Taki to pożyje! Wiadomo, ile Szymon Marciniak zarobił na sędziowaniu Euro 2024

Szymon Marciniak nie będzie sędziować finału mistrzostwa Europy. UEFA wyznaczyła zamiast Polaka, Francoisa Letexiera. Mimo braku tego zaszczytu, nasz arbiter nie może narzekać. Na udziale w turnieju zarobił krocie. 




43-latek na Euro 2024 był sędzią głównym w dwóch spotkaniach. Prowadził grupowe starcie Belgii z Rumunią (2-0) oraz mecz 1/8 między Włochami a Szwajcarią (0-2). Poza tym był również arbitrem technicznym w ćwierćfinałowym spotkaniu Portugalia – Francja.

Spora sumka na koncie

Choć Marciniak do samego końca liczył się w walce o poprowadzenie finału, ten zaszczyt ostatecznie przypadł Francuzowi, Francois, Letexierowi. Polak nie może jednak narzekać. Dzięki dwóm spotkaniom, które poprowadził, wróci do Polski ze sporą sumka na koncie. Mowa konkretnie o 25 tysiącach euro, co daje w przeliczeniu około 106 tys. złotych!




Wynagrodzenie zostało wyliczone przez listę płac, którą opublikowała UEFA. Wynika z niej, że za każdy poprowadzony mecz w fazie grupowej, arbitrzy główni otrzymywali 5 tysięcy euro. Stawka ta wzrastała natomiast w fazie pucharowej. Tam, za każdy poprowadzony mecz, sędziowie otrzymywali już 10 tysięcy euro. Arbitrzy techniczni w obu przypadkach otrzymywali z kolei połowę kwot.

Jakub Kosecki współczuje Lamine Yamalowi. „Ja sam pamiętam, jak czułem, że jestem wypalony”

Jakub Kosecki w przeszłości był świetnie zapowiadającym się piłkarzem. W Ekstraklasie brylował głównie w koszulce Legii Warszawa. Ostatnio udzielił wywiadu na łamach sport.pl. W rozmowie udzielił dość kontrowersyjnej wypowiedzi, porównując się do… Lamine Yamala. 




Kosecki w ostatnich latach nie był już pierwszoplanową postacią. Największe sukcesy odnosił w latach 2012-2017, gdy odgrywał ważną rolę w Legii Warszawa. Zdobył z nią w sumie trzy mistrzostwa i trzy Pucharu Polski. Ostatnio występował natomiast w czwartoligowym KTS Weszło.

„Współczuję Yamalowi”

Obecnie 33-latek nie ukrywa, że nie ma szczególnych ambicji, żeby grać na najwyższym poziomie. W rozmowie ze sport.pl udzielił za to dość kontrowersyjnej wypowiedzi. Skupił się na postaci Lamine Yamala, który już jako nastolatek odgrywa ważną rolę w reprezentacji Hiszpanii, z którą awansował do finału Euro 2024.

„Kosa” uważa, że odgrywanie tak dużej roli i wygranie tak wiele, w tak młodym wieku, może doprowadzić do szybkiego wypalania. Co ciekawe, zawodnik postanowił porównać sytuację Hiszpana do swojej.




– Kiedyś tych meczów było zdecydowanie mniej. Chciałbyś poczuć dreszczyk emocji, wychodząc na ważne spotkanie, na mistrzostwa Europy, reprezentując swój kraj. Mając taki nakład tych meczów, czy to w reprezentacji, czy w klubie, w pewnym momencie wypalasz się – stwierdził. 

– Ja szczerze współczuję Yamalowi. Ma 16 lat a zaraz zagra w finale mistrzostw Europy, gra w Barcelonie, co lepszego może go spotkać w wieku 25 lat? Bardzo łatwo się wypalić. Ja sam pamiętam, jak miałem 26-27 lat i już czułem, że jestem wypalonydodał „Kosa”.

Niespodziewany kandydat do zatrudnienia Kloppa! Współorganizator mundialu chce zatrudnić Niemca

Zaskakujące informacje odnośnie przyszłości Juergena Kloppa pojawiły się w przestrzeni internetowej. Z różnych źródeł dochodzą wieści, że Niemiec może objąć jedną z reprezentacji. I to nie byle jaką, bo jednego z gospodarzy najbliższych mistrzostw świata!




Juergen Klopp wraz z zakończeniem sezonu 2023/24 odszedł z Liverpoolu. Jego miejsca za sterami „The Reds” obejmie teraz Arne Slot, który niedawno prowadził jeszcze Feyenoord. Na razie nie wiadomo, kiedy Niemiec wróci do pracy, ani jaki zespół zdecyduje się objąć.

Zbrojenia gospodarzy mundialu

Oczekiwano raczej, że jeśli Klopp zdecyduje się już wrócić do pracy, to przejmie ponownie jakiś europejski klub. Spekulowano również o możliwej zmianie 57-latka w selekcjonera jednej z topowych reprezentacji. Naturalnie w gronie zainteresowanych wymieniano wówczas Niemcy.




Jak się jednak okazuje, Klopp może wszystkich zaskoczyć. W mediach pojawiają się doniesienia, że ze szkoleniowcem kontaktowała się już reprezentacja Stanów Zjednoczonych. Takie rewelacje pojawiły się między innymi na portalu transfermarkt.de, a teraz podają je dalej inne portale.

Te informacje to niejako kontynuacja wieści, jakie pojawiały się kilka dni temu. Wówczas Alex Dallas, były piłkarz USA poparł kandydaturę Niemca na selekcjonera kadry. Zatrudnienie 57-latka miałoby być ważnym punktem dla Stanów z tego względu, że w 2026 roku będą wraz z Meksykiem i Kanadą organizować mistrzostwa świata.

Chcemy czegoś wielkiego i odważnego, jeśli chodzi o 2026 roku. Czymś takim byłoby właśnie zatrudnienie Kloppa – mówił Dallas.

Ogromny skandal po półfinale Copa America. Darwin Nunez wdał się w bójkę z kibicami [WIDEO]

Do gigantycznego skandalu doszło po półfinałowym meczu Copa America między Urugwajem a Kolumbią. Darwin Nunez wdał się w bójkę z kibicami. Na reakcję policji trzeba było długo czekać. 




Trwające Copa America w Stanach Zjednoczonych ma się ku końcowi. W finale zobaczymy Argentynę i Kolumbię. Ci drudzy awans wywalczyli w nocy z środy na czwartek, pokonując 1-0 Urugwaj. Spotkanie aż kipiało od emocji. W sumie sędzia pokazał aż 8 żółtych kartek.

Bójka z kibicami

Mimo rozbrzmienia ostatniego gwizdka emocje nie ustawały. Tuż za ławką Urugwaju wybuchła ogromna bójka. Kibice jednej i drugiej reprezentacji rzucili się na siebie, a na trybuny weszli nawet urugwajscy piłkarze. Jak tłumaczył później kapitan „La Celeste”, Jose Gimenez, było to spowodowane obawą o zdrowie rodzin.

– To katastrofa. Nasze rodziny były w niebezpieczeństwie. Musieliśmy wejść na trybuny, żeby zabrać naszych bliskich z małymi dziećmi, noworodkami – mówił dla meksykańskiej telewizji TUDN. 




Do regularnej walki między kibicami włączył się w pewnym momencie nawet Darwin Nunez. Wszystko zostało nagrane przez kamery. Sytuację udało się uspokoić dopiero po około 10 minutach. Wtedy na miejscu pojawiła się policja, która przywróciła porządek.

Po zapanowaniu nad sytuacją około 100 urugwajskich kibiców oraz członkowie sztabu przez 20 minut czekali na stadionie. Było to podyktowane obawą o własne zdrowie. W tym czasie Kolumbijczycy wyszli na zewnątrz, gdzie świętowali awans do finału.

Górnolotne marzenia Stevena Gerrarda. „Moim marzeniem jest Messi w Al-Ettifaq”

Od lipca ubiegłego roku do Al-Ettifaq trafiło wielu znanych z europejskich boisk piłkarzy. Steven Gerrard, który również został wtedy zatrudniony w saudyjskim klubie, nie chce na tym jednak poprzestać. Anglik wprost wyznał, że chciałby, aby do jego drużyny trafił jeszcze Leo Messi. 




Al-Ettifaq od minionego roku kupiło już między innymi Georgino Wijnalduma, Moussę Dembele, Demeraia Graya. W klubie grał również Jordan Henderson. 34-latek nie zabawił jednak za długo miejsca w Arabii Saudyjskiej. Od stycznia gra już w Ajaksie.

Chce Messiego

Ogrom transferów na niewiele się jednak zdał. Al-Ettifaq zawiodło oczekiwania i zajęło dopiero szóste miejsce w saudyjskiej ekstraklasie. Nie pomogło także oddanie kontroli nad transferami Gerrardowi. Anglik stara się teraz szukać wzmocnień, które pozwolą mu odbudować zaufanie zarządu. Ma przy tym dość… górnolotne marzenie.

Obecnie moim marzeniem jest sprowadzanie Messiego do Al-Ettifaq. To niesamowity piłkarz i byłby wielką postacią dla całego klubu. Wiem, że trudno byłoby o to, aby przeniósł się do Arabii Saudyjskiej, ale w marzeniach nie ma nic złego – stwierdził Gerrard. 




Legenda Liverpoolu w swojej trenerskiej karierze prowadził młodzieżówki „The Reds”, a także seniorskie drużyny Glasgow Rangers oraz Aston Villi. Najlepiej radził sobie właśnie w Szkocji, gdzie odnosił spore sukcesy. Przejście do Premier League okazało się jednak zbyt wczesne i Anglik szybko odszedł z Villa Park.

Z Krakowa do Kosowa na… rowerze. Kibic Wisły Kraków dotrzymał słowa i dokonuje nie lada wyczynu

Wisła Kraków szykuje się do gry w eliminacjach Ligi Europy. Jeden z kibiców „Białej Gwiazdy” udał się w związku z tym w wielką podróż. 




Finał ostatniego Pucharu Polski przyniósł wiele różnych obietnic. Kibice Wisły Kraków, podobnie zresztą jak Pogoni Szczecin, przerzucali się kolejnymi deklaracjami, co zrobią w przypadku zdobycia trofeum. Ostatecznie to „Biała Gwiazda” okazała się górą, w związku z czym Wisła rozpocznie niebawem grę w eliminacjach Ligi Europy. W pierwszej rundzie kwalifikacji krakowiacy zmierzą się z kosowskim FK Llapi.

Rowerem do Kosowa

Wśród kibiców, którzy składali wspomniane deklaracje, był fotograf sportowy, Bartosz Sowizdraniuk. Na dzień przed finałem Pucharu Polski na Twitterze wprost napisał, że jeśli Wisła sięgnie po trofeum, to na pierwszy wyjazdowy mecz „Białej Gwiazdy” w Lidze Europy pojedzie rowerem.

Sowizdraniuk nie zamierzał wyłgiwać się od rzuconych słów i przyjął wyzwanie. 30 czerwca rozpoczął rowerową podróż wprost do kosowskiego Podujeve. To właśnie tam odbędzie się rewanżowy mecz Wisły z FK Llapi.




Fotograf ma w planach pojawienie się na miejscu w dzień meczowy, czyli w kolejny czwartek. Aktualnie przebywa drogę przez Słowację, Węgry oraz Serbię. Ta trasa wynosi łącznie aż 1257 kilometrów. Według ostatnich doniesień, Sowizdraniuk miał już pokonać ponad połowę całego dystansu. W mediach społecznościowych nie brakuje słów wsparcia od innych kibiców, a także… Jarosława Królewskiego.

Warto zaznaczyć, że Sowizdraniuk mógł trafić oczywiście lepiej, ale również dużo, dużo gorzej. Wisła mogła w pierwszej rundzie wylosować choćby Rużomberok ze Słowacji. Los mógł również jej przydzielić podróż do Baku.

Mocne słowa Mbappe po porażce z Hiszpanią. „Euro było porażką, nie byłem dobry”

Reprezentacja Francji odpadła z Euro 2024. „Trójkolorowi” przegrali półfinałowe starcie z Hiszpanią 1-2 i pożegnali się z turniejem. Po ostatnim gwizdku w wywiadzie ostro o swojej dyspozycji wypowiedział się Kylian Mbappe. Gwiazdor nie szczędził krytyki pod swoim adresem. 

To nie był turniej Kyliana Mbappe. Kapitan reprezentacji Francji tylko raz umieścił piłkę w siatce. Przeciwko Polsce, jeszcze w fazie grupowej, wykorzystał rzut karny i pokonał Wojciecha Szczęsnego. Dorobku nie poprawił ani w 1/8, ani w ćwierćfinale. Także w półfinale z Hiszpanią nie zdołał dopisać sobie kolejnego trafienia.

„Euro było porażką”

Nowy zawodnik Realu Madryt ma świadomość, że rozegrał słaby turniej. Po zakończeniu spotkania z Hiszpanią podszedł do pomeczowego wywiadu. W rozmowie nie szczędził gorzkich słów pod swoim adresem.

– Moje EURO było porażką. Piłka nożna jest prosta. Albo jesteś dobry, albo nie. Ja nie byłem dobry, więc jedziemy do domu – stwierdził.

Mbappe miał w końcówce półfinału idealną sytuację do doprowadzenia do remisu. Gdy doszło jednak do strzału, zupełnie zmarnował wypracowaną pozycję i posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

– Piłkarz mojej klasy musi to strzelić. Hiszpania grała lepiej od nas, to dobra drużyna. My nie graliśmy dobrze – ocenił. 

– Teraz pojadę na wakacje i wypocznę, to mi bardzo dobrze zrobi. Potem przygotuję się do mojego nowego życia, jest wiele do zrobienia. Postaram się wrócić bardzo silny – podsumował 25-latek, którego od przyszłego sezonu zobaczymy już w barwach Realu Madryt. 

 

Lech kontynuuje transferową ofensywę! 21-letni napastnik przyleciał na testy do Poznania

Lech Poznań prowadzi ofensywę transferową przed startem nowego sezonu Ekstraklasy. „Kolejorz” dopiero co ogłosił podpisanie Alexa Douglasa, a teraz, jak podaje portal meczyki.pl, do klubu na testy miał przylecieć kolejny zawodnik.




W poniedziałek Lech oficjalnie ogłosił pozyskanie Alexa Douglasa. Szwedzki, środkowy obrońca trafił na Bułgarską z Vasteras SK. Transfer 22-latka był pierwszym zakupem „Kolejorza” od blisko roku. Poznaniacy nie mają jednak zamiaru na tym poprzestać i wkrótce mają ogłosić kolejny „nowy nabytek”.

Norweski snajper

Według Dawida Dobrasza z portalu meczyki.pl, do Lecha na testy medyczne miał przylecieć Bryan Fiabema. 21-letni napastnik to zawodnik Realu Sociedad B, gdzie gra na pozycji napastnika. Teoretycznie o miejsce w składzie rywalizowałby z Mikaelem Ishakiem oraz Filipem Szymczakiem, jednakże może również grać jako skrzydłowy, co poszerza wachlarz możliwości Lecha.

– Dla Lecha w tym oknie transferowym będzie to drugi transfer, który ma wpisywać się w nową politykę klubu, czyli ściągania młodych i szybkich piłkarzy. Takim jest środkowy obrońca Alex Douglas (rocznik 2001) i także Fiabema (rocznik 2003). “Kolejorz” chce w tym oknie transferowym ściągnąć jeszcze dwóch skrzydłowych i najprawdopodobniej prawego obrońcę – czytamy w tekście Dobrasza.




Co ciekawe, ten sam zawodnik mógł do Ekstraklasy trafić już rok temu. Wówczas Norweg był blisko porozumienia ze Śląskiem Wrocław, który rywalizował właśnie z Realem Sociedad. Ostatecznie wygrali Hiszpanie, o czym pisał na Twitterze David Balda.

Szymon Marciniak blisko finału Euro 2024! Sytuacja jest jednak bardzo dynamiczna

Jak podaje TVP Sport, Szymon Marciniak ma sędziować finał Euro 2024. Z ustaleń Rafała Rostkowskiego wynika jednak, że sprawa jest ciągle w toku. Wszystko może się jeszcze zmienić. 




Szymon Marciniak na tegorocznych mistrzostwach Europy poprowadził dotychczas dwa mecze. Pierwszym było grupowe starcie Belgii z Rumunią (2-0), a drugim mecz w 1/8 między Włochami a Szwajcarią (0-2). Niedawno wystąpił również w nietypowej dla siebie roli. Pełnił funkcję arbitra technicznego przy okazji ćwierćfinałowego spotkania Portugalii z Francją.

Finał dla Polaka?

Marciniak został pominięty przez UEFA jeśli chodzi o mecze półfinałowe. Od razu pojawiły się domysły, że Polak może być szykowany do poprowadzenia finału. Wczoraj pisaliśmy już o tym, że poza nim federacja ma mieć dwóch innych kandydatów. Mieliby to być Daniele Orsato z Włoch oraz Slavko Vincić ze Słowenii.

Orsato miał jednak podpaść Aleksandrowi Ceferinowi oraz Roberto Rosettiemu. Panowie mieli być niezadowoleni z poziomu sędziowania w meczu Portugalia – Słowenia. TVP Sport, powołując się na swojego anonimowego informatora, ustalili, że w związku z tym obecnie to Szymon Marciniak jest głównym faworytem do poprowadzenia finału. Sprawa ma być jednak dynamiczna.

Gdybyś zadzwonił wcześniej, powiedziałbym ci, że finał będzie sędziować Orsato. Teraz pewniakiem jest Marciniak, ale jeśli sprawy będą dziać się tak dynamicznie jak ostatnio, to jutro albo może za godzinę sytuacja znowu może się zmienić. Ceferin w sprawach sędziowskich jest nieobliczalny, a w Komitecie Wykonawczym Marciniak ma silnego oponenta – cytuje swojego informatora Rafał Rostkowski. 




Warto podkreślić, że jeśli sprawdzi się najlepszy scenariusz i Marciniak faktycznie poprowadzi finał mistrzostwa Europy, z miejsca zostanie sędziowską legendą. Polak ma już na koncie poprowadzenie finału mistrzostw świata w Katarze, sędziował również finał Ligi Mistrzów w Stambule, a także finał Klubowych Mistrzostw Świata w Arabii Saudyjskiej.

Źródło: TVP Sport/Rafał Rostkowski

Syn Czesława Michniewicza idzie w ślady ojca! 23-latek został trenerem polskiego klubu

W rodzinie Michniewiczów pojawił się kolejny trenera. Syn Czesława, Mateusz, objął stery nad Pogonią Lębork. W przyszłym sezonie 23-letni szkoleniowiec będzie walczyć z klubem o awans do 3. Ligi. 




Do tej pory Mateusz Michniewicz pełnił funkcję asystenta trenera w 3-ligowej Raduni Stężyca. Pracował w niej ponad rok. Teraz 23-latek został już samodzielnym trenerem. Został zatrudniony przez Pogoń Lębork.

Debiut

Klub potwierdził zatrudnienie Michniewicza w miniony poniedziałek. Wtedy też miał on poprowadzić swój pierwszy trening z nowym zespołem. W przyszłym sezonie 23-latek stanie przed zadaniem wywalczenia awansu do Betclic 3. Ligi.

– Plan z prezesem Pogoni mam ustalony. Wiem na co się piszę i mam nadzieję, że spełnię oczekiwania jakie stawiane są przede mną i drużyną. Drużynę Pogoni widziałem jesienią ubiegłego roku podczas meczu z rezerwami Raduni. Była wtedy w dobrym momencie, na boisku padł wynik 2:2 – mówił Michniewicz.

Przy okazji 23-latek zdradził, jak na wybór syna zareagował jego ojciec. Czesław Michniewicz miał wykazać się wsparciem i trzyma kciuki za sukcesy syna.




– Idź pracuj, jesteś młody, zmierz się z wyzwaniem i zbierz nowe doświadczenia – cytował słowa byłego selekcjonera. 

Szymon Marciniak jednym z kandydatów do sędziowania finału Euro! Poza nim w grze zostało dwóch rywali

Wiadomo już, że Szymon Marciniak nie poprowadzi żadnego z dwóch meczów półfinałowych mistrzostw Europy. Niewykluczony jest jednak wciąż angaż Polaka do meczu finałowego. Według „La Repubbliki” nasz arbiter jest jednym z trzech sędziów, których bierze w tej kwestii pod uwagę UEFA.




Marciniak na Euro 2024 do tej pory poprowadził dwa spotkania. Zadebiutował jeszcze w fazie grupowej, meczem Belgii z Rumunią (2-0). Wówczas wokół jego osoby wytworzyło się nieco kontrowersji, w związku z kilkoma podjętymi decyzjami, za co pretensje mieli Rumuni. Mimo to arbiter powrócił do sędziowania już na poziomie 1/8. Tym razem prowadził spotkanie Włochów ze Szwajcariami (0-2). Co ciekawe, wcielił się jeszcze w rolę sędziego technicznego w meczu Portugalii z Francją.

Jeden z trzech

Wiadomo już, że Marciniak nie poprowadzi meczu półfinałowego na Euro. Starcie Holandii z Anglią sędziować będzie Felix Zwayer z Niemiec, a Hiszpanii z Francją – Slavko Vincić ze Słowenii. UEFA nie podała jeszcze obsady na ostatnie spotkanie mistrzostw. To jednak tylko kwestia czasu. Arbitra głównego finału Euro powinniśmy poznać najpóźniej za kilka dni. Marciniak nadal przebywa za granicą i jest gotowy na podjęcie wyzwania.

Według „La Repubblica” Polak jest faktycznie jednym z kandydatów do tego wyróżnienia. „Jednym”, bo poza nim UEFA ma także dwie inne kandydatury. Pierwszym z potencjalnych sędziów wielkiego finału ma być Michael Oliver. Ten wariant może jednak w dość prosty sposób upaść, jeśli do finału awansuje reprezentacja Anglii. Drugim kandydatem jest zdaniem włoskich mediów Daniele Orsato. Doświadczony Włoch po mistrzostwach Europy w Niemczech zamierza zakończyć swoją bardzo bogatą karierę.




Co jednak warto podkreślić, „La Repubblica” postanowiła… wypomnieć błędy Marciniaka, które mają na celu jego zdyskredytowanie. Wspomniano między innymi o wystąpieniu na wydarzeniu „Everest”, związanym ze Sławomirem Mentzenem, a także kontrowersje wokół tegorocznego półfinału Ligi Mistrzów, który Marciniak sędziował.

Niemcy całkowicie pominęli Lewandowskiego. W muzeum nie ma żadnej wzmianki o jego rekordach

Robert Lewandowski przez wiele lat grał na niemieckich boiskach. W barwach Borussii Dortmund, a później Bayernu Monachium, pobił również wiele rekordów. Niestety, mimo to jego wyczyny nie znalazły miejsca na upamiętnienie w prestiżowym muzeum. 




W 2022 roku, po 12 latach gry w Niemczech, Robert Lewandowski zdecydował się na odejście do FC Barcelony. Odchodził jednak w pełni chwały, dopiero co pobił wieloletni rekord Gerda Muellera, strzelając w jednym sezonie ligowym aż 41 bramek, a także wygrał sekstet z „Die Roten”. Był przy tym królem strzelców Bundesligi (w sumie zresztą siedem razy), Ligi Mistrzów oraz Pucharu Niemiec.

Pominięty

W sumie Lewandowski ma przecież dużo więcej kapitalnych osiągnięć w Niemczech. Dość wspomnieć, że jest drugim najlepszym strzelcem w historii Bundesligi, mając na koncie 312 goli. Gdy pobił wieloletni rekord Gerda Muellera, media na całym świecie rozpisywały się o tym, jak Polak pisze swoją własną, nową historię.

Tym bardziej przykre wydaje się, że po trzech latach w Niemczech trudno znaleźć w ogóle wzmiankę o wybitnym osiągnięciu Lewandowskiego. W korespondencji „WP Sportowe Fakty” czytamy, że w Muzeum Piłki Nożnej w Dortmundzie, nie ma ani jednej wzmianki na ten temat. Ani zdjęcia, ani gabloty, nic.




– Co dziwi, brakuje przede wszystkim oddzielnej ekspozycji upamiętniającej słynne 41 goli kapitana polskiej kadry. Zwłaszcza wobec pamiątek zawodników, którzy zapisali się skromniej w historii tamtejszej ligi – pisze WP.

W muzeum można zobaczyć jedno wideo, które jest kompilacją najlepszych zagrań Lewandowskiego. Skupiono się w nim najbardziej na sezonie 2011/12, gdy Borussia zdobywała podwójną koronę, a 35-latek miał w tym swój walny udział.

Co ciekawe, „Lewemu” poświęcono miejsce w Galerii Sław Ligi Mistrzów UEFA. Znajdziemy tam co prawda Lewandowskiego, jednak… tylko w koszulce FC Barcelony. Wszystkie gole napastnika w LM pochodzą z okresu, gdy pożegnał się już z Bundesligą. Co za tym idzie, pominięto całkowicie wieloletnia karierę Polaka w BVB czy Bayernie.

Le Pen odpowiada Kylianowi Mbappe! „Mbappe nie reprezentuje Francuzów”

Reprezentacja Francji za kilka dni zagra o wejście do finału Euro 2024. Równolegle nad Sekwaną dzieją się jednak dużo poważniejsze rzeczy. Tematem numer jeden są tam obecnie przedterminowe wybory parlamentarne. Często w tej kwestii wypowiadał się Kylian Mbappe, a teraz odpowiedziała mu Marine Le Pen, przewodnicząca Frontu Narodowego. 

Lider „Trójkolorowych” osobiście zachęcał Francuzów do pójścia na wybory. Krytykował przy tym rząd Le Pen oraz wartości, jakimi kieruje się Front Narodowy.



To kluczowy moment w historii naszego kraju. Mistrzostwa Europy są bardzo ważne, ale jesteśmy przede wszystkim obywatelami. Dziś wszyscy widzimy, że ekstremiści są blisko zdobycia władzy i mamy możliwość wyboru przyszłości dla naszego kraju. Wzywam wszystkich młodych ludzi, aby poszli i zagłosowali, aby naprawdę byli świadomi powagi sytuacji. Kraj musi się utożsamiać z wartościami różnorodności i tolerancji. To jest niezaprzeczalne. Naprawdę mam nadzieję, że podejmiemy właściwą decyzję – mówił Mbappe. 

Musimy iść na głosowanie. To jest bardzo ważne, ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nie możemy pozostawić kraju w rękach tych ludzi. Widzieliśmy rezultaty, to katastrofa. Mamy nadzieję, że wszystko się zmieni, że wszyscy zmobilizują się, aby głosować na właściwą stronę – dodał kilka dni temu. 

Francuzi mają dość

W pierwszej turze Zjednoczenie Narodowe uzyskało poparcie 33,2 proc. Była to największa liczba głosów spośród wszystkich partii. Druga tura odbyła się w niedzielę. Jak wiadomo, o godzinie 17:00 odnotowano frekwencję na poziomie 59,71 proc., co stanowiło największą liczbę od 1981 roku.

Dość nieoczekiwanie Le Pen zdecydowała się na skomentowanie wcześniejszych słów Mbappe. Odniosła się do nich w zdecydowanie krytyczny sposób.



Nawet jeśli nie jestem fanką tego sportu, to uważam, że Kylian Mbappe jest niewątpliwie bardzo dobrym piłkarzem, ale Francuzi mają dość pouczań na temat moralności i udzielania instrukcji dotyczących głosowania. Zwłaszcza gdy są to milionerzy, a nawet miliarderzy mieszkający za granicą, którzy próbują kierować ludźmi zarabiającymi 1300 euro miesięcznie. Ludzie mający szczęście żyć bardzo dobrze, być chronieni przed niepewnością, biedą i bezrobociem, powinni zachować jakąś formę powściągliwości – powiedziała dla „CNN”.

Mbappe nie reprezentuje Francuzów ze środowisk migracyjnych, ponieważ takich jak on jest o wiele mniej niż takich, którzy żyją za płacę minimalną i których nie stać na mieszkanie ani ogrzewanie – dodała. 

Mats Hummels znowu zagra w Lidze Mistrzów?! Rewelacja poprzedniego sezonu zainteresowana!

Pojawiły się zaskakujące informacje na temat przyszłości Matsa Hummelsa. Według Gianluki Di Marzio, Niemcem poważnie interesuje się rewelacja zeszłego sezonu Serie A – Bologna. 




Hummels odszedł z Borussii Dortmund w nieprzyjemnych okolicznościach. Jak można przeczytać w niemieckich mediach, legenda klubu z Signal Iduna Park miała poróżnić się z Edinem Terziciem. Sytuacja na linii zawodnik – trener miała być jednak tylko jednym z czynników, który zaważył na nieprzedłużaniu kontraktu 35-latka.

Zagra w rewelacji?

Doświadczony stoper, mimo świetnego sezonu w BVB, nie został powołany przez Juliana Nagelsmanna na mistrzostwa Europy. Z Borussią pożegnał się natomiast po przegranym finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt (0-2). Niewykluczone jednak, że w przyszłym sezonie 35-latek ponownie zagra w tych prestiżowych rozgrywkach.

Według Gianluki Di Marzio, ściągnięciem Hummelsa poważnie ma się interesować Bologna, która zamierza znacząco wzmocnić swoją kadrę. W zeszłym sezonie drużyna z Emilia-Romania zajęła swoje historyczne, piąte miejsce w Serie A, czym zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów. Spora była w tym zasługa Thiago Motty, który został już ogłoszony trenerem Juventusu. Bolognę prowadzić będzie teraz Vicenzo Italiano.




Poza Bologną, Hummelsem mocno interesować się miały także inne kluby. Nie brakowało zainteresowania ze strony innych ekip z Serie A, jak Milan czy Roma. Mówiło się także o kierunku hiszpańskim, w postaci Mallorki.

Pierwszy wywiad Zielińskiego po transferze do Interu. Piękne słowa pod adresem klubu

W końcu oficjalnie potwierdzono transfer Piotra Zielińskiego do Interu Mediolan. Polak na łamach klubowych mediów udzielił już pierwszego wywiadu. Zapewnił przede wszystkim, że jest bardzo szczęśliwy ze swoich przenosin oraz zapewnił, że da z siebie wszystko. 




Od miesięcy było wiadome, że Zieliński zostanie piłkarzem Interu Mediolan, choć nie było to jeszcze oficjalnie potwierdzone. Napoli w zeszłym tygodniu wypuściło komunikat z pożegnaniem Polaka, a po kilku dniach Polak odwdzięczył się podziękowaniami i wzruszającym wpisem w social mediach.

„Czuję wielką dumę”

Teraz oficjalnie potwierdzono transfer Zielińskiego. Co prawda strona Serie A zrobiła to już w środę, jednak Inter komunikat opublikował dopiero w sobotnie popołudnie. Mistrzowie Włoch w pięknych słowach powitali swojego nowego zawodnika.

– Klasa, osobowość i duże doświadczenie w mistrzostwach Włoch: Piotr Zieliński, pierwszy polski zawodnik w historii Interu, jest gotowy wnieść wszystkie swoje atuty do Nerazzurrich – napisano na kanałach klubu. 




Zieliński natomiast udzielił już swojego pierwszego wywiadu w nowych barwach. Uczynił to na łamach klubowych mediów – InterTV.

– Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ dołączyłem do jednej z najlepszych drużyn na świecie. To zaszczyt. Nie mogę się doczekać, żeby zacząć grać – zapewnił „Zielek”.

– Pomoc Interu? To jedna z największych sił tej drużyny. Postaram się odegrać swoją rolę, mając nadzieję, że drużyna będzie jeszcze mocniejsza – dodał.




Pomocnik reprezentacji Polski podkreślił, że zamierza dać z siebie wszystko w nowym klubie. Zaznaczył także, że noszenie koszulki Interu to dla niego ogromny zaszczyt.

– Czuję wielką dumę z faktu, że jestem pierwszym polskim piłkarzem, który założy tę prestiżową koszulkę. Inter to świetna drużyna i zrobię wszystko, co w mojej mocy, abyśmy osiągnęli jak najlepsze wyniki – podsumował. 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.