Jerzy Dudek zachwycony postępami Roberta Lewandowskiego. „Nie widziałem po nim poczucia nasycenia”

Jerzy Dudek pochylił się nad karierą Roberta Lewandowskiego w felietonie dla Przeglądu Sportowego. Były reprezentant Polski zwrócił uwagę na stopniowy rozwój snajpera Bayernu Monachium.

Nienasycony „Lewy”

Robert Lewandowski od kilku lat zalicza postępy. Kapitan reprezentacji Polski jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Ciężka praca w przypadku byłego piłkarza Lecha Poznań popłaciła. Jerzy Dudek pochylił się nad jego karierą na łamach Przeglądu Sportowego.

– Gdy dojrzał jako człowiek, był gotowy na kolejne wyzwania. Mówiąc wprost, nie podniecał się poszczególnymi sukcesami. Nie widziałem po nim poczucia nasycenia. Skrócił dystans pomiędzy Polską a wielką piłką. Sukces Lewandowskiego był oczekiwany i wypracowany – czytamy w felietonie byłego bramkarza Realu Madryt i Liverpoolu.

Najlepszy strzelec

Snajper Bayernu Monachium odebrał niedawno nagrodę Złotego Buta za sezon 2020/21. To wyróżnienie mówi o tym, jak w ostatnich latach rozwinął się Robert Lewandowski. Polak zanotował 41 trafień w minionym sezonie Bundesligi, bijąc rekord legendarnego Gerda Muellera.

– W przypadku Złotego Buta sytuacja jest bardziej klarowna, bo decydują liczby, a nie ewentualna popularność lub głosy innych ludzi, w tym dziennikarzy. Poprzedni sezon w wykonaniu Roberta był niesamowity – zakończył Dudek.

Źródło: Przegląd Sportowy

Nietypowa sytuacja w Serie A. Piękne wykończenie Destro… z butelką w ręce [WIDEO]

Genoa zremisowała 3:3 z Hellasem Verona. Podczas spotkania doszło do niecodziennej sytuacji. Strzelec bramki na 3:2, Mattia Destro trafił do siatki, trzymając w ręce butelkę wody.

Spotkanie z workiem pełnym goli

Mecz Genoi z Hellasem był bogaty w bramki. Na boisku padło łącznie sześć goli, a spotkanie zakończyło się remisem. Jedną z bramek dla ekipy gospodarzy strzelił Mattia Destro. Jego trafienie zostało zapamiętane z dość nietypowego powodu.

Świetne wykończenie i… butelka w ręce

30-latek przyjął piłkę i pewnie zmierzał w kierunku bramki Hellasu. Po minięciu jednego z rywali sprytnym zwodem wyszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem. Mattia Destro wykończył akcję z wielkim kunsztem, podcinając futbolówkę nad golkiperem gości.

Atakujący Genoi przez całą akcję trzymał butelkę. Po meczu powiedział, że był zmęczony, miał skurcz i nie wiedział gdzie ją odrzucić. 30-letni Mattia Destro strzelił w bieżącym sezonie Serie A już cztery bramki.

https://twitter.com/ELEVENSPORTSPL/status/1441865729087660033?

Krzysztof Piątek wrócił po kontuzji. „Musi jeszcze trochę minąć, zanim będę w stanie wrócić do pełni formy”

RB Lipsk pokonało Herthę Berlin aż 6:0, a Krzysztof Piątek powrócił do gry po ponad czterech miesiącach pauzy spowodowanej urazem. Były napastnik AC Milanu przyznał w pomeczowej rozmowie z mediami, że potrzebuje jeszcze trochę czasu na dojście do pełni formy.

Kontuzja wykluczyła jego występ na mistrzostwach Europy

Krzysztof Piątek przez uraz z końcówki poprzedniego sezonu ominął EURO 2020. Polak wrócił do gry po ponad czterech miesiącach pauzy. Napastnik zameldował się na boisku w 83. minucie meczu przeciwko RB Lipsk.

Wysoka porażka berlińczyków

Czerwone Byki pokonały Herthę Berlin aż 6:0. Polski snajper w pomeczowej rozmowie z mediami podsumował nieudane spotkanie zespołu.

– Trudno jest coś powiedzieć po tym meczu. Jesteśmy rozczarowani wynikiem, wiele aspektów nie funkcjonowało w naszej drużynie, tak jak byśmy tego chcieli. Musimy jeszcze popracować nad wieloma elementami – powiedział były napastnik Milanu.

– Teraz musimy się skupić na meczu z Freiburgiem, wykorzystać ten tydzień na treningi, a później zrobić wszystko, by dać kibicom trzy punkty – dodał

Powrót do gry

Wychowanek Lechii Dzierżoniów odniósł się do swojej dyspozycji na boisku. Polak cieszy się, że wrócił do grania, jednak nadal potrzebuje czasu, aby odzyskać pełnię sił.

– Oczywiście, cieszę się, że po tak długiej przerwie mogłem pomóc zespołowi. Cztery i pół miesiąca to bardzo długi czas. Musi jeszcze trochę minąć, zanim będę w stanie wrócić do pełni formy – zakończył.

Źródło: Sport.pl

Biało-czerwona noc w MLS. Trzech Polaków z bramkami [WIDEO]

Polscy napastnicy grający w Major League Soccer popisali się skutecznością. Kacper Przybyłko, Adam Buksa i Jarosław Niezgoda strzelili po bramce w minionej kolejce ligi amerykańskiej.

Polska noc w Ameryce

Strzelanie wśród Polaków w MLS rozpoczął Kacper Przybyłko. Philadelphia Union pokonała Atlantę United 1:0. 28-letni napastnik gospodarzy jako jedyny wpisał się na listę strzelców w tym spotkaniu.

https://twitter.com/PhilaUnion/status/1441875576772612096?

New England Revolution pokonało Orlando City 2:1. Pierwszą z bramek dla gospodarzy strzelił Adam Buksa. To jego dwunaste trafienie w tym sezonie MLS.

https://twitter.com/NERevolution/status/1441905219521105922?

Udany powrót na boiska MLS zaliczył Jarosław Niezgoda. Były piłkarz Legii Warszawa zameldował się na placu gry po długiej przerwie spowodowanej urazem. Jego Portland Timbers pokonało Real Salt Lake aż 6:1.

https://twitter.com/MLS/status/1441981965008211971?

Wspaniała historia legendarnej rodziny Milanu. Daniel Maldini z debiutancką bramką [WIDEO]

Spezia przegrała z Milanem w 6. kolejce Serie A. Za wynikiem 1:2 kryje się głębsza historia, ponieważ jedną z bramek dla Rossonerich strzelił Daniel Maldini, syn Paulo i wnuk Cesarego. Kamery wyłapały reakcję ojca debiutanckiego strzelca.

Zlatan Ibrahimović z niespotykaną dla siebie pokorą. „Muszę zdawać sobie sprawę, że nie jestem Supermanem”

Zlatan Ibrahimović zaskoczył wypowiedzią na temat swojej obecnej formy fizycznej. Szwed przyznał z pokorą, że jego ciało jest coraz bardziej ograniczone i nie nadąża za głową.

„Ibra” przemówił z pokorą

Napastnik AC Milanu coraz częściej omija mecze z powodu urazów. Szwed zaskoczył swoją wypowiedzią, ponieważ przemówił z niespotykaną dla siebie pokorą. Ibrahimović przyznaje, że jest mu coraz ciężej wytrzymać obciążenia profesjonalnej piłki nożnej.

– Kiedy byłem młody, to po prostu grałem. Robiłem to nawet wtedy, gdy czułem ból. Chciałem wygrywać, strzelać gole. Z czasem i nabytym doświadczeniem zdałem sobie sprawę, jak ważne jest słuchanie swojego ciała – przyznał Szwed.

Nie jest już Supermanem

– Moja głowa jest w porządku. Moje ciało się starzeje i nie zawsze za nią nadąża. To jest problem, dlatego w tym roku muszę go słuchać, brać pod uwagę najmniejszy sygnał, jaki mi wysyłać. Muszę myśleć dzień po dniu i zdawać sobie sprawę, że nie jestem Supermanem – zakończył „Ibra”.

Kariera bogata w bramki

Zlatan Ibrahimović ma za sobą 789 spotkań w klubowej karierze. W tym czasie zanotował 485 trafień i 193 asysty. 39-letni Szwed zagrał w bieżącym sezonie tylko przez 30 minut. Piłkarz Milanu zdążył w tym czasie trafić do siatki Lazio.

Źródło: Goal.com, Meczyki.pl

fot. BBC

Wayne Rooney komentuje dramatyczną sytuację Derby County. „Jeśli to się stanie, zacznę grać juniorami”

Wayne Rooney opowiedział o problemach Derby County podczas konferencji prasowej. Legenda Manchesteru United nie zamierza zostawiać swoich piłkarzy w bardzo trudnej sytuacji.

Ekipa Kamila Jóźwiaka i Krystiana Bielika została ukarana dwunastoma ujemnymi punktami. Sytuacja finansowa Baranów jest fatalna, a ich dług ma wynosić około 50 mln funtów. Bardzo możliwe, że liczba odjętych oczek wzrośnie do 21.

Wayne Rooney na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział, że jeśli dojdzie do kolejnego odjęcia punktów, będzie wystawiał praktycznie samych juniorów, by ich ograć w lidze.

– Z dwunastoma ujemnymi punktami jesteśmy w stanie wydostać się ze strefy spadkowej. Jeśli będzie ich 21, to utrzymanie będzie niemożliwe i zacznę grać juniorami, żeby ich ograć i dać im szansę – powiedział Anglik.

Nie zostawi swoich zawodników

– Skoro właściciel nas nie szanuje, musimy przestać się nim przejmować. Gdybym wiedział, jaka sytuacja panuje w klubie, nie przyjąłbym tej posady. Teraz nie zostawię jednak swoich zawodników – dodał.

Napięta relacja z właścicielem

– Nie proszę o przeprosiny, ale jako menedżer klubu mam pytania od piłkarzy i sztabu – i nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Z takimi rzeczami trzeba działać otwarcie. Tu tego nie było. Właściciel ani razu nie odebrał ode mnie telefonu. Gdy zadzwoniłem z komórki klubowego lekarza, odebrał od razu – zakończył.

Zobacz również: Derby County stoi nad przepaścią. Klubowi Bielika i Jóźwiaka grozi odjęcie 21 punktów

Źródło: The Guardian, TVP Sport

Sousa broni Szczęsnego i Krychowiaka. „Widzę to inaczej”

Paulo Sousa udzielił wywiadu Sebastianowi Staszewskiemu z kanału „Po Gwizdku”. Selekcjoner reprezentacji Polski obronił Wojciecha Szczęsnego i Grzegorza Krychowiaka przed krytyką ze strony opinii publicznej.

W ostatnich miesiącach kibice i dziennikarze doszukują się winy w niepowodzeniach reprezentacji Polski w Grzegorzu Krychowiaku lub Wojciechu Szczęsnym. Paulo Sousa twierdzi jednak, że to dwie kluczowe postacie kadry biało-czerwonych. Portugalczyk nie zamierza rezygnować z usług obu piłkarzy.

Szczęsny zostanie numerem jeden

– Szczęsny będzie naszym numerem jeden jeszcze przez jakiś czas. Po tym, jak Łukasz Fabiański zrezygnował z gry w kadrze, zyskałem szansę na ponowne zastanowienie się nad sytuacją w bramce – powiedział Paulo Sousa.

– Według mnie to kluczowa pozycja, na której powinna być stabilizacja. Jeden błąd tego nie zmienia, to część procesu. Jestem jednak zadowolony z tego, jakich mamy bramkarzy – z ich zachowania, jakości, treningu oraz osobowości. Zadowala mnie również to, co do tej pory zrobił Szczęsny – dodał.

Co z Krychowiakiem?

– Nie zgadzam się z opiniami na temat Krychowiaka, widzę to inaczej. Większość kibiców nie ma własnego zdania, tylko takie, jakie usłyszą lub przeczytają. To dla mnie jasne. Jestem zadowolony z tego, co pokazał, lecz jednocześnie oczekuję od niego znacznie więcej – przyznał Portugalczyk.

– Na początku naszego procesu powiedziałem mu, że kadra potrzebuje „Krychy” z czasów Sevilli. Dziś jest na innym etapie kariery, gra inaczej, ale ciągle jest ważny dla drużyny – zakończył selekcjoner reprezentacji Polski.

Źródło: Po Gwizdku, Meczyki.pl

Kamil Grabara w swoim stylu o Rafale Gikiewiczu. „On myśli, że jest fajny. Szkoda mi go”

Kamil Grabara udzielił wywiadu Jakubowi Polkowskiemu i Łukaszowi Wiśniowskiemu w programie Foot Truck. Bramkarz FC Kopenhaga wypowiedział się na temat Rafała Gikiewicza i jego zachowania względem braku powołań do reprezentacji Polski.

„Szkoda mi go, bo to dorosły facet”

Rafał Gikiewicz słynie z tego, że po ogłoszeniu powołań na kadrę biało-czerwonych wygłasza swój żal w mediach. Takie zachowanie nie podoba się Kamilowi Grabarze, który skomentował poczynania golkipera Augsburga w programie Foot Truck.

– On myśli, że jest fajny. Rozumiem, że ktoś o mnie mówi, że jestem wkur*iający, ale ten gość jest pięć razy bardziej wkur*iający w tej sytuacji – powiedział bramkarz ekipy z Kopenhagi.

– Nie mam nic do tego gościa, ale sposób, w jaki wszystko obwieszcza i dedukuje… on jest zresztą teraz wszędzie zapraszany, nie wiem, po co. Czy po to, żeby udzielać wywiadów dla beki lub dla kontrowersyjnych wypowiedzi? Szkoda mi go, bo to dorosły facet – dodał Kamil Grabara.

Bycie numerem 3 jest dla Grabary uwłaczające

Były bramkarz Liverpoolu uważa, że zachowanie Rafała Gikiewicza jest niezrozumiałe. Sam Grabara nie chciałby, by powoływano go jako trzeciego bramkarza do reprezentacji Polski. 22-latek chciałby czuć się ważny, jadąc na kadrę, dlatego dziwią go pretensje „Gikiego”.

– Skoro po każdych powołaniach ta osoba ma pretensje, że nie jedzie, no to, co by było, gdyby pojechał? Ja mam coś takiego, że chciałbym, jadąc na kadrę, czuć się ważnym. Nie musisz być pierwszym bramkarzem, ale masz szansę walczyć. Tu jest gość, który ma 30 lat, wie, że byłby trójką i nosiłby piłki. Dla mnie to jest uwłaczające. Mimo że to kadra narodowa, to ja bym nie widział siebie w tej roli, nie umiałbym się tak zachowywać po powołaniach – zakończył.

Źródło: Foot Truck

Poważny uraz obrońcy reprezentacji Polski. Złamanie kostki wykluczy go do końca roku

Kamil Piątkowski złamał kostkę w prawej nodze. To oznacza, że obrońca reprezentacji Polski nie zagra w piłkę do końca 2021 roku.

Gładka wygrana i uraz Polaka

RB Salzburg wygrał z SC Kaisdorf 8:0 w meczu Pucharu Austrii. Kamil Piątkowski musiał opuścić boisko w 57. minucie z powodu kontuzji. Klub poinformował w piątek rano, że uraz Polaka jest poważny.

Długa przerwa od gry

Były piłkarz Rakowa Częstochowa złamał kostkę. Ta kontuzja wyklucza Polaka z gry na około 3 miesiące, czyli do końca roku. To oznacza, że Piątkowski już nie wystąpi w eliminacjach do mistrzostw świata w Katarze.

Źródło: RB Salzburg

Paulo Sousa rozmawiał z agentem Matty’ego Casha. „Wszystko będzie zależało od niego”

Matty Cash otwarcie przyznaje, że chciałby zagrać w reprezentacji Polski. Piłkarz Aston Villi porozmawiał z mediami na temat swoich zamiarów.

Czy piłkarz Aston Villi zagra dla Polski?

Matty Cash udzielił wywiadu „The Sun”, w którym opowiedział o swoich polskich korzeniach. 24-letni piłkarz Aston Villi chciałby reprezentować kadrę biało-czerwonych. Wszystko jednak zależy od selekcjonera Paulo Sousy. Agent obrońcy kontaktował się z Portugalczykiem.

– Dorastałem w polskiej rodzinie. Moja mama i dziadek urodzili się w Polsce. Nazwisko rodowe to Tomaszewski, czyli tak samo jak nazywał się słynny bramkarz. Nikt nigdy o tym nie mówił czy to mój krewny, będę musiał przeprowadzić śledztwo – powiedział Matty Cash w rozmowie z „The Sun”.

– Muszę uzyskać paszport i całą dokumentację dotyczącą obywatelstwa. Później wszystko będzie zależało od selekcjonera Paulo Sousy, czy będzie chciał mnie powołać. Nie rozmawiałem z nim osobiście, ale mój agent już tak. Nie mogę, póki co wiele powiedzieć na ten temat. Cały czas sprawa jest w toku. Teraz pozostaje mi tylko czekać – dodał 24-latek.

24-letni obrońca Aston Villi wystąpił w tym sezonie w sześciu spotkaniach. W tym czasie zanotował jedno trafienie oraz jedną asystę. Portal transfermarkt.de wycenia Matty’ego Casha na 22 mln euro. Jego umowa z Aston Villą obowiązuje do 30 czerwca 2025 roku.

Zobacz również: Asysta Matty’ego Casha przeciwko Chelsea! Znakomite dośrodkowanie Anglika z polskimi korzeniami [WIDEO]

Źródło: The Sun, Onet.pl

Wtargnięcie na boisko, atak na sędziów i podpalenie samochodu. Kibice Velezu Mostar w akcji [WIDEO]

Fanatycy bośniackiego klubu Velez Mostar przerwali spotkanie z Boracem Banja Luka, który broni mistrzostwa. Po meczu podpalili samochód sędziego. Według medialnych doniesień auto doszczętnie spłonęło.

Atak na sędziów

Velez rozgrywał mecz z Boracem wtorkowego wieczoru. Po drugiej bramce dla gości na boisko wbiegło kilkudziesięciu chuliganów. Kibice gospodarzy chcieli zaatakować arbitrów tego spotkania. Sędziowie szybko uciekli do szatni, w której skutecznie się schronili. Po kilku minutach plac gry opuścili także zawodnicy obu drużyn.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1440647128867508235

Podpalenie auta w drodze powrotnej

Według mediów z Bośni i Hercegowiny tuż przed północą doszło do zatrzymania samochodu arbitra meczu, Sabriji Topalovica. Sędziowie wracali do Sarajewa, podczas gdy w tunelu znalazło się pięciu nieznanych mężczyzn. Sprawcy zaatakowali sędziów (jeden z nich trafił do szpitala) i uszkodzili samochód (podpalenie). Policjanci poszukują napastników.

https://twitter.com/HooligansTV_eu/status/1440567047079882754

Surowa kara dla Velezu

Bośniaccy dziennikarze informują, iż Velezowi grozi walkower 0:3, odjęcie punktów oraz wysokie kary finansowe za złą organizację spotkania. Kibice gospodarzy oprócz wtargnięcia na boisko w 82. minucie, wcześniej odpalali pirotechnikę i rzucali przedmiotami w arbitrów meczu.

Źródło: Onet Sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.