Dodatkowa ochrona podczas meczu Ligi Mistrzów. Policja obawia się zamieszek przed wyborami na prezydenta klubu

 

Kibice idący na mecz FC Porto z Arsenalem będą objęci dodatkową ochroną. Powodem takiej decyzji jest kandydatura Andre Villasa-Boasa na prezesa klubu z Portugalii.

 

Kandydatura powodem do wzmocnienia ochrony

Już w środę o 21:00 FC Porto zagra u siebie z Arsenalem w Lidze Mistrzów. Policja Bezpieczeństwa Publicznego przechwyciła 87 biletów na to spotkanie. Wejściówki były zakupione przez ultrasów. Przez wspomniane zdarzenia może dojść do zamieszek. W związku z tym zapewniono dodatkową ochronę dla angielskich kibiców.

 

Na meczu pojawią się mundurowi z pięciu różnych jednostek. Między innymi z Wydziału Dochodzeń Kryminalnych. Dodatkowa liczba funkcjonariuszy jest spowodowana przez kandydaturę Andre Villasa-Boasa na prezesa Porto.

 

O fotel szefa klubu powalczy z Jorge Nuno Pinto da Costą, który rządzi od 1982 roku. Start byłego szkoleniowca Interu, Chelsea, Marsylii i Tottenhamu w listopadzie ubiegłego roku wywołał spore zamieszki. Stali za nimi ultrasi „Super Dragoes”, którym przechwycono wejściówki. Warto dodać, że wspomniane ugrupowanie popiera konkurenta Villasa-Boasa.

Źródło: Daily Mail

Iga Świątek ponownie pokazała piłkarskie umiejętności. Polka zagrała w debla na korcie tenisowym [WIDEO]

Iga Świątek pokazała swoje piłkarskie umiejętności w meczu deblowym. Tenisistka zagrała razem ze sztabem szkoleniowym na korcie.

 

Piłkarskie umiejętności Świątek

Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę w finale turnieju WTA w Dosze. 22-letnia tenisistka przygotowuje się teraz do następnych zmagań, tym razem w Dubaju.

 

Polka w trakcie przerwy między turniejami oddała się innej aktywności. Raszynianka spróbowała swoich sił w piłkarskim deblu na korcie tenisowym. Towarzyszył jej sztab szkoleniowy, w skład którego wchodzi Tomasz Wiktorowski, Tomasz Moczek oraz Maciej Ryszczuk.

 

To nie pierwszy raz, kiedy Polka pokazuje swój potencjał piłkarski. Przed jednym z meczów na Australian Open popisała się żonglerką. Liderka światowego rankingu WTA w pierwszym spotkaniu w Dubaju zmierzy się ze Sloane Stephens.

 

Źródło: X

Mocne słowa nt. plotek o transferze Verstappena do Mercedesa. „Max trafił do szpitala, a oni celebrowali wygraną”

Niedawno świat obiegła informacja o transferze Lewisa Hamiltona z Mercedesa do Ferrari. W związku z tym Toto Wolff musi znaleźć jego następcę. Według medialnych doniesień w gronie kandydatów znajduje się mistrz świata, Max Verstappen.

 

Verstappen w Mercedesie?

Nowy sezon w Formule 1 będzie ostatnim dla Lewisa Hamiltona w barwach Mercedesa. Doświadczony kierowca od 2025 roku rozpocznie współpracę z Ferrari. W związku z tym niemiecki gigant poszukuje jego następcy.

 

Według medialnych doniesień dział sportowy Mercedesa ma na swojej liście kilku kandydatów. Mówi się między innymi o Alexie Albonie, Fernando Alonso czy… Maxa Verstappena.

Doradca Red Bulla w rozmowie z Osterreich wypowiedział się na temat potencjalnego transferu Holendra. Z jego słów wynika, że raczej nie ma opcji na taki ruch.

 

– Czy Max może ulec pokusie? Nie. Ma dobrą pamięć. Za dużo wydarzyło się w przeszłości. Pamiętam Silverstone, gdy Max trafił do szpitala, a Mercedes celebrował wygraną Hamiltona. Pamiętam zamieszanie po finale w Abu Zabi w roku 2021. To zaszło za daleko – powiedział.

 

Max Verstappen ma kontrakt z Red Bullem do 2028 roku. Umowa byłaby znaczącą przeszkodą w wyciągnięciu go z tego teamu.

Źródło: Osterreich

Kiedy Robert Lewandowski opuści reprezentację Polski? „Sprawa jest otwarta”

Robert Lewandowski w obszernym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet wypowiedział się między innymi na temat zakończenia kariery reprezentacyjnej. Kapitan Biało-Czerwonych przyznał, że odłożył decyzję na później i nie jest pewne, że po EURO 2024 zakończy grę w kadrze. – Był moment, w którym o czymś takim myślałem.

 

Kiedy Lewandowski odejdzie z kadry Polski?

Robert Lewandowski uchodzi za jednego z najlepszych piłkarzy w historii reprezentacji Polski. Napastnik FC Barcelony zagrał dla Biało-Czerwonych w 146 spotkaniach. 35-latek jest coraz bliżej końca kariery. O pożegnaniu się z kadrą na razie jednak nie myśli.

 

„Lewy” w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet przyznał, że kiedyś po głowie chodziła mu opcja zrezygnowania z reprezentacji po EURO 2024. Aktualnie odsunął jednak tę decyzję od siebie. Na postrzeganie tej sytuacji przez Roberta Lewandowskiego mocno wpłynęła zmiana selekcjonera.

Kapitan reprezentacji Polski zdradził, że jeszcze kilka miesięcy temu był bardzo sfrustrowany sytuacją w kadrze. Teraz przytłoczenie zeszło, a 35-latek przyznaje, że odżył.

 

– Sprawa jest otwarta. Nie składam żadnej deklaracji, nie żyję tym tematem. Naprawdę koncentruję się na tym, co tu i teraz – zarówno w klubie, jak i w kadrze czekają nas spore wyzwania, i to nie w najbliższych miesiącach, a już tygodniach. Potem porozmawiamy, co dalej – powiedział Robert Lewandowski.

– Liga Narodów to mecze towarzyskie z bardzo silnymi drużynami – tak do tego podchodzę. To nie są eliminacje, tylko turniej, w którym dotąd zawsze graliśmy o utrzymanie w Dywizji A. Decyzję o przyszłości w kadrze odkładam, ale jeśli cokolwiek zdecyduję, to postanowienia nie zmienię. Jeszcze niczego nie postanowiłem ostatecznie – dodał.

– Niczego nie postanowiłem kategorycznie i definitywnie, że po EURO 2024 kończę z występami w reprezentacji Polski. Był moment, w którym o czymś takim myślałem, teraz odsunąłem od siebie tę decyzję w czasie. Spowodowała to znaczna poprawa sytuacji w kadrze i wewnątrz drużyny – zdradził kapitan Biało-Czerwonych.

– Po przyjściu trenera Probierza jest lepiej. Na końcu i tak o wszystkim decydują wyniki, ale kiedy ich nie ma, a dodatkowo „dusisz się” w środku – frustracja i zniechęcenie są podwójne. Byłem przytłoczony, teraz do środka dostało się więcej tlenu i świeżego powietrza. Odżyłem. Prędzej czy później wyniki przyjdą – mam nadzieję, że jesteśmy na etapie „szybciej” – podsumował 35-latek.

 

Robert Lewandowski zanotował w tym sezonie 33 występy dla FC Barcelony. Polak strzelił w tym czasie 17 bramek oraz zaliczył 6 asyst.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Lewandowski wierzy w awans Polski na EURO. „Kounde i de Jong czekają”

Robert Lewandowski udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu Onet. Kapitan reprezentacji Polski opowiedział o szansach Biało-Czerwonych w nadchodzących barażach o udział w Mistrzostwach Europy w Niemczech w 2024 roku.

 

Szanse Polski

Reprezentacja Polski 21 marca zagra z Estonią w barażach o EURO 2024. Wygrana Biało-Czerwonych spowoduje, że awansujemy do finału, gdzie na wyjeździe zmierzymy się z Walią albo Finlandią. Robert Lewandowski w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet pozytywnie wypowiedział się na temat szans ekipy prowadzonej przez Michała Probierza.

 

– My lubimy takie sytuacje. Musimy patrzeć przede wszystkim na siebie – w listopadzie graliśmy nieźle, lepiej niż wcześniej, brakowało tylko kropki nad i. Może przyjdzie to w marcu? Taką mam nadzieję. Liczę, że spotkanie z Estonią zbuduje nas na finał – powiedział piłkarz FC Barcelony.

– Na zgrupowanie przyjadę pełen nadziei, wiary i optymizmu – lubię takie wyzwania. Jeśli damy radę, to awans może dodać nam mocy i pozytywnej energii przed turniejem, w którym czekają nas bardzo silni rywale: Francja, Holandia i Austria. Awans do EURO rodzi się naprawdę w dużych bólach – dodał kapitan kadry.

 

„Kounde i de Jong czekają”

– Trzeba się będzie namęczyć, ale awans może nas napędzić. Jeśli pojedziemy do Niemiec, nikt na nas nie będzie stawiał, a wtedy można pokazywać to, co ma się najlepszego. Koledzy z Barcelony – Holender Frenkie de Jong i Francuz Joules Kounde – półżartem mówili, że na nas czekają. Pocieszali, że ich zdaniem to prawdopodobnie my awansujemy z tej czwórki. Między spotkaniem z Estonią, mam nadzieję zwycięskim, a drugim meczem, jest pięć dni przerwy. Wtedy będzie można spokojnie popracować przed wyjazdem do Walii lub Finlandii – podsumował 35-latek.

 

Robert Lewandowski zanotował w tym sezonie 33 występy dla FC Barcelony. Polak strzelił w tym czasie 17 bramek oraz zaliczył 6 asyst.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Historia Buffona mogła potoczyć się inaczej. „Polubiłem pomysł grania z Tottim”

Gianluigi Buffon udzielił wywiadu Radio Romanista. Legendarny włoski bramkarz zdradził, że w pewnym momencie kariery miał możliwość transferu do AS Romy.

 

Buffon mógł grać w Romie

 

Gianluigi Buffon kojarzy się wielu kibicom przede wszystkim z Juventusem. Historia włoskiego bramkarza mogła się potoczyć jednak trochę inaczej. W rozmowie z Radio Romanista stwierdził, że dwukrotnie mógł dołączyć do AS Romy.

Pierwsza okazja nadarzyła się przed sezonem 2001/2002. Później mógł dołączyć do Giallorossich już jako uznany piłkarz Starej Damy.

 

– Latem 2001 roku przeniosłem się do Juventusu. Ten ruch został ujawniony w czerwcu. Kilka miesięcy wcześniej mój agent wybrał się na rozmowy do Barcelony, a na początku maja Franco Baldini (ówczesny dyrektor sportowy AS Romy – przyp. red.) złożył wizytę w moim domu w Parmie w celu przedyskutowania projektów pod kątem „Giallorossich” – powiedział Gigi Buffon.

– Polubiłem pomysł grania w jednym zespole z moim przyjacielem Tottim. Byłem młody i podekscytowany tym miejscem, widząc wiele powodów do entuzjazmu. Była więc taka możliwość – dodał.

– Później byłem blisko przenosin w tamte strony w 2011 roku, kiedy Antonio Conte przybył do Juventusu. Gdyby nie jego veto i zmuszenie mnie do pozostania, przeprowadzka do Romy byłaby konkretną okazją. Koniec końców, historia potoczyła się, jak się potoczyła. Była to ekscytująca podróż i myślę, że właściwie odbyta – podsumował legendarny włoski bramkarz.

 

Gianluigi Buffon zakończył piłkarską karierę latem 2023 roku. W trakcie swojej przygody z piłką zanotował 975 występów, zaliczając 429 czystych kont. 46-latek aktualnie pełni funkcję koordynatora zespołu w reprezentacji Włoch.

Źródło: Radio Romanista, Transfery.info

Mama Roberta Lewandowskiego z ironicznym wpisem po prestiżowym plebiscycie. „Pozdrawiam kapitułę”

 

Mama Roberta Lewandowskiego odniosła się do wyników gali tygodnika „Piłka Nożna”. Kobieta zrobiła to niedługo po tym, jak kapitan reprezentacji Polski zdobył dwie bramki w meczu z Celtą Vigo.

 

Powrót Roberta

Robert Lewandowski w ostatnich tygodniach odzyskał formę. Polak w sobotnim meczu ligi hiszpańskiej zanotował dwa trafienia. W ostatnich miesiącach kapitan Biało-Czerwonych nie miał jednak najlepszej prasy.

 

35-latek niedawno musiał uznać wyższość Piotra Zielińskiego w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Pomocnik SSC Napoli został wybrany najlepszym polskim piłkarzem w 2023 roku. Mama Roberta Lewandowskiego odniosła się do tego wyniku po sobotnim spotkaniu FC Barcelony, komentując jeden ze wpisów Przeglądu Sportowego na Twitterze.

 

– Pozdrawiam kapitułę Gali Piłki Nożnej w dniu 5 luty 2024 – napisała Iwona Lewandowska.

https://twitter.com/nadzieja22/status/1758941554482241618

Robert Lewandowski zanotował w tym sezonie 33 występy dla FC Barcelony. Polak strzelił w tym czasie 17 bramek oraz zaliczył 6 asyst.

Źródło: Twitter

Brutalne słowa Murańki o swoim skoku i porównanie do Kasaiego. „Stary dziadek mnie wyprzedził” [WIDEO]

Klemens Murańka w brutalny sposób skomentował swój występ w pierwszej serii konkursu Pucharu Świata w Sapporo. Podczas rozmowy z Eurosportem odniósł się do wyczynu Noriakiego Kasaiego.

 

Nieudany skok Murańki

 

Podczas sobotniego konkursu Piotr Żyła i Klemen Murańka nie wywlaczyli awansu do drugiej serii. Ostatni z wymienionych zaliczył skok o odległości 113 metrów. Dla porównania 51-letni Noriaki Kasai doleciał na 117 metr.

 

W wywiadzie po zawodach polski skoczek nie krył niezadowolenia. 29-latek odniósł się również do występu legendarnego Japończyka.

 

– Trochę wstyd. Stary dziadek mnie wyprzedził. Borykałem się z problemem z pozycją najazdową – powiedział 29-letni skoczek.

https://twitter.com/AwangardaNews/status/1758766509726257240

Źródło: Eurosport, TVP Sport

Radosław Majdan wstawił się za Kacprem Tobiaszem. Były piłkarz zrzuca winę na murawę

Legia Warszawa przegrała z Molde (2:3) w czwartkowym meczu Ligi Konferencji Europy. W spotkaniu fatalnie zaprezentował się między innymi Kacper Tobiasz. Były bramkarz, Radosław Majdan stanął w obronie golkipera Wojskowych.

 

Wina Tobiasza?

 

Legia Warszawa fatalnie rozpoczęła spotkanie z Molde. Norwegowie szybko strzelili Polakom trzy bramki. Po stracie wielu kibiców zrzuciło winę na bramkarza Wojskowych. Zaznaczali oni, że Kacper Tobiasz mógł się trochę lepiej popisać przy interwencjach.

 

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2 i kwestia awansu jest wciąż otwarta. Radosław Majdan po spotkaniu zabrał głos w sprawie zdarzeń z tego meczu. Były bramkarz Pogoni Szczecin stanął w obronie Kacpra Tobiasza.

 

– Będę go tłumaczył płytą. Jest różnica, kiedy jedna drużyna gra i trenuje na płycie sztucznej, a druga pojawia się na niej okazjonalnie. Sam pamiętam, odwołując się do swojej kariery, bo też to przeżyłem. Grasz jak na szczudłach. Piłka jest szybsza, jest poza twoją kontrolą. Czujesz się, delikatnie mówiąc, zagubiony. Widać było przy strzale przy drugiej bramce, jak piłka dostaje kozła i przyspiesza. Bramkarz może być zaskoczony. To jest trochę wytłumaczenie postawy bramkarza Legii, ale na pewno nie był to jego mecz – powiedział były bramkarz w programie „Przegląd Ligowy”.

Rewanż Legii Warszawa z Molde odbędzie się w najbliższy czwartek. Spotkanie zaplanowano na 21:00.

Źródło: Przegląd Sportowy

Inter Miami przesadził z transferami po przyjściu Messiego? „Przekroczyli maksymalny budżet MLS”

Wiele wskazuje na to, że przez najbliższy okres nie zobaczymy kolejnych głośnych wzmocnień Interu Miami. Według doniesień portalu „The Athletic” klub przekroczył budżet na pensję. Klub Davida Beckhama będzie musiał pozbyć się kilku piłkarzy.

 

Muszą się kogoś pozbyć

 

Inter Miami w ostatnich miesiącach zaszalał na rynku transferowym. Do klubu z Florydy trafili między innymi Leo Messi, Luis Suarez, Sergio Busquets i Jordi Alba.

 

Wiele wskazuje na to, że klub przesadził z zakupami. Według doniesień portalu „The Athletic” klub Davida Beckhama przekroczył maksymalny budżet na pensje obowiązujący w Major League Soccer.

 

Wspomniane źródło twierdzi, że Inter Miami wystawi na sprzedaż sześciu piłkarzy. Są nimi Jean Mota, Robert Taylor, Sergii Kryvstov, Corentin Jean, DeAndre Yedlin i Gregore.

Według najnowszych doniesień ostatni z wymienionych opuści Inter Miami na rzecz Botafogo. Brazylijski klub jest na etapie finalizacji transferu. „Globo” twierdzi, iż kwota transakcji wyniesie około 2,8 mln dolarów.

Źródło: The Athletic

Mourinho nie mógł pogodzić się ze zwolnieniem z AS Romy. Mocne słowa w kierunku władz klubu

 

AS Roma niedawno zwolniła Jose Mourinho. Portugalczyk w negatywny sposób skomentował decyzję władz klubu ze stolicy Włoch. – Zostałem zwolniony przez kogoś, kto niewiele wie o piłce nożnej.

 

Niezadowolony Mourinho

Jose Mourinho dołączył do AS Romy przed sezonem 2021/2022. Portugalczyk w dwukrotnie zagrał w finale europejskich pucharów z Giallorossimi. W pierwszej kampanii wygrał Ligę Konferencji Europy. W drugim sezonie jego Roma uległa Sevilli w Lidze Europy.

 

Świetna postawa Giallorossich w Europie nie pozwoliła Mourinho na utrzymanie posady w Rzymie. Klub chciał osiągnąć z Portugalczykiem mistrzostwo Włoch, a do tego było bardzo daleko. W związku z tym władze zwolniły Mourinho, a w jego miejsce zatrudniły Daniele De Rossiego.

Doświadczony szkoleniowiec nie mógł pogodzić się z decyzją szefów AS Romy. Portugalczyk w rozmowie z „Football.com” przyznał, że zwolniły go osoby niekompetentne. W wywiadzie zdradził również, że szykuje się do podjęcia nowej pracy, a interesują go kluby grające w europejskich rozgrywkach.

 

– Nie będzie mnie na końcowych etapach europejskich pucharów. Nie dlatego, że już zostałem wyeliminowany, ale dlatego, że zostałem zwolniony przez kogoś, kto niewiele wie o piłce nożnej. Takie jest życie, pełne wzlotów i upadków, a ja rozwijam się pomimo nieoczekiwanego i niesłusznego zwolnienia. Ale wrócę z jeszcze większym entuzjazmem i pewnością siebie na te mecze w ramach rozgrywek UEFA – powiedział Jose Mourinho.

– Brałem udział w wielu meczach i kilka razy dotarłem do finału. To naprawdę wyjątkowe mecze, dla nas trenerów, dla kibiców i oczywiście dla zawodników. Mam zatem wystarczające doświadczenie i wiedzę, aby wiedzieć, jak iść do przodu, nawet gdy mamy przeciwników o znacznie większym potencjale. Na etapie fazy pucharowej wiem, że w pierwszym meczu zawsze gra się o zwycięstwo, w drugim wiesz, czego potrzebujesz, aby przejść do następnej rundy. Wygraj golem, zremisuj lub nawet przegraj jednym, lub dwoma golami. Na tej podstawie zarządza się meczami pucharowymi – dodał doświadczony portugalski szkoleniowiec.

 

Źródło: Football.com, Transfery.info

Son uszkodził dłoń podczas zgrupowania kadry Korei. Powodem awantura z młodszymi piłkarzami

 

Heung-min Son wrócił z Pucharu Azji do Tottenhamu z urazem palca. Według doniesień mediów Koreańczyk uszkodził dłoń w wyniku awantury z kolegami z kadry.

 

Uszkodzona dłoń na kadrze

 

Korea Południowa zakończyła swój udział w Pucharze Azji na etapie półfinału. Ekipa, której kapitanem jest Heung-min Son przegrała z Jordanią, a piłkarz Tottenhamu wrócił z turnieju z urazem.

Koreańczyk wystąpił w półfinale z opatrunkiem na ręce. Po powrocie do Tottenhamu i w meczu z Brighton również miał bandaż. Okazało się, że do urazu doszło w wyniku awantury ze zgrupowania kadry.

 

– Kilku młodszych piłkarzy szybko zjadło posiłek i odeszło od stołu, by zagrać w tenis stołowy. Son poprosił ich, by wrócili. Odszczeknęli mu w obraźliwy sposób. Wybuchła awantura, zawodników trzeba było rozdzielać. Son wtedy doznał urazu palca – poinformowało The Sun.

 

Heung-min Son był niezadowolony, ponieważ młodzi nie chcieli się zintegrować z resztą drużyny. Według medialnych doniesień wśród piłkarzy chcących zagrać w tenisa stołowego znalazł się Kang-in Lee z Paris Saint-Germain.

Źródło: The Sun

Roman Kosecki o walce swojego syna w oktagonie. „Nie oglądam pajacowania”

Jakub Kosecki w miniony weekend zawalczył na gali Fame MMA. Były piłkarz Legii Warszawa przegrał z Łukaszem „Tuszolem” Tuszyńskim z ekipy Bungee. Roman Kosecki w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty przyznał, że nie oglądał walki swojego syna.

 

Porażka „Kosy”

 

W miniony weekend odbyła się gala Fame MMA 20. Podczas wspomnianego wydarzenia Jakub Kosecki zmierzył się z „Tuszolem”. Internetowy twórca wygrał walkę, rozbijając byłego piłkarza przed końcem pierwszej rundy.

Roman Kosecki w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty odniósł się do zamieszania wokół jego syna. Były reprezentant Polski stwierdził, że nie oglądał pojedynku z udziałem Jakuba. Galę z kolei nazwał pajacowaniem.

 

– Nie oglądam pajacowania i takich rzeczy. To mnie kompletnie nie interesuje. Oczywiście, walczył syn, ale nie oglądałem, nie interesuję się tym. Mam nadzieję, że jest zdrowy i nic mu się nie stało, bo w takich walkach zdarzają się różne przypadki. To są ludzie, którzy nie potrafią boksować, bić się, przypadkowo mogą zrobić sobie krzywdę. Więc jest zdrowy i to jedyny plus tego, co się odbyło – powiedział Roman Kosecki.

 

Wiele wskazuje na to, że sobotni występ Kuby Koseckiego w oktagonie nie będzie jego ostatnim. Były piłkarz Legii Warszawa zadeklarował chęć walki na innej gali. Na razie jednak nie wiadomo, kto będzie jego rywalem.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Kuriozalne zarzuty rumuńskich mediów. Iga Świątek z „aroganckim gestem”, bo nie wspomniała o rywalce

Iga Świątek pewnie pokonała Soranę Cirsteę na początku turnieju WTA 1000 w Dosze. Po meczu rumuńskie media napisały o „prowokacyjnym geście” polskiej tenisistki.

 

O co chodzi Rumunom?

Iga Świątek pokonała Soranę Cirsteę 6:1, 6:1. 22-latka nie pozostawiła złudzeń reprezentantce Rumunii. Po spotkaniu Polka tradycyjnie przystąpiła do rozmów z dziennikarzami.

 

Tenisistka z Raszyna została zapytana m.in. o swoją sytuację w światowym rankingu WTA. Przypomnijmy, że Iga Świątek jest 90. tydzień na pierwszym miejscu tego zestawienia. W rozmowie z dziennikarzami przyznała jednak, że nie zaprząta sobie tym głowy.

 

– Szczerze mówiąc, zapomniałam o tym. Ludzie w moim zespole w pewnym sensie przypominają mi, co osiągnęłam. Czasem zapominam. To dość szalone i trudne do zrozumienia, ponieważ nie myślałam, że gdy byłem młodsza, byłoby to dla mnie możliwe. Jestem naprawdę szczęśliwa. Będę ciężko pracować, aby grać dobrze i mam nadzieję, że będę się tym cieszyć przez długi czas – powiedziała.

Podczas rozmów Polka nie wspomniała o swojej rywalce. To odnotowali rumuńscy kibice. Tamtejsze media napisały nawet o aroganckim geście 22-latki w kierunku Sorany Cirstei. Dziennikarze z Rumunii zarzucili jej, że nie pocieszyła rywalki po porażce.

 

– Iga Świątek udzieliła w poniedziałkowy wieczór wywiadu na korcie po wyeliminowaniu Sorany Cirstei, a Polka postanowiła nie wypowiadać się na temat swojej rywalki, jak to zwykle bywa na turniejach tenisowych. Zamiast tego Świątek opowiedziała o rekordach, które nadal bije, ale także o tym, co będzie robiła w wolnym czasie w Katarze – napisano na portalu prosport.ro.

W kolejnym spotkaniu katarskiego turnieju Iga Świątek zagra z wygraną meczu Eriki Andriejewej z Jekateriną Aleksandrową. Starcie Polki zaplanowano na środę.

Źródło: Polsat Sport, prosport.ro, Twitter

Smutny obrazek z meczu ligi serbskiej. Rosyjskie flagi na trybunach i okrzyki o braterstwie [WIDEO]

Crvena Zvezda pokonała Vozdovac (2:1) w pierwszej kolejce rundy wiosennej ligi serbskiej. Podczas spotkania doszło do skandalicznych scen. Na trybunach kibice wymachiwali rosyjskimi flagami.

 

„Bracia na zawsze”

Od początku inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę wielu ludzi i kibiców ze środowiska sportu odcięło się od kraju rządzonego przez Władmira Putina. FIFA i UEFA wykluczyła Rosję ze struktur, a tamtejsze kluby nie mogą uczestniczyć w europejskich pucharach.

 

Problemu z bestialskim atakiem na Ukraińców nie mają jednak Serbowie. Tamtejszy rząd jednoznacznie nie potępił działań Władimira Putina. Nie od dziś wiadomo, że Serbowie żyją w dobrych relacjach z Rosjanami. Kibice Crvenej Zvezdy potwierdzili te informacje podczas niedawnego meczu z Vozdovac.

 

Na jednej z trybun powiewały rosyjskie flagi. Kibice skandowali do tego m.in. hasło: „Rosjanie i Serbowie są braćmi na zawsze„.

Oficjalna strona klubu dodała do pieca w tej kwestii. Atmosferę w meczu opisali następującymi słowami.

 

– Fani Crveny Zvezdy stworzyli spektakl podczas meczu inaugurującego rundę wiosenną! Przez 90 minut pokazano fenomenalne choreografie opowiadające jakąś historię, a podczas meczu do samego końca powstał baner z przesłaniem – ideologią – napisano.

Jakby tego było mało, za półtora miesiąca reprezentacja Serbii zagra z Rosjanami mecz towarzyski.

Źródło: Weszło

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.