Dziennikarz wskazał najlepszego prawego skrzydłowego na świecie. „Ani Salah, ani Rodrygo, ani Dembele”

Mimo świetnego sezonu Mohamed Salah nie został wybrany przed dziennikarza goal.com najlepszym prawoskrzydłowym. Charles Watts w swoim tekście postawił na kogoś innego. 

Egipcjanin w bieżącym sezonie ma na koncie 11 goli i 7 asyst w Premier League. 30-latek od kilku lat jest uznawany za jednego z najlepszych prawoskrzydłowych nie tylko w lidze angielskiej, ale i na całym świecie. Jego miejsce powoli zajmuje jednak inny zawodnik.

„Zapomnijcie”

Na łamach goal.com pojawił się artykuł Charles’a Wattsa. Dziennikarz postanowił pochylić się nad tematem i wybrać najlepszego obecnie prawego skrzydłowego na świecie. Jego wybór padł na Bukayo Sakę z Arsenalu.

Anglik w tym sezonie zanotował „double-double” na ligowych boiskach, strzelając 12 goli i notując 10 asyst. Młody zawodnik jest jednym z liderów „Kanonierów”, którzy zmierzają po mistrzostwo Anglii.

– Skrzydłowy „The Gunners” ustanawia w tym sezonie nowe standardy w klubie i reprezentacji – czytamy. – Dziś nikt nie ma argumentów, by z nim rywalizować. Ani Salah, ani Rodrygo, ani Ousmane Dembele. Bukayo to numer jeden wśród prawoskrzydłowych na tej planecie. To proste – ocenił Watts.

– Jest wyjątkowy, ma świat u swoich stóp, ale jak zawsze sobie z tym poradzi. A nie ma nawet 22 lat! – dodał.

Tak brzmiały ostatnie słowa Nagelsmanna do piłkarzy Bayernu. Nie spodziewał się zwolnienia

Zmiana trenera w Bayernie Monachium była sporym szokiem dla kibiców i dziennikarzy. Zaskoczony był także sam Julian Nagelsmann. Dowodzą temu między innymi ostatnie słowa, jakie skierował do swoich zawodników 35-latek. 

W miniony piątek Bayern oficjalnie poinformował o zwolnieniu Nagelsmanna. Decyzja wywołała szok w piłkarskim środowisku. Takiego ruchu nie spodziewał się nikt, a szczególnie sam szkoleniowiec, który spędzał krótki urlop w Austrii, korzystając z przerwy reprezentacyjnej.

Ostatnie słowa

Na tak drastycznej decyzji władz mistrzów Niemiec zaważyły przede wszystkim niezadowalające wyniki drużyny w lidze. Dodatkowo złożyły się jeszcze na nią atmosfera w zespole oraz konflikty, w które wplątywał się 35-latek.

Mimo wielu problemów Nagelsmann zupełnie nie spodziewał się nagłego zwolnienia. „Bild” ujawnił ostatnie słowa, jakie trener skierował do swoich zawodników tuż przed rozpoczęciem przerwy reprezentacyjnej. Ponownie wynika z nich, że decyzja jego pracodawców była niespodzianką.

– Sami kładziemy na siebie presję. Teraz każdy wraca zdrowy z gry w kadrze, po czym pokonujemy Dortmund na wyjeździe – cytuje Nagelsmanna „Bild”, który miał w ten sposób motywować zawodników przed zaplanowanym na 1 kwietnia „Der Klassiker”.

Następcą Nagelsmanna w Bayernie został Thomas Tuchel. Niemiec stoi przed trudnym zadaniem. Poza wspomnianym szlagierem z Borussią Dortmund, Bawarczycy wkrótce zmierzą się w dwumeczu z Manchesterem City w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Mocne słowa pod adresem Jana Bednarka. „Zatrzymał się w rozwoju”

Jan Bednarek nie ma za sobą najlepszych meczów w reprezentacji Polski. Mocną opinie na temat zawodnika Southampton wygłosił Jan Ziober. 

Większość kibiców oczekiwała, że Bednarek stanie się nowym liderem defensywy pod nieobecność Kamila Glika. 26-latek nie zdołał jednak wejść w buty doświadczonego stopera i zanotował fatalny występ przeciwko reprezentacji Czech. Nieco lepiej wyglądało to w meczu z Albanią, choć w duecie z Bartoszem Salamonem, to ten drugi grał uważniej.

„Zatrzymał się w rozwoju”

Rozczarowany rozwojem Bednarkiem jest Jan Ziober. Były reprezentant Polski nie szczędził gorzkich słów pod adresem gracza Southampton.

– Umówmy się: on w tym wieku powinien się już bawić piłką. Czyli z racji bogatego doświadczenia doskonale wiedzieć, jak się ustawiać, jak dyrygować kolegami, jak im podpowiadać. A on w reprezentacji wciąż jest piłkarzem niemym – stwierdził Ziober dla „Przeglądu Sportowego Onet”.

– Kiedy wchodził do kadry, bardzo chwaliłem tego chłopaka, bo myślałem, że będzie zawodnikiem w stylu Gorgonia. Pomyliłem się. Bednarek zatrzymał się w rozwoju – podsumował.

Zbigniew Boniek docenił reprezentanta Polski. „Emanował spokojem i charyzmą”

Jednym z najlepszych piłkarzy reprezentacji Polski w meczu z Albanią był Bartosz Salamon. Wielu kibiców i ekspertów zgodnie doceniło występ piłkarza Lecha Poznań. W tym gronie znalazł się także Zbigniew Boniek. 

Fernando Santos początkowo nie widział Salamona na swoim debiutanckim zgrupowaniu w roli selekcjonera „Biało-Czerwonych”. Stoper Lecha Poznań został jednak awaryjnie dowołany w obliczu kontuzji Kamila Piątkowskiego. W meczu z Czechami (1-3) 31-letni zawodnik nie pojawił się na murawie. Szansę dostał dopiero przeciwko Albanii (1-0).

„To trzeba mieć”

Salamon zaprezentował się bardzo dobrze na Stadionie Narodowym, wchodząc w buty lidera defensywy. Kibice i eksperci docenili jego grę, a dziennikarze w mediach przyznali mu wysokie noty. Zbigniew Boniek także był pozytywnie zaskoczony występem zawodnika „Kolejorza”.

– Ani Jan Bednarek, ani Jakub Kiwior to nie są piłkarze, którzy tworzą formację obronną poprzez swoją charyzmę. To nie są zawodnicy, którzy na boisku kierują innymi. Natomiast Salamon ma ten spokój, doświadczenie, charyzmę i umiejętność kierowania kolegami. Bo to nie jest tak, że jeśli ktoś występuje np. w Arsenalu, to musi być lepszy. Owszem, może być lepszy, ale takiej charyzmy się nigdzie nie kupi. To trzeba w sobie mieć, urodzić się z tym. I wczoraj Salamon emanował tym spokojem, charyzmą. Kierował kolegami, którzy może indywidualnie są troszkę lepsi, grają w lepszych klubach. Ale to on ma na nich większy wpływ niż oni na innych – ocenił były prezes PZPN. 

Salamon w reprezentacji Polski zagrał po raz pierwszy w 2013 roku. Występ przeciwko Albanii był jednak dopiero jego 10 spotkaniem w narodowych barwach.

Mocne słowa Adriana Mierzejewskiego. „Michniewicz bije Santosa na głowę”

Debiut Fernando Santosa za sterami reprezentacji Polski nie należał do szczególnie udanych. W internecie pojawiło się już sporo głosów, które obarczają Portugalczyka winą za porażkę z Czechami. O spokój apeluje w tym czasie Adrian Mierzejewski, przy okazji wbijając mu jednak szpilkę. 

Reprezentacja Polski przegrała wczoraj z Czechami w Pradze 1-3 pierwszy mecz w eliminacjach do mistrzostw Europy 2024. „Biało-Czerwoni” fatalnie rozpoczęli spotkanie, tracąc dwa gole w przeciągu zaledwie trzech minut.

Michniewicz lepszy niż Santos?

Głos po blamażu Polaków zabrał Adrian Mierzejewski. Doświadczony piłkarz opublikował w mediach społecznościowych post, w którym apeluje o spokój i danie Santosowi czasu na poznanie kadrowiczów. Przy okazji wbił mu jednak szpilkę, nawiązując do jego poprzednika, Czesława Michniewicza.

To, że wzięliśmy Portugalczyka, nie oznacza, że będziemy grali jak Portugalia (która ładnie i tak nie grała). Mnie Santos kojarzy się trochę z leśnym dziadkiem i jazdą na nazwisku, ale jak już daliśmy mu szansę (może bardziej sobie) to dajmy mu popracować w spokoju, bo on już trochę w piłce widział i się na niej zna – napisał Mierzejewski. 

Myślę, że jeśli chodzi o przygotowanie taktyczne i analizę przeciwnika to Michniewicz bije Santosa na głowę. Ten ma za to ogromne doświadczenie w piłce reprezentacyjnej i w pracy z dużymi nazwiskami, co było chyba ważne. Liczymy też, że ma oko do piłkarzy i wypatrzy kogoś nowego, na którego nikt inny by nie zwrócił uwagi. Niech spokojnie pracuje, a podsumowanie zrobimy po 500 dniach, a nie 90 minutach – czytany dalej. 

Santos okazję na rehabilitację będzie mieć 27 marca. W poniedziałek reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym zmierzą się z Albanią. Start meczu zaplanowano na 20:45.

Tomasz Hajto uważa, że Cash… udawał kontuzję. „Wiedział, że będzie zmieniony”

Zaskakującą teorią na temat kontuzji Matty’ego Casha podzielił się Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski uważa, że prawy obrońca wcale nie doznał urazu. 

Cash grał przeciwko Czechom zaledwie dziewięć minut. Szybko doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu dalszą grę. Na murawie zastąpił go wówczas Robert Gumny.

Udawany uraz?

Zawodnik Aston Villi miał naciągnąć mięsień, co może również wykluczyć go z gry przeciwko Albanii w poniedziałek. Na to wskazują przynajmniej oficjalne informacje. Nie zgadza się z nimi Tomasz Hajto, który uważa, że Cash wiedział, że i tak zejdzie z boiska.

– Czesi ustawili bardzo prostą grę. Szybkiego lewego pomocnika wycofali trochę do tyłu, a nasz prawy obrońca Cash w ogóle nie wszedł w mecz. Na koniec uważam, że po zderzeniu wiedział, że będzie zmieniony i wręcz udał kontuzję. Zszedł, bo wiedział, że zejdzie – powiedział 50-latek w „Polsat Sport”.

– Bednarek powinien przesunąć w prawo i wyrzucić Gumnego, żeby grał z nim jeden na jeden. Tak się też gra, nie można grać w strefie cały czas. Jeżeli widzisz, że chłopak się na ciebie rozpędza, ma dobry dzień i ma naprawdę dobry prosty drybling. Wszyscy tam szli jak do pożaru – kontynuował. 

Hajto skrytykował także innych reprezentantów Polski oraz Fernando Santosa. Jego zdaniem Portugalczyk zupełnie nie trafił ze składem i ustawieniem.

– Santos zobaczył, że niektórzy piłkarze kupili go samym treningiem, a mecz inaczej weryfikuje. Trener kapnął się po dwudziestu minutach, że nie do końca trafił ze składem. Boisko weryfikuje to inaczej. Santos był załamany, że na poziomie reprezentacji można popełniać takie proste błędy i wykonywać tak źle swoje automatyzmy, które są znane dla każdego piłkarza – podsumował.

Ostra krytyka pod adresem reprezentanta Polski. Stanowski i Wichniarek nie szczędzili gorzkich słów

Echa po meczu Polski z Czechami nie milkną i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić. Spotkanie, a w szczególności występ Roberta Gumnego ocenili Krzysztof Stanowski i Artur Wichniarek. Obaj zgodnie przejechali się po zawodniku Augsburga. 

Gumny nie był przewidziany do pierwszego składu reprezentacji Polski przez Fernando Santosa. Portugalczyk wprowadził go jednak już w 10. minucie przy wyniku 0-2. 24-latek zmienił Matty’ego Casha, który zszedł z murawy z urazem.

Od samego początku piłkarz Augsburga miał spore problemy. Regularnie uciekał mu David Jurasek, z którego strony pojawiało się największe zagrożenie dla „Biało-Czerwonych”.

Ostra krytyka

Choć po zmianie stron Gumny wyglądał już nieco lepiej, to nie zmieniło to poglądu na jego występ w całości. Po 24-latku przejechał się między innymi Krzysztof Stanowski. Dziennikarza wsparł także Artur Wichniarek, który zaczął ten temat.

– Ja oglądam właściwie każdy mecz w Bundeslidze i niestety prawie każdy mecz Augsburga. Ten chłopak nie ma prawa grać w reprezentacji. I to dzisiaj udowodnił! Facet za każdym razem spóźniony, faulujący. Nie trzymał linii, taktyki, odległości od przeciwnika. Dawał się ogrywać, dośrodkowywać – stwierdził Wichniarek w „Kanale Sportowym”.

– Wystawiamy Jędrzejczyka za Gumnego lub Kiwiora i jest poziom wyżej – skwitował Stanowski, przyznając Gumnemu ocenę „1” w dziesięciostopniowej skali. 

Polacy przegrali finalnie pierwszy mecz eliminacji Euro 2024 1-3. Kolejny rozegrają w poniedziałek przeciwko Albanii.

Koniec ciszy ws. zwolnienia Nagelsmanna. Jasne stanowisko Olivera Kahna

Oliver Kahn w końcu skomentował zwolnienie Juliana Nagelsmanna, do którego doszło w piątkowe popołudnie. Prezes Bayernu wyjaśnił powody takiej decyzji.

Choć Ngaelsmann przez długi czas był łączony z potencjalnym zwolnieniem, to w ostatnim czasie wszelkie plotki ustały. Tym bardziej że Bayern awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pokonując pewnie PSG. W Bundeslidze natomiast tracą zaledwie jeden punkt do Borussii Dortmund, z którą niebawem rozegrają „Der Klassiker”.

Powody

Niespodziewanie w piątkowe popołudnie w niemieckich mediach pojawiła się informacja o zwolnieniu 35-latka. Jego miejsce najprawdopodobniej zajmie Thomas Tuchel, który od kilku tygodni ma mieszkać w Monachium. Do tej pory brakowało oficjalnego komunikatu ze strony działaczy klubu. Pierwszy sytuację postanowił skomentować Oliver Kahn.

– Jakość naszego składu była pokazywana coraz rzadziej. Od stycznia graliśmy coraz mniej skutecznie i atrakcyjnie – powiedział prezes „Die Roten”.

– Jakość naszego składu była pokazywana coraz rzadziej. Od stycznia graliśmy coraz mniej skutecznie i atrakcyjnie – dodał.

Tak zagramy z Czechami? Przewidywany skład Polaków na debiut Fernando Santosa

Już niebawem reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w eliminacjach mistrzostw Europy. Trudno wywróżyć skład, w jakim „Biało-Czerwoni” wystąpią w obu spotkaniach. Roman Kołtoń przedstawił swoją propozycję. 

W piątek Polacy zagrają w Pradze z Czechami. Będzie to pierwszy mecz w ramach eliminacji Euro 2024, ale także pierwszy z Fernando Santosem jako selekcjonerem naszej kadry. Trzy dni później natomiast zmierzą się z Albanią w Warszawie.

Jaki skład?

„Biało-Czerwoni” przez dłuższy czas byli kreowani na faworyta swojej grupy, w której poza wspomnianymi dwiema kadrami czekają jeszcze Mołdawia i Wyspy Owcze. Niestety w ostatnich dniach reprezentacja została zdziesiątkowana przez kontuzje. Santos nie będzie mógł skorzystać między innymi z Bartosza Bereszyńskiego i Kacpra Kozłowskiego, a pod znakiem zapytania stoi dyspozycja Sebastiana Szymańskiego.

Portugalczyk będzie więc musiał nieco eksperymentować w kwestii składu. Według Romana Kołtonia na lewej stronie obrony najpewniej postawi na Michała Karbownika. Alternatywą dla zawodnika Fortuny ma być Przemysław Frankowski, który często grywał na tej pozycji w Lens. 26-latek profilem przypomina jednak bardziej wahadłowego, niż nominalnego lewego obrońcę.

W bloku defensywnym pojawić się mają znajome twarze. Po drugiej stronie biegać ma Matty Cash, a w środku duet utworzą najpewniej Jan Bednarek i Jakub Kiwior (lub Paweł Dawidowicz, za któregoś z tej dwójki). Między słupkami stanie Wojciech Szczęsny.

Kołtoń uważa, że cofniętym pomocnikiem, grającym blisko obrońców ma być Krystian Bielik. Wyżej ustawieni zostaną Piotr Zieliński i Karol Linetty. Z przodu zobaczymy oczywiście Roberta Lewandowskiego, a piłki od skrzydeł dogrywać mu będą Michał Skóraś (lub Jakub Kamiński) i Nicola Zalewski.

Potencjalny skład reprezentacji Polski na Czechy:

Szczęsny – Cash, Bednarek, Kiwior, Karbownik – Bielik, Linetty, Zieliński – Zalewski, Lewandowski, Skóraś.

David Villa ocenił Roberta Lewandowskiego. Hiszpan znalazł jedną wadę w jego grze

David Villa w rozmowie z „Piłką Nożną” ocenił Roberta Lewandowskiego. Były napastnik FC Barcelony wskazał tylko jeden punkt, który można by uznać u Polaka za słabszy. 

Obecnie 34-latek znajduje się w nie najlepszej formie. Od początku bieżącego roku napastnik strzelił tylko pięć goli dla Blaugrany we wszystkich rozgrywkach. To wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, tym bardziej że na początku sezonu wielokrotnie popisał się bramkostrzelnością.

Jedna wada

Mimo gorszego okresu Lewandowskiego David Villa daleki był od krytykowania go. Hiszpan zauważył, że, nawet jeśli nie strzela on bramek, to ciężko pracuje na boisku. Ułatwia tym samym życie kolegom.

– Gra Roberta zawsze mi się podoba. Ma dołki formy i górki, jak każdy. Obecnie gra trochę słabiej, nie strzela goli, więcej go kosztuje dojście do sytuacji bramkowej. Ale nadal robi dużo dla zespołu. Zawsze cieszymy się, gdy tacy zawodnicy światowej klasy jak on dołączają do La Liga. Oczekujemy, że Lewandowski będzie tu grał długo i strzeli wiele goli. Jestem pewien, że jeszcze wszyscy będziemy się cieszyć patrząc na jego popisy – powiedział dla „Piłki Nożnej”.

Villa skupił się na atutach Polaka, szeroko go komplementując. Dopatrzył się jednak jednego mankamentu w grze 34-latka, który można uznać za niewielką wadę.

– „Lewy” to zawodnik kompletny. W Bayernie osiągnął wielkie sukcesy, ale koncentrował się na grze w ataku. W Barcelonie robi bardzo dużo innych rzeczy. Pomaga nawet piwotowi, wraca, rozgrywa, wyciąga rywali. Jest czujny przy drugich piłkach. Trudno dostrzec jego słabe punkty. Może nie jest specjalnie szybki, ale wolny przecież też nie. Dobrze gra obiema nogami. Ma pozytywną mentalność nawet gdy przechodzi przez trudniejszy okres. To bardzo ważne: zachowywać spokój gdy jesteś świetny i gdy trochę słabszy – powiedział Villa.

Lewandowski ma na koncie w tym sezonie 25 goli i 6 asyst. Wystąpił łącznie w 33 meczach w barwach FC Barcelony. Przed nim dwa spotkania reprezentacji Polski w ramach eliminacji mistrzostw Europy. „Biało-Czerwoni” zagrają w piątek z Czechami, a trzy dni później z Albanią.

Gdzie będzie można obejrzeć dwumecz Lecha z Fiorentiną? Trudna sytuacja „TVP”

Mocno skomplikowała się sprawa transmisji dwumeczu Lecha Poznań z Fiorentiną w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Obecnie nie wiadomo, czy Telewizja Polska będzie mogła pokazać którekolwiek ze spotkań ze względu na… brak praw.

„Kolejorz”, dość niespodziewanie, awansował do ćwierćfinału tegorocznej edycji Ligi Konferencji Europy. W fazie pucharowej mistrzowie Polski pokonali faworyzowane Bodo/Glimt, a następnie zmiażdżyli Djurgarden. W ćwierćfinale Lech trafił na bardzo wymagającego rywala – Fiorentinę.

Co z transmisją?

Na chwilę obecną nie wiadomo, gdzie będzie można obejrzeć dwumecz Lecha z „Violą”. W Polsce prawa do transmitowania rozgrywek Ligi Konferencji ma „Viaplay”. Dzięki sublicencji możliwość do pokazywania meczów „Kolejorza” miała Telewizja Polska.

Według sport.pl publiczny nadawca nie ma jednak prawa do transmisji żadnego, nawet domowego spotkania Lecha. W tej kwestii mają się obecnie toczyć rozmowy, w których decyzja miałaby zapaść w ciągu najbliższej doby. Negocjacje tyczą się jednak wyłącznie domowego starcia. Wyjazdowe obejrzeć będzie można wyłącznie na antenie „Viaplay”.

Pierwsze spotkanie „Kolejorza” w ćwierćfinale zaplanowano na 13 kwietnia w Poznaniu. Rewanż odbędzie się tydzień później we Florencji.

Cristiano Ronaldo zadowolony po odejściu Santosa. Jasne stanowisko lidera Portugalii

Reprezentacja Portugalii niebawem ulegnie przebudowie po tym, jak odszedł z niej Fernando Santos. Cristiano Ronaldo jest jednak dobrej myśli. Jego zdaniem zmiana selekcjonera da drużynie sporo dobrego. 

Za sterami rodzimej reprezentacji Santos stał od 2014 roku do końca mistrzostw świata w Katarze. W tym czasie największym sukcesem szkoleniowca było wygranie Euro 2016. Później nie zdołał powtórzyć tego sukcesu. Wygrał jedynie Ligę Narodów.

Dobra zmiana?

Santos po mundialu zdecydował się rozstać z kadrą, ale długo nie pozostawał bezrobotny. Szybko objął reprezentację Polski, z którą przygotowuje się do marcowych meczów eliminacji mistrzostw Europy. Portugalczyków objął natomiast Roberto Martinez, co zadowoliło Cristiano Ronaldo.

– Już sama zmiana jest dla nas pozytywna. Świeże powietrze, nowe pomysły. Być może zmieni się system, ale to nie moja rola, by o tym mówić – ocenił zawodnik Al-Nassr.

– Zmiany w życiu są konieczne. Intensywność jest bardzo dobra, inna. Portugalia będzie teraz więcej atakowała – dodał.

38-latek pod koniec kadencji Santosa nie miał z nim najlepszych relacji. Selekcjoner w fazie pucharowej mundialu w Katarze dwukrotnie posadził Ronaldo na ławce. Najpierw jako rezerwowy rozpoczynał starcie ze Szwajcarią, a następnie – z Marokiem.

Konflikt w reprezentacji Francji. Powodem opaska kapitańska

W reprezentacji Francji może dojść do powstania sporów. Wszystko przez decyzję Didiera Deshachampsa. Selekcjoner „Trójkolorowych” mianował Kyliana Mbappe nowym kapitanem. 

Hugo Lloris po mundialu w Katarze postanowił zakończyć reprezentacyjną karierę. Doświadczony bramkarz pełnił rolę dotychczasowego kapitana drużyny. W związku z jego odejście Didier Deschamps musiał wybrać następcę.

Spory?

Nowym kapitanem selekcjoner mianował Kyliana Mbappe. Według „ESPN” gwiazdor PSG miał zaimponować cechami przywódczymi podczas mistrzostw świata. Ta decyzja może mieć spore konsekwencje.

Dziennikarze „Le Figaro” podają, że urażony poczuł się Antoine Griezmann, który również aspirował do funkcji kapitana. Piłkarza Atletico Madryt do tego stopnia poruszyła decyzja podjęta przez Deschampsa, że podczas zgrupowania reprezentacji miał głośno wyrazić swoje uczucia. Co więcej powątpiewał także w dalszą grę w narodowych barwach.

Gdyby powierzenie opaski zależało od ilości występów w kadrze, to Griezmann byłby zdecydowanym faworytem. Do tej pory wystąpił on w 117 meczach. Mbappe ma na koncie za to 66 spotkań.

Podolski krytykuje działania Górnika Zabrze. Mocne słowa Niemca

Lukas Podolski w gorzkich słowach wypowiedział o obecnej sytuacji w Górniku Zabrze. Piłkarz przyznał, że przede wszystkim szkoda mu kibiców oraz całego klubu. 

Mimo zwycięstwa z Wisłą Płock władze Górnika Zabrze postanowiły zwolnić trenera Bartoscha Gaula. Zastąpił go Jan Urban, który z klubem pożegnał się jeszcze na początku obecnego sezonu. Cała sytuacja wywołała spory szum wokół całego klubu.

„Szkoda mi kibiców”

Głos na temat zamieszania zabrał Lucas Podolski. Niemiec w gorzkich słowach wypowiedział się o działaniach zarządu. Piłkarz poparł krytykujących klub dziennikarzy.

– Jestem tu półtora roku, a wydarzyło się tu bardzo dużo. Nie wiem, czy ze wszystkich zmian się śmiać, czy płakać. Szkoda mi klubu, kibiców, że Górnik stoi w miejscu. To nie atak w kogokolwiek, a obraz sytuacji, jak nie powinien działać klub sportowy – stwierdził „Poldi” w „Prawdzie Futbolu”.

Nie wiadomo, jak zaistniała sytuacja wpłynie na przyszłość Podolskiego. Jego obecny kontrakt z Górnikiem wygasa wraz z końcem bieżącego sezonu. Sam zainteresowany nie ukrywa, że może wówczas odejść z Zabrza.

– Może się tak wydarzyć, że w maju po ostatnim meczu powiem, że nie chce mi się grać i stanę się wolnym zawodnikiem. Może zostanę, a może wpłynie jakaś oferta z kraju i miasta, w którym nie byłem jeszcze z rodziną. Półtora roku w Górniku, to jak pięć lat gdzieś indziej. Tyle się tu dzieje, traci energii na niepotrzebne rzeczy, że czasami to męczy. Kocham to i biorę zarówno te rzeczy pozytywne, jak i negatywne. Chciałem tu przyjść, gram w swoim klubie – mówił.

– Do rozwoju trzeba spokoju i stabilizacji i nie dotyczy to tylko klubu sportowego, ale też biznesu. Tego w Zabrzu nie ma, dlatego ciężko iść do przodu. Może kilka miesięcy temu weszliśmy kilka szczebli po drabinie do góry, ale teraz spadliśmy już do piwnicy. Dużo się dzieje wokół klubu, co nie pomaga samej drużynie – zakończył.

Zieliński wzbudza zainteresowanie klubów z Premier League. Nowa siła w Anglii chce Polaka w składzie

Latem Piotr Zieliński może zmienić klub. Według Gianluki Di Marzio Polakiem intensywnie interesują się kluby z Premier League. 

Polak zebrał bardzo dobre opinie za swój występ przeciwko Eintrachtowi Frankfurt w Lidze Mistrzów (3-0). Napoli z Zielińskim w składzie rozbiło w dwumeczu niemiecki zespół 5-0 i pewnie zakwalifikował się do ćwierćfinału rozgrywek. Obecnie ekipa Luciano Spallettiego uchodzi za cichego faworyta do wygrania trofeum.

Trafi do Premier League?

Choć Napoli święci w tym sezonie wiele sukcesów, a sam Zieliński stanowi istotny element w całej układance, to wciąż nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość. Klub nie podjął jeszcze decyzji co do kontraktu 28-latka, który wygasa w czerwcu przyszłego roku.

Gianluca Di Marzio podaje, że problemy w negocjacjach z zawodnikiem zamierzają wykorzystać inne kluby. Sytuację uważnie mają monitorować drużyny z Premier League. Włoski dziennikarz nie wyklucza, że Polak zostanie bohaterem głośnego transferu najbliższego lata. Pytać ma o niego między innymi Newcastle United.

– Mam na myśli Newcastle, czyli zespół, który jeśli zakwalifikuje się do europejskich pucharów, poszuka zawodników zdolnych do rywalizowania na tym poziomie – oznajmił Di Marzio.

Włoch dodał, że „Sroki” to jeden z kilku klubów, który interesuje się Zielińskim. Nie podał jednak dokładnych nazw. Zamiast tego stwierdził, że do Napoli zgłosiło się „kilka silnych klubów”.

W bieżącym sezonie 28-latek wystąpił w 35 meczach Napoli, Strzelił w nich 7 goli i zaliczył 9 asyst.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.