Kozubal zdecydowanie o mobbingu w Lechu Poznań. Jasne stanowisko

Antoni Kozubal stanowczo odniósł się do plotek o złej atmosferze w szatni Lecha Poznań. Medialne doniesienia sugerowały, że starsi zawodnicy źle traktują młodszych kolegów.




Lech Poznań miał na początku rundy wiosennej słabszy moment. Kiepskie wyniki były pożywką dla rosnących wokół drużyny plotek. Według jednej z nich w szatni „Kolejorza” miały narastać konflikty między młodszymi a starszymi zawodnikami.

„Broń Boże”

Mówiło się wręcz o mobbingu stosowanym przez weteranów względem młodych piłkarzy. Do plotek odniósł się Antoni Kozubal. Ten stanowczo zaprzeczył jakimkolwiek konfliktom. Zapewnił nawet, że jest wręcz przeciwnie.




– Nie, nie, nie… Broń Boże. Jesteśmy mega dobrze wspierani przez starszą gwardię. Myślę, że nie mogłem lepiej trafić, jeśli chodzi o szatnię – podkreślił Kozubal.

Kozubal jest w bieżącym sezonie jednym z ważniejszych zawodników Lecha. Zagrał w 29 meczach, w których strzelił jednego gola i zanotował dziewięć asyst.

W meczu Puszcza – Radomiak padły tylko 3 celne strzały. Czemu? Bo było za wcześnie, a pogoda była za dobra

Okazuje się, że pogoda to dość duży problem dla zawodników Ekstraklasy. Tak przynajmniej tłumaczył mało porywającą grę, jeden z zawodników Puszczy Niepołomice.




W poniedziałek Ekstraklasa rozpoczęła granie od 12:15. Pierwszym starciem tego dnia był mecz między Puszczą Niepołomice a Radomiakiem Radom. Zawodnicy nie porwali jednak tłumu. Przez 90 minut w sumie obie drużyny oddały zaledwie trzy celne strzały.

Pogoda była zła

Jeden z piłkarzy Puszczy postanowił wytłumaczyć ospałą grę. Hubert Tomalski stwierdził, że winę za słabe widowisko ponoszą pogoda i godzina rozpoczęcia meczu. Warto jednak zaznaczyć, że obecnie pod Krakowem odczuwamy 23 stopnie.

– Powiem szczerze, pogoda nie jest łatwa do grania i ta godzina… – stwierdził dla „Canal+ Sport”.

Wojciech Szczęsny dostał nietypowy prezent na urodziny. „Palacz”

Wojciech Szczęsny 18 kwietnia obchodził 34. urodziny. Po ostatnim meczu FC Barcelony wyprawił z tej okazji imprezę. Dostał na niej nietypowy prezent.




Szczęsny jest piłkarzem Barcelony niemal od początku bieżącego sezonu. Blaugrana ściągnęła go z emerytury w obliczu kontuzji Marca-Andre Ter Stegena. Wydaje się, że Polak może zostać w klubie także na kolejny sezon.

Nietypowy prezent

Poza wysokim poziomem sportowym, Szczęsny jest kojarzony w Barcelonie z paleniem papierosów. Po meczu z Celtą (4-3), bramkarz wyprawił imprezę urodzinową. Wręczono mu na niej kapelusz z napisem… „palacz”.

Angielskie media rozjechały Chelsea. Brutalne oceny po porażce z Legią

Legia w czwartek sprawiła niemałą niespodziankę. „Wojskowi” wygrali z Chelsea na Stamford Bridge. Choć nie przełożyło się to na wynik całego dwumeczu, utarli nosa anglikom, którzy obecnie nie mają życia w rodzimych mediach.




Legia Warszawa wczoraj pożegnała się z Ligą Konferencji. Sprawiła tym samym miłą niespodziankę swoim kibicom. Postawiła się faworyzowanej Chelsea i zdołała pokonać ją na jej stadionie 2-1.

Miazga

Na murawie Stamford Bridge widać było masę zaangażowania, jaką włożyła w grę Legia. Nie można jednak tego samego powiedzieć o Chelsea. „The Blues” zawiedli swoich kibiców, co ma odzwierciedlenie w pomeczowych ocenach.

Brytyjskie media zrównały z ziemią przede wszystkim Filipa Joergensena. Bramkarz miał wiele bardzo niepewnych interwencji i jakby tego było mało, już na samym początku meczu sprokurował rzut karny. Ten z kolei został wykorzystany przez Pekharta.

– Wyglądał na totalnie pozbawionego pewności siebie, mijał się z dośrodkowaniami, ze wszystkim miał problemy – oceniło bramkarza „The Sun”, przyznając mu „jedynkę”.

Bardzo nisko został oceniony także Cole Palmer. Jeszcze niedawno napastnik był liderem Chelsea z prawdziwego zdarzenia. W meczu z Legią był jednak kompletnie niewidoczny, więc oceniono go na „trójkę”.




– Gdyby to był mecz z początku sezonu, miałby dwa gole po pięciu minutach. (…) Obecnie naprawdę zawodzi, trudno to oglądać zważywszy na jego niepodważalną jakość piłkarską – czytamy.

Brutalnie oceniono także innych napastników Chelsea. Oberwało się Christopherowi Nkunku czy Nicolasowi Jacksonowi.

– Niewidzialny zawodnik, zero wkładu w grę – napisała redakcja „The Chelsea Chronicle” o Jacksonie.

Suchej nitki na całej drużynie nie zostawił jej były zawodnik, Joe Cole. Na antenie „TNT Sports” przejechał się po standardach, jakie zapanowały w drużynie Enzo Mareski.

– Standardy tej grupy piłkarzy spadły mocno poniżej tego, jak powinny wyglądać. Piłka nie chodziła wystarczająco szybki, nie było energii w pressingu, wyglądali jak zespół od początku czekający na koniec meczu. To najgorszy występ tego zespołu jaki widziałem – podsumował.

Niebywały sezon polskich klubów w Europie! Tak wygląda ranking UEFA. Byliśmy o włos od jeszcze wyższego miejsca

Świetna kampania Legii i Jagiellonii w Lidze Konferencji, przełożyła się na ranking UEFA. Polska zajmuje w nim długo wyczekiwane, 15. miejsce. Było jednak blisko, żebyśmy znaleźli się jeszcze wyżej.




Cóż to był za sezon polskich klubów w europejskich pucharach. Legia i Jagiellonia dotarły aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Tam zostali zatrzymani dopiero przez takie marki, jak Chelsea i Real Betis. A i tak w obu przypadkach możemy mówić o naprawdę wyrównanej walce.

Upragnione punkty

Dzięki świetnym występom swoich przedstawicieli, Ekstraklasa pierwszy raz w historii znalazła się na 15. miejscu w rankingu UEFA. To daje nam możliwość wystawienia w 2026 roku aż pięciu przedstawicieli do walki w Europie – dwóch w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, dwóch w Lidze Konferencji i jednego w Lidze Europy.




W sumie na przestrzeni całego sezonu 2024/25, Polska dopisała do rankingu 11,750 pkt. Za same czwartkowe mecze Jagiellonii i Legii dopisaliśmy kolejno: 0,250 pkt. (remis z Betisem) i 0,500 pkt. (wygrana z Chelsea).

Co więcej, niewiele brakowało, a Polska znalazła by się jeszcze wyżej. Do 14. pozycji, którą zajmuje Szkocja, zabrakło zaledwie 0,550 pkt. Wiadomo już, że nikt naszego kraju nie zdoła w tym sezonie wyprzedzić. Dania, Szwajcaria czy Izrael, nie mają już swoich przedstawicieli w Europie.

Screen: transfermarkt.de.

Piękne słowa Lo Celso po meczu z Jagiellonią. „Nie byłem zaskoczony. Nie miało być łatwo”

Jagiellonia zremisowała w czwartek z Betisem (1-1) rewanżowe spotkanie w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Duma Podlasia odpadła tym samym z rozgrywek, ale zaimponowała rywalom. Grę mistrzów Polski docenił Giovani Lo Celso.




Za nami bardzo udany sezon polskich klubów w europejskich pucharach. Zarówno Legia, jak i Jagiellonia, pożegnały się z Ligą Konferencji dopiero na etapie ćwierćfinału.

„Nie byłem zaskoczony”

Białostoczanie przegrali pierwszy mecz z Betisem 0-2. W rewanżu udało im się wywalczyć remis na własnym stadionie (1-1), ale to nie wystarczyło do sprawienia niespodzianki. Grę Jagiellonii docenił jednak Giovani Lo Celso.




– Za nami bardzo trudny mecz z rywalem, który gra bardzo dobrą piłkę, na swoim stadionie wygląda zupełnie inaczej. Cieszymy się, że przez cały czas kontrolowaliśmy to spotkanie i zrobiliśmy kolejny krok w kierunku wielkiego finału – przyznał Argentyńczyk w rozmowie z „TVP Sport”.

– Nie byłem zaskoczony dobrą grą Jagiellonii, ponieważ wiedziałem, że zaprezentuje się zupełnie inaczej. Wiedzieliśmy, że rywal na swoim stadionie jest w stanie naciskać przez cały mecz. Nie miało być łatwo. Najważniejsze, że mieliśmy wszystko pod kontrolą i nie musieliśmy martwić się o wynik. W drugiej połowie znaleźliśmy przestrzenie, byliśmy w stanie dłużej utrzymać się przy piłce i tworzyć sytuacje – dodał.

– Atmosfera na stadionie była świetna. Słyszeliśmy doping kibiców przez 90 minut. O całej otoczce spotkania mogę mówić tylko dobrze – podsumował Lo Celso.

Jagiellonia wciąż pozostaje w grze o obronę historycznego mistrzostwa Polski. Do liderującego w tabeli Ekstraklasy Rakowa, „Duma Podlasia” traci cztery punkty. Wcześniej trzeba jednak wyprzedzić jeszcze Lecha Poznań, który ma więcej o zaledwie jedno „oczko”.

Kibice Zawiszy dyscyplinują piłkarzy. Wpadli na bardzo oryginalny pomysł „kary”. Pokazali potwierdzenie przelewu

Zawisza Bydgoszcz często zawodziła swoich kibiców w bieżącym sezonie 3. Ligi. Ci postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce. Wpadli na dość oryginalny pomysł, jak zmobilizować piłkarzy do lepszej gry.




W ostatnich czterech meczach, Zawisza zdobył zaledwie jeden punkt. Przegrał tym samym trzy mecze, w dodatku na własnym boisku. Drużyna niemal straciła już szanse na awans do 2. Ligi.

Działania charytatywne

Kibice Zawiszy zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. Wpadli na oryginalny pomysł i zobligowali piłkarzy do wpłaty pieniędzy na cele charytatywne za każdy „przegrany po frajersku mecz”. O planie poinformowali w mediach społecznościowych.




„Od kibiców do kibiców

To co się dziś drużyną Zawiszy od… na murawie to jest gorzej niż dramat !!! Grupy decyzyjne kibiców na trybunach podjęły wspólną decyzję, że za każdy przegrany po frajersku mecz zespół będzie płacił 2000 zł na cele charytatywne !!! Wyzywanie zawodników, chodzenie na treningi hmm, to już u nas było zresztą jest dalej praktykowane w całej kibicowskiej Polsce. Jak wiemy takie metody przynoszą różne efekty. Dlatego my poszliśmy dalej i za nieszanowanie swoich kibiców oraz barw klubowych, w których grają piłkarze podjęliśmy taką decyzję. Dziś zespół wpłacił na kolonie dla dzieci z domu dziecka. Przegrane kolejne mecze będą skutkowały wpłatą na inne cele charytatywne ! Niech każdy piłkarz w Polsce wie, że przychodząc grać w piłkę do Zawiszy Bydgoszcz nie ma miekkiej gry, bo

ZAWISZA TO MY” – czytamy w poście [pisownia oryginalna].

Ponadto, kibice podzielili się screenem potwierdzenia przelewu bankowego. Środki zostały przelane na kolonie dla dzieci.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.