PZPN rozważa zagraniczną opcję. „To dobry kandydat”

Poszukiwania nowego selekcjonera reprezentacji Polski nabierają tempa, ale wciąż brakuje konkretów. Choć prezes PZPN Cezary Kulesza oficjalnie podkreśla, że w kręgu zainteresowań są głównie polscy trenerzy, to coraz częściej pojawiają się także zagraniczne nazwiska. Jednym z nich jest Nenad Bjelica, o którym w rozmowie z „PS Onet” opowiedział chorwacki dziennikarz.

Kandydat z twardą ręką

– Jeśli wasza reprezentacja potrzebuje trenera z twardą ręką, to jest to dobry kandydat – mówi chorwacki dziennikarz Tomislav Gabelić z portalu 24sata.hr, cytowany przez Przegląd Sportowy Onet.

Bjelica to szkoleniowiec, który lubi mieć pełną kontrolę nad drużyną. Do tej pory jednak nie pracował w roli selekcjonera, co budzi pewne wątpliwości co do jego przydatności na tym stanowisku.

– Jest to trener, który lubi mieć wszystko pod kontrolą, więc w mojej opinii bardziej pasuje do pracy w klubie – zauważa Gabelić.

Polska już go zna

Polscy kibice doskonale pamiętają Bjelicę z czasów jego pracy w Lechu Poznań. Chorwat prowadził Kolejorza w latach 2016-2018. Choć nie zdobył mistrzostwa Polski, zdołał dotrzeć do finału Pucharu Polski w sezonie 2016/2017. Lech uległ wtedy Arce Gdynia 1:2, co do dziś wielu kibicom Kolejorza nie daje spokoju.

Mimo to Bjelica zostawił po sobie w Poznaniu dobre wrażenie jako trener wymagający, dobrze zorganizowany i ceniący sobie dyscyplinę.

Problemy z liderami

Wątpliwości co do kandydatury Bjelicy pojawiają się również w kontekście jego relacji z zawodnikami. Chorwacki dziennikarz przypomina, że w Dinamie Zagrzeb, mimo sukcesów, Chorwat miał kłopoty z liderami szatni.

– W Chorwacji stał się bardzo popularny, gdy kilka lat temu sięgał po mistrzostwo i puchar z Dinamem. Przebąkiwało się wtedy, że zostanie następcą Zlatko Dalicia w naszej reprezentacji. Bjelica za wszelką cenę chciał przeforsować swoje pomysły, co doprowadzało do nieporozumień między nim a liderami drużyny. Miał pewne kłopoty z zawodnikami, co było przyczyną tak szybkiego odejścia – podkreśla Gabelić.

Kulesza nie zdradza kart

Wśród potencjalnych kandydatów na selekcjonera wymienia się również Kostę Runjaicia, jednak tutaj problemem może być konieczność wypłaty odszkodowania Udinese, gdzie obecnie pracuje Niemiec.

Cezary Kulesza stara się mieszać tropy i nie zdradza konkretów. Według medialnych doniesień, nowego selekcjonera mamy poznać najpóźniej do połowy lipca.

Jedno jest pewne – czas ucieka, a we wrześniu reprezentacja Polski wraca do walki w eliminacjach mistrzostw świata.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Wychowanek Lecha coraz bliżej oficjalnego powrotu. Kolejorz wzmacnia się przed Ligą Mistrzów

Lech Poznań nie zwalnia transferowego tempa i konsekwentnie sięga po swoich wychowanków. Transfer Skrzypczaka to jednak nie koniec. Według Tomasza Włodarczyka mistrzów Polski zasili także Robert Gumny.

Powrót po latach

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl, Lech jest bardzo blisko finalizacji rozmów z Robertem Gumnym. Kontrakt 27-letniego obrońcy z niemieckim Augsburgiem wygasa z końcem czerwca. A to z kolei otwiera drogę do powrotu do Poznania na zasadzie wolnego transferu.

– W gabinetach faktycznie toczą się rozmowy na temat zakontraktowania 27-latka. Obie strony mają być na tak i “jest bardzo blisko”. Trzeba to jeszcze tylko spiąć kontraktem. Słyszymy, że już w przyszłym tygodniu sprawa może zostać oficjalnie zamknięta – napisał Tomasz Włodarczyk.

Gumny to wychowanek Kolejorza, w którego pierwszym zespole rozegrał 97 oficjalnych spotkań. Jego solidne występy w Ekstraklasie zaowocowały transferem do Augsburga, gdzie przez pięć sezonów był podstawowym graczem. Na boiskach Bundesligi wystąpił 106 razy, strzelił dwie bramki i zanotował trzy asysty.

Skrzypczak pokazał drogę

Jeszcze niedawno Lech zaskoczył kibiców, sprowadzając z Jagiellonii Białystok Mateusza Skrzypczaka. 22-latek rozwinął się w klubie z Podlasia na jednego z najlepszych stoperów Ekstraklasy, co docenił nawet selekcjoner Michał Probierz. Skrzypczak został powołany na marcowe oraz czerwcowe zgrupowanie reprezentacji Polski i zagrał m.in. w meczach z Mołdawią i Finlandią.

To nie koniec osiągnięć wychowanka Lecha w tym sezonie. „Skrzypa” został ogłoszony obrońcą sezonu w tym sezonie Ekstraklasy.

Intensywny lipiec dla Kolejorza

Lech przygotowuje się do intensywnego początku sezonu. Ekstraklasa startuje już 18 lipca, a na inaugurację Kolejorz podejmie w Poznaniu Cracovię.

Mistrz Polski szykuje się także do eliminacji Ligi Mistrzów. W II rundzie kwalifikacyjnej zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Egnatia Rrogozhine – Breidablik. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 22 albo 23 lipca. Rewanż odbędzie się tydzień później.

Źródło: Meczyki.pl

Kulesza ma nowy plan na kadrę? Piszczek i Błaszczykowski mają pomóc… Brzęczkowi

Według informacji Przeglądu Sportowego, Jerzy Brzęczek jest faworytem Cezarego Kuleszy do objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski. Tym razem jednak były selekcjoner nie miałby pracować w pojedynkę. Do kadry mieliby dołączyć także Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek.

Trenerski tercet z doświadczeniem

Jak podaje PS, Błaszczykowski miałby pełnić funkcję swoistego dyrektora reprezentacji. Jego zadaniem byłoby pilnowanie, by podobne konflikty jak ten między Robertem Lewandowskim a Michałem Probierzem (i częścią drużyny) nie miały już miejsca.

Z kolei Piszczek, który od kilku lat zbiera trenerskie szlify, wspierałby Brzęczka na płaszczyźnie czysto sportowej.

Plan B?

Jeśli koncepcja z Brzęczkiem nie wypali, Kulesza ma przygotowany plan awaryjny. Jak podaje PS, drugim kandydatem jest Kosta Runjaić.

Niemiec zna polskie realia, prowadził m.in. Legię Warszawa, jednak jego obecne zatrudnienie w Udinese komplikuje sprawę. PZPN musiałby zapłacić odszkodowanie, co może studzić zapał działaczy.

Decyzja w lipcu

Jak twierdzi autor informacji, Mateusz Janiak, nazwisko nowego selekcjonera powinniśmy poznać do połowy lipca. Cezary Kulesza nie zamierza podejmować decyzji pochopnie.

Źródło: Przegląd Sportowy

Marcin Bułka na celowniku klubu z Premier League. Nicea twardo negocjuje

Marcin Bułka może być kolejnym polskim bramkarzem, który trafi do Premier League. Francuska Nicea prowadzi rozmowy z jednym z klubów z Anglii, ale na razie nie zamierza ustępować w kwestii ceny za swojego golkipera.

Czas na kolejny krok?

Reprezentant Polski od dwóch lat jest kluczową postacią OGC Nice. Jego dobra postawa między słupkami sprawiła, że należy do ścisłej czołówki bramkarzy Ligue 1. Sam zawodnik uważa, że to dobry moment, by zrobić kolejny krok w karierze.

Bułka ma ważny kontrakt z francuskim klubem tylko do czerwca 2026 roku. Dlatego coraz głośniej mówi się o transferze. 24-latek nie ukrywa, że marzy o powrocie do Anglii. W przeszłości był już zawodnikiem Chelsea, choć nie zdołał się tam przebić do pierwszego składu.

Sunderland chce Polaka

Jak poinformował Fabrizio Romano, o Polaka zabiega Sunderland. Te doniesienia potwierdził portal Meczyki.pl, który podał, że rozmowy między klubami rzeczywiście się toczą.

Na razie jednak negocjacje utknęły w martwym punkcie. Nicea wycenia swojego bramkarza na około 20 milionów euro i nie zamierza z tej kwoty rezygnować. Dla Sunderlandu, który dopiero co awansował do Premier League, może to być spora przeszkoda.

Co więcej, według Meczyków żaden inny klub nie złożył jeszcze oferty zbliżonej do żądań Francuzów.

Mocny sezon w Ligue 1

W zakończonym sezonie Bułka rozegrał dla Nicei 40 oficjalnych spotkań. Ośmiokrotnie zachował czyste konto.

Źródła: Meczyki.pl, Fabrizio Romano

Puchacz szuka nowego klubu. Była oferta od uczestnika Ligi Mistrzów

Tymoteusz Puchacz znów stoi przed ważnym wyborem w swojej karierze. Polski obrońca dostał zielone światło na szukanie nowego klubu, a na stole już pojawiła się pierwsza konkretna oferta. Co ciekawe, zgłosił się po niego klub, który jeszcze niedawno rywalizował w Lidze Mistrzów.

Trudny sezon i dwa spadki

Ostatnie miesiące nie były łatwe dla Puchacza. Latem zeszłego roku dołączył do niemieckiego Holstein Kiel, ale przygoda z 2. Bundesligą nie potrwała długo. Klub zrezygnował z jego usług już zimą.

Polak szybko znalazł nowe miejsce – został wypożyczony do angielskiego Plymouth Argyle. Tam rozegrał 18 oficjalnych spotkań, zanotował jedną asystę, ale nie zdołał uchronić drużyny przed spadkiem z Championship. Holstein Kiel również nie miał powodów do radości, bo po sezonie pożegnał się z 1. Bundesligą.

Slovan chciał, ale Puchacz podziękował

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl, sytuację Polaka bacznie śledził Slovan Bratysława. Mistrz Słowacji złożył konkretną propozycję transferu. Warto przypomnieć, że Slovan w minionym sezonie rywalizował w fazie ligowej Ligi Mistrzów.

Puchacz nie zdecydował się jednak na przyjęcie tej oferty.

– Zawodnik chce poczekać na inne propozycje, licząc na bardziej atrakcyjny kierunek – ustaliły Meczyki.pl.

Temat Lecha na razie zamknięty

W ostatnich tygodniach nie brakowało plotek o możliwym powrocie Puchacza do Lecha Poznań, którego jest wychowankiem. Na ten moment jednak konkretów w tej sprawie nie ma. Wszystko wskazuje na to, że defensor poczeka na dalszy rozwój sytuacji transferowej.

Źródło: Meczyki.pl

Lech Poznań zaszaleje na wewnętrznym rynku transferowym? Kluczowy piłkarz Ekstraklasy łączony z mistrzami Polski

Afimico Pululu wzbudza coraz większe zainteresowanie na rynku transferowym. W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że snajper Jagiellonii Białystok może trafić do Lecha Poznań. Sprawę szybko jednak wyjaśnił tygodnik Piłka Nożna, który sprawdził, jak wygląda sytuacja.

Kibicowski profil wywołał lawinę

Afimico Pululu to jeden z najgorętszych nazwisk w Jagiellonii. Choć niedawno zadebiutował w reprezentacji Demokratycznej Republiki Konga, to jego przyszłość w Białymstoku pozostaje niepewna. Napastnik wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

Turecki serwis Fotomac informował, że Pululu znalazł się na radarze Besiktasu Stambuł, co tylko podgrzało atmosferę wokół 25-latka.

Dodatkowo w polskich mediach pojawiły się spekulacje o możliwym transferze do mistrza kraju – Lecha Poznań. Informację tę jako pierwszy podał kibicowski profil JB1920, związany z Jagiellonią Białystok.

– Podajemy bardziej w ramach ciekawostki, ale mamy informację, że Lech Poznań złożył ofertę za Afimico Pululu – napisano na platformie X.

Piłka Nożna dementuje

Nie trzeba było długo czekać na sprostowanie tych informacji. Redakcja tygodnika Piłka Nożna skontaktowała się z osobami z klubu, by zweryfikować te doniesienia.

– Obecnie temat ten nie istnieje. Na ten moment Jagiellonia nie otrzymała żadnej oficjalnej propozycji od Lecha Poznań dotyczącej transferu Afimico Pululu – poinformowano w najnowszym materiale.

Nie jest tajemnicą, że Lech Poznań szuka wzmocnień w ataku przed nowym sezonem. Drużyna Nielsa Frederiksena walczyć będzie o Ligę Mistrzów, tytuł mistrza Polski i Puchar Polski.

Pululu mógłby stworzyć duet w ofensywie z kapitanem zespołu, Mikaelem Ishakiem, ale na razie takie zestawienie pozostaje w sferze spekulacji.

Przypomnijmy, że niedawno z Białegostoku do Poznania przeniósł się Mateusz Skrzypczak, który został wybrany najlepszym obrońcą minionego sezonu PKO Ekstraklasy.

Według medialnych doniesień Pululu znalazł się niedawno także na radarze francuskiego FC Nantes.

Źródło: Piłka Nożna, JB1920, Fotomac, infos-nantes.fr

Barcelona ogłosiła termin meczu na Camp Nou. Klub wraca do swojego domu

Po dwóch latach gry na Stadionie Olimpijskim, FC Barcelona oficjalnie wraca na Camp Nou. Klub poinformował, kiedy rozegrany zostanie pierwszy mecz na odnowionym stadionie.

Barcelona znowu u siebie

Legendarny stadion Camp Nou od dwóch lat przechodzi gruntowną modernizację. Przez ten czas FC Barcelona rozgrywała domowe spotkania na Stadionie Olimpijskim na wzgórzu Montjuic.

Kibice długo czekali na powrót drużyny na własny obiekt. Choć mówiło się, że pierwsze kolejki nowego sezonu La Liga „Blaugrana” spędzi na wyjazdach, to jeszcze przed ligową inauguracją dojdzie do symbolicznego meczu na Camp Nou.

Oficjalny komunikat klubu

W środę FC Barcelona opublikowała oficjalny komunikat, w którym potwierdziła datę pierwszego spotkania po powrocie na Camp Nou.

Pierwszy mecz odbędzie się 10 sierpnia i będzie to tradycyjne starcie o Puchar Gampera – poinformował klub. „Wracamy do domu” – napisali w mediach społecznościowych.

To towarzyskie starcie, który co roku kończy okres przygotowawczy Barcelony przed startem rozgrywek.

Powrót Cesca Fabregasa?

Media informują, że przeciwnikiem „Barcy” w meczu o Puchar Gampera ma być włoskie Como, ale oficjalne potwierdzenie wciąż nie padło.

Jeśli te doniesienia się potwierdzą, na Camp Nou wróci jedna z legend katalońskiego klubu – Cesc Fabregas, który obecnie jest trenerem drużyny z Serie A.

Źródło: FC Barcelona

fot. FC Barcelona

Legia dalej bez transferów. Barbero okazał się „kompletną bzdurą”, a Hagi szuka opcji

Legia Warszawa wciąż nie przeprowadziła transferu przed nadchodzącym sezonem. Trener Iordanescu zabrał na obóz ekipę bez nowych wzmocnień, co potęguje niezadowolenie wśród kibiców.

Era Iordanescu w Legii wystartowała

16 czerwca rozpoczął się nowy rozdział przy Łazienkowskiej. Edward Iordanescu oficjalnie rozpoczął pracę jako trener Legii Warszawa. Po kilku dniach treningów w Legia Training Center zespół udał się na zgrupowanie do austriackiego Leogangu.

Kibice cieszą się ze znalezionego trenera, jednak teraz mają inne zmartwienia. Niewiele dzieje bowiem w kwestii transferów do klubu z Łazienkowskiej.

Barbero jednak nie dla Legii

W ostatnich dniach hiszpańskie media informowały, że nowym napastnikiem Legii może zostać Ivan Barbero z Deportivo La Coruna. Informacje jako pierwszy podał dziennik „AS”.

– Imponujące występy Ivana wzbudziły zainteresowanie kilku klubów, a najbliżej pozyskania jego usług jest Legia. Polski klub nie widzi problemu w osiągnięciu porozumienia – informował hiszpański dziennik.

Teraz jednak temat został jednoznacznie zdementowany przez portal legia.net. Klubowe źródła określiły te doniesienia jako „kompletną bzdurę”.

W podobnym tonie sytuację skomentowało również TVP Sport, sugerując, że plotki o transferze Barbero zostały wykreowane przez lokalnych dziennikarzy w Hiszpanii.

Hiszpan w swojej karierze grał głównie w rodzimych klubach – Almerii, Osasunie Pampeluna, AD Alcorcon oraz ostatnio w Deportivo La Coruna. Jego kontrakt z obecnym zespołem obowiązuje do czerwca 2025 roku.

Co z Hagim?

Głównym tematem pozostaje możliwe pozyskanie Ianisa Hagiego, któremu wygasł kontrakt z Glasgow Rangers. Rumun współpracował już z Iordanescu w reprezentacji swojego kraju, gdzie nowy szkoleniowiec Legii pracował w latach 2022-2024.

Hagi nie ukrywa, że szuka odpowiedniego miejsca do dalszego rozwoju.

– Chcę trafić w dobre miejsce, gdzieś, gdzie mogę się rozwijać. Jestem świadomy tego, co mogę zrobić i że jeszcze nie osiągnąłem swojego maksymalnego potencjału. Chcę dojść gdzieś, gdzie będę mógł kontynuować swój rozwój. Jestem wolnym agentem. Odbieranie telefonów jest normalne, ale lepiej zapytać agentów. Jestem zrelaksowany, wiem, czego chcę od życia i czekam. Chcę grać na najwyższym poziomie i robić postępy – powiedział Hagi w rozmowie z digisport.ro, cytowany przez portal sport.pl.

Problemem może się jednak okazać jego pensja. Według Pawła Gołaszewskiego Hagi miał zarabiać w Szkocji około 1,4 mln euro rocznie.

Na razie Legia nie może się pochwalić żadnym wzmocnieniem, a czas do rozpoczęcia sezonu ucieka. 10 lipca stołeczny klub zagra u siebie z FK Aktobe w meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy. Z kolei 13 lipca Legię czeka starcie z Lechem Poznań o Superpuchar Polski.

Źródło: sport.pl, digisport.ro, TVP Sport, legia.net

Były kapitan reprezentacji Polski o decyzji Skorży. „Jeśli to prawda, bardzo nad tym ubolewam”

Maciej Skorża był głównym kandydatem na selekcjonera reprezentacji Polski. Najnowsze informacje sugerują jednak, że nie obejmie kadry.Były kapitan biało-czerwonych Jacek Bąk w rozmowie z portalem sport.tvp.pl skomentował te doniesienia.

Bąk o sytuacji ze Skorżą

Reprezentacja Polski wciąż czeka na nowego selekcjonera. Do niedawna wydawało się, że głównym faworytem jest Maciej Skorża. Jednak według informacji Mateusza Ligęzy z Radia Zet, temat jest praktycznie zamknięty.

– Zadecydowały sprawy prywatne, Skorża chce zostać w Japonii – poinformował dziennikarz.

Do sprawy odniósł się również prezes PZPN Cezary Kulesza, który w rozmowie z WP SportoweFakty studzi emocje.

– Nie mam takich informacji – przekazał.

Jednym z ekspertów, którzy od początku wskazywali Skorżę jako idealnego kandydata do objęcia kadry, był były kapitan reprezentacji Polski, Jacek Bąk. Dla portalu sport.tvp.pl skomentował najnowsze doniesienia.

– Jeśli to jest prawda, to bardzo nad tym ubolewam, wielka szkoda. Maciek byłby dobrym kandydatem do objęcia reprezentacji. Ma duże doświadczenie poza granicami kraju – podkreślił Bąk.

Były reprezentant Polski zwraca uwagę, że praca w Azji to dla Skorży cenne doświadczenie, które mogłoby zaprocentować w pracy z kadrą.

– Japonia i Zjednoczone Emiraty Arabskie to nie są łatwe miejsca do prowadzenia drużyny. Byłem w Katarze dwa lata i wiem, że trenerzy tam siedzą na gorących krzesłach. Dlatego darzę Maćka pełnym uznaniem – dodał.

Bąk przypomniał również swoje prywatne relacje ze Skorżą.

– Miałem też okazję z nim pracować, był w sztabie trenera Janasa i zawsze w niego wierzyłem. Nawet powiedziałem mu wtedy, że będzie dobrym trenerem – stwierdził były piłkarz.

Zdaniem Bąka, nawet jeśli Skorża teraz nie obejmie kadry, w przyszłości wciąż będzie poważnym kandydatem na selekcjonera. Bąk porównał też sytuację Skorży do Henryka Kasperczaka, który również odnosił sukcesy za granicą, ale nigdy nie poprowadził biało-czerwonych.

Na ten moment zdaniem Bąka najlepszym kandydatem na selekcjonera jest Jan Urban.

– Znam trenera Urbana, znam jego warsztat, miałem okazję trenować u niego, gdy był w sztabie Leo Beenhakkera. Dobrze by było, gdyby został selekcjonerem. Ale czy zostanie? Zobaczymy – ocenił.

Na koniec były kapitan reprezentacji zaapelował o rozsądny wybór nowego szkoleniowca.

– Najważniejsze, żeby przyszedł selekcjoner, który poukłada tę reprezentację – aby wygrywała i pokazywała fajny futbol. Miejmy nadzieję, że prezes Kulesza wybierze odpowiedniego kandydata. Trzymam za niego mocno kciuki – podsumował w rozmowie z sport.tvp.pl.

Źródła: TVP Sport, Radio Zet, WP SportoweFakty

Lech Poznań niedługo zaczyna walkę o Ligę Mistrzów. Wiadomo, gdzie obejrzeć pierwszy mecz

Lech Poznań już za nieco ponad miesiąc rozpocznie walkę o Ligę Mistrzów. Mistrzowie Polski zmierzą się ze zwycięzcą pary KF Egnatia – Breidablik Kopavogur. Wiadomo już, że spotkanie przy Bułgarskiej pokaże Telewizja Polska.

Lech wkracza do gry o Ligę Mistrzów

Lech Poznań przygotowuje się do nowego sezonu, w którym najważniejszym celem są eliminacje do Ligi Mistrzów. Na początek mistrzowie Polski zagrają w 2. rundzie kwalifikacji, w której byli rozstawieni. Losowanie przyniosło dla „Kolejorza” stosunkowo korzystny scenariusz.

Podopieczni Nielsa Frederiksena zmierzą się ze zwycięzcą pary KF Egnatia (Albania) – Breidablik Kopavogur (Islandia). Zanim Lech pozna rywala, drużyny te muszą rozstrzygnąć rywalizację w 1. rundzie eliminacji.

Domowy mecz przy ulicy Bułgarskiej odbędzie się 22 lipca o godzinie 20:30. Jak poinformowano, spotkanie pokaże Telewizja Polska. Na ten moment nie wiadomo jeszcze, na którym konkretnie kanale zostanie przeprowadzona transmisja.

Wciąż nie ma również informacji o rewanżu, który zaplanowano na 30 lipca. Miejsce i szczegóły tego spotkania będą zależeć od wyniku pary Egnatia – Breidablik.

Jeszcze przed pierwszym meczem 2. rundy UEFA rozlosuje pary 3. fazy kwalifikacji. Wówczas Lech nie będzie już rozstawiony. A to z kolei oznacza, że prawdopodobnie trafi na dużo silniejszego przeciwnika.

Źródło: TVP Sport

Ronaldinho Show w Chorzowie przyciągnęło tłumy. Ogromna liczba widzów śledziła mecz legend

Mecz Ronaldinho Show na Stadionie Śląskim okazał się prawdziwym hitem. Na trybunach zasiadło ponad 54 tysiące kibiców, a łączna oglądalność transmisji w telewizji i Internecie sięgnęła prawie sześciuset tysięcy osób!

Tłumy na Śląskim i świetne wyniki oglądalności

W sobotę na Stadionie Śląskim w Chorzowie rozegrano mecz Ronaldinho Show, w którym kibice mogli zobaczyć na żywo byłe gwiazdy futbolu. Na trybunach pojawiło się dokładnie 54 172 widzów.

Wśród piłkarzy znaleźli się m.in. Ronaldinho, Helton, Edmilson, Anderson Polga i Andre Santos, a w polskiej ekipie wystąpili m.in. Kamil Grosicki, Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Michał Pazdan czy Artur Boruc.

Drużynę prowadził były selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, a dwa gole dla Biało-Czerwonych strzelił Maciej Makuszewski. W serii rzutów karnych skuteczniejsi okazali się Polacy, a bohaterem został Rafał Gikiewicz, który obronił dwie jedenastki.

Wydarzenie cieszyło się również dużym zainteresowaniem wśród osób, które śledziły transmisję w telewizji i online. Według TVP Sport, średnia oglądalność meczu w ich kanale wyniosła 358 363 widzów, a po uwzględnieniu wyników „out of home” liczba ta wzrosła do 485 704 osób.

Transmisja internetowa, dostępna na stronie TVPSPORT.PL, w aplikacji mobilnej i na Smart TV, zgromadziła dodatkowo 109 tysięcy użytkowników.

Łącznie mecz śledziło więc blisko 600 tysięcy widzów, co pokazuje, że zainteresowanie wydarzeniem wyraźnie wykraczało poza sam stadion.

Źródło: TVP Sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.