Piłkarze Lecha Poznań ocenili losowanie. „Jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik”

 

Lech Poznań poznał rywala w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Piłkarze mistrzów Polski ocenili wylosowanie włoskiej Fiorentiny.

Piłkarze o losowaniu

Kolejorz pokonał Djurgardens IF i awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Tam Polacy zmierzą się z włoską Fiorentiną. Piłkarze Lecha skomentowali rezultat losowania w rozmowie z klubowymi mediami.

– Dobre losowanie. Na tym etapie trzeba po prostu wyjść z jak największym entuzjazmem, cieszyć się tym gdzie jesteśmy. To na pewno będzie dla mnie fajna podróż, w Fiorentinie jest też kilku chłopaków, z którymi grałem, więc to będzie ciekawe spotkanie. Grałem w Serie A przeciwko tej drużynie, wiem czego się tam spodziewać. Myślę, że jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik – powiedział Bartosz Salamon.

Komentator ligi włoskiej ocenił losowanie Lecha Poznań. „Fiorentina to bardzo dobry rywal” [CZYTAJ]

– Jesteś w ćwierćfinale w rozgrywkach europejskich, więc liczysz się z tym, że nie będziesz już grać z ogórkami, tylko że każdy mecz to już jest przeciwnik z wysokiej półki. Samo to, że jesteśmy w takim gronie, to już jest wielka nobilitacja dla całego klubu, drużyny. Myślę, że przyjdzie jeszcze czas na przygotowanie się do tego meczu, na analizę. Teraz cieszmy się tym, że awansowaliśmy dalej, a nie koncentrujmy się na tym, co będzie – ocenił Filip Bednarek.

– To, że gramy pierwszy mecz u siebie nie ma dla mnie większego znaczenia. Fiorentina raczej podchodzi do tego meczu inaczej, niż my podchodzimy do nich. Zawsze lepiej jest grać pierwszy mecz na wyjeździe niż u siebie. Trzeba po prostu zagrać dobre spotkania i pokazać, że jesteśmy na tym etapie nieprzypadkowo i nawet z takimi rywalami potrafimy sobie poradzić – podsumował bramkarz Lecha Poznań.

Pierwszy mecz pomiędzy Lechem Poznań a Fiorentiną odbędzie się w czwartek 13 kwietnia na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Rewanż odbędzie się we Florencji tydzień później.

Źródło: Lech Poznań

Komentator ligi włoskiej ocenił losowanie Lecha Poznań. „Fiorentina to bardzo dobry rywal”

 

Lech Poznań zmierzy się z Fiorentiną w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Komentator ligi włoskiej, Mateusz Święcicki ocenił losowanie mistrzów Polski.

Lech w ćwierćfinale

Mistrzowie Polski w czwartek pewnie pokonali szwedzkie Djurgarden w 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. Dzień później Kolejorz poznał rywala, z którym zmierzy się w ćwierćfinale rozgrywek. Przeciwnikiem drużyny Johna van den Broma będzie włoska Fiorentina.

Lech Poznań poznał ćwierćfinałowego rywala. Trudny przeciwnik na drodze do kolejnej rundy [REAKCJE]

Głos w sprawie losowania na antenie „Meczyków” zabrał Mateusz Święcicki. Komentator Eleven Sports uważa, że Viola to bardzo dobry rywal dla Lecha Poznań.

– Fiorentina mocno napina się na Ligę Konferencji. To drużyna z ciekawymi piłkarzami, którzy w dwumeczu z Bragą pokazali, że potraktują te rozgrywki serio. Gdyby Lech przeszedł „Violę”, to nie byłoby to już wejście o dwa stopnie, ale skok salto, po którym moglibyśmy mówić z dużym respektem o wielkim wyczynie polskiej drużyny – powiedział ekspert od ligi włoskiej.

– Wydaje mi się, że Fiorentina to bardzo dobry rywal dla Lecha, kiedy będzie trzeba grać pragmatycznie. Uważam, że „Kolejorz” ma jakość i określony styl. Choć ten styl nie musi być szczególnie atrakcyjny – dodał Święcicki.

Źródło: Meczyki.pl

Lech Poznań poznał ćwierćfinałowego rywala. Trudny przeciwnik na drodze do kolejnej rundy [REAKCJE]

 

W ćwierćfinale Ligi Konferencji Lech Poznań zmierzy się z Fiorentiną. Przed Kolejorzem ciężki dwumecz, lecz stawka jest ogromna – półfinał europejskiego pucharu. Pierwsze spotkanie już 13 kwietnia przy Bułgarskiej.

W czwartek Lech Poznań pokonał Djurgardens 3:0 i z dwubramkową zaliczką z pierwszego spotkania awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Kolejorz jest pierwszym klubem od czasów Legii Warszawa z sezonu 1995/1996, który doszedł do tego etapu europejskiego pucharu.

W kolejnej rundzie mistrz Polski trafił na renomowanego przeciwnika – ekipa Johna van dem Broma zmierzy się z Fiorentiną. Ostatni raz obie drużyny mierzyły się między sobą w Lidze Europy w sezonie 2015/2016. Wówczas Kolejorz wygrał na wyjeździe 2:1, a na swoim terenie przegrał 0:2.

Powołanie, którego nikt się nie spodziewał. Fernando Santos: „Chcę go zobaczyć na żywo”

Fernando Santos ogłosił listę zawodników na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski. Wśród powołanych znalazło się kilka zaskakujących nazwisk, w tym 22-letniego Bena Ledermana. Portugalski szkoleniowiec nie ukrywa, że chciałby sam ocenić czy pomocnik przyda się kadrze.

W piątek w samo południe Fernando Santos ogłosił listę 25 powołanych na najbliższe spotkania eliminacji do Mistrzostw Europy. Portugalczyk zrezygnował z usług Krychowiaka czy Glika, a w zamian za to zdecydował się na młodszych zawodników.

Wśród powołanych znalazł się Ben Lederman – pomocnik Rakowa Częstochowa. 22-latek urodził się w Los Angeles i dopiero w lutym 2020 roku rozpoczął karierę w Polsce. W młodzieżowych reprezentacjach zdążył rozegrać raptem 3 spotkania. W tym sezonie wystąpił w piętnastu spotkaniach Ekstraklasy, a od początku roku jest podstawowym wyborem Marka Papszuna.

– Mieliśmy okazję obejrzeć wszystkie drużyny z Ekstraklasy. Obserwowaliśmy na żywo 11 meczow. Byłem pod wrażeniem nie tylko Ledermana, ale też innych młodych zawodników. Na szerokiej liście mam nazwiska 90 piłkarzy. Jest na niej wielu graczy z Ekstraklasy – zdradził Fernando Santos.

– Lederman zwrócił moją uwagę. Chcę go zobaczyć na żywo, by zrozumieć, czy to, co zaobserwowałem podczas meczów będzie przydatne dla kadry – dodał portugalski szkoleniowiec.

Zieliński wzbudza zainteresowanie klubów z Premier League. Nowa siła w Anglii chce Polaka w składzie

Latem Piotr Zieliński może zmienić klub. Według Gianluki Di Marzio Polakiem intensywnie interesują się kluby z Premier League. 

Polak zebrał bardzo dobre opinie za swój występ przeciwko Eintrachtowi Frankfurt w Lidze Mistrzów (3-0). Napoli z Zielińskim w składzie rozbiło w dwumeczu niemiecki zespół 5-0 i pewnie zakwalifikował się do ćwierćfinału rozgrywek. Obecnie ekipa Luciano Spallettiego uchodzi za cichego faworyta do wygrania trofeum.

Trafi do Premier League?

Choć Napoli święci w tym sezonie wiele sukcesów, a sam Zieliński stanowi istotny element w całej układance, to wciąż nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość. Klub nie podjął jeszcze decyzji co do kontraktu 28-latka, który wygasa w czerwcu przyszłego roku.

Gianluca Di Marzio podaje, że problemy w negocjacjach z zawodnikiem zamierzają wykorzystać inne kluby. Sytuację uważnie mają monitorować drużyny z Premier League. Włoski dziennikarz nie wyklucza, że Polak zostanie bohaterem głośnego transferu najbliższego lata. Pytać ma o niego między innymi Newcastle United.

– Mam na myśli Newcastle, czyli zespół, który jeśli zakwalifikuje się do europejskich pucharów, poszuka zawodników zdolnych do rywalizowania na tym poziomie – oznajmił Di Marzio.

Włoch dodał, że „Sroki” to jeden z kilku klubów, który interesuje się Zielińskim. Nie podał jednak dokładnych nazw. Zamiast tego stwierdził, że do Napoli zgłosiło się „kilka silnych klubów”.

W bieżącym sezonie 28-latek wystąpił w 35 meczach Napoli, Strzelił w nich 7 goli i zaliczył 9 asyst.

Ishak stanął w obronie wygwizdanego Karlstroma. Mocne stanowisko kapitana Lecha o kibicach Djurgarden

Lech Poznań zameldował się wczoraj w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy. „Kolejorz” pokonał w rewanżu Djurgarden 3-0, jednocześnie wygrywając w dwumeczu aż 5-0. W trakcie spotkania doszło jednak do nieprzyjemnych sytuacji z udziałem kibiców gospodarzy. 

Wiele lat przyszło czekać polskim kibicom na awans ekstraklasowego klubu do ćwierćfinału europejskich rozgrywek. Lech pisze piękną historię i wkrótce pozna rywala w kolejnej fazie Ligi Konferencji.

Buczenie

„Kolejorz” w 1/8 zaprezentował się bardzo dobrze, punktując słabości Djurgarden. Finalnie podopieczni Van den Broma wygrali na wyjeździe 3-0. Spotkanie było szczególne dla Jesper Karlstroma, który grał w szwedzkiej ekipie przed transferem do Poznania. Ba, w Djurgarden był kapitanem.

Kibice nie przyjęli go jednak ciepło. Gdy w drugiej połowie pomocnik schodził z boiska, został wygwizdany i wybuczany. Sam przyznał, że było to dziwne uczucie.

– Dziwnie było być wygwizdanym. Chciałem okazać uznanie kibicom, bo wiele tu przeszedłem. Nie zdążyłem im podziękować po transferze, bo wybuchła pandemia. Rozumiem, że ludzie byli źli, ale szczerze mówiąc, to ich reakcja była dla mnie zaskakująca – przyznał Karlstrom. 

– Kocham Djurgardens. Chcę, żeby wygrywali wszystkie mecze poza tymi z nami. Starałem się okazywać szacunek klubowi, ale robiłem wszystko, żeby wygrać. Jeśli komuś to przeszkadza, to trudno. Ale myślę, że wiele osób i tak mnie tutaj docenia – dodał. 

Takie zachowanie kibiców Djurgarden nie spodobało się innemu Szwedowi z ekipy Lecha. Gorzko o reakcji fanów wypowiedział się Mikael Ishak. Kapitan „Kolejorza” nie krył rozczarowania sytuacją.

– Szczerze mówiąc, jestem bardzo rozczarowany kibicami Djurgardens. Mają dobrą reputację, a gdy przyjeżdża były kapitan, który odnosił z klubem sukcesy, to traktują go w ten sposób. Djurgardens nie co roku zdobywa mistrzostwo i puchar, by potem zapominać o takich zawodnikach. Nie było przyjemnie oglądać, gdy schodzi z boiska przy buczeniu – przyznał napastnik. 

Szwedzi nie zgadzają się z decyzją sędziego: „Żółta kartka nie byłaby oczywistym błędem”

W czwartkowy wieczór Lech Poznań pokonał na wyjeździe Djurgardens IF 3:0 i awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Drugą połowę Szwedzi grali bez swojego kapitana, który otrzymał czerwoną kartkę. Zdaniem eksperta Viaplay sędzia ocenił sytuację zbyt surowo.

53 lata – tyle czekaliśmy na polski klub, który przejdzie dwie wiosenne rundy europejskiego pucharu. Awans Kolejorza do kolejnego etapu to nie tylko wielki sukces klubu, ale także całej polskiej piłki. Tym zwycięstwem aktualni mistrzowie kraju zdobyli dla Ekstraklasy wiele punktów do ligowego rankingu UEFA.

Lech Poznań przyjechał do Szwecji z dwubramkową zaliczką z pierwszego spotkania. Od początku zakładano, że nie będzie to łatwy mecz, lecz ostatecznie podopieczni Johna van dem Broma pokonali Djurgardens IF 3:0.

Wpływ na wynik na pewno miała czerwona kartka, którą tuż przed przerwą obejrzał kapitan gospodarzy – Marcus Danielson. 33-latek przyznał się do błędu i przeprosił za niego.

– Już za to przeprosiłem drużynę. To nie było dobre podanie z mojej strony – przyznał kapitan Djurgardens IF.

Nieco innego zdania jest Bojan Djordjic. Według eksperta Viaplay arbiter spotkania powinien pokazać Danielsonowi żółtą kartkę.

 – To okropna czerwona kartka. Dla mnie to nie jest czerwona kartka. Chorwacki sędzia obroni się przepisami gry, bo Danielson był ostatnim piłkarzem przed bramkarzem, ale żółta kartka nie byłaby oczywistym błędem – powiedział na antenie.

https://twitter.com/PolskaGurom_MM/status/1636437272089247858?s=20

Polscy dziennikarze źle przyjęci przez szwedzkich kibiców. „Laptop zalany piwem”

 

Lech Poznań dwukrotnie pokonał Djurgardens IF i pewnie awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Porażka szwedzkiego zespołu wywołała sporą frustrację u kibiców. Fani zasiadający na sektorze VIP postanowili uprzykrzyć życie polskim dziennikarzom, oblewając ich piwem.

Nie umieli przyjąć porażki

Polscy dziennikarze nie zostali najlepiej przyjęci przez kibiców w Sztokholmie. Fani Djurgarden przeszkadzali im w wykonywaniu pracy. Szczegóły wydarzeń ze stadionu przekazał Jakub Treć, który relacjonował to spotkanie dla Przeglądu Sportowego Onet.

Lech Poznań nie dał rywalom żadnych szans! Zobacz wszystkie bramki Kolejorza [WIDEO]

Dziennikarz po meczu dodał na Twitterze zdjęcie warunków, w których pracowali wysłannicy z Polski. Redaktorzy byli regularnie oblewani piwem, przez co ucierpiał również ich sprzęt.

– Jeszcze dziś gorące kulisy z meczu w Sztokholmie. VIPy mocno utrudniały nam pracę, wylali na nas (dosłownie) swoją frustrację. Nigdy nie pracowałem przy meczu w takich warunkach, laptop zalany piwem… – napisał na Twitterze dziennikarz Przeglądu Sportowego, Jakub Treć.

Źródło: Twitter

Fot. Jakub Treć

Tyle Lech Poznań zarobił już na grze w Europie. „Do tego musimy dodać kilkaset tysięcy”

 

Lech Poznań pokonał Djurgardens IF w drugim meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy (3:0 – łącznie 5:0 – przyp. red.) i zameldował się w ćwierćfinale. W związku z tym mistrzowie Polski zgarną kolejne miliony do klubowej kasy.

Lech dalej w Europie

Lech Poznań pewnie pokonał szwedzkie Djurgarden i awansował do kolejnej rundy Ligi Konferencji Europy. W związku z tym Kolejorz otrzyma większą gratyfikację za osiągnięcia w turnieju. Mistrzowie Polski zarobili w tym sezonie już 33,5 mln zł.

– Lech zarobił w bieżącej edycji LKE co najmniej 7,11 mln euro, czyli 33,5 mln zł. Do tego musimy dodać kilkaset tys. euro z market pool, bonusy od sponsorów, przychód z dni meczowych i gadżetów. […] Za ewentualny awans do 1/2 finału Lech zarobi dodatkowe 2 miliony euro – poinformował analityk finansowy, Kuba Szlendak.

Lech Poznań pokonał Djurgarden! Polska z kolejnym awansem w rankingu UEFA! [CZYTAJ]

Przypomnijmy, że oprócz Lecha Poznań do ćwierćfinału Ligi Konferencji awansowały również Gent i Fiorentina. Pozostałe spotkania czekają na rozstrzygnięcia. Losowanie następnej rundy LKE odbędzie się w piątek o godzinie 14:00.

Źródło: Kuba Szlendak

Lech Poznań pokonał Djurgarden! Polska z kolejnym awansem w rankingu UEFA!

Lech Poznań pokonał w rewanżu Djurgarden 3:0. Dzięki wygranej Polska uzyskała awans w krajowym rankingu UEFA. Tym razem nasz kraj wyprzedził Bułgarię.

W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy Lech Poznań pokonał na własnym obiekcie Djurgardens IF 2:0. W rewanżu Kolejorz odniósł kolejne zwycięstwo, tym razem wynikiem 3:0. Dziś bramki dla Lecha zdobyli Marchwiński, Kvekveskiri oraz Skóraś. Tym samym Lech Poznań awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy.

Awans w rankingu UEFA

Dzięki wygranej Lecha Poznań Polska uzyskała 0,500 punktu do krajowego rankingu UEFA. W tym sezonie łączny dorobek naszego kraju to aż 7,250 pkt. W rankingu za ostatnie 5 lat Polska posiada w sumie 20,250 pkt. Po wygranej Lecha nad Djurgarden Polska wyprzedziła Bułgarię, która nie ma już swoich reprezentantów w europejskich pucharach. Tym samym nasz kraj wskoczył na 26. w europejskim rankingu.

Sytuacja Polski w rankingu

Pozycja Polski wciąż może jeszcze ulec zmianie w tym sezonie. Przed nami kolejne (co najmniej 2) mecze Lecha Poznań w europejskich rozgrywkach. Spośród krajów, które są za Polską w rankingu UEFA żaden nie ma już swoich reprezentantów. Z krajów, które w rankingu są bezpośrednio przed Polską również żaden nie ma już swoich przedstawicieli. Tuż przed nami jest Rumunia, do której tracimy zaledwie 0,250 punktu.

Ranking UEFA po zwycięstwie Lecha:

23. Szwecja – 23,750
24. Węgry – 20,625
25. Rumunia – 20,500
26. Polska – 20,250
27. Bułgaria – 20,000
28. Słowacja – 19,750
29. Azerbejdżan – 16,625

Robert Lewandowski świadomy swojej gorszej dyspozycji. „Ostatnie tygodnie nie były dla mnie łatwe”

Ostatnie tygodnie nie były najlepsze w wykonaniu Roberta Lewandowskiego. Świadomy swojej słabszej dyspozycji jest on sam. W rozmowie z „Eleven Sports” polski napastnik przyznał, że ostatnie tygodnie nie były dla niego łatwe z kilku względów.

Po transferze do FC Barcelony Robert Lewandowski niezwykle szybko zaaklimatyzował się w nowym środowisku. Tuż po dopięciu transferu polski napastnik zajął miejsce w podstawowym składzie nowego zespołu. Polak szybko wkomponował się w projekt Xaviego i już na samym początku nowej przygody zaczął seryjnie strzelać bramki, niejednokrotnie zapewniając swojemu zespołowi zwycięstwo. W pierwszych 12 kolejkach LaLiga Lewandowski zdobył 13 bramek i do tego zanotował 4 asysty.

Spadek formy Lewandowskiego

Po znakomitym początku sezonu Robert Lewandowski wpadł w ogromny dołek formy. Regres u polskiego napastnika można było zaobserwować jeszcze przed mundialem w Katarze. Od listopada 2022 roku 34-latek zagrał w 9 meczach LaLiga. Strzelił w nich zaledwie 2 bramki i zanotował 1 asystę.

Komentarz Lewandowskiego

W rozmowie z „Eleven Sports” Robert Lewandowski przyznał, że wciąż jest w dobrej formie. Podkreślił jednak, że ostatnie tygodnie nie były dla niego łatwe. Złożyło się na to kilka czynników.

– W jakiej formie? W takiej, że mógłbym być w lepszej (śmiech). Nie, jakby jestem w dobrej (formie – przyp. red.) , ale wiem, że te ostatnie tygodnie nie były dla mnie łatwe z wielu różnych powodów – przyznał Robert Lewandowski.

– Ale to jest piłka nożna, czasami takie momenty przychodzą, tym bardziej, że jako klub, jako zespół przechodzimy ten proces i nie wszystko jest po naszej myśli. […] Jakby tu dobro klubu jest na pierwszym miejscu – stwierdził napastnik FC Barcelony.

– Przed przyjściem do Barcelony wiedziałem, że w pierwszym roku nie będę mógł myśleć o tych wszystkich rekordach, które chciałbym pobić, ale oczywiście będę chciał jak najbardziej to nagiąć, żeby być blisko i strzelać jak najwięcej bramek – zakończył Lewandowski.


screen: Eleven

Zbigniew Boniek docenia występy Lecha Poznań w Europie. „Z ich osiągnięć powinni cieszyć się wszyscy”

 

Zbigniew Boniek udzielił wywiadu Maciejowi Wąsowskiemu z portalu „Weszło”. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wypowiedział się między innymi na temat przygody Lecha Poznań w Lidze Konferencji Europy.

Lech gra o awans

Już dziś Lech Poznań zmierzy się z Djurgardens IF w ramach rewanżu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. Kolejorz poleciał do Szwecji z dwubramkową zaliczką. Przed mistrzami Polski stoi więc szansa na awans do ćwierćfinału rozgrywek.

Wielu kibiców i ekspertów stara się jednak umniejszyć sukces Lecha Poznań. Zbigniew Boniek w rozmowie z Maciejem Wąsowskim z „Weszło” stwierdził jednak, że Polacy powinni się cieszyć z wyników Kolejorza ze względu na posuchę w ostatnich latach.

– Ekscytujemy się wynikami z przeszłości Górnika, Widzewa czy Legii i słusznie, a prawda jest taka, że sukces Lecha będzie podobny. Ćwierćfinał Ligi Konferencji porównałbym do ćwierćfinału nieistniejącego dziś Pucharu Zdobywców Pucharów albo do starego Pucharu UEFA. Jeżeli wejdą do ćwierćfinału, to będzie naprawdę duży sukces. W naszej piłce klubowej jest posucha i od lat nie mamy takich wyników. Dlatego z osiągnięć Lecha powinni cieszyć się wszyscy – powiedział były prezes PZPN.

– Oczywiście pojawiają się głosy, że mamy dwa zespoły Lecha – jeden w lidze, a drugi w pucharach. Który jest prawdziwy? Ten w Ekstraklasie ma osiemnaście punktów straty do lidera tabeli – Rakowa i nie jest to najlepsza wizytówka. Na koniec Lech i tak pewnie skończy rozgrywki w pierwszej trójce. Podejrzewam, że pewnie nie wygra Conference League, chociaż życzę im tego z całego serca, natomiast wyeliminowanie Djurgarden to naprawdę nie będzie taka prosta sprawa – dodał.

Mateusz Klich liczy na powrót do reprezentacji. „Mam nadzieję, że nowy trener nie obrazi się na mnie tak jak poprzedni” [CZYTAJ]

– W rewanżu na pewno będzie trudno i pewnie sytuacja się odwróci. Tym razem można się spodziewać, że to szwedzki zespół będzie przeważać. Zaliczka jest całkiem niezła, natomiast my jesteśmy mistrzami w umniejszaniu czy dewaluacji wszystkiego i wszystkich. To jest nasza cecha narodowa. Jak przegramy z kimś 0:5, na przykład z Niemcami w jakimś roczniku juniorskim, to zadowoleni są hejterzy, bo w końcu mogą wszystko krytykować. A jak wygramy z kimś 5:0, to nie ma to żadnego znaczenia, bo to nie piłka profesjonalna. Jesteśmy specjalistami w narzekaniu. W pierwszym meczu Lecha z Djurgarden widziałem drużynę, która gra nowocześnie i mądrze. Aż przyjemnie się na to patrzyło. Jestem w partii optymistów i lubię cieszyć się sukcesami innych. Nie budzę się rano po to, żeby narzekać – podsumował Boniek.

Mecz Djurgarden – Lech Poznań zaplanowano na godzinę 18:45.

Źródło: Weszło

Mateusz Klich liczy na powrót do reprezentacji. „Mam nadzieję, że nowy trener nie obrazi się na mnie tak jak poprzedni”

 

Mateusz Klich w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty wypowiedział się na temat dalszej gry w reprezentacji Polski. Pomocnik DC United chciałby wrócić do kadry. Były piłkarz Leeds United liczy na powołanie od Fernando Santosa.

Klich chce grać w reprezentacji

Już w najbliższy piątek Fernando Santos ogłosi swoje decyzje kadrowe dotyczące zgrupowania reprezentacji Polski. Portugalczyk zdradzi nazwiska powołanych na mecze z Czechami i Albanią.

Jan Bednarek wraca na dobre tory! „Fani doceniają jego obecną formę” [CZYTAJ]

Na zaproszenie do kadry bardzo liczy Mateusz Klich. Piłkarz w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty ma nadzieję, że tym razem selekcjoner nie będzie z nim skonfliktowany. Przypomnijmy, że stosunki Klicha z Michniewiczem nie należały do najlepszych.

– Każdy chce grać w reprezentacji. Mam nadzieję, że nowy trener nie obrazi się na mnie tak jak poprzedni. […] Jestem za stary na takie „dramaty” i nie chcę roztrząsać sprawy za pośrednictwem mediów. Dla mnie to była głupota, ale cóż – było, jak było. Chcę wrócić do kadry, a z poprzednim trenerem byłoby o to trudno – powiedział Mateusz Klich.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Jan Bednarek wraca na dobre tory! „Fani doceniają jego obecną formę”

W ostatnich tygodniach forma Jana Bednarek wyraźnie rośnie. Obrońca reprezentacji Polski wydaje się wracać na odpowiednie tory. Jego obecną dyspozycję ocenił jeden z brytyjskich dziennikarzy.

Sezon 2022/2023 jest dla Jana Bednarka pełen wzlotów i upadków. W ostatnich latach polski obrońca miał pewne miejsce w wyjściowym składzie Southampton. W letnim oknie transferowym w 2022 roku zdecydował się jednak na wypożyczenie do Aston Villi. Decyzja ta okazała się totalną pomyłką. Polak nie miał szans na regularną grę, a jeśli już pojawiał się na boisku, to nie błyszczał dobrą formą. W obliczu braku regularnej gry Bednarka Southampton i Aston Villa porozumiały się w kwestii skrócenia wypożyczenia. W styczniu 2023 roku 26-latek wrócił do zespołu „Świętych”.

Po powrocie do Southampton Jan Bednarek niemalże od razu zajął miejsce w wyjściowym składzie. Polak zagrał we wszystkich ostatnich meczach swojego zespołu, w każdym grając po 90 minut. Wielokrotnie był on także chwalony za swoją dobrą dyspozycję. Powrót do regularnej gry sprawił, że Bednarek w końcu zaczyna wracać do swojej optymalnej formy.

Dobrą formę Jana Bednarka zauważają również kibice Southampton. Opowiedział o tym na łamach „WP Sportowe Fakty” brytyjski dziennikarz, Jacob Tanswell. Zauważył on, że tuż po powrocie Bednarek miewał pewne problemy. Ostatnie mecze były jednak bardzo dobre w wykonaniu reprezentanta Polski.

– W niedzielę na Old Trafford był jednym z pierwszych zawodników, którzy stawili się na przedmeczowej rozgrzewce. Gdy zaczął oklaskiwać kibiców, ci odwdzięczyli mu się aplauzem. Fani doceniają jego obecną formę. Wiedzą, że robi różnicę i dobrze organizuje grę w obronie. Miejmy nadzieję, że to początek dobrych relacji, zwłaszcza że drużynę czeka teraz trudny okres – skomentował Jacob Tanswell.

–  Nowy trener lubi go i ceni jego umiejętności, choć trzeba podkreślić, że pierwsze mecze w jego wykonaniu były słabe. […] Miał problemy z ustawianiem się. W dwóch ostatnich meczach pokazał jednak zdolności przywódcze i lepsze opanowanie z piłką przy nodze. Czy w klubie, czy w reprezentacji zdarzało mu się ulegać emocjom, natomiast teraz zdaje się być nieco bardziej spokojny – ocenił brytyjski dziennikarz.

– Bednarek nie jest już tak popularny w lidze, jak był swego czasu, jednak cały czas to piłkarz na poziomie Premier League. Teraz musi przede wszystkim skupić się na regularnych występach w klubie z nadzieją, że dzięki temu wróci do pierwszego składu reprezentacji Polski – podkreślił Tanswell.


źródło: wp sportowe fakty

Zamieszki przed rewanżem Napoli z Eintrachtem. Kibole demolują miasto [WIDEO]

Za niespełna godzinę Napoli podejmie Eintracht Frankfurt w drugim meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Tymczasem z Włoszech napływają nieprzyjemne informacje. Kibice gości zdążyli zetrzeć się z policją i zdemolować restaurację. 

Napoli w pierwszym meczu wygrało z Eintrachtem we Frankfurcie 2-0. W rewanżu to właśnie podopieczni Luciano Spallettiego ponownie są faworytami. Tym bardziej że od początku sezonu imponują formą i na razie nie zapowiada się, aby przytrafiła im się zadyszka.

Demolka

Do rewanżu dojdzie w środowy wieczór. Z Włoszech napływają, na razie wieści nie o samym meczu, a o zachowaniu niemieckich kibiców. Ultrasi Eintrachtu w ilości około 600 osób starli się z neapolitańską policją na Piazza del Gesu.

Przed interwencją funkcjonariuszy Niemcy zdążyli zdemolować restaurację. Podpalili także kilka aut przy użyciu rac. Pomagać im mają kibice Atalanty Bergamo, którzy są skonfliktowani z Napoli. Co ciekawe około 200 kibiców gospodarzy miało dążyć do konfrontacji, której zapobiegły służby, starające się ogarnąć powstały chaos.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.