Paulo Sousa wściekły na brazylijskich dziennikarzy. „Nie wydaje mi się to przejawem szacunku”

Paulo Sousa wyraził swoje niezadowolenie z powodu pojawiających się w brazylijskich mediach plotek o możliwej zmianie trenera. Portugalski szkoleniowiec powiedział o przejawie braku szacunku.

Przygoda Paulo Sousy w brazylijskim Flamengo nie rozpoczęła się najlepiej. Flamengo pod wodzą nowego szkoleniowca przegrało starcie o Superpuchar Brazylii. Ponadto podopieczni Sousy nie zdołali zwyciężyć rozgrywek o mistrzostwo stanu Rio De Janeiro. Na domiar złego piłkarze Flamengo nie potrafili także zwyciężyć na inaugurację nowego sezonu Serie A. W pierwszej kolejce jedynie zremisowali 1:1 z Atletico Goianiense.

Sousa krytykuje media

Na poprawę nastrojów Flamengo zdołało odnieść zwycięstwo w drugiej kolejce Copa Libertadores. Minionej mocy Brazylijczycy pokonali argentyński klub Talleres Cordoba 3:1. Na pomeczowej konferencji prasowej Paulo Sousa skrytykował dziennikarzy. Ostatnio w brazylijskich mediach pojawiła się informacja o możliwym powrocie Jorge Jesusa.

– Musimy zrozumieć, że to normalne, że kibice okazują komuś swoją sympatię. Natomiast nie jest normalne to, że posiada się z góry nastawienie A lub B do trenera A, czy zawodnika B. Nie wydaje mi się to przejawem szacunku także, jeśli chodzi o prasę. Ale to nas nie dotyczy. Jesteśmy drużyną, która od samego początku jasno określiła ideę gry – skomentował Paulo Sousa.


źródło: flamengo.com.pl

Mario Gomez krytykuje Lewandowskiego. „Jest zbyt samolubny w kwestii własnej przyszłości”

Po opadnięciu Bayernu Monachium z Ligi Mistrzów posypało się wiele gorzkich słów w kierunku zespołu Juliana Nagelsmanna. Oberwał także Robert Lewandowski. Zdaniem Mario Gomeza ostatnie plotki dotyczące transferu polskiego napastnika mogły źle wpłynąć na nastroje w szatni.

Bayern Monachium poległ w pierwszym meczu z Villarreal 0-1. Wiele osób uznało ten wynik za wypadek przy pracy i uważało, że w rewanżu na własnym obiekcie Bayern spokojnie odrobi straty. Tak się jednak nie stało. Mocno defensywnie grający Hiszpanie postawili ogromny opór Bawarczykom. Ostatecznie rewanżowy pojedynek zakończył się remisem 1-1. Tym samym Villarreal awansował do półfinału Ligi Mistrzów, a zespół Juliana Nagelsmanna pożegnał się z rozgrywkami.

Lewandowski skrytykowany

W ostatnich dniach wiele mówiło się na temat przyszłości Roberta Lewandowskiego. W mediach pojawiła się informacja o możliwym transferze do FC Barcelony. Po wczorajszym meczu Mario Gomez, były piłkarz Bayernu, stwierdził, że ostatnie doniesienia mediów mogły mieć zły wpływ na zespół.

– Osobiście uważam, że jest świetnym napastnikiem. Ale biorąc pod uwagę ogólną sytuację, jest zbyt samolubny w kwestii własnej przyszłości – ocenił Mario Gomez, cytowany przez „sport.pl”.

– Myślę, że te wszystkie destrukcyjne pożary wpływają niekorzystnie na zespół – dodał Niemiec.


źródło: sport.pl

Optymizm lekarza reprezentacji Polski ws. Jakuba Modera. „Ma szansę pojechać na mundial”

Jakub Moder doznał poważnej kontuzji, która wyklucza go z gry na kilka miesięcy. Lekarz reprezentacji Polski jest jednak optymistą. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” przekazał, że istnieje szansa, by Moder pojechał na Mundial, który zostanie rozegrany jesienią tego roku.

Ogromny pech spotkał Jakuba Modera. W pierwszym meczu po powrocie ze zgrupowania reprezentacji Polski nie znalazł się w wyjściowym składzie Brighton na mecz z Norwich. Na murawę wszedł w drugiej połowie i już po kilku minutach musiał ją opuścić. 23-latek zerwał więzadła krzyżowe.

Długa rehabilitacja

Na powrót po zerwaniu więzadeł krzyżowych trzeba czekać kilka długich miesięcy. W tym czasie piłkarz musi wykonywać ciężką pracę podczas rehabilitacji. Postęp w tym procesie w znacznej mierze determinuje czas, po którym piłkarz będzie mógł wrócić do gry. Znaczącym czynnikiem wpływającym na czas rekonwalescencji jest także wybór rodzaju operacji. Zdaniem lekarza reprezentacji Polski, Jacka Jaroszewskiego, wybrana opcja przez Jakuba Modera powinna pozwolić mu na powrót do zdrowia po około sześciu miesiącah.

– Doznał jednego z gorszych urazów, jeśli chodzi o czas leczenia i rehabilitacji. Metoda, którą będzie operowany – z użyciem przeszczepu pobranego z więzadła rzepki – pozwala wrócić do gry po pół roku – ocenił Jacek Jaroszewski.

– Warunkiem powrotu po sześciu miesiącach jest kompleksowa praca określonego sztabu ludzi z zawodnikiem, codzienna praca, trening siłowo-stabilizacyjny. Musi być pod stałą opieką fizjoterapeuty, wykorzystać wszystkie możliwości treningu – zaznaczył lekarz reprezentacji Polski.

– Trzeba wykonać kompleksową pracę z profesjonalnym zespołem ludzi i nakreślić plan powrotu, by krok po kroku celować w te sześć miesięcy, oczywiście nie poświęcając zdrowia i niczego nie przyspieszając, bo za każdym razem to indywidualna sprawa. Jeden wróci po 5,5 miesiącach, inni po ośmiu. Kuba ma szansę pojechać na mundial – dodał.

Wybór leczenia

Lekarz reprezentacji Polski zdradził, jak przebiegało postępowanie z wyborem metody leczenia. Po konsultacjach Moder zdecydował się poddać operacji pod okiem Angielskiego lekarza.

– Kuba ma świetny sztab medyczny, który z nim rozmawia i bierze jego zdanie pod uwagę. Po rozważeniu operacji w wersji polskiej i włoskiej oraz spotkaniu z czołowym angielskim ortopedą wykonującym ten typ zabiegów, Kuba zdecydował się na zabieg w Anglii – przekazał Jacek Jaroszewski.

– Na Whatsupie powstała grupa dyskusyjna założona przez klub, do której zaproszono także mnie, Kubę oraz jego menedżerów. To bardzo w porządku zachowanie – zdradził.

– Istnieje szansa, by Kuba wrócił na boisko w październiku, pokazał się selekcjonerowi i dał sobie szansę występu w mistrzostwach świata – dodał.


źródło: przeglad sportowy

Oliver Kahn nie ma wątpliwości. „Lewandowski zostanie z nami po tym sezonie”

Oliver Kahn zaprzeczył ostatnim doniesieniom mediów w sprawie odejścia Roberta Lewandowskiego. Prezes Bayernu Monachium stwierdził, że polski piłkarz zostanie w klubie ze stolicy Bawarii na kolejny sezon.

Robert Lewandowski zwleka z przedłużeniem umowy z Bayernem Monachium. Obecny kontrakt Polaka z Die Roten obowiązuje do 30 czerwca 2023 roku. Pomimo chęci przedłużenia współpracy ze strony Bayernu sam piłkarz nie ogłosił jeszcze swojej oficjalnej decyzji.

Pomimo 33 lat na karku Robert Lewandowski jest w ścisłej czołówce piłkarzy na świecie. Raczej nikt nie ma wątpliwości, że przed polskim napastnikiem jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie. Kapitalna forma w jakiej od lat znajduje się Lewandowski, wytworzyła ogromne zainteresowanie niemal każdego topowego klubu w Europie.

Zainteresowanie Barcelony

W ostatnich dniach pojawiła się informacja o zainteresowaniu Robertem Lewandowskim ze strony FC Barcelony. Niektóre źródła podały nawet, że obie strony doszły już do wstępnego porozumienia.

Komentarz Olivera Kahna

Głos w tej sprawie zabrał prezes Bayernu Monachium, Oliver Kahn. Legendarny bramkarz zadeklarował, że w przyszłym sezonie Robert Lewandowski będzie występował w barwach Bayernu.

– Wygląda na to, że to będzie konkurs typu – kto wymyśli największą bzdurną historię o Robercie Lewandowskim? Mamy z nim kontrakt do 2023 roku. Rozpoczęliśmy już rozmowy – skomentował Oliver Kahn.

– W każdym razie zostanie z nami po tym sezonie. Nie jesteśmy szaleni i nie oddamy kogoś, który strzela tyle bramek. Poczekamy i zobaczymy – jeśli będzie o czym informować, zrobimy to. Jest absolutnym profesjonalistą i w każdym meczu stara się dać z siebie wszystko – dodał.

Kamil Grabara rozchwytywany na rynku transferowym. Pojawiło się zainteresowanie z Bundesligi

Kamil Grabara z każdym miesiącem udowadnia swoją wartość na boiskach duńskiej Superligi. Dzięki swoim dobrym występom wzbudził zainteresowanie klubów z niemieckiej Bundesligi.

W lipcu 2021 roku Kamil Grabara przeniósł się z Liverpoolu do FC Kopenhagi. Duński klub zapłacił wówczas za polskiego bramkarza 3,5 miliona euro. Czas pokazał, że ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę zarówno dla Grabary, jak i dla Kopenhagi.

Znakomite statystyki

W trwającym sezonie Kamil Grabara zagrał w 38 meczach we wszystkich klubowych rozgrywkach. W tym czasie zanotował 21 czystych kont. Przeciwnicy zaledwie 24-krotnie potrafili pokonać polskiego bramkarza. Ostatnio Grabara pobił także historyczny rekord ligi duńskiej. 23-letni bramkarz jest niepokonany od ponad 700 minut. Tym samym pobił ponad dwudziestoletni rekord, który należał do Jana Hoffmanna.

Zainteresowanie z Niemiec

Dobra postawa Kamila Grabary nie umknęła uwadze skautów czołowych klubów z Europy. Tomasz Włodarczyk przekazał, że usługami 23-letniego bramkarza zainteresowane są kluby z Bundesligi. Dziennikarz podkreślił, że agent Grabary w ostatnim czasie przeprowadził kilka ciekawych transferów do Niemiec. Mowa tutaj o transferach Bartosza Białka i Jakuba Kamińskiego.

– Co do jego przyszłości, to zostawiłbym otwartą furtkę. Z tego co wiem, to Liverpool ma taką opcję, że mógłby z powrotem sprowadzić go do siebie, ale wydaje mi się, że Kamil może postawić weto. W tym momencie jest mu to chyba niepotrzebne, Alisson nie wyjdzie z bramki na Anfield przez dobre kilka lat – powiedział Tomasz Włodarczyk.

– Co do innych kierunków, to Bundesliga bardzo mocno się tym chłopakiem interesuje, także ze względu na jego agenta, którym jest Bartłomiej Bolek. Kilka transferów do Bundesligi zrobił, więc ten kierunek wydaje mi się bardzo mocno realny. Realne wydaje się też rozwiązanie, że Grabara w Kopenhadze jeszcze zostanie, bo może grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów lub Ligi Europy – dodał dziennikarz.


źródło: meczyki.pl

Sergio Ramos się nie poddaje. Zdradził, ile jeszcze chce grać w piłkę

Pomimo licznych kontuzji w ostatnim czasie Sergio Ramos nie zamierza się poddawać. Obrońca Paris Saint-Germain zadeklarował, że chce grać w piłkę na najwyższym poziomie przez najbliższe kilka lat. A co potem? Później będzie chciał „doświadczyć czegoś nowego”.

Po prawie 16 latach spędzonych w Realu Madryt Sergio Ramos zdecydował się na zmianę klubu. W lipcu 2021 roku podpisał umowę z Paris Saint-Germain. Z transferem hiszpańskiego obrońcy wiązano wielkie nadzieje. Niestety na drodze do sukcesów Ramosa w nowym klubie, póki co, stanęły kontuzje.

Liczne kontuzje

Dotychczasowe kontuzje nie pozwoliły Sergio Ramosowi pomóc swojemu zespołowi w najważniejszych meczach tego sezonu. W sumie Hiszpan rozegrał do tej pory zaledwie 7 meczów w barwach PSG. Niewykluczone jednak, że problemy zdrowotne w końcu opuszczą Ramosa. Hiszpan zagrał w dwóch ostatnich meczach swojego zespołu przeciwko Lorient i Clermont Foot.

Wyjście na prostą

Kiedy Sergio Ramos był nieobecny przez długie tygodnie, wiele osób wieściło rychły koniec kariery Hiszpana. Teraz wszystko jednak wskazuje na to, że 36-latek wychodzi na prostą. W ostatnim czasie Ramos na łamach „Amazon Prime” zabrał głos w sprawie swojej przyszłości. Hiszpan zadeklarował, że planuje pograć na najwyższym poziomie przez najbliższe 4-5 lat.

– Chciałbym grać przez kolejne cztery-pięć lat na wysokim poziomie, a potem doświadczyć czegoś nowego – zapowiedział Sergio Ramos w rozmowie z „Amazon Prime”.

– Mam dwuletni kontrakt tutaj w Paryżu, spróbujemy przedłużyć go na trzy lata! Jeszcze jeden i zobaczymy – dodał.

Od mema do bohatera. Jak Luuk de Jong rozkochał w sobie kibiców FC Barcelony?

Transferowi Luuka de Jonga do FC Barcelony towarzyszyła masa ironicznych komentarzy. Czas jednak pokazał, że negatywne komentarze związane z przyjściem Holendra na Camp Nou były nieuzasadnione. Luuk de Jong udowodnił, że pomimo swoich ograniczeń jest w stanie pomóc Dumie Katalonii w powrocie na szczyt.

Do czasu transferu do FC Barcelony Luuk de Jong największe sukcesy święcił przede wszystkim na rodzimych boiskach. W barwach PSV Eindhoven, Twente Enschede oraz De Graafschap rozegrał w sumie 248 spotkań na poziomie Eredivisie, w których strzelił 135 bramek. W latach 2012-2014 grał poza granicami swojego kraju, jednak ani w Borussii Moenchengladbach, ani w Newcastle nie zdołał się nawet zbliżyć do statystyk strzeleckich, jakie osiągał w Eredivisie. Szczególnie nieudany był drugi sezon za granicą, w którym nie zdołał strzelić ani jednej bramki. Po nieudanych wojażach po Europie wrócił do Holandii. W 2019 roku zdecydował się na kolejny wyjazd za granicę, kiedy zgłosiła się po niego Sevilla. Przez dwa sezony rozegrał 94 mecze i strzelił 19 goli pod okiem Julena Lopetegui’ego. To wystarczyło, by zgłosiła się po niego FC Barcelona.

Kulisy transferu do FC Barcelony

Luuk De Jong został piłkarzem FC Barcelony 31 sierpnia 2021 roku. Holender trafił na Camp Nou na zasadzie rocznego wypożyczenia z Sevilli. Transakcję dopięto w ostatnich godzinach letniego okienka transferowego. Na czas trwania wypożyczenia obowiązek wypłaty wynagrodzenia piłkarzowi przeszedł na klub zarządzany przez Joana Laportę. Co jeszcze warto wiedzieć, to fakt, iż Barça zagwarantowała sobie prawo wykupu piłkarza.

W letnim oknie transferowym Koeman mocno naciskał zarząd na sprowadzenie napastnika. Joanowi Laporcie i spółce udało się ściągnąć Memphisa Depaya oraz Sergio Aguero. Z powodu kontuzji na początku sezonu Argentyńczyka, holenderski szkoleniowiec poprosił o ściągnięcie jeszcze jednego napastnika. Z uwagi na problemy finansowe Barça nie mogła sobie pozwolić na ściągnięcie klasowego napastnika. W związku z tym pod sam koniec okienka transferowo dopięto wypożyczenie Luuka de Jonga. Głównym pomysłodawcą tej transakcji był właśnie Ronald Koeman. Obaj panowie znali się z reprezentacji Holandii. Koeman prowadził zespół Oranje w latach 2018-2020. Za jego kadencji Luuk de Jong zagrał w 10 z 20 możliwych meczów.

– Zawsze miałem bardzo dobre relacje z Koemanem. Przejście do Barcelony i pracowanie z nim kolejny raz jest czymś wyjątkowym. W reprezentacji Holandii często rozmawialiśmy na tematy taktyczne i inne sprawy związane z futbolem. Powiedział mi, że chciał innego typu napastnika w drużynie, dlatego mnie wybrał. Moim zdaniem Koeman jest świetnym trenerem, bardzo wierzy we mnie i w moje umiejętności. Mam nadzieję, że będziemy dobrze współpracować – mówił po transferze Luuk de Jong o Ronaldzie Koemanie.

Ronald Koeman chciał uzupełnić linię ataku klasyczną „dziewiątką”, a za takową uchodził Luuk de Jong. Głównym atutem holenderskiego napastnika był wzrost i umiejętność gry głową. Ówczesny trener Blaugrany przyznał, że brakowało mu tego typu zawodnika m.in. do rozgrywania stałych fragmentów gry. Przyznał nawet, że w takich sytuacjach woli mieć de Jonga, niż Neymara.

– Przy dośrodkowaniach lepiej mieć w polu karnym Luuka de Jonga niż Neymara. On jest bardziej niebezpieczny. Uważam, że każda drużyna potrzebuje takiego napastnika – mówił we wrześniu 2021 roku Ronald Koeman.

Nieprzychylność kibiców

Jeszcze kilka lat temu ciężko było przewidzieć, że w 2021 roku FC Barcelona będzie musiała ratować się transferami piłkarzy pokroju Luuka de Jonga. Ba, czas pokazał, że Holender okazał się znaczącym uzupełnieniem kadry Blaugrany. Zanim jednak 31-latek na dobre rozwinął skrzydła pod wodzą Xaviego, musiał zmierzyć się z ogromną falą negatywnych komentarzy ze strony Culés. Kibice Barçy nie potrafili zrozumieć, co taki piłkarz jak Luuk de Jong robi w bordowo-granatowych barwach. Pierwsze miesiące Holendra na Camp Nou nie były powalające i tylko utwierdziły kibiców Blaugrany w ich pierwotnym przekonaniu. Po przyjściu Xaviego wszystko się jednak odmieniło.

Ograniczenia

Przy transferze Luuka de Jonga do FC Barcelony niemal każdy zdawał sobie sprawę z jego ograniczeń. Holender pod niemal żadnym względem nie wpisywał się w mityczne już „DNA Barcelony”. Jest to zawodnik wysoki, który najlepiej czuje się w obrębie pola karnego, czekając na piłkę. Nie ma co od niego oczekiwać większego udziału w rozgrywaniu piłki. Holender zresztą sam zdawał sobie sprawę z własnych ograniczeń. W jednym z wywiadów po dołączeniu do nowego klubu przyznał, że jest przygotowany do roli zmiennika.

– Wiem, że nie będę grał w każdym meczu, ale mogę być planem B w przypadku zmian taktycznych. Potrafię grać głową, jeśli potrzebujemy dośrodkowań w pole karne. Mogę również występować na szpicy, grając w pewnej strefie wokół siebie, aby w ten sposób pomóc zespołowi – mówił we wrześniu 2021 roku Luuk de Jong.

Luuk trafił na Camp Nou z myślą, by być rezerwowym. Liczne kontuzje ofensywnych graczy sprawiły, że 31-latek otrzymywał szanse gry w wyjściowym składzie zdecydowanie częściej, niż pierwotnie można było zakładać. Plan Koemana na de Jonga był taki, jakiego mogliśmy się spodziewać, czyli liczne wrzutki z bocznych sektorów boiska z nadzieją, aż coś w końcu uda się strzelić. Niestety, mieć plan, a dobrze go zrealizować, to dwie odmienne kwestie. Można było odczuć wrażenie, że Barça opiera grę na piłkarzu, którego umiejętności – delikatnie mówiąc – nie rzucały na kolana. Koeman wielokrotnie dawał szanse swojemu rodakowi, jednak nie potrafił znaleźć na niego pomysłu, poza wspomnianymi wrzutkami, które były do bólu przewidywalne. Po przyjściu Xaviego gra zespołu uległa znacznej poprawie, a nowy trener potrafił wydobyć z Holendra to co najlepsze.

Kluczowe gole

Po przyjściu Xaviego gra FC Barcelony uległa znacznej poprawie. Młodemu trenerowi udało się także wznieść poszczególnych piłkarzy na jeszcze wyższy poziom. Jednym z przykładów takich zawodników jest rzecz jasna Luuk De Jong. Holender pod wodzą Ronalda Koemana zdołał strzelić zaledwie jedną bramkę. Po przyjściu Xaviego zdobył sześć kolejnych. We wszystkich rozgrywkach zdobywa bramkę średnio co 122 minuty. Zdecydowanie lepiej wygląda ta statystyka, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko grę w LaLiga – gol co 96 minut. Jeśli natomiast chodzi tylko o ten rok kalendarzowy, to Luuk zdobywa gola średnio co 51 (!) minut.

Xavi początkowo wydawał się nie być do końca przekonany co do przydatności Luuka de Jonga. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Holender na pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera musiał czekać niemal miesiąc. Jeszcze w listopadzie dużo mówiło się o tym, że być może Barça zdecyduje się zakończyć wypożyczenie w styczniowym oknie transferowym. Xavi miał jednak pomysł na Luuka, który najlepiej spisywał się w roli dżokera po wejściu z ławki rezerwowych. Wspomnieliśmy już, że Holender zdobył sześć bramek za kadencji Xaviego. Co ciekawe, aż połowa z nich wpadała w doliczonym czasie gry, gdy Luuk wchodził z ławki rezerwowych na samą końcówkę meczu. Bramki 31-letniego napastnika miały ogromną wagę. Dzięki niemu Blaugrana ma o 6 punktów więcej na swoim koncie. Strzelał on decydujące gole w meczach z Mallorcą (1:0), Granadą (1:1), Espanyolem (2:2) i ostatnio przeciwko Levante (3:2).

Skuteczność w powietrzu

W końcu Xavi potrafił także wykorzystać największy atut Luuka de Jonga – grę głową. W tym sezonie ligowym Holender strzelił w ten sposób już 5 bramek. Biorąc pod uwagę czołowe europejskie ligi, jest to najlepszy wynik obok Mattii Destro i Ciro Immobile i Ludovica Ajorque. W ostatnich 15 sezonach żaden piłkarz Blaugrany nie potrafił zdobyć więcej niż 5 goli głową w jednym sezonie ligowym. Do końca rozgrywek jeszcze kilka kolejek, więc Luuk jest na dobrej drodze, by zaistnieć w tej statystyce na długie lata.

Wzór do naśladowania

W ostatnich tygodniach Xavi kilkukrotnie powtarzał, że Luuk de Jong jest przykładem dla wielu zawodników. Dotyczy to zarówno zaangażowania podczas treningu, jak i występów w oficjalnych meczach. Z kolei Holender uważa, że mógł swoją postawą zaskoczyć Xaviego.

– Mamy Luuka de Jonga, który moim zdaniem nie jest „aktorem drugoplanowym”. Jesteśmy świadomi jego umiejętności szczególnie w ostatnich minutach. Już wiele razy nam pomógł. Jestem z niego bardzo zadowolony, bo jest przykładem dla wszystkich – stwierdził Xavi po ostatnim meczu z Levante.

– Sposób, w jaki trenuje oraz jego zaangażowanie sprawiają, że jest gotowy. On jest profesjonalistą. […] Luuk może zaskakiwać tym, co nam dał, ale patrząc, jak trenuje, jak jest zaangażowany i poświęcony, to już tak nie dziwi. Jego treningi są brutalne i zawsze jest tam, kiedy go potrzebujemy – mówił Xavi przed kilkoma tygodniami.

 

– Myślę, że trener może być zaskoczony tym, jak wpasowałem się do jego stylu gry. Mogę być dziewiątką wykorzystywaną do robienia trójkątów z innymi graczami i grać pod presją rywala. Xavi chce, żeby jego napastnik był kluczowym punktem, który będzie potrafił ochronić piłkę i współpracować z pomocnikami. Zawsze mówi mi, żebym zwracał na siebie uwagę obrońców, aby pozostali gracze mogli wykorzystać wolne przestrzenie – powiedział przed kilkoma tygodniami Luuk de Jong.

– Chciałem tu być i pomóc drużynie. Ludzie znają moje umiejętności, strzeliłem kilka goli i choć wchodzę z ławki, cieszę się, że gram dla Barçy, gdy trener tak postanowi – dodał Holender.

Co dalej?

Runda jesienna w wykonaniu Luuka de Jonga była raczej taka, jaką sobie większość kibiców FC Barcelony wyobrażała. Holender nie zachwycał ani swoją wybitną grą, ani statystykami. Ku zdziwieniu wielu osób kluczowe dla rozwoju sytuacji 31-latka na Camp Nou okazało się przyjście Xaviego. W nowym roku kalendarzowym Luuk kilkukrotnie ratował Barcelonę z opresji. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie rozważał tego, czy warto przedłużyć współpracę z holenderskim napastnikiem na kolejny sezon. Po ostatnich dobrych występach niewykluczone, że Xavi będzie chciał zachować Luuka w swoich szeregach na kolejny sezon. Na ten moment ciężko w tej kwestii jednak cokolwiek coś przewidzieć, gdyż kluczowe w tej sprawie okażą się finanse klubu zarządzanego przez Joana Laportę.


źródła wypowiedzi: fcbarca.com

Konflikt w Legii Warszawa? „Ta sprawa powinna zostać załatwiona natychmiast”

Wciąż nie została jasno wyjaśniona sytuacja Artura Boruca w Legii Warszawa. Zdaniem Dariusza Dziekanowskiego w tej kwestii w Legii doszło do konfliktu. – Ta sprawa powinna zostać załatwiona przez dyrektora sportowego natychmiast – pisze Dariusz Dziekanowski.

Artur Boruc po raz ostatni wystąpił w meczu Legii Warszawa 13 lutego. Wówczas w meczu z Wartą Poznań otrzymał czerwoną kartkę. Za swoje niesportowe zachowanie otrzymał także 3 mecze zawieszenia i 25 tysięcy złotych kary. Od tamtej na próżno szukać Artura Boruca nawet na ławce rezerwowych swojego zespołu.

Konflikt ws. Boruca

Od tamtej pory minęły już niemal dwa miesiące. Zdaniem Dariusza Dziekanowskiego w Legii doszło do konfliktu w tej sprawie. Były piłkarz Legii Warszawa twierdzi, że ta sprawa powinna zostać załatwiona natychmiast przez dyrektora sportowego, którym jest Jacek Zieliński.

– Co prawda prezes i właściciel w jednej osobie, Dariusz Mioduski zatrudnił wiceprezesa (Marcina Herrę), który ma go odciążyć z części obowiązków (ale raczej nie tych sportowych), wymienił też dyrektora sportowego, ale wciąż widoczna jest niekompetencja w działaniach. Choćby w sprawie Artura Boruca. Widać, że doszło do jakiegoś konfliktu w zespole, gdyż Aleksandar Vuković wyraźnie odstawił go od pierwszej drużyny, nie zabiera nawet na ławkę rezerwowych, ale obrazek legendy klubu na trybunie gości w Poznaniu jest dla mnie co najmniej dziwny i niezrozumiały – pisze w swoim felietonie Dariusz Dziekanowski.

– Ta sprawa powinna zostać załatwiona przez dyrektora sportowego natychmiast, tymczasem Jacek Zieliński mówi w wywiadach, że jeszcze nie wie dokładnie kiedy się z nim spotka – dodał.

Przyjście Runjaicia

W ostatnim czasie media pisały, że nowym trenerem Legii Warszawa w przyszłym sezonie będzie Kosta Runjaić. Niemiecki szkoleniowiec już prędzej ogłosił, że po tym sezonie pożegna się z Pogonią Szczecin. Zdaniem Dziekanowskiego przyjście Runjaicia na Łazienkowską niekoniecznie musi zakończyć się happy endem.

– Odradzałem w tym miejscu Markowi Papszunowi pracy w Warszawie i uważam, że dobrze postąpił przedłużając kontrakt z Rakowem. Czy Legia jest gotowa na Runjaica? Mam niestety co do tego wątpliwości – ocenił Dariusz Dziekanowski.


źródło: przeglad sportowy

Robert Lewandowski ma podpisać kontrakt z nowym klubem! O swojej decyzji poinformował władze Bayernu

Nastąpił przełom w sprawie Roberta Lewandowskiego! Zdaniem dziennikarzy „TVP Sport” kapitan reprezentacji Polski wkrótce podpisze umowę z nowym klubem. O swoim odejściu poinformował już władze Bayernu Monachium.

W ostatnich tygodniach trwała saga związana z niewyjaśnioną przyszłością Roberta Lewandowskiego. Piłkarz Bayernu zwlekał z podjęciem decyzji w kwestii kontynuowania swojej kariery. Obecny kontrakt Lewandowskiego z Bayernem Monachium obowiązuje do końca czerwca 2023 roku. Zatem nadszedł czas na podjęcie konkretnych kroków w sprawie swojej przyszłości.

Decyzja podjęta

Jak donoszą dziennikarze „TVP Sport”, Robert Lewandowski podjął decyzję co do swojej przyszłości. Ich zdaniem kapitan reprezentacji Polski ma podpisać umowę z FC Barceloną. Lewandowski miał już także poinformować o swojej decyzji władze Bayernu.

Porozumienie z Barceloną

W ostatnim czasie Robert Lewandowski miał odbyć telekonferencję z władzami FC Barcelony. Podczas rozmowy obie strony miały dojść do porozumienia w sprawie warunków kontraktu. Nie wiemy jednak, czy Polak dołączyłby do zespołu Xaviego po końcu tego sezonu, czy dopiero po wygaśnięciu jego kontraktu z Bayernem w lipcu 2023 roku.


źródło: tvp sport

Kamila Grabara pobił historyczny rekord ligi duńskiej. Jest niepokonany od ponad 700 minut

Kamil Grabara zbiera coraz więcej pozytywnych recenzji za swoje występy na boiskach w Danii. W ostatnim spotkaniu tamtejszej Ekstraklasy pobił rekord sprzed ponad 20 lat.

Pierwszym klubem Kamila Grabary w Danii było Aarhus GF, do którego trafił w styczniu 2019 roku na mocy półrocznego wypożyczenia z Liverpoolu. Polski bramkarz kolejny sezon spędził na poziomie Championship, a na sezon 2020/2021 ponownie został wypożyczony do Aarhus. Po zakończeniu wypożyczenia zdecydował się na definitywne odejście z Liverpoolu. W lipcu ubiegłego roku przeniósł się do FC Kopenhaga.

Szansa na mistrzostwo

Pierwszy sezon w FC Kopenhadze w wykonaniu Kamila Grabary można jak najbardziej zaliczyć do udanych. Zespół Polaka pewnie zmierza po mistrzostwo kraju. Natomiast na arenie międzynarodowej Kopenhaga odpadła w 1/8 finału Ligi Konferencji Europy UEFA.

Znakomite statystyki

Jeśli chodzi o osiągnięcia indywidualne, to we wszystkich rozgrywkach rozegrał w sumie 38 spotkań. W tym czasie stracił zaledwie 24 bramki. Polski bramkarz aż 21-krotnie kończył mecz z czystym kontem.

Pobity historyczny rekord

W niedzielę Kopenhaga pokonała na własnym obiekcie Midtjylland 1:0. W bramce gospodarzy wystąpił rzecz jasna Kamil Grabara. Polski bramkarz zachował czyste konto w siódmym meczu ligi duńskiej z rzędu! W sumie rywale nie są w stanie strzelić mu bramki od ponad 700 minut. Tym samym pobił rekord Jana Hoffmanna z 1999 roku.

https://twitter.com/AdamSlawinski/status/1513221813140140040?t=x4LYWPPlTsGQfqUCUXP7Lw&s=19&fbclid=IwAR3NKniY_EZ9C2b8J8LbONUiU7hCVBkLGh8xKMXbDVEL-0qu7_cQcNkKmrE

https://twitter.com/SzelegaMaciek/status/1513215608808263682?fbclid=IwAR22dLALex27YtOoB9KqFT5TBU4-JM1qMuc1lgYX-GO7TByIw8mloeJis6g

Przewodniczący kolegium sędziów skomentował ostatnie pomyłki. „VAR nie wybrał odpowiednich ujęć”

W ostatnim czasie doszło do kilku kontrowersji związanych z decyzjami sędziów w meczach PKO BP Ekstraklasy. W niedzielny wieczór ostatnie wydarzenia skomentował przewodniczący kolegium sędziów, Tomasz Mikulski.

28. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła kibicom wiele emocji. Niestety, w głównej mierze były one wywołane kontrowersyjnymi decyzjami sędziów. W meczu Lech Poznań-Legia Warszawa we własnym polu karnym ręką zagrał Lindsay Rose. Z kolei w spotkaniu Pogoń Szczecin-Wisła Płock rzut karny – zdaniem wielu obserwatorów – należał się Portowcom.

W niedzielny wieczór w programie „Liga+Extra” pojawił się Tomasz Mikulski. Przewodniczący kolegium sędziów odpowiedział na pytania, które pojawiły się w związku z ostatnimi kontrowersyjnymi sytuacjami. Jeśli chodzi o mecz w Poznaniu, to sędziowie VAR – zdaniem Mikulskiego – źle dobrali powtórki do oceny sytuacji.

– Sędziowie VAR w Poznaniu nie wybrali odpowiednich ujęć do analizy kontrowersyjnej sytuacji. Zabrakło zimnej krwi, bo to już było po gwizdku – przekazał Tomasz Mikulski.

– W obu przypadkach lepszym rozwiązaniem byłoby podyktowanie rzutów karnych – dodał.

– To nie były duże błędy, ale po prostu dużo ważące. Jest mi przykro, że tak mocne słowa padają pod adresem sędziów – zaznaczył.

https://twitter.com/AdamSlawinski/status/1513218965748727815?t=F_U4DnyBg5Gd2C0TV_BGIw&s=19&fbclid=IwAR0BjzcrzLRjhIiMT5uCLo_SPsiXKcAP8UaP1jlN6WvQBHgt1dkAqmCMFyA

https://twitter.com/adam_dworak/status/1513218035468886019?t=jQN3vS3a2t-zQXCJp0OHuQ&s=19&fbclid=IwAR1tJQukG1wG7ll1frTjjmv4cVRzYCKrzfAX4p9_OiegT4oN4mYOAujzPEI

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1513220703520239616?t=JpI_ZhiLfgzTGh9U94nOVw&s=19

 

Reprezentacja Polski wybrała hotel na czas Mundialu w Katarze. Robi wrażenie [WIDEO]

Według doniesień mediów reprezentacja Polski wybrała już hotel, w jakim będzie gościć podczas Mundialu w Katarze. Dziennikarze „TVP Sport” ujawnili, o jaki ośrodek dokładnie chodzi.

W marcu reprezentacja Polski wywalczyła awans na tegoroczne Mistrzostwa Świata w Katarze. W decydującym o awansie meczu Biało-Czerwoni pokonali reprezentację Szwecji. Tym samym Czesław Michniewicz i jego sztab rozpoczęli już przygotowania do nadchodzącego Mundialu.

Wyjątkowy Mundial

Mistrzostwa Świata 2022 zostaną rozegrane w Katarze. Po raz pierwszy w niemalże 100-letniej historii Mistrzostw Świata rozgrywki zostaną rozegrane na jesieni. Ceremonia otwarcia została zaplanowana na 21 listopada, z kolei wielki finał imprezy zostanie rozegrany 18 grudnia. Biało-Czerwoni swój pierwszy mecz na Mundialu w Katarze rozegrają 22 listopada, ich przeciwnikiem będzie reprezentacja Meksyku.

Hotel reprezentacji Polski

Polski Związek Piłki Nożnej rozpoczął już działania logistyczne związane z wyjazdem do Kataru. Według informacji przekazanych przez „TVP Sport” reprezentacja Polski będzie gościć w pięciogwiazdkowym Ezdan Palace Hotel zlokalizowanym w Dausze.

Liczne udogodnienia

Hotel powstał w 2018 roku z myślą o Mundialu w Katarze. Na terenie obiektu znajduje się w sumie 195 luksusowych pokoi i apartamentów. Dodatkowym atutem jest lokalizacja hotelu. Znajduje się on zaledwie 30 minut od lotniska, a w pobliżu znajdują się także boiska treningowe.

Rafał Gikiewicz tłumaczy się z ostatnich doniesień. „Lekka bzdura krążyła po internecie”

Rafał Gikiewicz ustosunkował się do ostatnich słów na jego temat, jakie wypowiedział Czesław Michniewicz. Bramkarz Augsburga postanowił zdementować pewne fakty krążące w mediach.

Przed kilkoma dniami Czesław Michniewicz był gościem na antenie kanału „Meczyki” w serwisie youtube. Jednym z wątków programu był temat piłkarzy, którzy nie znaleźli się na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski. Część z nich jest pod baczną obserwacją sztabu drużyny narodowej. Przy okazji tego wątku nie mogło zabraknąć tematu powołania dla Rafała Gikiewicza. Selekcjoner reprezentacji Polski ujawnił, że w ostatnim czasie bramkarz Augsburga kontaktował się ze sztabem reprezentacji. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Sobotnie starcie Augsburga z Bayernem Monachium z trybun obserwował Czesław Michniewicz. Po meczu do wywiadu na antenie „Viaplay” podszedł wspomniany Gikiewicz. Bramkarz Augsburga ustosunkował się do ostatnich doniesień.

– Zdementuję to, co w prasie krążyło. To nie do trenera Michniewicza pisałem, tylko z trenerem Dawidziukiem mam od 15 lat kontakt. Lekka bzdura krążyła po internecie – oświadczył Rafał Gikiewicz.

– Druga sprawa to zagrałem dziś 70. mecz z rzędu w Bundeslidze. Dla mnie argument, że ktoś jest młodszy, bardziej perspektywiczny, to możesz wyrzucić za siebie. Bartek Drągowski na dzień dzisiejszy nie gra, a ja gram. No i taka powinna być hierarchia – podkreślił.

Trener Freiburga wściekły po decyzji niemieckiej federacji. „Mamy do czynienia z ignorancją”

Władze Niemieckiego Związku Piłki Nożnej podjęły decyzję w sprawie nieprawidłowości, do jakich doszło podczas ostatniego meczu w Bundeslidze pomiędzy Freiburgiem a Bayernem. Z werdyktu nie jest zbytnio zadowolony trener Freiburga. – W przypadku kilku panów mamy do czynienia z ignorancją – przekazał Christian Streich, odpowiadając na krytykę ze strony przedstawicieli Bayernu.

W zeszły weekend w ramach 28. kolejki niemieckiej Bundesligi SC Freiburg podejmował na własnym obiekcie Bayern Monachium. Starcie zakończyło się okazałym zwycięstwem przyjezdnych 4:1. Bramki dla Die Roten zdobyli Goretzka, Gnabry, Coman oraz Sabitzer. Jedynego gola dla gospodarzy zdobył Nils Petersen.

Decyzja DFB

Najwięcej dyskusji na temat tego meczu wywołała jednak kontrowersyjna sytuacja z drugiej połowy pojedynku. Wówczas przez kilkadziesiąt sekund na murawie przebywało 12 piłkarzy Die Roten. Po meczu władze Freiburga złożyły protest do DFB (Niemieckiego Związku Piłki Nożnej). Po kilku dniach niemiecka federacja podjęła decyzję o nieukaraniu Bawarczyków.

Komentarz trenera

Niezadowolony z takiego obrotu spraw jest trener gospodarzy. Christian Streich, bo o nim mowa, odpowiedział na krytykę, jaka spadła na niego ze strony przedstawicieli Bayernu.

– W przypadku kilku panów mamy do czynienia z ignorancją. Mamy nadzieję, że po wydaniu orzeczenia będzie istniała pewność prawna na przyszłość, tak aby inne kluby nie stanęły ponownie przed takim dylematem – skomentował trener Freiburga.

– Najwyraźniej niektórzy ludzie nie wiedzieli, jak bardzo taki incydent jest wszechogarniający. To absolutnie oburzające, że jesteś krytykowany przez tych, którzy popełnili błąd – odpowiedział na krytykę ze strony przedstawicieli Bayernu.

Protesty kibiców Flamengo. Chcieli przeprowadzić rozmowę motywacyjną z piłkarzami [WIDEO]

Kibice Flamengo nie są zadowoleni z ostatnich wyników osiąganych przez ich klub. W piątek najbardziej zagorzali kibice klubu zjawili się pod centrum treningowym Fla.

Flamengo nie najlepiej weszło w nowy rok. Piłkarze dowodzeni przez Paulo Sousę tegoroczne zmagania rozpoczęli od gry w mistrzostwach stanu Rio De Janeiro. Zmagania w tych rozgrywkach były jedynie przedsmakiem rozpoczęcia sezonu brazylijskiej Serie A. Mimo że były to jedynie zmagania regionalne, to piłkarze Flamengo i tak nie zdołali ich wygrać. W finale polegli w dwumeczu z Fluminense. Wcześniej przegrali także mecz o Superpuchar Brazylii z Atletico Mineiro.

Za niezadowalające wyniki wielokrotnie obrywało się Paulo Sousie. Tym razem sympatycy Flamengo obrali sobie inny cel niż trener. W czwartek miało dojść rozmów zorganizowanych grup kibicowskich Flamengo z piłkarzami. Spotkanie zostało jednak odwołane, a kibice zjawili się w piątek pod ośrodkiem treningowym klubu w ramach protestu.

– W czwartek miało się odbyć spotkanie przedstawicieli zorganizowanych grup kibicowskich Flamengo z liderami zespołu, ale zostało ono odwołane po naciskach grup politycznych i członków zarządu, na wiceprezydenta ds. piłki nożnej Marcosa Braza, który zaplanował spotkanie. Tym samym kibice zaprotestują przed wejściem do centrum treningowego Ninho do Urubu w piątek rano – czytamy na „flamengo.com.pl”.

Jak już wspomnieliśmy, tym razem to nie Paulo Sousa był powodem protestów. Obiektem zgromadzenia się kibiców był wiceprezydent klubu ds. piłki nożnej, Marcos Braz.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.