Kuriozalna wypowiedź Jerzego Brzęczka. Trener broni skandaliczne zachowanie Fernandeza

Niedawno w meczu Wisły Kraków z Wisłą Płock doszło do dużego skandalu. Luis Fernandez, piłkarz „Białej Gwiazdy” uderzył jednego z rywali. Jerzy Brzęczek mimo wszystko postanowił podjąć się wytłumaczenia zachowania swojego podopiecznego…

Za kadencji byłego selekcjonera Wisła Kraków nadal ma problem z wygrywaniem meczów. W rywalizacji z imienniczką z Płocka było blisko remisu, ale ostatecznie nie udało się wywieźć żadnych punktów. „Nafciarze” wygrali spotkanie 4-3.

Poza wysokim wynikiem na murawie panowało także wysokie ciśnienie. Bardzo wyczuwalne były emocje, jakie towarzyszyły zawodnikom obu drużyn. Doszło nawet do skandalu z udziałem Luisa Fernandeza.

W pewnym momencie piłkarz Wisły Kraków uderzył w tył głowy Damiana Michalskiego. Oczywiście Fernandez wyleciał z boiska, a Komisja Ligi zawiesiła go do końca sezonu Ekstraklasy.

Emocje?

Mimo obrzydliwego zachowania zawodnika Jerzy Brzęczek postanowił go wytłumaczyć. Były selekcjoner bronił swojego podopiecznego i sugerował, że sprawę powinno rozpatrzeć nieco „szerzej”. Słowa szkoleniowca zostały odebrane dość nieprzychylnie.

– Luis jest rozczarowany. To są emocje. Na to wydarzenie należałoby spojrzeć z szerszej perspektywy – bo od minuty 86. minuty, gdy Luis wyskoczył do pojedynku powietrznego z Michalskim. W moim odczuciu został uderzony łokciem, a nikt tego nie zauważył – stwierdził Brzęczek.

– Później, jeśli popatrzymy na filmik, to Luis podszedł do kibiców i ich uspokajał, bo byli prowokowani przez zawodników Wisły Płock po bramce. Z tego, co mi mówił, nastąpiło jeszcze pewne zachowanie ze strony Michalskiego i stąd taka jego reakcja – dodał.

Wisła Kraków wciąż nie może wydostać się ze strefy spadkowej Ekstraklasy. Klub zajmuje dopiero 16. miejsce w tabeli z dorobkiem 29 punktów. Do Zagłębie Lubin, które znajduje się w bezpiecznej strefie, traci dwa „oczka”.

Prezes Radomiaka tłumaczy zwolnienie Banasika: „Ważne, żeby nie pracować z tym samym trenerem”

Kilka dni temu zarząd Radomiaka podjął dziwna decyzję o zwolnieniu Dariusza Banasika. Miejsce dotychczasowego trenera zajął Mariusz Lewandowski. Sławomir Stempniewski był dziś gościem na „Kanale Sportowym”, gdzie wytłumaczył decyzje kibicom. 

Radomiak miał świetną rundę jesienną w Ekstraklasie. Nieoczekiwanie klub skazywany na pożarcie znalazł się w czołówce tabeli, prezentując bardzo dobry, zgrany futbol. Po przerwie zimowej zdecydowanie obniżył jednak poziom.

Obecnie zajmuje 7. miejsce w tabeli, a ostatni mecz wygrał 27 lutego. Winą za pogorszenie się gry Radomiaka szybko obarczono Banasika. Szkoleniowcowi nie dano czasu, aby mógł wyprowadzić drużynę z kryzysu. Zamiast tego zarząd postanowił go zwolnić i zastąpić Mariuszem Lewandowskim.

Pokrętne tłumaczenia

Sławomir Stempniewski, prezes Radomiaka w piątek pojawił się na „Kanale Sportowym”. Wyjaśnił w nim, dość specyficzną logiką, czemu zwolniono Banasika.

– Dla rozwoju zawodników ważne jest, żeby wciąż nie pracować z tym samym trenerem – powiedział Stempniewski.

– Jesień pokazała, że puchary to nie są marzenia z księżyca, to są zupełnie realne rzeczy – dodał.

„Wszystko zawdzięcza Włochom, ale czuje się Polakiem”. Polityk krytykuje Zalewskiego

Nicola Zalewski udzielił ostatnio wypowiedzi o wyborze reprezentacji, dla której będzie grał. 20-latek przyznał, że decyzja była dla niego dość prosta, gdyż w 100% czuje się Polakiem. Słowa piłkarza Romy głośno skrytykował Antonello De Pierro, włoski polityk. 

„Reprezentacja? Była szansa gry dla Włoch, ale z szacunku dla mojej rodziny zawsze wybierałem Polskę – bo w 100% czuję się Polakiem” – powiedział Zalewski po zremisowanym meczu Ligi Konferencji z Leicester City (1-1).

Krytyka

Wypowiedź piłkarza spotkała się z ciepłym przyjęciem w naszym kraju. We Włoszech natomiast pojawili się jej krytycy. Polityk, Antonello De Pierro stwierdził, że Zalewski powinien okazać wdzięczność, gdyż to nie w Polsce, właśnie we Włoszech przyszedł na świat i dorastał.

– Urodzony w Tivoli, wychowany w Poli Zalewski wszystko zawdzięcza Romie i Włochom, ale wybrał grę dla Polski, bo „czuje się w 100% Polakiem”. Talent to za mało, a wdzięczność robi różnicę – stwierdził na Twitterze De Pierro. 

Pod wpisem udzieliło się oczywiście wielu polskich kibiców. Co ciekawe zareagował również Mateusz Święcicki. Dziennikarz „Eleven Sports” pozamiatał, stwierdzając, że Zalewski po prostu „chciał zagrać na mundialu„.

Piękne słowa Nicoli Zalewskiego. „Reprezentacja? Czuję się w 100% Polakiem”

Nicola Zalewski zaliczył wczoraj kolejny dobry występ w barwach AS Romy. „Giallorossi” zremisowali z Leicester City pierwszy mecz półfinałowy Ligi Konferencji Europy. W wywiadzie pomeczowym Polaka zapytano o możliwość gry dla włoskiej reprezentacji. 20-latek wyznał, że brał pod uwagę występy dla „Biało-Czerwonych”. 

Zalewski przeżywa świetny czas w Romie. Młody piłkarz notuje dobre występy, a w czwartkowym meczu z Leicester zaliczył asystę przy bramce Lorenzo Pellegriniego. Ostatecznie „Wilkom” nie udało się dowieźć zwycięstwa i spotkanie zakończyło się remisem (1-1).

Czuję się Polakiem

Po ostatnim gwizdku Zalewski stanął do wywiadu. Dziennikarz „Sky Sports” zapytał go o możliwość gry dla reprezentacji Włoch (20-latek posiada dwa obywatelstwa, ale wybrał grę dla Polski). Bez wahania odpowiedział, że marzył jedynie o grze dla „Biało-Czerwonych”.

– Reprezentacja? Była szansa gry dla Włoch, ale z szacunku dla mojej rodziny zawsze wybierałem Polskę – bo w 100% czuję się Polakiem – odparł Zalewski.

20-latek zadebiutował w polskiej kadrze za kadencji Paulo Sousy. Obecnie regularnie występuje w AS Romie. W bieżącym sezonie ma na koncie 18 spotkań, w których zanotował dwie asysty. Wczoraj popisał się pięknym podaniem do Pellegriniego, po którym Roma wyszła na prowadzenie w meczu z Leicester City.

Amaral wybrał MVP tego sezonu Ekstraklasy. „Jest najlepszy, ma najlepsze statystyki”

Joao Amaral należy do grona gwiazd Ekstraklasy. Pomocnik Lecha Poznań wskazał jednak zawodnika, którego uważa za najlepszego piłkarza naszej ligi. Kogo wybrał?

30-latek w bieżącym sezonie notuje kapitalne występy. Strzelił 13 goli oraz zanotował 8 asyst w 30 występach dla Lecha Poznań na ekstraklasowych boiskach. Nie będzie więc przesadą nazwanie go jedną z największych gwiazd polskiej ligi.

Jest ktoś lepszy

Sam Portugalczyk uważa jednak, że jest ktoś o większych umiejętnościach. Amaral postawił na Iviego Lopeza. Hiszpan jest liderem ofensywy Rakowa Częstochowa, z którym Lech walczy o zdobycie mistrzostwa Polski.

– Prawda jest taka, że na chwilę obecną to nie jest wybór pomiędzy mną i Lopezem. Na ten moment to Ivi jest najlepszy w Ekstraklasie, ma najlepsze statystyki – cytował pomocnika „Głos Wielkopolski”.

Lopez w bieżącym sezonie również błyszczy formą. Swoją skutecznością Hiszpan zaskakuje nawet kibiców własnego klubu. W 29 ligowych występach udało mu się aż 18 razy pokonać bramkarzy rywali. Tym samym przewodzi w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy.

– Jeśli chodzi o moje zdanie na temat MVP ligi, to mówię otwarcie, że na ten moment najlepszy w lidze jest Ivi. Jeśli zostanę wybrany ja, to oczywiście będzie mi bardzo miło dostać takie wyróżnienie – przyznał Amaral.

Polak „połączeniem Busquetsa i Pogby”? 16-latek trafi do lidera ligi belgijskiej

Od przyszłego sezonu do Kacpra Kozłowskiego w Royale Union Saint Gilloise dołączy… Olaf Kozłowski. 16-latek nie jest spokrewniony z byłym zawodnikiem Pogoni Szczecin.  Zbieżność nazwisk jest przypadkowa.

Kacper Kozłowski w Belgii będzie grać do końca sezonu. Do lidera Jupiter League pomocnika wypożyczył Brighton po wykupieniu go z Pogoni. Jak się okazuje liczba Kozłowskich w Royale Union musi się zgadzać.

Bez pokrewieństwa

Od nowego sezonu zawodnikiem lidera ligi belgijskiej będzie bowiem 16-letni Olaf Kozłowski. Nastolatek urodził się w Belgii, ale ma polskie korzenie. W rozmowie z Piotrem Koźmińskim potwierdził, że chce grać dla „Biało-Czerwonych”.

– Bardzo bym chciał zagrać dla naszej reprezentacji. Regularnie oglądam mecze kadry, wybieram się na mecz Polska – Belgia, który już niedługo. Jestem bardzo mocno, również mentalnie, nastawiony na to, aby osiągnąć w piłce jak najwięcej. Staram się nie zaniedbywać niczego, pod żadnym względem. Mam dwa marzenia: zadebiutować w lidze belgijskiej i zagrać w biało-czerwonych barwach – oznajmił w „WP Sportowe Fakty”.

Przez ostatnie lata grał on w FC Dender EH. Przedzierał się tam przez kolejne drużyny, aż zwróciło na niego uwagę Royale Union.

– Najpierw występowałem jako środkowy obrońca, ale od zawsze ciągnęło mnie do strzelania goli. Zauważył to jeden z trenerów i przesunął mnie potem na pozycję numer 6. I grając na szóstce w jednym sezonie, w zespole U-17, zdobyłem 22 gole – streścił swoją historię 16-latek.

Olaf Kozłowski określił także, jakiego piłkarza przypomina swoim stylem gry. Stwierdził, że jest to połącznie dwóch zawodników. I to nie byle jakich.

– Myślę, że to połączenie spokoju Busquetsa z inklinacjami Pogby – wyznał odważnie.

Lukas Podolski jeszcze trafi do Wieczystej? Peszko: „Gdybym przycisnął, to może”

Wieczysta Kraków znana jest ze sporego budżetu, jak na poziom rozgrywkowy, na którym występuje. W jej składzie gra między innymi Sławomir Peszko oraz kilku innych zawodników z przeszłością w Ekstraklasie. Właśnie były reprezentant Polski w rozmowie z Sebastianem Staszewskim zdradził, że przejście Lukasa Podolskiego do Wieczystej faktycznie byłoby możliwe. 

Krakowski zespół występuje w IV lidze. Pewnym krokiem zmierza jednak po awans na wyższy szczebel. Spora w tym zasługa składu, jakim Wieczysta operuje. Oprócz Sławomira Peszki gra tam kilku innych zawodników, którzy w przeszłości występowali w Ekstraklasie czy zagranicznych klubach.

Podolski do Wieczystej?

Przed transferem Lukasa Podolskiego do Górnika Zabrze pojawił się temat przenosin Niemca właśnie do Wieczystej. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i skończyło się tylko na medialnych plotkach. Mistrz świata z 2014 roku to prywatnie kolega Peszki. Były reprezentant Polski uważa, że nic nie zostało jeszcze w tej kwestii przekreślone.

– Gdybym bardziej przycisnął prezesa i „Poldiego”, to może by coś z tego naprawdę było. Jeszcze nic nam nie uciekło – stwierdził Peszko w rozmowie z Sebastianem Staszewskim w „Po Gwizdku”.

– Lukas spełnił marzenia swoje i kibiców Górnika, dotrzymał obietnicy i teraz jeszcze na zakończenie kariery może trochę pograć gdzie indziej – dodał.

Podolski w bieżącym sezonie rozegrał 27 spotkań dla zabrzan. Zanotował w nich siedem goli i dołożył trzy asysty.

Karuzela trenerska się rozkręca. Nowak na wylocie z Jagiellonii. Kto go zastąpi?

Szykuje się kolejne zwolnienie trenera w Ekstraklasie. Według „TVP Sport” niebawem posadę w Jagiellonii Białystok straci Piotr Nowak. Szkoleniowca ma zastąpić Jacek Magiera.

Los białostockiego klubu wciąż leży na ostrzu noża. Jagiellonia ma zaledwie pięciopunktową przewagę nad 16. w tabeli Wisłą Kraków. Niewykluczone, że „Duma Podlasia” jeszcze spadnie z Ekstraklasy po tym sezonie.

Karuzela

„Jaga” fatalną formę prezentuje od początku rozgrywek 2021/22. Żadnego skutku nie przyniosła nawet zmiana trenera z Ireneusza Mamrota na Piotra Nowaka. Z nowym szkoleniowcem za sterami białostoczanie wygrali zaledwie dwa mecze, natomiast cztery zremisowali i aż pięć przegrali.

Zarząd klubu ma więc rozważać kolejną roszadę na stołku trenerskim. Według „TVP Sport” znalazł się już nawet potencjalny następca. Mowa konkretnie o Jacku Magierze, który niedawno zakończył pracę w Śląsku Wrocław. WKS podobnie jak Jagiellonia walczy o utrzymanie się w Ekstraklasie.

W kręgu zainteresowań „Dumy Podlasia” miał się znaleźć także jej były trener, Michał Probierz. Ostatnia poważna praca podjęta przez 49-latka miała miejsce w Cracovii. Po niej na dwa dni został trenerem Termaliki, ale szybko poróżnił się z zarządem.

Na razie jednak ani jeden, ani drugi nie przejmie sterów Jagiellonii. Prawdopodobnie do końca sezonu drużynę poprowadzi Piotr Nowak.

Karim Benzema skomentował swoją panenkę. „To pewność siebie. Mam jej dużo”

Real Madryt przegrał pierwszy mecz półfinału Ligi Mistrzów z Manchesterem City 3-4. Bramki dla „Królewskich” strzelał dwukrotnie Karim Benzema oraz raz Vinicius. Drugie trafienie Francuza było szczególnej urody. 

Benzema w dalszym ciągu potwierdza, że znajduje się w naprawdę wysokiej dyspozycji. Kolejny popis dał w meczu z Manchesterem City na Eithad. Tym razem snajper Realu dwukrotnie pokonał Edersona. Za drugim razem wykorzystał rzut karny, wykonując słynną „panenkę”.

Pewność siebie

Nie byłoby w tym właściwie nic szczególnie szokującego, gdyby nie fakt, że w ostatnim spotkaniu z Ossasuną dwukrotnie zmarnował „jedenastkę”. Przeciwko City wszystko poszło jednak pomyślnie.

– Zawsze sobie powtarzam, że jeśli nie strzela się rzutów karnych, to nigdy się ich nie zmarnuje. To pewność siebie. Mam jej dużo. Zrobiłem to i wyszło dobrze – stwierdził Francuz.

– Nie myśleliśmy o zmianie wykonawcy. Mamy pełne zaufanie do Benzemy. Ćwiczył karne na treningach, ale nie wiedziałem, jak strzeli. Pokazał silną osobowość i charakter. Nie jest łatwo oddać taki strzał w półfinale Ligi Mistrzów – dodał z kolei Carlo Ancelotti.

Choć Manchesterowi udało się wygrać pierwsze spotkanie, to sprawa awansu do finału wciąż pozostaje otwarta. W końcowe zwycięstwo wierzy sam Benzema.

– Porażka nigdy nie jest dobra. Najważniejsze jest to, że się nie poddaliśmy. Teraz zagramy u siebie – będziemy potrzebować kibiców jak nigdy wcześniej. Zrobimy coś magicznego. Wygramy – zapewnił napastnik Realu.

Guardiola wybuchł w meczu z Realem. Trener wściekł się na Riyada Mahreza [WIDEO]

We wtorek byliśmy świadkami prawdopodobnie najlepszego meczu tego sezonu Ligi Mistrzów. W pierwszym półfinale Manchester City pokonał Real Madryt 4-3. „Obywatele” mogli wygrać zdecydowanie wyżej, gdyby wykorzystali wszystkie okazje. Po jednej ze zmarnowanych sytuacji Pep Guardiola wpadł w furię. 

Już po jedenastu minutach wczorajszego widowiska Manchester City prowadził z Realem 2-0. Wynik otworzył Kevin de Bruyne, zaś następnie trafienie dołożył Gabriel Jesus. Następnie worek z bramkami rozpruł się na dobre.

Real złapał kontakt po bramce Karima Benzemy, ale w 55. minucie bramkę strzelił Phil Foden. Minęły zaledwie dwie minuty, a Vinivius dorzucił kolejne trafienie i tym razem to on podpiął tlen „Królewskim”. Następnie po bramce dołożyli Bernardo Silva i ponownie Benzema, ustalając wynik rywalizacji.

Furia

Spotkanie mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby „Obywatele” wykorzystali niektóre zmarnowane sytuacje. Jeszcze w pierwszej połowie okazję na 3-0 miał Riyad Mahrez. Algierczyk mógł podać piłkę do świetnie ustawionego Phila Fodena, ale wolał samodzielnie kończyć akcję.

Skrzydłowy trafił jedynie w boczną siatkę. Zachowanie zawodnika rozzłościło Pepa Guardiolę. Katalończyk natychmiastowo poderwał się z fotel i zaczął żywiołowo gestykulować oraz krzyczeć coś do swoich piłkarzy.

Niezadowolony z decyzji Mahreza był również Alan Shearer. Legenda angielskiego futbolu uważa, że 31-latek powinien podnieść głowę przed finalizacją akcji. Wówczas dostrzegłby Fodena.

– Nie powinien strzelać w prawy górny róg. Gdyby podniósł głowę, to zobaczyłby, że Foden jest wolny z lewej strony – uważa Shearer.

Mistrzowie Anglii po pierwszym meczu są w dobrej sytuacji. Zaliczka jednego gola może okazać się kluczowa w rewanżu z Realem Madryt. Sprawa awansu pozostaje jednak otwarta.

Coraz większy chaos w związku z Lewandowskim. Polak nie przepada za Nagelsmannem

Robert Lewandowski ma być coraz bardziej niezadowolony z postawy władz Bayernu Monachium. Polakowi nie podobają się deklaracje składane przez szefostwo, a także taktyka, którą preferuje Julian Nagelsmann. Polak w końcu odejdzie z klubu?

Atmosfera wokół kapitana „Biało-Czerwonych” jest od kilku tygodni bardzo napięta. Od dłuższego czasu spekuluje się na temat przyszłości Lewandowskiego. Bayern nie kwapi się do przedłużenia jego umowy, a on sam ma być otwarty na transfer do FC Barcelony.

Wiadomo już, że do takiego ruchu nie dojdzie podczas najbliższego okienka. Hasan Salihamidzić uciął spekulacje i stwierdził, że na pewno Bayern nie sprzeda swojego napastnika przed wygaśnięciem obecnej umowy. Jeśli więc Lewandowski chciałby zmienić barwy, to musiałby poczekać do 30 czerwca 2023 roku.

Reakcja

Słowa Bośniaka miały nie spodobać się 33-latkowi. Według „Sport Bild” sprawa wcale nie została jeszcze wyjaśniona. Otoczenie Lewandowskiego bierze pod uwagę zmianę klubu przed zakończeniem kontraktu.

– Jeżeli miałby opuścić Bayern i zrobić kolejny krok w karierze, to teraz nadszedł na to czas. W przyszłym roku będzie mniej atrakcyjny dla wielkich klubów – zaznacza „Sport Bild”.

Co więcej, Lewandowskiemu nie podoba się obecna gra Bayernu. Wszystko przez taktykę, jaką preferuje Julian Nagelsmann. Napastnik uważa, że system, w jakim grają Bawarczycy mocno ogranicza jego możliwości strzeleckie. Mimo niezadowolenia Polak nie przedstawił swoich obiekcji trenerowi, choć sam o to prosił.

„Sport Bild” dodaje, że w najbliższym czasie dojdzie do spotkania władz klubu z Pinim Zahavim. Przedstawiciele Bayernu obawiają się, że podczas rozmów Izraelczyk złoży oficjalną prośbę o transfer swojego klienta, przy okazji rozładowując swój gniew.

Paul Pogba nie będzie miał problemu z transferem. Dwa kluby złożyły ofertę

Od nowego sezonu najpewniej będziemy oglądać Paula Pogbę w koszulce innego klubu. Francuz niebawem ma odbyć rozmowy z przedstawicielami kilku klubów. Według „The Mirror” otrzymał propozycje dwóch transferów. 

Kontrakt 29-latka z Manchesterem United wygasa wraz z końcem tego sezonu. Obecnie nic nie wskazuje na to, aby przedłużył umowę, więc 30 czerwca będzie wolnym zawodnikiem. Obecnie może bez problemu negocjować warunki transferu do nowego klubu.

Dwie potęgi

Według „The Mirror” Pogba otrzymał już dwie konkretne oferty. Pierwsza miała nadejść od PSG, z którym łączono pomocnika już od kilku miesięcy. Druga natomiast miała paść z Realu Madryt. Na razie nie wiadomo, jaką decyzję podejmie Francuz.

Pogba w Manchesterze gra od 2016 roku. Przez tyle lat wygrał jednak tylko Puchar Ligi oraz Ligę Europy. Łącznie dla „Czerwonych Diabłów” zanotowal 233 występy, w których strzelił 39 goli i dołożył 51 asyst.

Świetne wieści z Włoch! Kamil Glik na dobrej drodze do powrotu do gry

Kamil Glik jednak zagra jeszcze w tym sezonie? Według informacji portalu meczyki.pl stoper powoli wraca do zdrowia. Niewykluczone, że wspomoże Benevento w ważnych spotkaniach barażowych o awans do Serie A. 

34-latek pokazał swój wielki charakter, kiedy po meczu ze Szwecją (2-0) wyznał, że całe 90 minut grał z kontuzją. Po powrocie z kadry było wiadome, że nie zobaczymy go prędko z powrotem na murawie. Sam zawodnik przewidywał, że może już nie zagrać w tym sezonie. Z Włoch napływają jednak dobre informacje.

Kolejny ważny moment

Tomasz Włodarczyk w programie „International Level” na kanale „Meczyków” zdradził, że Glik jest na najlepszej drodze do wyleczenie kontuzji. Z jego informacji wynika, że stoper może wrócić do gry w czerwcowych meczach Ligi Narodów. Tym samym będzie gotowy na baraże o Serie A, do których prawdopodobnie dostanie się Benevento.

– Zapytałem o jego zdrowie. Jest szansa na grę w barażach o Serie A. Benevento raczej się do nich dostanie. I jeśli nie wydarzy się nic nowego, to zobaczymy Kamila Glika w czerwcowych meczach Ligi Narodów – oznajmił Włodarczyk. 

– To są bardzo płynne daty. Trzeba go zobaczyć na boisku, a dopiero wtedy ta decyzja zostanie podjęta – dodał.

Czy Fiorentina wykupi Krzysztofa Piątka? „Wszystko na to wskazuje”

Krzysztof Piątek gra obecnie we włoskiej Fiorentinie, gdzie przebywa na zasadzie wypożyczenia z Herthy Berlin. Po sezonie polski napastnik teoretycznie powinien wrócić do Niemiec. Tomasz Włodarczyk, dziennikarz meczyki.pl przyznał, że „Viola” chciałaby jednak wykupić 26-latka. 

Piątek nieźle sprawuje się we Fiorentinie. W 14 występach od powrotu na Półwysep Apeniński udało mu się strzelić sześć goli i zanotować jedną asystę. Widać, że Serie A służy mu dużo bardziej, niż liga niemiecka.

Zostanie?

Wraz z końcem sezonu kończy się jednak wypożyczenie napastnika, a co za tym idzie, czeka go powrót do Herthy. Fiorentina ma natomiast możliwość wykupienia piłkarza z berlińskiego klubu. Jak przekonuje Tomasz Włodarczyk – może z niej skorzystać.

– Piątek pokazał, że Serie A mu leży. Będzie chciał zostać we Fiorentinie. Wszystko wskazuje na to, że włoski klub zdecyduje się go wykupić z Herthy. Te 15 mln euro to wciąż jest kwota bardzo przyzwoita. Zważywszy na to, ile zarobili na Vlahoviciu, to myślę, że spokojnie mogą sobie na to pozwolić – przekazał w programie „International Level” na kanale „Meczyków”.

– Szukanie napastnika w dzisiejszych czasach nie jest łatwą sprawą. Mało jest „dziewiątek” o dobrej jakości. I z tym jest problem, dlatego moim zdaniem, zarówno pozycja Milika, jak i Piątka jest na rynku transferowym będzie naprawdę mocna – przekonywał dziennikarz.

– Piątek udowodnił, że kiedy jest zdrowy, to w Serie A potrafi strzelać dość regularnie – podsumował.

Piątek na boiskach Serie A strzelał bramki już wcześniej. Początkowo niebywałe liczby osiągał w Genoi, a następnie w Milanie. Ostatecznie jednak spuścił z tonu i przeniósł się do Herthy Berlin. Obecnie jest na dobrej drodze, aby ponownie zadomowić się we Włoszech.

Piękny gest piłkarzy Szachtara. Upamiętnili dzieci, zabite podczas rosyjskiej inwazji

Szachtar Donieck rozgrywa obecnie mecz towarzyskie w ramach Global Tour „Football for Peace”. Podczas ostatniego sparingu z Antalyasporem piłkarze ukraińskiego klubu upamiętnili dzieci, które zginęły w wyniku rosyjskiej agresji. 

To już dwa miesiące, od kiedy Rosja przypuściła bestialską inwazję na Ukrainę. Wojska Wladimira Putina nie oszczędzają nikogo. Według danych UNICEF już 215 dzieci straciło życie przez bombardowanie obiektów cywilnych. Dodatkowo aż 2 miliony musiały opuścić kraj, a ponad 5,5 mln nie ma odstępu do edukacji.

Piękny gest

Szachtar Donieck jasno sprzeciwia się wojnie prowadzonej przez Putina. Obecnie ukraińska drużyna rozgrywa mecze towarzyskie w ramach Global Tour „Football for Peace” (rozgrywki ligowe są zawieszone). Ostatnio wygrali 2-1 z tureckim Antalyasporem.

Największą uwagę przykuły jednak koszulki, w jakich piłkarze Szachtara wyszli na spotkanie. Upamiętniały one dzieci zamordowane podczas rosyjskiej inwazji.

Na fotografii widać opaskę, jaką dostają matki po urodzeniu dziecka. Ta konkretna należała do Walerii Glodan, która w styczniu urodziła córkę Kirę. Zarówno one, jak i babcia trzymiesięcznej dziewczynki, zginęły w wyniku bombardowania Odessy.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.