Wiemy, ile Legia będzie mogła wydać na letnie transfery. Kwota nie rzuca na kolana

W mediach pojawiła się informacja dotycząca potencjalnego budżetu Legii Warszawa na najbliższe okienko transferowe. Jeśli doniesienia okażą się prawdziwe, to kibice Legii nie będą mogli liczyć na zbyt huczne transfery.

Sezon 2021/2022 w wykonaniu Legii Warszawa należy uznać za nieudany. Piłkarze stołecznego klubu co prawda nieźle zaprezentowali się w europejskich pucharach, jednak totalnie zawiedli na rodzimym podwórku. W Pucharze Polski opadli w półfinale, z kolei w Ekstraklasie po 27. rozegranych kolejkach zajmują dopiero 10. pozycję w ligowej tabeli. Znacznie lepiej było na arenie międzynarodowej, gdzie Legioniści dotarli do fazy grupowej Ligi Europy. Mimo wszystko zwycięstwa z takimi drużynami jak m.in. Leicester nie są w stanie przykryć fatalnej postawy w rozgrywkach Ekstraklasy.

Budżet Legii na transfery

Od kilku lat sytuacja finansowa Legii Warszawa nie wygląda najlepiej. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie sytuacja miała ulec znacznej poprawie. Najlepiej świadczy o tym budżet transferowy na najbliższe okienko transferowe. Według doniesień Sebastiana Staszewskiego władze Legii mają zamiar przeznaczyć na pozyskanie nowych zawodników maksymalnie 1,5 miliona euro.

Kogo kupi Legia?

Przed poważnym wyzwaniem stanie Jacek Zieliński. Tak się składa, że 54-latek udzielił ostatnio wywiadu portalowi „legia.net”. Obecny dyrektor sportowy Legii opowiedział nieco o planach transferowych na najbliższe okienko transferowe.

– Oczywiście, zdarzą się sytuacje, że trzeba będzie wziąć kogoś do rywalizacji, trafi się jakieś uzupełnienie. Ale będę celował w to, aby większość transferów była do podstawowej jedenastki, czyli w zawodników jakościowych, którzy mają być wzmocnieniami. Idąc tą drogą, to z każdą rundą możemy być lepsi. […] Natomiast jak będziemy brać zawodników na zasadzie rywalizacji, uzupełnień, to będziemy dreptać w miejscu – to nie jest droga do celu – przekazał Jacek Zieliński.

– W związku z tym, liczba transferów uzależniona jest też od tego, jacy jakościowi gracze będą dla nas dostępni. Jeśli nie będę miał przekonania, że dany piłkarz da nam jakość, to wolę przeprowadzić mniej ruchów – zaznaczył.


źródło: legia.net

Michniewicz zdradził kulisy rozmów z Gikiewiczem. „Pisał do sztabu, czy już ma bukować bilet”

Rafał Gikiewicz wciąż nie odpuszcza tematu powołania do reprezentacji Polski. Czesław Michniewicz ujawnił ostatnio, że bramkarz Augsburga pisał na ten temat nawet do członków sztabu. Można wywnioskować, że wiadomości były wysyłane pół żartem, pół serio.

W ostatnich latach Rafał Gikiewicz stał się uznaną marką wśród bramkarzy występujących na boiskach niemieckiej ekstraklasy. W 2019 roku 34-latek otrzymał nawet powołanie od ówczesnego selekcjonera, Jerzego Brzęczka. Mimo to wciąż nie doczekał się on debiutu w drużynie narodowej.

Gikiewicz domaga się powołania

Co jakiś czas Gikiewicz stara się przypominać o sobie nie tylko dobrymi występami na niemieckich boiskach, ale także swoimi wypowiedziami dla mediów. 34-letni bramkarz niemal za każdym razem powtarza, że robi wszystko, co w jego mocy, by otrzymać powołanie. Uważa także, że jest on na przegranej pozycji głównie ze względu na swój wiek. Nawet kilka dni temu na antenie „Viaplay” przekazał, że liczy na odwiedziny ze strony selekcjonera Czesława Michniewicza.

Michniewicz o Gikiewiczu

W środę Czesław Michniewicz był gościem programu „Pogadajmy o piłce” na antenie kanału „Meczyki” w serwisie youtube. Selekcjoner reprezentacji zdradził nieco kulisy ostatnich prób kontaktów Gikiewicza ze sztabem drużyny narodowej.

– Wysyłał sms-y. Jak się okazało, że Grabara jest chory, to pisał do sztabu, czy już ma bukować bilet. Czy już mamy dla niego bilety – zażartował Czesław Michniewicz.

– „Giki” jest doświadczonym bramkarzem i wiemy, na co go stać, ale mając dzisiaj Skorupskiego, który regularnie gra i Szczęsnego, to mamy zabezpieczenie w postaci dwóch doświadczonych bramkarzy. Gdyby coś się z nimi wydarzyło, to oczywiście „Giki” jest brany pod uwagę, w takim kontekście, że może wskoczyć na pozycję tego doświadczonego bramkarza – dodał.

Starcie kibiców podczas meczu 1. Ligi. Spotkanie zostało przerwane [WIDEO]

Do porządnej rozróby doprowadzili kibice obecni na środowym meczu pomiędzy GKS-em Katowice a Widzewem Łódź. Na dłuższą chwilę spotkanie musiało zostać przerwane.

W cieniu środowych zmagań w Lidze Mistrzów rozegrano trzy spotkania Fortuna 1. Ligi. Najwięcej emocji przyniosła potyczka GKS-u Katowice z Widzewem Łódź. Mecz zakończył się zwycięstwem gości 2:0. Mówiąc o tym meczu, dużo więcej uwagi poświęca się nie tyle wydarzeniom boiskowym, a temu co działo się na trybunach.

Rozróby na trybunach

Do zamieszania na trybunach doszło podczas trwania drugiej połowy meczu. Zdaniem osób obecnych na tym wydarzeniu, całą awanturę rozpoczęły osoby sympatyzujące z GKS-em Katowice. Na nagraniach widać użycie licznych środków pirotechnicznych. Użyto m.in. rac, które trafiły bezpośrednio do sektory gości. W związku z całym zamieszaniem spotkanie zostało przerwane w 70. minucie.

Podpalone szaliki

Poza użyciem środków pirotechnicznych kibole postanowili podpalić także szaliki. Obecny na stadionie spiker próbował uspokoić chuliganów, jednak na niewiele się to zdało.

Wznowienie meczu

Ku zaskoczeniu wielu osób, mecz ostatecznie został dokończony. Mimo to atmosfera na trybunach pozostawiała wiele do życzenia.

Reakcje kibiców

Jerzy Brzęczek: „Myślę, że na Euro zrobilibyśmy dobry wynik”

Jerzy Brzęczek został zwolniony z funkcji selekcjonera reprezentacji Polski na kilka miesięcy przed Mistrzostwami Europy 2020. Obecny trener Wisły Kraków w rozmowie z „newonce.sport” wrócił do decyzji podjętej przez Zbigniewa Bońka w ubiegłym roku.

Po nieudanych Mistrzostwach Świata 2018 Adam Nawałka pożegnał się z reprezentacją Polski w piłce nożnej. Następcą Nawałki został Jerzy Brzęczek. Wybór ówczesnego prezesa PZPN już od samego początku budził wiele wątpliwości, głównie ze względu na niezbyt bogate doświadczenie Brzęczka w karierze trenerskiej. W kolejnych miesiącach Brzęczek wywalczył z reprezentacją awans na EURO 2020, choć styl drużyny narodowej w wielu meczach pozostawiał wiele do życzenia. Na początku 2021 roku Zbigniew Boniek postanowił rozstać się z Jerzym Brzęczkiem i na jego miejsce zakontraktował Paulo Sousę.

Rozczarowanie

Przez większość kadencji Jerzego Brzęczka wielu kibiców domagało się zmiany selekcjonera. Co prawda wyniki nie były najgorsze, jednak styl gry drużyny prowadzonej przez Brzęczka przyprawiał kibiców o ból głowy. Mimo to nikt nie spodziewał się zmiany selekcjoner na kilka miesięcy przed rozpoczęciem EURO 2020. Zaskoczeni byli zarówno kibice, jak i sam Brzęczek.

– Jasne, że byłem rozczarowany i ciągle w jakiś sposób jestem. Wiem, że mielibyśmy przed mistrzostwami dwa tygodnie przygotowań. Mieliśmy już przygotowane różne analizy, co można by wtedy zrobić. Myślę, że zrobilibyśmy na Euro dobry wynik – powiedział Jerzy Brzęczek.

– Pozostaje mi więc jedynie satysfakcja, że wszystkie cele wynikowe zrealizowaliśmy i wprowadziliśmy do reprezentacji wielu młodych zawodników, którzy będą w niej odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę – podkreślił.


 

źródło: newonce.sport

Doczekamy się Polaka ze Złotą Piłką? Robert Lewandowski jest faworytem zdaniem ekspertów

Dziennikarze portalu „goal.com” opublikowali ranking piłkarzy, którzy ich zdaniem mają największe szanse na wygranie Złotej Piłki. Na czele zestawienia znalazł się Robert Lewandowski.

Tegoroczny plebiscyt Złotej Piłki będzie inny niż poprzednie. Wszystko za sprawą wprowadzonych zmian przez organizatorów. W marcu doszło do niemałej rewolucji, choć organizatorzy uznają ten proces bardziej za ewolucję. Największą zmianą była zmiana okresu, za który przyznawana będzie teraz Złota Piłka. Od tego roku pod uwagę będzie brany sezon, a nie rok kalendarzowy, jak to było do tej pory. O wszystkich zmianach przeczytacie TUTAJ.

Pech w 2020 roku

Od kilku lat Robert Lewandowski znajduje się w światowej czołówce najlepszych piłkarzy. Mimo to wciąż nie ma on na swoim koncie Złotej Piłki. W 2020 roku, kiedy był bezsprzecznym faworytem do zwycięstwa, organizatorzy postanowili odwołać plebiscyt. Przed rokiem zajął drugie miejsce, ulegając tylko Leo Messiemu.

Lewandowski faworytem

Niewykluczone, że Złota Piłka za sezon 2021/2022 w końcu trafi w ręce Roberta Lewandowskiego. Dziennikarze serwisu „goal.com” opublikowali ostatnio swój ranking faworytów do wygrania Złotej Piłki. Na szczycie zestawienia znalazł się Robert Lewandowski. Co ciekawe, w czołowej „20” nie znalazło się miejsce dla Leo Messiego.

Faworyci do wygrania Złotej Piłki zdaniem „goal.com”:

  1. Robert Lewandowski
  2. Karim Benzema
  3. Mohamed Salah
  4. Kylian Mbappe
  5. Luka Modrić
  6. Sadio Mane
  7. Bernardo Silva
  8. Riyad Mahrez
  9. Vinicius Junior
  10. Trent Alexander-Arnold
  11. Diogo Jota
  12. Edouard Mendy
  13. Thomas Muller
  14. Kevin De Bruyne
  15. Christopher Nkunku
  16. Phil Foden
  17. Dusan Vlahović
  18. Sebastien Haller
  19. Erling Haaland
  20. Cristiano Ronaldo

Kamil Grosicki ocenił losowanie MŚ. „Układ gier jest korzystny, więc jest duża szansa na awans”

Po niemal rocznej przerwie Kamil Grosicki wrócił do reprezentacji Polski. W wywiadzie z „Super Expressem” piłkarz Pogoni Szczecin zdradził, jakie uczucia towarzyszyły mu przy powrocie na zgrupowanie reprezentacji Polski. Ocenił także naszą grupę na Mundialu w Katarze.

Kamil Grosicki jest jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy reprezentacji Polski w XXI wieku. W narodowych barwach rozegrał w sumie 84 oficjalne mecze, a do tego zdobył 17 bramek. Pod względem liczby rozegranych meczów zajmuje on 11. miejsce, biorąc pod uwagę całą historię naszej reprezentacji.

Powrót do reprezentacji

Ostatnie kilkanaście miesięcy nie były jednak zbyt udane dla Kamila Grosickiego. Co prawda pojawił się on na pierwszym zgrupowaniu w 2021 roku (i zarazem pierwszym pod okiem Paulo Sousy), jednak kolejne miesiące nie były już tak udane. Do samego końca pracy Paulo Sousy z reprezentacją nie było w niej miejsca dla Grosickiego. W marcu tego roku, po niemal rocznej przerwie, 33-latek wrócił do reprezentacji Polski. Szansę doświadczonemu piłkarzowi dał nowy selekcjoner, Czesław Michniewicz.

– Tęskniłem. Nie muszę powtarzać, że gra w reprezentacji zawsze była moim celem i marzeniem. Wróciłem do niej po roku. Zagrałem 20 minut ze Szkocją, a przeciwko Szwecji nie zagrałem, ale byłem gotowy wejść na boisko, gdyby trener potrzebował mojej pomocy. Trener zna moją wartość i wie, że jestem doświadczonym piłkarzem – opowiedział Kamil Grosicki.

– W mojej głowie były myśli o zakończeniu kariery reprezentacyjnej w przypadku, gdybyśmy nie awansowali. W takiej sytuacji pewnie budowano by nowy zespół, stawiając na młodych zawodników. Awansowaliśmy, więc moja kariera w kadrze może jeszcze trwać – dodał 33-latek.

Ocena losowania

Dzięki zwycięstwu z reprezentacją Szwecji, Biało-Czerwoni awansowali na Mistrzostwa Świata w Katarze. Za nami także losowanie fazy grupowej. Polska trafiła do grupy „C” wraz z reprezentacjami Argentyny, Meksyku i Arabii Saudyjskiej. Jak losowanie ocenia Kamil Grosicki?

– Chciałbym mieć przyjemność zagrać albo być w meczu, przeciwko Messiemu. Przeciwko Cristiano Ronaldo grałem w reprezentacji trzykrotnie, a przeciwko Messiemu nigdy. To byłoby świetne zwieńczenie kariery w kadrze – skomentował Grosicki.

– Bardzo ciekawa grupa i fajnie, że mamy rywali spoza Europy. Dobrze będzie zagrać z takimi drużynami, a nie z tymi którymi gramy zazwyczaj w eliminacjach do wielkich turniejów, nawet jeśli to świetne drużyny – Włochy, Niemcy czy Holandia. Układ gier jest korzystny, więc jest duża szansa na awans. Ktoś powie, że na poprzednim mundialu też graliśmy z drużynami spoza Europy i nie daliśmy rady. Wierzę, że teraz będzie inaczej, ale musimy grać z pełną determinacją  – dodał.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Argentyna, Meksyk i Arabia Saudyjska. Jak do tej pory szło nam z tymi reprezentacjami?


źródło: super express

Adrien Rabiot wściekły po porażce z Interem. „Szkoda wyniku, ale trudno jest grać 11 na 12”

W niedzielny wieczór Juventus Turyn poległ w starciu z Interem Mediolan (0:1). Po meczu swojego niezadowolenia nie krył piłkarz Starej Damy, Adrien Rabiot.

W 31. kolejce włoskiej Serie A doszło do niewątpliwego hitu, jakim było spotkanie Juventusu Turyn i Interu Mediolan. Oba zespoły znajduję się w czołowej czwórce ligowej tabeli z niewielką stratą do liderującego AC Milan. Przed rozpoczęciem tego meczu Inter wyprzedzał Juventus o zaledwie jeden punkt. Można było zatem śmiało stwierdzić, że jest to spotkanie o „6 punktów”.

Stroną dominującą w tym spotkaniu był Juventus, który raz za razem stwarzał sobie dobre okazje do zdobycia bramki. W szeregach Interu dobrze dysponowany tego dnia był Samir Handanović, który nie dopuścił do  utraty gola. Piłkarze gości ograniczyli swoje poczynania ofensywne do absolutnego minimum. Najlepiej o tym świadczy statystyka oddanych celnych strzałów na bramkę rywala, która wyniosła jeden. Przyjezdni postawili na jakość, a nie na ilość i ten jedyny celny strzał na bramkę zakończył się golem.

W samej końcówce pierwszej połowy arbiter przyznał Interowi rzut karny. Wojciech Szczęsny stanął na wysokości zadania i obronił jedenastkę, jednak sędzia nakazał powtórzyć rzut karny. Za drugim razem Hakan Calhanoglu wyszedł z tarczą ze starcia z polskim bramkarzem. Była to jedyna bramka w tym spotkaniu.

Po meczu swojej irytacji nie krył piłkarz Juventusu, Adrien Rabiot. Francuz umieścił na swoim koncie na Instagramie wpis, w którym odniósł się do pracy sędziego.

– Świetna gra, wszyscy dobra robota! Szkoda wyniku, ale trudno jest grać 11 na 12! – napisał Adrien Rabiot.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Adrien Rabiot (@adrienrabiot_25)

Rafał Gikiewicz o powołaniu do reprezentacji: „Gram co tydzień, a w kadrze był bramkarz, co nie gra na co dzień”

Rafał Gikiewicz pojawił się w niedzielę na antenie stacji Viaplay. Bramkarz Augsburga ponownie wrócił do kwestii powołania do reprezentacji Polski.

W ostatnich latach Rafał Gikiewicz dzięki swojej dobrej postawie na boisku zdołał sobie wyrobić dobrą opinię w Niemczech. Mimo to obecny bramkarz Augsburga sukcesywnie jest pomijany przez kolejnych selekcjonerów reprezentacji Polski przy okazji powołań. W mediach najczęściej pojawiąjącym się argumentem przeciwko powołaniu Gikiewicza jest jego wiek. W październiku tego roku skończy on 35 lat.

Gikiewicz o powołaniu

W niedzielne popołudnie FC Augsburg pokonał u siebie VfL Wolfsburg 3:0. W tym spotkaniu udział wzięło dwóch Polaków – Robert Gumny i Rafał Gikiewicz. Drugi z nich tego samego dnia zgodził się na rozmowę na antenie Viaplay. Po raz kolejny poruszono temat potencjalnego powołania polskiego bramkarza do reprezentacji Polski.

– Jak Robert Gumny będzie grał, to może przy okazji, jak za wizjonera Sousy się załapię na krótkie spotkanie na VIP-ach – skomentował Rafał Gikiewicz.

– Nadziei sobie nie robię. Robię swoje. Czuję się dobrze, uśmiech z mojej twarzy nie znika. Jak trener Czesław Michniewicz będzie chciał mnie odwiedzić, to zna adres. […] Jak mogę dawać więcej argumentów. Gram co tydzień, a w kadrze był bramkarz, co nie gra na co dzień. No ale jest młodszy, a to dla niektórych jest ważniejsze – dodał.

Polacy planują sparingi przed Mundialem. Jest pierwszy potencjalny rywal

Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej rozpoczęły poszukiwania sparingpartnerów w celu odpowiedniego przygotowania się do tegorocznego Mundialu. Sekretarz PZPN zdradził, że rozpoczęły się pierwsze rozmowy.

Reprezentacja Polski pokonała reprezentację Szwecji w europejskich barażach do Mistrzostw Świata. Tym samym Biało-Czerwoni po raz drugi z rzędu zagrają na Mundialu. Za nami jest już losowanie fazy grupowej. Rywalami Polaków w pierwszej fazie rozgrywek będą reprezentacje Argentyny, Meksyku i Arabii Saudyjskiej.

W czerwcu reprezentacja Polski rozegra cztery mecze w ramach Ligi Narodów UEFA, a we wrześniu dwa kolejne. Przed rozpoczęciem Mundialu będzie jeszcze czas na rozegranie meczów towarzyskich. W związku z tym władze polskiej federacji rozpoczęły poszukiwań potencjalnych rywali.

Rąbka tajemnicy o procesie poszukiwań sparingpartnera uchylił sekretarz generalny PZPN, Łukasz Wachowski. Z jego wypowiedzi dowiadujemy się, że ostatni sparing Polacy będą mogli rozegrać 16 listopada. Rozpoczęły się już także wstępne rozmowy.

– Jakieś rozmowy wstępne są, mamy kilka wybranych federacji. Najprawdopodobniej będzie to ktoś z Ameryki Południowej. 16 listopada to ostatni termin, na rozegranie meczu towarzyskiego […] Spotkanie chcielibyśmy rozegrać w Polsce- przekazał Łukasz Wachowski.

– Nie ograniczamy się do zespołu, który zakwalifikował się na Mundial. […] Są też drużyny, które nie awansowały, jak na przykład Kolumbia – dodał.

Pech Jakuba Modera. Wszystko wyjaśni się w niedzielę. „To nie jest nic pozytywnego”

Jakub Moder doznał kontuzji podczas sobotniego meczu Brighton & Hove Albion. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że uraz Polaka jest całkiem poważny. Wszystko wyjaśni się w niedzielę, kiedy Polak przejdzie szczegółowe badania.

W sobotę Brighton & Hove Albion podejmowało na własnym obiekcie Norwich City. Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem. W 83. minucie na placu gry zameldował się Jakub Moder. Niestety, występ Polaka nie potrwał zbyt długo. Po zaledwie pięciu minutach musiał opuścić boisko z powodu poważnie wyglądającej kontuzji. Został on zniesiony na noszach.

– Jest za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć, ale to nie jest nic pozytywnego – przekazał po meczu trener Brighton.

https://twitter.com/BBCSussexSport/status/1510284083938664449

Badania

W sobotni wieczór na Twitterze pojawiła się informacja, jakoby Jakub Moder miał mieć zerwane więzadła krzyżowe. Ta informacja nie została jednak oficjalnie potwierdzona, a wiele osób ją zdementowało. Tomasz Włodarczyk przekazał, że reprezentant Polski w niedzielę przejdzie szczegółowe badania. To wtedy powinniśmy otrzymać informację dotyczącą stanu zdrowia piłkarza.

https://twitter.com/wlodar85/status/1510364342369366016

Argentyna, Meksyk i Arabia Saudyjska. Jak do tej pory szło nam z tymi reprezentacjami?

Reprezentacja Polski poznała swoich przeciwników podczas fazy grupowej Mistrzostw Świata 2022. Jak do tej pory Biało-Czerwoni radzili sobie w starciach z reprezentacjami Argentyny, Meksyku i Arabii Saudyjskiej? W skrócie – różnie.

W piątek odbyła się ceremonia losowania fazy grupowej Mistrzostw Świata 2022. Reprezentacja Polski trafiła do grupy „C” wraz z Meksykiem, Arabią Saudyjską i Argentyną. Właśnie w takiej kolejności przyjdzie nam się zmierzyć z tymi zespołami w fazie grupowej. Szczegółowy plan meczów Roberta Lewandowskiego i spółki znajdziecie TUTAJ.

Argentyna

Reprezentacja Argentyny została wylosowana do grupy „C” z pierwszego koszyka. Albicelestes uchodzą za wyraźnego faworyta „polskiej” grupy. Nie ma się co takim opiniom dziwić, gdyż Messi i spółka zajmują 4. miejsce w rankingu FIFA, a w 2021 roku zwyciężyli w rozgrywkach Copa America.

Do tej pory reprezentacje Polski i Argentyny mierzyły się ze sobą w oficjalnych meczach 11-krotnie. W bezpośrednich starciach lepiej wypadają Albicelestes, którzy odnieśli 6 zwycięstw. Biało-Czerwoni ze spotkań z Argentyńczykami z tarczą wychodzili 3 razy. W dwóch przypadkach mecz kończył się remisem. Bilans bramkowy 18:12 na korzyść Argentyńczyków.

Na Mistrzostwach Świata obie ekipy mierzyły się ze sobą dwukrotnie. W 1974 roku lepsi okazali się Polacy, którzy wygrali 3:2. Cztery lata później Argentyńczycy udanie się zrewanżowali, wygrywając 2:0. W obu przypadkach były to mecze w fazie grupowej.

Ostatnie spotkanie pomiędzy Argentyną a Polską zostało rozegrane w 2011 roku. Co ciekawe, wówczas zwycięsko z tergo starcia wyszli podopieczni Franciszka Smudy, wygrywając 2:0. Bramki zdobyli Paweł Brożek oraz Adrian Mierzejewski. Warto jednak zaznaczyć, że wówczas Argentyńczycy przylecieli do Polski mocno rezerwowym składem. Z piłkarzy grających w tamtym meczu żaden Argentyńczyk nie gra obecnie w swojej reprezentacji. Jeśli jednak chodzi o Polaków, to w tamtym meczu wystąpili Szczęsny, Lewandowski, Grosicki oraz Klich.

Bilans meczów Polska-Argentyna:

  • 3 zwycięstwa Polski
  • 2 remisy
  • 6 zwycięstw Argentyny
  • bilans bramkowy 18:12 na korzyść Argentyńczyków

Meksyk

Reprezentacja Meksyku trafiła do grupy „C” z drugiego koszyka. Wydaje się, że Meksykanie powalczą z Polakami o wyjście z grupy z drugiego miejsca. Obie drużyny zagrają ze sobą już w pierwszej kolejce. Reprezentacja Meksyku zajmuje obecnie 9. miejsce w rankingu FIFA. W ubiegłorocznym turnieju Gold Cup zajęli drugie miejsce po porażce z USA w finale.

W oficjalnych meczach reprezentacje Meksyku i Polski mierzyły się ze sobą osiem razy. Ogólny bilans pojedynków można uznać za remisowy. Obie reprezentacje odniosły po 3 zwycięstwa. Dwukrotnie dochodziło do remisów. Jeśli jednak chodzi o bilans bramkowy, to w nim lepiej wypadają Meksykanie, którzy strzelili 13 goli, a Polacy zaledwie 9.

Podczas Mistrzostw Świata obie drużyny zagrały ze sobą tylko raz. Miało to miejsce w 1978 roku podczas fazy grupowej. Wówczas zwycięstwo 3:1 odnieśli Polacy. Tamten turniej Meksykanie zakończyli już na pierwszym etapie, przegrywając wszystkie trzy mecze grupowe. Z kolei Polacy po wygraniu grupy „2” awansowali do kolejnej fazy, do grupy „B”, gdzie jednak zajęli dopiero 3. miejsce.

Po raz ostatni Polska i Meksyk spotkały się ze sobą w meczu towarzyskim w 2017 roku. Selekcjoner Adam Nawałka mocno zmienił skład, co skończyło się klęską 0:1. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Raul Jimenez. Z piłkarzy grających w tamtym meczu w naszym zespole do dziś pozostali Szczęsny, Kędziora, Rybus, Linetty i Zieliński. Z kolei, jeśli chodzi o Meksykanów, to do dziś swoją karierę reprezentacyjną kontynuują Hector Moreno, Andres Guardado, Jesus Gallardo, Raul Jimenez, Nestor Araujo, Cesar Montes i Hirving Lozano.

Bilans meczów Polska-Meksyk:

  • 3 zwycięstwa Polski
  • 2 remisy
  • 3 zwycięstwa Meksyku
  • bilans bramowy 13:9 dla Meksykanów

Arabia Saudyjska

Ostatni z naszych rywali został wylosowany z czwartego koszyka. Saudyjczycy są uważani za wyraźnego outsidera grupy „C”. Obecnie zajmują oni 49. lokatę w rankingu FIFA. W kwalifikacjach do Mundiali wygrali swoją grupę. Saudyjczycy okazali się lepsi od m.in. Australii, czy Japonii.

Historia meczów między Polską a Arabią Saudyjską nie jest zbyt bogata. Reprezentacje tych krajów grały ze sobą zaledwie trzykrotnie. Komplet zwycięstw w tych starciach mają na swoim koncie Polacy. Bilans bramkowy 5:2 na korzyść Biało-Czerwonych. Co ciekawe, ani razu obie reprezentacje nie zmierzyły się ze sobą na Mundialu, za każdym razem był to mecz towarzyski.

Po raz ostatni reprezentacja Polski zmierzyła się z reprezentacją Arabii Saudyjskiej w 2006 roku. Jak wspomnieliśmy, było to spotkanie towarzyskie. Biało-Czerwoni wygrali 2:1. Obie bramki dla naszego zespołu zdobył Łukasz Sosin. Żaden z piłkarzy grających w tamtym meczu nie kontynuuje kariery reprezentacyjnej.

Bilans meczów Polska-Arabia Saudyjska:

  • 3 zwycięstwa Polski
  • 0 remisów
  • 0 zwycięstw Arabii Saudyjskiej
  • bilans bramkowy 5:2 na korzyść Polaków

Meksykanie uważają, że znaleźli się w „grupie śmierci”. „Kluczem do awansu będzie pokonanie Polski”

Reprezentacje Meksyku i Polski znalazły się w tej samej grupie na Mistrzostwach Świata 2022. Dziennikarze z Meksyku nazywają grupę C „grupą śmierci”. Ich zdaniem kluczowy będzie pojedynek z Polską.

W piątek odbyło się losowanie fazy grupowej Mistrzostw Świata. Reprezentacja Polski trafiła do grupy „C”. Rywalami Biało-Czerwonych podczas tegorocznego Mundialu będą drużyny z Argentyny, Meksyku oraz Arabii Saudyjskiej.

Na pierwszy rzut oka faworytem grupy „C” wydaje się być reprezentacja Argentyny. Na przeciwległym biegunie znajduje się z kolei reprezentacja Arabii Saudyjskiej, która zgodnie jest uważana za outsidera grupy. O drugie miejsce, premiowane awansem do 1/8 finału, powinny powalczyć zespoły z Polski i Meksyku. Obie drużyny zagrają ze sobą już w pierwszej kolejce. Dziennikarze meksykańskiej gazety „El Universal” piszą, że to właśnie mecz z Polską będzie dla ich reprezentacji kluczowy w kontekście awansu.

– Kluczem do awansu do kolejnej rundy będzie pokonanie Polski w pierwszej kolejce we wtorek 22 listopada. Dopisanie trzech punktów w pierwszym meczu powinno zmotywować do pojedynku z Argentyną – piszą dziennikarze „El Universal”.

– Grupa śmierci? Na to wygląda, gdy spojrzymy, że w żadnym z trzech starć na Mundialu nie udało nam się wygrać z Argentyną. Polacy mają Roberta Lewandowskiego, z kolei Saudyjczycy są wielkim znakiem zapytania – czytamy w „El Universal”.

https://twitter.com/Nitrov01/status/1510231827675594756


fot. twitter – @miseleccionmx

Za nami losowanie grup Mistrzostw Świata 2022! Poznaliśmy rywali Polaków [REAKCJE]

Za nami ceremonia losowania fazy grupowej Mistrzostw Świata 2022, które odbędą się w Katarze. Polacy trafili do grupy C. Rywalami Biało-Czerwonych będą reprezentacje Argentyny, Meksyku oraz Arabii Saudyjskiej.

Tegoroczny Mundial, który odbędzie się w Katarze, będzie na swój sposób wyjątkowy. Wszystko za sprawą terminu rozegrania turnieju. Mecz otwarcia Mistrzostw Świata zostanie rozegrany 21 listopada i zmierzą się w nim reprezentacje Kataru oraz Ekwadoru. Z kolei finał został zaplanowany na 18 grudnia. To pierwszy przypadek w historii, by turniej tej rangi rozegrano na jesieni.

Reprezentacja Polski trafiła do grupy C. Rywalami Roberta Lewandowskiego i spółki będą reprezentacje Argentyny, Meksyku oraz Arabii Saudyjskiej. Jak na losowanie zareagowali polscy kibice oraz eksperci?

Kontuzja Kamila Glika potwierdzona. To dla niego najprawdopodobniej koniec sezonu

Kamil Glik okupił wygrane spotkanie z reprezentacją Szwecji kontuzją. Piłkarz włoskiego Benevento będzie musiał pauzować przez kilka najbliższych tygodni. Najprawdopodobniej to dla niego koniec sezonu ligowego.

We wtorek reprezentacja Polski pokonała w finale baraży reprezentację Szwecji 2:0. Tym samym Biało-Czerwoni po raz drugi z rzędu zakwalifikowali się na Mistrzostwa Świata. Grupowych rywali podczas Mundialu w Katarze poznamy już w piątek. Tego dnia o godzinie 18:00 rozpocznie się losowanie fazy grupowej.

Mecz okupiony kontuzją

Sukces w pojedynku ze Szwecją jest efektem pracy zarówno piłkarzy, jak i sztabu szkoleniowego. Mimo wszystko sam mecz miał kilku głównych bohaterów. Bez wątpienia jednym z nich był Kamil Glik, który w parze z Janem Bednarkiem stworzyli zaporę nie do przejścia. Po ostatnim gwizdku sędziego Glik przyznał, że niemal od samego początku meczu grał z kontuzją.

Diagnoza

Kontuzja Kamila Glika miała zostać oficjalnie potwierdzona. Najnowsze informacje w kwestii stanu zdrowia reprezentanta Polski przekazał „Przegląd Sportowy”. Diagnoza to naciągnięcie drugiego stopnia prawego ścięgna podkolanowego – czytamy. Dowiadujemy się, że przerwa Glika od gry potrwa co najmniej miesiąc. Co ciekawe, ostatni mecz tego sezonu Serie B Benevento ma zagrać 6 maja. Tak więc mało prawdopodobne, że zobaczymy jeszcze 34-latka w tym sezonie ligowym.


źródło: przegląd sportowy

fot. UEFA

Piłkarz z Ligue 1 okradał kolegów z drużyny. O wszystkim opowiedziała jego była dziewczyna

Jeden z piłkarzy francuskiego Bordeaux został przyłapany na kradzieży. O zaistniałym incydencie piłkarzy Żyrondystów poinformowała była dziewczyna sprawcy całego zamieszania.

Dziennikarze francuskiego „RMC Sport” poinformowali o niecodziennej procedurze, do jakiej doszło w szatni Girondins Bordeaux. Jeden z młodych piłkarzy Żyrondystów miał okradać swoich kolegów z zespołu. Zdaniem mediów zawodnik miał podkradać buty swoich kompanów, a następnie sprzedawać je w internecie.

Ujawnienie

Jak dowiadujemy się z artykułu na stronie „RMC Sport”, delikwent został zdemaskowany przez swoją byłą dziewczynę. Ta miała poinformować o zaistniałej sytuacji resztę piłkarzy Bordeaux. W mediach nie podano jednak jego nazwiska.

Sankcja

Władze Girondins Bordeaux wymierzyły karę w kierunku piłkarza. Po pierwsze, nie zagra on w najbliższym meczu swojego klubu. Po drugie, miał otrzymać „niezłą” karę finansową.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.