Góralski do Michniewicza po otrzymaniu żółtej kartki: „Trenerze, musimy jeszcze podostrzyć” [WIDEO]

Jacek Góralski przedwcześnie zakończył udział w meczu z reprezentacją Szwecji z powodu otrzymanej żółtej kartki. Po pierwszej połowie na boisku zastąpił go Grzegorz Krychowiak. Po zakończeniu meczu selekcjoner Czesław Michniewicz zdradził kulisy rozmów ze swoim podopiecznym. Dowiedzieliśmy się, że ciężko było utemperować Jacka Góralskiego.

Reprezentacja Polski pokonała w finale baraży reprezentację Szwecji 2:0. Bramki dla Biało-Czerwonych zdobyli Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński. Tym samym reprezentacja naszego kraju po raz drugi z rzędu zagra na Mistrzostwach Świata. Przed czterema laty podopieczni Adama Nawałki zakończyli udział w turnieju na fazie grupowej. Oby tym razem było lepiej.

Pod koniec pierwszej połowy z pewnością zadrżały serca większości polskich kibiców. W 38. minucie Jacek Góralski ostro zaatakował jednego z rywali. Za swoje zagranie Polak otrzymał żółtą kartkę, choć równie dobrze mogło zakończyć się to czerwoną kartką.

Czesław Michniewicz zdecydował się zmienić Góralskiego na Krychowiaka na początku drugiej połowy. Tak więc Jacek musiał rozegrać 7 minut z żółtą kartką na koncie. Na pomeczowej konferencji prasowej selekcjoner naszej reprezentacji zdradził kulisy rozmowy z Jackiem Góralskim po tym, jak otrzymał on żółtą kartkę.

– Ja wiem, jaki jest Jacek. Poprosiłem go do linii i mówię: „Jacek, musisz grać bezkontaktowo. Nawet jak cię będzie zawodnik mijał, to nie możesz do nawet dotknąć, bo nas osłabisz”. A Góral, jak to Góral: „Trenerze, musimy podostrzyć, musimy jeszcze bardziej się pakować” – zdradził Czesław Michniewicz.

https://twitter.com/Rusherflyyy/status/1508932845439496200

Polska jedzie na Mistrzostwa Świata! Reprezentacja Szwecji pokonana [OCENY]

Reprezentacja Polski jedzie do Kataru! Biało-Czerwoni pokonali w finale baraży reprezentację Szwecji 2:0. Kto zaprezentował się dziś najlepiej, a kto najgorzej? Zapraszamy na oceny.

Przed finałem baraży do Mistrzostw Świata wśród piłkarskiej społeczności w Polsce pojawiało się wiele wątpliwości. Po pierwsze, ostatni mecz z reprezentacją Szkocji nie poszedł najlepiej, a po drugie w ostatnim czasie kilku piłkarzy nabawiło się kontuzji. Nasi reprezentanci stanęli jednak na wysokości zadania i w decydującym starciu pokonali Szwedów 2:0. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Robert Lewandowski i Piotr Zieliński.

https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/1508907299649302529

Wojciech Szczęsny (9)

W końcu doczekaliśmy się meczu, w którym Wojciech Szczęsny wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. Do bramkarza Juventusu przylgnęła łatka zawalania istotnych meczów. Dziś był on jednym z największych bohaterów naszej reprezentacji. Od początku do końca zachowywał wzmożoną czujność. Po raz pierwszy zmuszony do poważniejszej interwencji w 13. minucie, kiedy obronił zdradliwy strzał Isaka, po którym piłka kilkukrotnie odbiła się od bardzo mokrej murawy. Kilkadziesiąt sekund później obronił kolejny strzał zza pola karnego, tym razem jednak zdecydowanie mniej groźny. W 18. minucie naprawił poważny błąd Krystiana Bielika, który stracił piłkę w środku boiska. Po zmianie stron ponownie dał pokaz swojej wysokiej koncentracji, broniąc strzał Kulusevskiego tuż zza pola karnego. W 58. minucie obronił strzał Forsberga z ostrego kąta. Poza udanymi interwencjami wielokrotnie brał się za rozgrywanie piłki – w większości z powodzeniem. W sumie wykonał 33 podania, żaden z naszych piłkarzy z pola nie wykonał ich więcej.

Matty Cash (7)

W dotychczasowych meczach w reprezentacji Polski Matty Cash nie zdołał jeszcze pokazać pełni swoich umiejętności, tak też było i dziś. Piłkarz Aston Villi wystrzegł się poważniejszych błędów w defensywie. Wiele ataków Biało-Czerwonych było przeprowadzanych prawą stronę, na której ustawiony był właśnie Cash. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Cash zanotował najwięcej kontaktów z piłką w naszej reprezentacji (64). Dwukrotnie dośrodkowywał on w pole karne, tylko raz piłka dotarła do adresata. Była to 10. minuta, kiedy piłka trafiła do Roberta Lewandowskiego, który jednak nie zdołał oddać celnego strzału głową. W pierwszej połowie w polu karnym rywala dopadł do piłki zagranej przez Sebastiana Szymańskiego, jednak oddał strzał na wykroku i oddał słaby strzał obok bramki.

Kamil Glik (8,5)

Walczak. I na tym moglibyśmy zakończyć ocenę występu Kamila Glika. Typowy mecz walki w jego wykonaniu. Co ciekawe, w pomeczowym wywiadzie 34-latek przyznał, że niemal cały mecz zagrał z kontuzją. Już w pierwszej minucie, przy pierwszym kontakcie z piłką Kamil poczuł ból. Mimo to uraz nie przeszkodził mu w rozegraniu bardzo dobrego meczu. Zawsze pojawiał się tam, gdzie był potrzebny, by odebrać lub wybić piłkę. Według statystyk stoczył dwa pojedynki powietrzne i oba wygrał.

Jan Bednarek (8,5)

Występ porównywalnie dobry do Kamila Glika. Kiedy Szwedzi próbowali zagrywać piłkę do napastników, Bednarek starał się utrudniać im życie, raz za razem wyskakując do nich i nie dawał im szans na obrócenie się z piłką. Agresywnie, skutecznie, a zarazem bez nieprzepisowych zagrań. W 20. minucie zablokował groźny strzał w polu karnym, po którym piłka zmierzała w światło bramki. W drugiej połowie był bliski zdobycia gola po strzale głową, jednak fantastycznie obronił bramkarz Szwedów.

Krystian Bielik (6,5)

W dzisiejszym meczu Krystian miał zdecydowanie inne obowiązki niż Kamil Glik i Jan Bednarek. Bielik zdecydowanie częściej próbował napędzać akcje swojego zespołu, poprzez wprowadzanie piłki. Szczególnie skuteczne były długie podania – było ich aż 4 i wszystkie były celne. Kiedy natomiast Glik i Bednarek zabierali się za rozgrywanie piłki, wówczas Krystian przesuwał się nieco wyżej, grając jak defensywny pomocnik. Na ogromny minus strata z 18. minuty meczu, kiedy przed utratą bramki uratował nas Wojciech Szczęsny.

Bartosz Bereszyński (7)

W obliczu problemów z obsadzeniem lewej strony boiska Czesław Michniewicz zdecydował się postawić na nominalnego prawego obrońcę, Bartosza Bereszyńskiego. Był to powrót do pomysłu, który w przeszłości wprowadził Jerzy Brzęczek. Wielokrotnie można było zaobserwować, że gra na lewej stronie nie jest czymś naturalnym dla Bereszyńskiego. Wielokrotnie przekładał piłkę do swojej lepszej, prawej nogi. Mimo to był to całkiem udany występ, bez poważniejszych błędów w defensywie. Kilkukrotnie próbował podłączyć się do akcji ofensywnej, jednak bez większych konkretów.

Jacek Góralski (5,5)

Występ Góralskiego w meczu ze Szwecją zostanie zapamiętany głównie przez pryzmat akcji z 38. minuty meczu. Wówczas dopuścił się bezmyślnego, ostrego faulu w środkowej części boiska. Jacek został ukarany żółtą kartką, choć mogło to się skończyć zdecydowanie gorzej. W związku z tym w 46. minucie zastąpił go na boisku Grzegorz Krychowiak.

Jakub Moder (7,5)

Po raz kolejny pokazał, że powoli wyrasta na lidera środka pola. Obok Szymańskiego najbardziej aktywny piłkarz środka pola naszej reprezentacji. W sumie zanotował 56 kontaktów z piłką, tylko Matty Cash miał ich więcej w naszej reprezentacji. Ciągle pod grą, chcący otrzymać futbolówkę (w przeciwieństwie do choćby Zielińskiego). W 24. minucie posłał prostopadłą piłkę w kierunku Szymańskiego, który jednak był minimalnie wolniejszy od szwedzkiego bramkarza. Mimo to na duży minus dokładność podań, która wyniosła zaledwie 58%. Oddał jeden celny strzał. W 63. minucie uderzył z lewej nogi, jednak strzał okazał się zbyt lekki. Wydaje się, że to na nim powinno się budować pomoc reprezentacji Polski w najbliższych kilku, kilkunastu latach.

Piotr Zieliński (7)

Za sprawą zdobytej bramki Piotr Zieliński stał się jednym z bohaterów reprezentacji Polski. Poza strzelonym golem był to jednak mocno przeciętny występ pomocnika SSC Napoli. Zieliński przyzwyczaił nas, że w reprezentacji nie odgrywa pierwszoplanowej roli i staje raczej w cieniu kolegów, tak też było również dziś. Poza bramką na plus podanie do Bartosza Bereszyńskiego z 26. minuty. Niedługo później był bliski zaliczenia asysty drugiego stopnia. Wówczas Zieliński przekazał piłkę Szymańskiemu, ten zagrał ją wzdłuż linii końcowej do Matty’ego Casha, jednak ten oddał strzał na wykroku i mocno chybił. Gdyby nie bramka, można by go było uznać za jednego z najsłabszych polskich piłkarzy w tym meczu, a tak… Choć przez chwilę kibice i eskperci mogą się nacieszyć jego występem.

Sebastian Szymański (7,5)

Kolejny udany występ Szymańskiego w reprezentacji Polski, ponownie lepszy niż Piotr Zieliński. Większość z akcji ofensywnych przechodziła właśnie przez niego. Podobnie jak Moder bardzo często pokazywał się do gry, chcąc otrzymać piłkę. Nie bał się wchodzić w pojedynki z rywalami i zagrywać piłkę w niekonwencjonalny sposób. Wraz z Moderem może się on pochwalić największą liczbą prób dryblingu (4). W 26. minucie był bliski zaliczenia asysty, jednak słaby strzał oddał Matty Cash. Kilkadziesiąt sekund później dobrze dośrodkował w pole karne na Lewandowskiego. Kapitan naszej reprezentacji jednak był osamotniony i po przejęciu piłki nie miał zbytnio co z nią zrobić. W drugiej połowie wstrzelił piłkę w pole karne, głową uderzył Bednarek, jednak fantastycznie interweniował bramkarz. Groźnie było także po jego dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

Robert Lewandowski (7,5)

Nie był to najlepszy występ Roberta Lewandowskiego. Kapitanowi naszej reprezentacji z pewnością nie pomogła taktyka gry na jednego napastnika, przez co Szwedzcy obrońcy niemal w pełni skupili się na Lewandowskim. Na całe szczęście 50. minucie stanął na wysokości zadania i pewnie wykonał rzut karny, dając naszej reprezentacji prowadzenie 1:0.

Grzegorz Krychowiak (6,5)

Po ostatnim występie przeciwko reprezentacji Szkocji nie mogliśmy od niego dziś zbyt wiele oczekiwać. Trener Michniewicz zdecydował się posadzić go na ławce rezerwowych. Selekcjoner wprowadził Krychowiaka na boisko na początku drugiej połowy, a na tę decyzję wpłynęła żółta kartka Jacka Góralskiego. Kilka minut po wejściu na boisko wywalczył rzut karny, którego na bramkę zamienił Robert Lewandowski. W przeciwieństwie do meczu ze Szkocją tym razem Krychowiak wystrzegł się poważnych błędów indywidualnych.

Adam Buksa (bez oceny)

Grał za krótko.

Selekcjoner Szwedów sprostował swoją wypowiedź. „Żartowałem mówiąc, że Polska ma 90% szans”

Dzień przed meczem z reprezentacją Polski w konferencji prasowej udział wziął Janne Andersson. Szwedzki selekcjoner sprostował jedną ze swoich ostatnich wypowiedzi, która dotyczyła szans obu drużyn we wtorkowym meczu.

Odliczamy godziny do rozpoczęcia meczu Polska-Szwecja w finale baraży. Stawką tego starcia jest przepustka na finały Mistrzostw Świata 2022. Spotkanie zostanie rozegrane na Stadionie Śląskim w Chorzowie i ma rozpocząć się we wtorek o godzinie 20:45. Rozjemcą tego pojedynku będzie Daniele Orsato.

Szanse w meczu Szwecja-Polska

Przed kilkoma dniami selekcjoner reprezentacji Szwecji został poproszony o ocenienie szans obu reprezentacji na awans na Mundial. Wówczas Janne Andersson przekonywał, że to Polacy są faworytami, którym dawał 90% szans na zwycięstwo. Od samego początku można było się spodziewać, że jest to zabieg czysto psychologiczny, by zrzucić presję ze swoich piłkarzy na zawodników reprezentacji Polski. Dzień przed meczem Andersson ustosunkował się do swojej wypowiedzi.

– Żartowałem mówiąc, że Polska ma 90 procent szans. Myślę, że to jest zespół podobny do Czechów, mocny fizycznie. Spodziewam się dużo walki – przekazał Janne Andersson, cytowany przez „TVP Sport”.

Kto zagra w reprezentacji Szwecji?

Janne Andersson przekazał, że w stosunku do meczu z Czechami nie szykuje on zbyt wielu rotacji. Selekcjoner naszych rywali zwrócił też uwagę na to, że za nimi 120-minutowy pojedynek z Czechami. Co z kolei ze Zlatanem Ibrahimoviciem?

– Ci zawodnicy, których wystawię jutro w pierwszym razie, grają ze sobą od dawna i dobrze współpracują. Być może będą jakieś minimalne zmiany w stosunku do meczu z Czechami, który kosztował nas bardzo dużo sił – zdradził selekcjoner reprezentacji Szwecji.

Oczywiście, taki piłkarz to jest nasza wielka broń, ale nie może on już zagrać całego meczu – wypowiedział się o Ibrahimoviciu.


źródło: tvp sport

Jasna deklaracja Matty’ego Casha. „Jeśli awansujemy, w końcu spróbuję polskiej wódki”

Wielkimi krokami zbliża się arcyważny mecz reprezentacji Polski z reprezentacją Szwecji, który zadecyduje o awansie na Mistrzostwa Świata 2022. – Jeśli awansujemy, na pewno będzie impreza. I na niej spróbuję w końcu… polskiej wódki – zadeklarował Matty Cash.

Już we wtorek zostanie rozegrany finał baraży pomiędzy reprezentacjami Polski i Szwecji. Stawką pojedynku będzie awans na Mistrzostwa Świata, które odbędą się pod koniec tego roku. Polacy zmierzą się ze Szwedami na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Pierwszy gwizdek arbitra o godzinie 20:45.

Przygotowania

W ubiegłym roku w reprezentacji Polski zadebiutował Matty Cash. Piłkarz Aston Villi powinien znaleźć się w wyjściowym składzie na mecz ze Szwedami. W wywiadzie dla „Interii” Matty opowiedział nieco o przygotowaniach do najbliższego meczu.

– Presja jest, ale uwielbiam ją! Na co dzień gram w Premier League, tam presja jest w każdym meczu. Gdy reprezentujesz swój kraj, musisz wiedzieć o oczekiwaniach kibiców. Ale przecież po to zostajesz piłkarzem, aby występować w takich meczach, jak ten ze Szwecją. Nie mogę się go doczekać… Wiem, że cała Polska zasiądzie przed telewizorami, na stadionie w Chorzowie będzie komplet. Wierzę, że zagramy dobrze i awansujemy. Bo mamy piłkarzy, których na to stać – powiedział Matty Cash.

– Motywacji nikomu nie zabraknie, bo cała Polska wie, jaki to ważny mecz. Musimy jednak skupić się na naszej robocie, myśleć tylko o niej. To powinien być nasz priorytet – dodał.

Mecz ze Szkocją

Ostatni mecz towarzyski z reprezentacją Szkocji nie poszedł po naszej myśli. Co prawda naszym reprezentantom udało się zremisować, jednak styl, w jakim tego dokonaliśmy, pozostawił wiele do życzenia. Matty był jednak zadowolony ze swojej gry w defensywie.

– To był trudny mecz. Jeśli chodzi o mnie, nie był idealny, chociaż nie narzekam. Nieźle zagrałem w defensywie, zrobiłem to, co musiałem. Na szczęście strzeliliśmy bramkę i dzięki temu nie przegraliśmy, ale na końcu to był tylko sparing – ocenił Cash.

Pomysł na świętowanie

Najbliższy mecz ze Szwecją uchodzi za jeden z najważniejszych w ostatnich latach. Jutrzejszy pojedynek zadecyduje o tym, która drużyna otrzyma przepustkę na tegorocznego Mistrzostwa Świata. Matty Cash ma już pomysł na potencjalne świętowanie sukcesu.

– Do Chorzowa przyjeżdża z Anglii cała moja rodzina: mama, tata, brat, ciocia. Przylatują już w poniedziałek. Więc jeśli awansujemy, na pewno będzie impreza. I na niej spróbuję w końcu… polskiej wódki! – oznajmił Cash.


źródło: interia

Lekarz reprezentacji o Karolu Świderskim: „Nie jestem zdziwiony, że zagrał w meczu ligowym”

W ostatnich godzinach wiele dyskusji wywołała sytuacja z udziałem Karola Świderskiego. Napastnik Charlotte FC zagrał minionej w meczu MLS, choć w tym czasie powinien być na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Głos w tej sprawie zabrał lekarz polskiej reprezentacji.

Karol Świderski znalazł się wśród 33 piłkarzy powołanych przez Czesława Michniewicza na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Niestety, 20 marca, tuż przed rozpoczęciem zgrupowania, polski napastnik nabawił się kontuzji. Początkowo mówiło się, że przerwa Świderskiego potrwa od kilku do kilkunastu dni. W związku z tym podjęto decyzję, by piłkarz nie przyjeżdżał na zgrupowanie drużyny narodowej.

Dublet

Rehabilitacja Karola Świderskiego potrwała jednak krócej, niż pierwotnie zakładano. Polak wystąpił we wczorajszym meczu przeciwko FC Cincinatti w lidze MLS. Zdołał nawet dwukrotnie wpisać się na listę strzelców.

Komentarz

Sytuacja, w której znalazł się Świderski, wywołała masę dyskusji w polskim społeczeństwie. Głos w tej sprawie zabrał lekarz reprezentacji, Jacek Jaroszewski.

– Nie jestem zdziwiony, że Świderski zagrał w meczu ligowym. Rozmawiałem z nim przed tygodniem, w sobotę. Miał naciągnięty mięsień uda, wiedzieliśmy, że wróci do gry za mniej więcej tydzień. Jego przerwa w treningach miała potrwać od czterech do siedmiu dni, na początku nie da się tego tak precyzyjnie określić. Potwierdziło się, po tygodniu zagrał, ale nie oznacza to, że przyjeżdżając na zgrupowanie kadry, też tak szybko wróciłby do zdrowia – przekazał lekarz reprezentacji Polski.

– Miałby jeden dzień mniej na rehabilitację. W klubie jest inaczej, czeka cię ważny mecz, leczysz się pięć dni i wychodzisz na mecz, jeśli jesteś czołowym napastnikiem. Tutaj sytuacja wyglądała inaczej. Kiedy usłyszeliśmy o jego urazie, był jednym z pięciu powołanych zawodników do ataku. Zadecydowaliśmy, że po czterech-pięciu dniach bez treningów i tak miałby małe szanse, by zagrać. Teraz sytuacja się zmieniła bo pojawiły się kontuzje, ale wtedy nie dało się tego przewidzieć. […] Zamieszanie zrobiło się spore, ale moim zdaniem niepotrzebnie – dodał.


fot. Charlotte FC
źródło: onet

Karol Świderski nie przyleciał na kadrę z powodu kontuzji. Dziś strzelił gola w MLS [WIDEO]

Doszło do niezłego zamieszania z udziałem Karola Świderskiego. Piłkarz występujący na co dzień w MLS nie przyleciał na zgrupowanie kadry narodowej z powodu rzekomej kontuzji. Co ciekawe, w sobotni wieczór 25-latek zagrał w meczu swojego klubu, w którym zdołał nawet zdobyć bramkę.

Karol Świderski znalazł się wśród 33 piłkarzy powołanych na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Niestety, tuż przed wylotem do Polski Karol rozgrywał mecz w barwach swojego klubu. Polak zdołał w nim nawet zdobyć dwie bramki, jednak dodatkowo nabawił się kontuzji. Wówczas mówiło się, że czeka go krótka przerwa, która jednak miała wykluczyć go z udziału w zgrupowaniu drużyny narodowej.

Świderski jednak zdrowy

Jak się teraz okazuje, Karol Świderski wrócił już do pełni zdrowia. Polski napastnik znalazł się w wyjściowym składzie Charlotte FC na sobotni mecz MLS przeciwko FC Cincinnati. Polak już w 6. minucie zdołał pokonać bramkarza rywali.

https://twitter.com/CharlotteFC/status/1507829265265570118

Wiadomość od lekarza

Zgrupowanie reprezentacji Polski rozpoczęło się w poniedziałek. Tego samego dnia lekarz Charlotte FC wysłał do polskiej federacji wiadomość z opisem stanu zdrowia Karola Świderskiego. Z przekazanej informacji wynikało, że rehabilitacja piłkarza miała potrwać 1-2 tygodnie.

https://twitter.com/KwiatkowskiKuba/status/1507831234763833345

Problem z napastnikami

Sytuacja jest na tyle absurdalna, że do meczu reprezentacji Polski pozostały jeszcze 3 dni. Nawet jeśli dopiero dziś Karol wszedłby do treningu na pełnych obrotach, to we wtorek i tak mógłby odegrać znaczącą rolę w meczu przeciwko Szwecji. Tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie, jaki problem z napastnikami ma obecnie Czesław Michniewicz. Na tę chwilę w pełni sił jest jedynie Adam Buksa. Do wtorku najprawdopodobniej zdąży wykurować się Robert Lewandowski. Nie wiadomo nadal co z Krzysztofem Piątkiem.

Kolejne urazy w reprezentacji Polski. Dziś trenowało tylko 25 piłkarzy

Kolejny dzień, kolejne niezbyt pozytywne informacje płyną do nas z obozu reprezentacji Polski. Urazy wykluczyły z dzisiejszych zajęć kolejnych piłkarzy.

Początkowo Czesław Michniewicz powołał 33 piłkarzy na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Wiele osób dziwiło się, po co selekcjonerowi aż tak duża liczba zawodników. Jak się jednak teraz okazuje, trener Michniewicz podjął dobrą decyzję, mając na uwadze plagę kontuzji, jaka nawiedziła naszą reprezentację.

Plaga kontuzji

Jako pierwszy ze zgrupowania reprezentacji Polski wypadł Karol Świderski. Napastnik Charlotte FC nabawił się urazu podczas meczu ligowego, który wykluczył go z gry w najbliższym czasie. Następnie doszło do sparingu z reprezentacją Szkocji. Podczas meczu kontuzji nabawili się Bartosz Salamon, Arkadiusz Milik oraz Krzysztof Piątek. Pierwszy z nich opuścił już zgrupowanie. Arek pozostał z drużyną, jednak nie wystąpi ze Szwecją. Z kolei w przypadku Piątka trwa walka z czasem. Ponadto indywidualnie cały czas trenuje Robert Lewandowski, który nadal nie wyleczył w pełni urazu kolana. Wczoraj treningu nie dokończył Mateusz Wieteska.

Kolejne urazy

Dziś przychodzą do nas kolejne złe informacje. Do wspomnianej grupy kontuzjowanych zawodników dołączyło dwóch kolejnych. Kamil Glik opuścił zajęcia z powodu naciągniętego mięśnia dwugłowego uda. Z kolei Szymon Żurkowski nie trenował z powodu naciągniętego przywodziciela.

https://twitter.com/s_staszewski/status/1507757046183170054

Decyzja Michniewicza

Po meczu ze Szkocją i odniesionych przez naszych piłkarzy kontuzjach w mediach pojawiła się propozycja, by powołać piłkarzy ze zgrupowania reprezentacji do lat 21. Jak przekazał Sebastian Staszewski, takich planów nie ma Czesław Michniewicz.

https://twitter.com/s_staszewski/status/1507757750117449729

Więcej informacji dot. reprezentacji Polski znajdziecie poniżej:

Szwedzi zagrają z Polską bez swoich kibiców? Powodem strach przed wojną

Nawałka ocenił debiut Michniewicza. Wymowne słowa byłego selekcjonera

Liczne kontuzje w szeregach reprezentacji Polski. Michniewicz: „Nie ma paniki”

Leo Messi zabrał głos ws. swojej przyszłości. „Po Mundialu będę musiał przemyśleć wiele spraw”

Reprezentacja Argentyny odniosła zwycięstwo przeciwko reprezentacji Wenezueli w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Po meczu głos w sprawie swojej przyszłości zabrał kapitan Albicelestes, Leo Messi.

Minionej nocy reprezentacja Argentyny rozegrała spotkanie w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Rywalem Argentyńczyków była Wenezuela. Mimo że Albicelestes już prędzej zapewnili sobie awans na Mundial, to w ostatnim spotkaniu i tak zagrał Leo Messi. Piłkarz PSG rozegrał bardzo dobre zawody i poprowadził swój zespół do zwycięstwa 3:0. 34-latek zdobył jedną bramkę, a do tego w wielu akcjach odgrywał kluczową rolę.

Messi o przyszłości

Po meczu Leo Messi opowiedział krótko o swoich planach. Argentyńczyk wyznał, że po nadchodzących Mistrzostwach Świata będzie musiał sobie przemyśleć kilka kwestii. Najprawdopodobniej Mundial w Katarze będzie ostatnim turniejem tej rangi w karierze Messiego.

– Minęło trochę czasu, odkąd wygrałem Copa America, jestem szczęśliwy tutaj. Jestem wdzięczny za to wszystko, co czuję za każdym razem, gdy przyjeżdżam do Argentyny – skomentował Leo Messi.

– Myślę tylko o tym, co jest przede mną, myślę tylko o meczu z Ekwadorem. Po Mundialu będę musiał wiele rzeczy przemyśleć – zdradził 34-latek.

OFICJALNIE: Kontuzja Arkadiusza Milika. Polski napastnik nie zagra ze Szwecją

O niesamowitym pechu może mówić Arkadiusz Milik. Polski napastnik przeszedł badania, które wykazały naderwanie mięśnia dwugłowego uda. Tym samym zabraknie go w najbliższym meczu z reprezentacją Szwecji.

Arkadiusz Milik rozpoczął czwartkowy mecz towarzyski z reprezentacją Szkocji w wyjściowym składzie. Niestety, polski napastnik nie był w stanie dokończyć tego spotkania. Z powodu urazu napastnika Olympique Marsylia już w 27. minucie gry musiał zastąpić Krzysztof Piątek. Jak się okazuje, kontuzja okazała się całkiem poważna.

Kontuzja Milika

Najnowsze wieści w sprawie stanu zdrowia Arkadiusza Milika przekazał Jakub Kwiatkowski. U 28-letniego piłkarza przeprowadzono badanie USG, które potwierdziło naderwanie mięśnia dwugłowego uda. Problemy zdrowotne wyeliminują Milika z gry we wtorkowym meczu przeciwko reprezentacji Szwecji. Szacuje się, że Milika czeka teraz dwutygodniowa przerwa od gry.

Piątek chce zagrać ze Szwecją

W czwartkowym meczu ze Szkocją urazów nabawili się także Bartosz Salamon oraz Krzysztof Piątek. Pierwszy z nich opuścił już zgrupowanie w związku z uszkodzonym mięśniem przywodziciela. Jeśli chodzi o napastnika Fiorentiny, to jeszcze nic nie jest pewne. Sam piłkarz jest zdeterminowany, by zagrać ze Szwecją, jednak krótki czas do meczu nie działa na jego korzyść.

Ciąg dalszy problemów zdrowotnych Roberta Lewandowskiego. Na razie trenuje indywidualnie

Robert Lewandowski wciąż nie wyleczył w pełni swojej kontuzji. Póki co Lewandowski trenuje indywidualnie. Na piątkowe śniadanie zszedł z lodowym okładem na kolanie.

Na początku ubiegłego tygodnia (15 marca) Robert Lewandowski podczas treningu w Bayernie Monachium nabawił się kontuzji kolana. Polak przeszedł szczegółowe badania i otrzymał kilka dni wolnego. 19 marca zdołał jednak rozegrać pełne 90 minut w meczu Bayernu z Unionem Berlin. Polak strzelił w nim dwa gole.

Problemy Lewandowskiego

Dwa dni po meczu w Bundeslidze Robert Lewandowski stawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Sztab medyczny stwierdził, że u kapitana reprezentacji nadal są widoczne ślady wspomnianej kontuzji. Zgodnie z przewidywaniami Czesław Michniewicz dał odpocząć Lewandowskiemu w towarzyskim meczu ze Szkocją. Nie mamy jednak pewności, czy 33-latek będzie w pełni sił 29 marca, kiedy Biało-Czerwoni zmierzą się z reprezentacją Szwecji w meczu o awans na Mundial 2022.

– Po urazie, którego doznał w klubie półtora tygodnia temu w Bayernie, przyjechał na kadrę ze śladami tej kontuzji. Dlatego dmuchamy i chuchamy na niego, stabilizujemy kolano – przekazał w rozmowie z „Interią” lekarz reprezentacji, Jacek Jaroszewski.

Trening indywidualny

Jak przekazują dziennikarze „Interii”, stan zdrowia Roberta Lewandowskiego nie jest najlepszy. Na piątkowym śniadaniu miał się pojawić z lodowym okładem na kolanie. Ponadto kapitan reprezentacji nie uczestniczył dziś w treningu drużynowym. Dzień przed meczem ze Szkocją opuszczał trening z widocznym grymasem bólu na twarzy.

– „Lewy” został w hotelu na treningu siłowym w basenie i siłowni – przekazał Jacek Jaroszewski.


źródło: interia

Kolejna kontuzja w reprezentacji. Michniewicz: „Będzie trzeba jeszcze z dziesięciu powołać…”

Czesław Michniewicz zapewne ma silny ból głowy przed nadchodzącym meczem z reprezentacją Szwecji. Po serii kontuzji w meczu ze Szkocją, dziś treningu nie dokończył Mateusz Wieteska.

Za nami mecz towarzyski z reprezentacją Szkocji zakończony remisem 1:1. Debiut Czesława Michniewicza w roli selekcjonera reprezentacji Polski przyniósł nam jednak więcej szkód niż pożytku. Kontuzji nabawili się Bartosz Salamon, Arkadiusz Milik oraz Krzysztof Piątek. Nie wiemy, co z dostępnością tych piłkarzy na wtorkowy mecz ze Szwecją o awans na Mundial. Ponadto swojego urazu kolana w pełni nie wyleczył jeszcze Robert Lewandowski.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Piątek dał remis reprezentacji Polski. Bramka w ostatniej akcji meczu [WIDEO]

Problemy Michniewicza

Dziś reprezentacja Polski trenuje w Glasgow. Niestety, trening nie przyniósł dobrych informacji. Według doniesień dziennikarzy zajęć nie dokończył Mateusz Wieteska. Obrońcy Legii Warszawa miało „zakręcić się w głowie”. Mówi się, że jest to pokłosie ostatniego zderzenia się z Cezarym Misztą w meczu Legii Warszawa.

– Będzie trzeba jeszcze z dziesięciu powołać, w takim tempie odpadamy – miał powiedzieć Czesław Michniewicz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bielik o ostrej grze Szkotów: „Mówiłem Moderowi i Piątkowi, by zrewanżowali się”

Tomasz Kędziora miał ofertę z klubu grającego w Lidze Mistrzów. Ostatecznie wybrał Lecha Poznań

Tomasz Kędziora zdecydował się dokończyć sezon 2021/2022 w barwach Lecha Poznań. Jak się okazuje, reprezentant Polski miał kilka innych ciekawych ofert, które odrzucił.

W drugiej połowie lutego Rosja wywołała wojnę w Ukrainie. W związku z tym wszelkie rozgrywki sportowe zostały zawieszone. FIFA zadecydowała, że piłkarze, którzy na co dzień grają w ukraińskich zespołach, mogą dokończyć obecny sezon w innych klubach. Z takiej możliwości skorzystał Tomasz Kędziora.

Powrót Kędziory

Od lipca 2017 roku Tomasz Kędziora jest piłkarzem Dynama Kijów. W ostatnich tygodniach Polak został niejako zmuszony do dokończenia sezonu w innym klubie. Po tym, jak FIFA zezwoliła na odejście piłkarzy z ukraińskich klubów, niemalże od razu w mediach pojawiła się informacja o zainteresowaniu Kędziorą ze strony Lecha Poznań. Początkowo 27-latek zwlekał z podjęciem decyzji i wyczekiwał innych ofert. Koniec końców 17 marca potwierdzono, że Tomasz Kędziora wraca do Lecha Poznań. 27-latek grał w Kolejorzu przed wyjazdem do Dynama Kijów.

Duże zainteresowanie

Według doniesień mediów Tomasz Kędziora nie mógł narzekać na brak zainteresowania. Dawid Dobrasz przekazał na Twitterze, że Kędziorą interesowały się m.in. Lille oraz Anderlecht. Pierwszy z tych klubów jeszcze niedawno występował w Lidze Mistrzów.

Zapadła decyzja w sprawie występu Roberta Lewandowskiego w meczu ze Szkocją

Już dziś reprezentacja Polski rozegra towarzyski mecz z reprezentacją Szkocji. Media przekazały informację w sprawie występu Roberta Lewandowskiego w tym pojedynku.

W poniedziałek rozpoczęło się zgrupowanie piłkarskiej reprezentacji Polski. Po dwóch dniach spędzonych w naszym kraju Biało-Czerwoni wylecieli do Szkocji, by rozegrać mecz towarzyski z tamtejszą reprezentację. Mecz Szkocja-Polska ma rozpocząć się w czwartek o godzinie 20:45 czasu polskiego.

Czy Lewandowski zagra ze Szkocją?

W ostatnich dniach dużo uwagi poświęcano Robertowi Lewandowskiemu. W naszym kraju trwała zażarta dyskusja dotycząca tego, czy kapitan naszej reprezentacji powinien wystąpić w meczu ze Szkocją, czy też nie. Na konferencjach prasowych zarówno Robert Lewandowski, jak i Czesław Michniewicz nie chcieli bezpośrednio odpowiadać na pytania dotyczące tej kwestii.

Podjęta decyzja

Zdaniem Tomasza Włodarczyka kapitan naszej reprezentacji nie wystąpi w meczu ze Szkocją. Decyzja nie jest spowodowana żadną kontuzją. Robert ma być oszczędzany na decydujące starcie z reprezentacją Szwecji lub Czech w finale baraży.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak Michniewicz ustawi skład na Szkocję? Pojawiły się przewidywania


źródło: meczyki.pl

Kylian Mbappe odcina się od sponsorów reprezentacji. Nie chce promować niezdrowego odżywania

Kylian Mbappe miał odmówić spotkania związanego ze sponsoringiem i marketingiem reprezentacji Francji. W ten sposób piłkarz PSG miał dać do zrozumienia, że nie zgadza się na pewne współprace, które zaprzeczają jego nastawieniu dotyczącego zdrowego odżywania.

Przed kilkoma dniami rozpoczęła się przerwa w klubowych rozgrywkach spowodowana meczami drużyn narodowych. Jedne reprezentacje mają zaplanowane mecze towarzyskie, a inne kontynuują zmagania o awans na Mistrzostwa Świata. W związku z tym czołowi piłkarze udali się na zgrupowania swoich reprezentacji.

Zgrupowanie Francuzów

Reprezentacja Francji wywalczyła już awans na Mistrzostwa Świata w Katarze. W związku z tym w marcu Francuzi rozegrają dwa mecze towarzyskie. Rywalami Les Bleu będą dwie reprezentacje z Afryki – Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Republika Południowej Afryki.

Sprzeciw Mbappe

W kadrze na marcowe zgrupowanie reprezentacji Franci nie mogło zabraknąć Kyliana Mbappe. We wtorek doszło do ciekawej sytuacji z jego udziałem. Piłkarz PSG miał odmówić udziału w spotkaniu związanym ze sponsoringiem oraz marketingiem reprezentacji Francji.

Według doniesień mediów Kylian Mbappe miał dać do zrozumienia, że nie chce, aby jego wizerunek był kojarzony z niektórymi markami związanymi z reprezentacją Francji. Do piłkarza miał nawet przedzwonić sam prezes francuskiej federacji, jednak na nic zdały się jego starania. Spotkanie miało dotyczyć takich marek jak Volkswagen, Uber Eats, Orange, Xbox, Coca-Cola i Konami.

https://twitter.com/Trojkolorowa_/status/1506392604291866632?t=C8QDd3Q9qFZob4IEre4gUQ&s=19&fbclid=IwAR1nAAK19EVQkwKOjvSlz3g-eiOxb0_ncVbchs8mmdkVLhMBLHwTl2plmK4

Walia chce awansu Ukrainy na Mundial bez gry w barażach. Andriy Yarmolenko: Mamy ręce i nogi

Walijski Związek Piłki Nożnej złożył wniosek do FIFA, na mocy którego reprezentacja Ukrainy miałaby uzyskać awans na Mundial w Katarze bez konieczności gry w barażach. Z takiego pomysłu nie jest zadowolony kapitan naszych wschodnich sąsiadków, Andriy Yarmolenko.

W kwalifikacjach do Mistrzostw Świata 2022 reprezentacja Ukrainy zajęła drugie miejsce w grupie „D”. Dzięki temu Ukraińcy wywalczyli sobie udział w marcowych barażach. W półfinale baraży Yarmolenko i spółka mieli zmierzyć się z reprezentacją Szkocji. W związku z wojną w Ukrainie FIFA zdecydowała się przełożyć to spotkanie na czerwiec.

Propozycja Walijczyków

Zwycięzca meczu Szkocja-Ukraina w finale baraży zmierzy się z wygranym spotkania Walia-Austria. Władze walijskiej federacji piłkarskiej złożyły nawet oficjalne pismo do FIFA. Walijczycy zwrócili się do światowej federacji z prośbą o zakwalifikowanie Ukraińców na tegoroczny Mundial bez konieczności gry w barażach. W związku z tym na Mundialu zagrałyby aż 33 reprezentacje, co mogłoby wywrócić harmonogram zmagań do góry nogami.

Chęć gry w barażach

Z powyższej propozycji nie jest zbytnio zadowolony kapitan reprezentacji Ukrainy, Andriy Yarmolenko. 32-latek przyznał, że słyszał o takim wariancie, jednak o awans na Mundial on i jego koledzy chcą powalczyć na boisku.

– Owszem, czytałem, że chcą nam przyznać awans na mundial. To jednak zły pomysł. Mamy ręce i nogi, trzeba wszystko rozstrzygnąć na boisku – oświadczył Yarmolenko.

Powiedziałem sobie: po prostu graj tyle, ile masz siły i walcz, walcz tak jak twój naród. Dziękuję Bogu, że jestem w stanie strzelać gole, ważne gole dla mojego zespołu. Zdobycie bramki, jest sposobem na pokazanie, jak silni są Ukraińcy. Pomimo wszelkich okoliczności pozostajemy silni – dodał.

Walka o debiut na Mundialu

Andriy Yarmolenko do tej pory wystąpił w 106 meczach seniorskiej reprezentacji Ukrainy, w których dobył 44 bramki. Wraz ze swoimi rodakami wystąpił na trzech turniejach o Mistrzostwo Europy (2012, 2016, 2020). Nie miał on jednak okazji wystąpić na Mundialu. Nadchodzące baraże mogą być jedną z ostatnich szans na udział 32-latka w Mistrzostwach Świata.


źródło: tvp sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.