Ostra krytyka nad dwójką reprezentantów. Były kapitan kadry: „Niektórych paraliżuje koszulka reprezentacji”

Reprezentacja Polski w pierwszym meczu towarzyskim przed Euro 2020 zremisowała z Rosją 1-1. Po spotkaniu nie brakowało głosów krytyki nad grą „Biało-Czerwonych”. Swój komentarz dorzucił także Jacek Bąk, były kapitan kadry.

We Wrocławiu szybko padła pierwsza bramka, której autorem był Jakub Świerczok. Niestety, jeszcze w pierwszej połowie „Sborna” wyrównała i ostatecznie sparing zakończył się remisem.

Czas na rozwój

Jacek Bąk w rozmowie ze sport.pl chwalił piłkarza Piasta Gliwice. Były piłkarz zwrócił jednak uwagę na pewien problem napastnika.

– Zgadzam się, że Świerczok wykorzystał szansę. Kownacki nie bardzo, Świderski nie bardzo, natomiast Świerczok jak najbardziej. Kawał klocka jest z tego chłopaka, a daje się przepychać. Widać, że on gra w polskiej lidze. Musi iść do lepszej ligi, musi się nauczyć utrzymywać przy piłce – ocenił Bąk.

Oprócz Świerczoka swoje okazje dostali także wspomniani Dawid Kownacki oraz Karol Świderski. Obaj jednak się nie popisali, o czym również wspomniał 48-latek.

– To są zawodnicy utalentowani, ale nie mówmy o 24-latkach, że mają czas. To muszą już być piłkarze ułożeni, a oni grają trochę tak, jakby nie wiedzieli na boisku o co chodzi. I są trochę przestraszeni. Niektórych paraliżuje koszulka reprezentacji. Tak w kadrze jest – stwierdził.

Bąk odniósł się jeszcze do Michała Helika. Odnotował, że stoper Barnsley spisał się zdecydowanie lepiej niż w meczach eliminacji mistrzostw świata. Nie uważa jednak, aby Euro było momentem wymiany Glika właśnie na 25-latka.

– Michał Helik wypadł inaczej niż w eliminacjach MŚ. Dużo, dużo lepiej niż w meczach z Węgrami i Anglią. Zagrał poprawnie. A to kawał byka, to może być nasza przyszłość na obronie. Ale Glik jeszcze powinien grać, bo wiadomo, że w meczach Euro takiemu Helikowi mogą się powiązać nogi, a Glikowi to nie grozi. Kamil już powoli zjeżdża z góry. Organizmu się nie oszuka, człowiek się starzeje. Ja też bym jeszcze chciał pograć w piłkę, ale już nie daję rady – skwitował.

Piękne pożegnanie Aguero. Wręczył prezenty całemu personelowi i oddał swój samochód

Sergio Aguero już oficjalnie jest zawodnikiem FC Barcelony. Argentyńczyk odszedł z Manchesteru City, jako żywa legenda klubu. Kulisy rozstania z „Obywatelami” odsłonił przed kibicami „The Athletic”. Jak łatwo się domyśleć – było ono dla Kuna bardzo ważne. 

Aguero do Manchesteru trafił w lipcu 2011 roku. W klubie spędził niemal 10 lat, w których zdążył na stałe zapisać się na kartach historii City.

Na odchodne

33-latek nie mógł „ot, tak” odejść z klubu. „The Athletic” opublikował szczegóły dotyczące jego pożegnania z Manchesterem. Argentyńczyk podarował każdemu członkowi klubowego personelu zegarek o wartości około 1000 funtów. Dodatkowo wygrawerowano na nich napis „Gracias! Kun Aguero”.

To jednak nie wszystko. Angielscy dziennikarze podają również, że napastnik dorzucił od siebie pokaźną sumę pieniędzy do kasy, którą klub przekazuje na personel. Oprócz tego wrzucił do niej także los, dzięki któremu jedna osoba może wygrać jego Range Rovera Evoque.

Rummenigge odchodzi z Bayernu szybciej, niż zakładano! Koniec pewnej epoki

Wielka zmiana w Bayernie Monachium staje się faktem. Karl-Heinz Rummenigge, wcześniej niż pierwotnie planowano, zrezygnuje z funkcji dyrektora Bawarczyków. Niebawem jego miejsce na stanowisku zajmie Oliver Kahn.

Odejście kilku zawodników oraz nowy trener to nie jedyne zmiany, jakie szykuje Bayern. Już od miesięcy wiadomo, że klub opuści Karl-Heinz Rummenigge, a jego miejsce zajmie Oliver Kahn. Okazuje się jednak, że nadejdzie to szybciej, niż zakładano.

Koniec ery

Pierwotnie Rummenigge miał pracować do końca 2021 roku. „Bild” ustalił natomiast, że wraz z końcem czerwca opuści „Die Roten” i odda stery Kahnowi. Legendarny bramkarz w końcu już podejmuje kluczowe decyzje, więc nie powinno to nikogo dziwić. To on odpowiadał między innymi za zatrudnienie Juliana Nagelsmanna.

Sport1.de dodaje jeszcze, że obecny dyrektor Bayernu chciałby zostać w świecie piłki. Prawdopodobnie znajdzie sobie nową posadę, tym razem w niemieckiej federacji, lub w szeregach UEFA.

– To pożegnanie z satysfakcją i dumą, że jestem w stanie przekazać klub, który jest całkowicie nienaruszony pod względem sportowym, ekonomicznym i strukturalnym. To było dla mnie ważne – przyznał Rummenigge cytowany przez Bayern na Twitterze. 

 

Arturo Vidal trafił do szpitala. Zaraził się koronawirusem po przyjęciu szczepionki

Arturo Vidal trafił do szpitala! Piłkarz Interu Mediolan zakaził się koronawirusem. Chilijczyk przebywa obecnie w ojczyźnie.

34-latek udał się do swojego kraju, aby wraz z kadrą przygotować się do Copa America oraz meczów eliminacyjnych mistrzostw świata. W Chile przyjął także szczepionkę przeciwko koronawirusowi, o czym poinformował w mediach społecznościowych.

Przykra niespodzianka

Vidal poddał się szczepieniu, mimo iż zmagał się zapaleniem migdałków. Po zastrzyku jego stan zdrowotny się pogorszył, zaś przeprowadzone badania wykazały, że przechodzi infekcję. Obecnie piłkarz Interu przebywa w jednym z chilijskich szpitali.

– Niestety, na dzisiejszej kontroli dowiedziałem się, że mam pozytywny wynik na COVID-19. To jest konsekwencja spotkania przyjaciela, który przechodził go bezobjawowo i też uzyskał pozytywny wyniki na kontroli prewencyjnej. Z tego powodu nie będę mógł być na boisku, ale z całych sił będę wspierał kolegów z drużyny – napisał 34-latek.

Wciąż jest szansa, że Vidal załapie się na Copa America (start 11 czerwca). Wykluczono jednak jego udział w meczach a Argentyną oraz Boliwią w ramach eliminacji mistrzostw świata.

Świetny gest Czerczesowa! Rosjanin wręczył prezent dawnemu współpracownikowi

We wtorek we Wrocławiu odbędzie się towarzyski mecz reprezentacji Polski z Rosjanami. Na konferencji prasowej selekcjoner „Sbornej”, Stanisław Czerczesow wręczył prezent byłemu współpracownikowi z czasów, gdy trenował Legię Warszawa.

Już za dziesięć dni rozpoczną się mistrzostwa Europy. „Biało-Czerwoni” przed startem turnieju rozegrają dwa sparingi, z czego pierwszy już we wtorek. Rywalami Polaków najpierw będą Rosjanie, zaś tydzień później – Islandczycy.

Miły gest

Selekcjonerem pierwszych przeciwników kadry Sousy jest Stanisław Czerczesow, doskonale znany polskim kibicom. W przeszłości 57-latek trenował Legię Warszawa, z którą sięgnął zarówno po Puchar Polski, jak i po mistrzostwo.

Rosjanin także nie zapomniał o czasie spędzonym w stolicy naszego kraju. Wielokrotnie wspominał, jak wiele dała mu przygoda ze stołecznym klubem. Na konferencji prasowej poprzedzającą towarzyski mecz z „Biało-Czerwonymi” również o tym nie zapomniał.

Podczas spotkania z dziennikarzami funkcję tłumacza pełnił Adam Mieszkowski, którego Czerczesow zna właśnie z Legii. Rosjanin wręczył mu koszulkę z numerem „10” oraz napisem „Adam” na plecach.

Reprezentacja Szwecji mocno osłabiona. Ważny piłkarz nie zagra w meczu z Polską

Mistrzostwa Europy zbliżają się wielkimi krokami. Tymczasem trudny sezon coraz mocniej daje się we znaki piłkarzom. Reprezentacja Szwecji doznała sporego osłabienia przed nadchodzącym turniejem. Ze składu grupowych rywali Polaków wypadł przez kontuzję Martin Olsson.

„Biało-Czerwoni” Euro 2020 rozpoczną od spotkania ze Słowacją. Następnie czeka ich ciężki mecz z Hiszpanią, zaś ostatnimi przeciwnikami w „naszej” grupie jest Szwecja. To właśnie Skandynawowie zostali zmuszeni do awaryjnego powołania po kontuzji jednego kadrowicza.

Na ostatniej prostej

Szwedzka federacja poinformowała, że Martin Olsson opuścił zgrupowanie reprezentacji. Wszystko przez uraz kości strzałkowej. Piłkarz Swansea City na pewno nie weźmie udziału w mistrzostwach Europy.

Zamiast niego zdecydowano się już powołać innego obrońcę. Jego miejsce zajmie Pierre Bengtsson, zawodnik duńskiego Vejle BK. Po spotkaniu towarzyskim z Islandią (2-0) miał on teoretycznie opuścić zgrupowanie. Kontuzja kolegi sprawiła jednak, że pojedzie z drużyną na mistrzostwa.

Obaj panowie grają na pozycji lewego defensora. Olsson jest zdecydowanie bardziej doświadczony, jeśli chodzi o występy dla narodowej reprezentacji (55 meczów). Bengtsson nie ustępuje mu jednak znacząco. 33-latek ma na koncie 37 meczów dla kadry.

Lewandowski wśród najlepszych snajperów tej edycji Ligi Mistrzów. Polak doceniony

Choć Bayern Monachium pożegnał się z Ligą Mistrzów zaledwie w ćwierćfinale rozgrywek, to doceniono Roberta Lewandowskiego. Polak znalazł się wśród najlepszych zawodników ostatniej edycji Champions League, obok innych, wielkich piłkarzy.

32-latek był zdecydowanie najjaśniejszą postacią Ligi Mistrzów sezon temu. Wówczas uzyskał tytuł króla strzelców rozgrywek, zaś jego Bayern sięgnął po ostateczny triumf w rozgrywkach.

Tym razem nie było jednak tak kolorowo i monachijczycy odpadli już w ćwierćfinale po dwumeczu z PSG. Na taki, a nie inny bieg historii miał z pewnością wpływa brak Lewandowskiego w obydwu spotkaniach z paryżanami. Polak leczył bowiem kontuzję, której doznał w meczu kadry z Andorą.

Wśród najlepszych

Finalnie Lewandowski zakończył więc tegoroczną edycję Ligi Mistrzów z jedynie pięcioma trafieniami na koncie. Chociaż dorobek ten nie powala, to występy 32-latka docenili eksperci. Obserwatorzy techniczni LM wybrali 23 najlepszych według nich piłkarzy tegorocznej kampanii. Wśród nich znalazł się właśnie nasz snajper.

Komisja, która dokonywała wyborów składała się z wielu uznanych zawodników. Mowa tu między innymi o Patricku Vieirze, Robbie’em Kean’ie czy Gareth’cie Southgate’cie.

Najlepsi piłkarze Ligi Mistrzów w sezonie 2020/21:

  • Bramkarze: Thibaut Courtois (Real Madryt), Ederson (Manchester City), Edouard Mendy (Chelsea FC).
  • Obrońcy: Cesar Azpilicueta (Chelsea FC), Ruben Dias (Manchester City), Marquinhos (Paris Saint-Germain), Antonio Ruediger (Chelsea FC), Ben Chilwell (Chelsea FC), David Alaba (Bayern Monachium).
  • Pomocnicy: Jorginho (Chelsea FC), Mason Mount (Chelsea FC), Jose Kante (Chelsea FC), Kevin De Bruyne (Manchester City), Ilkay Gundogan (Manchester City), Luka Modrić (Real Madryt), Sergio Oliveira (FC Porto), Phil Foden (Manchester City).
  • Napastnicy: Erling Haaland (Borussia Dortmund), Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain), Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Karim Benzema (Real Madryt), Neymar (Paris Saint-Germain), Lionel Messi (FC Barcelona).

Lewandowski pobije swój rekord? „Staram się robić to, czego nikt nigdy nie dokonał”

Robert Lewandowski odniósł się do pobitego niedawno rekordu Gerda Mullera. 32-latek wyznał, czy wierzy w wyśrubowanie osiągnięcia i strzelenie jeszcze większej ilości goli w przyszłości. 

Miniony sezon Bundesligi minął nam pod znakiem Roberta Lewandowskiego. Polak od początku kampanii gonił za niedoścignionym przez 49 lat Gerdem Mullerem. Ostatecznie udało mu się strzelił 41 bramek, dzięki czemu ustanowił nowy rekord w niemieckiej ekstraklasie.

Krajobraz po „Lewym”

Choć od ostatniego meczu Bundesligi minęły już prawie dwa tygodnie, to echa wyczynu Lewandowskiego wciąż nie milkną. Sam 32-latek odniósł się do rekordu i wyznał, czy wierzy w wyśrubowanie go jeszcze bardziej.

– Nie mam obsesji na punkcie rekordów. Kiedy podejmuję nowe wyzwania, staram się robić to, czego nikt nigdy nie dokonał, ponieważ to popycha mnie do przodu – stwierdził Polak w rozmowie z francuskim „Canal+”.

– Szczerze mówiąc, myślałem, że żaden zawodnik nie może zbliżyć się do tego rekordu. Tym bardziej, że nie grałem przez kilka meczów, przez część sezonu byłem kontuzjowany. I tak naprawdę nie zdaję sobie sprawy z wielkości tego, naprawdę tego nie czuję i może to dobrze – Zakończył Lewandowski.

Szalony plan Wieczystej Kraków. Chcą ściągnąć… mistrza świata z 2014 roku!

Przemysław Cecherz, trener Wieczystej Kraków wierzy w ściągnięcie do klubu… Lukasa Podolskiego! Na łamach „Przeglądu Sportowego” szkoleniowiec stwierdził, że „wszystko zależy od niego”.

Wieczysta, jak na klub z okręgówki, słynie z nietuzinkowych zagrań na rynku transferowych. W swoich szeregach skupili już byłych zawodników Ekstraklasy, między innymi Sławomira Peszko czy Łukasza Burligę, a także Radosława Majewskiego. To natomiast przełożyło się na zdominowanie przez nich rozgrywek.

Szaleństwo?

Dzięki świetnym wzmocnieniom awansowali do IV ligi i myślą nad kolejnymi transferami. Co ciekawe, na oku krakowian znalazł się mistrz świata z 2014 roku, Lukas Podolski.

Przemysław Cecherz w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” potwierdził, że pojawił się taki pomysł. Ba, trener Wieczystej wierzy, że uda się dopiąć ten transfer. Warto pamiętać, że kontrakt 35-latka z Antalyasporem wygasa wraz z końcem czerwca.

– Wszystko zależy od niego. W pewnym wieku zawodnik chce spokojnie i w chwale zejść ze sceny, a przy tym piłka ma sprawiać mu przyjemność. Przez półtora roku był podstawowym piłkarzem Antalyasporu, gra na pozycji, na którą szukamy piłkarza – przyznał Cecherz.

– Podejrzewam, że Łukasz chciałby też zająć się swoim biznesem, a w Krakowie dostałby szansę, by go rozkręcić – dodał.

Już od dawna Podolskiego łączy się z transferem do Górnika Zabrze. Na początku roku pojawiły się jednak pierwsze plotki o możliwym zasileniu szeregów Wieczystej. Sam zawodnik wówczas zdecydowanie zdementował te doniesienia.

Poznaliśmy datę powrotu Milika, Rybusa i Dawidowicza. Wiemy, kiedy wrócą do treningów

Jakub Kwiatkowski zdradził, kiedy kontuzjowani kadrowicze wrócą do treningów z resztą drużyny. Chodzi o Arkadiusza Milika, Macieja Rybusa i Pawła Dawidowicza, którzy nabawili się niewielkich urazów. Rzecznik prasowy reprezentacji podał, że nastąpi to dzień po meczu z Rosją.

Sytuacja kontuzjowanej trójki wydaje się ustabilizowana. Początkowo obawiano się, że ani Rybus, ani Milik czy Dawidowicz nie pojadą na Euro. Teraz jednak wiemy, że tak się nie stanie, a przynajmniej stać się nie powinno.

Kiedy wrócą?

Póki co wspomniani zawodnicy trenują indywidualnie. Jakub Kwiatkowski wyjaśnił natomiast, że ich powrotu do zajęć drużynowych możemy się spodziewać po spotkaniu z Rosją.

– Jeśli chodzi o raport medyczny, to nic nowego się nie pojawiło. Wiemy, że trzech zawodników nie trenuje na boisku. Są to Maciej Rybus, Paweł Dawidowicz i Arek Milik. Po meczu z Rosją będą stopniowo wprowadzani do treningu na boisku – ogłosił rzecznik prasowy kadry.

Oczywiście podczas tego meczu niedostępny dla Paulo Sousy będzie Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli świętuje narodziny swojego syna. Także Radosław Majecki nie weźmie udziału w sparingu. Bramkarz przebywa na zgrupowaniu w Opalenicy jedynie w celu nabycia doświadczenia.

– Będzie do dyspozycji trenera 22 zawodników – zapewnił.

Towarzyskie spotkanie ze „Sborną” będzie pierwszym sprawdzianem Polaków przed Euro. Rozegrane zostanie we Wrocławiu 1 czerwca. Tydzień później „Biało-Czerwoni” podejmą w Poznaniu Islandię.

12-letni Polak zaimponował całej Hiszpanii. Świetny turniej w wykonaniu Michała Żuka

Drużyna U-12 FC Barcelony z Michałem Żukiem w składzie wygrała La Liga Promises. Polak wraz z kolegami z drużyny stawiali czoła innym najlepszym akademiom w Hiszpanii. 12-latek w całych rozgrywkach strzelił dwie bramki. 

Michał Żuk w La Masii robi prawdziwą furorę. Eksperci już niejednokrotnie zachwycali się jego umiejętnościami. Młody Polak zrobił także wrażenie na swoich trenerach. Dzięki świetnej postawie w szkółce zabrano go na turniej La Liga Promises, gdzie miał okazję zmierzyć się z drużynami innych akademii.

Spacerek

W tym roku rozgrywki trwały od 28 do 30 maja. Młodziki z Barcelony trafili do grupy z Betisem, Granadą, Deportivo Alaves oraz Osasuną. Wszystkie mecze wygrali, tracąc zaledwie jednego gola. Żuk zaimponował właśnie w tej fazie turnieju. Udało mu się strzelić dwie bramki, zaś w meczu z Pampeluną niemal w pojedynkę na nią zapracował.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez FC Barcelona La Masia (@fcbmasia)

W 1/8 ekipa 12-latka pokonała Huescę (2-1), a w następnej fazie Atletico Madryt, choć dopiero po rzutach karnych. Półfinałowy mecz „młoda Barcelona” grała ponownie z Betisem i znów go ograła (2-0). Finał rozegrali z Sevillą, którą wyraźnie zdominowali (3-0), a następnie zgarnęli puchar.

La Liga na Instagramie zaryzykowała nawet porównanie 12-latka do Antoine’a Griezmanna. Polak pełnił na turnieju funkcję łącznika obrony z atakiem. Często starał się napędzać akcje oraz brać na siebie ciężar gry.

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez LaLiga (@laliga)

Wielki klub chce Arkadiusza Milika! Czas na Premier League?

Harry Kane niebawem prawdopodobnie odejdzie z Tottenhamu. Anglik zasiał jakiś czas temu ziarno niepewności, czym podsycił transferowe plotki na swój temat. Władze „Kogutów” szukają już sobie jego następcy. Tym, co ciekawe, może zostać Arkadiusz Milik.

Od kiedy Polak trafił do Marsylii znowu zrobił wokół siebie szum. Wiele klubów zaczęło się interesować Milikiem, gdy jego forma w Olympique’u zaczęła rosnąć. Polski napastnik strzelił zresztą dla nowego zespołu w sumie 10 bramek w 16 występach.

Dwie opcje?

Kibice Marsylii liczą na to, że Milik pozostanie we Francji na kolejny sezon. To jednak nie jest takie pewne. Media już od dawna spekulują nad jego przyszłością. „Tuttosport” uważa, że dwa kluby są zdecydowanymi faworytami do ściągnięcia latem 27-latka.

Pierwszym jest Juventus. Tam natomiast Polak zajmują z wielu pozycji na liście życzeń. Przed snajperem znajdują się, chociażby Mauro Icardi, Dusan Vlahović czy Moise Kean.

Według Włochów drugi kierunek jest także dosyć interesujący. Mowa bowiem o Tottenhamie, który szykuje się na odejście Harry’ego Kane’a. Gdyby jednak Anglik zdecydował się pozostać w Londynie, Milik występowałby jako jego zmiennik. Rówieśnik Polaka często boryka się z kontuzjami, co zauważają media.

Jeremy Clarkson z „Top Gear” świętował wygranie Ligi Mistrzów [WIDEO]

Thomas Tuchel za sterami Chelsea dokonał rzeczy wielkiej. W sobotę piłkarze „The Blues” po raz drugi w historii sięgnęli po zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów. Radość kibiców londyńskiej drużyny była przeogromna. Wśród świętujących była także bardzo interesująca i znana postać. 

Spotkanie na Estadio do Dragao nie opiewało w wielką ilość goli. Padła zaledwie jedna bramka, pod koniec pierwszej połowy. Trafienie Kaia Havertza okazało się ostatecznie zwycięskim golem, który zapewnił Chelsea zwycięstwo.

Wielka feta, wielki gość

Po ostatnim gwizdku sędziego radości nie było końca. Nie ma się co dziwić zresztą, gdyż kiedy Tuchel obejmował Chelsea – nikt nie myślał, że może w ogóle wejść do finału Ligi Mistrzów. A co dopiero go wygrać.

Ta sztuka mu się jednak udała, za co sympatycy „The Blues” są mu niesamowicie wdzięczni. Na filmikach z fety po wygranej widać zresztą, jak wiele to dla nich znaczyło.

Co ciekawe, na jednym z nich widać również Jeremy’ego Clarksona, znanego angielskiego dziennikarza, najbardziej znanego z motoryzacyjnego programu „Top Gear” lub z prowadzenia „Who Wants to Be a Millionaire”. 61-latek wraz z innymi kibicami cieszył się z wygranej Chelsea. Ci natomiast zaczęli skandować jego nazwisko.

To ostatnia deska ratunku dla Cristiano Ronaldo? Jeśli odejdzie, to tylko do jednego klubu

Przyszłość Cristiano Ronaldo zaczyna się w końcu klarować? Na to wskazują informacje przekazane przez „La Gazzetta dello Sport”. Z ustaleń włoskich dziennikarzy wynika, że Jorge Mendes, agent Portugalczyka skontaktował się z przedstawicielami PSG. Możliwe, że to właśnie tam trafi latem 36-latek.

Od jakiegoś czasu zewsząd słychać o niepewnej sytuacji Cristiano Ronaldo w Juventusie. „Stara Dama” rzutem na taśmę zapewniła sobie udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów, co było głównym warunkiem pozostania piłkarza w Turynie. Mimo tego Portugalczyk w dalszym ciągu może opuścić Allianz Stadium.

Problemem może się tym razem okazać zamiana Andrei Pirlo na Massimiliano Allegriego. Juventus już oficjalnie ogłosił, że na „stare śmieci” wraca ich były szkoleniowiec. Włoch miał okazję współpracować z Ronaldo w sezonie 2018/19. Wówczas ich relacji były jednak kiepskie, przez co zawodnik myśli o opuszczeniu Turynu.

Gdzie teraz?

Problem pojawia się natomiast, jeśli chodzi o potencjalnego kupca, zainteresowanego 36-latkiem. Real Madryt, do którego podobno chciałby wrócić sam CR7 nie jest nim już zainteresowany, zaś Manchesteru United nie stać na opłacenie jego wynagrodzenia. To skłoniło jego agenta do szukania innego kierunku.

Obecnie najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydaje się transfer do PSG. Paryżanie dysponują niebotycznymi pokładami pieniędzy i bez problemu powinni poradzić sobie w kwestiach finansowych. Jorge Mendes, według ustaleń „La Gazzetty dello Sport” kontaktował się już nawet z władzami wicemistrzów Francji.

Włosi dodają jednak, że sporo zależy od tego, czy ze stolicy Francji odejdzie Kylian Mbappe. Młody gwiazdor jest kuszony między innymi przez Real Madryt. Jeśli opuści on Paryż, to wielce prawdopodobne, że w jego miejsce sprowadzony zostanie właśnie Cristiano Ronaldo.

Klinsmann podważa rekord Lewandowskiego! Napastnicy mają dzisiaj łatwiej?

Nie milkną echa niebywałego wyczyny Roberta Lewandowskiego. Polak w ostatniej kolejce Bundesligi sezonu 2020/21 strzelił 41. gola i pobił rekord Gerda Mullera sprzed prawie 50 lat. Choć mowa o bezsprzecznie wielkim osiągnięciu 32-latka, Jurgen Klinsmann twierdzi, że napastnikom aktualnie łatwiej strzelać bramki. W czasach, kiedy on sam grał w piłkę było to zdecydowanie trudniejsze zadanie. 

Zaledwie 29 meczów wystarczyło Lewandowskiemu na pobicie rekordu Gerda Mullera. W sezonie 1971/72 niemiecka legenda strzeliła 40 bramek w jednej edycji Bundesligi. Przez 49 lat nikt nie był w stanie, choćby wyrównać tego osiągnięcia. Kapitanowi „Biało-Czerwonych” nie tylko udało się tego dokonać, ale nawet pobić wynik ikony Bayernu o jedno trafienie.

Kiedyś było inaczej

W rozmowie z portalem spox.com Jurgen Klinsmann wypowiedział się na temat rekordu Lewandowskiego. Trener, choć oczywiście docenia dorobek Polaka, uważa, że w dzisiejszych czasach napastnicy mają łatwiej strzelać bramki.

– Napastnicy w dzisiejszych czasach są zdecydowanie lepiej chronieni przed faulami i innymi trudnościami niż snajperzy sprzed 20 albo 30 lat. Z tego punktu widzenia strzelenie tylu goli w lidze może być nieco łatwiejsze – stwierdził Niemiec.

– Dziś nikt nie łapie napastnika od tyłu pięć razy w ciągu pierwszych dwudziestu minut. To inna gra, ale strzelenie takiej liczby bramek to po prostu szaleństwo – dodał szkoleniowiec.

Klinsmann pokusił się także o porównanie Lewandowskiego do innego uznanego w świecie futbolu napastnika. Zdaniem trenera 32-latek bardzo przypomina Marco van Bastena.

– To kompletny napastnik, prawdziwa „dziewiątka”. Poprzednim takim piłkarzem był prawdopodobnie Marco van Basten. Jeśli ktoś pobije ten rekord, to będzie to prawdopodobnie sam Lewandowski. Mam nadzieję, że będzie grał jeszcze co najmniej przez kilka lat – podsumował.

W podobnym tonie o Lewandowskim wypowiedział się Joshua Kimmich. Po tym, jak Polak ustanowił nowy rekord Bundesligi pomocnik Bayernu stwierdził, że pobić go ponownie będzie mógł jedynie sam snajper.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.