Zaskakująca kandydatura na selekcjonera. „Zna język i nasze realia”

Jarosław Koliński wskazał ciekawą opcję na potencjalnego selekcjonera. Propozycję argumentował kilkoma ważnymi aspektami.




Reprezentacja Polski nadal pozostaje bez selekcjonera. Od dymisji Michała Probierza minęło już 21 dni. Wciąż nie wiemy natomiast, na kogo zdecyduje się postawić Cezary Kulesza.

„Zna język i nasze realia”

Głównym faworytem prezesa PZPN miał być Maciej Skorża. Trener Urawy nie zamierza jednak ruszać się z Japonii. W grze wciąż mieli zostać Nenad Bjelica czy Jan Urban. Obaj znają realia polskiej piłki.

Okazuje się, że pod nosem mamy także inną, ciekawą opcję. Jarosław Koliński na łamach „Meczyków” wskazał na… Aleksandara Vukovicia.




– Mam wrażenie, że jak Kulesza wymieni w mediach jakieś nazwisko, to ta osoba nie zostanie selekcjonerem – zaczął Koliński.

– Kandydatem, który jest do wzięcia, a zna język polski i nasze realia jest Aleksandar Vuković. Nie wskazuję go jako przyszłego selekcjonera, bo to byłaby szokująca kandydatura, ale jeżeli żadne z nazwisk, które dotąd przewinęło się w mediach miałoby nie zostać selekcjonerem, to kto wie. Pokazał, że jest dobrym trenerem – przejmował Piast Gliwice, gdy drużyna była blisko spadku z Ekstraklasy, w Legii Warszawa też potrafił wykonać dobrą pracę – dodał.

Cytowany fragment od [07:12]

Dlatego Paulo Sousa uciekł z Polski. „Picie przez 5 dni. To było dla niego za dużo”

Kadencja Paulo Sousa w reprezentacji Polski zakończyła się już kilka lat temu. Mimo to, temat Portugalczyka regularnie wraca w mediach. Portal goniec.pl ustalił, że przyczyną odejścia szkoleniowca było zachowanie Cezarego Kuleszy.




Sousa nie przepracował w reprezentacji Polski pełnych 12 miesięcy. Pracę rozpoczął w styczniu 2021 roku, zaś odszedł jeszcze w grudniu. Zatrudniał go jeszcze Zbigniew Boniek, natomiast gdy odchodził, stery w PZPN trzymał już Cezary Kulesza.

Alkohol niezgody

Już wtedy media podawały, że właśnie nowy prezes był przyczyną dymisji Sousy. Teraz do temu powrócił goniec.pl. Z ustaleń portalu wynika, że Portugalczyk nie mógł dogadać się z Kuleszą. Dodatkowym problemem miał być z kolei alkohol, którego trener praktycznie nie spożywa.

– Sousa był wyczulony, bo sam nie spożywał ciężkich alkoholi. Ten przeskok między Czarkiem a Zbyszkiem to było dla niego za dużo – mówił na łamach Gońca anonimowy przedstawiciel PZPN.




Sousie szczególnie miały nie spodobać się dwie sytuacje. Pierwsza miała miejsce po meczu z Andorą (4-1) oraz zwycięstwie kadry U21 nad Niemcami (4-0). Kulesza miał być tak ucieszony wynikami, że pił kilka dni.

– Picie przez 5 dni. Przychodzili na treningi pijani, zaczepiali piłkarzy, gadali głupoty. (…) Krzyczał: „coach, coach!” do Sousy i zaczął go ściskać. Powtarzał, że Polacy wygrali. Sousa był zniesmaczony, bo mocno wtedy waliło od Czarka – czytamy na łamach portalu.

Kolejny zgrzyt miał nastąpić po porażce Polski z Węgrami (1-2). Klęska na PGE Narodowy oznaczała, że „Biało-Czerwoni” o awans na mundial będą musieli zagrać w barażach. Kulesza miał być wściekły i wezwał Sousę „na dywanik”. Spotkanie jednak się nie odbyło, bo prezes pod wpływem alkoholu o nim… zapomniał.




– Po przegranym meczu eliminacyjnym z Węgrami, Kulesza wezwał Sousę na rozmowę. Do spotkania jednak nie doszło, bo zostało odwołane w ostatniej chwili z powodu „innych ważnych planów prezesa”. Sousa był tym faktem mocno zniesmaczony, zwłaszcza, że dotarły do niego przekazy świadków pomeczowych wydarzeń w loży prezesa, którzy przyznawali, że Kulesza bezpośrednio ze stadionu został zawieziony do Białegostoku, będąc prawie nieprzytomnym – relacjonował kolejny informator.

Źródło: goniec.pl

Tak od podstaw doszło do przewrotu w PZPN. Sensacyjne kulisy buntu klubowych przedstawicieli

Portal „Weszło” dotarł do zaskakujących kulisów przewrotu w PZPN. Scenariusza, który odegrał się za zamkniętymi drzwiami gabinetów, nie wymyśliliby niektórzy światowej klasy reżyserzy.




W poniedziałek w PZPN odbyły się wybory, podczas których Cezary Kulesza został wybrany prezesem na drugą kadencję. Pojawiło się jednak zaskoczenie przy wyborze wiceprezesów. Kandydaci zaproponowani przez Kuleszę zostali odrzuceni. Dodatkowo w zarządzie zasiadło aż ośmiu przedstawicieli klubów.

Kulisy przewrotu

Portal „Weszło” ustalił, że akcja rozpoczęła się w niedzielę, czyli zaledwie dzień przed wyborami. Wtedy dojść miało do spotkania prezesów wojewódzkich związków oraz Cezarego Kuleszy. Zabrakło tylko Adama Kaźmierczaka, którego obecny prezes miał wpisać na swoją „czarną listę”.




– Szef PZPN i tak traktował Wojtalę jak rywala i zamierzał pozbawić go miejsca w zarządzie. Podobnie zresztą jak innego opozycjonistę, Wojciecha Cygana, działającego z ramienia klubów – czytamy na „Weszło”.

– Wiadomość o spotkaniu dotarła jednak do Wojtali, który – jak można się domyślić – poczuł się tym wyjątkowo dotknięty. Dotychczas, choć nie sympatyzował z Kuleszą, nie miał powodu, by głosować przeciwko przedstawicielom wojewódzkich związków. Teraz jednak, gdy dowiedział się, że jego własne środowisko zamierza go „wygumkować”, optyka się zmieniła – dodano.

Już następnego dnia odbyć się miało spotkanie przedstawicieli klubów. Zaproszenie miał nawet otrzymać Kulesza, jednak pewny swojego zwycięstwa – nie pojawił się na nim.

Tymczasem doszło na nim do zawiązania koalicji. Głównodowodzącymi, namawiający do postawienia się Kuleszy, okazać się mieli Dariusz Mioduski i Karol Klimczak, a więc prezesi Legii i Lecha.




Celem minimum miało być dla zainteresowanych wprowadzenie do zarządu Dariusza Mioduskiego w miejsce Mieczysława Golby. Z kolei zawetowanie całej trójki zaproponowanej przez Kuleszę stanowić miało największy sukces, co udało się osiągnąć.

– Co ważne, to właśnie Mioduski oraz Klimczak mieli być łącznikami z Pawłem Wojtalą, a ten z kolei – z kilkoma innymi przedstawicielami związków wojewódzkich, którzy z czasem przyłączyli się do grupy „rewolucjonistów” – czytamy.

Źródło: Weszło

Bardzo mocna kandydatura na selekcjonera. Do PZPN zgłosił się kolejny trener

Do PZPN miała wpłynąć kolejna kandydatura na selekcjonera. Według portalu meczyki.pl na stole pojawiła się opcja zatrudnienia trenera z bardzo mocnym CV.




Cezary Kulesza ma już za sobą wybory w PZPN i obecnie skupia się wyłącznie na poszukiwaniu nowego selekcjonera. Faworytem prezesa do niedawna był Maciej Skorża, ale nie uda się go wyciągnąć z Japonii. Na domiar złego Kosta Runjaić, którego akcje również wysoko stały, przedłużył kontrakt z Udinese.

Mocne CV

Dość niespodziewanie okazało się, że do PZPN wpłynęła kolejna kandydatura. Według portalu meczyki.pl, Kulesza otrzymał podanie od Rogera Schmidta.

Niemiec nie pracował od roku, ale ostatnio był zatrudniony w Benfice. W Portugalii przeżywał bardzo dobre chwile. Poprowadził „Orły” łącznie w 115 meczach.




Wcześniej miał okazję pracować także w PSV, Salzburgu czy Bayerze Leverkusen. Warto podkreślić, że na koncie ma kilka trofeów. Zdobywał między innymi mistrzostwa w Austrii i Portugalii czy krajowy puchar w Holandii.

– Nauczeni doświadczeniem poprzednich castingów nie przywiązujemy do nazwisk większej wagi. Kulesza wybierze według własnego uznania i raczej szybko. Do połowy lipca – zaznaczył Tomasz Włodarczyk.

Źródło: Tomasz Włodarczyk | meczyki.pl

Tak doszło do porażki Cezarego Kuleszy. Kluby stworzyły własną opozycję

Na zjeździe PZPN nie było niespodzianki w kwestii wyboru prezesa. Sensację sprawiła jednak klęska Kuleszy, jeśli chodzi o wybór wiceprezesów. „Przegląd Sportowy Onet” zdradził kulisy wyborów.




Cezary Kulesza został wybrany prezesem PZPN na drugą kadencję. Reelekcji nie uzyskali jednak ludzie z jego otoczenia. Zarówno Henryk Kula, jak i Mieczysław Golba i Maciej Mateńko, pożegnali się ze swoimi stołkami. Ludzie obecnego prezesa nie weszli także do zarządu, gdzie miejsca zajęli przedstawiciele klubów.

Kulisy

Co właściwie wydarzyło się w poniedziałek? Według „Przeglądu Sportowego Onet”, kluby od dawna szykowały opozycję wobec popierających Kuleszę baronów. Prezesowi zaszkodzić miała lista z jego kandydatami, która niespodziewanie wyciekła.

Pośród nazwisk brakowało kilku kandydatów, którym Kulesza obiecał wsparcie. Osoby, których brakowało poczuły się pokrzywdzone i postanowiły zagłosować według swojego uznania.




Krótko przed rozpoczęciem zjazdu miało dojść do spotkania przedstawicieli klubów. Szczególnie aktywni mieli być Wojciech Cygan i Dariusz Mioduski. Obaj mieli przypominać, żeby głosować przeciwko kandydatom proponowanym przez Kuleszę.

– To po nich opozycja poczuła krew, że tego dnia może iść po coś więcej, niż tylko odsunięcie nielubianych wiceprezesów. Kiedy Adam Kaźmierczak, baron z Łodzi, próbował zrobić rozpoznanie, od jednego z prezesów usłyszał stanowczą deklarację: „Dopóki nie wystawicie Darka Mioduskiego, będziemy wycinać każdego”. Chodziło o funkcję wiceprezesa ds. zagranicznych. Dwa pozostałe stanowiska do obsadzenia kluby odpuściły i godziły się na nowe propozycje – pisze Łukasz Olkowicz.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Tak Cezary Kulesza podsumował poszukiwania nowego selekcjonera. „Mogę odpowiedzieć tyle, że na pewno będzie”

Po wyborach w PZPN Cezary Kulesza został zapytany o wybór nowego selekcjonera. Nowy-stary prezes federacji zadrwił z pytania dziennikarza.




Wciąż prowadzone są poszukiwania nowego selekcjonera dla reprezentacji Polski. Nazwisko następcy Michała Probierza powinniśmy poznać w ciągu kilku najbliższych dni.

Na pewno będzie

Zanim jednak nastąpi to ogłoszenie, w PZPN odbyły się wybory. W poniedziałek nie było niespodzianki i Cezary Kulesza został wybrany na drugą kadencję. Po zgromadzeniu został zapytany przez „TVP Sport” o poszukiwania nowego trenera.




– Mogę odpowiedzieć tylko tyle, że na pewno będzie selekcjoner. Uzbrójmy się w cierpliwość, mamy jeszcze trochę czasu. Nie chcemy popełnić żadnego błędu. Chcemy sprawdzić wszystkie rzeczy, które dotyczą tego trenera. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie jak na boisku. Akcja trwa, akcji nie ma, tak samo tutaj. Obiecuję, że jak najszybciej wybierzemy tego trenera – stwierdził Kulesza.

Wybór nowego selekcjonera zaczął się w ostatnim czasie komplikować. Jeszcze niedawno za faworytów uchodzili Jan Urban i Nenad Bjelica. Obecnie temat rozciągnął się w czasie i trudno wskazać, kto jest najbliżej prowadzenia „Biało-Czerwonych”.

Cezary Kulesza podsumował wybory w PZPN. „Wybiera sala, a nie ja” [WIDEO]

Cezary Kulesza spełnił w poniedziałek najważniejszy cel – został ponownie wybrany prezesem PZPN. Nie spełnił jednak swoich pozostałych założeń. O szczegółach opowiedział na antenie „Kanału Sportowego”.

Poniedziałkowe wybory w PZPN nie przyniosły większych niespodzianek. Cezary Kulesza został wybrany prezesem na drugą kadencję do 2029 roku. Trudno było oczekiwać innego rezultatu, gdyż był jedynym kandydatem.

„Sala wybiera, a nie ja”

Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem nowego-starego prezesa. Delegaci nie poparli kandydatów na wiceprezesów, których rekomendował Kulesza. W zarządzie zasiądzie tym samym ośmiu przedstawicieli klubów.

Na łamach „Kanału Sportowego” działacz skomentował poniedziałkowe wybory. Zaznaczył, że jest gotowy na współpracę z nowymi członkami zarządu.

– Widzimy, że to sala wybiera, a nie ja. Każdy miał prawo demokratycznie oddać głos i to zrobił. Sala wybrała prezydium, zarząd i Komisję Rewizyjną – zaznaczył.

– Pogratulowałem nowym osobom, które weszły do zarządu. Teraz zostaje tylko to, aby częściej się spotykać, rozmawiać, by nasza piłka szła w dobrym kierunku – dodał.

– Nie chcę oceniać swojego wyniku. Był pewnie wyższy, bo byłem sam. Gdyby było dwóch kandydatów, to wynik byłby pewnie niższy – podsumował.

Źródło: Kanał Sportowy

Cezary Kulesza nie uzyskał pełnego poparcia. Wiadomo, ile głosów zdobył w wyborach

Tu nie mogło być żadnego zaskoczenia. Cezary Kulesza został wybrany prezesem PZPN na drugą kadencję. Wiadomo jednak, że nie każdy na niego głosował.




Wybory w Polskim Związku Piłki Nożnej były formalnością. Cezary Kulesza był jedynym kandydatem na prezesa. Bez żadnej konkurencji nie miał najmniejszych problemów z wygraną i przyklepaniem drugiej kadencji.

Nie każdy głosował

Kuleszy było potrzebne 60 ze 118 głosów, aby uzyskać reelekcję. W sumie uzyskał 98 głosów. Siedmiu elektów było przeciwko, zaś jedenastu wstrzymało się od głosowania.

Druga kadencja Kuleszy potrwa do 2029 roku. Po niej nie będzie miał możliwości ubiegania się o kolejną.

Nie będzie hitowego transferu Legii Warszawa. Ianis Hagi zdecydował

Ianis Hagi nie trafi do Legii Warszawa. Rumuński piłkarz odrzucił ofertę od polskiego klubu. Jego celem ma być wyjazd do jednej z topowych lig.




Legia wciąż szuka wzmocnienia ofensywy. Jednym z głównych celów „Wojskowych” miał być Ianis Hagi, czyli syn legendarnego Gheorghe’a. Od kilku dni mówiło się o możliwym transferze z udziałem zawodnika.

Koniec negocjacji

Teraz pojawiły się nowe informacje, według których Hagi jednak nie trafi do Legii. Jak podaje portal digisport.ro, celem młodego zawodnika jest transfer do jednej z topowych lig. Odrzucił ofertę z Łazienkowskiej i obecnie prowadzi negocjacje z inną drużyną.




W tej kwestii raczej nie dojdzie już do żadnego zwrotu akcji. Legia musiałaby liczyć na niemały cud.

Mateusz Klich wyśmiewa PZPN. „Tak bez niczego se usiedli?”

Mateusz Klich wbił bardzo bezpośrednią szpilkę w PZPN. Nawiązał do słynnej wypowiedzi Cezarego Kuleszy.




Reprezentacja Polski w czerwcu przegrała bardzo ważny mecz z Finlandią w eliminacjach mistrzostw świata. Dodatkowo obecnie nie ma selekcjonera. Do dymisji po zgrupowaniu podał się Michał Probierz.

„Tak bez niczego?”

W złej kondycji znajduje się także młodzieżowa piłka reprezentacyjna. Kadra U21 prowadzona przez Adama Majewskiego odpadła z Euro po trzech porażkach. W fazie grupowej pokonała ich Gruzja (1-2), Portugalia (0-5) i Francja (1-4).

Cały turniej wygrała młodzieżowa kadra Anglii. „Synowie Albionu” w finale pokonali 3-2 Niemców po dogrywce. Potwierdzili tym samym, że mogą być spokojni o przyszłość. Podkreślił to także Jarosław Koliński z „Przeglądu Sportowego”.




– Anglicy uznali jakieś 15 lat temu, że dość upokorzeń. Usiedli, opracowali reformy szkolenia i wybudowali narodowy ośrodek treningowy. Efekt? 13 finałów imprez różnych kategorii wiekowych i 10 triumfów. A teraz pomyślmy co przez ostatnich 15 lat zrobiono w PZPN – napisał.

Na ten tweet odpowiedział Tomasz Urban, kąśliwie podgryzając PZPN. Mniej subtelny był Mateusz Klich, który wbił bardzo bezpośrednią szpilkę w federację.

– W PZPN po prostu usiedli. I tyle – napisał Urban.

– Ale że tak bez niczego se usiedli? – dorzucił Klich, nawiązując do wypowiedzi Cezarego Kuleszy.

„Na poważnie dopiero we wtorek”. Nowe informacje w kwestii nowego selekcjonera

Tomasz Włodarczyk przekazał nowe informacje w kwestii poszukiwania nowego selekcjonera. Cezary Kulesza ma we wtorek wziąć się na poważnie do pracy.




Nadal nie poznaliśmy nazwiska następcy Michała Probierza. Wiadomo, że kadry nie obejmie Maciej Skorża. Obecnie najwięcej mówi się o powrocie Jerzego Brzęczka oraz o zatrudnieniu Jana Urbana.

Koniec czekania

Nazwisko nowego selekcjonera mieliśmy poznać do końca czerwca. Tymczasem Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl przekazał, że Cezary Kulesza ma się na poważnie zająć tematem dopiero we wtorek. Będzie to już po wyborach w PZPN.




– Według mojej wiedzy Kulesza za wybór selekcjonera na poważnie bierze się dopiero we wtorek – przekazał „Włodar”.

– Do tej pory trwała zabawa z mediami, mało rozmów z zainteresowanymi, za kulisami prezes robił dużą politykę – starał się ustalać Radę Nadzorczą Ekstraklasy, bo w niedzielę odbędzie się Walne Zgromadzenia ESA i przygotowywał się do poniedziałkowych wyborów PZPN – dodał.

Nowy selekcjoner będzie mieć od razu trudne zadanie. „Biało-Czerwoni” kolejni mecz rozegrają 4 września z Holandią w ramach eliminacji mistrzostw świata. Następnie rozegrany zostanie mecz z Finlandią.

Podliczono, ile zarobiły kluby na KMŚ. Gigantyczne kwoty, a to jeszcze nie koniec

Klubowe Mistrzostwa Świata wchodzą dziś w decydującą fazę. Zakończyła się już faza grupowa. „The Athletic” podliczył, ile za udział zarobiły dotychczas występujące w USA kluby.




FIFA odmieniła Klubowe Mistrzostwa Świata. Po raz pierwszy turniej został rozszerzony aż do 32 drużyn z całego globu. Zmieniono tym samym jego formułę oraz podniesiono premie za grę.

Olbrzymie pieniądze

Łączna pula nagród do podziału miała wynieść w tym roku około miliard dolarów. Według „The Athletic” już teraz rozdysponowano 741 mln. Jak na razie najwięcej miało przypaść Manchesterowi City – 51,7 mln dolarów. „Obywatele” jako jedyni wygrali wszystkie mecze grupowe.




Na drugim miejscu znalazł się Real Madryt, który zainkasował 48,4 mln. Podium uzupełnia z kolei Bayern Monachium z kwotą 45,1 mln.

Cieszyć może spora premia dla półamatorskiego klubu z Nowej Zelandii – Auckland City. Choć zarobili najmniej na KMŚ, to i tak mówimy o zawrotnej kwocie 4,6 mln dolarów.

Robert Lewandowski poparł kandydaturę Jerzego Brzęczka?! „Podpisał się pod tym”

Jerzy Brzęczek ma być obecnie faworytem Cezarego Kuleszy w kwestii nowego selekcjonera. Marek Koźmiński uważa, że zielone światło na ponowne zatrudnienie szkoleniowca, mógł dać już Robert Lewandowski.




PZPN szuka nowego selekcjonera po rozstaniu z Michałem Probierzem. Jeszcze niedawno głównym kandydatem Cezarego Kuleszy miał być Maciej Skorża. Wiadomo już, że nie uda się go jednak wyciągnąć z Urawy Red Diamonds.

Zielone światło

Media przekonywały, że w obliczu trudności z zatrudnieniem Skorży, faworytem do objęcia reprezentacji będzie Jan Urban lub Nenad Bjelica. Dość niespodziewanie pojawiły się jednak inne informacje. Według „Przeglądu Sportowego Onet”, Kulesza chciałby zatrudnić ponownie Jerzego Brzęczka, którego mieliby wzmocnić Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek.

Dla 54-latka byłoby to drugie podejście do pracy w kadrze. Pełnił tę funkcję w latach 2018-2021, zastępując Adama Nawałkę. Zakończyła się ona po głośnych ośmiu sekundach milczenia Roberta Lewandowskiego po przegranym meczu z Włochami.




Marek Koźmiński uważa, że jeśli pojawiły się pogłoski o powrocie Brzęczka, zielone światło na taki ruch musiał dać właśnie 36-latek. Przypomnijmy, że obecnie „Lewy” zawiesił reprezentacyjną karierę, po tym jak Michał Probierz odebrał mu opaskę kapitańską.

– Najważniejszą sprawą jest teraz ułożenie relacji w zespole. Nowy selekcjoner będzie musiał wykonać wielką pracę w aspekcie psychologicznym. Podoba mi się pomysł z Kubą Błaszczykowskim jako tym, który ma naprawić relacje z Robertem Lewandowskim. Moim zdaniem to jest wykonalne. Obecność Kuby może spoić i poukładać drużynę – ocenił Koźmiński dla „WP Sportowe Fakty”.

– Zakładam też, że skoro pojawiła się taka koncepcja, to prezes musiał skonsultować ten pomysł z Lewandowskim. Zakładam, że jest na to przyzwolenie Roberta, że Lewandowski podpisał się pod tym wariantem obiema rękami – dodał.

Sławomir Peszko wraca do Wieczystej w zupełnie nowej roli! Klub wypuścił oficjalny komunikat

Sławomir Peszko wrócił do Wieczystej Kraków w nowej roli. Były reprezentant Polski został wiceprezesem klubu ds. sportowych. W piątek pojawiło się oficjalne ogłoszenie.




Od 2020 roku, przez kolejne trzy lata, Sławomir Peszko występował w Wieczystej Kraków. Po odwieszeniu butów na kołek przejął stery w klubie jako pierwszy trener. Pracę zakończył w kwietniu bieżącego roku, po poprowadzeniu drużyny w 43 meczach.

Nowa rola

Teraz Wieczysta ogłosiła, że Peszko wróci do klubu w nowej roli. 40-latek został wiceprezesem ds. sportowych beniaminka 1. Ligi. W piątek ogłoszono pojawiło się oficjalne ogłoszenie w tej sprawie.




– Po pięciu latach gry i pracy trenerskiej w żółto-czarnych barwach, Sławomir Peszko staje przed nowym wyzwaniem w Wieczystej Kraków – obejmuje funkcję wiceprezesa ds. sportowych. W nowej roli będzie wspierał klub w budowie zespołu, współpracy ze sztabem oraz dalszym rozwoju sportowym drużyny – napisano w komunikacie.

Ekstraklasa wypłaciła rekordowe pieniądze klubom. Lech Poznań rozbił bank

Ekstraklasa SA wypłaciła klubom pieniądze za poprzedni sezon. Kwoty okazały się rekordowe i były najwyższe w historii. Najwięcej zainkasował z kolei Lech Poznań.

Za nami emocjonujący sezon Ekstraklasy. Mistrzem kampanii 2024/25 został Lech Poznań. Poza gratyfikacją sportową, „Kolejorz” uzyskał spory bonus gotówkowy.




Najwięcej w historii

Ekstraklasa SA co roku rozdziela między klubami pieniądze. Nie inaczej było po zakończeniu ostatniego sezonu. W komunikacie, który opublikowała spółka, poznaliśmy dokładne kwoty, jakie przypadły zespołom.

– Miniony sezon PKO Bank Polski Ekstraklasy był bardzo udany pod względem sportowym i frekwencyjnym. Bardzo nas cieszy, że do tych osiągnięć możemy dołożyć także rekord finansowy. Łączna kwota ok. 309 mln zł dla klubów i federacji to więcej niż budżet założony na początku sezonu oraz najwyższa suma w historii naszej ligi. W ten sposób budujemy silne zaplecze finansowe klubów, które jest kluczowe dla sukcesów sportowych w coraz bardziej konkurencyjnym świecie futbolu – przyznał prezes Ekstraklasy, Marcin Animucki.

W sumie między 18 klubami podzielono prawie 300 milionów złotych (298), najwięcej w historii rozgrywek. 10,5 mln przypadło Polskiemu Związku Piłki Nożnej, z racji na umowę, wiążącą kluby i federację. Podjęto także decyzję o przeniesieniu części zysku wypracowanego w sezonie 2024/25 na poczet wypłaty dla piątego reprezentanta Polski w europejskich pucharach za rok.

Zestawienie




Najwięcej od Ekstraklasy otrzymał Lech Poznań. Mistrzowie Polski rozbili bank i w sumie dostali ponad 36 milionów złotych. Raków Częstochowa, a więc wicemistrz, uzyskał natomiast bonus w wysokości 30 mln. Dla zamykającej podium ligowej tabeli Jagiellonii, było to już natomiast 26 mln.

W dalszej kolejności pod względem wynagrodzenia znajduje się Legia Warszawa z kwotą 21,3 mln złotych. Za plecami „Wojskowych” znalazła się Pogoń Szczecin (17,2).

Źródło: Ekstraklasa SA

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.