Hakimi załatwił żonę w kwestii podziału majątku. Cały swój dorobek… przekazał mamie

Żona Achrafa Hakimiego wystąpiła o rozwód. Kobieta domaga się także podziału majątku. Problemem może być jednak… brak intercyzy. 

Od dłuższego czasu w mediach jest głośno o oskarżenia, jakie ciążą na Hakimim. 24-latek jest podejrzany o gwałt. Sprawa dotyczy sytuacji sprzed około dwóch miesiąca, kiedy to Marokańczyk miał napastować seksualnie kobietę we własnym domu na przedmieściach Paryża.

Intercyza

Sytuacja wywołała spory szok, choć nadal nie znamy jej finału. Zdecydowane kroki wobec Hakimiego podjęła natomiast jego żona. Hiby Abouk, bo o niej mowa, postanowiła złożyć papiery rozwodowe. 36-latka domaga się jednocześnie… podziału majątku zawodnika PSG. Małżeństwo nie spisało intercyzy przed ślubem, wobec czego ich majątki są rozdzielne.

Co jednak najciekawsze, według zagranicznych źródeł, Abouk miała dowiedzieć się w sądzie, że konta Marokańczyka są puste, a on sam nie posiada żadnego majątku. 24-latek miał wszystko przepisać na swoją mamę. To ona posiada obecnie wszelkie prawa do fortuny piłkarza PSG.

Szczęsny przeszedł badania. Podziękował i uspokoił kibiców – „Nic mi nie jest”

Kibice mogli być zaniepokojeni stanem zdrowia Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Juventusu opublikował na Instagramie wpis, w którym zapewnił, że wszystko jest już w porządku. 

Szczęsny nie dokończył pierwszej połowy wczorajszego meczu ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europy (1-0). 34-latek przed zejściem do szatni chwycił się za klatkę piersiową. Po samym spotkaniu wyjaśnił, że miał problemy z oddychaniem.

„To było straszne”

Szczęsny przeszedł już szczegółowe badania, a Massimiliano Allegri oznajmił mediom, że u Polaka zdiagnozowano tachykardię, czyli zaburzenie pracy serca. Po kolejnych obserwacjach u bramkarza nie zdiagnozowano jednak kolejnych problemów. Zawodnik postanowił więc uspokoić na Instagramie kibiców, którzy martwili się o jego stan zdrowia.

– To było straszne. Dziękuję wszystkim za miłe wiadomości i życzenia powrotu do zdrowia. Nic mi nie jest, mam nadzieję, że wrócę na boisko jak najszybciej. Wielkie podziękowania dla personelu medycznego, Allianz Stadium za wsparcie i Matii Perina za bycie naszym bohaterem w tym meczu – napisał Szczęsny na Instagramie. 

W najbliższą niedzielę Juventus rozegra kolejny mecz w Serie A. Rywalem „Starej Damy” będzie Sassuolo. Jeśli ze zdrowiem Szczęsnego nie wydarzy się nic złego, to powinniśmy zobaczyć go w pierwszym składzie.

Villarreal potwierdził złożenie donosu na Fede Valverde. Rosną problemy Urugwajczyka

Gęstnieje atmosfera wokół Fede Valverde. Villarreal potwierdził złożenie donosu na zawodnika Realu Madryt. To pokłosie wydarzeń, jakie miały miejsce po ostatnim meczu obu drużyn w La Liga. 

Villarreal wygrał w sobotę z Realem Madryt (3-2) po zaciętym meczu. W trakcie rywalizacji doszło do spięcia między Alexem Baeną a Fede Valverde. Urugwajczyk miał zostać sprowokowany kilkukrotnie na murawie. Po ostatnim gwizdku postanowił wymierzyć sprawiedliwość i czekał na rywala na parkingu. Następnie miał dopuścić się bezpardonowego ataku na Hiszpana.

Złożono zawiadomienie

Sprawa szybko obiegła światowe media. Kilka źródeł potwierdzało taką wersję wydarzeń, a inne – zaprzeczały jej. Nowe fakty przedstawia natomiast stanowisko Villarrealu. Potwierdzono w nim, że na zawodnika Realu Madryt złożono donos na policję.

– Álex Baena, piłkarz Villarrealu, padł ostatniego wieczora ofiarą agresji, gdy kierował się do autobusu drużyny po meczu z Realem Madryt na Estadio Santiago Bernabéu.

W tej sytuacji piłkarz zdecydował się złożyć odpowiedni donos na agresora do Policji Krajowej.

Kolejny raz Villarreal wykazuje pełne odrzucenie jakichkolwiek zachowań z przemocą i całkowicie wierzy w wersję swojego zawodnika, którego będzie wspierać przez cały ten proces – napisano w oświadczeniu.

Oficjalnie: Polski trener przejął zagraniczny klub! Wcześniej łączono go z pracą przy reprezentacji

Tomasz Kaczmarek oficjalnie przejął klub z drugiej ligi holenderskiej. Szkoleniowiec, który miał współpracować z Fernando Santosem w reprezentacji Polski poprowadzi FC Den Bosch.

Wczoraj w polskich mediach pojawiła się niespodziewana informacja. Z ustaleń różnych portali wynikało, że wkrótce Tomasz Kaczmarek zostanie ogłoszony trenerem zagranicznego klubu. Na potwierdzenie nie trzeba było długo czekać. Dziś na social mediach holenderskiego FC Den Bosch oficjalnie powitano polskiego szkoleniowca.

Klub, który poprowadzi Kaczmarek występuje w 2. lidze holenderskiej. Nie spisuje się tam jednak najlepiej. W tabeli zajmuje dopiero 19. miejsce. Przed szkoleniowcem postawiono zatem trudne zadanie odbudowania drużyny.

Robert Lewandowski wyznał, jak zareagował na transfer do FC Barcelony. „Nawet łza się pojawiła”

Robert Lewandowski w rozmowie z „TVN” zdradził, co czuł, gdy oficjalnie dopięto jego transfer do FC Barcelony. Wyznał, że przeszedł do dreszcz i wzruszenie. 

Latem oficjalnie doszło do transferu Roberta Lewandowskiego do FC Barcelony. Polak po latach spędzonych w Bayernie Monachium zdecydował się na zmianę klubu oraz ligi. Był to zdecydowanie najgłośniejszy transfer w historii naszego futbolu i przez długi czas nim pozostanie.

„Wzruszenie”

„Lewy” zdradził, jakie emocje towarzyszyły mu, gdy oficjalnie udało się dogadać z działaczami Bayernu i Barcelony. Dopięcie transferu wywołało u niego masę intensywnych przeżyć.

– Kiedy dowiedziałem się, że Barcelona mnie chce? Obstawiam, że było to gdzieś w lutym albo w marcu. Moim marzeniem zawsze była gra w La Liga. Wiedziałem, że pozostając w Bayernie, radości, czystej przyjemności z tego wszystkiego może szybciej zabraknąć, niż bym chciał. Gdy transfer został przypieczętowany, zadzwoniłem do Ani i pamiętam, że targały mną emocje. Wzruszenie, gęsia skórka przeszła przez całe moje ciało. Po tylu latach nawet chyba łza pojawiła się – przyznał w „Dzień Dobry TVN”. 

Choć do transferu Lewandowskiego doszło późno, to przyznaje, że nie żałuje czasu, jaki spędził w Bayernie. Bardzo docenia to, co osiągnął na Allianz Arenie.

– Ostatnie lata w Bayernie były dla mnie tak wyjątkowe, tak niesamowite, wygrałem wszystko, co mogłem wygrać. Byłem dwa razy z rzędu najlepszym piłkarzem świata, więc ten czas bardzo doceniam i nie żałuję – podkreślił. 

Transfer 34-latka wywołał olbrzymie emocje wśród kibiców FC Barcelony. W mediach społecznościowych notorycznie pojawiają się filmiki z udziałem fanów, którzy zatrzymują prowadzony przez niego samochód.

– Przerażające czasami jest, jak umyjesz auto i wyjeżdżając z treningu masz na aucie ślady od palców i musisz znowu myć – powiedział z uśmiechem. 

Robert Lewandowski szczerze opowiedział o grze w reprezentacji. „Jestem ofiarą własnego sukcesu”

Robert Lewandowski szczerze opowiedział o swojej grze w reprezentacji Polski. Nie ukrywa przy tym, że sam przyczynił się do pewnych tez, jakie pojawiają się na jego temat. 

34-latek od lat pełni funkcję kapitana „Biało-Czerwonych”. Jest także jej najważniejszą postacią oraz jednym z najlepszych piłkarzy w historii. Wiąże się to z ogromnymi oczekiwaniami, jakie mają wobec niego zarówno kibice, jak i dziennikarze.

„Ofiara własnego sukcesu”

W rozmowie z „TVN” Lewandowski przyznał, że krytyka, jaka wylewa się na niego po nieudanych spotkaniach reprezentacji jest po części jego winą. Konkretnie winą sukcesu, jaki osiągnął w swojej karierze.

– Zdaję sobie sprawę, że jestem trochę ofiarą własnego sukcesu. Wiele osób patrzy na reprezentację Polski przez pryzmat mnie, czy innych zawodników grających w topowych klubach. Jest nas jednak znacznie więcej. Robimy co w naszych siłach, sukcesów czasem brakuje, ale dajemy z siebie maksimum możliwości – stwierdził „Lewy”. 

Przy okazji piłkarz Barcelony zaznaczył, że wciąż nie ma dość gry w narodowej drużynie. Wystosował jednak apel do młodszych zawodników, którzy powoli wchodzą do pierwszej kadry.

– Nadszedł czas na to, by coraz większa liczba zawodników zaczęła brać odpowiedzialność za tę reprezentację – przyznał. 

Co ciekawe, Lewandowski wyjawił również, że w meczu ze Szwecją w barażach do mistrzostw świata grał z kontuzją. Zdradził, że nie lubi schodzić z boiska przez swoją ambicję.

– Zawsze miałem wysokie ambicje, nawet grając co trzy dni, w przypadku urazów ciężko mi opuścić boisko. Nie jestem taki, by komunikować, że nie daję rady i schodzić. Całą drugą połowę w spotkaniu ze Szwecją grałem ze złamanym żebrem. Wiele dla mnie znaczy obecność na boisku i możliwość pomocy kolegom, nigdy nie chciałem dopuszczać myśli, by kontuzje, czy zmęczenie odbierały mi możliwość występów – skwitował. 

Wojciech Szczęsny wskazał swojego następcę w reprezentacji. „Jest w stanie zamknąć innym drogę”

Wkrótce miejsce w bramce reprezentacji Polski może zająć nowy bramkarz. Wojciech Szczęsny wyjawił, kogo chciałby zobaczyć między słupkami, gdy sam odejdzie z drużyny narodowej. 

Zawodnik Juventusu już kilka miesięcy temu zdradził, że mistrzostwa świata w Katarze będą jego ostatnim mundialem w karierze. Taką deklarację złożył jeszcze przed rozpoczęciem turnieju i wciąż ją podtrzymuje.

– Ja to wiem, że już nigdy nie zagram w mistrzostwach świata. Nic się nie zmieniło – zapewnił na kanale „Łączy nas Piłka”. 

– Nie mam pojęcia, jak będę czuł się za dwa lata. Są takie etapy w życiu, że lepiej skończyć rok za wcześnie niż rok za późno – dodał.

Następca namaszczony

Szczęsny przy okazji rozmowy wyznał, że widzi już swojego następcę w reprezentacji. 32-latek stawia na Kamila Grabarę. Uważa, że ma on wszystko, czego potrzeba, aby zostać nową „jedynką” kadry.

– Mam wrażenie, że są za mną młodzi bramkarze, którzy będą w stanie godnie reprezentować kraj, jak choćby Kamil Grabara. Uważam, że jest on w stanie na kilka lat zamknąć innym drogę do bramki naszej kadry – podkreślił.

Bramkarz Juventusu od wielu lat gra dla „Biało-Czerwonych”. W narodowej drużynie zagrał na trzech turniejach mistrzostwa Europy (2012, 2016 i 2020) oraz na dwóch mundialach (2018 i 2022). Podczas ostatnich mistrzostw świata był zdecydowanie najlepszym piłkarzem reprezentacji Polski.

Nowe informacje ws. powrotu Messiego na Camp Nou. Barcelona może sprzedaż wielu piłkarzy

FC Barcelona ma specjalny plan, który pozwoli jej latem przeprowadzić operację sprowadzenia na Camp Nou ponownie Leo Messiego. Zdaniem katalońskiego „Sportu” wielu piłkarzy może pożegnać się z grą dla Blaugrany. Praktycznie nikt nie może czuć się bezpiecznie. 

Messi ma ważny kontrakt z PSG do końca bieżącego sezonu. Argentyńczyk nie podjął jeszcze decyzji o jego przedłużeniu, a rozmowy z paryżanami stanęły w martwym punkcie. Naturalnym kandydatem do ściągnięcia 35-latka wydaje się FC Barcelona. Działacze mają być w stałym kontakcie z otoczeniem zawodnika oraz nim samym. Chęć do ponownego ściągnięcia mistrza świata na Camp Nou potwierdził na konferencji prasowej wiceprezes – Rafael Yuste.

Nie ma świętych krów

Aby jednak powrót Messiego mógł stać się faktem, Barcelona musi zdecydowanie zacisnąć pasa. Operacja będzie bardzo skomplikowana, ze względu na ekonomiczne problemy klubu ze stolicy Katalonii. Kataloński „Sport” twierdzi, że głównym przegranym powrotu Argentyńczyka może być Ansu Fati, który od dawna jest łączony z odejściem.

Inni piłkarze również nie mogą się czuć jednak bezpiecznie. Działacze Blaugrany opracowali już specjalny plan, który wiązać się ma z obniżkami pensji. Do tego ma również dojść sprzedaż kilku zawodników.

– Rozważane są odejścia za ponad 120 milionów euro. Z zawodników wypożyczonych wróci tylko Abde, a klub wysłucha ofert za niemal każdego piłkarza. Niewielu będzie nietykalnych. To w dużej mierze efekt bolesnej porażki z Realem Madryt, która potwierdziła potrzebę drugiej rewolucji w składzie, żeby móc z całkowitą gwarancją rywalizować na najwyższym poziomie – czytamy na „Sporcie”.

Wiele zależy także od decyzji przedstawicieli ligi hiszpańskiej. Władze muszą najpierw zatwierdzić plan Barcelony, a następnie zaakceptować propozycję kontraktu dla Messiego. Dopiero wtedy klub będzie mógł otwarcie negocjować z Argentyńczykiem.

– Barca musi podpisać sprawdzonych zawodników, ale żeby to zrobić, będzie musiała najpierw sprzedawać. Plan rentowności, który, jak mają nadzieję, zostanie zatwierdzony przez władze La Liga, przewiduje silne dochody z transferów. Z kolei operacja pozbycia się niektórych zawodników była przygotowywana od dawna – dodają dziennikarze. 

– Kontrakt Messiego jest uzależniony od zgody La Liga. Jeśli FC Barcelona ją otrzyma wtedy będzie w stanie otwarcie negocjować z otoczeniem mistrza świata. Przed przystąpieniem do transferowej ofensywy poczeka jednak na ostateczne rozstanie Argentyńczyka z PSG – twierdzi „Sport”.

Francuskie media zachwycone Przemysławem Frankowskim. „Błyszczał”

Kolejne świetne recenzje za swój występ zbiera Przemysław Frankowski. Francuskie media doceniają wkład reprezentanta Polski w zwycięstwo nad Strassbourgiem (2-1). 

Lens wygrało wczoraj kolejny mecz w Ligue 1 i goni liderujące w tabeli PSG. Ekipa Frankowskiego traci już tylko trzy punkty do paryżan. Mistrzowie Francji mają jednak jeden mecz zaległy do rozegrania.

Pieją z zachwytu

Lens wygrało ze Strabourgiem 2-1, a wynik meczu otworzył Przemysław Frankowski. Polak znajduje się w tym sezonie w świetnej formie i wczoraj ponownie to udowodnił. Zauważyli to także francuskie portale, które doceniają jego wkład w cenne zwycięstwo.

– Po lewej stronie wahadłowy RC Lens popisał się niezłym występem. Zawsze hojny w swoich wysiłkach Polak szybko został wynagrodzony. Otworzył wynik podkręconym strzałem po podaniu Thomassona. Następnie piłkarz Lens miał do rozegrania wielki pojedynek z Guilbertem i pomimo kilku straconych piłek, zaprezentował się godnie – stwierdził portal „MaxiFoot”, który przyznał 27-latkowi „siódemkę” w dziesięciostopniowej skali. 

– Podobnie jak w zeszłym tygodniu w Rennes, Polak stworzył zgrany duet z Facundo Mediną. Odnajdywaliby się, nawet grając z zamkniętymi oczami. Mówili tym samym językiem futbolu i właśnie ci dwaj pomocnicy najbardziej zranili 'owczarki alzackie’. Pierwszy uczynił to Frankowski, który uderzył już po dziesięciu minutach i otworzył wynik wysublimowanym podkręconym strzałem. Reprezentant Polski błyszczał także w defensywie – ocenił serwis le11lensois.

– Polak jest w dobrej formie i był drugim najlepszym zawodnikiem gospodarzy tego wieczoru. Często dobrze ustawiony zarówno w ofensywnie, jak i defensywnie. Szybko otworzył wynik pomimo interwencji VAR-u – podsumował z kolei portal madeinlens.com, który także przyznał Frankowskiemu „7”. 

27-latek rozegrał w tym sezonie 34 mecze w barwach Lens. Wczorajszy gol ze Strasbourgiem był dla niego trzecim trafieniem w tym sezonie. „Franek” ma także na koncie dwie asysty.

Włoskie media straciły cierpliwość do Piątka. „Pół roku oszukało wszystkich”

Krzysztof Piątek znalazł się ponownie w ogniu krytyki po kolejnym słabym występie w barwach Salernitany. Włoskie media nie zostawiają suchej nitki na Polaku po zremisowanym meczu z Interem (1-1). 

27-latek czeka na gola od pięciu miesięcy. Ostatni raz trafił do siatki w listopadzie ubiegłego roku w spotkaniu z Cremonese (2-2). Od tamtej pory popisuje się wyłącznie nieskutecznością w polu karnym rywali.

Fala krytyki

We Włoszech powoli tracą do Piątka cierpliwość. Tamtejsze media nie przebierają w słowach po remisie Salernitany z Interem (1-1). Polski napastnik spędził na murawie pełne 90 minut, ale nie potrafił pokonać Andre Onany. „La Gazzetta dello Sport” zauważa co prawda, że 27-latek był osamotniony, jednak i tak przyznała mu notę „5”.

– Nie strzelił gola od listopada. Został sam w ataku. Nie mógł ominąć obrońców Interu, choć w drugiej połowie był poszukiwany w ataku – czytamy w uzasadnieniu. 

Dużo mocniej występ Piątka podsumowano na łamach calciomercato.com. Dziennikarze piszą wręcz o „oszustwie”.

– Pół roku w Genui oszukało wszystkich. W pierwszej połowie był osamotniony, ale w grze z Dią oczekiwaliśmy czegoś innego – stwierdzono. 

– Jest przydatny przy obronie wielu piłek i oferuje wsparcie swoim kolegom z drużyny, ale brakuje mu wykończenia przed bramką. Okazuje się niezbędny w mechanizmach zespołowych dzięki swoim ruchom, które otwierają przestrzenie dla kolegów z drużyny – oceniło natomiast tuttomercatoweb.com, przyznając Piątkowi „szóstkę”.

Rosną problemy Śląska Wrocław. Liderzy zespołu zostali wystawieni na sprzedaż

Śląsk Wrocław, przez swoją trudną sytuację finansową, wkrótce czekają ogromne zmiany. Założenia na najbliższy okres przedstawił prezes klubu, Piotr Waśniewski. Działacz udzielił wywiadu na łamach goal.pl. 

Nie jest tajemnicą, że Śląsk znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Jakiś czasu temu w oficjalnym komunikacie poinformowano o stracie aż 20,6 mln złotych. Waśniewski wyjaśnił powody takiego stanu rzeczy w rozmowie z Przemysławem Langierem.

– Absurdem byłby plan zakładający generowanie strat. Natomiast chciałbym wyjaśnić te 20,6 mln zł na minusie, o których mowa. Co roku rozmawiamy tej samej kwestii, czyli o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki przez właściciela o 13 mln zł. Ta kwota w całości jest przeznaczona na bieżące funkcjonowanie klubu, lecz w omawianym raporcie nie pojawia się ona po stronie przychodów. Natomiast jej wydatkowanie jest już widoczne w bilansie i na starcie generuje stratę w wysokości tych 13 mln zł. Przekładając to na bardziej zrozumiały język – gdyby Śląsk Wrocław w ciągu roku zrealizował wszystkie swoje założenia związane z przychodami, transferami i tak dalej, i wypracowałby taki wynik finansowy, który pozwoliłby zapewnić pokrycie wszystkich zaplanowanych wydatków, a do tego przeznaczyłby przekazane przez gminę Wrocław środki, miałby stratę w wysokości 13 mln zł. Jeśli w sprawozdaniu finansowym strata byłaby niższa niż 13 mln zł, to by oznaczało, że spółka z punktu widzenia rozliczenia księgowego wypracowała nadwyżkę finansową – czytamy na goal.pl.

Pieniądze na już

W klubie nikt nie ukrywa, że bardzo potrzebny jest zastrzyk dodatkowej gotówki. Taką można natomiast uzyskać z transferów kluczowych zawodników. Waśniewski potwierdził, że na sprzedaż są także liderzy „Wojskowych”, jak John Yeboah oraz Erik Exposito.

– Tak. Podobnie jak Erik Exposito, który od dłuższego czasu nie jest anonimowym zawodnikiem. Mamy też zawodników dużo młodszych, których nazwisk nie chcę tutaj wymieniać, a którzy także cieszą się dużym zainteresowaniem zagranicą. Ich także oferujemy i dostajemy o nich zapytania – wyjawił prezes Śląska. 

– Nasz plan zakłada sprzedaż kilku zawodników, ale od razu zaznaczamy w nim, że jest to obarczone ryzykiem i nigdy nie można być pewnym transferów. Mamy chociażby przykład sprzed ponad roku, gdy odejście Erika do Chin było w zasadzie dopięte, na pewno w przestrzeni między dwoma klubami. Zawodnik nie doszedł jednak do porozumienia w sprawie indywidualnego kontraktu, czy raczej – jego zabezpieczenia, z nowym pracodawcą i z wydawało się pewnego transferu nic nie wyszło – podsumował.

Wrocławianie problemy mają nie tylko w kwestiach finansowych. Także w Ekstraklasie nie idzie im najlepiej. Podopieczni Ivana Djurdjevicia zajmują dopiero 13. miejsce w Ekstraklasie z przewagą dwóch punktów nad strefą spadkową. W najbliższej kolejce zmierzą się z Wartą Poznań.

Zlatan Ibrahimović wkrótce zostanie bez klubu? AC Milan miał podjąć decyzję w jego sprawie

Po sezonie zakończy się przygoda Zlatana Ibrahimovicia z AC Milan. Takie informacje przekazuje przynajmniej włoski dziennikarz Santi Aouna, Według niego działacze „Rossonerrich” podjęli decyzję w kwestii przyszłości Szweda. 

Ibrahimović wrócił na San Siro w 2020 roku po wielu latach przerwy. Z nim w składzie AC Milan sięgnął w zeszłym sezonie po mistrzostwo Serie A. W bieżącym natomiast pełni już mniejszą rolę na boisku, przez operację kolana, której poddał się kilka miesięcy temu.

W lutym Szwedowi udało się wrócić na murawę, jednak szybko doznał kolejnego urazu. Łącznie w trwających rozgrywkach wystąpił tylko czterokrotnie.

Smutny koniec

Cała sytuacja rzutowała bezpośrednio na przyszłość 41-latka w klubie. Zdaniem Santiego Aouny, dziennikarza footmercato.net działacze zdecydowali o nieprzedłużeniu wygasającego kontraktu doświadczonego napastnika. Tym samym latem „Ibra” zostanie wolnym zawodnikiem. Na razie nie wiadomo, czy zdecyduje się na całkowite zakończenie swojej kariery.

Łącznie Ibrahimović strzelił dla Milanu 93 gole i zanotował 35 asyst. Dokonał tego w 163 występach.

Głośny powrót na ławkę trenerską? Ole Gunnar Solskjaer łączony z klubem

Wkrótce możemy być świadkami powrotu do pracy Ole Gunnara Solskjaera. Według medialnych doniesień – Norweg jest łączony z przejęciem Club Brugge. Belgowie szukają nowego trenera po zwolnieniu Scotta Parkera.

Anglik przejął klub z Brugii pod koniec 2022 roku. Jego kadencja okazała się jednak totalnie nieudana. Pod jego wodzą drużyna rozegrała 12 meczów, spośród których wygrała zaledwie 2. Dodatkowo w 1/8 Ligi Mistrzów Club Brugge doznał bolesnej porażki z Benfiką, przegrywając w dwumeczu aż 7-1.

Głośny powrót?

Na początku marca działacze zdecydowali się więc na zwolnienie Parkera. Belgowie od tamtej pory nie znaleźli jego następcę, a piecze nad zespołem obecnie sprawuje tymczasowy trener. Wkrótce może się to jednak zmienić.

Dziennikarz Sacha Tavolieri informuje, że głównym kandydatem do zastąpienia byłego reprezentanta Anglii jest Ole Gunnar Solskjaer.

Norweg pozostaje bez klubu od listopada 2021 roku. Wtedy rozstał się z Manchesterem United i, mimo wielu ofert, nie zdecydował się na powrót do zawodu. Obecnie sytuacja miała się jednak zmienić. 50-latek jest ponoć zainteresowany przejęciem klubu z Brugii.

Kamil Grosicki rozczarowany brakiem powołania. Myśli o pożegnaniu z kadrą!

Zbliża się zakończenie kariery reprezentacyjnej przez Kamila Grosickiego? Piłkarz Pogoni Szczecin nie wyklucza takiej możliwości. Wszystko zależy jednak od planów Fernando Santosa na budowę kadry. 

Grosicki przez lata był podstawowym piłkarzem „Biało-Czerwonych”. W narodowych barwach zagrał do tej pory 88 razy. Strzelił 17 goli i zanotował 24 asysty. Zaliczył również występy na mistrzostwach Europy w 2012 i 2016 roku oraz na mundialu w 2018 i 2022 roku.

Obecnie doświadczony skrzydłowy występuje na boiskach Ekstraklasy w Pogoni Szczecin. W bieżącym sezonie wystąpił w 26 meczach „Portowców”, w których strzelił 10 goli i dołożył 3 asysty.

Pożegnanie z kadrą?

Mimo dobrej formy prezentowanej na ligowym podwórku Grosicki nie otrzymał powołania na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski. Fernando Santos postawił na młodszych piłkarzy. Na kadrę przyjechał między innymi Michał Skóraś z Lecha Poznań czy Jakub Kamiński z Wolfsburga.

W rozmowie z „Super Expressem” piłkarz Pogoni wyznał, że jest rozczarowany decyzją selekcjonera. Zaznaczył jednak, że nie załamuje głowy i wciąż będzie pracować na powołanie. Nie ukrywa przy tym, że jeśli nie uda mu się wrócić do drużyny narodowej w czerwcu, to będzie myśleć nad pożegnaniem z reprezentacją.

– Wydawało mi się, że wszystko robię grając w Pogoni, żeby dostać powołanie. Wiem, że jest nowy selekcjoner, ale nawet po ostatnich swoich występach w reprezentacji, gdy wchodziłem z ławki, wydawało mi się, że wnosiłem coś pozytywnego do gry. Pod tym kątem myślałem o swojej roli w kadrze, żeby wejść w trudnych momentach i pociągnąć zespół, bo czuję się na tyle mocny – wyznał.

– Robię wszystko, żeby być w jak najlepszej formie, i jeśli będę dobrze grał, robił liczby, to myślę, że ktoś to zauważy. Swoje decyzje będę podejmował po powołaniach w czerwcu – zaznaczył.

– Na pewno brak powołania w czerwcu oddali mnie od kadry. No bo jeśli będę w formie, będę strzelał bramki a powołania nie dostanę, to trzeba będzie pomyśleć co dalej. Czy to już nie czas na pożegnanie z kadrą? – skwitował „Grosik”.

Zinczenko podziękował Polakom za pomoc Ukraińcom. Piękne słowa piłkarza Arsenalu [WIDEO]

Ołeksandr Zinczenko niespodziewanie zwrócił się do Polaków. Podziękował za wsparcie, jakie w naszym kraju okazywane jest Ukraińcom. Wywiad dla „Viaplay” poniósł się po internecie.

Wojna, jaką ponad rok temu rozpoczęła Rosja na terytorium Ukrainy wciąż trwa. Nic nie zapowiada, aby agresor zamierzał w najbliższym czasie zaprzestać działań zbrojnych. Od początku inwazji Polacy regularnie pomagają wschodnim sąsiadom, którzy uciekają z napadniętego kraju.

Podziękowania

Postawa naszego kraju nie umknęła uwadze na arenie międzynarodowej. Kolejnym tego dowodem jest wywiad Ołeksandra Zinczenki, którego udzielił polskiemu oddziałowi „Viaplay”. Piłkarz Arsenalu, gdy dowiedział się, skąd pochodzą rozmówcy, postanowił złożyć oficjalne podziękowania.

– Po pierwsze, korzystając z okazji, chciałbym bardzo podziękować całej Polsce, a także wszystkim Polakom za pomoc, jaką dostaliśmy, i którą dalej otrzymujemy. Oczywiście, w złych momentach poznaje się prawdziwych przyjaciół. Prawdziwych braci. Myślę, że teraz relacje między Polską i Ukrainą weszły na inny poziom. Mam nadzieję, że ten koszmar skończy się szybko i po wszystkim będziemy mogli razem się cieszyć – powiedział przed kamerami Ukrainiec. 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.