Jerzy Brzęczek coraz bliżej powrotu na ławkę trenerską! Były selekcjoner łączony z Legią Warszawa

Pozycja Czesława Michniewicza w Legii Warszawa z każdą kolejną porażką w Ekstraklasie wydaje się być coraz gorsza. „Przegląd Sportowy” poinformował, że Dariusz Mioduski ma na oku kilku szkoleniowców, którzy mogliby zastąpić Michniewicza, a wśród nich jest Jerzy Brzęczek.

W obecnym sezonie kibice Legii Warszawa mogą mieć naprawdę mieszane uczucia co do ich ukochanej drużyny. Piłkarze dowodzeni przez Czesława Michniewicza znakomicie radzą sobie w europejskich pucharach, jednak dobrej dyspozycji nie potrafią przełożyć na spotkania w polskiej Ekstraklasie. Obecnie Legia zajmuje 15. miejsce w lidze i ma zaledwie 2 punkty przewagi nad strefą spadkową.

Porażka z Lechem

Ponownie głośno o potencjalnej zmianie trenera w Legii Warszawa zrobiło się po ostatniej porażce z Lechem Poznań. Wszyscy wiemy, jak ważne jest starcie pomiędzy tymi drużynami, a Czesławowi Michniewiczowi nie udało się go wygrać. Po meczu w mediach pojawiła się informacja, że póki co Dariusz Mioduski nie zdecyduje się na zmianę trenera, jednak władze kluby rozpoczęły przeczesywanie rynku.

Kandydaci do zastąpienia Michniewicza

Dziennikarze „Przeglądu Sportowego” przekazali, że władze Legii faktycznie rozpoczęły poszukiwania trenera, który mógłby zastąpić Czesława Michniewicza. Wśród kandydatów znaleźli się m.in. Marcin Brosz oraz Jerzy Brzęczek, obaj pozostają nadal bezrobotni. Marzeniem Dariusza Mioduskiego jest jednak Marek Papszun. W tym przypadku na przeszkodzie stoi kontrakt 47-letniego szkoleniowca z Rakowem Częstochowa oraz przepisy PZPN, które mówią, że dany trener może prowadzić w jednej rundzie Ekstraklasy tylko jeden klub.

– Mioduski najchętniej zdecydowałby się na Marka Papszuna, tylko że tu chęci niewiele dają. Szkoleniowiec Rakowa ma ważny kontrakt, wątpliwym jest, by właściciel klubu Michał Świerczewski zgodził się na taki transfer. Poza tym przepisy PZPN uniemożliwiają szkoleniowcowi pracy w dwóch zespołach w jednej rundzie – napisano w „Przeglądzie Sportowym”.

Doniesienia z obozu Legii

Prezes Legii Warszawa, Dariusz Mioduski, przekazał portalowi „Sport.pl”, że na razie nie zanosi na zmianę trenera. – Pracujemy dalej – przekazał właściciel klubu.

– Widzimy, co się dzieje. Że gramy słabo, i to nie tylko z Lechem, bo od dłuższego czasu. Sytuacja jest dynamiczna, ale nie na tyle, by robić jakieś nerwowe ruchy, czyli zmieniać trenera na trzy dni przed meczem z Napoli – powiedziała w poniedziałek osoba związana z Legią Warszawa.

źródło: przeglad sportowy, sport.pl

Dyrektor reprezentacji Polski zdradza kulisy meczu z Albanią. „Nikogo od nas nie interesował walkower”

Jakub Kwiatkowski, dyrektor reprezentacji Polski i rzecznik prasowy PZPN, udzielił wywiadu, w którym odniósł się do ostatniego meczu Albania-Polska. – Jadąc do Tirany spodziewaliśmy się, że będzie gorąco, ale nie przypuszczałem, że aż tak – stwierdził przedstawiciel PZPN.

Za nami październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski, podczas którego Biało-Czerwoni zdobyli komplet punktów w spotkaniach z San Marino oraz Albanią. Szczególnie to drugie spotkanie zagwarantowało nam wiele emocji, choć niestety nie było to spowodowane wyłączenie aspektami sportowymi.

Przerwany mecz z Albanią

Reprezentacja Polski zapewniła sobie zwycięstwo z Albanią dzięki bramce Karola Świderskiego, która padła w drugiej połowie meczu. Kilka sekund po zdobytym golu albańscy kibice zaczęli rzucać przeróżnymi przedmiotami w kierunku polskich piłkarzy. Sędzia przerwał spotkanie, jednak po kilkunastu minutach zawodnicy obu drużyn wrócili na murawę, by dokończyć rozgrywkę.

Kulisy

Jakub Kwiatkowski w rozmowie z „Faktem” zdradził, jak całe zamieszanie z przerwaniem meczu wyglądało od kulis. Jak się okazuje, Albańczycy byli wściekli na Polaków, że ci zeszli z boiska pomimo tego, że sędzia sam zarządził przerwę.

– Od początku było bardzo nieprzyjemnie. Atmosfera gęstniała z każdą minutą. Już w trakcie polskiego hymnu zostaliśmy wygwizdani, a potem zaczęło się rzucanie różnymi przedmiotami, przede wszystkim butelkami w Wojtka Szczęsnego, Piotrka Zielińskiego, czy szczególnie Karola Świderskiego, na którego spadł grad butelek, kiedy cieszył się po strzelonym golu. I to nie była jedna, dwie, trzy, ale ze dwieście – zdradził Jakub Kwiatkowski.

– Jeden z nich (Albańczyków – przyp. red.) krzyczał do nas: „Co wy robicie, co wy robicie? Dlaczego schodzicie z boiska? Dlaczego nie chcecie grać? Boicie się?” Odkrzyknąłem mu: „A co wy robicie? Co robią was Ji kibice? Sędzia przewał mecz i nakazał zejść do szatni, to zeszliśmy”. Ale nikogo od nas nie interesował walkower. My chcieliśmy, żeby arbiter wznowił spotkanie, aby je dokończyć – dodał dyrektor reprezentacji Polski.

Wspomnienia z przeszłości

Kwiatkowski jest związany z reprezentacją Polski już od dobrych kilku lat. Został on zapytany o wcześniejsze tego typu zamieszki i jak przyznaje, nigdy nie było tak gorąco, jak podczas ostatniego meczu w Albanii.

– Jadąc do Tirany spodziewaliśmy się, że będzie gorąco, ale nie przypuszczałem, że aż tak. Pamiętam, jak za czasów Adama Nawałki graliśmy z Rumunią. Wygraliśmy 3:0. Siedzieliśmy na wydzielonych miejscach na trybunach. Miejscowi byli tak wkurzeni przegraną, że w pewnym momencie zaczęli na nas pluć, doszło do jakiejś szarpaniny. Uciekliśmy stamtąd. Podobnie było podczas spotkania z Czarnogórą w Podgoricy – wspomniał Kwiatkowski.

– Także, bywało różnie, ale nigdy tak ekstremalnie jak ostatnio w stolicy Albanii – dodał.

źródło: FAKT

Dziekanowski po raz kolejny krytykuje Sousę. „Widzę tu dwie problematyczne kwestie…”

Dariusz Dziekanowski w swoim felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego” po raz kolejny przejechał się po Paulo Sousie. Były reprezentant Polski uważa, że dokładanie kolejnych obowiązków Portugalczykowi jest zabiegiem czysto PR-owym, który ma na celu zakrycie pewnych niedociągnięć.

Po ostatnich meczach reprezentacji Polski wydawało się, że Paulo Sousa, choć na chwilę zamknął usta swoim krytykom. Niestety, zwycięstwa z San Marino oraz Albanią na nic się w tej kwestii zdały, gdyż przeciwnicy portugalskiego szkoleniowca nadal go krytykują. Po ostatnich dwóch zwycięstwach eksperci nie mają powodu, by krytykować Sousę za złe wyniki, tak więc obecnie głównym tematem jest nieprzejeżdżanie selekcjonera na mecze Ekstraklasy.

Dziekanowski krytykuje

Swoje „trzy grosze” dorzucił dziś Dariusz Dziekanowski. Były reprezentant Polski w felietonie dla „Przeglądu Sportowego” wytknął Sousie to, że ten nie przyjeżdża na mecze Ekstraklasy. Następnie 59-latek ocenił, że organizowanie zgrupowań dla piłkarzy z Ekstraklasy oraz szkoleń dla polskich trenerów jest zabiegiem czysto PR-owym.

– Portugalczyk prowadzi naszą kadrę z pozycji gościa – bywa tu tylko przy okazji zgrupowań i dosyć konsekwentnie ignoruje mecze z udziałem polskich drużyn – napisał Dariusz Dziekanowski w felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego”.

– Widzę tu dwie problematyczne kwestie. Po pierwsze, na takie przedsięwzięcia należałoby uzgadniać z selekcjonerem w momencie, gdy się go zatrudnia. Obecne, dokładanie mu dodatkowych, krajowych obowiązków, to PR-owe zagrywki, które mają przykryć pewne niedociągnięcia czy niedomówienia przy zawieraniu umowy – ocenił Dziekanowski pomysł szkoleń dla polskich trenerów.

– Drugi problem jest taki, że nie mamy pełnego przekonania, że w przypadku Paulo Sousy mamy do czynienia z fachowcem z prawdziwego zdarzenia, albo chociaż ponadprzeciętnie utalentowanym trenerem – dodał 59-latek.

źródło: przeglad sportowy

Co dalej z Czesławem Michniewiczem? „Legia sonduje rynek”

Jaka przyszłość czeka Czesława Michniewicza? Najnowsze doniesienia mówią, że 51-letni trener pozostanie na stanowisku pierwszego trenera Legii Warszawa, jednak władze klubu rozpoczęły przeczesywanie rynku.

Obecny sezon jest istną sinusoidą w wykonaniu Legii Warszawa. Głównym problemem w utrzymaniu równej formy jest konieczność gry na kilku frontach. Z jednej strony mistrzowie Polski znakomicie radzą sobie w europejskich pucharach, gdzie ostatnio pokonali Leicester, z drugiej jednak Legioniści fatalnie wyglądają na krajowym podwórku. Po 11 kolejkach Legia zajmuje 15. miejsce w Ekstraklasie (ma 2 mecze zaległe).

Porażka Legii

Wydawało się, że szalę goryczy może przelać potencjalna porażka w hitowym meczu z Lechem Poznań. Górą w tym meczu faktycznie okazał się Kolejorz, który odniósł wyjazdowe zwycięstwo 1:0 po bramce Mikaela Ishaka. Póki co Dariusz Mioduski nie zdecydował się na zmianę trenera, a co będzie dalej?

Legia przeczesuje rynek

Dziennikarze portalu „Legia.net” przekazali, że niedzielna porażka z Lechem nie spowoduje zwolnienia trenera Michniewicza i ten będzie mógł dalej pracować na obecnym stanowisku. Z drugiej strony dowiadujemy się, że władze klubu sondują rynek, jednak nie chcą robić tego w pośpiechu.

– Owszem, Legia sonduje rynek, musi być przygotowana na każdą okoliczność, ale nie chce robić tego na szybko. A także dać obecnemu szkoleniowcowi szansę na wyprowadzenie zespołu z kryzysu. Przede wszystkim z ligowego kryzysu – czytamy na portalu „Legia.net”.

Tydzień prawdy

Powyższe doniesienia potwierdza Tomasz Włodarczyk z portalu „meczyki.pl”. Dziennikarz dodał, że kluczowy może okazać się najbliższy tydzień.

– Według naszych informacji Czesław Michniewicz nie zostanie jednak teraz zwolniony. Trener na razie dostał wotum zaufania, ale najbliższy tydzień może się okazać decydujący – przekazał Tomasz Włodarczyk.

– Włodarze zastanawiają się nad różnymi scenariuszami. W gabinetach trwają gorące dyskusje na temat posady trenera – dodał.

źródło: Legia.net, meczyki.pl

Lech Poznań górą w hicie Ekstraklasy! Legia w coraz gorszej sytuacji [REAKCJE]

Lech Poznań pokonał w hicie 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legię Warszawa 1:0. Dzięki wygranej Kolejorz utrzymał pozycję lidera ligi, a klub z Warszawy nadal zajmuje 15. miejsce w tabeli.

Za nami hit 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy, na który polscy kibice czekali od początku tego sezonu. Lech Poznań pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył niezawodny Mikael Ishak, który z ośmioma trafieniami jest liderem klasyfikacji strzelców w Ekstraklasie.

Dzięki dzisiejszej wygranej Lech Poznań utrzymał się na fotelu lidera Ekstraklasy, na którym zasiada nieprzerwanie od 4. kolejki. Na ten moment Kolejorz ma dwa punkty przewagi nad Lechią Gdańsk. Z kolei Legia Warszawa w związku z dzisiejszą porażką nadal utrzymuje się w dole tabeli, a żeby być precyzyjnym, to obecnie zajmuje 15. miejsce w ligowej tabeli. Legioniści mają nad strefą spadkową zaledwie dwa punkty przewagi. Różnica punktowa między Lechem a Legią wynosi już 15 punktów.

https://twitter.com/WBakowicz/status/1449790051471269893

https://twitter.com/KKSczyliJa/status/1449790037319688193

https://twitter.com/krzysztofbiega7/status/1449789808490995717

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1449794218189279235

https://twitter.com/OfPolski/status/1449778956018745344

https://twitter.com/czlowiek_bobr/status/1449788981743398916

Tobiasz obronił rzut karny!

https://twitter.com/D__Stachowiak/status/1449769384248057860

https://twitter.com/jakubwydra_94/status/1449788541739978753

https://twitter.com/micmil95/status/1449787856558465027

https://twitter.com/Bart_Wieczorek/status/1449787975185862657

Co dalej z Michniewiczem?

https://twitter.com/mlanczkowski/status/1449789195241799682

https://twitter.com/DDawcioo/status/1449778538631077901

https://twitter.com/Hubert__Michno/status/1449796993761648648

https://twitter.com/LigezaMateusz/status/1449793044178427912

https://twitter.com/WBakowicz/status/1449790341113126916

Skauci czołowego klubu z Włoch pojawią się na meczu Legia-Lech. Wiemy, kogo będą obserwować

Już tylko godziny dzielą nas od meczu Legia Warszawa-Lech Poznań, który z pewnością elektryzuje całą piłkarską Polskę. Dzisiejszy hit Ekstraklasy z trybun będzie śledzić skaut jednego z czołowych klubów włoskiej Seria A. Kogo będzie obserwować?

Hit Ekstraklasy!

Dziś o godzinie 17:30 w Warszawie rozpocznie się hit 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym zmierzą się Legia Warszawa oraz Lech Poznań. Na starcie sezonu polskiej ligi zdecydowanie lepiej wyglądał Kolejorz, który po 10 kolejkach zasiadał na fotelu lidera z 21 punktami. Zdecydowanie gorzej w sezon na naszych boiskach weszła Legia, która obecnie ociera się o strefę spadkową. Nie najlepsza forma Legii w Ekstraklasie jest głównie spowodowana obowiązkiem łączenia gry na kilku frontach. Póki co podopiecznym Michniewicza zdecydowanie lepiej idzie w europejskich pucharach, jednak mecz z Lechem jest najlepszą możliwą okazją, do powrotu na zwycięską ścieżkę w PKO BP Ekstraklasie.

Skauci na meczu Legia-Lech

Już wcześniej informowaliśmy, że na meczu Legia-Lech pojawią się skauci kilku europejskich klubów. Na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej mają zasiąść przedstawiciele m.in. Herthy Berlin, Borussii Moenchengladbach, czy Fiorentiny. Na tym jednak nie koniec.

Kamiński coraz bliżej transferu

Sebastian Staszewski z portalu „Interia Sport” przekazał, że na dzisiejszym hicie Ekstraklasy ma zjawić się skaut jeszcze jednego klubu. Mowa o włoskiej Atalancie, której przedstawiciel ma obserwować poczynania Jakuba Kamińskiego. Ten sam skaut miał oglądać występ Kamińskiego w meczu ze Śląskiem Wrocław.

– Dziś sytuacja jest całkiem inna. Lech rozumie, że Kuba powoli szykuje się do wyjazdu. To sprawia, że wokół niego coraz więcej zainteresowanych klubów. Jednym z nich jest Atalanta, która zimą prawdopodobnie złoży nową ofertę – zdradziła jedna z osób z otoczenia piłkarza.

źródło: Interia Sport

lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Niemieckie media wystawiły oceny Krzysztofowi Piątkowi. To nie był jego najlepszy mecz

Sobotni występ Krzysztofa Piątka przeciwko Eintrachtowi Frankfurt z pewnością nie należy do jednego z najlepszych w karierze reprezentanta Polski. Hertha wygrała spotkanie 2:1, a polski napastnik zakończył mecz bez strzelonej bramki, choć miał do tego kilka dogodnych sytuacji.

Wygrana Herthy

Hertha Berlin w 8. kolejce Bundesligi mierzyła się na wyjeździe z Eintrachtem Frankfurt. Spotkanie zakończyło się wygraną zespołu gości 2:1, dla którego bramki zdobyli Marco Richter oraz Jurgen Ekkelenkamp. Jedynego gola gospodarzy zdobył Goncalo Paciencia. Dzięki wygranej berlińczycy uciekli nieco od strefy spadkowej, od której dzielą ich obecnie 4 punkty.

Piątek bez gola

We wspomnianym meczu po raz pierwszy po powrocie z kontuzji w wyjściowym składzie wyszedł Krzysztof Piątek. Reprezentant Polski spędził na murawie 61 minut, jednak w tym czasie nie zdołał ani razu pokonać bramkarza rywali. Polak miał dwie dogodne sytuacje na zdobycie gola, jednak żadnej z nich nie wykorzystał. Oba pudła Piątka obejrzycie TUTAJ.

Przeciętne oceny

Niestety, ale Krzysztof Piątek zebrał za swój występ nie najlepsze noty. Portal statystyczny „WhoScored.com” ocenił Polaka na 6.4 w skali 1-10. Inny serwis zajmujący się statystykami, „SofaScore” wystawił Krzyśkowi za wczorajszy mecz notę 6.2. Z kolei niemiecki „BILD” ocenił Polaka na ocenę „4” w skali 1-6, gdzie „1” jest notą najlepszą, a „6” najgorszą. „Kicker” wystawił Piątkowi ocenę „4.5” w tej samej skali bo „BILD”.

Fatalne pudło Krzysztofa Piątka. Polak pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem [WIDEO]

Krzysztof Piątek powoli wraca do regularnej gry po kilkumiesięcznej przerwie. W sobotę polski napastnik wyszedł w wyjściowym składzie Herthy Berlin na mecz z Eintrachtem Frankfurt. Reprezentant Polski zakończył spotkanie bez strzelonej bramki, choć miał do tego kilka dobrych sytuacji.

https://twitter.com/viaplaysportpl/status/1449396237720068097

Gol Mbappe spowoduje zmianę przepisów dot. spalonego? „Istnieją sposoby, by poprawić te zapisy”

Bramka Kyliana Mbappe w finale Ligi Narodów wywołała wielkie poruszenie w świecie futbolu. Czy dzięki bramce Francuza zmianie ulegną przepisy dotyczące spalonego w piłce nożnej? Głos w tej sprawie zabrał szef sędziów UEFA.

W finale Ligi Narodów Francja pokonała Hiszpanię 2:1. Bramkę na wagę zwycięstwa w 80. minucie zdobył Kylian Mbappe, co wzbudziło kontrowersje wśród piłkarzy, ekspertów oraz kibiców. Wszystko z powodu niezrozumiałych przepisów dotyczących spalonego.

Kontrowersyjna bramka Mbappe

Akcję bramkową zapoczątkował Theo Hernandez, który zagrał prostopadłą piłkę do Kyliana Mbappe, który w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej. Na szczęście dla Francuzów po drodze piłkę dotknął jeszcze obrońca reprezentacji Hiszpanii, Eric Garcia, co wg obecnych przepisów anulowało spalonego i dzięki czemu bramka Mbappe mogła być prawidłowo uznana.

Komentarz szefa sędziów UEFA

Po kilku dniach od tego wydarzenia sprawę skomentował szef sędziów UEFA, Roberto Rosetti. Według niego sędziowie meczu Francja-Hiszpania podjęli słuszną decyzję, jednak nie wykluczył, że wkrótce przepisy dot. spalonego mogą ulec zmianie.

Na podstawie przepisów interpretacji sędziowie podjęli poprawną decyzję – ocenił Roberto Rosetti.

– Niemniej jednak ten przypadek pokazuje nam, że aktualna interpretacja tego przepisu kłóci się z duchem gry, gdyż chodzi o to, aby uniknąć sytuacji, w których jakikolwiek zawodnik korzysta ze swojej pozycji spalonej. Istnieją sposoby, by poprawić te zapisyzauważył szef sędziów UEFA.

– Kontaktowałem się już z FIFA i IFAB. Przedyskutujemy możliwe rozwiązania na najbliższym spotkaniu grona technicznego, które odbędzie się 27 października – dodał Włoch.

„Transfermarkt” zaktualizował wartości piłkarzy w Ekstraklasie. Kacper Kozłowski samodzielnym liderem

Serwis „Transfermarkt” zaprezentował nowe wartości piłkarzy, występujących w polskiej Ekstraklasie. Od wczoraj najwyżej wycenianym piłkarzem jest Kacper Kozłowski, który wcześniej dzielił pozycję lidera z Jakubem Kamińskim.

Najwyżej wyceniani piłkarze w Ekstraklasie

Od 15 października najbardziej wartościowym piłkarzem w Ekstraklasie jest Kacper Kozłowski, którego wartość wzrosła z 5 do 8 milionów euro. Na drugim miejscu znajduje się Jakub Kamiński, który również zaliczył wzrost wartości w porównaniu z poprzednim notowaniem. Od wczoraj piłkarza Lecha Poznań jest wart 6 milionów euro (wcześniej jego wartość wynosiła 5 milionów). Podium zamyka Luquinhas z wartością 3,5 mln euro, jednak jego wartość pochodzi z maja tego roku.

https://twitter.com/Nitrov01/status/1449106984830226432

Wzrosty

Największy wzrost w całym zestawieniu zaliczył Mateusz Żukowski. Wycena piłkarza Lechii Gdańsk wzrosła z 200 tysięcy euro do 2,5 miliona euro. Jeśli chodzi o największą zmianę procentową wartości, to również należy ona do Żukowskiego (+1150%).

Spadki

Z kolei największy zjazd zaliczył piłkarza Radomiaka Radom, Rhuan, którego wartość spadła o 1,1 miliona euro. Natomiast największy procent swojej wartości utracił inny piłkarz Radomiaka, Mario Rondon (66,7%). Tyle samo na wartości stracił Krzysztof Kiklaisz z Górnika Zabrze, który jednak głównie występuje w rezerwach.

Albańska federacja oskarżyła polskich kibiców o prowokację. Mamy odpowiedź PZPN

Wciąż nie zakończyła się sprawa związana ze skandalicznym zachowaniem albańskich kibiców podczas meczu Albania-Polska. Najpierw albańska federacja oskarżyła Polaków o prowokację, a teraz na zarzuty odpowiedział przedstawiciel PZPN, Jakub Kwiatkowski.

Podczas wtorkowego meczu Albania-Polska rozgrywanego w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata, doszło do obrzydliwego zachowania tamtejszych kibiców. Po strzelonym golu przez Karola Świderskiego albańscy kibice zaczęli rzucać butelkami i innymi przedmiotami, które mieli przy sobie, w stronę polskich piłkarzy. Niewiele zabrakło, a spotkanie zostałoby uznane jako walkower na korzyść Biało-Czerwonych.

Oskarżenia Albańczyków

Po zakończeniu spotkania, gdy emocje już nieco opadły, albańska federacja wystosowała oświadczenie, w którym oskarżyła polskich kibiców znajdujących się na stadionie o prowokację. Fragment tekstu znajdziecie poniżej:

Mecz pokazał nam również kilka poważnych problemów, które należy jak najszybciej rozwiązać. Incydenty, które nie przynoszą chwały nam, Albanii oraz jej wspaniałym kibicom.

Zdajemy sobie sprawę, że incydenty z wtorkowej nocy nas nie promują. Musimy wyciągnąć z tego lekcję. Mieliśmy 22 000 wspaniałych fanów, a tylko kilkanaście osób zniweczyło wszystko, co zespół do tej pory zrobił.

Jedno jest pewne: nie mamy brutalnych kibiców, nie mieliśmy w historii kibiców problematycznych. Wręcz przeciwnie, doskonałe zachowanie, jakie nasi kibice dają w meczach i poza boiskiem drużynie, jest powodem do dumy.

Wtorkowe wydarzenia są wynikiem ciągłej prowokacji i bardzo agresywnego zachowania polskich kibiców. Polscy kibice są znani z takich zachowań i od wielu dni osoby zaangażowane w mecz dokładały wszelkich starań, by zapobiec poważniejszym wydarzeniom.

Nie możemy zapominać, że w tym samym czasie Polacy byli na trybunach na Wembley podczas meczu Anglia – Węgry i odnotowali liczne starcia z lokalnymi kibicami i lokalną policją (…). W żadnym momencie nikt nie powinien wskazywać palcem winnych, ale wspólnie powinniśmy się zastanowić, co zrobić, by wykonywać dobrze swoją pracę.

Odpowiedź PZPN

Na odpowiedź ze strony PZPN-u nie musieliśmy długo czekać. Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN, w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”  skomentował zarzuty, jakie padły ze strony albańskiej federacji.

– Czy prowokacją naszych fanów było gwizdanie gospodarzy podczas odgrywania polskiego hymnu? Przypomnę tylko, że w Warszawie, miesiąc wcześniej, polscy kibice bili brawo podczas hymnu Albanii. Byliśmy bardzo blisko sektora polskich kibiców jeszcze przed meczem. Tuż przy trybunie wywiadu udzielał selekcjoner. Przy okazji widziałem, co działo się obok. Albańscy kibice rzucali w nasz sektor butelkami, pokazywali środkowe palce, zaczepiali. Zatem jak nazwać takie zachowanie? – pyta Jakub Kwiatkowski.

– Czy właśnie z powodu starć na Wembley albańscy kibice rzucali w naszych zawodników butelkami? Nie będziemy odnosić się do tych zarzutów. Wszyscy widzieli, co działo się na stadionie. Delegat również, co zresztą odnotował w raporcie po meczu – dodał rzecznik prasowy PZPN.

źródło: wp sportowe fakty

Przełom ws. Matty’ego Casha?! Paulo Sousa spotka się z piłkarzem Aston Villi

Matty Cash jest coraz bliżej powołania do reprezentacji Polski. Według doniesień Tomasza Włodrczyka z portalu „meczyki.pl” selekcjoner reprezentacji Polski, Paulo Sousa, w najbliższy weekend ma spotkać się z piłkarzem Aston Villi.

Polski paszport coraz bliżej!

Od kilku tygodni wiemy, że Matty Cash jest zainteresowany grą w reprezentacji Polski. Anglik z polskimi korzeniami rozpoczął już proces uzyskania polskiego paszportu, który umożliwiłby mu grę w narodowych barwach. 24-latek złożył już wszystkie wymagane dokumenty i na horyzoncie nie widać żadnych przeciwskazań, by nie miał on otrzymać polskiego obywatelstwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szczęsny przedstawił swoje zdanie ws. Casha. „Nigdy mi to nie przeszkadzało”

Selekcjoner nie obejrzy meczu Legia-Lech

Niemal od początku pracy Paulo Sousy z reprezentacją Polski w mediach przewija się dyskusja o tym, że Portugalczyk nie jeździ na spotkania Ekstraklasy. Już w najbliższą niedzielę na polskich boiskach dojdzie do hitu – Legia Warszawa zmierzy się z Lechem Poznań. Na tym spotkaniu zabraknie 51-letniego trenera, który ma inne priorytety. Jak podał Tomasz Włodarczyk z „meczyki.pl”, Portugalczyk na nieco ponad tydzień wyleci do Anglii, gdzie będzie śledził poczynania swoich podopiecznych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa zarobił już połowę tego, co Brzęczek. Gigantyczne wynagrodzenie Portugalczyka

Sousa spotka się z Cashem

Głównym celem wyjazdu Sousy na Wyspy jest Matty Cash. Selekcjoner Biało-Czerwonych ma zamiar obejrzeć spotkanie Aston Villi z trybun oraz spotkać się z piłkarzem.

Stanowisko Paulo Sousy

Jakie stanowisko ws. powołania do reprezentacji Polski ma Paulo Sousa? We wcześniejszych wywiadach Portugalczyk mówił, że jego decyzja ws. powołania będzie zależeć przede wszystkim od tego, czy 24-latek będzie w stanie otrzymać wszystkie wymagane dokumenty. Jeszcze kilka tygodni temu selekcjoner reprezentacji Polski twierdził, że skupia się wyłącznie na piłkarzach, jakich ma do dyspozycji. Do tego grona nie należy wciąż Matty Cash, jednak wkróce może się to zmienić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: PZPN pozwie angielską federację za niesłuszne oskarżenia? „Czekamy na przesłanie akt sprawy z FIFA”

źródło: meczyki.pl

Znakomity gest Rafała Gikiewicza! Bramkarz Augsburga chce pomóc Marcinowi „Borkosiowi” Borkowskiemu

Ratownik medyczny Marcin Borkowski, znany w Internecie jako „Borkoś”, w środę uległ poważnemu wypadkowi. Swoją pomocą w dojściu do zdrowia zaoferował Rafał Gikiewicz.

Borkoś od dobrych kilku lat tworzy materiały wideo w serwisie youtube. W swoich filmach nie tylko relacjonuje to, co wydarzyło się podczas jego służby, ale także stara się edukować polskie społeczeństwo w zakresie pierwszej pomocy. Marcin jest wolontariuszem i patroluje ulice Warszawy na swoim Motombulansie. Nasz bohater zaskarbił sobie sympatię internautów nie tylko ze względu na to, co robi, ale także z powodu tego, jakim jest człowiekiem. Wielu fanów piłki nożnej mogło poznać Borkosia w jednym z „Hejt Parków” na „Kanale Sportowym” tuż po tym, jak Christian Eriksen przeszedł zawał serca.

Poważny wypadek Borkosia

W środę w mediach pojawiła się smutna informacja, mówiąca o tym, iż Borkoś uległ poważnemu wypadkowi. Dziś na jego mediach społecznościowych otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie tych informacji, najprawdopodobniej pochodzące od jego bliskich. Stan Marcina jest ciężki i wciąż jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Potrzebna jest także krew, którą możecie oddać.

– Na tą chwilę stan Marcina jest określany jako ciężki, ale stabilny i jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Przed nim jeszcze kilka operacji za które trzymamy kciuki oraz w przyszłości niezbędna będzie rehabilitacja – napisano w mediach społecznościowych Borkosia.

– Również gorąco apelujemy o oddawanie krwi ze wskazaniem: Marcin Borkowski, Wojskowy Instytut Medyczny, Odział Intensywnej Opieki Medycznej – dodano.

 

Pomoc od Gikiewicza

Swoją pomoc zaoferował także Rafał Gikiewicz. Obaj panowie mieli okazję poznać się we wspomnianym „Hejt Parku”. Niedługo później udali się oni do jednej ze szkół, której przekazali defibrylator AED. Bramkarz Augsburga przekazał, że od najbliższej kolejki będzie zbierał koszulki od swoich przeciwników w Bundeslidze i będzie je przekazywał na aukcje, z których pieniądze trafią na pomoc Marcinowi.

PZPN pozwie angielską federację za niesłuszne oskarżenia? „Czekamy na przesłanie akt sprawy z FIFA”

Wciąż nie zakończyła się sprawa związana z oskarżeniem Kamila Glika o rasizm przez Anglików. Najnowsze informacje mówią, że Polski Związek Piłki Nożnej wkrótce rozważy podjęcie kolejnych kroków w tej sprawie.

Bezpodstawne oskarżenia

W trakcie wrześniowego meczu Polska-Anglia doszło kłótni pomiędzy piłkarzami obu drużyn. Do całej sytuacji doszło w doliczonym czasie pierwszej połowy spotkania. Kamil Glik wyciągnął rękę w kierunku Kyle’a Walkera w geście pojednania. Anglik odmówił, za co obrońca reprezentacji Polski złapał go za podbródek. Prędzej Polak wykonał gest zamknięcia i otwarcia dłoni, co miało oznaczać „za dużo gadasz”. Anglicy nie zrozumieli przekazu i uznali to za przejaw rasizmu.

Sprawa zakończona

W środę rzecznik prasowy PZPN, Jakub Kwiatkowski, poinformował, że sprawa została zakończona, a Kamil Glik został oczyszczony ze wszystkich zarzutów. FIFA nie znalazła podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego względem piłkarza reprezentacji Polski.

Jakie kroki podejmie PZPN?

Szczególnie polscy kibice domagają się, by PZPN zgłosił się do FIFA o przeprosiny ze strony angielskiej federacji w związku z niesłusznymi oskarżeniami. Nowe wieści w tej sprawie zebrał Piotr Koźmiński z serwisu „WP Sportowe Fakty”. Dziennikarz zapytał osoby z polskiej federacji o dalsze kroki.

– Czekamy na przesłanie akt sprawy z FIFA i na podstawie tych dokumentów podejmiemy decyzję, co dalej – powiedział Piotr Szefer, dyrektor biura zarządu PZPN.

Komentarz prawnika

Jeden z punktów regulaminu dyscyplinarnego FIFA mówi jasno: „Ktokolwiek w bezpodstawny lub nieodpowiedzialny sposób oskarża, sam może być ukarany”. Jak na ten punkt zapatrują się prawnicy?

– PZPN musiałby udowodnić, że angielskie oskarżenia były oparte na złej woli. Że oskarżający wiedział, że takiego zachowania polskiego piłkarza nie było. A mimo to z premedytacją go oskarżył, chcąc tak naprawdę wyeliminować rywala ze sportowej rywalizacji – powiedział w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” jeden z polskich prawników.

– Wiadomo, jak mocno walczy z rasizmem i UEFA, i FIFA. A zatem oskarżający, który sam został oskarżonym zapewne przyjąłby taką linię obrony: wiemy, jakimi wartościami kierują się światowe władze piłkarskie. Wydawało nam się, że taki gest miał miejsce, dlatego zgłosiliśmy sprawę do wyjaśnienia – dodał.

Więcej o tej sprawie przeczytacie na WP Sportowe Fakty

Żenujące zachowanie Albańczyków. Rozpętali burzę pod zdjęciem Karola Świderskiego

Wciąż nie opadły emocje po wtorkowym meczu reprezentacji Polski z reprezentacją Albanii. „Kibice” naszych rywali najpierw dali popis na stadionie, rzucając butelkami w stronę boiska, a następnie w mediach społecznościowych zwyzywali Karola Świderskiego i jego żonę.

Za nami październikowa przerwa reprezentacyjna, podczas której Biało-Czerwoni zdobyli komplet punktów w meczach z San Marino oraz Albanią. Szczególnie elektryzujące i ekscytujące było to drugie spotkanie, które udało się wygrać 1:0. Na dwie kolejki przed końcem eliminacji zespół dowodzony przez Paulo Sousę zajmuje drugie miejsce w swojej grupie i jest o krok od wywalczenia awansu do baraży.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przedziwny mecz w Tiranie! Polacy wywożą ważne 3 punkty [REAKCJE]

Karol Świderski bohaterem!

Bohaterem meczu Albania-Polska okazał się Karol Świderski. Napastnik PAOK-u Saloniki został wprowadzony na boisko przez Paulo Sousę w 71. minucie meczu. Zaledwie 6 minut później 24-latek zdobył bramkę na 1:0 po znakomitym dośrodkowaniu Mateusza Klicha. Jak się później okazało, była to jedyna bramka w tym spotkaniu.

Okropne zachowanie albańskich „kibiców”

Karol Świderski okazał się katem reprezentacji Albanii. Po ostatnim gwizdku sędziego nie wytrzymali albańscy „kibice”, którzy rzucili się na Polaka w mediach społecznościowych. Pod jednym z ostatnich postów na Instagramie Karola Świderskiego można zauważyć masę nieprzychylnych komentarzy ze strony Albańczyków nie tylko w kierunku piłkarza, ale również jego żony.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Karol Świderski (@swider9)

Albańczycy dali popis

Nie był to jednak jedyny występek Albańczyków wokół meczu Albania-Polska. Wszyscy dobrze pamiętamy, jak po strzelonym golu przez Karola Świderskiego zebrani na stadionie albańscy „kibice” zaczęli rzucać różnymi przedmiotami w stronę polskich piłkarzy. Przed meczem tuż pod stadionem Albańczycy rzucali m.in. petardy. Z kolei po zakończonym meczu albańscy kibole nie pozwolili przeprowadzić wywiadu ze wspomnianym Świderskim.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wojciech Szczęsny, niczym szef! Tak zareagował na zachowanie albańskich kiboli [WIDEO]

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krótki komentarz Cezarego Kuleszy po wygranej w Albanii. „Panowie, mamy to k**wa” [WIDEO]

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.