Niebywała historia piątoligowca! Zarobią krocie na swoim byłym zawodniku. Rekord pobity

Piątoligowe Maidenhead United otrzyma spory zastrzyk gotówki. Wszystko przez transfer Maxa Kilmana, który niebawem trafi do West Hamu United. Outsider otrzyma 10 proc. z kwoty transferu zawodnika do ekipy „Młotów”.




Maidenhead United w 2018 roku sprzedało za 40 tysięcy funtów Kilmana do Wolverhampton. Piątoligowiec zapewnił sobie 20 procent od kolejnego transferu zawodnika. W kolejnych latach umowa uległa lekkim zmianom. Finalnie stanęło na tym, że Maidenhead otrzyma 10 proc.

Bank rozbity

Max Kilman w najbliższym czasie ma trafić do West Hamu. Jak podaje „The Athletic”, londyńczycy zapłacą Wolverhampton za stopera 40 milionów funtów. Według obowiązującej umowy między „Wilkami” a Maidenhead, cztery miliony trafią zatem na konto piątoligowca.




Oczywiście będzie to zdecydowany rekord National League. Do tej pory największe pieniądze uzyskało Barnet, które w 2019 roku sprzedawało Jacka Taylora do Peterborough. Wówczas transakcja wyniosła 500 tysięcy funtów.

Piłkarz z Ekstraklasy lepszy niż Leo Messi. Ekwadorczyk oczarował kibiców w kraju [WIDEO]

Argentyna awansowała do półfinału tegorocznego Copa America. W rzutach karnych „Albicelestes” pokonali Ekwador, w którego drużynie wystąpił John Yeboah. Zawodnik Rakowa Częstochowa zaprezentował się z bardzo dobrej strony. 




Mistrzowie świata wyszli na prowadzenie jeszcze w 1. połowie za sprawą gola Lisandro Martineza. Po zmianie stron w 62. minucie odpowiedzieć mógł Enner Valencia, który jednak nie wykorzystał rzutu karnego. Ekwador doprowadził do remisu dopiero w 92. minucie dzięki trafieniu Kevina Rodrigueza i asyście… Johna Yeboaha.

Przyćmił Messiego

Yeboah pojawił się na murawie dopiero w 80. minucie. Po chwili już brał udział w akcji, która dała Ekwadorowi remis, a w konkursie rzutów karnych pewnie pokonał Emiliano Martienza. Co ciekawe, swojej „jedenastki” nie wykorzystał Leo Messi. Argentyńczyk uderzył w poprzeczkę.




Finalnie to i tak Argentyna awansowała do półfinału Copa America. Mimo to Yeboah zbiera teraz kapitalne recenzje, a kibice zachwycają się jego formą.

 Asysta Yeboaha [1:32]:

A Bogusz dalej swoje. Polak bije rekordy w MLS. Kolejna asysta pomocnika [WIDEO]

Mateusz Bogusz się nie zatrzymuje. Polak podtrzymał swoją znakomitą formę i błysnął w wygranych przez LA FC derbach Los Angeles. 




Bogusz zachwyca formą od kilku tygodni. W poprzedniej kolejce MLS wpisał się trzykrotnie na listę strzelców przeciwko Colorado Rapids. Wcześniej, z San Jose Earthquakes, zrobił to dwukrotnie, przy czym zaliczył jeszcze asystę.

Wygrane derby

Tym razem Bogusz zamknął się tylko w asyście. W 40. minucie derbów Los Angeles z rzutu rożnego posłał idealną piłkę wprost na głowę Keia Kamary. Sierraleończyk wzbił się kapitalnie w powietrze i potężnym strzałem pokonał bramkarza LA Galaxy.

Tym samym Polak zapisał się w historii amerykańskiej piłki. Bogusz stał się pierwszym w tym sezonie piłkarzem, który brał udział w zdobyciu bramki w każdym z kolejnych 10 meczów. Wcześniej udało się to w 2022 roku Sebastianowi Driussiemu.

Legia Warszawa chce kolejnego transferu. W grze wielkie pieniądze!

Legia Warszawa poważnie zbroi się przed startem nowego sezonu. Według Samuela Szczygielskiego z portalu meczyki.pl, „Wojskowi” mają na celowniku kolejnego piłkarza. Tym razem zamierzają sięgnąć do Chorwacji. 




Legia jest bardzo aktywna na rynku od zakończenia sezonu 2023/24. Do stołecznego klubu trafiło już aż sześciu piłkarzy: Luquinhas, Claude Goncalves, Jean-Pierre Nsame, Kacper Chodyna, Marcel Mendes-Dudziński i Ruben Vinagre. Nie zamierzają jednak na tym poprzestać.

Drogi transfer

Wiadomo, że Legia intensywnie poszukuje nowego napastnika. Nim jednak go znajdzie, do Warszawy może zawędrować defensywny pomocnik. Mowa konkretnie o zawodnika NK Osijek, Darko Nejasmiciu. Chorwat może sporo kosztować „Wojskowych”. Portal transfermarkt.de wycenia go na 1,8 mln euro.

25-latek w przeszłości grał w młodzieżowych reprezentacja Chorwacji. Z Osijekiem łączy go jeszcze roczny kontrakt. W ostatnim sezonie rozegrał 43 mecze. Łącznie w lidze chorwackiej wystąpił 153 razy.




– Czy transfer Nejašmicia jest prawdopodobny? Tak, ale trzeba będzie sprostać wymaganiom finansowym NK Osijek. Dla chorwackiego klubu to podobna sytuacja, w której znalazła się Legia podczas zimowego okienka transferowego z Bartoszem Sliszem: rok do końca umowy i ostatni moment, żeby na nim zarobić, ponieważ zawodnik chętnie pierwszy raz w karierze wyjedzie spróbować sił za granicą – pisze Samuel Szczygielski. 

Hitowy transfer blisko. Rewelacja Euro dogadana z Arsenalem! Problem dla Kiwiora

Arsenal miał w ostatnich dniach znacząco posunąć do przodu kwestię transferu Riccardo Calafioriego. „Kanonierzy” są już na ostatniej prostej do dopięcia transakcji. Może to oznaczać poważne problemy dla Jakuba Kiwiora. 




Calafiori ma za sobą genialny sezon we włoskiej Bolognii, z którą wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Defensor ma za sobą także udane występy na Euro 2024. Choć Włosi skompromitowali się na turnieju i odpadli już w 1/8 meczem ze Szwajcarią (0-2), sam zawodnik był najjaśniejszym punktem swojej drużyny.

Problem Kiwiora?

Nic dziwnego, że obecnie 22-latkiem interesuje się wiele, dużo mocniejszych klubów. Dużo pisało się między innymi o możliwym transferze do Juventusu. Pojawiały się także plotki o przenosinach do Anglii. Tam rywalizować miały o niego dwa londyńskie kluby – Arsenal i Chelsea.




Według Nicolo Schiry Calafiori podjął już decyzję. Wybór Włocha miał paść na Arsenal, który w ostatnich dniach miał znacznie przyśpieszyć negocjacje. Doszło już ponoć nawet do uzgodnienia warunków kontraktu. Umowa ma obowiązywać do 2029 roku. Calafiori będzie mógł liczyć na 3,5 mln euro rocznie.

Transfer tak uzdolnionego obrońcy, który potwierdził swoją klasę na wielkim turnieju, może być sporym problemem dla Jakuba Kiwiora. Reprezentant Polski jest jednak od jakiegoś czasu łączony z odejściem z Arsenalu. Mówi się zresztą sporo o jego potencjalnym powrocie do Serie A.

Szymon Marciniak wyznaczony na ćwierćfinał Euro 2024! Polak wystąpi w nietypowej roli

Szymon Marciniak odegra swoją rolę podczas ćwierćfinałów Euro 2024. Polak został wyznaczony jako sędzia techniczny spotkaniu Portugalia – Francja. Głównym arbitrem ma być Anglik Michael Oliver. 

Do tej pory Marciniak poprowadził dwa mecze na mistrzostwach Europy w Niemczech. Zadebiutował jeszcze podczas fazy grupowej w starciu Belgii z Rumunią. Później powrócił dopiero w rywalizacji Szwajcarii i Włoch w 1/8 finału.

Powrót

Obecnie 43-latek uchodzi za jednego z faworytów do poprowadzenia meczu półfinałowego lub nawet finałowego. W ćwierćfinale go zobaczymy, ale… w nieco innej roli niż zazwyczaj. Polak będzie sędzią technicznym w spotkaniu Portugalia – Francja, które poprowadzi Anglik, Michael Oliver.

 

IShowSpeed z nietypowym prezentem w Warszawie. Dostał koszulkę… Lecha Poznań [WIDEO]

Obecnie jednym z najgłośniejszych wydarzeń w Polsce jest… przylot popularnego streamera. Żeby było jeszcze ciekawiej, dostał nawet koszulkę Lecha Poznań.

IShowSpeed robi furorę w Warszawie i ma za sobą spotkania z wieloma fanami z naszego kraju. W tle jego transmisji na żywo pojawili się również polscy influencerzy, jak Robert Pasut czy Wojciech Gola i dzieje się tam naprawdę wiele.

YouTuber z zagranicy był między innymi podpuszczany do mówienie „czarno to widzę”, to przypadkowych ludzi na Starówce. Biorąc pod uwagę jego ekspresję, nie było trudno go do tego namówić. Speed dostał nawet prezent na transmisji. W ręce Amerykanina trafiła… koszulka Lecha Poznań.

@superbetpl Nietypowy prezent dla @IShowSpeed ♬ Pedro Pedro – team7funny

Mocne słowa Cristiano Ronaldo po meczu ze Słowenią. „Miałem szansę, zawiodłem”

Cristiano Ronaldo wziął na klatę zmarnowany rzut karny w meczu ze Słowenią. Kapitan Portugalii nie kryje rozczarowania swoim strzałem, jednak wierzy, że jego drużyna zasłużyła na awans. 




Portugalia po serii rzutów karnych awansowała do ćwierćfinału mistrzostw Europy kosztem Słowenii. Bohaterem mistrzów z 2016 roku okazał się Diogo Costa, który w konkursie obronił aż trzy strzały przeciwników.

„Miałem szansę, zawiodłem”

Tak naprawdę niewiele brakowało, a do rzutów karnych wcale by nie doszło. Piłkę meczową w dogrywce miał bowiem Cristiano Ronaldo. 39-latek podszedł wówczas do piłki, gdy podyktowano „jedenastkę” przeciwko Słoweńcom za faul na Diogo Jocie. Jego strzał odbił jednak Jan Oblak, po czym kapitan Portugalii zalał się łzami.

Ostatecznie dla CR7 i reszty jego drużyny wszystko dobrze się skończyło i to oni mogli celebrować awans do ćwierćfinału Euro 2024. Mimo osiągniętego sukcesu weteran był rozczarowany niewykorzystaną sytuacją. Wziął jednak winę na siebie i nie owijał w bawełnę.

– Na początku byłem smutny, teraz jestem przeszczęśliwy. To jest to, co daje ci piłka nożna – ocenił Ronaldo, cytowany przez NY Times.

– Nie da się tego wyjaśnić. Miałem swoją szansę, zawiodłem. Muszę zobaczyć to uderzenie jeszcze raz. Nie wiem, czy było dobre – dodał.




– Czuję się smutny, ale i szczęśliwy. Ważne jest, aby cieszyć się awansem. Wykonujemy świetną robotę, mieliśmy więcej szans, zasłużyliśmy na to – podsumował. 

W ćwierćfinale Portugalia zmierzy się z Francją o awans do półfinału Euro. Spotkanie zaplanowano na 5 lipca na godzinę 21:00. Areną zmagań będzie Volksparkstadion w Hamburgu.

Dwa lata temu był łączony z Legią. Dziś może trafić do Rakowa. Szykuje się mocny transfer do Ekstraklasy

Raków Częstochowa szykuje się do nowego sezonu Ekstraklasy. „Medaliki” rozglądają się za opcjami wzmocnienia ofensywy. Według greckich mediów na oku polskiego klubu znalazł się piłkarz, którego dawniej łączono z Legią Warszawa.




Miniony sezon nie był udany dla Rakowa. Częstochowianie zajęli dopiero 7. miejsce w Ekstraklasie i nie zakwalifikowali się do europejskich pucharów. Słabą dyspozycję drużyny przypłacił posadą Dawid Szwarga. Szkoleniowca zastąpił Marek Papszun, który wrócił do Rakowa po rocznej przerwie.

Wzmocnienie ofensywy

Obecnie „Medaliki” szykują się do startu nowego sezonu. Nie jest tajemnicą, że w nadchodzącej kampanii Papszun może nie móc skorzystać z Johna Yeboaha. Ekwadorczyk ma być coraz bliżej odejścia z klubu, co potwierdzają nasilające się doniesienia o zainteresowaniu włoskiej Venezii. Raków poszukuje zatem następcy 24-latka.




Portal Sport24 twierdzi, że blisko przejścia do Rakowa na zasadzie wolnego transferu ma być Lazaros Lamprou. Grek rozstał się niedawno z Excelsiorem po spadku klubu do Eerste Divisie. Jego statystyki w holenderskiej ekstraklasie były jednak całkiem niezłe. W 28 meczach zanotował sześć goli i pięć asyst.

W przeszłości Lamprou grał między innymi w PAOK-u Saloniki czy FC Twente. Co ciekawe, dwa lata temu interesować się nim miała Legia Warszawa. Ostatecznie jednak z jego transferu nic nie wyszło.

Niesmaczny żart BBC z Cristiano Ronaldo. Angielska legenda miażdży stację

Mecz 1/8 finału Euro 2024 między Portugalią a Słowenią rozczarował w regulaminowym czasie gry. W dogrywce natomiast wydarzyło się sporo, na czele ze zmarnowanym rzutem karnym Cristiano Ronaldo i emocjonalną reakcją 39-latka. Angielska stacja BBC zachowała się w stosunku do zawodnika Al-Nassr nieelegancko, co spotkało się ze stanowczą reakcją opinii publicznej. 




Dopiero rzuty karne przesądziły o awansie Portugalii do ćwierćfinału mistrzostw Europy. Przez 120 minut zaciętej rywalizacji ze Słowenią utrzymywał się bezbramkowy remis, mimo kilku dogodnych sytuacji. Wystarczy przypomnieć sobie choćby dwie świetne sytuacje Benjamina Sesko, czy rzut karny Cristiano Ronaldo, który świetnie obronił Jan Oblak.

Ostatecznie to Portugalia okazała się lepsza. W konkursie „jedenastek” podopieczni Roberto Martineza byli bezwzględni i wykorzystali wszystkie swoje strzały. Spora była w tym również zasługa Diogo Costy. Bramkarz Portugalii obronił trzy próby wykonywane przez Słoweńców.

„Misstiano Penaldo”

Największe poruszenie w trakcie meczu wywołał jednak nie sam jego przebieg, a reakcja Ronaldo na wspomniany zmarnowany rzut karny w dogrywce. Portugalczyk po obronie Jana Oblaka zalał się łzami. W trakcie krótkiej przerwy między zmianą połów 39-latek ponownie się rozkleił, tym razem w pełnym wymiarze. Interweniować musieli jego koledzy z kadry, którzy starali się pocieszyć swojego kapitana.

Zachowanie Ronaldo odbiło się szerokim echem i jest obecnie analizowane w mediach. Toczą się dyskusje na temat tego, czy płacz Portugalczyka był słuszny w tej sytuacji. Tymczasem angielska stacja telewizyjna BBC posunęła się o krok za daleko. Zaraz po nietrafionym rzucie karnym, w rogu pojawił się pasek z ironicznym napisem: „Misstiano Penaldo„.




Gigant zbiera teraz plony tej niesmacznej szpilki. Kibice ostro krytykują stację, a do linczu dołączył się nawet John Terry. Były kapitan reprezentacji Anglii i legenda „Synów Albionu” krótko skomentował sytuację, pisząc: „Hańba„.

Duńska federacja ukarana grzywną przez UEFĘ. Powód? Podróż samolotem na mecz z Niemcami

Duńska federacja została ukarana przez UEFĘ. Wszystko przez środek transportu, jaki wybrano podczas Euro 2024 w Niemczech. 




Reprezentacja Danii wyszła na mistrzostwach Europy z grupy, ale już w 1/8 finału trafiła na wymagającego przeciwnika. Na drodze Duńczyków stanęli Niemcy, czyli gospodarze całego turnieju. „Die Manschaft” wygrali mecz 2-0, a Skandynawowie musieli wrócić do domu.

Kara dla federacji

Jak się okazuje, duńska federacja otrzymała od UEFY karę. Wszystko przez środek transportu, jaki wybrała reprezentacja na mecz z Niemcami. Według „Ekstrabledet” z 16 drużyn, które wyszły z grupy, siedem zdecydowało się na podróżowanie pociągiem, zaś sześć – autobusem. Tylko Dania postawiła na samolot, co nie spodobało się z kolei UEFIE.

Podróż pociągiem wymagałaby kilku przesiadek, a autobusem byłoby to ponad siedem godzin w mało komfortowych warunkach. Dlatego zdecydowaliśmy się na lotniczy czarter ze Stuttgartu do Dortmundu i uważamy, że ze sportowego punktu widzenia było to najlepsze rozwiązanie – wyjaśniał decyzję dyrektor duńskiej federacji Erik Broegger.




Organizacja ma nałożyć na duńską federację karę za niestosowanie się do zasad ograniczania emisji CO2. Wszystkie reprezentacje, które brały udział w Euro w Niemczech, były zobligowane do korzystania z transportu pociągowego lub autobusowego. Wysokość kary będzie zależna od wyliczeń specjalnego systemu, który oblicza emisję dwutlenku węgla i koszty z tym związane. Kwota zostanie odjęta od wynagrodzenia dla federacji za udział w mistrzostwach.

Tomasz Ćwiąkała ostro o Robercie Lewandowskim. „Moim zdaniem jest słabym kapitanem”

Tomasz Ćwiąkała na antenie Kanału Zero brutalnie ocenił Roberta Lewandowskiego w roli kapitana reprezentacji Polski. Dziennikarz nie szczędził gorzkich słów pod adresem napastnika FC Barcelony. Wrócił między innymi do niesławnej afery premiowej.




Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w mistrzostwach Europy na poziomie fazy grupowej. „Biało-Czerwoni” wywalczyli zaledwie jeden punkt, dzięki remisowi w ostatniej kolejce z Francją (1-1). Wcześniej przegrali mecze z Holandią (1-2) oraz Austrią (1-3).

Słaby kapitan

Choć obecnie atmosfera wokół reprezentacji, nawet mimo odpadnięcia z Euro, jest dużo lepsza niż w ostatnich latach, to wciąż powracają do niech echa przeszłości. Chodzi konkretnie o niesławną aferę premiową przy okazji mundialu w Katarze. Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od domniemanej obietnicy Mateusza Morawieckiego, ówczesnego szefa rządu, wypłacenia premii zawodnikom za wyjście z grupy na mistrzostwach.

Cel udało się osiągnąć, jednak kadrowicze mieli podzielić już między sobą wspomniane pieniądze. Wybuchła afera, a w drużynie miały pojawić się konflikty, co wynikało ze słów Łukasza Skorupskiego dla „Przeglądu Sportowego”. Później wypowiedź bramkarza zdementował Robert Lewandowski, wprost sugerując, że ten kłamał.




W marcu 2023 roku na konferencji prasowej Robert Lewandowski oficjalnie przeprosił kibiców za całe zamieszanie. Według wielu opinii sprawa powinna zostać jednak wyjaśniona dużo szybciej. Kapitan „Biało-Czerwonych” zebrał sporą burę za swoje podejście do sprawy. Teraz do tematu wrócił Tomasz Ćwiąkała, który w ostrych słowach podsumował Lewandowskiego, jako kapitana.

– Moim zdaniem Robert Lewandowski jest słabym kapitanem ze względu na swoje głośne wypowiedzi na temat funkcjonowania reprezentacji, na temat selekcjonerów i na temat afery premiowej. Wydaje mi się, że „Lewy” często w trakcie kariery miał zły timing, jeśli chodzi o poszczególne wypowiedzi. Nie zawsze były na miejscu, jeśli chodzi o to, co się działo – ocenił dziennikarz w Kanale Zero. 

– Do tego sprawa afery premiowej, która moim zdaniem nie została załatwiona przez Roberta Lewandowskiego tak, jak powinna, czyli jakieś tam wywiady udzielane na gorąco Bartoszowi Węglarczykowi. To wszystko wyglądało mocno średnio, później rozdrapywanie tego wszystkiego, cały ten spór z Łukaszem Skorupskim. Wydaje mi się, że Robert Lewandowski pogubił się w tej całej sytuacji, a afera premiowa to w moim odczuciu był jeden z najważniejszych egzaminów dla kapitana reprezentacji Polski. Moim zdaniem Lewandowski tamten egzamin niestety oblał – podkreślał. 




– Natomiast w żaden sposób nie będę deprecjonował umiejętności piłkarskich Lewandowskiego, bo to nie o to chodzi – zaznaczył. 

Reprezentanci Polski wrócili już do kraju i obecnie część spędza wakacje z rodziną, a pozostali szykują się do startu nowego sezonu ligowego. Wkrótce czeka ich jednak kolejne zgrupowanie. Już we wrześniu „Biało-Czerwoni” spotkają się ponownie, aby rozegrać mecze w Lidze Narodów. Na początek będą to starcia ze Szkocją i Chorwacją.

Selekcjoner Gruzji uderza w VAR po porażce z Hiszpanią. „W mojej opinii był spalony”

Willy Sangol po meczu z Hiszpanią (1-4), miał zastrzeżenia do VARu. Selekcjoner Gruzji uważa, że gol Alvaro Moraty został niewłaściwie uznany za prawidłowy. 




Mecz Hiszpanii z Gruzją w 1/8 finału Euro 2024 był kapitalny. Outsider jako pierwszy wyszedł na prowadzenie i wciąż stwarzał zagrożenie pod bramką „La Furia Roja”. Dominacja ekipy de la Fuente była jednak widoczna gołym okiem i gole były kwestią czasu. Te wpadły finalnie w liczbie czterech, a Hiszpanie przypieczętowali awans do ćwierćfinału.

Niewłaściwy gol?

Po ostatnim gwizdku z obozu gruzińskiego nie brakuje uwag do pracy sędziego, a konkretnie VARu. Willy Sagnol uważa, że pierwszy gol dla Hiszpanii, strzelony przez Alvaro Moratę, nie powinien zostać uznany. Selekcjoner zaznaczył na konferencji prasowej, że napastnik absorbował uwagę Giorgiego Mamardaszwiliego, stojąc na pozycji spalonej.




Jesteśmy bardzo szczęśliwi i dumni, z tego co osiągnęliśmy na Euro 2024, ale w mojej opinii w tej sytuacji był spalony. To była bardzo podobna sytuacja do tej z meczu Holandii z Francją i wtedy gol nie został uznany. A nasza sytuacja była 10 bardziej ewidentna. VAR to świetny wynalazek, ale musimy nauczyć się z niego korzystać. Zbyt często te same sytuacje są oceniane zupełnie inaczej – stwierdził Francuz. 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.