NEWSY I WIDEO

Tomas Pekhart zapytany o Marka Papszuna w reprezentacji Czech. „To byłaby bomba!”

Tomas Pekhart skomentował plotki łączące Marka Papszuna z objęciem reprezentacji Czech. Napastnik Legii Warszawa nie ukrywa, że taki ruch byłby dla niego bardzo atrakcyjny. 

Papszun pozostaje „bezrobotny” od końca zeszłego sezonu. Wówczas, po zdobyciu mistrzostwa Polski z Rakowem Częstochowa, zdecydował się na opuszczenie klubu. Od tamtej pory pojawiają się różne rewelacje w kwestii jego przyszłości.




W pewnym momencie szkoleniowiec był łączony z objęciem reprezentacji Polski po Fernando Santosie. Tak się jednak nie stało, a stanowisko przypadło Michałowi Probierzowi.

Czeskie plotki

Dość niespodziewanie pojawiły się natomiast informacje, że Papszun znalazł się w orbicie zainteresowań reprezentacji Czech. Z tamtejszej kadry zrezygnował bowiem Jaroslav Silhavy, który mimo wywalczenia bezpośredniego awansu na Euro 2024 zmagał się z ogromną krytyką. Portal „ruik.cz” już jakiś czas temu podał, że były trener Rakowa miałby go zastąpić.




Zwolennikiem takiego rozwiązania jest Tomas Pekhart. Napastnik Legii Warszawa nie ukrywa, że byłby zachwycony, gdyby Papszun przejął jego rodzimą reprezentację.

To byłaby bomba. W Polsce ma ogromne nazwisko. Ci, którzy trenowali pod jego okiem w Rakowie, mówią, że odkąd zaczęli z nim pracę, zupełnie inaczej postrzegają piłkę i wszystko wokół niej. Zwraca uwagę na rzeczy, o których inny trener nawet by nie pomyślał. Inaczej jest prowadzić drużynę narodową niż klub, ale gdyby dostał czas… – stwierdził na łamach Isport.blesk.cz.




Czeka na odpowiednią ofertę. Być może chce drużyny, w której zawodnicy będą chcieli ciężko pracować, jak miało to miejsce w Rakowie. Pod jego okiem przygotowania trwają od rana do wieczora, zawodnicy wypełniają raporty, oceniają samych siebie – dodał Czech, oceniając obecną sytuację szkoleniowca. 

Legia już zarobiła duże pieniądze w Lidze Konferencji! A może zarobić jeszcze więcej…

Granie w europejskich pucharach to nie tylko prestiż. To także szansa na zdobycie dodatkowych pieniędzy przez występujące w nich kluby. Nie jest inaczej w przypadku Legii Warszawa, która dzięki wynikom w Lidze Konferencji już zarobiła niezłą kwotę. 




Legia jest na ten moment sensacyjnym liderem grupy E w LKE. Wiele wskazuje na to, że „Wojskowi” przebrną przez tę fazę i awansują do play-offów. Dorobek dziewięciu punktów pozwala realnie myśleć o wyjściu z grupy, tym bardziej że do awansu potrzeba zaledwie remisu z Aston Villą w najbliższym meczu.

Niezła suma

Dobra gra ekipy Kosty Runjaicia przekłada się nie tylko na sam wynik sportowy, ale również na dodatkowe środki pieniężne. UEFA płaci bowiem za każde zwycięstwo i każdy remis w grupie. Są to kwoty sięgające kilkuset tysięcy euro. „TVP Sport” pisze, że dzięki dwukrotnemu pokonaniu Zrinjskiego Mostaru, do kasy stołecznego klubu wpłynął milion euro. Trzeba do tego doliczyć także kolejne 500 tysięcy za pokonanie Aston Villi w pierwszej kolejce.




UEFA płaci klubom także za awans do fazy grupowej. Tym samym Legii trzeba doliczyć niemal 3 mln euro. Łącznie daje to prawie 6 mln, a przecież to jeszcze nie koniec zmagać „Wojskowych”.




– Łącznie Legia zarobiła w obecnej edycji Ligi Konferencji Europy prawie sześć milionów euro. To kwota, w której sumują się wygrane w grupie, awans, a także gra w eliminacjach rozgrywek międzynarodowych – czytamy na „TVP Sport”.

Piękne zachowanie Cristiano Ronaldo. Przyznał się, że nie był faulowany [WIDEO]

Cristiano Ronaldo zdołał wywalczyć rzut karny w meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Jak się jednak okazało, faulu nie było. Portugalczyk sam przyznał się do tego sędziemu.




W poniedziałkowy wieczór rozgrywano mecze Azjatyckiej Ligi Mistrzów. W jednym ze starć zmierzyły się ze sobą saudyjski Al Nassr oraz irański Persepolis FC. Był to mecz 5. kolejki fazy grupowej. Po czterech kolejkach Al Nassr było liderem grupy z kompletem punktów. Za plecami saudyjskiego giganta znajduje się właśnie Persepolis. Można zatem rzec, że był to mecz na szczycie grupy „E” Azjatyckiej Ligi Mistrzów.




Już w drugiej minucie sędzia wspomnianego spotkania podyktował rzut karny dla gospodarzy. Chiński arbiter Ma Ning dopatrzył się faulu na Cristiano Ronaldo. Jeden z piłkarzy irańskiego zespołu wykonał wślizg, a Ronaldo upadł na murawę. Jak jednak pokazały powtórki, kontaktu z Portugalczykiem nie było.




Cristiano Ronaldo szybko wstał z murawy i podbiegł do sędziego. Portugalczyk pokazał gest ręką, że faulu nie było. Ostatecznie rzut karny został anulowany.




Nagranie pięknej asysty piłkarza Stali Mielec podbija internet. „Stadiony świata” [WIDEO]




W meczu PGE Stali Mielec z Pogonią Szczecin Alviz Jaunzems popisał się świetną asystą. Łotewski piłkarz świetnie zagrał do Szkurina.




Pokonali Pogoń

Stal Mielec pokonała Pogoń Szczecin (3:2) w minionej kolejce PKO BP Ekstraklasy. Ilja Szkurin popisał się hat-trickiem, a przy jednym z trafień otrzymał cudowną asystę. Alvis Jaunzems kapitalnie dograł piętą, stwarzając mu okazję do pokonania bramkarza.




Kibice Evertonu wkurzeni na Premier League po odjęciu punktów. „Skorumpowani” [WIDEO]

Asysta piłkarza Stali Mielec stała się viarelm w internecie. Zagraniczne profile w mediach społecznościowych udostępniają i zachwycają się pięknym zagraniem Łotysza. Nagranie zdobyło już prawie 80 tysięcy odsłon na Twitterze.




Źródło: Twitter

Kibice Evertonu wkurzeni na Premier League po odjęciu punktów. „Skorumpowani” [WIDEO]




Premier League ukarała Everton dziesięcioma ujemnymi punktami w ligowej tabeli. Fani The Toffees nie mogą przeżyć tej decyzji, przez co zorganizowali protest w Liverpoolu.




Ukarani

17 listopada władze ligi angielskiej potwierdziły doniesienia o karze dla Evertonu. Klub z Liverpoolu złamał zasady finansowego fair play. The Toffees mieli przekroczyć limit o ponad 300 milionów funtów. W związku z tym odjęto im 10 punktów w tabeli Premier League.

Matty Cash ocenił pracę Michała Probierza. Skrytykował podejście Fernando Santosa [CZYTAJ]




W niedzielę Everton mierzył się z Manchesterem United. Przed spotkaniem kibice The Toffees zorganizowali przemarsz, który miał na celu pokazać ich sprzeciw wobec decyzji władz ligi.

Kibice pod Goodison Park wykrzykiwali hasła uderzające w Premier League. Na jednym z banerów pojawił się napis o treści: „Tam, gdzie jest władza, chciwość i pieniądze… Tam jest korupcja„.

Ponadto, w 10. minucie meczu fani The Toffees podnieśli kartki, na których widniało logo ligi oraz słowo „skorumpwoani”.





Źródło: Twitter, meczyki.pl

Matty Cash ocenił pracę Michała Probierza. Skrytykował podejście Fernando Santosa

Michał Probierz poprowadził reprezentację już w kilku meczach. Na razie co prawda nie przełożyło się to na sukcesy, ale kadrowicze raczej pozytywnie oceniają pracę nowego selekcjonera. Takie zdanie podzielił Matty Cash na łamach „Viaplay”.




Cash jak na razie rozegrał tylko jeden mecz pod wodzą Probierza. W październiku spędził prawie 60 minut na murawie w rywalizacji z Wyspami Owczymi (2-0).

Pozytywna zmiana

Obrońca Aston Villi miał pojawić się także na listopadowym zgrupowaniu, jednak doznał kontuzji. W Magazynie Premier League na antenie „Viaplay” 26-latek ocenił mimo to mecz Polska – Czechy (1-1).




Mieliśmy trochę pecha. Teraz musimy skupić się na barażach, ale do tego jeszcze sporo czasu. Będziemy robić, co możemy, aby zakwalifikować się na Euro. Wierzymy w siebie i czujemy, że mamy wsparcie. Ostatnie mecze są już za nami i nie ma sensu o nich rozmawiać. Wyszło jak wyszło. Nie postawiliśmy się w wystarczająco dobrej pozycji, aby móc zakwalifikować się spotkaniem przeciwko Czechom. Będziemy oczekiwać na baraże – powiedział.




Choć do tej pory Cash miał niewiele styczności z Probierzem, to generalnie pozytywnie ocenia zmianę selekcjonera. Zawodnik stwierdził, że z obecnym szkoleniowcem w drużynie panują odpowiednie warunki do zmian na lepsze. Skrytykował przy tym w otwarty sposób podejście Fernando Santosa.




Teraz mamy odpowiedniego trenera. Nasza forma za poprzedniego selekcjonera była daleka od pożądanej. Sposób gry i taktyka nie były wystarczająco dobre. Michał Probierz daje zespołowi równowagę oraz pozwala zbudować odpowiednie struktury. Nowa rzeczywistość daje nam motywacji i przybliży nas do awansu – ocenił Cash.

Cash jest przy tym zdania, że to tylko kwestia czasu, aż reprezentacja wróci na odpowiedni poziom. Ma jednak świadomość, że musi się to stać już w marcu, kiedy nadejdzie czas meczów barażowych.

Trener potrzebuje czasu. Ile miał do tej pory spotkań? Cztery? Praca selekcjonera jest trudna. Piłkarze na co dzień są w swoich klubach i masz tylko 10 dni z drużyną. Zbudowanie struktur wymaga czasu. Zdajemy sobie jednak sprawę, że przed nami ważne mecze i że musimy się zakwalifikować. Zrobimy, co w naszej mocy, aby dobrze się przygotować. Pierwszy mecz barażowy będzie absolutnie kluczowy – podsumował.




Przypomnijmy, że reprezentacja Polski w półfinale baraży zmierzy się z Estonią. W decydującym meczu o awans na Euro zagramy z kolei z Walią, lub Finlandią.

Zdecydowane słowa Bułki o hierarchii bramkarzy w kadrze. Nie zostawił wątpliwości

Marcin Bułka nie ukrywa, że wierzy w swoje umiejętności i wie, w jakiej znajduje się formie. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” szczerze wyznał, że jest gotowy zostać „jedynką” reprezentacji Polski. 




24-latek imponuje w tym sezonie swoją dyspozycją. Po 13 kolejkach Ligue 1 ma już na koncie 10 czystych kont. Zaledwie cztery razy musiał wyciągać piłkę ze swojej bramki.

Nowa „jedynka”

Nic więc dziwnego, że Bułką interesują się w tym momencie dużo silniejsze kluby od Nicei. W przeszłości bramkarz był już co prawda w Chelsea czy PSG, jednak pełnił rolę rezerwowego w obu klubach. Choć niedawno sam przyznał, że chce odpłacić się za zaufanie, to nie wyklucza transferu za jakiś czas.




– Nie zamykam się na żadne opcje, moim marzeniem od dziecka była Premier League. To najsilniejsza liga na świecie, która dostarcza mnóstwa emocji i w której jest wiele znakomitych klubów. Na razie jestem zadowolony z tego, co mam i szanuję miejsce, w którym się znajduję. Ale jestem ambitny i kiedyś chciałbym zagrać w klubie z samego topu – powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.




Jak na razie Bułka nie może jednak liczyć na stałe miejsce w reprezentacji Polski. Michał Probierz otwarcie przyznaje, że w kadrze panuje hierarchia. Według niej nad bramkarzem Nicei stoi Bartłomiej Drągowski, grający w Spezii (Serie B).




Biorąc jednak pod uwagę, że Wojciech Szczęsny planuje zakończyć grę w drużynie narodowej po Euro 2024, możliwe, że to właśnie Bułka zostałby po nim „jedynką”. Sam zainteresowany szczerze przyznał, czy znajduje się na „pole position” w kwestii wskoczenia na stałe między słupki reprezentacji.

– Myślę, że tak. A może, patrząc na moją obecną formę i potencjał oraz na moje ostatnie występy, to już na nim jestem? Decyzja będzie zależała od trenera – zaznaczył.

Legia wydała ostre oświadczenie dot. meczu z Aston Villą. Chodzi o bilety dla kibiców

Legia Warszawa wydała specjalne oświadczenie odnoszącego się do meczu z Aston Villą. Przedmiotem komunikatu są bilety dla kibiców „Wojskowych”, którzy mają polecieć do Birmingham. Okazuje się, że stołeczny klub otrzymał niecałe 1000 wejściówek.




W najbliższy czwartek Aston Villa podejmie na własnym stadionie Legię Warszawa w 5. kolejce Ligi Konferencji Europy. Kibice polskiego zespołu mieli ostatnio spore problemy przy okazji wyjazdowego spotkania z AZ Alkmaar. Teraz ponownie szykują się kłopoty.

Ostre oświadczenie

Klub z Birmingham przyznał Legii tylko 890 biletów, czyli o ponad połowę mniej niż przysługuje według przepisów gościom. Wicemistrzowie Polski nie chcą się na to naturalnie zgodzić i poprosili o interwencję UEFĘ. Federacja… odmówiła, więc stołeczny zespół wypuścił specjalne oświadczenie.




Oto jego treść:

Zgodnie z regulaminem rozgrywek UEFA fanom klubów występujących w roli gości przysługuje liczba biletów równa 5% pojemności stadionu. W przypadku meczów rozgrywanych na stadionie klubu Aston Villa F.C. pula ta wynosi 2100 wejściówek. O taką liczbę wnioskowaliśmy jako Legia Warszawa.




W odpowiedzi – w dn. 11 września – otrzymaliśmy informację, że w związku z rekomendacją organów miejskich (tzw. „Safety Advisory Group (SAG)”) Aston Villa FC przekaże Legii Warszawa jedynie 990 wejściówek. Decyzja ta była motywowana względami bezpieczeństwa. Zdecydowanie sprzeciwiliśmy się tej argumentacji, informując o zaistniałej sytuacji również przedstawicieli UEFA. Poprosiliśmy jednocześnie o wsparcie polską stronę dyplomatyczną w Wielkiej Brytanii.




Zwracamy uwagę, że przy okazji pierwszego meczu pomiędzy Legią a Aston Villa F.C. do Warszawy przyjechało ponad 2 tysiące fanów angielskiego klubu, podczas gdy regulaminowa i przyznana przez nas liczba biletów wynosiła 1700 miejsc. Z naszej strony kibice gości mogli liczyć na pełne wsparcie oraz opiekę. Przed meczem przeznaczyliśmy dla fanów Aston Villa F.C. dedykowany „Ticket Collection Point” przy kortach tenisowych Legii, wskazaliśmy też miejsca, w których przyjezdni mogą spędzić czas przed oraz w trakcie spotkania.




W toku rozmów z przedstawicielami Aston Villa F.C. zaproponowaliśmy kompromisowe rozwiązanie, zgodnie z którym nasi kibice otrzymaliby do dyspozycji 1700 biletów – dokładnie tyle, ile przeznaczyliśmy dla fanów angielskiego klubu przyjeżdżających do Warszawy. Ta propozycja została przyjęta w dn. 21 września, potwierdzona podczas spotkania z Delegatem UEFA oraz opisana w raporcie Security Officer UEFA. Kilka tygodni później, w dn. 2 listopada, decyzja o puli przyznanych Legii biletów ponownie została zmieniona przez stronę brytyjską – tym razem zmniejszona do 890 wejściówek.




W trybie natychmiastowym wdrożyliśmy szereg działań, prowadząc rozmowy z przedstawicielami Aston Villa F.C oraz brytyjskiej i polskiej policji – przy wydatnym zaangażowaniu Ambasadora RP w Wielkiej Brytanii, który wystosował list do przedstawicieli strony angielskiej. Pracownicy Ambasady wsparli nasz klub poprzez rozmowy i kontakty dyplomatyczne. W dn. 13 listopada otrzymaliśmy jednak odpowiedzi od Aston Villa F.C oraz UK Police o braku możliwości zmiany liczby biletów. Następnie skierowaliśmy do UEFA pismo z prośbą o interwencję. W dn. 22 listopada – po naszym ponagleniu – otrzymaliśmy odpowiedź z europejskiej federacji o braku możliwości podjęcia działania.




Obecnie wyczerpaliśmy wszelkie formalne możliwości dotyczące przyznania naszym kibicom przysługującej zgodnie z regulaminem UEFA puli biletów na mecz w Birmingham. Jednocześnie zwracamy uwagę na fakt, iż poza grupą wybierającą się do Anglii z Polski wielu kibiców Legii mieszka na co dzień w Wielkiej Brytanii i również deklaruje chęć wspierania swojej drużyny w sektorze gości. Jako klub nie zgadzamy się na wszelkie próby ograniczania naszym fanom możliwości przemieszczania się i wspierania zespołu.




Jesteśmy przekonani, że przyjęcie regulaminowej liczby kibiców gości na stadionie wpłynęłoby pozytywnie na poziom bezpieczeństwa. Apelujemy do władz Aston Villa F.C. o podejście zgodne z duchem sportowej rywalizacji i wzajemnego szacunku.

Blaz Kramer zawieszony przez Legię. Odmówił występu w meczu rezerw

Sztab Legii Warszawa postanowił zawiesić Blaza Kramera i nie powołał go na sobotni mecz z Wartą Poznań. Jest to efekt decyzji piłkarza, który odmówił udziału w meczu rezerw.




Blaz Kramer trafił do Legii Warszawa latem 2022 roku. Poprzedni sezon naznaczony był licznymi problemami zdrowotnymi, przez które piłkarz wystąpił w zaledwie 14 meczach pierwszej drużyny, strzelając zaledwie 2 bramki. W tym sezonie sytuacja słoweńskiego napastnika jest już znacznie lepsza. Na tym etapie sezonu ma już rozegranych 18 spotkań w pierwszym zespole Legii, w których strzelił 6 bramek. Oznacza to, że strzela bramkę średnio co 82 minuty, co jest świetnym wynikiem.




Słoweńskiego napastnika zabrakło w ostatnim meczu PKO BP Ekstraklasy przeciwko Warcie Poznań. Nie znalazł się on nawet na ławce rezerwowych. Powody nieobecności Kramera wyjaśnił po meczu Kosta Runjaić.




Jak się okazało, Kramer miał odmówić występu w meczu rezerw podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej. Wcześniej Blaz nie miał z tym problemów, występował w rezerwach zarówno w tym (1 mecz), jak i w zeszłym sezonie (3 mecze). Piłkarz został zawieszony przez klub na jeden mecz i przyjął tę karę. Trener Runjaić nie zamyka drzwi przed zawodnikiem na przyszłość. Przyznał jednak, że żaden zawodnik nie jest większy niż klub.

– Blaza Kramera nie było w kadrze z powodów dyscyplinarnych. Była to konsekwencja jego zachowania – nie chciał wystąpić w meczu rezerw – skomentował Kosta Runjaić.

– Żaden z zawodnik nie jest większy niż zespół, niezależnie czy to Kramer, czy Josue. Zależy nam na tym, by Blaz grał jak najwięcej minut, bo przez ostatni rok nie miał ich rozegranych zbyt wiele. Za swoje zachowanie zapłacił cenę, zaakceptował karę odsunięcia od jednego meczu. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość – dodał trener Legii.





źródło: legionisci.com

Były trener Lecha Poznań obejmie uczestnika Ligi Mistrzów?! Klub z TOP 5 zainteresowany

Zaskakujące wieści w sprawie Nenada Bjelicy przekazał Gianluca Di Marzio. Włoski dziennikarz wskazał klub, który ma prowadzić rozmowy z byłym trenerem Lecha Poznań. 

Chorwat prowadził „Kolejorza” przez dwa lata (2016-2018). W trakcie swojej pracy nie zdołał jednak wygrać z Lechem żadnego trofeum. Mimo to w stolicy Wielkopolski jest raczej dobrze wspominany.

Przystanek: Bundesliga?

Obecnie Bjelica pozostaje bez pracy po tym, jak w październiku został zwolniony z tureckiego Trabzonsporu. Wcześniej, po odejściu z Lecha pracował jeszcze w Dinamo Zagrzeb i Osijeku, natomiast niebawem może wrócić do pracy.

Ginaluca Di Marzio podaje, że 52-latkiem poważnie zainteresował się Union Berlin. Niemiecki klub zwolnił niedawno Ursa Fischera po niechlubnej serii 14 porażek z rzędu. Obecnie szukają jego następcy, a dobrym kandydatem ma być właśnie Bjelica.

Co ciekawe, jakiś czas temu „Kicker” informował, że blisko objęcia Unionu ma być Raul. Di Marzio ustalił jednak, że to Chorwat jest bliżej przejęcia niemieckiego zespołu. Raul natomiast ma pracować z rezerwami Realu Madryt.

Jeśli Bjelica faktycznie obecnie Union, czeka na niego trudne zadanie. Berlińczycy zajmują obecnie przedostatnie miejsce w tabeli Bundesligi, tracąc dwa punkty do bezpiecznej strefy. Grają do tego w Lidze Mistrzów, gdzie okupują ostatnią pozycję w grupie. Były trener Lecha przy podjęciu współpracy miałby jeden cel – utrzymać klub Bundeslidze.

Kibice Legii Warszawa skradli show na trybunach! Niesamowite oprawy podczas meczu z Wartą Poznań

Legia Warszawa uczciła dziś 50-lecie Żylety. Kibice obecni na trybunach sprawili niezłe show, prezentując kilka opraw. Zdjęcia oraz materiały wideo ze stadionu robią ogromne wrażenie.

W sobotni wieczór Legia Warszawa mierzyła się na własnym stadionie z Wartą Poznań w ramach 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Bramki dla Legii zdobyli Josue i Ernest Muci. Dla gości strzelali Tomas Prikryl oraz Marton Eppel.




Święto Legii

Dzisiejszy mecz z Wartą był jednak wyjątkowy dla Legii Warszawa. Wszystko za sprawą obchodów 50-lecia Żylety, najsłynniejszej trybuny na stadionie Legii, na której zasiadają najbardziej zagorzali kibice. Kibice, którzy od lat zachwycają całą Europę swoimi niezwykłymi oprawami. Nie inaczej było także dziś.




Specjalne stroje

Do dzisiejszego meczu specjalnie przygotował się także sam klub. Z tyłu strojów warszawskiego zespołu na dzisiejszy mecz znalazł się napis „Żyleta jest zawsze z wami”. Takie samo hasło znalazło się również na specjalnej opasce kapitańskiej.

Show kibiców

Dzisiejszego wieczoru największe rzeczy działy się nie na boisku, a na trybunach. Kibice Legii zaprezentowali kilka opraw, używając przy tym także race. Na stadionie pojawił się komplet kibiców. Zebraliśmy zdjęcia i filmy z tego meczu, które pojawiły się w sieci.




Nietypowy gość

Podczas meczu na trybunach pojawił się nietypowy gość. Na dzisiejsze wydarzenie postanowił przyjechać syn Weyne’a Rooneya.

Jakub Moder ocenił swój powrót po kontuzji! Wskazał cel na najbliższe miesiące

Po 19 miesiącach, ponad 600 dniach na murawę wrócił Jakub Moder. W rozmowie z „Viaplay” pomocnik zdradził swoje plany na najbliższy czas. Cel jest prosty. 




Brighton nie miało łatwej przeprawy w sobotnim meczu z Nottingham. „Mewy” co prawda wygrały, ale wynik 3-2 mówi sam za siebie. Mimo stykowego starcia De Zerbi zdołał znaleźć kilka minut dla wracającego po kontuzji Jakuba Modera. Polak zameldował się około 77. minuty na boisku.

Radość i cel na najbliższe miesiące

Po ostatnim gwizdku Moder nie ukrywał swojej radości, wynikającej z powrotu do gry. Koledzy z drużyny także byli szczęśliwi i gratulowali pomocnikowi wyleczenia kontuzji. O wszystkim opowiedział w rozmowie z „Viaplay”.

– Dużo pracy i ciężkich momentów za mną. Bardzo się cieszę. W szatni wszyscy mi gratulowali tego powrotu. Na pewno fajnie jest wrócić na boisko – przyznał.




– Na pewno można było wymarzyć sobie lepszy mecz do powrotu, ale oczywiście trzeba było wejść i pomóc drużynie w trudnym momencie. Przez te ostatnie 20 minut nasza gra polegała na bronieniu się na 30. metrze i wybijaniu piłek. Nawet w takim meczu trzeba było jednak pomóc – dodał.




– Przed meczem rozmawiałem z trenerem i powiedział, że chciałby mi dać szansę na 20-25 minut. Mecz się tak ułożył, że akurat Nottingham strzeliło bramkę na 2:3 i musieliśmy się bronić. Na szczęście dowieźliśmy ten wynik i cieszymy się ze zwycięstwa, bo ostatnie dwa mecze z Fulham i Sheffield bardzo nas bolały. Myślę, że ten mecz dużo nam da w przyszłości – stwierdził „Modziu”.




Moder nie ukrywa, że powrót do zdrowia długo się przeciągał. Nie ma jednak teraz zamiaru zwalniać i postawił sobie konkretny cel na najbliższe miesiące.

– W pewnym momencie myślałem, że jestem blisko powrotu, a znowu musiałem się cofać z rehabilitacją. Finalnie się to przedłużyło, ale lepiej tak, niż wrócić za wcześnie. Teraz cel jest taki, aby grać coraz więcej i wrócić do formy sprzed kontuzji – zaznaczył.




– Moim celem jest powrót do reprezentacji Polski. Mój ostatni mecz w kadrze to spotkanie ze Szwecją i awans na mundial. Bardzo mnie bolało, że nie mogłem zagrać na mistrzostwach świata. Kolejny cel to EURO 2024 i powrót do reprezentacji. Do marca jest dużo czasu, skupiam się na powrocie do regularnego grania. Zobaczymy, co będzie dalej – podsumował Moder. 

Kibice Rakowa rzucali śnieżkami w rywali. Piasecki próbował ich uspokoić mocnymi słowami [WIDEO]




W drugiej połowie meczu Rakowa Częstochowa z Cracovią fani gospodarzy rzucali śnieżkami w bramkarza gości. Zachowanie kibiców nie spodobało się piłkarzowi Medalików, Fabianowi Piaseckiemu, który w mocnych słowach próbował ich uspokoić.

Słabe zachowanie kibiców Rakowa




Raków Częstochowa zremisował z Cracovią (1:1) w sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy. Podczas spotkania doszło do sporego skandalu. Kibice Medalików w drugiej części spotkania utrudnili swoim podopiecznym poprawę wyniku (wówczas Pasy prowadziły 0:1 – przyp. red.).

Rozbrajająca odpowiedź Sarriego na pytanie o przenosiny do Arabii Saudyjskiej [CZYTAJ]




Fani Rakowa rzucali śnieżkami w stronę Sebastiana Madejskiego oraz innych piłkarzy Cracovii.

Paweł Raczkowski z uwagi na zachowanie kibiców Medalików przerwał spotkanie. Swojej złości wobec fanów nie kryli piłkarze Rakowa. Fabian Piasecki w mocnych słowach próbował ich uspokoić.

– Ku**a, ej p***bało was?! – krzyknął piłkarz.

Po krótkiej przerwie wznowiono spotkanie, a Raków Częstochowa doprowadził do remisu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.




Źródło: Canal+Sport

Rozbrajająca odpowiedź Sarriego na pytanie o przenosiny do Arabii Saudyjskiej




Maurizio Sarri udzielili wywiadu portalowi „La Repubblica”. Doświadczony włoski trener w rozbrajający sposób odpowiedział na pytanie dotyczące potencjalnych przenosin do Arabii Saudyjskiej.




Rozbrajająca odpowiedź Sarriego

Maurizio Sarri od dwóch lat trenuje rzymskie Lazio. Poprowadził ten klub już w 114 meczach. W aktualnym sezonie drużyna ze stolicy Włoch zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli. Już w sobotę o 15:00 będą mieli jednak okazję na poprawę dorobku punktowego.

Selekcjoner reprezentacji Walii wierzy w awans na EURO. „Możemy mierzyć się z każdym” [CZYTAJ]

Szkoleniowiec Lazio przed wspomnianym meczem udzielił wywiadu portalowi „La Repubblica”. Doświadczony trener w ciekawy sposób odpowiedział na pytanie o potencjalne przenosiny do Arabii Saudyjskiej.




– A czy można tam palić? Wtedy zobaczymy. Dzisiaj jednak o tym w ogóle nie myślę. Jeśli myślę o przyszłości, to chciałbym zostać trenerem Lazio – powiedział Sarri.

Media od wielu miesięcy łączą nazwiska szkoleniowców z Europy z Arabią Saudyjską. Jednym z nich jest właśnie Sarri. Przypomnijmy, że 64-latek w przeszłości pracował m.in. w Juventusie, Napoli czy Chelsea.




Źródło: La Repubblica

Selekcjoner reprezentacji Walii wierzy w awans na EURO. „Możemy mierzyć się z każdym”

Selekcjoner reprezentacji Walii zabrał głos po losowaniu ścieżki baraży do EURO 2024. Nasz ewentualny rywal w walce o awans na Mistrzostwa Europy jest pewny swoich umiejętności. – Możemy mierzyć się z każdym – mówi selekcjoner Walijczyków.




Pomimo fatalnej gry w eliminacjach reprezentacja Polski wciąż ma szansę awansować na EURO 2024. W marcu Biało-Czerwoni wezmę udział w barażach. Do awansu potrzebne będą dwa zwycięstwa.




W półfinale baraży reprezentacja Polski zmierzy się z reprezentacją Estonii. Spotkanie zostanie rozegrane w Polsce. Z kolei w finale rywalem naszych reprezentantów będzie zwycięzca meczu Walia-Finlandia. Gospodarzem finału będzie zwycięzca drugiego półfinału.




Selekcjoner reprezentacji Walii, Robert Page, zabrał głos po wylosowaniu rywala w półfinale. Jak jednak przyznał, bardziej interesowało go losowanie miejsca rozgrywania finału baraży. Cytowany przez „sport.tvp.pl” trener przyznał, że na własnym terenie, w obecnej formie są w stanie mierzyć się z każdym.

– Nie sądzę, by jakakolwiek drużyna z tej grupy chciała z nami grać – przyznał selekcjoner reprezentacji Walii.

– Bardziej denerwowałem się losowaniem gospodarza finału. W formie, w jakiej jesteśmy obecnie i z „Czerwoną Ścianą” u siebie, w Cardiff, możemy mierzyć się z każdym. To dla nas wielka szansa – dwa zwycięstwa przed własną publicznością dzielą nas od kolejnej kwalifikacji do dużego turnieju – dodał.





fot. Tom Jenkins/The Guardian

źródło: sport.tvp.pl


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.