Wiemy, ile zarobiły polskie kluby w europejskich pucharach. Legia walczy o kolejne miliony

Trzy z czterech polskich klubów zakończyły swoją przygodę w tym sezonie europejskich pucharów. Wiemy, ile zarobiły Pogoń, Śląsk oraz Raków. W przypadku Legii Warszawa suma zarobionych pieniędzy może jeszcze ulec ogromnej zmianie.

Pogoń Szczecin

Zdecydowanie najmniej na grze w pucharach zarobiła Pogoń Szczecin. Portowcy zakończyli swoją przygodę już w II rundzie, w której ulegli chorwackiemu NK Osijek (0:0, 0:1). Za udział w II rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy Pogoń otrzymała 350 tysięcy euro oraz bonus w wysokości 100 tysięcy euro za udział w jednej rundzie. Dzięki temu Portowcy wzbogacili się łącznie o zaledwie 450 tysięcy euro.

Śląsk Wrocław

Śląsk Wrocław, podobnie jak Raków, również mógł awansować dalej i zarobić jeszcze więcej. Niestety, ale wrocławianie nie utrzymali korzystnego wyniku z pierwszego meczu przeciwko Hapoelowi Beer Szewa i odpadli w III rundzie eliminacji Ligi Konferecji Europy. Za dotarcie do tego etapu Śląsk otrzymał 550 tysięcy euro, a także na konto klubu wpłynęła premia za udział w trzech rundach (300 tysięcy euro). Łącznie Śląsk zarobił 850 tysięcy euro.

Raków Częstochowa?

O krok od awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy był Raków Częstochowa, jednak – niestety – podopieczni Marka Papszuna polegli w rewanżu a belgijskim Gent, roztrwonili zaliczkę z pierwszego meczu i odpadli z rywalizacji. Za opadnięcie na tym etapie rozgrywek Medaliki otrzymają 750 tysięcy euro. Do tego dochodzi premia za udział w trzech rundach eliminacji, która wynosi 300 tysięcy euro. Tak więc łącznie Raków na grze w pucharach zarobił 1,05 mln euro.

Ile zarobiła Legia Warszawa?

Najbardziej skomplikowana jest sytuacja u Legii Warszawa, gdyż warszawianie mogą się cały czas wzbogacać. Na razie skupmy się na tym, co zapewniła sobie Legia. Mistrzowie Polski awansowali do fazy grupowej Ligi Europy, za co zainkasowali 3,6 mln euro. Na tym etapie rozgrywek dochodzi premia z rankingu 10-letniego, która w przypadku Legii wynosi 1,452 mln euro. Na ten moment klubowa kasa wzbogaciła się o 5,082 mln euro. A to przecież jeszcze nie koniec.

Piłkarze Legii wciąż mogą walczyć o kolejne pieniądze dla swojego klubu. Za zwycięstwo w fazie grupowej UEFA przekazuje klubowi 630 tysięcy euro. Z kolei za remis klub otrzymuje 210 tysięcy euro. Nieznana jest jeszcze premia z tytułu tzw. Market Pool. Będzie ona wynosić najprawdopodobniej kilka milionów euro. W zeszłym roku z tego tytułu Lech Poznań zarobił 5 milionów euro.

źródło: Jan Sikorski

Klub z Belgii awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Trener przyszedł na konferencję nago

Belgijski klub Royal Antwerp odrobił straty z pierwszego meczu przeciwko Omonii Nikozja i awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Trener Belgów, Brian Priske, przegrał zakład i musiał przyjść na pomeczową konferencję prasową… nago.

Zacznijmy od początku. 19 sierpnia, w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy Omonia Nikozja podejmowała na własnym obiekcie Royal Antwerp. Cypryjczycy wykorzystali atut własnego boiska i niespodziewanie łatwo pokonali swoich rywali 4:2. Podopieczni Henninga Berga byli po tym spotkaniu o krok od awansu do fazy grupowej Ligi Europy, ale przed nimi był jeszcze rewanż.

Zakład z piłkarzami

Przed meczem rewanżowym Brian Priske, trener Antwerpii, próbował zmotywować swoich podopiecznych. Założył się ze swoimi piłkarzami, że jeśli uda im się odrobić straty i awansować do fazy grupowej LE, to przyjdzie na konferencję prasową nago.

Emocje w rewanżu

26 sierpnia oba zespoły ponownie stanęły do rywalizacji, tym razem w Belgii. Zmotywowani przez swojego trenera Belgowie zdominowali swoich przeciwników i po 90 minutach na tablicy z wynikiem widniał rezultat 2:0 dla gospodarzy. To oznaczało dogrywkę, w której zabrakło goli. Doszło więc do serii rzutów karnych, w której lepsi okazali się podopieczni Briana Priske.

Dotrzymał obietnicy

Tym samym Royal Antwerp zagra na jesieni w fazie grupowej Ligi Europy. A co ze wspomnianym zakładem? Duński szkoleniowiec dotrzymał słowa i przyszedł na pomeczową konferencję w samych klapkach i ręczniku.

Legia uciekła spod topora! Warszawianie zagrają w fazie grupowej Ligi Europy [REAKCJE]

Udało się! Legia Warszawa pokonała dziś Slavię Praga i zagra w fazie grupowej Ligi Europy! Podopieczni Czesława Michniewicza będą jedynym zespołem z Polski na arenie międzynarodowej, który zagra na jesieni w fazie grupowej europejskich pucharów.

Pierwszy mecz pomiędzy Legią Warszawa a Slavią Praga został rozegrany w zeszłym tygodniu w Pradze. Wówczas pojedynek zakończył się remisem 2:2, a bramki dla Legii strzelali Josip Juranović oraz Mahir Emreli.

Dzisiejszy rewanż rozpoczął się dla Polaków znakomicie! Już w 3. minucie meczu jeden z graczy Slavii został ukarany czerwoną kartką i jego zespół musiał kontynuować mecz w dziesiątkę. Tuż przed przerwą Slavia podniosła polskim kibicom ciśnienie, a wszystko to za sprawą fantastycznego gola Ubonga Ekpai’a. W drugiej połowie zespół dowodzony przez Michniewicza wziął się w garść i doprowadził do wyrównania w 59. minucie meczu dzięki bramce Emreliego. 11 minut później bramkę na wagę awansu ponownie zdobył Mahir Emreli.

https://twitter.com/cwiakala/status/1430997291293413376

 

Koniec marzeń Rakowa Częstochowa! Podopieczni Marka Papszuna żegnają się z europejskimi pucharami [REAKCJE]

To była piękna przygoda Rakowa Częstochowa w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Niestety, ale wicemistrzowie Polski uznali dziś wyższość belgijskiego Gent i tym samym pogrzebali swoje szanse na awans do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy.

Raków Częstochowa znakomicie rozpoczął dwumecz z belgijskim Gent. W pierwszym meczu częstochowianie odnieśli zwycięstwo na „własnym obiekcie” 1:0, a bramkę zdobył Andrzej Niewulis. W rewanżu podopieczni Papszuna mieli przede wszystkim bronić wyniku z pierwszego meczu, co udawało im się do 45. minuty meczu. Niestety, w doliczonym czasie pierwszej połowy Polacy stracili pierwszą bramkę. Po zmianie stron rozwiązał się worek z bramkami i ostatecznie Belgowie odnieśli zwycięstwo 3:0.

Znakomity Vladan Kovacević

W pierwszej połowie bezbramkowy remis utrzymywał się przede wszystkim dzięki Kovaceviciowi. Bramkarz Rakowa kilkukrotnie ratował swoich kolegów z opresji. W doliczonym czasie pierwszej połowy zakończyła się seria bośniackiego bramkarza bez straconej bramki, która zakończyła się na 555 minutach.

Koniec marzeń o fazie grupowej

Tomasz Hajto skomentował transfer Świerczoka do Japonii! „Ambicja tam jest równa zero”

Tomasz Hajto ponownie dał o sobie znać. Tym razem ekspert piłkarski skomentował na antenie „Polsatu Sport” transfer Jakuba Świerczoka do japońskiego Nagoya Grampus.

W lipcu tego roku został dopięty transfer Jakuba Świerczoka do azjatyckiego Nagoya Grampus. Klub z Japonii zapłacił za Polaka Piastowi Gliwice 2 mln euro. Do tej pory reprezentant Polski w nowych barwach rozegrał 5 spotkań, w których zdobył dwa gole. Obie bramki zobaczycie TUTAJ oraz TUTAJ.

Transfer Świerczoka do Japonii postanowił skomentować Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski na antenie „Polsatu Sport” wyraził swoją opinię nt. transferu oraz powołania na EURO.

– Wyjechał Świerczok, gdzie przed mistrzostwami Europy mówiłem, że takie powołanie to dla mnie utopia. Bo to nie wniesie nic do reprezentacji, to jest strata miejsca. Z Łudogorca Świerczok wrócił do Piasta z podkulonym ogonem. W Piaście strzela parę bramek, jedzie na finały mistrzostw Europy i ląduje w Japonii. Jeżeli reprezentacja była potrzebna tylko po to, żeby wyjechać dalej. Skoro wybiera Japonię, to już o reprezentacji nie myśli. (…). Nie ma prawa być powołany – skomentował Hajto.

– Nie no Romek, ale po jakim układzie to poszło. (…). Dla mnie Świerczoka nigdy nie powinno być w kadrze. Mam prawo mieć swoje zdanie. Ja patrzę na przydatność w kadrze. Jedzie na mistrzostwa Europy po co? Po to, żeby wyjechać do Japonii. Ambicja tam jest równa zero – dodał.

źródło: polsat sport

Michał Karbownik zmieni klub! W grę wchodzi wypożyczenie z opcją wykupu

W najbliższych kilku dniach Michał Karbownik podpisze umowę z nowym klubem. 20-latek uda się na wypożyczenie, a jego nowy klub zapewnił sobie opcję wykupu.

Michał Karbownik trafił do Brighton & Hove Albion w ubiegłym roku, kiedy angielski klub zapłacił za niego Legii w granicach 5.5 mln euro. Oba kluby dogadały się, by młody piłkarz występował w barwach Legii na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu 2020/2021, jednak w styczniu Brighton zdecydowało się na skrócenie wypożyczenia.

Ciężka sytuacja w Brighton

Ze względu na dużą rywalizację w składzie Michał Karbownik nie ma zbyt wielu okazji na grę w pierwszej drużynie. W obecnym sezonie były piłkarz Legii zagrał w zaledwie jednym meczu, był to pojedynek w ramach EFL Cup, a Brighton z dwoma Polakami na pokładzie wygrało 2:0.

Nowy rozdział w karierze!

W ostatnich dniach w mediach zaczęły przewijać się informacje nt. potencjalnej zmiany klubu przez Karbownika. I doczekaliśmy się! Jak podaje Tomasz Włodarczyk z „meczyki.pl”, 20-latek uda się na wypożyczenie do greckiego Olympiakosu Pireus. Oba kluby dogadały się także ws. kwoty wykupu. Polak przyleci do Grecji na testy medyczne już w piątek.

Tomasz Włodarczyk zaznacza, że Olympiakos był bardzo zdeterminowany, by pozyskać Karbownika. Brighton stawiało trudne warunki finansowe, a Grecy i tak osiągnęli to, co chcieli. Olympiakos szukał wzmocnień przede wszystkim na boki obrony i to tam najprawdopodobniej będzie grał Karbownik.

– W obliczu, że Karbownik jest bardzo młody i wciąż może się jeszcze mocno rozwinąć Brighton nie chciało zapisywać w umowie kwoty odstępnego lub windowało ją do nieosiągalnego dla Greków poziomu. Ostatecznie jednak po długich rozmowach kwota stanęła na akceptowalnym dla wszystkich stron poziomie. Anglicy będą mogli zarobić a Olympiakos otrzyma piłkarza, który bardzo im się spodobał – pisze Tomasz Włodarczyk.

Nową informację ws. transakcji przekazał Krzysztof Stanowski. Według wiedzy jednego z założycieli „Kanału Sportowego” Olympiakos ma zapłacić za wypożyczenie 1 mln euro. Z kolei opcja wykupu została ustalona na 5 mln euro.

źródło: meczyki.pl

fot. Brighton & Hove Albion

Nowe informacje ws. Kyliana Mbappe. „Jeśli chce odejść, to odejdzie, ale na naszych warunkach”

Każdego dnia w świat wychodzą nowe informacje ws. Kyliana Mbappe. Dyrektor sportowy Paris Saint-Germain, Leonardo, udzielił wywiadu, w którym opowiedział nieco o przyszłości francuskiego napastnika, którym zainteresowany jest Real Madryt.

O tym, że Kylian Mbappe będzie chciał zagrać w przyszłości w Realu Madryt, mówi się już od wielu miesięcy. W ostatnich tygodniach plotki przybrały na sile. Niektóre media podawały nawet, że Francuz nie chce kontynuować swojej przygody w PSG ze względu na… Leo Messiego.

Całkiem niedawno wypłynęła informacja, że Real Madryt złożył ofertę za Mbappe w wysokości około 160 milionów euro. Leonardo w wywiadzie dla „Marki” potwierdził powyższą kwotę. Dyrektor sportowy uważa propozycję Realu za niewystarczającą. Przypomnijmy, że kontrakt Kyliana z PSG wygasa za niesepłna rok.

– Uważamy, że propozycja nie jest wystarczająca. Nie będę potwierdzał cyfr, ale jest na poziomie 160 milionów euro. […] Chodzi o sposób, w jaki to zrobiono i brak szacunku. My zrobiliśmy wszystko, by Mbappé był z nami. Stworzyliśmy dla niego projekt i na tydzień przed końcem okienka nie zmienimy planu. Jeśli zostanie czy odejdzie, zawsze na naszych warunkach. Jeśli chce odejść, to odejdzie, ale na naszych warunkach jak każdy inny piłkarz. Nie możemy zmienić planu na tydzień przed zamknięciem okienka. Jeśli zawodnik chce odejść, odchodzi, ale na naszych warunkach – skomentował Leonardo.

– Przedstawiliśmy mu bardzo poważną ofertę nowego kontraktu, a nawet drugą jeszcze lepszą. Piłkarz dał do tego nam słowo, że nie odejdzie z PSG za darmo, ale wydaje się, że na końcu taka była strategia, by odszedł właśnie za darmo. Widzieliśmy wiele informacji, że oni nie mają pieniędzy, że Real ma długi. Nie mogę tego potwierdzić, ale tak mówiono – dodał dyrektor sportowy PSG.

– Odejście za rok za darmo? Nasz cel to przedłużenie umowy. I jego pozostanie na naszych warunkach. To dotyczy wszystkich, nie tylko Kyliana. Uważam, że nasza pozycja jest bardzo klarowna – zaznaczył.

źródło: realmdryt.pl

Jego bramkę widział cały piłkarski świat! „Gratulacje napływały z wielu krajów. Pisał Kalidou Koulibaly”

O bramce Yawa Yeboaha mówił w ostatnich dniach niemal cały piłkarski świat! Jak się stało, że po zdobyciu gola przeciwko Górnikowi Łęczna napisał do niego nawet Kalidou Koulibaly? O tym opowiedział sam zainteresowany w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.

W ostatnich dniach bramka Yawa Yeboaha obiegła niemal cały świat. Ghańczyk zdobył ją w sobotnim meczu przeciwko Górnikowi Łęczna. Piłkarz Wisły otrzymał piłkę w polu karnym i w pojedynkę ośmieszył całą obronę piłkarzy z Łęcznej. Murowany kandydat do gola sezonu. Bramkę możecie zobaczyć TUTAJ.

Gratulacje z całego świata

Wideo z golem Yeboaha przewijało się we wszystkich portalach sportowych nie tylko w Polsce, ale również i za granicą. Sam materiał opublikowany przez PKO BP Ekstraklasę został obejrzany ponad 800 tysięcy razy. Co ciekawe, bramkę piłkarza Wisły udostępnił również oficjalny profil FIFA na twitterze!

– Nie ukrywam, następnego dnia przebudzenie było bardzo przyjemne. A gratulacje napływały z wielu krajów. Z Ghany, gdzie się urodziłem, ale i z Anglii, z Hiszpanii, Francji, Włoch. Pisał na przykład Kalidou Koulibaly, jedna z największych gwiazd Napoli – skomentował Yaw Yeboah.

– Koulibaly? Tak, wprawdzie ja jestem z Ghany, a on z Senegalu, ale poznaliśmy się przy okazji towarzyskiego meczu Wisła – Napoli. Serdecznie wtedy pogadaliśmy, bardzo mnie chwalił, wymieniliśmy się numerami i od tego czasu jesteśmy w kontakcie. Ja mu gratuluję dobrych występów, a on pogratulował mi tej wyjątkowej akcji z ostatniego meczu – zdradził piłkarz Wisły.

– Myślę, że to bramka numer jeden do tej pory, choć wcześniej kilka ładnych też zdobyłem. Ale choćby pod względem popularności w sieci ta jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. FIFA.com, o której wspomniałeś, ale i wiele innych… Fajnie, że świat zobaczył, iż w polskiej lidze dzieją się takie rzeczy. Myślę, że to dobra reklama nie tylko dla mnie, ale i dla Ekstraklasy – dodał.

Znakomity początek sezonu

Yaw Yeboah ma za sobą dobry start nowego sezonu w Ekstraklasie. Po pięciu rozgranych kolejkach Wisła Kraków znajduje się na 4. miejscu w lidze. Z kolei sam Yeboah ma na swoim koncie już 3 bramki!

– Jestem szczęśliwy, bo w pięciu meczach strzeliłem trzy gole, ale na pewno nie w pełni usatysfakcjonowany. Mogę grać jeszcze lepiej, dużo skuteczniej. Niemniej dobry początek nas cieszy. Mamy super trenera, który jest przyjacielski dla piłkarzy, który wie, jak mamy grać. Wisła prezentuje się dobrze, choć przed nami jeszcze długa droga – ocenił Ghańczyk.

Co dalej?

Yaw Yeboah trafił do Wisły Kraków w sierpniu ubiegłego roku. Obecny kontrakt Ghańczyka z Białą Gwiazdą obowiązuje do końca czerwca 2023 roku. Jakie plany ma na przyszłość bohater Wisły?

– Do końca okienka zostało jeszcze trochę czasu, a piłkarz nigdy nie może być pewny, co się wydarzy. Czasem sprawy dzieją się błyskawicznie. Myślę jednak głównie o meczu z Legią Warszawa. Wiemy, jak ważne to spotkanie dla nas, dla naszych fanów – skomentował Yeboah.

źródło:  wp sportowe fakty

Kamil Grosicki o braku powołania na EURO: „Nikomu bym nie przeszkadzał”

W ostatnich dniach w Polsce szczególnie głośno było o Kamilu Grosickim, a wszystko to za sprawą jego transferu do Pogoni Szczecin. 33-latek udzielił wywiadu portalowi „WP Sportowe Fakty”, w którym poruszonych zostało kilka ciekawych kwestii m.in. powołań na ostatnie EURO.

21 sierpnia, przy okazji meczu Pogoni Szczecin ze Stalą Mielec, Kamil Grosicki został zaprezentowany jako nowy piłkarz Portowców. 33-latek podpisał kontrakt na dwa lata z możliwością przedłużenia o 12 miesięcy. Według doniesień polskich mediów Grosicki ma zarabiać około 2 mln złotych rocznie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Grosicki zagra w Pogoni Szczecin. Jakie kluby były zainteresowane Polakiem?

Jednym z największych nieobecnych na tegorocznych Mistrzostwach Europy był Kamil Grosicki. Ciężko było się jednak dziwić Paulo Sousie, gdyż występy „Turbo” w zeszłym sezonie w pierwszej drużynie WBA możemy policzyć na palcach jednej ręki. Mimo to nowy nabytek Pogoni Szczecin we wspomnianym wywiadzie wyraził swoje rozczarowanie wynikające z braku otrzymania powołania na EURO.

– Byłem przekonany, że dostanę powołanie choćby jako ten ostatni, 25. zawodnik. Zdawałem sobie sprawę, że nie będę ważnym ogniwem drużyny czy pierwszym wchodzącym. Analizowałem w głowie, kto jest w reprezentacji, i wydawało mi się, że nawet w przypadku gorszego okresu w klubie mam lepsze notowania od niektórych zawodników – skomentował Grosicki.

– Trener Sousa pracuje z kadrą pół roku, a ja jestem w tej drużynie od dziewięciu lat. Przeżyłem z kadrą bardzo dużo i zawsze będę za nią walczył. Mówi się, że za zasługi się nie gra, to prawda, ale wydaje mi się, że nikomu bym nie przeszkadzał. Uszanowałem decyzję trenera, ale nie wiem tylko, po co wpisywał mnie na listę rezerwową. Kontuzję złapał Arek Milik, a i tak żaden zawodnik nie dołączył do zespołu. On nie chciał nas, rezerwowych, od samego początku – dodał 33-latek.

Już od samego początku poprzedniego sezonu było wiadomo, że Kamil Grosicki nie będzie ogrywał kluczowej roli w swoim klubie. Mimo to 83-krotny reprezentant Polski nie zmienił klubu w zimowym okienku transferowym, czym pogrzebał swoje szanse na wyjazd na EURO 2020. Grosicki ma żal do siebie, że nie wyszedł jego transfer sprzed roku.

– Mam do siebie żal, że nie wyszedł transfer do Nottingham Forest przez zbyt późne złożenie oferty. Czasem zbyt pewnie podchodziłem do niektórych spraw. Życie pokazało mi, że w piłce nie ma sentymentów i trzeba liczyć tylko na siebie. Zawsze. Podczas Euro mnóstwo myśli krążyło mi po głowie. Zastanawiałem się, czy może faktycznie powinienem zmienić klub. Może wtedy grałbym na mistrzostwach – ocenił Grosicki.

– W styczniu nie chciałem już burzyć życia rodzinie. Dzieci chodziły w Anglii do szkoły, przeprowadzka nie byłaby łatwa. W styczniu dostałem też szansę w Premier League. Myślę, że wypadłem nieźle, zagrałem fajne mecze. Zdobyliśmy punkty, ale później okazało się, że klub po to wystawił mnie do gry, żeby zaraz mnie sprzedać. Po zamknięciu okna transferowego tylko trenowałem, prosiłem o występy w rezerwach i pracowałem indywidualnie. Robiłem, co mogłem. Wierzyłem, że kadra podniesie mnie z tego kryzysu, ale stało się inaczej – dodał.

źródło: wp sportowe fakty

Wiemy co ze zdrowiem Piotra Zielińskiego! Dobra informacja dla reprezentacji Polski

Włoskie media podały nową informację ws. stanu zdrowia Piotra Zielińskiego. Wyjazd piłkarza Napoli na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski wciąż pozostaje sprawą otwartą.

W miniony weekend wystartowały rozgrywki Serie A! W niedzielę swoje spotkanie rozgrywało SSC Napoli, które pokonało Venezię FC 2:0. W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazł się Piotr Zieliński, który niestety nie był w stanie dokończyć spotkania. Reprezentant Polski musiał opuścić boisko już w 35. minucie meczu.

Jak podaje włoski dziennikarz Massimo Ugolini, uraz reprezentanta Polski nie jest aż tak poważny, jak się początkowo wydawało. Badania wykazały, że przyczyną bólu był tylko i wyłącznie ogromny siniak. Stan piłkarza ma być oceniany każdego dnia. Niewykluczone, że Polak wróci na najbliższy mecz Napoli z Genoą 29 sierpnia.

Przypomnijmy, że we wrześniu odbędzie się zgrupowanie reprezentacji Polski, na które powołanie otrzymał rzecz jasna Piotr Zieliński. Biało-Czerwoni w najbliższym czasie rozegrają 3 spotkania w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze.

Kibice Legii Warszawa sieją postrach w Europie! Władze Slavii Praga ostrzegają swoich fanów

Slavia Praga wydała komunikat przed czwartkowym meczem z Legią Warszawa. Władze czeskiego klubu radzą swoim kibicom, by ci nie prowokowali polskich kibiców.

W najbliższy czwartek zostanie rozegrany mecz rewanżowy IV rundy eliminacji do Ligi Europy pomiędzy Legią Warszawa a Slavią Praga. W pierwszym pojedynku w Pradze padł remis 2:2, a bramki dla mistrza Polski strzelali Emreli oraz Juranović. Zwycięzca tego dwumeczu awansuje do fazy grupowej Ligi Europy, z kolei przegrany zagra na jesieni w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy.

Rewanż bez kibiców z Czech!

Na stadionie w Warszawie w czwartek zabraknie kibiców gości. Mimo to do Warszawy zapewne i tak wybierze się grupka kibiców z Czech. Władze Slavii opublikowały we wtorek informację ze wskazówkami dotyczącymi zachowania się na wyjeździe.

Slavia ostrzega

W oświadczeniu czytamy, że władze klubu odradzają swoim kibicom wyjazdu do Warszawy. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na wyjazd do Polski, to zostało dla niego przygotowanych kilka wskazówek.

– Jeśli jedziesz do stolicy Polski, zdecydowanie zalecamy zachowywać się niepozornie. Przestrzegamy przed chodzeniem po mieście w wyszywanych symbolach Slavii, śpiewaniem klubowych piosenek oraz obrażaniem Boga lub Papieża – czytamy.

Real Madryt wraca na Santiago Bernabeu! Wiemy, kiedy Królewscy zagrają pierwszy mecz po przerwie

Już wkrótce Real Madryt rozegra pierwszy mecz na Santiago Bernabeu po ponad półtorarocznej przerwie. Ostatnimi czasy na stadionie doszło do renowacji.

Real Madryt wykorzystał czas pandemii, kiedy na trybunach nie było kibiców, na przeprowadzenie remontów na Santiago Bernabeu. Całkowita wartość renowacji stadionu miała wynieść ponad 500 milionów euro. Od czasu wznowienia rozgrywek, po przerwie spowodowanej pierwszą falą COVID-19, Real rozgrywał swoje domowe spotkania na stadionie Alfredo Di Stefano.

Po raz ostatni Królewscy zagrali na Santiago Bernabeu w rozgrywkach La Liga 1 marca. Na social mediach klubu pojawiła się informacja o pierwszym meczu na Santiago Bernabeu po półtorarocznej przerwie. 11 września Królewscy zagrają na swoim głównym stadionie z Celtą Vigo. Na stadion będzie mogło wejść tylko 32 tysiące kibiców, co stanowi 40% całkowitej pojemności obiektu.

Czesław Michniewicz w końcu się doczekał! Legia Warszawa ma nowego piłkarza

Legia Warszawa ogłosiła w poniedziałek pozyskanie nowego piłkarza. Mimo to sytuacja kadrowa mistrza Polski nadal nie jest kolorowa.

W ostatnich tygodniach wiele mówi się o nie najlepszej sytuacji kadrowej Legii Warszawa. Niemalże na każdej konferencji prasowej mówi o tym także Czesław Michniewicz, którego prośby o transfery nie zostają wysłuchane. Przed rozpoczęciem sezonu 2021/2022 z klubu odeszło kilku ważnych piłkarzy, a w ostatnim czasie odszedł również Josip Juranović. Do tego doszły urazy takich piłkarzy jak Bartosz Kapustka czy Bartosz Slisz, przez co sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła.

Nowy piłkarz w Legii

W poniedziałek Legia Warszawa ogłosiła transfer, o którym mówiło się już od kilku dni. Kontrakt z klubem ze stolicy podpisał Yuri Ribeiro. Umowa została podpisana do końca czerwca 2024 roku z opcją przedłużenia.

Kim jest Yuri Ribeiro?

Yuri Ribeiro to 24-letni wychowanek SC Bragi, występujący na pozycji lewego obrońcy. Przez ostatnie dwa sezony reprezentował barwy angielskiego Nottingham Forest, dla którego zagrał w sumie w 57 oficjalnych spotkaniach. W przeszłości regularnie występował w młodzieżowych reprezentacjach Portugalii, gdzie zaliczył ponad 60 występów. Portal „Transfermarkt” wycenia go na 1,8 mln euro.

– Wiem, że Warszawa to wspaniałe i bardzo piękne miasto, ale najważniejszy jest klub, a ten jest naprawdę, naprawdę wielki. Ma najlepszych kibiców w Europie i bardzo cieszę się na myśl grania w Legii. Drużyna ma w sobie wiele jakości. Jestem bardzo podekscytowany i czekam na pierwsze spotkanie przed naszą publicznością – powiedział Yuri Ribeiro.

Poznaliśmy dziennikarzy, którzy skomentują najbliższe mecze reprezentacji Polski!

Już za 10 dni reprezentacja Polski rozegra pierwszy mecz podczas wrześniowego zgrupowania. TVP Sport ogłosiło, kto skomentuje najbliższe spotkania Biało-Czerwonych. W zestawieniu na próżno szukać Dariusza Szpakowskiego.

Przed reprezentacją Polski niezwykle ważne 3 spotkania w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2022. Do tej pory Biało-Czerwoni rozegrali 3 mecze, w których uzbierali zaledwie 4 punkty. Jeśli chcemy zachować szanse na awans, nie możemy sobie pozwolić na kolejne straty punktów.

Kiedy gra reprezentacja Polski?

Wielkimi krokami zbliża się wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski, podczas którego podopieczni Paulo Sousy rozegrają 3 mecze w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. 2 września w Warszawie Polacy podejmą Albanię, 3 dni później nasi reprezentanci zagrają na wyjeździe z San Marino, a 8 września zakończą zgrupowanie bardzo ważnym meczem z Anglią.

Kto skomentuje mecze?

Redakcja TVP Sport poinformowała na swojej stronie internetowej, kto będzie odpowiedzialny za komentarz przy najbliższych meczach. Włodarze Telewizji Polskiej przygotowali dla nas trzy różne duety. Niestety, na liście nie ma Dariusza Szpakowskiego.

  • Polska – Albania, 2 września 20:45 | Mateusz Borek i Kazimierz Węgrzyn
  • San Marino – Polska, 5 września | Komentatorzy: Jacek Laskowski, Marcin Żewłakow
  • Polska – Anglia, 8 września | Komentatorzy: Jacek Laskowski, Robert Podoliński

źródło: tvp sport

Wiceprezes PZPN ds. szkolenia komentuje porażkę młodzieżówki 1:10 z Niemcami: „To nie był przypadek”

Maciej Mateńko został mianowany nowym wiceprezesem ds. szkoleniowych w Polskim Związku Piłki Nożnej. Były prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej udzielił wywiadu „Polsatowi Sport”, w którym opowiedział o szkoleniu w polskiej piłce. Poruszony został również temat ostatniej porażki młodzieżowej reprezentacji Polski z Niemcami.

Za nami wybory w Polskim Związku Piłki Nożnej, które przyniosły poważne zmiany w składzie zarządu. Jak dobrze wiecie, nowym prezesem PZPN został Cezary Kulesza, jednak dodatkowo zostało powołanych pięciu wiceprezesów. Jednym z nich jest Maciej Mateńko, który będzie pełnił funkcję wiceprezesa ds. szkoleniowych.

6 sierpnia został rozegrany mecz towarzyski pomiędzy reprezentacjami U-17 z Niemiec oraz z Polski. Spotkanie trwało łącznie 120 minut (grano 4×30 minut) i zakończyło się bolesną porażką Biało-Czerwonych 1:10. W mediach natychmiast rozpoczęła się dyskusja nt. szkolenia w naszym kraju.

Nowy wiceprezes ds. szkolenia PZPN w rozmowie z „Polsatem Sport” poruszył tematy wspomnianego meczu. Pan Mateńko nie uważa, by w tym wyniku był przypadek. Mówi on także o konieczności zmian w systemie szkolenia w Polsce.

– To nie był przypadek. Gdyby to był przypadek, nie szukałbym rewolucyjnych zmian w polskim systemie szkolenia. O ile w ogóle możemy mówić, że mamy system szkolenia – mówi Maciej Mateńko.

– Powstanie „Narodowego Modelu Gry” było bardzo potrzebne. To jest drogowskaz szczególnie dla trenerów z mniejszych ośrodków. Jest to biblia, którą należy znać. I w oparciu o nią można napisać model szkolenia np. w małym klubie. Ale nie ma, niestety, sytuacji, w której wszyscy w Polsce pracują jednakowo… – dodaje.

– Nie chcę zabijać kreatywności trenerów, ograniczać rozwoju dzieci, wrzucając je w sztywne ramy. Ale potrzebny jest plan działania dla całej Polski i mam zamiar taki stworzyć. Inną pracę wykonamy dla małych klubów w mniejszych ośrodkach, zwłaszcza tych, które nie mają swojego planu, i im chcemy przede wszystkim pomagać – kontynuuje wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych.

źródło: Polsat Sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.