Poważne plany Jagiellonii na przyszłość. Klub przeprowadzi historyczną inwestycję

Jagiellonia Białystok ma odważne plany odnośnie dalszego rozwoju klubu. Według Łukasza Wiśniowskiego, Duma Podlasia planuje zbudowanie ośrodka treningowego i akademii z prawdziwego zdarzenia.

Jagiellonia jest zdecydowanie w piku swojej historii. Tylko w zeszłym sezonie Jadze udało się zdobyć mistrzostwo Polski, a obecnie wciąż jest w walce o kolejny tytuł. Mało tego, białostoczanie dotarli do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Na koncie mają także Superpuchar Polski.

Ośrodek i akademia

Tak dobra sytuacja Jagiellonii powoduje, że w klubie myślą poważnie o rozwoju struktur. Na podstawie obecnych sukcesów, działacze chcieliby zbudować coś na przyszłość. Jak poinformował na antenie „Meczyków” Łukasz Wiśniowski, chodzi konkretnie o rozbudowę ośrodka treningowego oraz powstanie akademii.

– Miałem okazję porozmawiać z Łukaszem Masłowskim i jest absolutnie skoncentrowany na tym, żeby powstała ta akademia, ośrodek szkoleniowy z prawdziwego zdarzenia. Jest po rozmowach z miastem i zdaje się, że są już obiecane tereny i to w centrum Białegostoku – oznajmił dziennikarz.

– Są już plany i wszystko wskazuje na to, że niebawem ta pierwsza łopata zostanie wbita. To też będzie dużym sukcesem, bo przez tyle lat nikt nie był w stanie tego zrobić – dodał.

Wojciech Szczęsny o krok od Johana Cruyffa. Polak pisze swoją legendę w FC Barcelonie

Wojciech Szczęsny nadal zachwyca kibiców FC Barcelony. Bramkarz jest o krok od zrównania się z legendą klubu. Brakuje mu zaledwie jednego meczu.

FC Barcelona minionej soboty wygrała z Leganes (1-0). Dla Szczęsnego spotkanie to było szczególne. Nie dość, że zachował kolejne czyste konto, to był to 22 mecz z rzędu, którego nie przegrał w Blaugranie.

O krok od legendy

Szczęsny jest regularnie nazywany w hiszpańskich mediach „talizmanem” Barcelony. Dzięki wygranej z Leganes wskoczył na czwarte miejsce w prestiżowej klasyfikacji. W gronie zawodników, którzy nie przegrali największej liczby meczów w Blaugranie, przeskoczył Alberta Celadesa (21 meczów w sezonie 1995/1996).

Jeśli Polak przedłuży passę także w kolejnym spotkaniu, to zrówna się z Johanem Cruyffem. Holender w sezonie 1973/1974 nie przegrał 23 kolejnych meczów od swojego transferu.

Dalej przed Szczęsnym zostanie tylko dwóch zawodników. W sezonie 2017/18 Paulinho nie przegrał kolejnych 25 meczów, zaś w kampanii 2011/12 – Cesc Fabregas zanotował serię 30 spotkań bez porażki.

Aby Szczęsny zapisał się więc złotymi zgłoskami w historii Barcy, musiałby nie przegrać kolejnych dziewięciu meczów. Terminarz zapowiada się jednak wymagająco. Dumę Katalonii czekają: rewanż z Borussią w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Celtą i Mallorcą w La Lidze, finał Pucharu Króla z Realem Madryt, dwumecz z Bayernem lub Interem w półfinale LM, Real Valladolid, ponowne starcie z „Królewskimi” i Espanyol w lidze.

Tak prezentuje się ranking kandydatów do Złotej Piłki. Robert Lewandowski daleko za czołówką

Robert Lewandowski w bieżącym sezonie znowu zachwyca formą. Gdzieniegdzie pojawiają się nawet głosy o Złotej Piłce dla Polaka. Dziennikarz „The Athletic” pokusili się o stworzenie rankingu, gdzie jednak napastnik nie znalazł się na wysokiej lokacie.

„Lewy” przeżywa pod wodzą Hansiego Flicka renesans formy. W 45 meczach, kapitan reprezentacji Polski, strzelił aż 40 goli (wszystkie rozgrywki). Nic dziwnego, że ponownie znalazł się na ustach całego świata i znowu mówi się o nim w kontekście Złotej Piłki.

Bez szans?

Nagroda dla najlepszego piłkarza na świecie niemal od zawsze budzi kontrowersje. Kto w tym roku może liczyć na wyróżnienie i czy może to być Lewandowski? Dziennikarz „The Athletic” stworzyli swój subiektywny ranking szans na zdobycie trofeum.

Zaznaczono przy tym, że jest to jedynie status na chwilę obecną. Ranking ma być aktualizowany i ma w nim jeszcze dojść do wielu roszad. Nie należy zatem przywiązywać do niego szczególnej uwagi, a raczej potraktować jako ciekawostkę.

Tym samym na dzisiaj pierwsze miejsce w rankingu „The Athletic” zajmuje Raphinha. Nie budzi to raczej szczególnych kontrowersji, podobnie jak dalsza część podium. Na drugiej lokacie umieszczono Ousmane’a Dembele, a na trzeciej – Lamine Yamala.

Robert Lewandowski znalazł się natomiast na miejscu ósmym. Może to być o tyle ciekawe, że wyprzedził go choćby Harry Kane (4.) i Alessandro Bastoni (7.).

Po ostatnim sezonie były pytania o jego przyszłość w Barcelonie. W obecnych rozgrywkach 36-latek prowadzi zespół być może do trzech trofeów. Jest jedynym zawodnikiem w pięciu najsilniejszych europejskich ligach, który dobił do 40 goli w sezonie we wszystkich rozgrywkach i ma niesamowity bilans pod wodzą Hansiego Flicka: 123 gole w 116 spotkaniach w Barcelonie oraz Bayernietłumaczono w kontekście Lewandowskiego.

Jaka przyszłość czeka Barcelonę po Lewandowskim i Szczęsnym? Klub rozpoczął pracę nad szukaniem następców

Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, to bezsprzecznie jedni z najważniejszych zawodników FC Barcelony. Wiecznie jednak grać nie będą, a już teraz nie są najmłodsi. W klubie mają tego świadomość i według sport.es, podjęto działania w celu znalezienia ich przyszłych następców.

Lewandowski wciąż zachwyca liczbą strzelonych bramek, z kolei Szczęsny nadal nie przegrał meczu w barwach Blaugrany. Obaj, mimo ogromnego doświadczenia i wiekowego zaawansowania, wciąż stanowią o sile Barcelony w bieżącym sezonie. Czas biegnie jednak nieubłaganie i prędzej czy później zakończą przygodę z Katalonią.

„Są zgodni”

To z kolei wywołuje alarm w Barcelonie. Działacze klubu mają świadomość wieku jednych ze swoich najważniejszych piłkarzy. Jak przekazuje sport.es, Flick i Deco są zgodni, co do konieczności poszukania ich młodszych następców.

– Flick jest zadowolony z występów Ferrana Torresa na pozycji numer 9, ale uważa, że należy zakontraktować bardziej doświadczonego zawodnika z potencjałem na dłuższą metę. Podobnie jest w bramce, gdzie Marc-Andre Ter Stegen nie będzie miał nieograniczonego czasu gry, […], a Inaki Pena ma niewielkie perspektywy na przyszłość, biorąc pod uwagę, jak bardzo podupadł on w połowie sezonu – czytamy.

Takie doniesienia zwiastują spore zmiany w Barcelonie na przestrzeni najbliższych lat. Niewykluczone, że już przy najbliższej okazji Blaugrana podejmie rozmowy z perspektywicznymi zawodnikami.

PZPN odpowiada na kontrowersje dotyczące biletów na finał Pucharu Polski. „Działania typowe dla tzw. botów”

PZPN kolejny raz się nie popisał. Bilety na finał Pucharu Polski rozeszły się w dosłownie „chwilę”, co wywołało wściekłość kibiców. „Weszło” zapytało federację o komentarz.

2 maja na PGE Narodowym odbędzie się finał Pucharu Polski. W szranki staną między sobą Legia Warszawa i Pogoń Szczecin. 10 kwietnia PZPN uruchomił sprzedaż biletów na to wydarzenie.

Atak botów?

Zainteresowanie miało wielokrotnie przerosnąć pojemność Narodowego, przez co bilety rozeszły się w kilka sekund. Problemem było jednak to, że kibice nie byli w stanie nawet kupić wejściówek, gdy mieli je już w koszyku. Obecnie natomiast można nabyć je na różnych portalach za dużo wyższe ceny.

Portal „Weszło” wystosował do PZPN w tej sprawie sześć pytań. Portal podzielił się odpowiedzią, jaką uzyskał od federacji. Winę zrzucono na atak botów.

Specjaliści z Działu IT PZPN odnotowali skoordynowane i realizowane na wielką skalę działania typowe dla tzw. “botów” – czyli programów komputerowych naśladujących osobę indywidualną, których zadaniem jest wykonywanie zautomatyzowanych działań w sieci – takich jak np. zakup biletu na popularne wydarzenieczytamy.

Przykłady problemów technicznych przy okazji koncertu Quebonafide w Warszawie czy Pitbulla w Krakowie pokazują, że wspomniany proceder jest powszechny i jedynymi sposobami, aby próbować utrudniać takie praktyki jest wdrożenie systemu kolejkowego, co może skutkować również czasowym zawieszaniem systemu sprzedażowego. Niestety całkowite wyeliminowanie tego typu działań jest niezwykle trudne. Żaden system nie jest w stanie automatycznie rozpoznać nabywców biletów i skategoryzować ich na „zwykłych kibiców” oraz „koników”, chcących nabyć bilety w celu ich dalszej odsprzedaży po zawyżonych cenach. System przyjmuje wszystkich chętnych, choć w niektórych przypadkach z dużymi utrudnieniami, w naturalnej kolejności logowanianapisał PZPN.

Pełną odpowiedź PZPN znajdziecie na stronie „Weszło”. Wystarczy, że klikniecie TUTAJ.

Źródło: Weszło / Paweł Paczul

Kibice Jagiellonii vs hiszpańska policja. Przykre obrazki podczas meczu z Betisem [WIDEO]

Do przykrych obrazków doszło podczas meczu Realu Betis z Jagiellonią. Kibice mistrzów Polski starli się na trybunach z hiszpańską policją.

Jagiellonia mierzyła się w czwartek z Betisem w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Mistrzowie Polski przegrali pierwsze spotkanie w Sevilli 0-2. Tym samym są w trudnej sytuacji przed rewanżem.

Starcie z policją

Kibice Jagiellonii wierzyli w swoją drużynę. Grupa 1200 fanów poleciała za ekipą Adriana Siemieńca do Hiszpanii. To zwiastowało z kolei, że możemy być świadkami tarć. I rzeczywiście tak było. Jeszcze przed spotkaniem kilku kibiców starło się z hiszpańską policją.

– Niektórym po obu stronach zaczęły puszczać nerwy. Trzech kibiców Jagiellonii nie zostało wpuszczonych na obiekt, a jeden z nich, najprawdopodobniej który zaczął bronić jednego z kolegów, został zatrzymany przez policję. Na wideo opublikowanym przez hiszpańskie media w social mediach widać, jak jeden z tych, którym nie pozwolono wejść na trybuny, nie będąc agresywnym, jest okładany pałkami przez miejscowych policję, a w jego obronę wdaje się inny, który później zostaje zatrzymany – napisał Jakub Seweryn.

Kolejne spięcia były już na stadionie. Kibicom Jagiellonii udało się wejść na swój sektor, gdzie doszło do kolejnych starć z policją. Na opublikowanych nagraniach widać, że były to już nawet regularne bójki.

Enzo Maresca zachwycony młodym talentem po meczu z Legią. „Zakochałem się. Może być fantastycznym graczem”

Po wygranej z Legią Warszawa, Enzo Maresca komplementował jednego ze swoich młodych zawodników. Szkoleniowiec posłał laurkę w kierunku Josh Acheampong.

Chelsea pewnie zmierza do finału Ligi Konferencji. W ćwierćfinale spotkali się z Legią Warszawa, którą w pierwszym meczu pokonali 3-0. Rewanż przypadnie na Stamford Bridge, gdzie „The Blues” będą zdecydowanym faworytem.

„Zakochałem się”

Nie ma co ukrywać, że dla Chelsea rozgrywki LKE są okazją do sprawdzenia młodych zawodników. Enzo Maresca skrzętnie z tego korzysta. Na mecz z Legią wystawił między innymi 18-letniego Josha Acheamponga.

Młodzik rozegrał pełne 90 minut. Po spotkaniu szkoleniowiec nie krył zachwytu nad jego talentem. Docenił między innymi jego wszechstronność.

– Zakochałem się w Joshu Acheampongu. Według mnie on może być kluczowym zawodnikiem dla Chelsea, fantastycznym graczem – stwierdził Maresca.

– Może być dobry na różnych pozycjach. Najlepsze dla Josha jest to, że jest otwarty i chce się uczyć. Boczny obrońca? Nie ma problemu, co mam zrobić? – podkreślił.

Acheampong do tej pory grywał głównie w rezerwach. Maresca docenił jednak talent 18-latka. Jak na razie zanotował zaledwie 10 meczów w seniorskiej piłce.

Hansi Flick zakochany w Polakach. Piękne słowa pod adresem Lewandowskiego i Szczęsnego

Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny nadal zachwycają kibiców Barcelony. Pod wrażeniem obu Polaków pozostaje także Hansi Flick. Niemiec posłał w ich kierunku miłe słowa po meczu z Borussią Dortmund.

FC Barcelona z łatwością wygrała środowy mecz z BVB (4-0). Tym samym Blaugrana ma solidną zaliczkę przed rewanżem. Kolejne bramki dołożył z kolei Robert Lewandowski, a kolejne czyste konto dopisał sobie Wojciech Szczęsny.

Laurka

Kolejny raz na pochwały pod adresami obu Polaków zdecydował się Hansi Flick. Napastnika docenił za bramkostrzelność i łatwość w dochodzeniu do sytuacji. Natomiast „Szczena” został pochwalony za pewność siebie, która bije od niego w bramce.

Nie znam innego Roberta, niż tego, który regularnie strzela gole. Mam nadzieję, że tak samo będzie nadalpowiedział Flick.

Wojtek pomaga nam swoim ogromnym doświadczeniem. Sprawia, że czujemy się pewnie i bezpiecznie w defensywie. Bije od niego dobra energia. Idealnie uzupełnia zespółdodał.

Ładny gest Lamine Yamala. Dlatego poprosił o zmianę

FC Barcelona rozbiła w środę Borussię Dortmund aż 4-0. W końcówce meczu na murawie pojawił się Ansu Fati, dla którego były to pierwsze minuty od wielu miesięcy. Jak się okazuje, na taką zmianę naciskał Lamine Yamal.

Blaugrana nie zostawiła żadnych złudzeń w meczu z Borussią. Barcelona wygrała pierwszy mecz 4-0 po bramkach Raphinhi i Yamala oraz dublecie Roberta Lewandowskiego. Są tym samym w bardzo komfortowej sytuacji przed rewanżem.

Miły gest

Spotkanie było jednak szczególne dla Ansu Fatiego. Hiszpan pojawił się na murawie w 86. minucie, ale co najważniejsze – był to jego pierwszy występ od styczniowego meczu z Barbastro.

22-latek zastąpił Lamine Yamala. Według Toniego Juanmarti, to właśnie gwiazdor Barcelony chciał takiej zmiany. Pod koniec spotkania poprosił o zmianę, aby jego kolega mógł zebrać chociaż kilka minut na boisku.

Caicedo się nie popisał. Tyle jego zdaniem wynosi odległość z Londynu do Warszawy

W czwartek Chelsea zagra w Warszawie z Legią w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy. Przed spotkaniem na oficjalnym profilu „The Blues” pojawił się materiał, w którym wystąpił między innymi Moises Caicedo. Kibice byli zażenowani jego występem.

Przed Legią bardzo trudne wyzwanie. Do Warszawy przyleci Chelsea, która jest zdecydowanym faworytem ćwierćfinału.

Popis wiedzy

Na oficjalnym kanale Chelsea na TikToku pojawił się materiał, w którym zawodnicy mieli oszacować odległość od Londynu do Warszawy w milach. Film pokazał jednak duże braki z wiedzy geograficznej.

Faktyczna odległość, dzieląca obie stolice, wynosi 900 mil (1450 kilometrów). Najbliżej poprawnej odpowiedzi był Jadon Sancho. Oszacował odległość na 700 mil.

Reszta była jednak dużo dalej od poprawnej odpowiedzi. Moises Caicedo uznał, że Londyn i Warszawę dzieli jedynie… 20 mil. Kibice byli dla niego bezlitośni. W komentarzach często pojawiają się wypowiedzi w stylu: „Dziękuj Bogu, że umiesz grać w piłkę”.

Tragedia bohatera Interu tuż przed meczem z Bayernem. Dlatego płakał po golu

Inter Mediolan wygrał ostatni mecz w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium 2-1. Bohaterem Włochów okazał się Davide Frattesi. Jak się okazało, tuż przed meczem przydarzyła mu się przykra sytuacja.

Po pierwszych meczach ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów, Inter Mediolan znajduje się w niezłej sytuacji. Wygrał pierwsze spotkanie z Bayernem Monachium (2-1). Bohaterem „Nerazzurrich” okazał się Davide Frattesi, który pojawił się na murawie w 74. minucie, a w samej końcówce strzelił decydującego gola.

Śmierć przed meczem

Bohater Interu tuż przed spotkaniem doświadczył bardzo przykrej sytuacji. Zaledwie dzień przed rywalizacją z Bayernem, odeszła babcia Frattesiego. Dlatego po strzeleniu bramki, 25-latek zalał się łzami.

– Zawsze uważałem, że moją największą siłą jest głowa. Myślałem, że nic mnie nie złamie. Ale kiedy zmierzyłem się z tym, co wydarzyło się z moją babcią, kompletnie się pogubiłem. Byłem zbyt związany emocjonalnie. To było trudne, nie byłem przygotowany, by widzieć ją w takim stanie. Myślę, że dziś miała w tym swój udział. Na pewno krzyczała na mnie z góry, bym się ogarnął – przyznał dla „Sky Sports”.

Do rewanżu między Interem a Bayernem dojdzie 16 kwietnia. Mediolańczycy nie dość, że mają zaliczkę przed drugim starciem, to będą tym razem grać na swoim terenie.

Mikel Arteta zachwycony Jakubem Kiwiorem. Co za słowa. „Wszedł i pokazał. To nie przypadek”

Arsenal rozbił we wtorek Real Madryt aż 3-0 w meczu Ligi Mistrzów. Całe spotkanie rozegrał Jakub Kiwior. Polak zebrał masę pochwał, w tym także od Mikela Artety.

We wtorek rozegrano pierwsze mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów. W jednym z nich Arsenal rozbił Real Madryt aż 3-0. „Kanonierzy” mają tym samym solidną zaliczkę przed rewanżem na Bernabeu.

„To nie przypadek”

Całe spotkanie przeciwko „Królewskim” rozegrał Jakub Kiwior. Polak wskoczył ostatnio do składu Arsenalu, w obliczu kontuzji Gabriela. Wcześniej Mikel Arteta zapierał się, że nie chce puścić defensora na wypożyczenie, bo będzie mu potrzebny.

I faktycznie, udowodnił to. Hiszpan najpierw zaufał Kiwiorowi w meczach z Fulham i Evertonem, a teraz posłał go na bój przeciwko „Królewskim”. Po ostatnim gwizdku nie szczędził mu komplementów.

– Straciliśmy prawdopodobnie naszego najlepszego obrońcę na cztery miesiące. A Jakub Kiwior wszedł i pokazał, co potrafi. To nie przypadek – powiedział Arteta.

Brutalny atak na kibiców po meczu Ekstraklasy. Policja zatrzymała 7 kiboli z Lubina. Grozi im surowa kara

Aż siedmiu kibiców zostało zatrzymanych przez policję pod zarzutem rozboju. Grozi im nawet do 15 lat więzienia. W niedalekiej przyszłości o ich losach zdecyduje sąd.

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do zatrważających wydarzeń. Dwaj kibice, wracając z meczu Ekstraklasy, zostali brutalnie napadnięci. Napastnikami okazali się pseudokibice jednego z lubińskich klubów.

15 lat więzienia

Grupa kiboli miała podjechać do ofiar dwoma samochodami. Celem natomiast miały być klubowe barwy w postaci koszulek, szalików i proporczyka. Skończyło się jednak na pobiciu młodych mężczyzn oraz kradzieży ich przedmiotów osobistych.

Część z napastników miała założone kominiarki, co miało utrudnić ich identyfikację. Zaledwie kilkanaście godzin później do drzwi jednego z chuliganów zapukała policja. Sprawa poniosła się błyskawicznie. Szybko rozpoznano siedmiu napastników, a następnie dokonano ich zatrzymań.

Cała grupa usłyszała zarzut rozboju. Grozi im nawet do 15 lat pozbawienia wolności. O sprawie poinformowała w swoich mediach społecznościowych dolnośląska Policja.

Nieco wcześniej, ten sam profil, poinformował o udaremnieniu zamieszek, w których mogło wziąć nawet 300 osób. Kibole z Lubina mieli w porozumieniu z kibolami z Bydgoszczy i Bytomia, planować atak na pociąg, którym podróżowali sympatycy Miedzi Legnica.

Policji udało się ujawnić obecność kilkudziesięciu pojazdów z potencjalnymi napastnikami. Na pokładach samochodów miały znaleźć się miotacze gazu, pałki, bandaże, rękawice czy ochraniacze na zęby.

Robert Lewandowski wzorem dla gwiazdy Borussii Dortmund. „To pokazuje jego poziom. Nie musi niczego udowadniać”

W środę FC Barcelona zmierzy się z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Będzie to także okazja do rywalizacji Roberta Lewandowskiego z Serhou Guirassym. Napastnik BVB nie ukrywa, że stara się wzorować na Polaku.

Pojedynek Barcelony z Borussią będzie szczególny dla Roberta Lewandowskiego. Snajper właśnie w Dortmundzie wypłynął na szerokie wody europejskiej piłki. Na Signal Iduna Park grał w latach 2010-2014.

„Nie musi niczego udowadniać”

Po odejściu z BVB, mierzył się wielokrotnie ze swoją byłą drużyną jako piłkarz Bayernu Monachium. Teraz znowu będzie mieć ku temu okazję, ale już jako zawodnik Barcelony.

Dla Lewandowskiego będzie to także okazja na strzelenie kolejnych goli w bieżącej edycji Ligi Mistrzów. Jak na razie ma ich na koncie dziewięć. O jedno trafienie więcej ma natomiast Serhou Guirassy.

Rywalizacja snajperów będzie zatem dodatkowym smaczkiem dla kibiców. Tym bardziej, że sam Guirassy przyznał, że Lewandowski jest dla niego niejako wzorem do naśladowania.

– Zdecydowanie. Szczególnie ze względu na jego regularność. Robi niesamowitą karierę. Ma 36 lat i nadal jest jednym z najlepszych napastników. To pokazuje jego poziom – ocenił Guirassy.

– Lewandowski jest świetnym piłkarzem, wszyscy o tym wiedzą. Nie musi już niczego udowadniać – dodał Gwinejczyk.

– Myślę, że sekret Lewandowskiego tkwi w ciężkiej pracy. Chodzi o poświęcenie, regenerację, odżywianie. Wszystko robi różnicę – zakończył.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.