Łukasz Fabiański zdradził kulisy rozmów z Adamem Nawałką. „Byłem wtedy zaskoczony, zły”

W sierpniu tego roku Łukasz Fabiański ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” zdradził kulisy odejścia z reprezentacji Polski, a także poruszył kwestię wyboru pierwszego bramkarza przez Adama Nawałkę.

Koniec pięknej kariery

Informacja o zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez Łukasza Fabiańskiego została ogłoszona na początku sierpnia tego roku. Bramkarz West Hamu United zdradził, że tę decyzję planował już od dłuższego czasu. W związku z tym do jego oczu nie napływają łzy na myśl o grze w reprezentacji.

– Powiem szczerze, że taki plan pojawił się w mojej głowie już kilka lat temu. Stwierdziłem, że chcę zakończyć reprezentacyjną karierę po Euro 2020, nie wiedząc jeszcze, że turniej zostanie rozegrany rok później. Kiedy trenerem został Jerzy Brzęczek, już podczas pierwszej rozmowy w cztery oczy powiedziałem mu, że prawdopodobnie eliminacje do Euro 2020 i sam turniej będą moimi ostatnimi. Miałem taki pomysł na siebie, niezależnie od tego, jak moje historia w kadrze potoczyłaby się przez ten czas pod kątem sportowym – zdradził Łukasz Fabiański.

Najmilsze wspomnienia

W narodowych barwach Łukasz Fabiański zagrał w sumie w 56 spotkaniach. Obecny bramkarz WHU wraz z reprezentacją Polski pojawił się na Mistrzostwach Świata 2006, Mistrzostwach Europy 2008, Mistrzostwach Europy 2016, Mistrzostwach Świata 2018 oraz na minionym EURO 2020. Jak teraz wspomina swoją karierę w biało-czerwonych barwach?

– Piękna historia. Duma z tego, że przez tak wiele lat byłem reprezentantem prawie czterdziestomilionowego kraju, w którym jest tak wielu chłopaków, którzy pragną zagrać w drużynie narodowej. Moim marzeniem było wystąpić w kadrze chociaż raz. A że przez tak wiele lat byłem jej częścią, rozegrałem niezłą moim zdaniem liczbę spotkań, zapisałem się w historii polskiej piłki, to coś naprawdę pięknego. Spełnienie dziecięcych marzeń – ocenił Fabiański.

Wybór Adama Nawałki

Przez ostatnie lata Łukasz Fabiański w reprezentacji Polski był numerem 2, tuż za plecami Wojciecha Szczęsnego. 36-latek zdradził kulisy rozmów z Adamem Nawałką, kiedy ten poinformował go, że będzie musiał poradzić sobie z rolą rezerwowego.

– Były dwa momenty, kiedy trener Nawałka poinformował mnie, że nie będę bramkarzem numer jeden podczas turnieju: najpierw podczas Euro we Francji, potem na mundialu w Rosji, ale w 2016 roku bolało mnie to zdecydowanie bardziej. Byłem wtedy zaskoczony, zły. Trener Nawałka brał nas na rozmowy pojedynczo, powiedział, że liczy na moją gotowość. Wdałem się w dyskusję, prosiłem, aby trener podał argumenty. Ale on miał taki styl pracy, że uważał, że ze swoich decyzji tłumaczyć się nie musi. Ja jednak wyraziłem swoje niezadowolenie. Wtedy zapytał: „Czy to oznacza, że chcesz opuścić reprezentację?” Opowiedziałem, że absolutnie nie, że nie będę robił żadnych dymów, ale mam prawo powiedzieć, co myślę na ten temat. Zawsze z tyłu głowy miałem zakodowane, że zależy mi przede wszystkim na drużynie, że jestem w drużynie narodowej dla chłopaków, kibiców, dla kraju, który reprezentuję – opowiedział 36-latek.

źródło: przeglad sportowy

Bramkarz reprezentacji Anglii zabrał głos przed meczem z Polską. „Będziemy gotowi na wszystko”

Już niespełna 24 godziny pozostały do rozpoczęcia meczu Polska-Anglia w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Dzień przed meczem udział w konferencji prasowej wzięli Gareth Southgate oraz Jordan Pickford. Co do powiedzenia miał bramkarz reprezentacji Anglii?

Za nami półmetek rywalizacji w grupie „I”, w której znajdują się reprezentacje Polski oraz Anglii. Obie reprezentacje ponownie skrzyżują rękawice, a miejscem pojedynku będzie Stadion Narodowy w Warszawie. Przypomnijmy, że pierwszy mecz pomiędzy oboma zespołami w tych rozgrywkach zakończył się zwycięstwem Anglików na własnym obiekcie 2:1.

Polacy popsują jubileusz?

Podstawowym bramkarzem reprezentacji Anglii jest Jordan Pickford, dla którego mecz z Polską będzie jubileuszowym, czterdziestym występem w narodowych barwach. Bramkarz na co dzień występujący w Evertonie nie zagrał w marcowym meczu pomiędzy Anglią a Polską, gdyż był wówczas kontuzjowany.

Pickford vs Lewandowski

We wspomnianym meczu Anglia-Polska na Wembley Jordan Pickford nie był jedynym wielkim nieobecnym. Wówczas kontuzja wykluczyła z gry Roberta Lewandowskiego. Bramkarz Evertonu zapowiada, że jest gotowy na starcie z najlepszym napastnikiem na świecie.

– Na starcie z Lewandowskim przygotowuje się jak do każdego innego. Koncentracja musi być na najwyższym poziomie, bo to czołowy snajper świata. Jestem jednak gotowy na ten pojedynek i chcę zachować czyste konto. Zresztą wszyscy musimy zagrać jak najlepsze spotkanie – zapowiedział Jordan Pickford.

– Mam wrażenie, że teraz znajduję się w najlepszym momencie mojej kariery. Jestem starszy i bardziej doświadczony, a teraz muszę udowodnić, że jestem też w dobrej formie. Robię wszystko, by prezentować się jak najlepiej – dodał.

„Będziemy gotowi na wszystko”

Bramkarz reprezentacji Anglii mówił nie tylko o Robercie Lewandowskim, ale opowiedział kilka słów o reprezentacji Polski. 27-latek zapowiada, że on i jego koledzy będą w środę gotowi na wszystko.

– Przez cały tydzień naprawdę ciężko pracowałem, trenowałem z innymi bramkarzami. Wiemy, że Polska ma dobrą drużynę, a Robert Lewandowski jest topowym napastnikiem. Będziemy gotowi na wszystko – powiedział Jordan Pickford.

Reprezentacja Polski bez dwóch podstawowych piłkarzy na mecz z Anglią. „Nie są na to gotowi”

Za nami konferencja prasowa z udziałem Paulo Sousy i Jakuba Modera. Selekcjoner reprezentacji Polski potwierdził, że w środowym meczu nie będzie mógł skorzystać z usług dwóch piłkarzy, którzy do tej pory mieli pewne miejsce w wyjściowym składzie.

Już jutro reprezentacja Polski zmierzy się z reprezentacją Anglii w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata 2022. W marcu mecz tych drużyn zakończył się wygraną Anglików 2:1. Jeśli Polacy chcą utrzymać szanse na awans z pierwszego miejsca, to muszą koniecznie się zrewanżować i wygrać najbliższe spotkanie. Na półmetku zmagań Biało-Czerwoni znajdują się na drugiej lokacie w grupie „I” i tracą 5 punktów do wicemistrzów Europy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak wygląda sytuacja w „polskiej” grupie w eliminacjach do MŚ? Statystycy wyliczyli szanse Polaków na awans

Problemy kadrowe

Od początku pracy Paulo Sousy z reprezentacją Polski naszej drużyny narodowej nie omija pech. Tylko w ostatnich tygodniach urazów nabawili się Sebastian Szymański, czy Kacper Kozłowski. Wcześniej poważniejszych kontuzji doznali m.in. Arkadiusz Milik, czy Krzysztof Piątek. Ponadto portugalski szkoleniowiec nie mógł podczas trwającego zgrupowania skorzystać z usług Mateusz Klicha, który zaraził się koronawirusem.

I to nie koniec problemów zdrowotnych w zespole Paulo Sousy. Przed rozpoczęciem zgrupowania kontuzji doznał Piotr Zieliński, z którym lekarze reprezentacji pracowali nad powrotem do pełni sił przez ostatni dni. Do tego urazu pachwiny w meczu z Albanią nabawił się Bartosz Bereszyński. Paulo Sousa potwierdził na konferencji prasowej, że w meczu z Anglią zabraknie zarówno jednego, jak i drugiego.

Problemy w obronie

Reprezentacji Polski prowadzonej przez Paulo Sousę wiele osób zarzuca słabą i niepewną grę w defensywie. Do tej pory jedynie w meczu z Andorą naszym piłkarzom udało się zachować czyste konto. Pod względem traconych bramek na mecz zespół Paulo Sousy jest najgorszy na tle poprzednich selekcjonerów. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Kto zagra w ataku?

Jak wygląda sytuacja w „polskiej” grupie w eliminacjach do MŚ? Statystycy wyliczyli szanse Polaków na awans

Za nami półmetek rywalizacji w europejskich kwalifikacjach do Mistrzostw Świata 2022. Eksperci z serwisu „Gracenote” wyliczyli szanse poszczególnych drużyn na awans do turnieju głównego. Jak przedstawia się sytuacja Biało-Czerwonych?

Już w środę reprezentacja Polski rozegra ostatni mecz podczas wrześniowej przerwy reprezentacyjnej. Ostatnio podopieczni Paulo Sousy rozbili na wyjeździe San Marino 7:1, a jeszcze wcześniej pokonali w Warszawie Albanię 4:1. W marcu tego roku Biało Czerwoni rozegrali trzy spotkania, w których uzbierali 4 punkty. Zremisowali 3:3 z Węgrami, pokonali 3:0 Andorę oraz przegrali z Anglią 1:2. To właśnie z Synami Albiony przyjdzie nam się zmierzyć już jutro.

Półmetek rywalizacji

Reprezentacja Polski w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2022 rozegrała do tej pory łącznie 5 spotkań, co oznacza, że jesteśmy na półmetku rywalizacji. Polacy uzbierali w sumie 10 punktów, co daje im drugie miejsce w grupie z 5-punktową stratą do reprezentacji Anglii. Za ich plecami znajdują się kolejno: Albania (9 punktów), Węgry (7 punktów), Andora (3 punkty) oraz San Marino (0 punktów).

Czołówka zestawienia

Pracownicy serwisu „Gracenote” wyliczyli szanse poszczególnych reprezentacji na wygranie grupy, zajęcie drugiego miejsca, a także awans na Mundial. Największe prawdopodobieństwo na zakwalifikowanie się do MŚ 2022 ma obecnie Dania, której awans został oceniony na 99%. Powyżej 90% mają reprezentacje Anglii, Belgii oraz Francji. Bez jakichkolwiek szans na awans pozostaje 20 reprezentacji.

Polska

Szanse na wygranie przez reprezentację Polski grupy są już iluzoryczne i zostały one oceniony na zaledwie 3 punkty procentowe. Z kolei na zajecie drugiego miejsca i awans do baraży statystycy dają Polakom aż na 74%. Szanse na awans na Mundial wynoszą 19%.

Paulo Sousa zadowolony z występu debiutanta. „To gracz, który może pomóc naszej drużynie”

Reprezentacja Polski rozbiła w niedzielę reprezentację San Marino 7:1. W meczu zadebiutowali Jakub Kamiński, Bartosz Slisz oraz Nicola Zalewski. Selekcjoner Biał0-Czerwonych jest szczególnie zadowolony z występu piłkarza występującego na co dzień we Włoszech.

Polska wygrała z San Marino

W niedzielę odbył się mecz piątej kolejki eliminacji do Mistrzostw Świata pomiędzy reprezentacją Polski a reprezentacją San Marino. Podopieczni Paulo Sousy zrobili to, co do nich należało i gładko ograli reprezentantów San Marino na ich terenie 7:1. W pierwszej połowie 2 bramki strzelił Robert Lewandowski, a po jednej dołożyli Karol Świderski oraz Karol Linetty. W drugiej połowie hat-trickiem popisał się Adam Buksa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Reprezentacja Polski pokonała San Marino 7:1! Mieszane uczucia wśród kibiców [REAKCJE]

Trzej debiutanci

We wczorajszym meczu w narodowych barwach zadebiutowało trzech zawodników. W wyjściowym składzie na mecz z San Marino znaleźli się się Jakub Kamiński, który jednak rozegrał bardzo przeciętne zawody. Po zmianie stron na murawie pojawił się Bartosz  Slisz, który zastąpił Jakuba Modera. Piłkarz Legii podzielił los Kamińskiego i także nie popisał się w trakcie meczu niczym ciekawym. O wiele lepiej poszło z kolei Nicoli Zalewskiemu, trzeciemu wczorajszemu debiutantowi. Piłkarz AS Romy pojawił się na murawie w 66. minucie meczu. Przez niespełna pół godziny gry zdołał zanotować asystę, wywalczyć rzut wolny w pobliżu pola karnego rywala, a także kilkukrotnie wygrać pojedynek z rywalami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nicola Zalewski skomentował debiut w reprezentacji Polski. „To była normalna piłka”

Sousa zachwycony!

Dzięki wczorajszemu występowi Nicola Zalewski zaskarbił sobie sympatię szerokiego grona kibiców. Ponadto 19-latek przez nieco ponad 20 minut gry w meczu z San Marino zdążył zachwycić Paulo Sousę. Portugalczyk skomentował występ Zalewskiego w wywiadzie pomeczowym.

Podobali mi się też nowi zawodnicy. Nie jestem trenerem, który wyróżnia indywidualnie piłkarzy, ale muszę powiedzieć co nieco o Nicoli Zalewskim. To był jego debiut i zdążył pokazał swoją osobowość. Grał na dwóch pozycjach i ważnym dla niego było to, by koledzy z drużyny dostrzegli w nim to, co my w nim widzimy. To gracz, który może pomóc naszej drużynie – ocenił Paulo Sousa.

„Musimy być skupieni”

Od kiedy Paulo Sousa rozpoczął pracę z reprezentacją Polski, rozpoczęły się problemy w obronie. Do tej pory tylko w meczu z Andorą udało się naszym reprezentantom zachować czyste konto. Nawet San Marino zdołało nam strzelić gola. Co o tym myśli Paulo Sousa?

– Strzeliliśmy w pierwszej połowie cztery gole, mimo wielu zmian w wyjściowym składzie, a goli mogło być jeszcze więcej. Oczywiście, pomyłki są częścią procesu rozwijania zespołu. Ale wciąż musimy być skupieni, nastawieni na atak bramki rywala i taką drużynę kocham oglądać. Gole są najlepszą częścią mecz, więc nakłaniam drużynę, by cały czas atakowała – skomentował Portugalczyk.

W drugiej połowie nasz rywal powiększył pressing, a my cały czas graliśmy na tej samej intensywności, co w pierwszej połowie, gdy presji nie było. Musimy umieć szybciej korygować nasze błędy. Drużynie zajęło zbyt dużo czasu, by zrozumieć, że musimy pewne rzeczy poprawić – dodał.

źródło: tvp sport

Reprezentacja Polski pokonała San Marino 7:1! Mieszane uczucia wśród kibiców [REAKCJE]

Reprezentacja Polski pokonała w niedzielę reprezentację San Marino 7:1. Dzięki zwycięstwu Biało-Czerwoni utrzymali się na drugim miejscu w grupie „I” w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Jak na mecz zareagowali kibice i eksperci?

Za nami dwa spotkania z udziałem reprezentacji Polski podczas wrześniowej przerwy reprezentacyjnej. W czwartek zespół Paulo Sousy pokonał Albanię 4:1. W niedzielę Polacy dołożyli na swoje konto kolejne 3 punkty dzięki wygranej z San Marino 7:1.

Mecz z San Marino rozpoczął się dla Polaków naprawdę dobrze. Już w 4. minucie pojedynku nasi rodacy wyszli na prowadzenie po bramce Roberta Lewandowskiego. Do końca pierwszej połowy bramki zdołali jeszcze strzelić kolejno: Karol Świderski, ponownie Lewandowski oraz Karol Linetty.

Po zmianie stron i po przeprowadzaniu kolejnych zmian reprezentacja Polski wyglądała zdecydowanie gorzej niż w pierwszej połowie. Już w 48. minucie nasi rywale zdołali wykorzystać niedokładne podanie Kamila Piątkowskiego i doprowadzili do wyniku 1:4. Pod koniec meczu sprawy w swoje ręce wziął Adam Buksa, który w ciągu niespełna 30 minut zdołał ustrzelić hat-tricka. Koniec końców spotkanie zakończyło się wygraną Biało-Czerwonych 7:1.

Kolejny mecz bez zachowania czystego konta

Hat-trick Buksy

Udany debiut Zalewskiego

https://twitter.com/kpiersc/status/1434617825147199489

Selekcjoner reprezentacji San Marino o sposobie na zatrzymanie Lewandowskiego. „To po prostu niemożliwe”

Już tylko kilka godzin dzieli nas od rozpoczęcia meczu reprezentacji Polski z reprezentacją San Marino. Przed meczem z Biało-Czerwonymi głos zabrał Franco Varrella, selekcjoner reprezentacji San Marino.

Reprezentacja Polski kontynuuje zmagania w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2022. Do tej pory Biało-Czerwoni rozegrali 4 mecze, w których uzbierali 7 punktów, co daje im drugie miejsce w grupie „I”. Kolejnym rywalem Lewandowskiego i spółki będzie reprezentacja San Marino. Początek meczu w niedzielę o 20:45.

Czy San Marino zatrzyma Lewandowskiego?

W czwartek Polacy pokonali 4:1 reprezentację Albanii. Duży udział w tym zwycięstwie miał Robert Lewandowski, który strzelił bramkę i zanotował asystę. Jaki plan na zatrzymanie najlepszego piłkarza świata ma selekcjoner naszych dzisiejszych rywali?

– Na początek coś sobie wyjaśnijmy. To nie jest człowiek, to jest cały zespół. Polska to Robert Lewandowski. Nie wyznaczę nikogo, żeby go pilnował. Będzie krył sam siebie. Powiem panu, dlaczego. Gdybym miał wyznaczyć kogoś, kto miałby go pilnować, to musiałaby to być cała drużyna i wtedy nie moglibyśmy nawet rozegrać tego spotkania. Nie będę zatem zastanawiał się nad tym problemem, bo nie ma sposobu na rozwiązanie go. To po prostu niemożliwe – skomentował Franco Varrella w rozmowie z „TVP Sport”.

Polacy zachowają czyste konto?

Od kiedy stery nad naszą reprezentacją przejął Paulo Sousa, zespół ten zaliczył ogromny regres w defensywie. Do tej pory jedynie w meczu z Andorą naszym piłkarzom udało się zachować czyste konto. Selekcjoner reprezentacji San Marino dostrzega mankamenty w naszej obronie, jednak nie nastawia się, by jego podopiecznym udało się zdobyć bramkę.

– Polska może mieć problemy defensywne, ale w starciach z zespołami, które są mniej więcej na jej poziomie. My na nim nie jesteśmy i nawet nie aspirujemy do tego, żeby stworzyć zagrożenie pod waszą bramką. Nie sądzę, by było nas na to stać – ocenił selekcjoner reprezentacji San Marino.

źródło: tvp sport

Jakim składem Polska zagra z San Marino? Paulo Sousa nie chce kalkulować

W niedzielę reprezentacja Polski zmierzy się z reprezentacją San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Jakim składem na ten mecz mogą wyjść Biało-Czerwoni? Według doniesień mediów Paulo Sousa nie zamierza ryzykować i będzie chciał zagrać najlepszymi piłkarzami, jakich ma do dyspozycji.

Reprezentacja Polski dobrze rozpoczęła wrześniowe zgrupowanie. W czwartek podopieczni Paulo Sousy pokonali niżej notowaną Albanię 4:1. Bramki dla Biało-Czerwonych zdobyli Lewandowski, Buksa, Krychowiak oraz Linetty. Mimo wszystko wynik nie oddaje w pełni przebiegu spotkania, gdyż przez znaczną część czasu to właśnie Albańczycy wydawali się być stroną dominującą.

Czas na mecz z San Marino

Naszym najbliższym rywalem będzie reprezentacja San Marino, z którą zmierzymy się na wyjeździe w niedzielę o 20:45. Mimo że Paulo Sousa skupia się już z pewnością na Anglii, z którą zagramy w środę, to musimy podejść do spotkania z San Marino w pełni skoncentrowani. Dlatego też portugalski szkoleniowiec najprawdopodobniej pośle do boju najsilniejszą możliwą jedenastkę.

Jaki skład na San Marino?

Pierwsze doniesienia ws. możliwego składu na mecz z San Marino podał portal „TVP Sport”. Według podanych informacji, Paulo Sousa ma postawić niemalże na taki sam skład jak w meczu z Albanią. Jedyną zmianą ma być wejście Kamila Piątkowskiego w buty Bartosza Bereszyńskiego, który nabawił się urazu pachwiny. Mimo wszystko na poniższy możliwy skład należy patrzeć z przymrużeniem oka. Sam selekcjoner powiedział, że decyzję ws. składu na mecz podejmie w niedzielę rano.

– Bartosz Bereszyński zszedł w czwartek z boiska z powodu kontuzji. Jutro nie zagra – chcemy, by w poniedziałek wrócił do treningów z drużyną – skomentował Paulo Sousa na sobotniej konferencji prasowej.

– Nie wiem jeszcze, ile zmian w składzie zrobimy. Dzisiejsza sesja treningowa będzie miała formę rozruchu. Rano sprawdzimy, jakie jest samopoczucie piłkarzy i podejmiemy decyzję – dodał.

Potencjalny skład Polaków na mecz z San Marino wg „TVP Sport”

Wojciech Szczęsny – Kamil Piątkowski, Kamil Glik, Jan Bednarek, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Karol Linetty, Jakub Moder, Przemysław Frankowski – Adam Buksa, Robert Lewandowski

źródło: tvp sport

Rafał Gikiewicz skomentował brak powołania od Paulo Sousy. „Jego słowa mnie nie ruszają”

Rafał Gikiewicz jest skrupulatnie pomijany przez Paulo Sousę przy okazji powołań do reprezentacji Polski. Bramkarz Augsburga stwierdził, że ostatnie słowa portugalskiego szkoleniowca go nie ruszyły.

Reprezentacja Polski wygrała pierwsze wrześniowe spotkanie z Albanią 4:1. Przed Biało-Czerwonymi spotkanie z San Marino, które odbędzie się już w niedzielę. Wrześniowe zgrupowanie zostanie zwieńczone spotkaniem z Anglią, które odbędzie się w środę na Stadionie Narodowym  w Warszawie.

Sousa skreślił Gikiewicz

Rafał Gikiewicz wciąż nie doczekał się debiutu w reprezentacji Polski, choć w przeszłości otrzymał powołanie na zgrupowanie. W ostatnich miesiącach nie da się ukryć, że polski bramkarz jest wyróżniającą się postacią w swoim zespole, jednakże ze względu na silną rywalizację w polskiej kadrze nie otrzymał on jeszcze powołania od Paulo Sousy. Zresztą przed kilkoma dniami portugalski szkoleniowiec powiedział na konferencji prasowej, że bramkarz Augsburga nie jest w jego kręgu zainteresowań.

– Nie on jest na naszym radarze. Myślimy o przyszłości. Wszyscy bramkarze, których obserwujemy, są lepsi niż on – skomentował Paulo Sousa.

Gikiewicz o braku powołania

Po meczu Polska-Albania w „Sportowym wieczorze” na antenie „TVP Sport” pojawił się sam Gikiewicz. 33-letni bramkarz skomentował ostatnie słowa selekcjonera reprezentacji Polski.

– Ten radar nie wykrywał mnie przez ostatnie 14 miesięcy, więc jego słowa, że jestem słabszy od kogoś, nie ruszają mnie. Nie widział mnie na treningu, nie widział mnie na meczu, więc ciężko powinno mu się wypowiadać na mój temat – skomentował Gikiewicz.

–  Gdybym był stary, nie otrzymałbym nowej umowy w Augsburgu i ściągnęliby kogoś młodego. Tam to nie jest problem, a tu od lat to jest problemem. Ale to mi daje paliwo i robię swoje – dodał.

źródło: tvp sport

Były reprezentant Polski: „Bez Lewandowskiego drużyna będzie się męczyła nawet z San Marino”

Już w niedzielę reprezentacja Polski zmierzy się z San Marino. Były reprezentant Polski, Grzegorz Mielcarski, uważa, że bez swojego kapitana Biało-Czerwoni mogliby mieć w tym starciu niemałe problemy.

Za nami pierwsze wrześniowe spotkanie z udziałem Biało-Czerwonych. W czwartek podopieczni Paulo Sousy odnieśli zwycięstwo na Stadionie Narodowym w spotkaniu z niżej notowaną Albanią 4:1. Znaczący udział w triumfie miał Lewandowski, który zdobył jedną bramkę oraz zanotował kapitalną asystę przy bramce Grzegorza Krychowiaka. Bez dwóch zdań kapitan reprezentacji był tego dnia najlepszy na boisku.

Mieszane uczucia

Pomimo okazałego zwycięstwa w Polsce panują mocno mieszane nastroje. Jedni są zadowoleni, gdyż ich zdaniem najważniejszy jest końcowy wynik, a nie styl. Po drugiej stronie stoją natomiast ludzie, którzy nieco szerzej patrzą na ten mecz i mówią, że w meczu z takim przeciwnikiem jak Albania nie tylko trzeba wygrać, ale także prezentować się lepiej na tle niżej notowanego rywala.

– Zgadzam się, że w eliminacjach najważniejsze są punkty, ale za naszą kadrą od długiego czasu ciągnie się kilka kwestii. Tracimy gole, nie potrafimy narzucać przeciwnikom własnych warunków gry. Pomiędzy naszymi zawodnikami jest za duża dysproporcja. Jeżeli miałbym wystawić oceny, Robertowi Lewandowskiemu dałbym „10”, a drugiemu, trzeciemu najlepszemu po nim zawodnikowi maksimum „5” – skomentował Grzegorz Mielcarski w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.

– Albania była dla nas zbyt silna. Grali mądrze w środku pola, potrafili nas zdominować. Grali swoje i to w momencie, gdy prowadziliśmy 2:1. Ich ten wynik w ogóle nie paraliżował. Było widać, że tam jest jakaś myśl, prezentowali się bardzo dobrze taktycznie. Piłkarze potrafili przełożyć na boisko to, czego wymagał od nich trener. A u nas wyglądało to tak, jakby w pierwszym składzie pojawiło się sześciu debiutantów – dodał.

Zwycięstwo jest obowiązkiem

Już w niedzielę reprezentacja Polski zagra drugi mecz podczas wrześniowego zgrupowania. Najbliższym przeciwnikiem Biało-Czerwonych będzie San Marino, z którym nasi reprezentanci muszą sobie poradzić. Mimo to Grzegorz Mielcarski jest pełen obaw przed tym meczem.

– Boję się o to, że sami zawodnicy siadają w swoim gronie po meczu i mówią: „tym razem się udało”. Na dziś reprezentacja bez Roberta w podstawowym składzie będzie się strasznie męczyła nawet z San Marino – ocenił Mielcarski.

– To nie jest żadne odkrycie. Zespół nie ma przekonania, że bez kapitana i lidera jest w stanie wygrać mecz o stawkę. Robert musi być na boisku. Może nie angażować się w stu procentach, ale przynajmniej pozostali poczują się pewniej. Chociaż wiem, że w przypadku Lewandowskiego gra na pół gwizdka nie istnieje. Sousa, jeśli nie wystawi Roberta Lewandowskiego w meczu z San Marino, bardzo dużo zaryzykuje – dodał.

źródło: wp sportowe fakty

Nowy prezes PZPN skomentował wygraną z Albanią! „Wynik pokazuje, że mamy dziś solidny zespół”

Za nami pierwszy mecz reprezentacji Polski podczas wrześniowego zgrupowania. Po wygranej z Albanią głos zabrał nowy prezes PZPN, Cezary Kulesza.

W czwartek reprezentacja Polski pokonała Albanię 4:1 w eliminacjach do mistrzostw świata. Podopieczni Paulo Sousy wykazali się dużą skutecznością, gdyż zamienili niemalże każdą dogodną sytuację na bramkę. Mimo to styl pozostawił wiele do życzenia. Dzięki wygranej Biało-Czerwoni awansowali na drugie miejsce w grupie „I”. Już w niedzielę Polacy zmierzą się na wyjeździe z San Marino.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Reprezentacja Polski pokonała Albanię! Lewandowski poprowadził zespół do zwycięstwa [REAKCJE]

Kulesza zadowolony ze zwycięstwa

Po meczu wywiadu portalowi „Interia Sport” udzielił Cezary Kulesza. Nowy prezes PZPN jest zadowolony w wyniku wczorajszego pojedynku i jak sam mówi – nie mógł sobie lepiej wymarzyć debiutu w nowej roli.

– To dla mnie wymarzony debiut. Mówi się, że w piłce trzeba mieć szczęście i ja, jako prezes, na pewno je miałem. W meczu z Albanią co prawda były różne momenty, ale na końcu to my wygraliśmy 4-1. A taki wynik pokazuje, że mamy dziś solidny zespół. I to pomimo kontuzji – ocenił Cezary Kulesza.

Nowy prezes PZPN pod wrażeniem występu Lewandowskiego

Z tego meczu z pewnością na długo zapamiętamy rajd Roberta Lewandowskiego, który przebiegł kilkadziesiąt metrów, ograł kilku obrońców, a następnie podał do Grzegorza Krychowiaka. Pomocnikowi FK Krasnodar nie pozostał nic innego jak skierować piłkę do bramki.

–  Akcję Roberta, po której Grzesiek Krychowiak strzelił bramkę, trzeba nazwać „stadiony świata”. Wziął piłkę, ruszył przed siebie, kontrolował futbolówkę przez cały czas. To było mistrzostwo. Być może to właśnie ta bramka była dla nas kluczowa. To, co mi również zaimponowało w postawie Roberta, to sposób, w jaki wziął na siebie odpowiedzialność. Tak zachowuje się prawdziwy lider – skomentował Kulesza.

źródło: Interia Sport

Reprezentacja Polski pokonała Albanię! Lewandowski poprowadził zespół do zwycięstwa [REAKCJE]

Reprezentacja Polski pokonała Albanię 4:1 w eliminacjach do Mistrzostw Świata i zainkasowała na swoje konto 3 punkty. Kibice i eksperci byli pod wrażeniem występu Roberta Lewandowskiego, który – jak na kapitana przystało – poprowadził zespół do zwycięstwa.

Za nami pierwsze wrześniowe spotkanie w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Reprezentacja Polski pokonała reprezentacją Albanii na Stadionie Narodowym 4:1. Bramki dla Biało-Czerwonych strzelali Robert Lewandowski, Adam Buksa, Grzegorz Krychowiak oraz Karol Linetty. Dzięki zwycięstwu z Albanią i dzięki porażce Węgier z Anglią nasza reprezentacja przesunęła się na drugie miejsce w grupie „I”.

Bramkę Lewandowskiego znajdziecie TUTAJ, bramkę Buksy TUTAJ, bramkę Krychowiaka TUTAJ, a bramkę Linetty’ego TUTAJ.

Styl do poprawy

https://twitter.com/Patryk_Projs/status/1433530535163408385

https://twitter.com/cwiakala/status/1433529689482534917

Robert Lewandowski

Oceny kibiców

Kibic poprosił Virgila van Dijka o zdjęcie. Holender odmówił [WIDEO]

Reprezentacja Holandii zremisowała z reprezentacją Norwegii 1:1 w meczu eliminacji do Mistrzostw Świata. Po zakończeniu spotkania wywiadu udzielał Virgil van Dijk, któremu nagle przerwał jeden z kibiców, który poprosił go o zdjęcie. Obrońca reprezentacji Holandii odmówił.

Wczoraj odbyły się pierwsze mecze eliminacji do Mistrzostw Świata podczas wrześniowej przerwy reprezentacyjnej. Reprezentacja Norwegii, z Erlingiem Haalandem na czele, niespodziewanie zremisowała na własnym obiekcie z reprezentacją Holandii 1:1. Bramki zdobyli Erling Haaland oraz Davy Klaassen. W meczu mieliśmy polski wątek, gdyż zawody sędziował Szymon Marciniak.

Po zakończonym spotkaniu do wywiadu został poproszony kapitan reprezentacji Holandii – Virgil van Dijk. W trakcie rozmowy z dziennikarzem do holenderskiego piłkarza niespodziewanie podbiegł jeden z kibiców, który chciał sobie zrobić zdjęcie. Virgil nie przerwał wywiadu i po prostu odmówił.

Sytuacja w grupie „G”, gdzie grają zarówno Holendrzy, jak i Norwegowie, jest niezwykle ciekawa. Po czterech rozegranych spotkaniach na szczycie znajduje się Turcja z ośmioma zdobytymi punktami. Następnie aż 3 zespoły (Holandia, Czarnogóra, Norwegia) mają po 7 punktów. Na piątej lokacie znajduje się Łotwa (4 punkty), a tabelę zamyka Gibraltar z zerowym dorobkiem punktowym.

Wielki powrót Griezmanna do Atletico Madryt! Dlaczego mu nie poszło w FC Barcelonie?

Letnie okienko transferowe w czołowych europejskich ligach zostało zamknięte. Tuż przed jego końcem Atletico Madryt i FC Barcelona dogadały się ws. wypożyczenia Antoine’a Griezmanna.

Za nami jedno z najciekawszych okienek transferowych w historii futbolu. Kluby zmieniły takie gwiazdy jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo, czy Romelu Lukaku, a do ostatnich godzin okienka ważyły się losy innych wielkich piłkarzy jak chociażby Kylian Mbappe, który ostatecznie najbliższe miesiące spędzi w PSG.

Zawirowania w Hiszpanii

W ostatnich godzinach, ba, w ostatnich minutach okienka transferowego najgoręcej było w Hiszpanii. I to nie dlatego, że w ostatnich dniach w  Madrycie temperatura przekraczała 25 stopni Celsjusza, a wszystko to za sprawą zawirowań na rynku transferowym. Przed północą dogadywane było wypożyczenie Saula z Atletico do Chelsea. Dlaczego ten transfer był aż tak ważny? A to dlatego, że od niego zależały transakcje z udziałem Antoine’a Griezmanna oraz Luuka de Jonga.

Jeszcze na kilka minut przed północą wydawało się, że żaden z tych trzech piłkarzy nie zmieni klubu. Na oficjalne potwierdzenie musieliśmy poczekać w zasadzie do 1 września, bo dopiero kilka minut po północy zostało ogłoszone wypożyczenie Saula do Chelsea. To spowodowało, że Atletico zdecydowało się wypożyczyć z FC Barcelony Antoine’a Griezmanna. To z kolei wytworzyło w Katalonii potrzebę sprowadzenia napastnika, więc Barça zdecydowała się wypożyczyć z Sevilli Luuka de Jonga. Co ciekawe kataloński „Sport” podał, że wszystkie formalności zostały dopięte o… 23:59!

Griezmann wraca do Atletico

Antoine Griezmann wrócił do Atletico Madryt, choć na razie tylko na zasadzie wypożyczenia. Atletico i Barcelona dogadały się ws. rocznego wypożyczenia Francuza i uzgodniły, że to aktualny mistrz Hiszpanii będzie pokrywał pensję Francuza. Mówi się, że dodatkowo klub z Madrytu zapłacił Barcelonie za wypożyczenie piłkarza 10 milionów euro. Duma Katalonii poinformowała w oficjalnym komunikacie, że w umowie zawartej między obiema stronami zawarty został zapis mówiące o obowiązkowym wykupienie piłkarza przez Atletico. Mówi się, że Los Colchoneros będą musieli zapłacić za Griezmanna 40 milionów euro.

Ciekawy wątek poruszył „Sport”. Według katalońskiego dziennika rozmowy między Atletico i Barceloną trwały przez ostatnie dwa miesiące. Pamiętamy, jak jeszcze kilka tygodni temu dużo mówiło się o potencjalnej wymianie Griezmanna na Saula, jednakże Barça nie była zainteresowana taką propozycją.

Garść statystyk

Francuski napastnik spędził w Katalonii nieco ponad 2 lata. W 2019 roku prezydent Bartomeu zgodził się zapłacić za niego 120 milionów euro. Patrząc z perspektywy czasu, można ten transfer uznać za dużą wtopę, gdyż 30-latek nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Francuz przywdziewał bordowo-granatowe barwy w aż 102 oficjalnych meczach, w których strzelił zaledwie 35 bramek i zanotował 17 asyst. Choć statystyki indywidualne i tak nie wyglądają jeszcze aż tak źle. Gorzej było z jego wkładem w grę zespołu. Jasne, Griezmann odgrywał ważną rolę w pressingu i w grze obronnej Barçy, jednak w zdecydowanej większości meczów zawodził w ofensywie. Francuz bardzo często „przechodził” obok meczu i jeśli ktoś nie spojrzał na wyjściowy skład przed meczem, to często mógł stwierdzić, że Francuza nie ma na boisku. Zdarzały mu się także dobre, obiecujące występy, jednak piłkarzowi brakowało stabilizacji.

Co poszło nie tak?

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Atletico jest idealnym miejscem dla Griezmanna, a Griezmann jest idealnym piłkarzem dla Atletico. W 2019 roku piłkarz zdecydował się opuścić swoją strefę komfortu i dołączył do FC Barcelony. Już na samym starcie pojawiało się wiele głosów zwątpienia, które mówiły, że 30-latek jest zbyt podobnym piłkarzem do Leo Messiego, jeśli chodzi o grę w ataku. Zarówno Francuz, jak i Argentyńczyk lubią być tzw. wolnym elektronem, co niestety się ze sobą mocno gryzło. W kolejnych miesiącach obawy ekspertów się tylko potwierdzały. W tym roku Barcelonę w końcu opuścił Leo Messi i wydawało się, że Griezmann w końcu rozwinie skrzydła i udowodni, że wydane na niego przez Barcelonę 120 milionów euro się opłacało. Niestety, pierwsze trzy mecze w nowym sezonie pokazały, że Francuz wcale nie zyskał na odejściu Argentyńczyka.

– W Barcelonie muszę nauczyć się gry na nowej pozycji. Muszę nauczyć się rozumieć moich nowych kolegów. Nie chwyciłem jeszcze ruchów Suáreza i Messiego, pomocników i bocznych obrońców. Messi jest niesamowity, trzeba się nim cieszyć. Oglądanie jego gry i gra u jego boku to coś spektakularnego – mówił Antoine Griezmann kilka miesięcy po dołączeniu do FC Barcelony.

Kolejnym powodem, dla którego Griezmannowi nie poszło w Barcelonie, jest być może fakt, że jego styl gry nie pasował do stylu gry Barcelony. W Atletico 30-latek miał bardzo wiele zadań ofensywnych, a zespół dowodzony przez Diego Simeone raczej był skupiony na nietraceniu bramek niż ich strzelaniu. Antoine w Barcelonie starał się grać tak, jak robił to w Atletico, tzn. dużo biegał, dużo pracował w obronie oraz pressingu, jednak brakowało u niego przebojowości w ofensywie. Sam zresztą mówił po dołączeniu do Barcelony, że jego zaletą nie jest dryblowanie i mijanie kolejnych przeciwników, a kreowanie sytuacji poprzez wymianę podań. Nie mam pewności, czy takie były założenia kolejnych szkoleniowców Dumy Katalonii, czy może po prostu piłkarz nie umiał się dostosować do wytycznych trenera oraz do gry całego zespołu.

– Moją zaletą nie jest gra 1 na 1 czy drybling. W Realu zawsze szukałem wymiany piłek z kolegami na jeden kontakt, czy wchodzenia w pole karne i stwarzania tam niebezpieczeństwa. Kiedy gram w piłkę, nie myślę zbyt dużo. Gram tak, jak mi wychodzi. Jeśli w życiu prywatnym jestem wesoły lub smutny, będzie to widać na boisku – mówił Francuz kilku miesiącach gry w Barcelonie.

Wspomniałem już, że Antoine Griezmann często „przechodził” obok meczu i w większości spotkań był bardzo niewidoczny. Kibice Barcelony, którzy wypowiadali się w mediach społecznościowych, bardzo często zwracali uwagę na ten aspekt. Niewykluczone, że wiele słów krytyki ze strony mediów oraz kibiców zaczęły negatywnie oddziaływać na psychikę zawodnika. Po pierwszych miesiącach  w Barcelonie w mediach zaczęły krążyć informacje, że piłkarz ma problem z aklimatyzacją w szatni. „Kibice Barcelony nie są znani z cierpliwości i wkrótce Griezmann może zacząć odczuwać skutki słabszej gry. Poza tym widzę, że ma problemy z aklimatyzacją w szatni, a także nie może się odnaleźć w taktyce drużyny” – pisał w październiku 2019 roku jeden z dziennikarzy francuskiego Canal +.

– Jestem bardzo nieśmiałą osobą. Nie mam w zwyczaju rozmawiać z innymi, ale na wszystko przyjdzie czas. Nie wychylę się pierwszy z rozmową, ale mogę powiedzieć, że poznajemy się cały czas z Luisem i Leo. Byliśmy już na kilku kolacjach i będzie tego więcej. Kwestie pozaboiskowe mogą tylko pomóc w tym, co dzieje się na murawie – zdradził po dołączeniu do Barçy.

Co dalej?

Antoine Griezmann na razie wraca do Atletico Madryt na zasadzie wypożyczenia, jednak po sezonie zostanie zrealizowany obowiązek wykupu. Jak dla mnie, bez cienia wątpliwości, Francuz po kilku tygodniach treningów u Diego Simeone odzyska dawny blask, a następnie będzie rządził i dzielił w drużynie, w której do tej pory święcił największe sukcesy. Niepewna pozostaje kwestia pozycji Francuza. Przed ponad 2 lata gry w Barcelonie kolejni szkoleniowcy nie mogli znaleźć planu na piłkarza i był on ustawiany na wiele różnych pozycjach. Z kolei w Atletico najczęściej grywał jako środkowy napastnik lub tuż za plecami napastnika. Obecnie w kadrze Los Rojiblancos znajduje się Luis Suarez, który – jeśli ominą go kontuzje – ma pewne miejsce w wyjściowym składzie na pozycji napastnika. W kadrze Atleti znajduje się wielu piłkarzy, który mogą grać jako „dziesiątka” z Felixem, Correą i Cunhą na czele. Jedno jest pewne – Griezmann będzie odgrywał pierszoplanową rolę u Diego Simeone. Pytanie jest jednak takie – na jakiej pozycji i w jakiej roli będzie grał Francuz.

Cezary Kulesza spotkał się z reprezentantami Polski. „Jestem dla Was 24 godziny na dobę”

Reprezentacja Polski rozpoczęła zgrupowanie przed wrześniowymi meczami w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Z tej okazji nowy prezes PZPN spotkał się z piłkarzami.

W sierpniu odbyły się wybory na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zdecydowanie najwięcej głosów uzyskał Cezary Kulesza, który zdeklasował w bezpośredniej rywalizacji Marka Koźmińskiego. Były prezes Jagiellonii Białystok przejął pałeczkę po Zbigniewie Bońku, który pracował na tym stanowisku przez 9 lat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa zdradził plan na Nicolę Zalewskiego. „Ma bardzo dużo walorów do gry w reprezentacji”

Z kim zagrają Polacy?

W poniedziałek rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni rozegrają we wrześniu 3 mecze w eliminacjach do Mistrzostw Świata, które w 2022 roku odbędą się w Katarze. Najbliższym przeciwnikiem Lewandowskiego i spółki będzie Albania, następnie San Marino, a zgrupowanie zostanie zwieńczone pojedynkiem z Anglią.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plaga kontuzji w reprezentacji Polski! Czy Paulo Sousa będzie miał kim grać we wrześniu?

Spotkanie

Wczorajszego wieczoru Cezary Kulesza, prezes PZPN, spotkał się z piłkarzami reprezentacji Polski. 59-latek miał zapewnić naszym reprezentantom, że jest on dla nich do dyspozycji przez 24 godziny na dobę, tak przynajmniej wynika z informacji podanej przez Romana Kołtonia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa zabrał głos ws. Wojciecha Szczęsnego. Hierarchia bramkarzy pozostanie nienaruszona

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.