Spłonął samochód znanego agenta piłkarskiego. „Mężczyzna wybił szybę i wrzucił butelkę z płynem”

Arka Gdynia pokonała u siebie Widzew Łódź (3:1) w 4. kolejce Fortuna 1. Ligi. Według doniesień Onetu Sport po meczu obok stadionu spłonął samochód znanego piłkarskiego menadżera.

Podpalenie samochodu agenta

Onet Sport donosi, iż po wygranym przez Arkę meczu doszło do podpalenia samochodu Jarosława Kołakowskiego. Przypomnijmy, że syn znanego menadżera piłkarskiego jest właścicielem gdyńskiego zespołu.

Monitoring zarejestrował sprawcę

Według doniesień wspomnianego źródła kamery zarejestrowały całe zdarzenie. Na razie nie wiadomo jednak, kto dokonał tego podpalenia.

– Mężczyzna podbiegł do samochodu, wybił przednią szybę, po czym wrzucił do środka butelkę z płynem – czytamy w „Onet Sport”.

https://twitter.com/KubaTrec/status/1428448025551253506

Źródło: Onet Sport

Belgijska prasa podsumowała mecz Rakowa z Gent. „Grali, jakby podano im czopek z papryczką chili”

Raków Częstochowa pokonał KAA Gent w pierwszym meczu IV rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Belgijska prasa podsumowała wygraną Polaków.

Ważna wygrana

Częstochowianie wygrali z Gent 1:0 po bramce Andrzeja Niewulisa. To kolejna niespodzianka z udziałem Rakowa, który w poprzedniej rundzie wyeliminował rosyjski Rubin Kazań. Belgowie kompletnie nie spodziewali się takiego obrotu spraw.

– Początek był dla gospodarzy. Grali, jakby podano im czopek z papryczką chili. Polacy, jak banda dzikich koni, otoczyli boisko, goniąc wszystko, co się ruszało. Nie prowadziło to jednak do żadnego zagrożenia z ich strony, ale trochę czasu minęło, zanim „Bawoły” znalazły swój rytm. Polski zespół swoim zapałem potrafił zniwelować brak talentu, ale nie licząc szalonego startu, to Gent był po prostu lepszy – czytamy w nieuwsblad.be.

– Gent zdominował Raków dobrą piłką, ale nie potrafił wykorzystać swoich szans, a w dodatku stracił bramkę – oceniają redaktorzy hln.be.

Skupienie na rewanżu

Rewanż spotkania Rakowa Częstochowa z KAA Gent odbędzie się w Gandawie. Początek starcia w czwartek 26 sierpnia o godzinie 20:00. Częstochowianie będą mogli skupić się tylko na tym spotkaniu, ponieważ Ekstraklasa pozwoliła na przełożenie niedzielnego meczu z Górnikiem Zabrze.

Źródło: nieuwsblad, hln, WP Sportowe Fakty

Cezary Kulesza zdradził zapis w umowie Paulo Sousy. To wyjaśnia przyszłość Portugalczyka

Nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza udzielił wywiadu serwisowi Sportowy24.pl. 59-letni działacz wypowiedział się na temat przyszłości selekcjonera kadry biało-czerwonych.

Co nowy prezes zrobi z selekcjonerem?

Jednym z najczęstszych pytań, na które musi odpowiadać nowy prezes PZPN, jest to, czy Paulo Sousa utrzyma posadę selekcjonera. Cezary Kulesza zdradził zapis w umowie Portugalczyka. Były szkoleniowiec Bordeaux odejdzie, jeśli kadra biało-czerwonych nie awansuje na mistrzostwa świata w Katarze.

– Portugalczyk ma ważną umowę, w której jest taki zapis, że jeśli nie awansujemy na mistrzostwa świata, to kontrakt automatycznie się rozwiązuje – powiedział nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

– Do jesiennych meczów nie ma sensu niczego zmieniać, a jeśli potem nadal zachowamy szansę na awans przynajmniej do strefy barażowej, jestem zdania, że trener Sousa powinien dokończyć to, co zaczął – zaznaczył Cezary Kulesza.

Wrześniowa weryfikacja

Paulo Sousa objął reprezentację Polski w styczniu 2021 roku. Do tej pory wygrał tylko z Andorą. Następne zgrupowanie kadry biało-czerwonych odbędzie się we wrześniu. Polacy zagrają z Albanią, San Marino i Anglią.

Źródło: Sportowy24.pl

Raul Jimenez po powrocie do grania w piłkę: Nigdy nie pomyślałem o zakończeniu kariery

Raul Jimenez porozmawiał z The Guardian o powrocie do gry po kontuzji pęknięcia czaszki. Meksykanin zdradził, że groziło mu zakończenie piłkarskiej kariery, jednak nigdy o tym w ten sposób nie myślał.

Raul Jimenez i David Luiz zderzyli się głowami w 5. minucie listopadowego meczu Arsenalu z Wolves. Brazylijczyk wytrzymał na placu gry do przerwy. Meksykanin wyglądał zdecydowanie gorzej, dlatego niezwłocznie przetransportowano go do szpitala. Tam przeszedł operację.

Diagnoza i brak pamięci

Pęknięcie czaszki Jimeneza wykluczyło go z gry na 9 miesięcy. To jednak koniec przerwy Meksykanina. Napastnik Wolverhampton zagrał 90 minut w pierwszej kolejce Premier League przeciwko Leicester. O swoim urazie porozmawiał z The Guardian.

– Znów czuję się jak piłkarz. Lekarze powiedzieli mi jednak, że to cud, że przeżyłem. Doznałem pęknięcia czaszki i doszło do krwawienia wewnątrz niej. Pęknięcie powodowało nacisk na mózg, dlatego natychmiastowa reakcja lekarzy była niezbędna. Muszę im podziękować i powiedzieć, że wykonali świetną robotę – przyznał Jimenez.

– Od razu po operacji lekarze powiedzieli mi, że istnieje ryzyko, iż nigdy nie wrócę do futbolu. Mówili mi prawdę, bo taki jest ich obowiązek. Gojenie rany trwało dłużej, niż się spodziewaliśmy, ale to i tak cud, że wciąż tu jestem – dodał.

– Pamiętam tylko, że przyjechaliśmy na stadion, zostawiłem rzeczy w szatni, a później wyszedłem z kolegami sprawdzić boisko. Od powrotu do szatni nie pamiętam już niczego – wspominał.

– Przypominam sobie moment, gdy obudziłem się w szpitalu i kilka innych chwil z niego, żadne wspomnienie nie jest dokładne – powiedział w rozmowie z Guardianem.

– Poprosiłem lekarza, by wysłał mi wideo ze zdarzenia z różnych perspektyw boiska. Chciałem zobaczyć, jak do tego doszło. Dlaczego? Niczego nie pamiętam, więc do pewnego momentu to zdarzenie nie miało dla mnie miejsca. Nie wzbudziło to we mnie większych emocji, czułem się normalnie – ocenił.

Przerwę potraktował normalnie

Raul Jimenez wrócił do treningów z Wolverhampton Wanderers już w marcu. Meksykanin przyznaje, że czuł się jak najlepszy zawodnik na świecie, ponieważ jego koledzy mieli zakaz atakowania go na treningach. Napastnik dodał jednak, że najciężej było mu podczas ostatniego miesiąca ubiegłej kampanii. Piłkarz czuł się gotowy do gry, ale lekarze stwierdzili, że jeszcze nie może wrócić.

– Nigdy nie pomyślałem, że ta historia może skończyć się źle. Nigdy, choćby przez chwilę, nie pomyślałem o zakończeniu kariery. Rozumiałem, że istniało takie zagrożenie, ale nigdy nie traktowałem go poważnie. Tę przerwę traktowałem jak po kontuzji kostki czy kolana. Po prostu chciałem się wyleczyć i wrócić do robienia tego, co kocham – zakończył Jimenez.

Źródło: The Guardian, Sport.pl

Głośne nazwisko trafia z AS Romy do Lazio. Takie transferu nie było od dwóch pokoleń

Pedro Rodriguez, który ostatni rok spędził w AS Romie, przejdzie do lokalnego rywala – Lazio. Takiego transferu nie było od 1981 roku.

Z Romy do Lazio

Oba rzymskie kluby od dawna ze sobą rywalizują. Ich kibice się nienawidzą. Teraz doszło do nietypowego wydarzenia. Piłkarz, który do tej pory reprezentował barwy Giallorossich dołączył do Lazio.

Pedro Rodriguez nie był w planach Jose Mourinho na nowy sezon. AS Roma zdecydowała się na rozwiązanie kontraktu po tym, jak Portugalczyk nawet go nie zabrał na obóz przygotowawczy.

Były piłkarz FC Barcelony czy Chelsea znalazł się w kręgu zainteresowań Lazio. Hiszpan skorzystał z oferty Biancocelestich. W nowym klubie zagra z numerem 9.

40 lat wstecz

Ostatnim transferem pomiędzy tymi klubami były przenosiny Carletto Perrone z Lazio do Romy. Taka transakcja odbyła się w 1981 roku. Od tego czasu minęło aż 40 lat. Pedro spotka w Lazio swojego byłego szkoleniowca z Chelsea. Maurizio Sarri nalegał na transfer hiszpańskiego atakującego.

Źródło: Fabrizio Romano, Meczyki.pl

Laurka i krytyka kadencji Zbigniewa Bońka. „Za szkolenie Zbigniewowi Bońkowi należy się „pała”. Puchar Polski co roku oznacza zamieszki”

Nowym prezesem PZPN został Cezary Kulesza. Goście programu 4-4-2 na antenie TVP Sport podsumowali kadencję Zbigniewa Bońka. Według dziennikarzy podczas prezesury byłego piłkarza Juventusu doszło do wielu niedociągnięć.

Podsumowanie kadencji Bońka

Zakończyła się kadencja Zbigniewa Bońka jako prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. 65-latek był szefem federacji przez 9 lat. Jego miejsce zajmie Cezary Kulesza, który wygrał środowe wybory.

Zobacz również: Marek Koźmiński zszokowany podejściem delegata. „Jakbyś przyjechał się z nami wódeczki napić, to byłoby lepiej”

Jedna laurka

Dariusz Szpakowski zapytał swoich gości w programie 4-4-2 na antenie TVP Sport o zdanie na temat zakończonej kadencji Bońka. Opinię na temat prezesury 65-latka wygłosili Piotr Żelazny i Łukasz Olkowicz.

– To, że jest moda na reprezentację to zasługa i Roberta Lewandowskiego, i tego, że PZPN umiał to wykorzystać. Mieliśmy dwa finały Ligi Europy, młodzieżowe mistrzostwa świata – i to sukces Bońka i PZPN – ocenił Żelazny.

Niedociągnięcia

Na tym jednak zakończyły się pozytywne opinie na temat prezesury Zbigniewa Bońka. Twórca Magazynu Kopalnia przyznał, jakie działania byłego piłkarza Starej Damy mu się nie podobały. Temat szkolenia, który w Polsce wciąż jest na fatalnym poziomie, podsumował dziennikarz Przeglądu Sportowego, Łukasz Olkowicz.

– Finał Pucharu Polski, który co roku oznacza bitwę i zamieszki na Stadionie Narodowym nie jest sukcesem PZPN. Zbigniew Boniek mówił, że puchar odzyskał prestiż, ale jeśli przeradza się on w wojnę, to nie. PZPN pozwolił na oprawy, na racowiska, przyczynił się do tego, że 2 maja zwykle wygląda, jak wygląda – stwierdził Piotr Żelazny.

– Za szkolenie Zbigniewowi Bońkowi należy się „pała”. On nie wykształcił elit trenerskich, które miałyby nauczać młodych trenerów. Na kursy trenerskie narzekają wszyscy. Dla mnie Boniek nie rozumie idei szkolenia – ocenił Olkowicz.

– Kadra U17 przegrywa z Niemcami 1:10, młodzieżowe mistrzostw Europy pod wodzą Marcina Dorny pokazały różnicę klas, Czesław Michniewicz musiał murować, żeby nawiązać walkę z Belgami czy Włochami. Na siedem wielkich turniejów, z sześciu odpadamy po fazie grupowej. Przez dwa tygodnie mówimy o szkoleniu, a potem zapominamy – podsumował dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Źródło: TVP Sport

Marek Koźmiński zszokowany podejściem delegata. „Jakbyś przyjechał się z nami wódeczki napić, to byłoby lepiej”

Cezary Kulesza został nowym prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jego przeciwnikiem w wyborach był Marek Koźmiński. Drugi z wymienionych przed głosowaniem zdradził kulisy rozmów z delegatami.

Kulisy wyborów

Marek Koźmiński otrzymał poparcie 23 osób. Zdecydowana większość zagłosowała na Kuleszę, bo aż 92 delegatów. Przegrany jeszcze przed wyborami opowiedział o kulisach całego wydarzenia. Jeden z delegatów powiedział mu, że powinien inaczej przeprowadzić swoją kampanię.

– Wczorajszy wieczór, miły, sympatyczny, fajne rozmowy. Pierwsza była taka: „Marek, ty jesteś fajny, ale wiesz, jakbyś tak czasami przyjechał się z nami wódeczki napić, to byłoby lepiej”. Ok, ale nie padło zdanie: „Marek, przyjechałbyś, pogadalibyśmy o piłce, o sporcie”. Trochę dla mnie szok – powiedział Marek Koźmiński.

Papu Gomez zdradza kulisy odejścia z Atalanty. „Prezydent klubu nie miał jaj”

Po kilku miesiącach milczenia Papu Gomez wyjaśnił swoje przyczyny odejścia z Atalanty. Według Argentyńczyka szkoleniowiec La Dei, Gian Piero Gasperini fizycznie go zaatakował.

Smutne pożegnanie legendy

Alejandro Papu Gomez przez wiele lat był kluczową postacią Atalanty. Na początku 2021 roku pożegnał się z klubem z Bergamo w tajemniczych okolicznościach. Piłkarz przyznał, że w odpowiednim czasie wypowie się w mediach co do przyczyny odejścia z La Dei.

Gomez w styczniu dołączył do Sevilli. O swojej napiętej relacji ze szkoleniowcem Atalanty mówi otwarcie. Argentyńczyk przyznał, że zaczęło się od jego błędu, którego popełnić nie powinien.

– Byłem nieposłuszny taktycznie podczas meczu Ligi Mistrzów z Midtjylland. Do końca pierwszej połowy zostało dziesięć minut, gdy Gasperini poprosił mnie, żebym przeszedł na prawe skrzydło. Bardzo dobrze grałem wtedy z lewej strony, więc odmówiłem. Wiedziałem, że Gaseprini się zdenerwuje i zdejmie mnie z boiska. Ale w szatni przekroczył wszelkie granice. Próbował mnie zaatakować fizycznie. Kiedy pojawia się taka agresja, to sytuacja staje się nie do zniesienia – cytuje Gomeza portal Goal.com.

33-letni Argentyńczyk oczekiwał przeprosin od trenera. Chciał, by Gasperini zrobił to przy całej drużynie. Tak się jednak nie stało, nawet po spotkaniu z prezydentem klubu.

– Poprosiłem o spotkanie z prezydentem klubu. Powiedziałem mu, że zachowałem się źle, jako kapitan dałem niewłaściwy przykład. Dodałem jednak, że Gasperini musi mnie przeprosić. Dzień później odbyło się spotkanie całej drużyny. Przeprosiłem trenera i kolegów za to, co zrobiłem. Gasperini nie powiedział nic – dodał zawodnik Sevilli.

„Zaczęło się przeciąganie liny”

Ta sytuacja rozwścieczyła Papu Gomeza. Argentyńczyk zdradził, że przekazał prezydentowi Atalanty informację, iż nie chce grać pod wodzą tego trenera. Po tym wydarzeniu przesunięto 33-latka do rezerw. Gomez ma żal do klubu, że tak go potraktowano.

– To brzydkie, że klub zachował się w taki sposób po tym, co dla niego zrobiłem. Prezydent nie miał jaj, żeby poprosić trenera, żeby mnie przeprosił. To był koniec wszystkiego – zakończył.

Źródło: Goal.com, Meczyki.pl

Smuda sceptycznie o rekordowym transferze Kolejorza. „W Polsce można znaleźć tańszego skrzydłowego”

Franciszek Smuda udzielił wywiadu Interii, w którym wypowiedział się na temat najnowszego transferu Lecha Poznań. Szkoleniowiec Wieczystej Kraków przyznał, że Kolejorz jest według niego faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski.

Nowy rekord Kolejorza

Adriel Ba Loua dołączył do Lecha Poznań z Viktorii Pilzno za około 1,2 mln euro. To rekord Kolejorza, jeśli chodzi o kupno zawodnika. Wcześniej największym transferem poznaniaków było sprowadzenie Rafała Murawskiego z Rubina Kazań za 1 mln euro.

Zobacz również: Adriel Ba Loua podpisze kontrakt z Lechem Poznań. „Polska liga może być dla niego ciężka”

Sceptyczna opinia Smudy

Swoje zdanie na temat nowego transferu 11. drużyny poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy przedstawił Franciszek Smuda. Według trenera Wieczystej Kraków w Polsce można znaleźć tańszych skrzydłowych.

– Ja bym nie zapłacił tyle za skrzydłowego. Skrzydłowego można w Polsce znaleźć, być może tańszego. Być może we własnym zespole mają dobrego. Gdyby to był napastnik, który strzeli ileś bramek w sezonie – to tak, to bym zapłacił może i ciutkę więcej – powiedział Franciszek Smuda w rozmowie z Interią.

Lech mistrzem?

Były selekcjoner reprezentacji Polski twierdzi jednak, że Lech Poznań jest największym faworytem do wygrania ligi. Obecna forma Kolejorza imponuje trenerowi Wieczystej Kraków. Poznaniacy będą mieli kolejną szansę, by zdobyć uznanie Smudy już w niedzielę. Lech podejmie u siebie gdańską Lechię. Początek spotkania o godzinie 17:30.

Źródło: Interia

Ludovic Obraniak chciałby objąć reprezentację Polski. „Domenech dzwonił do mnie i mówił, że zamiast Sousy powinni zatrudnić mnie”

Ludovic Obraniak udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Były reprezentant Polski opowiedział o swojej pracy trenera i marzeniem związanym z tym zawodem. 36-latek przyznał, iż chciałby kiedyś zostać selekcjonerem kadry biało-czerwonych.

Pozostaje w świecie piłki

Ludovic Obraniak swoją piłkarską karierę zakończył w 2018 roku. 36-latek pozostaje jednak w świecie futbolu. Były reprezentant Polski został trenerem piątoligowego Le Touquet ACFCO i udziela się w L’Equipe jako ekspert. O swojej pracy jako szkoleniowiec na niskim poziomie rozgrywkowym wypowiada się pochlebnie.

– Robię dyplom trenerski drugiego stopnia, a warunkiem jego zaliczenia jest między innymi samodzielne prowadzenie drużyny. Praca w Touquet to bardzo ciekawe doświadczenie. Bo to nie tylko sportowy projekt, ale również społeczny – powiedział 36-latek w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

– Po pierwsze, dajemy szansę piłkarzom, którzy zostali „odpaleni” przez akademie piłkarskie. Po drugie, takim, którzy znaleźli się na zakręcie, byli ostatnio na piłkarskim bezrobociu. Plan jest taki, aby ich odbudować i posyłać dalej, wyżej. Klub współpracuje ściśle z władzami miasta, dzięki temu mamy dla naszych piłkarzy również ofertę dodatkowych prac, poza piłką. To pozwala im zarobić bonusowe pieniądze – dodał Obraniak.

Główny cel określony

Były reprezentant Polski mierzy jednak zdecydowanie wyżej niż piąta liga francuska. Marzeniem Ludovica Obraniaka jest objęcie kadry biało-czerwonych. 36-latek zażartował nawet, że Raymond Domenech widziałby go na tym stanowisku już teraz.

– Domenech dzwonił do mnie i mówił, że zamiast Paulo Sousy Polska powinna zatrudnić właśnie mnie. Oczywiście, rozmawialiśmy o tym w żartach, bo wiem, że jeśli chodzi o trenerkę, to przede mną jeszcze wiele etapów, zanim coś takiego mogłoby wchodzić w ogóle w rachubę. Ale… Może któregoś dnia? – zakończył.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1427565445394092035

Źródło: WP Sportowe Fakty

Zdobywca Złotej Piłki wierzy w Arkadiusza Milika. „Jest w stanie strzelić ponad 20 goli w sezonie”

Jean-Pierre Papin udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Zdobywca Złotej Piłki z 1991 roku wypowiedział się na temat Arkadiusza Milika w bardzo pozytywnych słowach.

Zdobywca Złotej Piłki wierzy w Polaka

Arkadiusz Milik dołączył do Olympique Marsylia na początku 2021 roku po kilku miesiącach bez gry dla Napoli. Polak zdobył 9 bramek w 15 meczach dla OM. Legendarny Francuz, Jean-Pierre Papin jest pod wrażeniem umiejętności 27-latka.

– Moim zdaniem wciąż nie zobaczyliśmy prawdziwego Milika. Takiego, którego znałem z Napoli, czy z meczów reprezentacji Polski. Na to musimy jeszcze poczekać. Owszem, Arek strzelał już bramki dla Marsylii, ale według mnie to dopiero początek. Ma duże, bardzo duże możliwości – przyznał Papin w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

– Jest w stanie strzelić ponad 20 goli w sezonie. Bo gdy patrzę na niego, widzę bardzo dużo cech prawdziwego snajpera. Jest dostatecznie szybki, potrafi grać przodem i tyłem do bramki, ma bardzo dobre uderzenie. Czego więcej potrzeba? – dodał legendarny Francuz.

Skromność Milika zrobiła wrażenie na legendzie

Jean-Pierre Papin niedawno spotkał się z Arkadiuszem Milikiem. Zdobywca Złotej Piłki z 1991 roku przyznał, że był bardziej podekscytowany od Polaka. 27-latek zrobił na Francuzie bardzo dobre wrażenie.

– To spotkanie chyba bardziej mnie podekscytowało niż Milika! Bo zobaczyłem nie tylko świetnego gracza, bardzo „bogatego” pod względem umiejętności piłkarskich, ale przede wszystkim bardzo skromnego chłopaka. A w moim słowniku „skromność” ma duże znaczenie – przyznał.

– Rozmawialiśmy kilka minut, spotkanie było bardzo sympatyczne. I jedno chcę zaznaczyć: rozmawialiśmy po włosku i byłem pod wrażeniem, jak dobrze Milik mówi w tym języku. Natomiast nie wiedziałem, że Arek wrzucił naszą fotkę na Twittera. Zobaczyłem ją dopiero teraz, gdy mi ją przesłałeś. Tym bardziej to wszystko, miłe skoro tak to skomentował – zakończył.

Komentarz polskiego napastnika

Arkadiusz Milik dodał do mediów społecznościowych zdjęcie z legendarnym Francuzem. W opisie napisał pochlebne słowa w stosunku do Papina.

„Zawsze możesz się czegoś nauczyć od starszego od siebie. Czasami nawet jedno słowo może być źródłem inspiracji i stymulacji. Wczoraj miałem okazję poznać wspaniałego Jeana-Pierre’a Papina, który dokładnie 30 lat temu wygrał Złotą Piłkę. To był dla mnie prawdziwy zaszczyt”.

Źródło: WP Sportowe Fakty/ fot. Twitter (@arekmilik9)

Adriel Ba Loua podpisze kontrakt z Lechem Poznań. „Polska liga może być dla niego ciężka”

Według Sebastiana Staszewskiego z portalu Interia Sport Adriel Ba Loua dołączy do Lecha Poznań. Piłkarz jest już po testach medycznych – do podpisania kontraktu pozostały formalności. Kim jest nowy skrzydłowy Kolejorza?

Rekord Ekstraklasy

Od wielu tygodni mówiło się w kontekście Lecha Poznań, że pozycja skrzydłowego wymaga wzmocnienia. Maciej Skorża postawił duże wymagania co do profilu piłkarza, którego klub miał mu sprowadzić. Po długich tygodniach oczekiwania, do Kolejorza w końcu dołączy Adriel Ba Loua. Zawodnik ma kosztować poznaniaków 1,2 mln euro. Taka kwota ustanowi nowy rekord transferowy Lecha Poznań.

Sebastian Staszewski poinformował, że piłkarz pozytywnie przeszedł testy medyczne. Adriel Ba Loua ma podpisać 4-letni kontrakt z Kolejorzem. Do zakończenia transakcji pozostały formalności. Piłkarz dołączy jednak do Lecha Poznań dopiero po dwumeczu Victorii Pilzno z CSKA Sofia. 25-latek ma pomóc swojej drużynie w awansie do fazy grupowej LKE.

Typowy drybler

Charakterystykę Adriela Ba Loua’y przedstawił użytkownik Twittera „BuckarooBanzai”, który bardzo dobrze orientuje się w lidze czeskiej. Według wspomnianego opiniodawcy Iworyjczyk jest bardzo dobrym dryblerem. Problem u zawodnika może być jednak głowa.

– Adriel Ba Loua ma bardzo dobre liczby wygranych pojedynków w ataku, stwarzanych sytuacji oraz ilości udanych dryblingów. Widać jednak, że zbyt dużo myślał o sobie, a będąc w idealnych sytuacjach – często je marnował.

– Umie kręcić rywalami, jest mały, ale zwinny i szybki. Ma depnięcie na pierwszych metrach, gdzie łatwo zmienia kierunek biegu, czym często gubi rywali w łatwy sposób.

– Co do odbiorów. Umie to robić, ale często działa w sposób juniorski. To znaczy, że po stracie piłki leciał za przeciwnikiem i z impetem wchodził wślizgiem lub ciałem, co kończyło się albo brawurowym odbiorem, albo kartką.

– Adriel Ba Loua wyrósł na największą gwiazdę Karviny, dzięki czemu odszedł do Pilzna. Tam kontynuował swoją dobrą formę. Uważam jednak, że nie jest wart ponad miliona. Polska liga może być dla niego ciężka. Ba Loua ma na pewno dużo większy potencjał od Jana Sykory.

https://twitter.com/Pegasus_KKS/status/1427256848076451841

Legia Warszawa ukarana za pirotechnikę na meczu z Dinamem Zagrzeb. UEFA zamknęła Żyletę

UEFA nałożyła karę na Legię Warszawa za oprawę z meczu z Dinamem Zagrzeb. Klub poinformował o zamknięciu Żylety na spotkanie ze Slavią Praga.

Mistrzowie Polski ukarani

– Legia Warszawa informuje, że decyzją UEFA Control, Ethics and Disciplinary Body z dnia 16 sierpnia 2021 r. na klub została nałożona kara częściowego zamknięcia stadionu (Trybuna Północna) na najbliższy mecz w ramach rozgrywek UEFA w Warszawie – czytamy.

Zamknięcie trybuny i kara finansowa

UEFA argumentuje swoją decyzję tym, że kibice Legii Warszawa użyli środków pirotechnicznych podczas domowego spotkania z Dinamem Zagrzeb. W związku z tym zamknięto Żyletę, a klub ukarano finansowo.

Legia Warszawa złożyła wniosek o uzasadnienie decyzji UEFA. Po odpowiedzi klub podejmie decyzję ws. odwołania do organizacji.

Źródło: Legia.com

Radecki wyjaśnił legendarną próbę uderzenia z Lechem Poznań. „Myślałem, że wyjdzie mi strzał życia”

Mateusz Radecki udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Piłkarz Radomiaka Radom wypowiedział się na temat swojego legendarnego uderzenia z meczu z Lechem Poznań z pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Powrót do pierwszej kolejki

Przypomnijmy, o co chodzi. Podczas pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak Radom przyjechał do Poznania, aby zmierzyć się z Lechem. Goście mieli w drugiej połowie świetną okazję do wyprowadzenia kontrataku. Piłkę przy nodze miał Mateusz Radecki, który powinien rozprowadzić akcję.

28-latek stwierdził jednak, że pokusi się o strzał. No niestety, plan się nie udał. Piłka znacząco minęła bramkę golkipera Kolejorza, a piłkarskie społeczeństwo wyśmiewało zagranie Radeckiego.

Wyjaśnienie strzału

Piłkarz postanowił wyjaśnić tę sytuację w wywiadzie dla portalu WP Sportowe Fakty. Jak sam przyznaje – po tym zdarzeniu był ofiarą szydery w szatni Radomiaka. O całej sytuacji wypowiada się jednak z dużym dystansem.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1426859808607645697

– Była szyderka, jak to w szatni. Ja jednak nie mam problemu, gdy koledzy sobie ze mnie żartują. Mam dystans do siebie. A co do tego strzału w Poznaniu… cóż, podjąłem decyzję taką, a nie inną. Myślałem, że wyjdzie mi strzał życia – powiedział Radecki.

– Niestety, stało się inaczej. Mogłem się zachować dużo lepiej, mogłem zrobić z tą piłką wszystko. Ale nie załamałem się po tej sytuacji, choć odbiło się to sporym echem. Przez kolejne trzy dni trafiałem na podobne artykuły praktycznie non stop – dodał.

– Jeśli miałbym się doszukać jakiegokolwiek pozytywu, to chyba lepiej zrobić coś takiego niż np. nie trafić w piłkę na własnej połowie i narazić zespół na utratę gola – zakończył.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Świetna asysta Edena Hazarda. Poznaliśmy zagranie roku już po pierwszej kolejce? [WIDEO]

Real Madryt pokonał w pierwszej kolejce La Liga Deportivo Alaves. Królewscy wygrali z gospodarzami aż 4:1. Przy pierwszej bramce Karima Benzemy piękną asystą popisał się Eden Hazard.

Świetna asysta Hazarda

Pierwsza połowa sobotniego spotkania Deportivo Alaves z Realem Madryt zakończyła się bezbramkowym remisem. Królewscy wyszli na drugą część zdecydowanie bardziej zdeterminowani. Podopieczni Carlo Ancelottiego zdobyli pierwszą bramkę już 3 minuty po ponownym rozpoczęciu gry. Eden Hazard w efektowny sposób zagrał do Karima Benzemy, który sytuację strzelecką zmienił na gola.

Pewne zwycięstwo na początek rozgrywek

Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:4. Królewscy pewnie rozpoczęli zmagania ligi hiszpańskiej. Do siatki gospodarzy trafiali Karim Benzema (2x), Nacho Fernandez i Junior Vinicius. Gola honorowego dla Deportivo Alaves z rzutu karnego zdobył Joselu.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.