Mączyński znów bryluje na Twitterze! Odpowiedział piłkarzowi Lecha…

W niedzielnym meczu Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Lechem Poznań 2:2. Spotkanie nie obyło się bez kontrowersji, jaką był faul Mączyńskiego na Ramirezie.

Przed meczem nad stadionem Śląska przeszło oberwanie chmury, po którym spotkanie przez chwilę przypominało legendarne starcie RFN – Polska. Nie minęła minuta, a drużyny zainkasowały po stracie, a piłka zdążyła kilkukrotnie stanąć w wodzie. Pierwszą bramkę Gytkjaera Dankowski na suchej nawierzchni raczej by zablokował, ale przy panujących wtedy warunkach przejechał na tylko przez pole bramkowe.

W drugiej połowie sytuacja się poprawiła, ale gospodarze dalej nie kwapili się do wyrównania. Jednak w ostatnim kwadransie nie było miejsca na oddech. Śląsk przypomniał sobie, jak się rozgrywa stałe fragmenty, po których zdobył dwie bramki. W międzyczasie Jakub Moder bezbłędnie wykorzystał jedenastkę i obie drużyny podzieliły się punktami.

W 56. minucie spotkania Krzysztof Mączyński sfaulował Dani Ramireza. Wślizg był dość brutalny, lecz VAR nie wezwał do siebie sędziego Kwiatkowskiego na rozstrzygnięcie sytuacji. Skończyło się „tylko” na żółtej kartce dla gracza gospodarzy. Nie obyło się bez wymiany zdań na Twitterze.

Warto przypomnieć zachowanie Mączyńskiego z czasów gry w Wiśle Kraków, kiedy to został nieumyślnie sfaulowany przez Gajosa…

Konflikt w szatni Barcelony. Messi zignorował wskazówki trenera [WIDEO]

Coraz gorsze wyniki wcale nie polepszają atmosfery w szatni Barcelony. Na nagraniu z ostatniego meczu Blaugrany widać, jak Messi ignoruje Edera Sarabię.

Media nagłaśniają sytuację z sobotniego meczu Barcelony z Celtą. Podczas przerwy na uzupełnienie płynów Eder Sarabia, pełniący rolę asystenta, miał przekazać wskazówki taktyczne kapitanowi Barcelony – Messiemu. Na nagraniu Argentyńczyk nie wydawał się być tym zainteresowany.

https://www.youtube.com/watch?v=BEmCckYGz40&fbclid=IwAR3dCYhR3gLV64JUc43uTJhJ1QnLzDGFwbxImUbswzcM6uOUS37eLe7CdHM

Sytuacja w szatni Barcelony staje się coraz gorsza. Media informują o utracie zaufania trenerów wśród piłkarzy. Jak donosi Marca, piłkarze nie zgadzają się z pewnymi założeniami taktycznymi, jak i ze zmianami, których dokonuje Quique Setien.

Dlaczego straciliście punkty w drugim kolejnym spotkaniu? – został zapytany w sobotę Luis Suarez, na co odparł: „Myślę, że od tego mamy trenerów, by się nad tym zastanowili i przeanalizowali sytuację. My dajemy z siebie wszystko na boisku”.

Quique Setién nie spełnił prawie nic ze swoich obietnic związanych z filozofią Cruyffa. Pochettino lub Allegri w przyszłym sezonie? Już trwają negocjacje. – Francesc Aguilar

Żona piłkarza Lecha z rekordowym kontraktem! Zarobi więcej, niż mąż

Ada Hegerberg jest pierwszą zdobywczynią Złotej Piłki, a prywatnie żoną Thomasa Rogne z Lecha Poznań. Piłkarka podpisała historyczny kontrakt z Nike i będzie zarabiać milion dolarów za sezon!

Największy kontrakt w historii kobiecego futbolu podpisała Ada Hegerberg. Piłkarka wymieniła prywatnego sponsora z Pumy na Nike. Żona Thomasa Rogne będzie zarabiać milion dolarów za sezon przez 10 lat. Piłkarka rocznie będzie otrzymywać taką samą kwotę, co Sergio Ramos czy Raheem Sterling!

To dla mnie nie tylko wielki krok, ale też bardzo emocjonujący moment, bo pierwsze buty piłkarskie jakie miałam, to właśnie Nike – powiedziała Ada Hegerberg w wywiadzie

Hagerberg na co dzień reprezentuje barwy Olympique Lyon, a jej kontrakt szacowany jest na kwotę 400 tysięcy euro rocznie (dla porównania Rogne, zarabia około 250 tysięcy euro).  Norweżka ma już podpisane umowy z Hublotem, Master Card i Danone. Dodatkowo piłkarka przyznała się, że miała ofertę od Adidasa.

Trener Rakowa mocno o Arce! „Następnym razem lepiej zająć się swoim zespołem”

W piątkowym meczu 33. kolejki Ekstraklasy Arka Gdynia przegrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 2:3. Po tej porażce żółto-niebiescy mają już tylko matematyczne szanse na utrzymanie.

Trener Rakowa Częstochowa, Marek Papszun na konferencji był zdenerwowany. Nie podobało mu się przedmeczowe zachowanie Arki Gdynia, która próbowała podglądać jego zespół na treningu.

Nawet dość bezczelne próby oglądania naszego treningu nie pomogły Arce w wywiezieniu chociażby jednego punktu. Może następnym razem warto zająć się swoim zespołem i będzie lepiej – powiedział retorycznie Marek Papszun

Arka Gdynia zajmuje obecnie 14. miejsce w tabeli i traci 7 punktów do Wisły Kraków, która plasuje się na ostatnim miejscu premiowanym utrzymaniem w Ekstraklasie. Żółto-niebiescy wygrali tylko 2 z ostatnich 10 meczów i odnieśli aż 6 porażek.

Legenda chwali Lewandowskiego! „Jest najlepszym napastnikiem na świecie”

Karl-Heinz Rummenigge, czyli obecny prezes Bayernu, nie kryje podziwu względem Roberta Lewandowskiego. Nazwał Polaka najlepszym napastnikiem na świecie.

Wczoraj zakończył się sezon Bundesligi, a mistrzem Niemiec został Bayern. Nie cegiełkę, a ogromną cegłę do końcowego triumfu Bayernu dołożył Robert Lewandowski. Polak zakończył sezon z rekordową dla siebie liczbą bramek, zdobył ich aż 34.

Zachwytu nad Polakiem nie krył obecny prezes Bawarczyków Karl-Heinz Rummenigge. Niemiec był trzykrotnie królem strzelców Bundesligi, lecz nigdy nie przekroczył 30 goli w 1 sezonie. Jego rekord to 29 bramek w sezonie 1980/1981.

 Zdobycie 34 bramek to wspaniałe osiągnięcie. Tylko Gerd Mueller potrafił strzelić więcej.  Gratuluję i dziękuję Robertowi. To najlepszy środkowy napastnik na świecie. – rzekł Rummenige

Legendarny Gerd Müller w sezonie 1971/1972 zdobył na boiskach Bundesligi aż 40 goli. Wynik Lewandowskiego z tego sezonu jest drugim najlepszym w historii.

Pechowo opuściłem 3 mecze w tym sezonie i zagrałem w 31 meczach. Pełne 34 mecze mogłyby oznaczać mój lepszy wynik. Jestem bardzo zadowolony z liczby bramek, lecz podziękowania muszą trafić do zespołu. – dodał Lewandowski

Awantura po meczu na Węgrzech! Chuligani zrywali koszulki z piłkarzy

Wczorajszy remis sprawił, że VSC Debreczyn spadł do drugiej ligi węgierskiej. Najwyraźniej nie spodobało się to kibicom, którzy wtargnęli na murawę i zaczęli zrywać koszulki ze swoich piłkarzy.

VSC Debreczyn to utytułowany węgierski klub, który siedmiokrotnie sięgał po mistrzostwo kraju, ostatni raz w sezonie 2013/2014. Równo 10 lat temu w sezonie 2009/2010 Debreczyn wystąpił w fazie grupowej Ligi Mistrzów, choć nie zdobył wtedy ani jednego punktu.

Wczorajszy remis sprawił, iż VSC Debreczyn pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową na Węgrzech. W meczu ostatniej kolejki przeciwko Paksi FC padł remis 1-1. Klub z Debreczyna do zapewnienia sobie utrzymania potrzebował zwycięstwa.

Tuż po zakończeniu spotkania kibole wtargnęli na murawę, by zabrać koszulki swoim piłkarzom. Zawodnicy, którzy nie chcieli oddać strojów, zostali do tego zmuszeni siłą. Doszło do przepychanek, a chuligani zrywali koszulki ze swoich piłkarzy siłą.

Na boisku powstała niezła zadyma, lecz po kilku chwilach do akcji wkroczyła policja i wtedy kibice wrócili na trybuny.

Przez ponad 2 lata nie grał w piłkę, a jego klub przedłużył z nim kontrakt!

Nie grał w piłkę przez ponad 2 lata, a dokładnie przez 781 dni. Wczoraj przedłużył umowę z obecnym klubem. Kto to taki?

Marco van Ginkel ostatni występ zaliczył 781 dni temu, a mimo to Chelsea postanowiła przedłużyć z nim kontrakt. Van Ginkel ostatni mecz rozegrał 6 maja 2018 roku w barwach PSV Eindhoven. Holender przebywał w rodzimym klubie na zasadzie wypożyczenia z Chelsea.

Marco w tamtym czasie nabawił się kontuzji kolana, w związku z czym musiał przejść operację. Holender wciąż leczy uraz i do tej pory nie udało mu się wrócić do pełni sił.

Marco van Ginkel za niespełna 10 mln euro trafił do Chelsea 3 lipa 2013 roku z holenderskiego Vitesse. W klubie z Londynu nie zdołał bezpośrednio przebić się do pierwszego składu, a więc pojawiły się niekończące się wypożyczenia.

Milan, Stoke, PSV. W tych klubach przebywał Holender na zasadzie wypożyczenia z Chelsea. Ostatni mecz rozegrał w tym ostatnim klubie, gdzie zanotował całkiem niezłe statystyki. Przez niespełna 3 sezony w PSV zanotował 64 występów, w których strzelił 31 bramek i zaliczył 10 asyst.

Kontuzja z pewnością spowolniła rozwój Holendra, wszak ma on już 27 lat! Z młodego talentu Marco powoli zaczyna wchodzić w najlepsze lata kariery piłkarskiej. W sezonie 2017/2018, w którym doznał wspomnianej kontuzji, widać było, że nabiera wiatru w żagle i zaczyna przerastać ligę holenderską i być może na stałe wróciłby do Chelsea. 12 bramek i 12 asyst w 41 meczach w tym pechowym sezonie. Szkoda Holendra, życzymy szybkiego powrotu do formy i liczmy, że szybko ujrzymy go na boisku!

Heat mapa Haalanda z meczu z Hoffenheim robi furorę w internecie! Nie pobiegał

Kto oglądał dzisiejszy mecz Borussii Dortmund z Hoffenheim, ten wie, co tam się wydarzyło. „Wieśniacy” zdemolowali gospodarzy dzisiejszego starcia, a ostateczny wynik to 4-0. Główna w tym zasługa Andreja Kramaricia, który strzelił wszystkie bramki.

Przed meczem w obu zespołach panowały zgoła odmienne emocje. Borussia była pewna drugiego miejsca w tabeli, natomiast Hoffenheim do samego końca walczyło o miejsce premiujące awans do ligi europejskiej. Zwycięstwo zagwarantowało „Wieśniakom” 6. miejsce w ligowej tabeli, które jest równoznaczne z awansem do fazy grupowej ligi europejskiej.

Właśnie z powodu bezpiecznego drugiego miejsca w tabeli Borussia nie musiała się nadmiernie wysilać. Miało to również odzwierciedlenie w wyjściowym składzie gospodarzy, w którym znalazło się 3 zawodników, którzy do tej pory nie byli zawodnikami wyjściowego składu. Byli to Leonardo Baalerdi, Mateu Morey, i Giovanni Reyna. Ten ostatni już od dłuższego czasu puka do drzwi wyjściowego składu.

Ciekawostką po tym spotkaniu jest tzw. „Heat mapa” Erlinga Haalanda. Heat mapa obrazuje obszar boiska, w którym najczęściej porusza się dany zawodnik. A teraz pomyślcie, w której strefie na boisku najczęściej poruszał się Haaland – napastnik BVB.

 

 

Tak, wasze oczy was nie mylą. Norweg najczęściej przebywał w środkowym obszarze boiska, niemalże w samym centrum boiska. Istotnie przyczynił się do tego wynik dzisiejszego meczu. 4 bramki stracone przez gospodarzy zmusiły ich do pięciokrotnego rozpoczynania gry od środka boiska (4 razy po straconej bramce i raz po rozpoczęciu połowy).

Wynik całkowicie oddaje przebieg dzisiejszej rywalizacji. Goście wykazali się ogromną determinacją i zmusili Dortmundczyków do częstego bronienia się. To zmuszało Haalanda, by ten wracał do defensywy. Kolejną kwestią było częste zbieganie Norwega do środka boiska w celu szybszego otrzymania piłki i pomocy w rozegraniu swoim kolegom.

Ostra reakcja Rafała Gikiewicza pod tweetem brata

Rafał Gikiewicz podpisał 3-letni kontrakt z FC Augsburg. W sobotę niemiecki dziennik Bild potwierdził tę informację.

W lipcu 2018 roku Rafał Gikiewicz dołączył do Unionu Berlin, gdzie został wytransferowany z Freiburga za kwotę 150 tysięcy euro. Polak najpierw awansował z drużyną ze stolicy do Bundesligi, a następnie pomógł im utrzymać się w lidze. Bramkarz nie zaakceptował jednak nowego kontaktu i postanowił odejść za darmo z klubu.

Według Bilda Gikiewicz przyjął propozycję z Augsburga. Polak ma zostać pierwszym bramkarzem i zastąpić Tomasa Koubeka, który podmienił w trakcie sezonu Andreasa Luthe. Podczas rozmowy z Sebastianem Staszewskim dla kanału Po Gwizdku Gikiewicz przyznał się, że miał oferty z PSG, Glasgow Rangers i Galatasaray Stambuł.

Przez wiele lat bracia Gikiewicz szli ramię w ramię, lecz teraz są ze sobą pokłóceni. Podczas jednego z wywiadów dla Przeglądu Sportowego napastnik Al Faisaly wyjaśnił, dlaczego się do siebie nie odzywają.

Rafał podobno obraził się na mnie, bo nie pogratulowałem mu wygranego barażu o awans do Bundesligi z VfB Stuttgart. Tyle że on przez dwa wcześniejsze lata nie docenił niczego, co osiągnąłem. W ciągu 12 miesięcy strzeliłem 30 goli, ani razu mi nie pogratulował. Czy to jest normalne, że ja śledziłem jego mecze, wiedziałem, kiedy z kim gra, a on nie miał pojęcia, jakie spotkanie mnie czeka w najbliższej kolejce? Co z tego, że gra w Bundeslidze? – przyznał Łukasz Gikiewicz

Dzisiaj na Twitterze można było zobaczyć jedną z niewielu ich rozmów w ostanim czasie.

Jednak nie Juventus? Kolejny klub dołącza do wyścigu o Milika!

Była mowa o Juventusie, a teraz do wyścigu o Milika dołącza Atletico Madryt. Hiszpański „AS” informuje, iż Polak miałby inkasować za grę w Madrycie 2 razy więcej niż w Neapolu.

Spekulacji związanych z odejściem Arka Milika z Napoli ciąg dalszy. Ostatnimi czasy mówiło się, że głównym kierunkiem dla Polaka będzie Juventus. Teraz do tego wyścigu dołącza Atletico, które wg hiszpańskiego „AS’a” oferuje Milikowi 5 milionów euro rocznie.

Jest to 2-krotnie większa kwota w porównaniu z jego obecnymi zarobkami w SSC Napoli. W zespole mistrzów Włoch, Juventusie, mógłby liczyć na te same zarobki co we wspomnianym Atletico.

Według AS’a Milik wraz ze swoim agentem rozmawiali w czwartek z dyrektorem sportowym Atletico. Według mediów Napoli żąda za Polaka około 50 milionów euro. 

Kontrakt Arkadiusza Milika z Napoli wygasa wraz z końcem 2021 roku. Szanse na przedłużenie kontraktu są niewielkie, więc Napoli będzie chciało sprzedać Polaka jak najszybciej, by nie odszedł w przyszłym roku za darmo. Z tego względu wspomniana żądana kwota za Polaka może zmaleć.

Kto jeszcze jest zainteresowany usługami Polaka? Poza najbardziej pewnymi opcjami w postaci Juventusu i Atletico pojawiły się również opcje z Anglii. W tamtejszych mediach nazwisko Polaka przewija się przy plotkach transferowych Manchesteru United oraz Tottenhamu. Jednak zarówno jedni, jak i drudzy traktują Arka jako alternatywę.

Czy Robert Lewandowski wróci do Ekstraklasy? Odpowiedział sam zainteresowany

Robert Lewandowski od wielu lat znajduje się na światowym topie. Polak liczy sobie 31 wiosen, co jest najlepszym wiekiem dla piłkarza. A czy kapitan reprezentacji Polski myśli o powrocie do Ekstraklasy? Odpowiedź na to pytanie zdradził w rozmowie z TVP Sport.

Forma Polaka z roku na rok nie spada, a wręcz można powiedzieć, że ciągle rośnie. Kontrakt Lewandowskiego obowiązuje do 30 czerwca 2023 roku, lecz jak sam przyznaje, nie jest to jego ostatnia profesjonalna umowa.

Jak potoczą się losy Roberta po zakończeniu obecnego kontraktu z Bayernem? Kolejna umowa z klubem z Monachium, zmiana otoczenia i przejście do innego silnego klubu, a może powrót do Polski? O tej ostatniej opcji opowiedział sam zainteresowany:

Jest za wcześnie, żebym w ogóle o tym myślał. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, czy chciałbym wrócić, czy byłaby taka opcja. Grałem w Ekstraklasie tylko dwa lata i był to niesamowity czas, który bardzo dobrze wspominam, bo wiele się nauczyłem, wiele przeżyłem i tak naprawdę wyszedłem z niej do wielkiej piłki. Mam same dobre wspomnienia – stwierdził Lewandowski

Poza tym Robert oznajmił, iż nadal orientuje się w aktualnej sytuacji Ekstraklasy. Głównie interesują go poczynania dwóch klubów – Legii i Lecha.

Wiem, że to drużyny, które ze sobą najbardziej rywalizują. Grałem w Lechu i zawsze będę doceniał i dobrze wspominał ten czas – to, co tam wygrałem i udało mi się zdobyć. Z biegiem czasu stałem się neutralną osobą, która ogląda też mecze Legii – rzekł Lewandowski.

Poza tematem Ekstraklasy została poruszona kwestia reprezentacji Polski. Robert ma nadzieję, że w kadrze wraz z czasem pojawią się nowe twarze.

Trzeba liczyć na to, że pojawią się kolejni młodzi, ale też mogą to być bardziej doświadczeni gracze, którzy walczyli o miejsce w reprezentacji, ich forma wystrzeliła albo dojrzeli piłkarsko i sprawią, że będą wartością dodaną reprezentacji. Ja na to liczę. Jeśli spojrzymy na to, jak wyglądała nasza reprezentacja w ostatnim czasie, to było kilka nowych nazwisk, ale moim zdaniem im więcej, tym lepiej. Większa rywalizacja jest zawsze dobra. Nie będę podawał nazwisk, bo granie w klubie, a w reprezentacji to dwie rzeczy. Liczę, że ktoś nowy pojawi się i pomoże reprezentacji – powiedział Lewandowski.

Robert Lewandowski notuje kolejny świetny sezon, który wciąż trwa. Wraz z Bayernem sięgnął po mistrzostwo kraju, a rywalizacja w Lidze Mistrzów powróci w sierpniu. Dotychczas w 41 meczach tego sezonu Polak zdobył 48 bramek i zanotował 6 asyst. Dorobek ten może poprawić już jutro – w ostatniej kolejce Bundesligi. A w sierpniu powraca Liga Mistrzów, gdzie Lewy i spółka powalczą o triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie.

Grzegorz Krychowiak chwalony w Rosji. Miłe słowa znanego trenera

Grzegorz Krychowiak zalicza całkiem udany sezon w Rosji. Jeden z najbardziej znanych trenerów w Rosji, Leonid Słucki, nie krył pochwał w kierunku Polaka.

Obecny trener Rubina Kazań w rozmowie z portalem kazanfirst.ru poruszył kilka kwestii związanych z ligą rosyjską. Słucki stwierdził, że Lokomotiw jest jedną z najbardziej kompletnych drużyn, a zawodnicy tacy jak Krychowiak czy Joao Mario są ozdobą ligi.

Co mogę powiedzieć. Lokomotiw jest prawdopodobnie jedną z najbardziej kompletnych drużyn w Premier League. Moim zdaniem piłkarze tacy jak Krychowiak i Joao Mario są na ozdobą naszej ligi, a obecnie nie ma zbyt wielu takich piłkarzy. Naprawdę robią dużą różnicę.

Nie ma się co dziwić słowom Rosjanina. Krychowiak rozgrywa swój drugi sezon w Rosji, a już wyrósł na gwiazdę ligi. W 21 meczach strzelił 9 goli i zaliczył 4 asysty, co jak na defensywnego pomocnika jest fenomenalnym wynikiem. Z takim dorobkiem goli Polak znajduje się na 6. miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi.

Krychowiak i spółka swój kolejny mecz w lidze rozegrają już jutro. Rywalem Lokomotiwu będzie Rubin Kazań, który jest trenowany przez wspomnianego Słuckiego.
Lokomotiw znajduje się na drugim miejscu w tabeli z 9-punktową stratą do liderującego Zenitu. Do końca sezonu 7 kolejek, więc raczej będzie już ciężko powalczyć o mistrzostwo. A przecież klub z Moskwy wciąż musi patrzeć za siebie, ponieważ tam znajduje się Krasnodar z zaledwie trzema punktami straty.

Krzysztof Piątek na celowniku amerykańskiego miliardera

Krzysztof Piątek jest jednym z celów transferowych Rocco Commisso. Amerykański miliarder zastanawia się na sprowadzeniem do Fiorentiny Polaka bądź Andrei Belottiego.

Rocco Commisso to amerykański miliarder, który kupił Fiorentinę w czerwcu 2019 roku za około 160 milionów euro. Jest to kolejny klub piłkarski, nad którym sprawuje kontrolę zaraz po New York Cosmos. Ze względu na koronawirusa Amerykanin musi zarządzać włoskim klubem ze Stanów Zjednoczonych.

Wirus nie przeszkadza Commisso w normalnej pracy. Najważniejszym zadaniem miliardera w tym momencie jest kupno napastnika. Amerykanin ma na celowniku Krzysztofa Piątka, który jest piłkarzem Herty Berlin od stycznia 2020 roku. Fiorentina zastanawia się również nad Belottim, który na co dzień reprezentuje barwy Torino. Wszystko jest jednak zależne od ruchów transferowych wewnątrz klubu.

Rocco Commisso chce przywrócić dawny blask Fiorentinie. Po 27. kolejkach klub z Florencji zdobył 31 punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli. Dwukrotni mistrzowie Włoch po raz ostatni grali w Lidze Mistrzów w sezonie 2009/2010, gdzie odpadli w 1/8 finału po meczach przeciwko Bayernowi Monachium.

Tak kibice Liverpoolu świętowali mistrzostwo! Piękne obrazki

30 lat kibice The Reds wypatrywali kolejnego mistrzostwa Anglii. Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Chelsea nad Manchesterem City Liverpoolczycy nie muszą czekać do ostatniej kolejki, aby cieszyć się z ostatecznego triumfu.

Fani The Reads spotkali się na ulicach Liverpoolu, aby świętować tytuł mistrzowski. Pod Anfield rozlało się morze kibiców w czerwonych koszulkach, którzy postanowi wspólnie cieszyć się z sukcesu podopiecznych Kloppa.

W internecie można znaleźć mieszane opinie na temat fety zorganizowanej przez fanów Liverpoolu. Według ustaleń pod Anfield miało być ponad 2000 osób. Kibice The Reds złamali zasady sanitarne, przez co narazili nie tylko siebie, ale i innych uczestników zgromadzenia. 

Włoski klub zainteresowany Kamilem Glikiem! I nie jest to Torino!

Wszystko wskazuje na to, że Kamil Glik pożegna się po tym sezonie z AS Monaco. Usługami Polaka jest zainteresowane Benevento – obecny lider Serie B.

Benevento jest na dobrej drodze, by wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech po dwuletniej nieobecności. W obecnym sezonie zajmują pierwsze miejsce w tabeli po 29 rozegranych kolejkach. Nad drugim Crotone mają aż 22 punkty przewagi!

Kontrakt Kamila Glika z AS Monaco kończy się wraz z końcem czerwca 2021 roku. Mimo to wiele się mówi o możliwym odejściu Polaka do innego klubu. Początkowo wiele wskazywało na powrót Polaka do Torino, gdzie przez kilka lat był kapitanem tego klubu, lecz teraz rzekomo Kamil znalazł się na liście życzeń Benevento.

Włoski dziennikarz, Nicolo Schira, poinformował na twitterze o zainteresowaniu Polakiem ze strony Benevento. Jeśli klub faktycznie awansuje do Serie A, to może tam powstać naprawdę niezła paka, naprawdę niezłych piłkarzy. Daniel Sturridge, Fernano Llorente i wspomniany Glik, mieliby wspomóc Benevento w przyszłym sezonie w Serie A.

Kamil Glik trafił do Monaco w 2016 roku, tuż po zakończeniu Euro we Francji. Od samego początku Polak stał się zawodnikiem wyjściowego składu i niemal tydzień w tydzień mogliśmy śledzić jego zmagania. Łącznie dla obecnego klubu rozegrał 167 spotkań, w których strzelił 14 bramek. Przez cztery lata zdołał zdobyć Mistrzostwo Francji, a w Lidze Mistrzów najdalej dotarł do półfinału.