NEWSY I WIDEO

Z kim zagra Peszko w Wieczystej? W drużynie były gracz Milanu!

O Wieczystej Kraków wczoraj znów zrobiło się głośno! Wszystko za sprawą sprowadzenia do klubu z okręgówki Sławomira Peszko. Jednak na byłym piłkarzu Lechii liczba znanych nazwisk w drużynie się nie kończy. Kto zagra u boku Sławka w przyszłym sezonie?

Wieczysta Kraków to klub założony w 1942 roku. Do tej pory ich największym sukcesem była gra w 4. lidze, po raz ostatni w sezonie 2002/2003. O klubie z Krakowa zrobiło się po raz pierwszy głośno, kiedy Wojciech Kwiecień przejął klub i zaczął sprowadzać do niego wielkie nazwiska. Wieczysta obecnie występuje na poziomie okręgówki, czyli na 6. poziomie rozgrywkowym w Polsce. Mimo to ambicje sięgają awansu do samej Ekstraklasy. Kasa jest, piłkarze są, a zarząd też całkiem uznany. Dyrektorem sportowym w klubie z Krakowa jest były reprezentant Polski, Andrzej Iwan.

Funkcjonujemy dziś jak kluby z wyższej półki, to nie jest już świat okręgówki. Cały czas się coś dzieje, rozwijamy się nie tylko pod względem sportowym. Nie wiem, czy na zapleczu Ekstraklasy jest wiele klubów, które w kwestiach organizacyjnych znacząco nas wyprzedzają. – Tak o Wieczystej Kraków wypowiada się Andrzej Iwan

Zobaczcie kogo znajdziecie w składzie Wieczystej…

Sędzia uratował życie piłkarza! To dla niego koniec sezonu…

Podczas niedzielnego meczu Bundesligi FSV Mainz vs FC Augsburg doszło do groźnej sytuacji. Piłkarz Mainz, Taiwo Awoniyi zadławił się językiem, a uratował go… sędzia!

Do całej tej sytuacji doszło w 16. minucie spotkania, kiedy piłkarz gospodarzy Taiwo Awoniyi wyskoczył do piłki i w powietrzu zderzył się głową z jednym z rywali. Zaraz po tym Nigeryjczyk padł na ziemię i leżał nieruchomo.

Początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, lecz po chwili do piłkarza podbiegł arbiter niedzielnego meczu, Marco Fritz. Niemiec sprawdził położenie języka piłkarz i ułożył go w prawidłowej pozycji, by uniknąć poważniejszych konsekwencji.

Obecni podczas meczu medycy, spędzili kilka następnych minut opatrując piłkarza na murawie. Następnie 22-latek został zniesiony na noszach z boiska, a następnie przetransportowano go do szpitala. U piłkarza zdiagnozowano wstrząs mózgu, który najprawdopodobniej wykluczy go z gry do końca sezonu.

https://twitter.com/Chris78Williams/status/1272171030023491586?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1272171030023491586&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.tvp.pl%2F48547410%2Fbundesliga-sedzia-uratowal-zycie-pilkarza-taiwo-awoniyi

Jak widać na zdjęciach, Taiwo Awoniyi czuje się już całkiem nieźle. Wielkie brawa należą się medykom obecnym podczas spotkania i przede wszystkim sędziemu, który być może uchronił Nigeryjczyka przed utratą życia. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Wiemy co dalej wydarzy się z Ligą Mistrzów!

Według informacji podanych przez „La Gazzetta dello Sport” Liga Mistrzów zostanie dokończona w sierpniu. Nie będzie to klasyczna forma, a turniej, którego gospodarzem będzie Lizbona.

Europejskie puchary zostały zawieszone w połowie marca z powodu pandemii koronawirusa. Liga Mistrzów zatrzymała się w trakcie 1/8, a do wyłonienia jest jeszcze połowa ćwierćfinalistów. Do PSG, RB Lipsk, Atalanty i Atletico Madryt mogą jeszcze dołączyć Manchester City lub Real Madryt (2:1), Juventus lub Lyon (0:1), Barcelona lub Napoli (1:1) i Bayern Monachium lub Chelsea (3:0).

„La Gazzetta dello Sport” podaje, że najlepsza ósemka pojedzie na turniej finałowy do Lizbony. Mecze zostaną rozegrane w dniach 12-23 sierpnia na neutralnym terenie, bez rewanżów. Podobnie planuje się dokończenie Ligi Europy. Na miejsce do rozegrania pozostałych spotkań wytypowano cztery niemieckie miasta: Duisburg, Gelsenkirichen, Duesseldorf i Kolonię. Ćwierćfinaliści rozpoczną rywalizację 10 sierpnia.

Według wcześniejszych ustaleń finał Ligi Mistrzów miał odbyć się w Stambule, a Ligi Europy w Gdańsku. UEFA zadecydowała o przełożeniu organizacji finałów w tych miastach na przyszły rok. Trwają także negocjacje, aby zawodnicy sprowadzeni latem mogli zagrać w fazie finałowej turnieju. Oficjalna decyzja UEFY zaplanowana jest na 17 lub 18 czerwca.

Polska liga w końcu najlepsza w Europie! W tym nie mamy sobie równych!

Doczekaliśmy się czasów, kiedy polska Ekstraklasa jest najlepsza w Europie! Może nie chodziło nam o bycie najlepszym w tym aspekcie, ale najlepsza to najlepsza.

Portal CIES stworzył ranking 35 lig europejskich, ukazujący statystykę najczęściej dyktowanych rzutów karnych.  Statystyki pochodzą z trzech ostatnich sezonów. Na czele rankingu znajduje się Ekstraklasa, w której rzut karny przyznaje się średnio co 230 minut.

W ciągu ostatnich 3 sezonów najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce rozegrano 814 meczów, w których podyktowano 318 rzutów karnych. Daje to średnią przyznania „jedenastki” co 230 minut. Skuteczność egzekwowania rzutu karnego w polskiej lidze wynosi 78.3%.

Na samym końcu zestawienia plasuje się norweska Elitserien. W tym czasie w Norwegii rozegrano 480 spotkań i podyktowano 111 rzutów karnych. Sędziowie wskazują na „wapno” średnio co 389 minut.

A jak w tym rankingu prezentują się ligi TOP 5? Najwyżej znajduje się Serie A (5. pozycja), rzut karny średnio co 249 minut. Najniżej w tym zestawieniu plasuje się Premier League, która jest druga od końca ze średnią rzutu karnego co 382 minuty.

Wiemy już wszystko o ligach w tym względzie, więc zagłębmy się również w poszczególne kluby. Klubem, który najczęściej dostaje rzut karny, jest serbska Crvena Zvezda Belgrad (karny co 209 minut). Najmniej nagradzanym przez sędziów klubem jest Burnley. Angielski klub w 105 meczach otrzymał zaledwie 4 „jedenastki”, a więc otrzymują oni powyższy stały fragment gry co 2363 minut. Cały ranking wraz z opracowaniem jest dostępny tutaj.

To oni tam grali? Znani piłkarze z mało znaną przeszłością

Jest wielu piłkarzy, którzy są kojarzeni z jakąś drużyną, jak na przykład Totti z AS Romą czy Messi z Barceloną. Jednak, czasami świat nas zaskakuje, gdy dowiadujemy się, że piłkarz grał w klubie, o którym nie mieliśmy pojęcia. A o to kilku z nich!

Juan Mata w Realu Madryt

Hiszpan młodzieżową karierę rozpoczynał w Realu Oviedo, skąd trafił do Królewskich. Nigdy jednak nie udało mu się zadebiutować w pierwszej drużynie Los Blancos, więc po krótkim epizodzie w rezerwach wyjechał do Valencii.

Były reprezentant Polski zakończył karierę! Pamiętacie go?

Były reprezentant Polski, Damien Perquis kończy karierę. Jego ostatnim klubem było francuskie GFC Ajaccio.

Damien Perquis za pomocą twittera ogłosił zakończenie sportowej kariery. 36-latek w swojej karierze występował głównie na francuskich boiskach w takich klubach jak Sochaux, Troyes, czy Ajaccio, w którym zakończył karierę. W późniejszych latach swojej przygody opuścił Francję na rzecz gry dla takich klubów jak Real Betis, Toronto oraz Nottingham Forest.

Jakie to wspaniałe uczucie obudzić się rano i iść do pracy, która sprawia Ci najwięcej przyjemności. Tak wiele pięknych wspomnień, emocji, trudności do pokonania. W tym liście chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy przyczynili się do mojego rozwoju. Czas zacząć nową karierę. Boisko piłkarskie nigdy nie będzie daleko. – Napisał w oświadczeniu Damien Perquis

Damien Perquis większość swojego życia spędził we Francji. Szansę gry w polskiej kadrze otrzymał przede wszystkim dzięki polskim korzeniom. Babcia Damiena była Polką, dzięki czemu Perquis w 2011 roku otrzymał polskie obywatelstwo z rąk ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Przed startem EURO 2012 skład reprezentacji Polski wyglądał naprawdę kiepsko, więc zaczęto szukać różnorakich rozwiązań. Jednym z nich było powołanie wspomnianego Perquisa. Jak się potem okazało, był on głównym piłkarzem pierwszego składu podczas turnieju finałowego EURO 2012. Wystąpił we wszystkich trzech meczach grupowych.

Łącznie w reprezentacji Polski rozegrał 14 meczów i zdobył jedną bramkę w meczu towarzyskim ze Słowacją tuż przed startem EURO. Ostatni mecz w kadrze zagrał 6 lutego 2013 roku w przegranym meczu przeciwko Irlandii (0-2).

Prawdziwy Neymar okregówki! Peszko ma zarabiać w Wieczystej…

Sławomir Peszko został nowym piłkarzem Wieczystej Kraków. Będzie grać w okręgówce i to naprawdę za duże pieniądze!

O przejściu Peszki do krakowskiego klubu mówiło się przez ostatnich kilka miesięcy, kiedy to piłkarz dowiedział się, że nie będzie miał miejsca w składzie Lechii Gdańsk. Sławek sam zadeklarował chęć gry dla Wieczystej, ale przed podpisaniem kontraktu obie strony dały sobie czas na przemyślenie wszystkich aspektów.

– W końcu w wieku 35 lat mogę podjąć decyzję nie patrząc na menedżerów, którzy mi coś doradzają, na niektórych dziennikarzy, którzy coś o mnie napiszą i proponują mi ten czy inny klub czy też różnych kibiców, którzy twierdzą że się wypaliłem. Teraz po prostu ja, Sławomir Peszko, idę do Wieczystej i chcę temu klubowi pomoc w dwóch awansach. Chcę się odwdzięczyć mojemu przyjacielowi panu Kwietniowi, który mi pomógł w Wiśle Kraków. Teraz jest czas żebym ja jemu pomógł i dlatego wybrałem ten kierunek! – powiedział cytowany przez oficjalną stronę internetową klubu Peszko

Mówi się, że Sławomir Peszko ma zarabiać tyle, co w Lechii Gdańsk, czyli około 70 tysięcy złotych miesięcznie! Wojciech Kwiecień, który jest właścicielem sieci aptek oraz inwestorem Wisły Kraków, już wcześniej wspominał, że jest w stanie zaproponować byłemu reprepretantowi Polski kontrakt na poziomie ekstraklasowym.

Biznesmem ma w planach w ciągu kilku najbliższych wprowadzić Wieczystą na wyższy poziom. W najbliższym czasie przewiduje się jeszcze kilka ciekawych wzmocnień. Ostatnio krakowski klub z okręgówki sprowadził Patryka Kołodzieja i Mateusza Gamrota, którzy wcześniej grali dla III-ligowego Hutnika. Nie wszyscy jednak są pozytywnie podchodzą do pomysłu kwietnia w sprawie wynagrodzenia dla Peszki. 

Nie znam szczegółów jego umowy w Gdańsku, ale podejrzewam, że mówimy o pieniądzach rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Szokujące są dla mnie doniesienia, że Peszko miałby dostać kontrakt na poziomie tego z Lechii – napisał Dziekanowski dla „Przeglądu Sportowego” –  Tak wysokie zarobki na tym poziomie w klasie okręgowej to już jest patologia. Peszko, jeśli podpisze kontrakt, będzie miał okazję poczuć się jak Brazylijczyk Neymar w Paris Saint-Germain. Różnica między zarobkami Peszki a pozostałych zawodników tej drużyny może być równie wielka, jak Brazylijczyka w PSG – dodał.

Były piłkarz Legii Warszawa trafi do więzienia? Wszystko przez…

Były piłkarz Legii trafi za kratki? Wszystko przez złamanie zasad aresztu domowego, podczas którego Serb był widziany w jednej z dyskotek.

Tym piłkarzem jest nie kto inny jak Aleksandar Prijović. 30-latek w kwietniu złamał obowiązujące w jego kraju zasady związane z epidemią koronawirusa, kiedy to udał się do jednej z serbskich kawiarni. Przypomnijmy, że wówczas w Serbii obowiązywała godzina policyjna, którą Prijović złamał.

Koniec końców serbski Zlatan otrzymał karę trzymiesięcznego aresztu domowego. Aleksandar przyznał się do winy i spędził areszt we własnym mieszkaniu w Belgradzie.

Oczywiście Serb mógł opuszczać miejsce aresztu w ciągu dnia w celu zaspokojenia najpotrzebniejszych spraw. Sęk w tym, że nie mógł opuszczać swojego mieszkania po zmroku. Więc co zrobił Prijović?

Dziś dotarliśmy do informacji, jakoby Serb ponownie złamał obowiązujące zasady. Możliwe, że Aleksandar ma problemy z liczeniem, bo opuścił miejsce aresztu po dwóch miesiącach, a nie po trzech tak jak nakazał mu sąd. Prijović w nocy ze środy na czwartek udał się na dyskotekę, gdzie zrobiono mu zdjęcia. Przez nieodsiedzenie kary Serbowi grozi nawet kara więzienia. O wyroku dowiemy się w przeciągu kilku następnych dni.

Aleksandar Prijović jest obecnie piłkarzem saudyjskiego Al Ittihad. W Legii występował w latach 2015-2017. W 72 meczach zdobył 24 bramki i 13 razy asystował.

Miły gest Rafała Gikiewicza. Jako jedyny…

Union Berlin po sobotnim zwycięstwie nad FC Koeln zwiększył swoje szanse na utrzymanie w lidze. Nikt nie kwapił się do świętowania z tego powodu. No może poza Rafałem Gikiewiczem, o którego zachowaniu piszą niemieckie media.

Friedrich i Gentner zapewnili zwycięstwo Unionowi Berlin w spotkaniu z FC Koeln, które drużyna ze stolicy wygrała 2:1. Dzięki temu mają większe szanse na utrzymanie się w Bundeslidze. Na 3 kolejki przed końcem Union Berlin zajmuje 13. miejsce i ma 7 punktów przewagi nad miejscem barażowym i aż 15 nad strefą spadkową.

Tylko głupie błędy mogą zabrać utrzymanie zespołowi z Berlina. Jednak, po sobotnim zwycięstwie, nikt nie kwapił się aby okazywać jakąkolwiek radość.

Za wcześnie na świętowanie – mówią zgodnie osoby związane z Unionem Berlin

Piłkarze i sztab Unionu Berlin apelują o spokój i chłodną głowę. Jednym graczem, który emocjonalnie podchodzi do takich rzeczy, jest Rafał Gikiewicz. Sam po ostatnim gwizdku w Kolonii podszedł pod pusty sektor kibiców gości. Udawał, że cieszy się wraz z fanami. Żaden z kolegów z drużyny nie zdecydował się do niego dołączyć. 

Dziękujemy, że dajesz z siebie wszystko do ostatniego meczu – napisał jeden fanów Unionu Berlin

Jestem dumny z gry w Unionie – odpisał mu Gikiewicz

Ciekawy pomysł na połączenie dwóch lig. Chcą stworzyć europejską potęgę!

Belgowie i Holendrzy dyskutują nad stworzeniem wspólnej ligi, która miałaby pomóc zmniejszyć dystans do europejskiej czołówki. O projekcie mówi się już kilka lat, jednak dopiero teraz UEFA jest w stanie rozważyć ten pomysł. 

BeNeLiga miałaby być fuzją ligi belgijskiej i holenderskiej. Rozgrywki tworzyłoby 18 zespołów – 10 holenderskich i 8 belgijskich. Według projektu zespoły miałby grać 34 kolejki, bez jakichkolwiek baraży czy faz pucharowych. Z ligi spadałyby 2 lub 4 zespoły z ligi – po jednym lub po dwa z każdego kraju. Według założeń, BeNeLiga miałaby zostać numerem 6 w Europie, zaraz za Anglią, Hiszpanią, Włochami, Niemcami i Francją.

150 lat od powstania piłki nożnej pora spojrzeć na naszą przyszłość. Ostatnie triumfy odnosiliśmy ponad 20 lat temu. Kibice czekają na triumfy w Europie – napisano w broszurze promującej BeNeLigę

Nie wiadomo jeszcze, które drużyny miały by grać  tam na co dzień, za to te, którym nie udałoby się zakwalifikować, rozgrywałyby swoje mecze w ligach krajowych, a najlepsze awansowałyby do BeNeLigi. 

Nad projektem pracuje 5 klubów z Belgii i 6 z Holandii. W najbliższym czasie agencja Deloitte ma przedstawić raport o sytuacji finansowej i prawnej całego przedsięwzięcia. Wiadomo już, że kontrakty marketingowe i telewizyjne mogłyby przynieść dochody w granicach 250-400 milionów euro.

Kibic wtargnął na boisku podczas meczu Barcelony po to, by zrobić zdjęcie z Messim! [WIDEO]

Podczas wczorajszego spotkania pomiędzy Mallorcą a FC Barceloną na boisku pojawił się kibic! Nastolatek wtargnął na boisko po to, by zrobić sobie zdjęcie ze swoim idolem – Leo Messim.

Dla jednego z bohaterów wczorajszego widowiska mecz bez udziału publiczności nie był żadnym problemem, by wtargnąć na stadion. Kibic wbiegł na murawę w 53. minucie spotkania. Na początku podbiegł i zrobił sobie zdjęcie z Jordim Albą, a następnie podążał w stronę Leo Messiego. Na przeszkodzie stanęła mu ochrona, która stanęła na wysokości zadania i zatrzymała piłkarskiego fana.

Moim marzeniem jest zdjęcie z Messim i poznanie go. Jordi Alba był bliżej, więc poprosiłem go o zdjęcie i pobiegłem w kierunku Messiego. Zrobiłem zdjęcie nie najlepszej jakości, ale policja kazała mi wszystko usunąć.

Pokazałem jaja, lecz wyszedłem z niczym. Przeskoczyłem dwumetrowe ogrodzenie i wszedłem na stadion około 40. minuty meczu. Policja mnie spisała, nie chcę mówić za wiele, bo może jej to przeszkadza, najpewniej dostanę mandat. – skomentował bohater wczorajszego meczu

Według katalońskiego dziennika „Mundo Deportivo” główny sprawca wczorajszego zamieszania to nastoletni kibic, który mieszka na Majorce. Całą akcję planował już kilka miesięcy temu, lecz przez pandemię musiał odłożyć swoje plany.

https://twitter.com/J_Krecidlo/status/1271916315356389376

No, więc jeśli myślicie, że prześladuje was pech i nic wam się nie udaje, to pomyślcie o tym chłopaku. Musiał porządnie zaplanować całą akcję, a teraz zapłaci karę grzywny. Wszedł po zdjęcie i wyszedł z niczym, bo zrobione zdjęcie musiał usunąć. Więc nie martwcie się, są gorsi pechowcy, albo po prostu głupcy…

Co robią piłkarze po zakończeniu kariery? Oto najciekawsze przypadki…

Piłkarze po zakończeniu kariery piłkarskiej podążają różnymi ścieżkami. Najczęściej pozostają w piłce nożnej, stając się trenerami, czy też działaczami piłkarskimi. Jednak nieraz zdarza się, że piłkarz postanawia zrobić karierą w całkowicie innej branży. A w jakich? Zapraszam.

1. Phillip Mulryne

Historia piłkarza, który został… księdzem! Piłkarz rodem z Irlandii Północnej większość kariery spędził w Norwich, choć zaliczył również epizod w słynnym Manchesterze United! Po zakończeniu kariery wstąpił do zakonu dominikanów, by zostać księdzem.

Irlandczyk przez dużą część kariery prowadził dość hulaszczy tryb życia. Częste wizyty w klubach nocnych, drogie samochody, spotkania z modelkami, czy afery alkoholowe. Mulryne powiedział STOP i w ramach zakończenia pewnego etapu życia postanowił wkroczyć do zakonu. Poza tym odstawił alkohol i zaangażował się w akcje charytatywne.


TROLLNEWSY I MEMY