Najwartościowsze kluby 2021 roku: FC Barcelona pierwsza w rankingu „Forbesa”

„Forbes” w ostatnim czasie opublikował listę sportowców, którzy zarobili największe pieniądze w 2021 roku. Tym razem magazyn wziął pod lupę konkretnie piłkarski świat. Wyselekcjonowano kluby o największej wartości. Zwycięzcą okazała się FC Barcelona. 

Według listy „Forbesa” najwięcej w 2021 roku zarobił Leo Messi. Argentyńczyk wyprzedził w zestawieniu LeBrona James’a oraz Cristiano Ronaldo. Magazyn opublikował również inne wyniki swoich analiz.

Zamieszki w Sevilli. Starcie kibiców Eintrachtu i Rangersów [WIDEO]

Barcelona na szczycie

„Forbes” sporządził listę najbardziej wartościowych klubów piłkarskich ubiegłego roku. Co ciekawe, mimo kłopotów, z jakich zmagała się ostatnio FC Barcelona, to właśnie ona przoduje w rankingu. Blaugranę wyceniono na 4,760 miliarda dolarów.

Co prawda nieznacznie, ale jednak wyprzedza ona Real Madryt. Wartość „Królewskich” wyceniono na 4,750 miliarda dolarów. Podium zamyka natomiast Bayern Monachium z wyceną na poziomie 4,215 miliarda.

Wielomilionowe prowizje dla agentów piłkarskich w Polsce. Które kluby wydały najwięcej? [CZYTAJ]

Listę opracowano na bazie przychodów i zysku operacyjnego za sezon 2019/20. Z obliczeń wyłączono jednak zysk z wypożyczeń piłkarzy, natomiast wliczono ekonomię stadionową, a nie wartość nieruchomości.

Lista najwartościowszych klubów 2021 roku wg. „Forbesa”:

  1. FC Barcelona: 4,760 miliarda dolarów
  2. Real Madryt: 4,750 miliarda
  3. Bayern Monachium: 4,215 miliarda
  4. Manchester United: 4,200 miliarda
  5. Liverpool: 4,100 miliarda
  6. Manchester City: 4 miliardy
  7. Chelsea: 3,200 miliarda
  8. Arsenal: 2,800 miliarda
  9. Paris Saint-Germain: 2,500 miliarda
  10. Tottenham Hotspur: 2,300 miliarda
  11. Juventus: 1,950 miliarda
  12. Borussia Dortmund: 1,900 miliarda
  13. Atlético Madryt: 1 miliard
  14. Inter Mediolan: 743 miliony
  15. Everton: 658 milionów
  16. AC Milan: 559 milionów
  17. AS Roma: 548 milionów
  18. West Ham United: 508 milionów
  19. Leicester City: 455 milionów
  20. Ajax: 413 milionów

AS Monaco chce wypożyczyć Radosława Majeckiego. Klub z Polski monitoruje sytuację bramkarza, nie jest to Legia [CZYTAJ]

Ostre starcie w finale Ligi Europy. Piłkarz Eintrachtu kopnięty w głowę [WIDEO]

Do przerwy w finale Ligi Europy utrzymuje się bezbramkowy remis. Już od samego początku na boisku nie brakowało emocji. Sebastian Rode już w 5. minucie został ostro potraktowany przez Johna Lundstrama, piłkarza Rangersów. 

Skandal po awansie Nottingham Forest. Kibic znokautował legendę Sheffield [WIDEO]

Po awansie Nottingham Forest do finału baraży o Premier League doszło do skandalu. Jeden z kibiców, który wbiegł na murawę znokautował Sheffield – Billy’ego Sharpa. Władze wydały już oświadczenie. 

Nottingham wygrało pierwszy mecz z Sheffield United 2-1. W drugim spotkaniu na własnym boisku prowadziło już 1-0, ale rywale podnieśli się i strzelili dwa gole. Tym samym czekał nas konkurs rzutów karnych.

Skandal

W nim piłkarze Nottingham wykazali się silniejszymi nerwami i wygrali 3-2. Kibice w euforii z awansu ich ekipy do finału baraży wbiegli na murawę, aby świętować triumf. Jeden z biegnących fanów znokautował przy tym legendę Sheffield United, Billy’ego Sharpa.

Chelsea i PSG zainteresowane Robertem Lewandowskim. Jego cel jest jednak jeden – FC Barcelona [CZYTAJ]

– Jesteśmy przerażeni tym, co się stało. Chcemy przeprosić Sheffield i Billy’ego. Osoba za to odpowiedzialna do końca życia nie wejdzie na nasze mecze – napisało Nottingham Forest.

– Za coś takiego należy się więzienie. Na murawę latały różne rzeczy, to narażało zdrowie naszych piłkarzy. Nikt z tym nic nie zrobił. Jak możesz przyjść do pracy i zostać zaatakowany w taki sposób? Zbyt często ignorowaliśmy takie rzeczy i mamy nauczkę. Zajmiemy się tym, nasz zawodnik został zaatakowany, zalał się krwią – stwierdził z kolei Paul Heckingbottom, trener Sheffield.

Gorzkie słowa Niklasa Suele o Bayernie. „Mówiono o mnie rzeczy nie do przyjęcia”

Jakiś czas temu oficjalnie ogłoszono, że Niklas Suele po zakończeniu sezonu zamieni Bayern Monachium na Borussię Dortmund. Niemiecki stoper w rozmowie ze „Sport Bild” wyjaśnił, co skłoniło go do przejścia do największego rywala Bawarczyków. 

Suele miał możliwość odnowienia kontraktu z Bayernem. Nie zdecydował się jednak na kontynuowanie przygody w Bawarii i postanowił zmienić klub. Jego wybór padł na Borussię Dortmund, do której trafi po zakończeniu bieżącego sezonu.

Pedro Tiba coraz bliżej dołączenia do Legii Warszawa! Portugalczyk wstępnie dogadał się z klubem [CZYTAJ]

Ostre słowa

Stoper już teraz przestał grać w Bayernie. Nie znalazł się w kadrze na ostatni mecz z Wolfsburgiem, a niemieckie media spekulowały, że sam odmówił gry. Na łamach „Sport Bild” zawodnik odniósł się do sytuacji panującej w Bayernie. W cierpkich słowach wyznał, co działo się w ostatnich tygodniach w klubie.

– Nawet po ogłoszeniu transferu chciałem udowodnić, że nadal chcę wygrać wszystko z Bayernem. Zdobyłem tutaj pięć tytułów mistrzowskich, dwa krajowe puchary, wygrałem Ligę Mistrzów. Teraz mam nadzieję, że uda mi się powtórzyć ten sukces w Dortmundzie. W zasadzie to nie nadzieja, naprawdę mocno w to wierzę – oznajmił.

– Naprawdę zabolało mnie to, że opuściłem decydującą część sezonu ze względu na kontuzję mięśniową i chorobę. Walczyłem, aby wrócić do drużyny i wtedy do się stało. Być może pomógłbym zespołowi w lepszym wyniku niż ćwierćfinał LM. Myślałem o tym przez wiele dni – kontynuował Suele.

– To nieprawda, że odmówiłem wyjazdu na mecz z Wolfsburgiem. W ciągu ostatnich kilku tygodni mówiono o mnie rzeczy, które są nie do przyjęcia. W zeszły czwartek Julian Nagelsmann sam zapytał mnie, czy mogę być poza składem. Chciał dać szansę młodym piłkarzom, którzy będą w Bayernie w przyszłym sezonie. Zrozumiałem tę decyzję i zaakceptowałem ją – dodał.

– W piątek jeden z asystentów powiedział mi, że Marcel Sabitzer doznał kontuzji. Zakomunikowano mi, że mogę pojechać z zespołem, ale byłoby lepiej, gdybym tego nie zrobił. W niedzielę Julian Nagelsmann powiedział przed całym zespołem, że nie zrobiłem nic złego. Drużyna wie, że nigdy jej nie zawiodłem – podsumował piłkarz.

Suele w Bayernie gra od 2017 roku. W tym czasie zdobył pięciokrotnie mistrzostwo Niemiec. Z Bayernem sięgnął także po Ligę Mistrzów, Klubowe Mistrzostwa Świata i Superpuchar UEFA. Na koncie ma także dwa Puchary Niemiec i cztery Superpuchary.

Michniewicz szykuje niespodzianki. Potwierdza zainteresowanie pierwszoligowcem!

Reprezentacja Polski już niebawem wraca do gry. W czerwcu „Biało-Czerwoni” zagrają sporo, bo aż cztery spotkania. Kadra Czesława Michniewicza na najbliższe zgrupowanie nie jest jeszcze znana. Selekcjoner ma jednak szykować sporą niespodziankę. 

Polacy zagrają dwukrotnie z Belgią oraz po jednym razie z Walią i Belgią. Z powodu natłoku meczów Michniewicz będzie zmuszony na dokonywanie rotacji. Nic więc dziwnego, że on i jego sztab obserwują bardzo dużą liczbę zawodników.

Będą niespodzianki

Sam zainteresowany potwierdza, że kadra będzie szeroka. W sumie możemy spodziewać się powołania nawet 35 piłkarzy.

Teraz na pewno powołam 5 bramkarzy i około 30 zawodników z pola, czyli na każdą pozycję po trzech. Muszę brać pod uwagę, że jeszcze są do rozegrania ostatnie kolejki w niektórych ligach i mogą przytrafić się kontuzje. Dlatego z góry chcę się zaasekurować, bo później nie chcę już nikogo dowoływać. Tym bardziej, że rozważamy – jak będzie taka konieczność i okazja, gdyby Izrael nie wygrał z Łotwą, a nasza drużyna w kategorii U-21 wygrała swój pierwszy mecz i w drugim walczyłaby o awans do baraży – zwolnienie 4 powołanych młodych zawodników, którzy w takich okolicznościach będą potrzebni w Łodzi z Niemcami – wyznał selekcjoner w rozmowie z portalem „Sportowy24”.

Michniewicz potwierdził przy okazji, że chodzi o Nikolę Zalewskiego, Jakuba Kiwiora, Sebastiana Walukiewicza i Jakuba Kamińskiego. Mało tego, szkoleniowiec potwierdza, że przygląda się Hubertowi Adamczykowi, występującemu na poziomie 1. Ligi!

To oczywiście nie jest przypadek, że czwórka wspomnianych młodzieżowców nie dostała powołań do kadry U-21, tylko moja świadoma decyzja. Natomiast Adamczyka rzeczywiście obserwujemy, ale ten pierwszoligowiec za chwilę może być też graczem ekstraklasowym. Arka prawdopodobnie będzie grała baraże, także spokojnie z tym powołaniem dla pierwszoligowca… Patrzymy na niego, patrzymy na wielu jeszcze innych młodych chłopaków, którzy też nie będą teraz powołani, ale pozostają w kręgu zainteresowań – oznajmił.

Prowadzący „Pytanie na Śniadanie” założył szalik Lecha [WIDEO]

Tomasz Wolny, prezenter TVP, prowadzący studio „Pytanie na Śniadanie” postanowił celebrować mistrzostwo Polski zdobyte przez Lecha Poznań. Dziennikarz prywatnie kibicuje „Kolejorzowi” i nie raz to pokazywał. W pewnym momencie po prostu wyciągnął szalik w barwach świeżo upieczonych mistrzów i założył go na szyję. 

https://twitter.com/grzegorz1922/status/1526147882717433860?s=21&t=dvyVlvyzrXjqlAF1mwiVvg&fbclid=IwAR3iD0Fz6Quy4uNij20dFP6zRKKEXdXwefCLkWyZ0uQKq9lLnYriC_2VN3k

 

Kylian Mbappe potwierdza, że podjął decyzję ws. przyszłości. „Zostało kilka szczegółów”

Wkrótce rozpocznie się letnie okienko transferowe. Choć do jego otwarcia pozostało jeszcze trochę czasu, to ogłoszono już kilka ciekawych transferów. Jednym z najgorętszych tematów jest między innymi przyszłość Kyliana Mbappe. Francuz wciąż nie poinformował, gdzie zagra w przyszłym sezonie. Zapowiedział jednak, że podjął już decyzję

Zostanie w PSG, przejdzie do Realu czy może zagra gdzieś indziej? – Takie pytania z pewnością zadają sobie fani Mbappe. Francuzowi w czerwcu wygasa kontrakt z paryskim klubem i wciąż nie wiadomo, gdzie zobaczymy go w przyszłym sezonie.

Od dobrych kilku miesięcy ciągnie się saga z Realem Madryt. To właśnie „Królewscy” byli głównym faworytem w wyścigu po Francuza. Nadal jednak brakuje oficjalnych informacji od jednej i drugiej strony.

Podjął decyzję

Choć Mbappe oficjalnie nie poinformował, gdzie zamierza kontynuować swoją karierę, to zdradził, że sam już to wie. Podczas gali, na której odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika sezonu Ligue 1 przyznał, że podjął decyzję. Niebawem jego stanowisko ma ujrzeć światło dzienne.

– Wszystko będzie wiadomo już niedługo, to prawie koniec. Decyzja już właściwie zapadła – oznajmił Francuz.

– Dlaczego wszystko tyle trwało? Trzeba szanować wszystkie strony. Ludzie wiele ode mnie oczekiwali. To normalne. Ja też się spieszę. Zostało tylko kilka szczegółów – dodał.

Media zgodnie przekonują, że Mbappe w przyszłym sezonie zobaczymy w koszulce Realu Madryt. „Królewscy” szykują dla niego bajoński kontrakt. Za samo podpisanie umowy 23-latek ma zainkasować 100 milionów euro. Rocznie natomiast otrzymywałby kosmiczne wynagrodzenie. Według Gianluki Di Marzio ma ono wynieść aż 50 mln euro brutto.

Kibice Legii zapowiadają protest w ostatnim meczu sezonu. Opuszczą miejsca na 17 minut

Ostatni mecz sezonu Legii Warszawa odbędzie się w otoczeniu protestu. Kibice planują kolejny raz pokazać swoją dezaprobatę w stosunku do zarządzania klubem. Mecz z Cracovią ma wyrazić ich zmęczenie związane z upokorzeniami, jakich doznali w bieżących rozgrywkach. 

Sezon 2021/22 jest jednym z najgorszych w historii Legii Warszawa. „Wojskowi” długo zajmowali miejsce w strefie spadkowej i niemal do samego końca nie było pewne, czy utrzymają się w Ekstraklasie. Ostatecznie udało się wyjść z dramatycznej sytuacji. Byli mistrzowie Polski i tak nie mają się jednak z czego cieszyć. Rozgrywki zakończą, tak czy inaczej, w dolnej połowie tabeli.

Protest

Kibice w bieżącym sezonie wielokrotnie pokazywali swój stosunek do obecnego zarządu i działań klubu. Podczas ostatniego meczu także planują zamanifestować swojego niezadowolenie. Co dokładnie chcą zrobić?

Grupa „Nieznani Sprawcy”, zajmująca się między innymi oprawami na spotkania Legii, poinformowała, że fani opuszczą swoje miejsca w starciu z Cracovią na 17 minut. Liczba ta nie jest przypadkowa. Dokładnie tyle spotkań w bieżącym sezonie „Wojskowi” przegrali.

– Przed nami ostatni meczu sezonu. Sezonu smutnego, jak życie w Wałbrzychu. Najgorszego sezonu w wykonaniu naszego klubu od ponad 30 lat. W tabeli zajmujemy 10. miejsce. Legia poniosła w tym sezonie 17 ligowych porażek! 17 razy musieliśmy obserwować jak drużyna, która co roku walczyła o najwyższe cele, kopie się w czoło i WALCZY O UTRZYMANIE. Tak, Dariusz Mioduski doprowadził do takiego stanu. Milionem swoich idiotycznych decyzji oraz brakiem kompetencji, ten osobnik sprawił, że walczyliśmy o utrzymanie w zasadzie do samego końca – napisali „Nieznani Sprawcy”.

W sobotę gramy z Cracovią. I wiecie co? Widzimy się na meczu. Robimy taki sam roz…, jaki robiliśmy przez cały sezon. Byliśmy z Legią Warszawa i zawsze będziemy, bo prawdziwa wartość Legii, to aktualnie tylko Wy i Wasz fanatyzm – dodano w oświadczeniu.

Jednak na tym meczu, w 10. minucie, chcielibyśmy Was namówić do opuszczenia trybun. Wyjdziemy na 17 minut. Dokładnie tyle, ile Legia zanotowała jak dotąd porażek. Niech Dariusz Mioduski się wstydzi. Niech każda z tych minut będzie dla niego powodem do hańby, wstydu i refleksji – informuje dalej grupa.

Nie możemy przejść objętnie obok tego, co się dzieje. W ten sposób wyrazimy nasz sprzeciw i wku… Mamy do tego prawo. Po 17 minutach wrócimy i zrobimy swoje. Będziemy się bawić, śpiewać i skakać. Dla Was samych, za Waszą postawę przez cały ten sezon – podsumowano.

 

Przybijające ujęcia po spadku Wisły. Kazimierz Kmiecik, legenda klubu, nie krył łez [WIDEO]

Dzisiejszy dzień zapisał się tragicznie w historii Wisły Kraków. Po porażce z Radomiakiem Radom (2-4) „Biała Gwiazda” spadła z Ekstraklasy. Po spotkaniu łzami zalał się Kazimierz Kmiecik, wielka legenda klubu. 

W przyszłym sezonie Wisła Kraków będzie musiała walczyć o powrót do Ekstraklasy w 1. Lidze. Wraz z nią z ligi spadł Górnik Łęczna oraz Termalika. Przyszłość krakowian przyklepała porażka z Radomiakiem.

Smutny obrazek

Po przegranej w telewizji dało się zauważyć bardzo przybijające ujęcia. Spadek Wisły uderzył w Kazimierza Kmiecika, 70-letnią legendę „Białej Gwiazdy”. W przeszłości wygrał z nią jedno mistrzostwo Polski oraz do tej pory jest jej najlepszym strzelcem. Kmiecik dla Wisły strzelił aż 181 bramek.

Jarosław Królewski przeprasza kibiców za spadek Wisły. Bolesne słowa

Wisła Kraków oficjalnie żegna się z Ekstraklasą. Po porażce z Radomiakiem (2-4) „Biała Gwiazda” musi pogodzić się z faktem, że w przyszłym sezonie będzie występować w 1. lidze. Kibiców krakowskiego klubu przeprasza teraz Jarosław Królewskich. 

Radomiak w niebywałych okolicznościach zepchnął Wisłę z Ekstraklasy. Karol Angielski w niecałe 20 minut ustrzelił hat-tricka i sprawił, że 13-krotny mistrz Polski po 26 latach spada z ligi. Poza ekipą Jerzego Brzęczka w 1. lidze zobaczymy Górnika Łęczna i Termalikę.

Przeprosiny

Cała sytuacja bardzo przybiła kibiców Wisły, czemu zresztą trudno się dziwić. Jarosław Królewski, współwłaściciel „Białej Gwiazdy” postanowił przeprosić więc ich na Twitterze.

– Nie ma zbyt wielu pojemnych słów, które pomieszczą uczucia w tej chwili. Po prostu przepraszam wszystkich, którzy dziś muszą tego wszystkiego doświadczyć – napisał Królewski.

https://twitter.com/jarokrolewski/status/1525891082466230273?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1525891082466230273%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fpulsembed.eu%2Fp2em%2FMxaxY2yK8%2F

Spadek Wisły to wielki szok, choć ostatnie lata nieuchronnie to zwiastowały. „Biała Gwiazda” grała w Ekstraklasie nieprzerwanie od 26 lat, a więc od sezonu 1996/97. W tym czasie zdołała osiem razy wygrać mistrzostwo Polski.

Rywalizacja Rakowa i Lecha wychodzi poza murawę. Kluby chcą tego samego piłkarza

Raków Częstochowa i Lech Poznań w bieżącym sezonie prowadzą zaciekłą rywalizację o mistrzostwo Polski. Według informacji Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowe Fakty” rywalizacja tych dwóch klubów wybiega także poza sferę boiskową. Dziennikarz podał, że działaczom obydwu zespołów wpadł w oko ten sam zawodnik.

Obecnie bliżej mistrzostwa Polski jest Lech Poznań. „Kolejorz” wykorzystał ostatni remis Rakowa z Cracovią (1-1) i wyprzedził w tabeli częstochowian o dwa punkty. Na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu to właśnie Lech znajduje się więc bliżej końcowego triumfu.

Rywalizacja poza boiskiem

Zaciekły pojedynek obu klubów wybiega teraz poza zmagania na murawie. Raków Częstochowa od jakiegoś czasu miał być zainteresowany 22-letnim Portugalczykiem z Belenenses. Afonso Sousa, bo o nim mowa, w obecnym sezonie zagrał 30 meczów w lidze portugalskiej, w której strzelił jedną bramkę i zanotował dwie asysty.

Według Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowe Fakty” nie tylko Raków ma być nim zainteresowany. Dziennikarz podaje, że właśnie Lech Poznań przygląda się sytuacji piłkarza z 2000 roku.

Na razie nie wiadomo jednak, czy któremukolwiek z wymienionych zespołów uda się ściągnąć Sousę. Zimą Belenenses odrzuciło ofertę za 22-latka z Olympiakosu, opiewającą na około 800 tysięcy euro. Obecnie natomiast wymagania finansowe mogą się znacząco zmienić. Drużyna, w której występuje ofensywny pomocnik jest kandydatem do spadku z ligi portugalskiej.

Bartłomiej Drągowski na oku klubu z Premier League. Szanse na transfer są bardzo duże

Wkrótce możemy być świadkami ciekawego transferu. Media coraz głośniej mówią o potencjalnym odejściu Bartłomieja Drągowskiego z Fiorentiny. Włosi mieli otrzymać ofertę na ponad 10 milionów euro od Southampton. 

Jeszcze kilka miesięcy temu Drągowski był niekwestionowanym liderem Fiorentiny i jedną z gwiazd zespołu. Polak notował świetne występy, jednak kontuzja wykluczyła go z gry. Choć 24-latek wyleczył już uraz, to obecnie nie może powrócić do składu „Violi”.

Transfer?

Nie przeszkadza to jednak innym klubom, które spoglądają na Drągowskiego z zaciekawieniem. Jeszcze jakiś czas temu media sugerowały, że Polak znalazł się na oku FC Barcelony. Blaugrana obecnie raczej nie jest już zainteresowana jego usługami, natomiast wciąż nie brakuje innych chętnych.

A wśród nich ma być między innymi Southampton. Działacze klubu z Premier League są zdeterminowani, aby pozyskać 24-letniego golkipera tego lata. Skonstruowano już podobno ofertę, opiewającą na 12 milionów euro. Informację tę podał brytyjski dziennikarz „The Telegraph”.

Dziennikarze dodają, że szanse na realizacje transferu są bardzo wysokie. Na korzyść Polaka działa przede wszystkim fakt, że Southampton posiada w kadrze wyłącznie bardzo doświadczonych bramkarzy. Zarówno Fraser Forster, Alex McCarthy, jak i Willy Caballero mają kontrakty ważne tylko do końca bieżącego sezonu.

Z Lecha do Legii? Pedro Tiba łączony z odejściem do największego rywala „Kolejorza”

Szymon Janczyk z portalu „Weszło” przekazał zaskakujące informacje. Z ustaleń dziennikarza wynika, że Pedro Tiba może po sezonie dość kontrowersyjnie zmienić barwy. Portugalczyka ma kusić Legia Warszawa. 

W bieżącym sezonie Tiba nie odgrywa bardzo znaczącej roli w barwach Lecha Poznań. 33-latek pełni głównie rolę rezerwowego. W Ekstraklasie zanotował 25 występów, w których strzelił jednego gola oraz dołożył jedną asystę. Zanotował także dwa występy w Pucharze Polski.

Kontrowersyjny transfer?

30 czerwca bieżącego roku umowa Portugalczyka z wielkopolskim klubem wygasa. Nie zapowiada się, żeby Lech miał przedłużyć kontrakt, więc latem Tiba zostanie wolnym zawodnikiem. To oczywiście pozwoli mu na swobodne negocjacje z potencjalnymi pracodawcami.

Co prawda w umowie Portugalczyka ma być zawarta klauzula przedłużenia, ale sam zainteresowany ma już od dłuższego czasu szukać sobie nowego klubu. Według Szymona Janczyka nie musi to jednak wcale oznaczać odejścia Tiby z Ekstraklasy. Dziennikarz twierdzi, że Legia jest chętna na ściągnięcie 33-latka.

– Nasze źródła, a zbadaliśmy temat dokładnie i dogłębnie, twierdzą jednak, że wciąż aktualni mistrzowie Polski są mocno zainteresowani ściągnięciem do siebie piłkarza z Portugalii. On sam natomiast mógłby zostać w Ekstraklasie na kolejne lata – czytamy na „Weszło”.

Dodatkowo Janczyk miał zbadać temat w ojczyźnie Tiby. Z Portugalii dobiega jasny sygnał – zawodnik jest dogadany z nowym klubem i po zakończeniu sezonu pojawi się ogłoszenie.

Jego transfer zostanie oficjalne ogłoszony po zakończeniu sezonu. Mogę powiedzieć tylko tyle, że trafi do dużego klubu w Ekstraklasie – cytuje swoje źródło Janczyk.

Wyjątkowe wyróżnienie dla Matty’ego Casha! Polak wygrał głosowanie kibiców

Matty Cash ma za sobą bardzo udany sezon. Polak był bardzo ważnym ogniwem drużyny Stevena Gerrarda i był zdecydowanie jednym z najlepszych piłkarzy „The Villains”. Na zorganizowanej wczoraj gali wygrał głosowanie kibiców i odebrał ważne wyróżnienie. 

24-latek prezentował się bardzo dobrze jeszcze, gdy Aston Villę trenował Dean Smith. Po zmianie szkoleniowca niewiele się jednak zmieniło. Cash wciąż imponował formą. Być może pod wodzą Stevena Gerrarda wskoczył nawet na jeszcze wyższe obroty.

MVP

W grze Casha zmieniło się ustawienie na boisku. Obecnie gra zdecydowanie wyżej i bardziej ofensywnie, niż za wspomnianego Deana Smitha. Niezmiennie prezentuje jednak bardzo dobrą formę. Potwierdza to, chociażby wyróżnienie go za mecz z Liverpoolem (1-2). Wysokie noty 24-latek zbiera zresztą niemal co spotkanie.

Kibice Aston Villi także uwielbiają Casha. Już kilka miesięcy temu wymyślili dla niego specjalną ksywkę. Po otrzymaniu paszportu na prawego obrońcę z trybun zaczęto wołać „The Polish Cafu”.

Wczoraj ponownie kibice pokazali, jak bardzo doceniają reprezentanta Polski. Cash wygrał głosowanie fanów na specjalnej gali zorganizowanej przez Aston Villę. Otrzymał na niej statuetkę dla najlepszego piłkarza „The Villains” w sezonie 2021/22.

https://twitter.com/AVFCOfficial/status/1524857905450713088?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1524857905450713088%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fmatty-cash-wyrozniony-polak-odebral-prestizowa-nagrode-to-wiele-dla-mnie-znaczy%2F188165-n

– Jestem zachwycony tą nagrodą. Dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali, to wiele dla mnie znaczy – napisał Cash na Twitterze.

https://twitter.com/mattycash622/status/1524865579240374277?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1524865579240374277%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fmatty-cash-wyrozniony-polak-odebral-prestizowa-nagrode-to-wiele-dla-mnie-znaczy%2F188165-n

Josue skomentował swoją sytuację: „Jeśli odejdę, to dlatego, że prezes nie przedstawił mi nowej umowy”

Josue może po sezonie odejść z Legii i powrócić do swojego byłego klubu, Hapoelu Beer Szewa. Portugalczyk jest zdecydowanie najlepszym piłkarzem „Wojskowych”, prezentującym wysoki poziom, mimo gry reszty drużyny. Jak sam jednak twierdzi, zarząd nie przedstawił mu propozycji nowej umowy. 

Legia notuje fatalny sezon. Przez dłuższy czas mistrzowie Polski znajdowali się w strefie spadkowej i walczyli o utrzymanie w Ekstraklasie. Ostatecznie udało się powrócić do środka tabeli, dzięki pomocy Aleksandara Vukovicia.

Lider odejdzie?

Kłopoty klubu sprawiły jednak, że po sezonie Łazienkowską opuści kilka nazwisk. Drużynę czeka więc gruntowna przebudowa. Wśród zawodników, których wymienia się w kontekście zmiany barw znalazł się między innymi Josue, a więc najjaśniejszy punkt Legii. Portugalczyk zaprzecza z kolei, jakoby miał na to wpływ poziom sportowy ligi czy samego zespołu.

Jeśli odejdę z Legii to na pewno nie przez trenera Vukovicia, nie przez kolegów z zespołu ani nie przez poziom sportowy zespołu – zaznaczył Josue w rozmowie z portalem Legia.net.

Jeśli już dojdzie do tego, że odejdę to raczej dlatego, że ani prezes, ani nikt z pionu sportowego nie przedstawił mi propozycji nowej umowy – dodał.

Kontrakt Josue z Legią wygasa w czerwcu 2023 roku. Jeszcze przez kolejny rok będzie więc ona ważna. W klubie mają mieć nadzieję, że w przerwie między sezonami nie wpłynie żadna oferta za 31-letniego Portugalczyka.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.