Lewandowski wyznał, gdzie zakończy karierę? Te słowa nie pozostawiają złudzeń

Robert Lewandowski na karku ma już 32 lata. Najlepszy piłkarz 2020 roku raczej nie planuje jeszcze zakończenia kariery, aczkolwiek jego przyszłość pozostaje nadal zagadką. Kontrakt Polaka z Bayernem wygasa bowiem w 2023 roku i nie wiadomo, czy zdecyduje się na jego przedłużenie.

Przypomnijmy, że „Lewy” w Bayernie jest już od 7 lat. Do Bawarii trafił w 2014 roku na zasadzie wolnego transferu z Borussii Dortmund. Od tamtej pory zasłużył na miano klubowej „Die Roten”.

Chciałby zakończyć tam karierę?

Polak jakiś czas temu został zapytany o swoją przyszłość. Wówczas zdawkowo odpowiedział, że ma jeszcze dużo czasu na przemyślenia i nie podjął pewnych decyzji. Tajemnicze słowa Lewandowskiego wywołały pewną konsternację w murach mistrza Niemiec, jednak w rozmowie ze „Sport Bild” rozwiał wszelkie wątpliwości.

„W Bayernie czuję się bardzo dobrze, nie myślę ani o zmianie klubu, ani o zmianie w moim życiu” – Wyznał napastnik.

Czy słowa 32-latka oznaczają, że chciałby on zakończyć w Bayernie karierę? Jest to jak najbardziej możliwe. Pamiętajmy bowiem, że kapitan reprezentacji Polski wciąż ma realne szanse na pobicie rekordu Gerda Mullera z sezonu 1971/72.

To jest ten sezon! Robert Lewandowski depcze po piętach Gerda Mullera

„Mój klub jest najlepszy na świecie!”

W minionym sezonie Robert Lewandowski zgarnął z Bayernem dosłownie wszystko. Bawarczycy wygrali każde rozgrywki, w których brali udział, a Polak w każdych z nich zostawał królem strzelców.

„Wspólnie wygrywamy mecz po meczu i dalej się rozwijamy. Mój klub jest najlepszy na świecie. To jeszcze nie koniec!” – Powiedział Lewandowski.

Chapecoense rok temu spadło do drugiej ligi. Dziś wracają do elity

2016 rok przyniósł nam wielką tragedię w świecie futbolu. Samolot brazylijskiego klubu Chapecoense uległ katastrofie, w wyniku której zmarła większość piłkarzy z ich pierwszego składu. Aktualnie jednak klub znowu wychodzi na prostą.

„Chape” trzy lata po katastrofie spadło do Serie B. Zakończenie wypożyczeń większości kluczowych zawodników spowodowało drastyczne pogorszenie się poziomu gry.

Wielki powrót

Dziś Chapecoense ma cztery mecze do końca sezonu 2020/21 i zagwarantowany awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Brazylii. Zwycięstwo z Figueirense było swoistym stemplem i zwieńczeniem trudnej drogi, którą przechodził zespół od 5 lat.

„Zwycięstwo jest dobre. Wygrana w stanowych derbach Santa Catarina jest lepsza. Zwycięstwo w stanowych derbach Santa Catarina i zagwarantowanie powrotu do Serie A jest REWELACYJNE!” – Napisano na oficjalnym koncie klubu na Twitterze.

https://twitter.com/ChapecoenseReal/status/1349188103957852160

Pomoc

Przypomnijmy, że tragedia, jaka dotknęła „Chape” zmobilizowała największe europejskie marki do pomocy pogrążonym w żałobie Brazylijczykom. Organizowano specjalne mecze charytatywne, a także zbiórki pieniędzy w celu okazania wsparcia zespołowi.

Budżet, jakim dysponuje ACF nawet w najmniejszym stopniu nie równa się najzamożniejszym zespołom z Brazylii. Mimo pośpiesznego odbudowywania drużyny piłkarze pokazali wielkie serce i wnieśli klub z powrotem na szczyt.

https://twitter.com/K_Rogolski/status/1349312998301716482

Piękne informacje z Championship! Krystian Bielik z kolejnym wyróżnieniem

Kapitalne wieści z Anglii! Krystian Bielik otrzymał tytuł dla najlepszego piłkarza grudnia w Championship. Polak z dużą przewagą znalazł się na 1. miejscu w głosowaniu.

Przypomnijmy, że w ostatnim miesiącu 2020 roku pomocnik wrócił do gry po poważnej kontuzji. Pomocnik już od pierwszego meczu po powrocie zachwycał. Nie na darmo Bielika wybrano na najlepszego piłkarza meczu prawie cztery razy z rzędu. Prawie, bo w grudniu jego dominację przerwał Jason Knight.

Więcej o jego powrocie przeczytacie w naszym felietonie:

Bielik wrócił po kontuzji i miażdży Championship. Polski orzeł rozpościera skrzydła

Kolejne wyróżnienie

We wtorek 23-latek ponownie został wystawiony na piedestał, jednak tym razem nie pozostawił żadnych wątpliwości. Polak zwyciężył w głosowaniu na najlepszego piłkarza grudnia w Championship. Tym samym pomocnik postawił piękny stempel na potwierdzenie swojej kapitalnej formy po powrocie po kontuzji.

Bielik zgarnął aż 45 proc. punktów. Drugi w głosowaniu Glen Rea z Lutton Town uzyskał raptem 20 proc. Warto odnotować, że dwa procent kibiców oddało swoje głosy na Michała Helika, który również w ostatnim czasie zachwycał na zapleczu Premier League, broniąc barw Barnsley.

https://twitter.com/dcfcofficial/status/1348979290487083009

https://twitter.com/Hubert__Michno/status/1348984746966200321

Robert Lewandowski wspomina swojego tatę. „Ta historia podsumowuje moje dzieciństwo”

11 stycznia na łamach portalu „Players Tribune” ukazała się rozmowa Roberta Lewandowskiego. Polak w tekście pt. „The Movie” opowiada o swojej drodze na szczyt. Jest to podróż wraz z zawodnikiem przez jego dzieciństwo, odrzucenie przez Legię i późniejszy pobyt w Borussii Dortmund i spotkanie z Jurgenem Kloppem. 

Napastnik Bayernu w przytoczonej rozmowie opowiada o wielu interesujących historiach ze swojego życia. Większość z nich nigdy wcześniej nie wyszła na światło dzienne. Cały tekst bardzo mocno uwypukla także miłość, jaką Robert Lewandowski darzył swojego ojca, Krzysztofa.

„Dlaczego nie? Wiem jak on kocha futbol”

Najlepszy piłkarz 2020 roku w pierwszym „akcie” zatytułowanym po prostu „Komunia”, przytoczył anegdotę właśnie z tego sakramentu. W dniu, kiedy miała się ona odbyć, młody Lewandowski miał zagrać mecz.

„W dniu, w którym w Lesznie przystępowałem do I Komunii miałem mecz. 3 godziny po mszy, a to było daleko” – Opowiada 32-latek.

„Mój tata podszedł więc do księdza i poprosił go, by zaczął ceremonię 20 minut wcześniej” – Zdradził „Lewy”.

Co ciekawe, ksiądz nie miał z prośbą ojca Lewandowskiego żadnego problemu. Duchowny wiedział bowiem, ile znaczy dla niego piłka nożna.

„Dlaczego nie? Wiem jak on kocha futbol” – Odpowiedział na prośbę.

„Gdy tylko po raz ostatni się przeżegnałem wybiegliśmy z ojcem do auta. Wygraliśmy wtedy ten mecz! Ta historia podsumowuje moje dzieciństwo, ale też mojego tatę” – Zakończył Lewandowski.

Brighton chce skrócić wypożyczenie Karbownika i… wysłać go na drugie wypożyczenie

Brighton zamierza skrócić wypożyczenie Michała Karbownika do Legii Warszawa i… wysłać go na drugie wypożyczenie. Takie zaskakujące informacje podaje portal „Legia.net”.

Przypomnijmy, że piłkarz Legii został zakupiony przez Brighton równocześnie z Jakubem Moderem. 19-latek kosztował „Mewy” 5,5 mln euro. Po transferze został od razu wypożyczony do mistrza Polski, gdzie miał grać do końca sezonu 2020/21.

Zaskakujący plan

Jak się okazało, Brighton ma dość nietypowy pomysł na przyszłość Karbownika. Anglicy zamierzają skrócić wypożyczenie uniwersalnego zawodnika. Nie chcą jednak postąpić z nim tak, jak z Moderem, którego włączyli do zespołu.

Jak dowiedział się portal „Legia.net” Karbownik po przedwczesnym pożegnaniu z Ekstraklasą miałby trafić do Anderlechtu Bruksela. Polak w Belgii przebywałby znowu na zasadzie wypożyczenia.

Co zrozumiałe, jednakowo Mariusz Piekarski, agent piłkarza oraz Legia Warszawa nie chcą, żeby tak się stało. Były piłkarz stołecznej drużyny próbuje przekonać działaczy Brighton do zmiany planów. Zarówno dla niego, jak i dla Legii byłoby to o wiele korzystniejsze rozwiązanie.

Do tych klubów najbardziej pasuje Haaland i Sancho. Zaskakująca analiza

Młode talenty pokroju Erlinga Haalanda czy Jadona Sancho są dziś na ustach wszystkich kibiców i ekspertów na świecie. Analitycy z Al.Abacus postanowili, że spróbują wyliczyć, do których klubów pasowaliby najbardziej rozchwytywani piłkarze w ostatnim czasie.

Pracownicy firmy wzięli na tapet wspomniany duet z Borussii Dortmund oraz Eduardo Camavingę czy Dele Alliego. To właśnie dla całej czwórki wybrano najbardziej odpowiednie zespoły. System, na którym bazowali analitycy, bierze pod uwagę potencjalne zgranie zawodników, którzy nie grają na co dzień w tych samych klubach.

Duet z BVB

Przeprowadzona analiza wykazał, że Jadon Sancho najlepiej odnalazłby się w Liverpoolu.

„Model przewiduje, że on dobrze wpasuje się w tę drużynę. W szczególności wspólny język znalazłby z Robertsonem, Mane, Minamino, Hendersonem i Keitą” – Tłumaczy Ramm Mylvaganam, założyciel AI.Abacus.

A co z norweskim złotym dzieckiem? Otóż według analityków, Haaland najlepiej odnalazłby się… w Chelsea!

„Model wykazuje duże podobieństwo taktyczne obu drużyny. Korzystają one z jednego środkowego napastnika jako centralnego punktu ataku” – Przekonuja Mylvaganam.

Alli i Camavinga

W przypadku Dele Alliego wybór padł na Atalantę Bergamo. W uzasadnieniu podano przede wszystkim ofensywne usposobienie Anglika, które pokrywa się ze stylem gry włoskiego zespołu. Pomocnik dostaje bardzo niewiele szans w Tottenhamie, więc przeprowadzka na Półwysep Apeniński mógłby się okazać dla niego rzeczywiście korzystną zmianą.

Bardzo ciekawie wygląda także analiza Eduardo Camavingi. Francuza przymierza się głównie do Realu Madryt, aczkolwiek wiadomo, że zabiegają o niego wszystkie kluby na świecie. 18-latek został obdarzony ogromnym talentem i pozostaje tylko czekać, aż trafi do jakiejś potęgi. Jak się jednak okazuje algorytm wybrał dla niego… Arsenal!

18-latek przed wejściem na boisku zdalnie skontaktował się z trenerem. Niecodzienna sytuacja

W meczu 23. kolejki szkockiej Premiership w barwach Celticu zadebiutował 18-letni Armstrong Oko-Flex. Młody piłkarz chwilę przed wejściem na boisko miał w uszach… AirPodsy.

Młody piłkarz pojawił się na murawie w 61. minucie zmieniając Camerona Harpera. Rozegrał w sumie pół godziny, a gospodarze mecz z Hibernian zakończyli remisem 1-1. Wicelider traci do pierwszych w tabeli Rangerów aż 21 punktów.

Utrudniony kontakt

Szkoleniowiec Celticu, Gavin Stachan przebywał w trakcie spotkania w swoim domu. Szkot nie mógł pojawić się na ławce trenerskiej ze względu na kwarantannę. Mimo nieobecności znalazł on sposób na skontaktowanie się z 18-letnim Oko-Flexem.

18-letni piłkarz, który w meczu z Hibernian zaliczył swój debiut, chwilę przed wejściem na boisko skontaktował się ze swoim trenerem… przez telefon. Kamery uchwyciły nastolatka z AirPodsami w uszach, kiedy szykował się do wbiegnięcia na murawę.

18-letni Armstrong Oko-Flex, kilka sekund przed debiutem dla Celticu w meczu z Hibernian, miał na uszach AirPodsy!…

Opublikowany przez Krótka Piłka Wtorek, 12 stycznia 2021 

Menadżer Stockport nie udziela wywiadów Sky, bo ci nie naprawili jego dekodera

Sportowcy często dzielą sobie media na dwie grupy — te, z którymi chcą rozmawiać i te, z którymi niekoniecznie chcą rozmawiać. Łatwo zauważyć jaki stosunek do dziennikarzy ma na przykład Kamil Stoch w wywiadach po swoich skokach. Ciekawa sytuacja ujrzała światło dzienne także po ostatnim meczu 4. rundy FA Cup.

W poniedziałek 5-ligowe Stockport County uległo West Hamowi 0-1 na własnym boisku. „Młoty” odniosły zwycięstwo, jednak nie było łatwo. Golu padł bowiem dopiero w końcówce spotkania. W 83. minucie do bramki „The Hatter” wpakował piłkę Dawson.

Zepsuty dekoder

Jak się okazało po końcowym gwizdu spotkania, trener Stockport County nie chce udzielać wywiadu stacji Sky Sport. Dlaczego? Okazuje się, że w przeszłości… nie przyszli naprawić jego dekodera.

„Mógł rozmawiać ze Sky kilka razy, ale odmówił udzielenia wywiadu, ponieważ jego dekoder się zepsuł i nikt nie przyszedł, żeby go naprawić” – Zdradzono w podcaście „I Had Trials Once”.

Po pieniądze za Jakuba Modera zgłosiły się… dwie Warty Poznań

Jakub Moder został sprzedany przez Lecha do Brighton za 11 milionów euro. Warta Poznań oddając pomocnika do „Kolejorza” zapewniła sobie bonus od kolejnego transferu 21-latka. Problem w tym… „Że zgłosiły się dwie” – informuje Radosław Nawrot.

Wokół transferu Polaka do Brighton zrobiło się sporo chaosu. Piłkarz dopiero w poniedziałek dotarł do Anglii. Wcześniej musiał wypełnić wszelkie należności i zrobić w Polsce badania na obecność koronawirusa. Jak się okazuje, były klub Modera również ma teraz sporo na głowie.

Dwie Warty Poznań — o co chodzi?

Obecnie w Ekstraklasie występuje Warta SA. Ona zajmuje się prowadzeniem drużyny oraz zarządzaniem sekcją piłkarską. Sęk w tym, że oprócz niej istnieje także wielosekcyjna KS Warta. Oba podmioty rozdzieliły się już jakiś czas temu.

Jakub Moder występował w Warcie w latach 2011-14. Wówczas władztwo nad sekcją piłkarską sprawiała tam KS Warta.

Komu zapłacić?

Lech jest winny byłemu klubowi 21-latka około pół miliona euro. Jak poinformował Radosław Nawrot, Warcie należy się ekwiwalent za wytrenowanie piłkarza. Co więcej, kiedy w 2014 roku Moder przechodził do „Kolejorza” w umowie zapisano procent od kolejnego transferu pomocnika.

Taka kwota byłaby dla Warty Poznań nieocenionym zastrzykiem gotówki. Problemem jednak pojawił się, kiedy po pieniądze zgłosiły się dwa podmioty.

„Potwierdzam, że KS Warta z siedzibą w Poznaniu wystąpił z roszczeniem o wypłatę dodatkowej części wynagrodzenia umownego należnego z tytułu dalszego transferu zawodnika Jakuba Modera. Należy podkreślić, że Jakub Moder opuścił Klub Sportowy „Warta” jako junior w 2014 roku, tj. kilka lat przed przejęcia sekcji piłkarskiej przez Warta Poznań S.A.” – Poinformował mecenas Łukasz Jaśkowiak, pełnomocnik KS Warta

Lech Poznań został postawiony w bardzo nieciekawej sytuacji. Klub nie wie, komu powinien wypłacić pieniądze za transfer Modera do Brighton.

„Na razie nie wiemy, komu mamy zapłacić ekwiwalent za Jakuba Modera. Jasne, że Warcie Poznań, ale nie ma jasności, której. Mamy bowiem de facto dwie Warty i obie się po te pieniądze do nas zgłosiły. Dlatego zwróciliśmy się do PZPN z prośbą o wyjaśnienie. Sami nie chcemy być sędzią w tej sprawie” – Mówił Maciej Henszel, rzecznik prasowy „Kolejorza”

Bałagan

Warta SA nie ma zamiaru dać za wygraną. Ekstraklasowicz stwierdza, że kwota od transferu należy się im, ze względu na przejęcie wszelkich spraw związanych z piłką nożną.

„Nasze stanowisko jest tu jasne: mamy dwie umowy, na mocy której Warta Poznań SA jest spadkobiercą piłkarskiej sekcji klubu. W 2018 roku podpisaliśmy umowę o przejęciu przez spółkę akcyjną od poprzednich właścicieli prawa do drużyny seniorów i dwóch najstarszych grup juniorskich. W styczniu 2020 roku natomiast przejęliśmy całość piłki nożnej w Warcie, wraz z jej aktywami i pasywami. Uważamy, że w tej sytuacji jesteśmy dla Lecha Poznań stroną w rozmowach o rozliczeniach za transfer Jakuba Modera” – Stwierdził Piotr Leśniowski, rzecznik prasowy Warty.

Portal „Interia” podaje nieoficjalnie, że w czwartek ma dojść do spotkania prezesów poznańskich klubów z przedstawicielami PZPN-u. Wówczas ma zapaść porozumienie między zwaśnionymi stronami.

Lewandowski i Mioduski spotkali się w Warszawie. Tajemnicze spotkanie zostało wyjaśnione?

W sobotę doszło do tajemniczego spotkania Roberta Lewandowskiego z Dariuszem Mioduskim. Piłkarz Bayernu wraz z właścicielem Legii rozmawiali przez około dwie godziny w jednej z warszawskich kamienic.

Z informacji podanych przez „Super Express” wynika, że kapitan reprezentacji Polski około 13:30 podjechał Mercedesem S450 pod kamienicę. Po chwili 32-latek zniknął za jedną z bram, natomiast wyszedł dopiero po dwóch godzinach. Jak ustalili dziennikarze, piłkarz rozmawiał z Dariuszem Mioduskim. Wciąż nie wiadomo jednak, czego dotyczyło ich spotkanie.

Nie chodzi o sprzedaż Legii

Tomasz Włodarczyk z portalu „meczyki.pl” ekspresowo ustalił, że spotkanie nie dotyczyło przyszłości Legii Warszawa. Dziennikarz ustalił, że było to prywatne spotkanie. Tę wersję popiera otoczenie Dariusza Mioduskiego.

„Nie ma w tym żadnej sensacji. Po prostu panowie od dawna znają się prywatnie. Nie ma tu nic do drążenia. To było spotkanie towarzyskie. Klasyczny materiał paparazzi, żeby wzbudzić domysły typu inwestycja Roberta Lewandowskiego w Legię” – Cytuje w tekście Włodarczyk.

Spekulacje o ewentualnej sprzedaży Legii pojawiły się pod koniec listopada ubiegłego roku, jednakże właściciel Legii zdementował jednak te informacje na antenie „Ligi+Extra”. Niespodziewana wizyta Lewandowskiego w Warszawie i tajemnicze spotkanie z Mioduskim ponownie rozgrzało plotki.

Robert Lewandowski zmiażdżył konkurencję. Tak głosowali kibice w plebiscycie „PS”

Robert Lewandowski został w sobotę wybrany najlepszym polskim sportowcem 2020 roku. Na Gali Mistrzów Sportów piłkarz Bayernu wyprzedził Igę Świątek i Kamila Stocha, którzy zajęli kolejno drugie i trzecie miejsce. „Przegląd Sportowy” opublikował szczegółowe wyniki głosów oddanych przez kibiców.

Przypomnijmy, że 32-latek wygrał dopiero drugie takie wyróżnienie w swojej karierze. Wcześniej „Lewy” triumfował w plebiscycie „PS” w 2015 roku. W sobotę nie miał sobie równych. Z informacji podanych przez organizatora głosowania jasno wynika, jaką przewagę miał Lewandowski.

Przepaść

Zwycięstwo napastnika Bayernu wydawało się pewne przed rozpoczęciem gali, jednak mało kto spodziewał się, że zrobi to z taką przewagą. Kapitan reprezentacji Polski zdobył ponad 221 tysięcy punktów. To prawie o sto tysięcy więcej niż zebrała Iga Świątek (126 tysięcy) oraz ponad sto tysięcy więcej niż Kamil Stoch (114 tysięcy).

Poza wspomnianą trójką barierę 100 tysięcy „oczek” przekroczyli także Kajetan Kajetanowicz, Bartosz Zmarzlik oraz Natalia Maliszewska. Kolejno zajęli oni czwarte, piąte i szóste miejsca w plebiscycie.

Szczegółowe wyniki 86. plebiscytu „Przeglądu Sportowego”

  1. Robert Lewandowski (piłka nożna) – 221 226 punktów
  2. Iga Świątek (tenis) – 126 451
  3. Kamil Stoch (skoki narciarskie) – 114 964
  4. Kajetan Kajetanowicz (rajdy samochodowe) – 113 451
  5. Bartosz Zmarzlik (żużel) – 108 610
  6. Natalia Maliszewska (short-track) – 102 356
  7. Jan Błachowicz (MMA) – 94 304
  8. Wilfredo Leon (siatkówka) – 94 130
  9. Katarzyna Niewiadoma (kolarstwo) – 81 505
  10. Dawid Kubacki (skoki narciarskie) – 80 399
  11. Katarzyna Wasick (pływanie) – 69 330
  12. Michał Kwiatkowski (kolarstwo) – 66 413
  13. Jan-Krzysztof Duda (szachy) – 45 998
  14. Justyna Święty-Ersetic (lekkoatletyka) – 23 653
  15. Magomedmurad Gadżijew (zapasy) – 13 357

Liczenie punktów

Każdy kupon wycięty z „Przeglądu Sportowego” zawierał 50 punktów do rozdania poszczególnym kandydatom. Głosowano na 10 sportowców, przy czym 1. miejsce równało się 10 pkt. Analogicznie punktacja schodziła w dół. Im niższe miejsce, tym mniejsza liczba punktów. 10. pozycja równała się zatem jednemu punktowi.

Głosować można było także przez kupon w gazecie codzienne „Fakt”. Wybranemu kandydatowi dostarczał on natomiast pięć punktów.

Z kolei głosowanie przez strony internetowe „www.przeglądsportowy.pl” oraz „www.polsatsport.pl”, a  także przez SMS miały równowartość jednego punktu.

 

Pchanie aut w ramach treningu. Kuriozalna sytuacja w Hiszpanii [WIDEO]

Do bardzo nietypowej sytuacji doszło w Hiszpanii. Zarząd La Liga po raz kolejny udowodnił, że czasami po prostu nie wie co robi. I to bardzo dosadnie.

Sytuacja pogodowa na Półwyspie Iberyjskim jest nie do pozazdroszczenia. W Hiszpanii pada tyle śniegu, że czasami ludziom jest trudno nawet wyjść z domu. Problem dotyka także piłkarzy, którzy przecież muszą dostać się na swoje treningi czy wylecieć mecz.

Świetny pomysł

W tym całym zamieszaniu mocno dostało się zawodnikom Getafe. Na poniedziałkowy wieczór zaplanowany bowiem ich wyjazdowy mecz z Elche. Wylot zaplanowano na niedzielę. Piłkarze gości zgłaszali problemy z dotarciem na lotnisko, na co zareagowały władze ligi.

Jak się wydawało, miały wspaniałomyślny pomysł. Działacze postanowili zorganizować zawodnikom transport we własnym zakresie. Plan był dobry. Podwieźć piłkarzy Getafe do hotelu obok lotnika, żeby rano mogli od razu wylecieć do Elche.

Wykonanie gorsze

Jak się okazało, nie wszystko poszło po ich myśli. Po piłkarzy przyjechały zwykłe ubery. Już po przejechaniu kilku kilometrów… zakopały się w śniegu. Zawodnicy Getafe postanowili, że pomogą się odkopać swoim kierowcom.

W ten sposób spędzili oni wieczór na popychaniu aut i wydostawaniu ich z zasp. Kilka nagrań z tej kuriozalnej sytuacji umieścili w swoich mediach społecznościowych.

Po całej akcji nie chowali jednak urazy, ani nie grali pokrzywdzonych. Co więcej, w drużynie panuje bardzo dobra atmosfera. Piłkarze żartowali nawet z trenera, że ten dał im dodatkowy trening, na którym bawili się bardzo dobrze.

Jose Mourinho ma szansę na poprowadzenie… 8-ligowego Marine FC! Wziął udział w losowaniu

Tottenham rozgromił w niedzielę ósmoligowy Marine FC w Pucharze Anglii. „Koguty” nie pozostawiły złudzeń i gładko wygrały 5-0. Dla kibiców gospodarzy spotkanie z drużyną z Premier League było nie lada gratką. Władze klubu zapewniły fanom dodatkową atrakcję.

Już po 24 minutach gry tablica wskazywała wynik korzystny dla gości. Z jednego metra piłkę do bramki Marine zapakował Carlos Vinicius. Sześć minut później dołożył jeszcze drugie trafienie, a dosłownie chwilę po nim z rzutu wolnego pięknie przymierzył Lucas Moura.

W 37. minucie znowu strzelił Carlos. Tym samym Brazylijczyk skompletował hat-tricka. Po przerwie bramkę dołożył jeszcze Alfie Devine ustalając wynik na 5-0.

Możesz poprowadzić klub w sparingu

Mimo sromotnej porażki z Tottenhamem, której oczywiście się spodziewano, władze Marine postanowiły zorganizować dla kibiców pewien konkurs. Łącznie na spotkanie z „Kogutami” sprzedano 20 tysięcy wirtualnych biletów. Każdy nabywca weźmie udział w losowaniu, którego zwycięzca otrzyma szansę poprowadzenia ósmoligowca w przedsezonowym sparingu.

Gest Mourinho

Jedną z osób, które zakupiły wirtualną wejściówkę był także Jose Mourinho! Portugalczyk powiedział o tym na pomeczowej konferencji, jednak dodał, że w przypadku wygranej niestety nie mógłby zasiąść za sterami klubu.

„Kupiłem bilet. Jeśli wygram, nie mogę tego zrobić [poprowadzić Marine — przyp. red.], ponieważ mamy też mamy okres przygotowawczy. Nie sądzę, żebym miał warunki, aby to zrobić. Ale postanowiłem w tym uczestniczyć” – Powiedział szkoleniowiec.

18-latek miał nigdy nie stanąć na nogi. W sobotę zaliczył debiut w FA Cup. Ojciec nie krył łez… [WIDEO]]

Piłka nożna zaskakuje właściwie codziennie. Czasami rozgrywają się tak nieprawdopodobne historie, że aż ciężko uwierzyć w ich autentyczność. Do jednej z nich doszło w Anglii, a jej główny bohater przebył bardzo ciężką drogę.

Declan Thompson w wieku 5 lat usłyszał tragiczną wiadomość. Chłopiec miał resztę życia spędzić na wózku. Nigdy więcej miał nie chodzić o własnych siłach, a co dopiero grać w piłkę. Lekarze zdiagnozowali u niego bardzo rzadką chorobę Perthesa, która atakuje dziecięce biodra.

Walczył, jak tylko był w stanie

5-latek nie mógł pogodzić się z wizją porzucenia swojej pasji. Przez 18 miesięcy był przyspawany do wózka inwalidzkiego. Po przejściu szeregu specjalistycznych operacji udało mu się rozpocząć treningi piłkarskie. Najpierw jeszcze na wózku, a później o kulach. Młodzian wciąż wierzył, że jeszcze nadejdzie dzień, gdy wybiegnie na murawę o własnych siłach.

W końcu latem 2020 roku jego sen zaczął się spełniać. 18-letni już Thompson podpisał profesjonalny kontrakt z Sheffield Wednesday, a w sobotę zadebiutował w zespole. Nastolatek wszedł na końcówkę meczu z Exeter w trzeciej rundzie Pucharu Anglii. Mimo że zagrał jedynie 2 minuty było to dla niego niesamowite przeżycie i spełnienie najskrytszego marzenia.

Dumny tata

Debiut Thompsona był wielką chwilą nie tylko dla niego. Na wejście 18-latka na murawę niecierpliwie czekał jego ojciec. Poniżej zamieszczamy nagranie z eksplozją radości taty Thompsona, kiedy jego syn wchodzi na boisko.

Ci sportowcy pominęli Lewandowskiego w głosowaniu. Nie dali go nawet na 3. miejscu

Robert Lewandowski zwyciężył w sobotnim plebiscycie na najlepszego polskiego sportowca 2020 roku. „Przegląd Sportowy” ujawnił głosy, jakie oddali sami nominowani do tej nagrody.

Przypomnijmy, że oprócz piłkarza Bayernu, który zajął 1. miejsce w głosowaniu, na podium znaleźli się także Iga Świątek oraz Kamil Stoch. Jak się okazało, nie każdy z nominowanych był zwolennikiem zwycięstwa napastnika Bayernu Monachium.

Lewandowski? Nie łapie się na podium

Wybór trzech najlepszych polskich sportowców w minionym roku był wyjątkowo trudny. Nasi rodacy odnosili sukcesu w tylu dyscyplinach, że ciężko byłoby wybrać tak, żeby nikogo nie skrzywdzić. Co ciekawe, według Jana Błachowicza, Kajetana Kajetanowicza, Dawida Kubackiego oraz Katarzyny Niewiadomej Robert Lewandowski nie zasłużył nawet na 3. miejsce w plebiscycie. Cała czwórka całkowicie pominęła piłkarza w swoich wyborach.

Tak głosowali wspomniani sportowcy:

  • Jan Błachowicz: Świątek, Kajetanowicz, Stoch
  • Kajetan Kajetanowicz: Światek, Błachowicz, Zmarzlik
  • Dawid Kubacki: Zmarzlik, Stoch, Świątek
  • Katarzyna Niewiadoma: Światek, Stoch, Kwiatkowski

Brak szacunku „kolegów-sportowców” do osiągnięć najlepszego piłkarza 2020 roku? Jest to oczywiście mocna hiperbolizacja, jednak trzeba przyznać, że nie umieszczenie Lewandowskiego w finałowej trójce budzi spore kontrowersje.

Zobacz najbardziej absurdalne komentarze z gali! „Niemiec”, Najman i „Stoch powinien wygrać”

Jak głosował „Lewy”?

Robert Lewandowski natomiast oddał swoje głosy na Igę Świątek, Wilfredo Leona oraz Bartosza Zmarzlika. Po odebraniu statuetki wypowiedział kilka słów na temat nagrody. Zdradził także, dlaczego dokonał takich wyborów.

„Siatkówka jest mi bliska. Pewnie dlatego, że mama uprawiała tę dyscyplinę. Zawsze lubiłem też lekkoatletykę. Brałem udział w biegach przełajowych, a treningi piłkarskie dawały mi taką wytrzymałość, że mogłem wygrywać zawody. Lubię też tenis, sam gram, ale przede wszystkim oglądam” – Wyjaśnił piłkarz.

„Każdy sukces moich rodaków nagłaśniam w Bayernie. Kiedy startują Polacy, zawsze wzmacniam głos w klubowym telewizorze, mówię kolegom, by obserwowali, co się wydarzy” – Dodał 32-latek.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.