Cezary Kulesza nie próżnuje! Ujawniono fragmenty listu do FIFA ws. ukarania Anglików

Polski Związek Piłki Nożnej, z Cezarym Kuleszą na czele, nie chce odpuścić Anglikom, którzy bezpodstawnie oskarżali Kamila Glika o rasizm. Portal „WP Sportowe Fakty” doszedł do pisma, jakie polska federacja wysłała do FIFA.

We wrześniu tego roku doszło do meczu pomiędzy Polską a Anglią w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Katarze. Pod koniec pierwszej połowy doszło do zamieszek pomiędzy piłkarzami obu drużyn, a w centrum wydarzeń znalazł się Kamil Glik. Obrońca reprezentacji Polski został oskarżony przez Anglików o rasizm. Jak się później okazało, podejrzenia były fałszywe, a Glik został oczyszczony z zarzutów.

Zapowiedzi Kuleszy

Kilkanaście dni temu Cezary Kulesza poinformował na Twitterze, że nie zamierza pozostawić tej sytuacji. Prezes PZPN zapowiedział, że polska federacja złoży wniosek do FIFA o ukaranie osób, które bezpodstawnie oskarżały Kamila Glika o rasizm. Jak się okazuje, prezes Kulesza nie rzucał słów na wiatr.

Fragmenty pisma do FIFA

Portal „WP Sportowe Fakty” ustalił, że PZPN złożył wniosek do FIFA 22 października. Polska federacja powołała się na jeden z punktów Przepisów Dyscyplinarnych FIFA, który mówi o tym, że jeśli ktoś bezpodstawnie oskarża kogoś o rasizm, to sam może zostać ukarany. Fragmenty pisma wysłanego przez Polski Związek Piłki Nożnej znajduje się poniżej.

– PZPN chciałby podkreślić, że zgodnie z artykułem 19 paragraf 2 Dyscyplinarnych Przepisów FIFA, ktokolwiek niesłusznie lub nieodpowiedzialnie oskarża sam może być ukarany – napisano w liście do FIFA.

– W związku z tym chcielibyśmy poprosić Komisję Dyscyplinarną FIFA o rozpatrzenie i decyzję, czy można przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie. W naszej opinii, skoro tak poważne zarzuty skierowane pod adresem naszego piłkarza okazały się bezpodstawne i nieodpowiedzialne, to FIFA powinna podjąć działania i znaleźć odpowiedź na pytanie kto i dlaczego dopuścił się takiego działania – czytamy dalej.

– Jeśli nic w tej sprawie już się nie wydarzy, to pozostanie wrażenie, że arbitralne i bezpodstawne oskarżenia są tolerowane, co może mieć negatywny wpływ na piłkarzy i ich narodowe federacje, jak również na samą FIFA – dodano.

źródło: wp sportowe fakty

Jakub Moder o różnicach pomiędzy Premier League a Ekstraklasą. „Fani żyją każdą akcją”

Jakub Moder wystąpił na kanale „Łączy nas piłka”. Podczas wywiadu wypowiedział się m.in. na temat różnic pomiędzy Ekstraklasą a Premier League. Były piłkarz Lecha Poznań zdradził również, że nie odczuwa dodatkowej presji przed występami w lidze angielskiej.

Różnice pomiędzy piłkarską Anglią a Polską

Jakub Moder zmienił Lecha Poznań na Brighton & Hove Albion za rekordowe 11 mln euro. Polak dość szybko wkomponował się w zespół Mew. Pomocnik reprezentacji Polski w rozmowie z kanałem „Łączy nas piłka” opowiedział o tym, jak się czuje przed meczami Premier League.

– Nie mam presji, że wychodzę na Premier League i że się stresuję. Wiadomo, że też miałem słabsze mecze tu w Anglii, ale im lepszy rywal, tym lepiej my też gramy. Jest jednak duża różnica względem Ekstraklasy. Zwłaszcza pod względem jakości – powiedział wychowanek Lecha Poznań.

– Nie ma tutaj takiego kibicowania i śpiewania przez cały mecz, ale fani za to żyją każdą akcją – dodał Moder.

Jakub Moder zanotował 11 występów w barwach Brighton & Hove Albion w bieżącym sezonie. W tym czasie zanotował jedno trafienie i jedną asystę. Portal transfermarkt.de wycenia 22-letniego Polaka na 10 mln euro. Jego umowa z Mewami obowiązuje do końca czerwca 2025 roku.

Źródło: Łączy nas piłka, Onet

Ronald Koeman zwolniony! „Xavi doszedł do porozumienia z Barceloną”

W środowy wieczór miarka się przebrała i Ronald Koeman został zwolniony przez Joana Laportę. Według hiszpańskich mediów następcą holenderskiego szkoleniowca będzie Xavi Hernández. Hiszpan był przymierzany do pracy na tym stanowisku już od dłuższego czasu.

Koeman zwolniony!

Stało się to, na co czekali niemalże wszyscy kibice FC Barcelony – Ronald Koeman przestał pełnić funkcję szkoleniowca pierwszej drużyny FC Barcelony. Joan Laporta, prezes klubu, wstrzymał się z decyzją o odsunięciu Koemana od pełnienia swoich obowiązków po ostatniej porażce z Realem Madryt. Kluczowa okazała się wczorajsza klęska z Rayo Vallecano, po której Laporta odsunął holenderskiego trenera od pierwszego zespołu Barçy.

Wściekły Laporta

Joan Laporta miał być wczoraj wściekły nie tylko ze względu na porażkę, ale także z powodu absurdalnych tłumaczeń Koemana na konferencji prasowej. Holender po raz kolejny mówił, że to oni byli lepsi na boisku, jednak zabrakło skuteczności.

– Nie mogę narzekać na drużynę. Trudno było nam dobrze wejść w mecz. Rywale bardzo na nas naciskali. Byliśmy lepsi. Patrząc na nasze okazje i na ich okazje, wynik nie jest sprawiedliwy – mówił po meczu Ronald Koeman.

Trzech kandydatów

Po ogłoszeniu decyzji o zwolnieniu Ronalda Koemana hiszpańskie media rozpoczęły poszukiwania możliwych kandydatów do objęcia sterów nad Barceloną. Na krótkiej liście znalazły się 3 nazwisko: Xavi Hernández, Marcelo Gallardo i Sergi Barjuan, z czego ten ostatni miał być brany pod uwagę jedynie jako trener tymczasowy.

Xavi coraz bliżej Barçy

Wraz z biegiem czasu coraz więcej zaczęło się mówić o Xavim Hernándezie. Hiszpański „Sport” przekazał, że Xavi doszedł już do porozumienia z FC Barceloną. Legendarny pomocnik Barçy miałby dziś spotkać się z władzami Al-Sadd, by porozmawiać o rozwiązaniu kontraktu. Klauzula odejścia Xaviego rzekomo wynosi milion euro.

źródło: fcbarca.com 1, fcbarca.com 2

Co za słowa o Musiałowskim! 18-letni Polak porównany do Edena Hazarda

Mateusz Musiałowski zbiera pochwały w Liverpoolu. Ostatnio robi się coraz głośniej o 18-latku, który powoli ociera się o seniorską drużynę „The Reds”. Dziennikarz „Liverpool Echo” porównał go z Edenem Hazardem.

We wtorek pojawiły się informacje o możliwym debiucie Musiałowskiego w pierwszej drużynie Jurgena Kloppa. Do tej pory młody Polak grał w zespole U23, lecz pojawiła się szansa jego występy przeciwko Preston w EFL Cup.

Ostatecznie nic jednak z tego nie wyszło. 18-latka zabrakło nie tyle w wyjściowej „jedenastce” Liverpoolu, ile nawet na ławce rezerwowych.

Polski Hazard?

Nie zmienia to natomiast faktu, że Musiałowski to wielki talent tak Liverpoolu, jak i reprezentacji Polski. Prędzej czy później zadebiutuje w dorosłej drużynie, co potwierdzają także liczne zachwyty kibiców i dziennikarzy z Wysp.

Na łamach „TVP Sport” krótkiego komentarza dotyczącego skrzydłowego udzielił Keifer McDonald. Dziennikarz „Liverpool Echo” zdradził, kogo mu przypomina 18-latek.

– Przypomina mi Hazarda. Oczywiście przed nim bardzo daleka droga, nie da się w tym momencie przewidzieć, jak bardzo zbliży się do niego umiejętnościami, ale przede wszystkim chodzi mi o styl gry. Potrafi dryblować, ma świetny balans ciałem, gra bardzo bezpośrednio. Oglądam dużo meczów U23, obrońcy często nie bardzo wiedzą, jak sobie z nim poradzić. Jego atutem jest też dobry strzał nie tylko z prawej, ale również z lewej nogi – zaznaczył McDonald.

– Z tego co wiem, to miał być uwzględniony w letnich przygotowaniach pierwszej drużyny, ale kontuzja pokrzyżowała plany. Gdyby nie to, to pewnie wtedy miałby już okazję złapać minuty w pierwszej drużynie. Jeśli robiłby ogromne postępy, to potrafię sobie wyobrazić, że w przyszłym sezonie zostanie wypożyczony do klubu z Championship, choć bardziej prawdopodobne wydaje mi się to w rozgrywkach 2023-24. Nikt się na pewno nie zamierza spieszyć – podsumował.

Gwiazda Bundesligi na celowniku Newcastle United! Uda się przeprowadzić transferowy hit?

Kto stanie się pierwszym piłkarzem kupionym przez Newcastle United w erze szejków? Póki co nadal nie doczekaliśmy się oficjalnych komunikatów ze strony „Srok”. Z mediów napływają natomiast kolejne plotki o domniemanych zakupach angielskiego klubu. Na celowniku obecnie znajduje się Florian Wirtz.

Zimą Newcastle United ruszy na zakupy. Zbliżające się okienko transferowe będzie z pewnością bardzo intensywne i interesujące w wykonaniu klubu z St. James’ Park. Nowi właściciele „Srok” dysponują bowiem ogromnymi funduszami, więc mogą sobie pozwolić na wielkie transfery.

Z Niemiec na Wyspy?

Do tej pory w kontekście przenosin do nowo budowanej potęgi Premier League głośno było między innymi o Philippe Coutinho. Pojawiały się także plotki o Jamesie Rodriguezie, jednak ostatecznie nic z tych informacji się nie sprawdziło, przynajmniej na razie.

Teraz pojawił się jednak nowy kandydat do transferu do Newcastle. „SportBild” podało, że szejkowie upodobali sobie Floriana Wirtza, który obecnie stał się gwiazdą Bundesligi. 18-latek bryluje w barwach Bayeru Leverkusen i w bardzo młodym wieku pokazuje olbrzymie umiejętności.

Zainteresowanie nastolatkiem wykazuje wiele topowych klubów w Europie. Jak podaje wspomniany „SportBild” Newcastle chce włączyć się do walki o zawodnika „Aptekarzy”.

Tak czy inaczej, jednak na jego transfer będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Niemieccy dziennikarze zaznaczają, że Wirtz ma podpisany kontrakt z Bayerem aż do 2026 roku. Dodatkowo podkreślono, że piłkarz jest szczęśliwy w obecnym otoczeniu i nie chce się rozstawać z klubem przez najbliższe dwa lata.

Wielka wtopa brytyjskiego dziennika. Redaktorzy nabrali się na fejkowy dowód Matty’ego Casha

Dziennikarze brytyjskiego „The Sun” nabrali się na wymyślony w polskich mediach dowód osobisty Matty’ego Casha. W artykule czytamy, że piłkarz zmieni nazwisko na „Mateusz Gotówka”.

Zakończyła się trwająca kilka tygodni saga związana z przyznaniem polskiego obywatelstwa Matty’emu Cashowi. Proces zakończył się sukcesem i piłkarz będzie do dyspozycji selekcjonera reprezentacji Polski. Paulo Sousa najprawdopodobniej powoła 24-latka już na listopadowe zgrupowanie drużyny narodowej.

Cash z polskim paszportem

Po ogłoszeniu przekazania polskiego paszportu Cashowi serwis „TVP Sport” na Twitterze opublikował własnoręcznie wykonany dowód osobisty z danymi Matty’ego Casha. Rubryki takie jak wiek czy płeć pozostały bez zmian, jednak zmodyfikowane zostało imię oraz nazwisko. Na grafice opracowanej przez „TVP Sport” 24-letni piłkarz nie nazywa się „Matty Cash” a „Mateusz Gotówka. Wszystko to oczywiście było wykonane z przymrużeniem oka. Na żarcie nie poznali się jednak redaktorzy brytyjskiego „The Sun”.

Wpadka „The Sun”

W środę na internetowej stronie „The Sun” pojawił się artykuł poświęcony Matty’emu Cashowi. Dziennikarze nie zrozumieli odpowiednio powyższej grafiki opracowanej przez „TVP Sport” i napisali, że piłkarz Aston Villi w związku z przyznaniem mu polskiego obywatelstwa zmieni swoje imię oraz nazwisko.

– Po nadaniu obywatelstwa Cash otrzymał nowe imię – Mateusz Gotówka – napisali dziennikarze „The Sun”.

źródło: tvp sport, the sun

Problemy przed listopadowym zgrupowaniem! Paulo Sousa z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa

W listopadzie reprezentacja Polski rozegra 2 ostatnie spotkania fazy grupowej eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze. Ze sztabu dobiegają do nas niepokojące informacje, ponieważ u Paulo Sousy zdiagnozowano koronawirusa.

Selekcjoner reprezentacji Polski, Paulo Sousa, przebadał się na obecność koronawirusa w swoim organizmie. Portugalczyk wykonał badania antygenowe, a ostatni z testów dał wynik pozytywny. 51-latek czeka na wynik badania PCR. Jego obecność na listopadowym zgrupowaniu na razie nie jest zagrożona.

Solskjaer stracił szatnię Manchesteru United? Pogba zignorował norweskiego szkoleniowca

Według brytyjskich mediów Ole Gunnar Solskjaer stracił szatnię Manchesteru United. Paul Pogba miał przeprosić drużynę za czerwoną kartkę w starciu z Liverpoolem (0:5), a Norwega… zignorować. Czy to koniec Solskjaera na Old Trafford?

Solskjaer traci szatnię Manchesteru United

Manchester United wpadł w ciężki okres. Ekipa Red Devils przegrała z Liverpoolem aż 0:5. Okazuje się, że po spotkaniu Ole Gunnar Solskjaer stracił resztki posłuchu w szatni. Paul Pogba, który zagrał 15 minut w angielskim klasyku, miał zignorować Norwega po tym, jak dostał czerwoną kartkę. Przeprosił tylko zespół.

Według Daily Mail Francuz po końcowym gwizdku przeprosił kolegów w szatni. Gdy doszło do rozmowy z norweskim szkoleniowcem, nie powiedział nic. Pogba miał ignorować mówiącego w jego stronę trenera.

Takie doniesienia z pewnością świadczą o tym, że Norweg ma problem z utrzymaniem więzi z piłkarzami. Solskjaer po prostu traci szatnię. Według brytyjskiej prasy wielu zawodników Manchesteru United uważa, że Norweg jest za słabym trenerem, aby prowadzić tę drużynę.

Kto może zastąpić Norwega?

Niedawno pojawiły się plotki, mówiące o tym, że następcą Ole Gunnara Solskjaera miałby zostać Antonio Conte. Wśród innych kandydatów wymienia się nazwiska Zinedine’a Zidane’a, Erika ten Haga czy Brendana Rodgersa.

Wsparcie od Sir Alexa

Fabrizio Romano donosi, że Ole Gunnar Solskjaer poprowadzi Manchester United w meczu z Tottenhamem. Sir Alex Ferguson ma wspierać norweskiego szkoleniowca, który odbył specjalną rozmowę z piłkarzami. Przyszłość Norwega zależy od kolejnych spotkań, których wyniki będą kluczowe.

Paulo Sousa o Mattym Cashu: „Zobaczyłem, że jego głowa i serce jest już z nami, z reprezentacją Polski”

Powołanie Matty’ego Casha do reprezentacji Polski zbliża się wielkimi krokami. W miniony weekend z piłkarzem spotkał się selekcjoner reprezentacji Polski, Paulo Sousa. Co na temat 24-letniego obrońcy miał do powiedzenia portugalski szkoleniowiec?

Kilkutygodniowa saga z udziałem Matty’ego Casha i przyznaniem mu polskiego obywatelstwa zakończyła się sukcesem. O zakończeniu całego procesu poinformował nie tylko sam piłkarz, ale także Andrzej Duda oraz Cezary Kulesza. W piątek pomiędzy tą dwójką doszło do spotkania, które z pewnością miało duży wpływ, na przyspieszenie procesu „wyrabiania” polskiego paszportu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Reprezentacja Polski wyjedzie na zgrupowanie zagranicę. Obóz poza granicami naszego kraju

Sousa powoła Casha?

W związku z przyznaniem polskiego obywatelstwa Matty Cash jest już do dyspozycji selekcjonera reprezentacji Polski. Paulo Sousa z pewnością skorzysta z okazji i powoła 24-latka już na listopadowe zgrupowanie drużyny narodowej. Powołania mają zostać ogłoszone w ciągu najbliższych dni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „W domu nazywamy go Mateusz”. Rodzina Matty’ego Casha opowiedziała o emocjach związanych z ostatnimi wydarzeniami

Przydatność w reprezentacji

Matty Cash, kiedy już wdroży się do zespołu Paulo Sousy, nie powinien mieć problemu z wywalczeniem miejsca na prawym wahadle. Jaki plan na 24-latka ma selekcjoner reprezentacji Poski?

– Gracze, którzy często grają w Premier League, jak Bednarek, Klich czy właśnie Cash mogą kadrze dać bardzo dużo. Ta liga wymaga najwyższych umiejętności pod wieloma względami. Fizycznie jest bardzo trudna, ale przecież nie tylko pod tym względem – skomentował Paulo Sousa w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.

Spotkanie Sousy z Cashem

Przed kilkoma dniami Paulo Sousa spotkał się z Mattym Cashem w Ambasadzie RP w Londynie. Jakie odczucia miał Portugalczyk po rozmowie nie tylko z piłkarzem, ale i jego rodziną? Sousa przyznał, że w Cashu i jego najbliższych płynie polska krew.

– Te momenty, które spędziłem z nim i jego rodziną w Londynie… Widać było w tych ludziach dumę, że mają polskie korzenie. Oczywiście mówimy o korzeniach od strony mamy, ale tata i Matty też są zżyci, mocno przejęci tą polską kwestią. Zobaczyłem, że dla rodziny i dla samego piłkarza kwestia gry dla Polski to coś, do czego podchodzą z wielkim entuzjazmem – zdradził Paulo Sousa.

–  Zresztą, to samo ja i mój sztab widzieliśmy u polskich piłkarzy od początku naszej pracy tutaj. Gdy zaczęliśmy rozmowy przez zoom czy teamsy na przykład. Od nich wręcz biła chęć gry dla Polski, duma, że są częścią kadry. W Londynie to samo zobaczyłem u Casha. Zobaczyłem, że jego głowa i serce jest już z nami, z reprezentacją Polski – dodał.

Liczy się tylko język na boisku

Ostatnio w Polsce trwała także dyskusja na temat tego, czy zawodnik, który nie mówi w języku polskim, powinien móc grać w reprezentacji Polski. Swoje stanowisko w tej sprawie przekazał Paulo Sousa. Portugalczyk oczekuje od Casha wyłącznie dobrej postawy na boisku.

– Jak znam piłkarzy z naszej reprezentacji, to jestem pewien, że oni przyjmą go bardzo dobrze, że sprawią, że w tym zespole Matty poczuje się jak w domu. A reszta przyjdzie z czasem. Hymnu może się nauczyć na spokojnie, to samo z językiem, choć trzeba przyznać, że polski do łatwych nie należy. Natomiast najważniejszym językiem w tym przypadku, językiem, którego od niego oczekujemy, jest ten na boisku – oznajmił selekcjoner reprezentacji Polski.

źródło: wp sportowe fakty

„W domu nazywamy go Mateusz”. Rodzina Matty’ego Casha opowiedziała o emocjach związanych z ostatnimi wydarzeniami

Matty Cash otrzymał polskie obywatelstwo. Prawy obrońca Aston Villi będzie mógł reprezentować biało-czerwonych już podczas listopadowego zgrupowania kadry. Rodzina piłkarza zabrała głos w sprawie całego wydarzenia. – Syn bardzo poświęcił się tej sprawie. Jesteśmy z niego bardzo dumni – powiedzieli rodzice Casha.

Dumni z Matty’ego

Barbara Cash (z domu Tomaszewska) i Stuart Cash udzielili wywiadu portalowi „Łączy nas piłka”. Rodzice piłkarza Aston Villi wypowiedzieli się na temat przyznania obywatelstwa Matty’emu Cashowi. Rodzina zawodnika z Premier League jest bardzo dumna, że udało się dopiąć formalności.

– Moim zdaniem entuzjazm nie jest wystarczająco dużym słowem, by opisać to, co czuje teraz cała rodzina. Nasz syn rozwija swoją karierę w piłce nożnej, chciałby wkroczyć na poziom międzynarodowy i wkrótce będzie mógł grać dla Polski. Wszyscy jesteśmy bardzo mocno za tym. Nie możemy się doczekać, gdy wyjdzie na boisko w barwach reprezentacji. Czujemy naprawdę dużą ekscytację – powiedział Stuart Cash.

Historia rodziny

Pani Barbara Cash opowiedziała o swoich korzeniach i historii rodziny. Jej ojciec – Ryszard Tomaszewski miał ciekawą, ale też bardzo trudną drogę, aby ostatecznie znaleźć się w Anglii.

– Jestem bardzo dumna z naszych polskich korzeni. Mój tata urodził się w Polsce, w miejscowości Krakowice. Gdy był dzieckiem i miał cztery lata, cała jego rodzina – ze względu na pracę ojca, czyli mojego dziadka, w strukturach polskiej policji – została w trakcie drugiej wojny światowej zesłana na Syberię – opowiedziała Barbara Cash.

– Po wojnie wszyscy przenieśli się do południowej Afryki, gdzie żyli przez sześć lat. Następnie trafili do Anglii. Tutaj ojciec poznał moją matkę, też Polkę, urodzoną w Brańsku. Do Anglii przeniosła się w 1964 roku. Niedługo potem wzięli ślub. Babcia Matty’ego bardzo trzyma za niego kciuki. Dziadek na pewno byłby z niego dumny – dodała.

Jak się do niego zwracają?

Rodzina piłkarza zdradziła, jak na co dzień nazywają Matty’ego Casha. Okazuje się, że nikt w domu nie mówi do niego w ten sposób. Członkowie rodziny zwracają się do piłkarza Aston Villi per Mateusz, Mat lub Matthew.

– My tak naprawdę mówimy do niego Mat lub Mateusz, rzadziej Matthew. Nikt w domu nie nazywa go Matty. Taka wersja jego imienia przyjęła się w środowisku piłkarskim w okresie, gdy grał w Nottingham. Zaczęli go w ten sposób skrótowo określać w okołomeczowych materiałach i tak już zostało – zakończyła ciotka piłkarza, Teresa.

Źródło: Łączy nas piłka

Gianluca Di Marzio o przyszłości dwóch reprezentantów Polski. „Prawdopodobnie zagra w Premier League, ceni go Leicester City”

Gianluca Di Marzio udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu. Włoski ekspert od rynku transferowego wypowiedział się na temat przyszłości Adama Buksy i Bartosza Bereszyńskiego. Według dziennikarza, Leicester City ceni umiejętności byłego napastnika Pogoni Szczecin, więc możliwe, że Polska będzie miała niedługo kolejnego reprezentanta w Premier League.

Gianluca Di Marzio to czołowy dziennikarz na świecie, jeśli chodzi o przekazywanie sprawdzonych informacji dotyczących rynku transferowego. Włoch w rozmowie z Przeglądem Sportowym wypowiedział się na temat dwóch reprezentantów Polski i ich przyszłości.

Czy Buksa trafi do Premier League?

Według autora książki „Grandhotel Calciomercato” Adam Buksa może niedługo zmienić otoczenie. Di Marzio przekazał w rozmowie z Przeglądem Sportowym, iż Leicester City ceni umiejętności Polaka.

– Wiem, że Paulo Sousa bardzo go ceni i wiem, że bardzo ceni go również Leicester City. Prawdopodobnie w przyszłości będzie kolejnym reprezentantem waszego kraju w Premier League – powiedział Gianluca Di Marzio.

Co z przyszłością „Beresia”?

Włoski dziennikarz wypowiedział się również na temat przyszłości Bartosza Bereszyńskiego. Media niedawno łączyły Polaka z Interem. Gianluca Di Marzio nie wyklucza, że prawy obrońca Sampdorii trafi do jednego z czołowych klubów ligi włoskiej.

– To prawdopodobne. Według mnie ma umiejętności, by grać w topowym klubie w Serie A – dodał.

Źródło: Przegląd Sportowy

Arkadiusz Milik kupił stadion swojego byłego klubu! Potężna inwestycja Polaka

Wielki ukłon Arkadiusza Milika w stronę byłego klubu! Spółka, której główną postacią jest polski napastnik wykupiła stadion Rozwoju Katowice. 27-latek jest głównym udziałowcem.

W przeszłości to właśnie w Katowicach Milik stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. W Rozwoju trenował w sumie od szóstego roku życia, aż w końcu przeniósł się do Górnika Zabrze. Tam jego talent pokazał się znacznie szerzej.

Pomoc byłemu klubowi

To jednak właśnie Rozwojowi Milik wiele zawdzięcza. Sam często powtarzał, że kocha ten klub i traktuje go z sentymentem. Nic więc dziwnego, że zdecydował się na wykupienie stadionu, jednak… Rozwój obecnie na nim nie gra.

W 2019 roku katowicki klub musiał opuścić obiekt, gdyż nie było go stać na jego utrzymanie. Spółka Restrukturyzacji Kopalń, będąca właścicielem gruntu, nie była natomiast zainteresowana utrzymywaniem go w dobrym stanie. Z tego powodu stadion od kilku lat niszczeje.

Z pomocną dłonią wyszedł na szczęście Arkadiusz Milik, o czym poinformował portal katowice24.info. Według serwisu w poniedziałek podpisano akt notarialny sprzedaży terenu, na którym znajduje się stadion. To właśnie spółka, której głównym udziałowcem jest polski napastnik miała dokonać operacji. Na razie nie potwierdziła tego jednak SRK.

– Transakcja objęła prawo użytkowania wieczystego 11 działek o łącznej powierzchni 65 786 m kw. Do tego dochodzi 5 różnych budynków, które stanowiły zaplecze klubu Rozwój. Obecnie na większej części kupionego przez Milika terenu znajduje się niszczejący stadion z boiskiem i trybunami. Do tego dochodzi boisko treningowe i asfaltowe do piłki ręcznej – napisano na portalu.

Kompromitacja Lechii Gdańsk w Pucharze Polski. Arka Gdynia zaszydziła z odwiecznego rywala na Twitterze

Nie ma się co oszukiwać – Lechia Gdańsk skompromitowała się, przegrywając w spotkaniu z klubem z III ligi. Okazję do wyśmiania swojego odwiecznego rywala wykorzystała Arka Gdynia. Pomiędzy oboma klubami doszło do wymiany zdań na Twitterze.

Porażka Lechii

We wtorek zostały rozegrane w sumie 4 spotkania w ramach 1/16 finału Pucharu Polski. W większości tych pojedynków faworyci zrobili to, co do nich należało i awansowali do kolejnej fazy rozgrywek. Noga powinęła się natomiast ekstraklasowej Lechii Gdańsk, która przegrała z 3-ligowym Świtem Nowy Dwór 1:2.

Wymiana zdań

Okazji do zaszydzenia ze swojego odwiecznego rywala nie mogła odpuścić Arka Gdynia. Osoby odpowiedzialne za prowadzenie konta gdyńskiego klubu na Twitterze zamieściły kilka ciętych komentarzy.

Wymęczone zwycięstwo Arki

Zanim jednak przejdziemy do wspomnianych tweetów, to warto zaznaczyć, że tego samego dnia swoje spotkanie w Pucharze Polski rozgrywała Arka Gdynia. Arkowcy mierzyli się także z 3-ligowym klubem, Lechią Zielona Góra. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza co prawda wygrali to spotkanie, jednak jedyna bramka w tym spotkaniu padła dopiero w doliczonym czasie gry.

Wielkie wyróżnienie dla Mateusza Musiałowskiego! 18-latek zadebiutuje w Liverpoolu?

Mateusz Musiałowski zadebiutuje w pierwszej drużynie Liverpoolu?! Według dziennikarza zaufanego w sprawach „The Reds” 18-latek prawdopodobnie otrzyma szansę w najbliższym starciu z Preston. 

Obecnie młody piłkarz występuje w rezerwach Liverpoolu. Dla młodzieżówki gra z powodzeniem, systematycznie wybiega na boisko oraz zbiera sporo pochwał. Niebawem jego dyspozycję może docenić sam Jurgen Klopp.

Czas na debiut?

Musiałowski prawdopodobnie zagra w meczu 1/8 finału Pucharu Ligi Angielskiej przeciwko Preston North End. O możliwym występie utalentowanego nastolatka poinformował James Pearce, dziennikarz dobrze poinformowany w sprawach Liverpoolu.

18-latek regularnie grywa w drużynie U23 „The Reds”, jednak ostatnio zabrakło go w kadrze meczowej. To samo tyczy się Jamesa Balagiziego, Kaide Gordona, Tylera Mortona czy Conora Bradleya. Według Pearce’a wszyscy ci zawodnicy mogą znaleźć się w kadrze seniorskiego zespołu na mecz z Preston.

Musiałowski jest związany z Liverpoolem od sierpnia 2020 roku. Niedawno podpisał z klubem pierwszy profesjonalny kontrakt. Na jego mocy związał się z angielskim gigantem do czerwca 2024 roku. W tym sezonie rozegrał 11 meczów w drużynie U23. Strzelił w nich trzy gole.

Mattias Johansson wbija szpilkę Michniewiczowi. „Nie wiem, dlaczego zostałem odsunięty”

W niedzielę Legia Warszawa przegrała z Piastem Gliwice (1-4), zaś dzień po meczu zwolniony został Czesław Michniewicz. Na to spotkanie z drużyną z powodów pozasportowych nie pojechał Mattias Johansson. Szwed w rozmowie z mediami w mocnych słowach skomentował całą sytuację. 

Przypomnijmy, że do Gliwic oprócz Johanssona nie pojechali także: Lirim Kastrati, Lindsay Rose oraz Jurgen Celhaki. Według wielu informacji Michniewicz miał odsunąć wspomnianych zawodników od składu za „niesubordynację”.

Więcej:

Napięta atmosfera w Legii Warszawa. Michniewicz odsunął 4 zawodników od składu

„Nie chciał ze mną rozmawiać”

Takie postępowanie trenera tylko podsycało plotki o trudnej atmosferze w Legii. Pojawiało się mnóstwo doniesień o libacjach organizowanych przez piłkarzy oraz generalnie trudnej relacji Michniewicza ze swoimi podopiecznymi.

Teraz kiedy kurz po zwolnieniu szkoleniowca nieco opada, na jaw wychodzą nowe fakty. Jeden z odsuniętych przez od składu piłkarzy, a więc Mattias Johansson zabrał głos. Na łamach „Fotbollskanalen” opowiedział o tym incydencie.

– Właściwie nie wiem, dlaczego zostałem odsunięty. Trener nie chciał ze mną rozmawiać przed meczem. To była decyzja szkoleniowca, nie dostałem jednak żadnego wyjaśnienia. Wszyscy pominięci szukaliśmy trenera i chcieliśmy z nim porozmawiać. Ale on nie chciał. Potem przyjechaliśmy na trening w poniedziałek i wtedy okazało się, że został zwolniony. Nie wiem, może trochę spanikował. Był pod presją, być może szukał kozłów ofiarnych – stwierdził Szwed.

– W poniedziałek odbyliśmy pierwsze wspólne zajęcia. Szkoleniowiec Marek Gołębiewski dobrze radził sobie wcześniej w drużynie rezerw i ma jasne wyobrażenie o tym, jak chce grać. Wydaje się być dobrym trenerem i człowiekiem, więc teraz patrzę tylko pozytywnie w przyszłość. Mamy dużo pracy, jak dotąd nie idzie nam w lidze – dodał.

– Czy ten incydent ma wpływ na moją przyszłość w klubie? Nie, wcale. Rozmawiałem z dyrektorem sportowym o tym, co się stało. Powiedział tylko, że musi uszanować decyzję trenera, nie wiedział też, dlaczego tak się stało. Klub jest świetny. Wszystko jest super profesjonalne, a fani są niesamowici. Czuję się tu naprawdę dobrze – podsumował Johansson.