Jakub Kosecki znowu wyjedzie z Ekstraklasy? „Dzwonili do mnie z różnych klubów”

Jakub Kosecki znowu wyjedzie z Polski? Piłkarz Cracovii w rozmowie z „Gol24.pl” wyznał, że dostał pewne oferty z zagranicy. Niewykluczone, że latem zmieni pracodawcę.

Kosecki trafił do Krakowa pod koniec lutego bieżącego roku. Wówczas wygasł jego kontrakt z tureckim Adana Demirsporem. Niebawem znowu może zmienić klub.

Powrót do Turcji?

Umowa skrzydłowego z Cracovią wygasa wraz z końcem tego sezonu. W rozmowie z „Gol24.pl” Kosecki nie wykluczył, że latem postanowi zmienić otoczenie. Piłkarz dodał, że otrzymał już pewne oferty, właśnie z Turcji, z której powrócił do Polski.

– Dzwonili do mnie z różnych klubów z Turcji. Tam zaczynają treningi dopiero w połowie lipca. Nie chcę się „podpalać”, by brać szybko pierwszą lepszą ofertę – stwierdził „Kosa”.

W barwach „Pasów” 30-latek rozegrał 9 meczów, w których zanotował dwie asysty. Jak jednak podkreśla – jest zadowolony ze współpracy z Michałem Probierzem. Zanim więc zastanowi się nad ofertami z innych klubów chce poczekać na stanowisko Cracovii.

– Miałem różne telefony, z różnych klubów, z różnych krajów, ale za każdym razem mówiłem, że czekam na ruch Cracovii. Jeżeli bym dostał ofertę finansową taką, jaką chcę, to bym został. Jeżeli ktokolwiek myśli, że na nic więcej mnie nie stać, to jest w błędzie, albo się nie zna. Prawda jest taka, że nie pokazałem, tego co umiem. Ja to wiem i trener Probierz pewnie też – przyznał.

– Cracovia przez to, że wyciągnęła do mnie rękę ma pierwszeństwo i zobaczymy, jak się to wszystko zakończy – dodał Kosecki.

Agent Bale’a podsyca atmosferę i uderza w Real Madryt. Mocne słowa Barnetta

Jaka przyszłość czeka Garetha Bale’a? Po zakończeniu tego sezonu Walijczyk powróci z wypożyczenia do Tottenhamu z powrotem do Realu Madryt. Jego agent wątpi jednak w długi pobyt swojego podopiecznego w stolicy Hiszpanii

Bale próbuje odbudować się w Anglii od września ubiegłego roku. Wówczas powrócił do Tottenhamu na zasadzie wypożyczenia z Realu Madryt. Do tej pory w barwach „Kogutów” zanotował 14 bramek i dołożył trzy asysty. Łącznie rozegrał 31 meczów.

„Wątpię, że ma przyszłość w Realu Madryt”

O sytuacji Walijczyk wypowiedział się jego agent, Jonathan Barnett. Według Anglika 31-latek po powrocie do Hiszpanii nie zostanie na długo piłkarzem Realu Madryt. Problem jednak w tym, że Tottenham nie jest szczególnie chętny na wykupienie zawodnika. Przedstawiciele skrzydłowego szukają mu zatem kolejnego wypożyczenia.

– To dyskusja pomiędzy trzema stronami: nami, Realem Madryt i Tottenhamem. Mamy swój punkt widzenia i damy o tym znać we właściwym czasie – wyjaśnił agent Bale’a.

– Wątpię, że Bale ma przyszłość w Realu Madryt, został mu rok na kontrakcie. Jeśli chcą go posadzić na ławce rezerwowych z taką pensją, to w porządku – dodał.

Co zawiodło we współpracy Bale’a z Jose Mourinho, kiedy ten pracował w Londynie? Barnett przeanalizował największy błąd, jaki popełnił Portugalczyk.

– Błąd szkoleniowca polegał na tym, że nie dał mu wolności, jaką daje się Messiemu lub Cristiano Ronaldo. Mówiłem o tym kilka miesięcy temu, że Garteh powinien grać w swoją grę, a nie wypełniać z góry narzucone zalecenia – zaznaczył.

– Bale miał trudne chwile z Mourinho. On jest skutecznym trenerem… ale Juliusz Cezar był również bardzo dobry, ale nie sądzę, żeby sprawdził się w wojsku w dzisiejszych czasach – skwitował.

Robert Lewandowski skomentował plotki transferowe. Nie zostawił wątpliwości

Robert Lewandowski w jednoznaczny sposób odniósł się do plotek transferowych z nim w roli głównej. Polak udzielił wywiadu „Tuttosport”, gdzie wypowiedział się także na temat walki o Złotego Buta. 

32-latek w tym sezonie ligowym zdobył już 39 goli. Snajper imponuje strzelecką formą i ma ogromną szansę na pobicie rekordu Gerda Mullera. Choć w Bayernie odgrywa niebywale istotną rolę, to nie braknie głosów o ewentualnym odejściu ze stolicy Bawarii.

Złoty But

Oprócz pobicia wyczynu legendy Bayernu Lewandowski jest na świetnej drodze do zdobycia prestiżowej nagrody. Polak dzięki swojemu świetnemu dorobkowi bramkowemu jest bliski wygrania Złotego Buta.

– To piękne uczucie zdobyć więcej goli niż Cristiano Ronaldo czy Leo Messi. Złoty But to powód do dumy. W Niemczech trudniej jest o tę nagrodę, bo mamy cztery kolejki mniej niż w innych ligach – przyznał na łamach „Tuttosport”.

– Pierwsza myśl to zawsze zdobywanie nowych tytułów z Bayernem. Nagrody indywidualne są fajne, ale są konsekwencją wyników zespołu. Jestem dumny z tego, co zrobiłem w 2020 roku, ale już o tym nie myślę – dodał „Lewy”.

Lewandowski wyznał także, że od dziecka podziwiał wyczyny dwóch włoskich legend – Roberto Baggio oraz Alessandro Del Piero. Obaj zawsze imponowali mu swoją skutecznością.

– Od dziecka uwielbiam strzelać. To moja pasja, od kiedy skończyłem 6-7 lat. Dorastałem oglądając piłkę nożną w telewizji i marzyłem o naśladowaniu Roberto Baggio czy Alessandro Del Piero – wyznał.

Transfer?

W ostatnim czasie nie brakowało plotek na temat możliwego odejścia Lewandowskiego z Bayernu. O 32-latka zabiegają najlepsze kluby w Europie. Polak w rozmowie z włoskim serwisem wyznał jednak, że nie myśli na razie o zmianie klubu.

– Transfer do Serie A? Prawda jest taka, że ​​czuję się świetnie w Bayernie. Oprócz tego mam ważny kontrakt z klubem – podkreślił.

– Serie A jest z pewnością bardziej taktyczną i defensywną ligą. Ale gola trudno jest strzelić zarówno we Włoszech, jak i w Niemczech, Hiszpanii czy Anglii – podsumował napastnik.

Hansi Flick obejmie kadrę Niemiec tylko, jeśli spełnią jego warunek. O co chodzi?

Hansi Flick latem rozstanie się z Bayernem Monachium. Najprawdopodobniej następnym przystankiem szkoleniowca będzie reprezentacja Niemiec. Aby jednak się tak stało, federacja musi spełnić jego warunek.

Choć Flick idealnie sprawował się w roli pierwszego trenera Bawarczyków to jakiś czas temu zaszokował swoich zawodników. W szatni po jednym z meczów zapowiedział, że latem odejdzie z Monachium. W odpowiedzi klub zapewnił sobie już Juliana Nagelsmanna wykupując go z RB Lipsk.

Niemieckie media już od dawna, jeszcze na długo przed deklaracją 56-latka sugerowały, że prędzej czy później obejmie on narodową reprezentację. Tym bardziej że po Euro 2020 odejdzie z niej Joachim Loew. I najpewniej tak się właśnie stanie, ale Flick ma jeden warunek.

Raczej da się zrobić

Portal „tz.de” informuje, że szkoleniowcowi zależy, aby jego asystentem pozostał Oliver Bierhoff. Według serwisu nie będzie z tym problemu. Niemieckiemu związkowi bardzo zależy na tym, aby to właśnie Flick objął kadrę po Loewie i zgodzą się na jego prośbę.

– Ma absolutne zaufanie do Oliviera i to jest dla niego główny warunek, by powiedział 'tak’ niemieckiej kadrze – napisano na „tz.de”.

Póki co, jednak ani Flick, ani niemiecka federacja oficjalnie nie potwierdziła porozumienia. Być może doczekamy się go w ciągu najbliższych dni, a może będziemy musieli poczekać dłużej. Wszystko wskazuje natomiast na to, że 56-latek ostatecznie przejmie schedę po Loewie.

Juventus zostanie wyrzucony z Serie A?! Prezes włoskiej federacji nie zostawił wątpliwości

Juventusowi grożą poważne konsekwencje za przystąpienie do Superligi. „Stara Dama” może zostać wykluczona z kolejnego sezonu Serie A! Prezes włoskiego związku jasno zadeklarował, że nie zawaha się zdegradować 36-krotnego mistrza Włoch.

Projekt Superligi początkowo miało tworzyć 12 zespołów. W ich składzie znaleźć się miał także Juventus, a Andrea Agnelli miał pełnić w nim funkcję wiceprezesa. Ostatecznie pomysł upadł, jednak wciąż budzi olbrzymie emocje.

Nie będzie taryfy ulgowej

UEFA nie ukrywa, że zamierza wyciągnąć wobec buntowników surowe konsekwencje. Realowi groziła nawet dyskwalifikacja z europejskich rozgrywek, póki ich prezesem będzie Florentino Perez.

Teraz obrywa także Juventus, której włoska federacja grozi nawet niedopuszczeniem do przyszłorocznych rozgrywek. O wszystkim wypowiedział się prezes związku, Gabriele Gravina.

– Zasady są jasne – stwierdził, zapytany o ewentualne wyrzucenie Juventusu z rozgrywek w „Radio Rai”

– Są to proste zasady, potwierdzone w Karcie Olimpijskiej, a następnie przedstawione w statutach federacji krajowych i międzynarodowych. Na tych zasadach opiera się wyłączność zarządzania sportem – dodał.

– Mam nadzieję i wierzę w to, że ten spór zostanie jak najszybciej uda się zakończyć. Wszyscy jesteśmy trochę zmęczeni przeciąganiem liny między UEFA i klubami – zapewnił.

– Zasady przewidują wyrzucenie z naszych rozgrywek, jeśli przepisy ustanowione przez naszą federację i UEFA nie będą przestrzegane – podsumował Gravina.

QueQuality sponsorem klubu z okręgówki! Logo wytwórni Quebonafide na koszulkach

Interesujące wieści z opolskiej okręgówki! Występujący tam Orzeł Źlinice posiada od niedawna bardzo ciekawego sponsora. Mowa o wytwórni „QueQuality” założonej przez jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich raperów, Quebonafide.

W 2015 roku wspomniany raper rozpoczął solową działalność i otworzył własny label. Od tamtej pory „Quebo” zbiera pod swoimi teledyskami na YouTube ogromne wyświetlenia, a jego płyty sprzedają się w równie ogromnych nakładach.

Od dłuższego czasu funkcjonuje także sklep rapera, a więc „QueShop”. Tam nabyć można natomiast zarówno jego płyty, jak i innych wykonawców. Oprócz krążków dostępne są również ubrania sygnowane logiem QueQuality.

Rynek piłkarski

Ci, którzy śledzili karierę Quebonafide wiedzą, że żywiołowo interesuje się on piłką nożną. Interesujące wieści przekazał kilka dni temu Orzeł Źlinice. Klub z opolskiej okręgówki pochwalił się strojami, które otrzymał od nowego sponsora. Zostało nim oczywiście QueQuality, o czym czytamy w poście.

? Orzeł Źlinice ? ? 2021 ?

Nasze Orły w ostatnim spotkaniu ligowym zadebiutowały w nowym komplecie…

Opublikowany przez Orzeł Źlinice Czwartek, 6 maja 2021

 Prawdopodobnie jest to czysto „zajawkowa” współpraca. QueQuality ma swoją siedzibę w Opolu. Dodatkowo z tamtych rejonów pochodzi Dawid Szynol, który pełni funkcję współwłaściciela wytwórni.

Żona i dzieci Erana Zahaviego ofiarami napaści. Złodzieje związali ich pod nieobecność piłkarza

Napastnik PSV, Eran Zahavi w niedzielę grał wyjazdowy mecz z Willem II Tilburg. Podczas jego nieobecności do jego domu wdarli się złodzieje. Na miejscu obecna była żona piłkarza oraz czworo ich dzieci. O sprawie poinformowała holenderska policja.

Choć PSV pokonało Willem II (2-0), to Eran Zahavi nie miał powodów do świętowania. Do jego domu wdarli się złodzieje, którzy związali jego żonę i dzieci. Napastnik o zajściu dowiedział się podczas podróży z resztą drużyny do Tilburga na mecz. Ostatecznie w spotkaniu nie wystąpił.

Podstęp

O zdarzeniu poinformowała holenderska policja. Dwóch mężczyzn około dwudziestego roku życia pod pretekstem dostarczenia przesyłki weszło do domu Zahaviego. Kiedy byli już w środku wyciągnęli broń i zagrozili nią domownikom. Na miejscu była żona zawodnika oraz czworo jego dzieci.

Holenderskie służby dodały także, że na szczęście nikomu nic się nie stało. Mówią jednak o „traumatycznym” zdarzeniu dla rodziny 33-latka.

– To znacznie wykracza poza zwykłą kradzież lub włamanie. To bardzo nieprzyjemne wydarzenie – napisał w mediach społecznościowych Zahavi, komentując sprawę.

Ibrahimović nieprzepisowo zatrzymywał Szczęsnego? Nagranie dobrze to pokazało [WIDEO]

AC Milan pokonał w hicie Serie A Juventus (3-0). „Stara Dama” nie poradziła sobie z dużo lepiej dysponowanymi rywalami, którzy wywieźli z Turynu trzy punkty. W meczu nie zabrakło jednak kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła Wojciecha Szczęsnego i Zlatan Ibrahimovicia.

Pierwsza bramka dla Milanu padła pod koniec pierwszej połowy. Po rzucie wolnym błąd popełnił Szczęsny, który nie wypiąstkował piłki. Bramkarz przewrócił się na murawę i, chociaż szybko wstał, to i tak nie zdążył wrócić między słupki na czas.

Ale nie do końca, bo „pomógł” mu w tym Zlatan Ibrahimović. Kamery na Allianz Stadium wychwyciły, jak Szwed blokował 31-latka, kiedy ten próbował szybko wrócić do bramki „Starej Damy”.

City Football Group podbije Francję? Należący do nich klub awansował do elity

„City Football Group” ma powody do świętowania. Już trzeci klub znajdujący się pod ich skrzydłami awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w jednej z TOP5 lig. Mowa o ES Troyes, które awansowało do Ligue 1. Co dalej?

Manchester City w Premier League wiedzie prym już od kilku lat i stale pozostaje na topie. Wielce prawdopodobne, że w tym sezonie „Obywatele” wygrają mistrzostwo Anglii, a przecież mają także szanse na zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Oprócz wyspiarskiego hegemona „City Football Group” ma w swojej grupie wiele innych drużyn. Girona, FC New York City, FC Mumbai City, Melbourne City, Yokohama F. Marinos, Club Atletico Torque, Sichuan Jiuniu, Lommel SK i  ES Troyes AC – w tych klubach mają swoje udziały działacze.

Podbój Ligue 1?

To właśnie francuskie Troyes przysporzyło im ostatnio sporo radości. Świeżo upieczony beniaminek na kolejkę przed końcem sezonu zapewnił sobie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej swojego kraju. W poprzednich latach takie sukcesy były jednak szybko weryfikowane.

Troyes nie ma zbyt bogatej historii, jeśli chodzi o grę w Ligue 1. Zazwyczaj spadali od razu po awansie, aż do dzisiaj. Od kiedy szejkowie przejęli udziały w klubie ma nastać nowy czas. Wszystko jednak wyjaśni się dopiero w przyszłości.

Warto natomiast odnotować, że awans zapewnili sobie z przytupem. Troyes nie dość, że miało serię pięciu zwycięstw, to jeszcze w całym sezonie zanotowali jedynie sześć porażek. Oprócz tego ośmiokrotnie remisowali swoje spotkania.

Pep Guardiola skomentował fatalny strzał Aguero. „To była jego decyzja”

Mimo początkowej przewagi Manchester City uległ w sobotę Chelsea (1-2) na Etihad Stadium. Zwycięstwo gościom w doliczonym czasie gry dał Marcos Alonso. Wynik mógł jednak wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie fatalny strzał Sergio Aguero z rzutu karnego. 

W 44. minucie „Obywatele” wyszli na prowadzenie, dzięki bramce Raheema Sterlinga. Kilka minut później Sergio Aguero mógł dołożyć jeszcze jednego gola. Argentyńczyk jednak fatalnie wykonał „jedenastkę”. Mimo pomyłki Manchester schodził do szatni z jednobramkową przewagą.

W 63. minucie do wyrównania doprowadził Hakim Ziyech. Remisowy rezultat utrzymywał się bardzo długo, bo aż do doliczonego czasu gry. W samej końcówce po podaniu Timo Wernera zwycięstwo Chelsea dał Marcos Alonso.

Co na to Guardiola?

Fatalne w skutkach wykonanie karnego okazało się decydujące dla „Obywateli”. Gdyby Aguero wykorzystał okazję, być może wygraliby to spotkanie. O sytuację po meczu zapytano Pepa Guardiolę. Hiszpan nie skrytykował jednak swojego podopiecznego.

– To była jego decyzja. Mówiłem mu, żeby zdecydował, jak chce strzelić i podszedł do tego z pełnym zaangażowaniem. Postanowił strzelić w taki sposób – stwierdził.

Za niecałe trzy tygodnie obie ekipy spotkają się ponownie, jednak tym razem w zupełnie innych okolicznościach. Tym razem czeka ich mecz o triumf w Lidze Mistrzów. Jak na razie w ostatnich dwóch meczach z Manchesterem City to Chelsea była górą. Pytanie, czy coś zmieni się pod koniec maja.

– Wyciągniemy wnioski z tego meczu. Na razie spróbujemy zdobyć punkty, których potrzebujemy, żeby wygrać Premier League – zapowiedział Guardiola.

Lewandowski podbił niemieckie media. „Szykuje się do napisania historii niemieckiej piłki nożnej”

Robert Lewandowski ma za sobą kapitalną sobotę. Polak trzykrotnie ustrzelił Borussię M’Gladbach, dzięki czemu znacząco zbliżył się do rekordu Gerda Mullera. Niemieckie media podsumowały występ 32-latka jednogłośnie – „klasa światowa”.

Choć Bayern mistrzostwo uzyskał jeszcze przed rozpoczęciem starcia ze „Źrebakami” to na Allianz wrzucił szósty bieg. Podopieczni Hansiego Flicka byli niebywale naładowani i nie dali żadnych szans przyjezdnym.

Wyjątku nie stanowił Robert Lewandowski. Polak ustrzelił swojego 37., 38. i 39. gola w tym sezonie Bundesligi. Wszystkie trafienia możecie obejrzeć klikając w linki poniżej:

Lewandowski goni Gerda Mullera! Ekspresowy gol w meczu z Borussią [WIDEO]

Ależ gol Roberta Lewandowskiego! Nożyce i do rekordu brakuje tylko 2 bramek [WIDEO]

Raz, dwa i trzy! Robert Lewandowski z hat-trickiem przeciwko Borussii [WIDEO]

Zachwyty

Po spotkaniu niemieckie media wzięły pod lupę występ Bawarczyków. Piłkarze „Die Roten” dostali świetne noty, jednak bezsprzecznie najlepszy był Robert Lewandowski. 32-latek od wszystkich największych portali otrzymał ocenę „1”, co w Niemczech oznacza „klasę światową”. Jest to najwyższa możliwa ocena, jaką przyznaje się u naszych zachodnich sąsiadów.

– Jest już bliski pobicia prawie 50-letniego rekordu Gerda Muellera. Do końca pozostały dwa spotkania. Polak nie tylko wyrówna rekord, ale także go pokona – napisali dziennikarze „sport1.de”. 

– On był prawie niemożliwy do wybronienia dla defensorów Borussii M’gladbach – dodano.

Pierwszą bramkę Lewandowski strzelił zaledwie po 111 sekundach od rozpoczęcia meczu. Dla Polaka był to najszybciej strzelony gol na boiskach Bundesligi. To również nie uciekło uwadze niemieckich mediów.

– Start był jak sen dla Bayernu, który nie potrzebował nawet 120 sekund, aby objąć prowadzenie – zauważył „Kicker”.

– Jeszcze zręczniejszy Polak okazał się w 34. minucie. Ten gol to może być bramka miesiąca. Przy okazji to jego 200 trafienie dla Bayernu – dorzucono.

– Piłkarz światowej klasy od razu na poważnie podszedł do swojego polowania na rekord – napisali z kolei dziennikarze „Abendzeitung”.

Portal „welt.de” odnotował natomiast, że Lewandowski pisze właśnie nową historię niemieckiej piłki. 32-latek ma przed sobą szansę na zostanie żywą legendą Bundesligi. Jako pierwszy może pobić rekord, który pozostał niepobity przez niemal pół wieku.

– Ten rekord uważany był przez dziesięciolecia za nieosiągalny. Gerd Mueller w sezonie 1971/72 dla Bayernu zdobył 40 bramek. 49 lat później Lewandowski szykuje się do napisania historii niemieckiej piłki nożnej – podkreślił serwis.

Zobacz także:

Lewandowski o rekordzie Gerda Mullera: „Czy prosiłem kolegów? Nie, absolutnie nie”

Lewandowski o rekordzie Gerda Mullera: „Czy prosiłem kolegów? Nie, absolutnie nie”

Sobotni wieczór bezsprzecznie należał do Roberta Lewandowskiego. Jego Bayern rozbił Borussię M’Gladbach aż 6-0, a sam „Lewy” ustrzelił hat-tricka. Tym samym Polak zbliżył się do rekordu Gerda Mullera i do jego wyrównania brakuje mu zaledwie jednego gola. Po ostatnim gwizdku przed kamerami „Sky Sports” napastnika zapytano o pomoc kolegów w próbie pobicia wyczynu ikony Bawarczyków.

Lewandowski weekendowe strzelanie rozpoczął już w drugiej minucie. Polak wykorzystał świetne dośrodkowanie Davida Alaby i nie zostawił szans Yannowi Sommerowi. Następnie Szwajcara pokonał Thomas Muller, ale swoje trzy grosze w 34. minucie znowu dołożył „Lewy”. Tym razem pięknymi nożycami zmieścił futbolówkę przy bliższym słupku.

32-latek skupił się nie tylko na strzelaniu. Przy ostatniej bramce w pierwszej połowie zanotował asystę. Po rozpoczęciu drugiej części meczu musieliśmy chwilę na gole poczekać. W 66. minucie podyktowano jednak rzut karny dla Bayernu i każdy już wiedział, co to oznacza. Robert Lewandowski podszedł do piłki i całkowicie zmylił Sommera, czym skompletował hat-tricka. W samej końcówce trafienie dołożył jeszcze Leroy Sane i ustalił wynik.

Coraz bliżej statusu legendy

Dzięki fantastycznym występie przeciwko „Źrebakom” Lewandowski jest już niebywale blisko pobicia rekordu Gerda Mullera. 32-latek ma na koncie 39 trafień w tym sezonie Bundesligi. Do wyrównania dorobku Mullera brakuje mu jedynie jednej bramki, jednak patrząc na jego formę – może zdecydowanie pobić ten rekord.

Dziennikarz „Sky Sports” po zakończonym meczu na Allianz zadał „Lewemu” kilka pytań. Odniósł się między innymi do współpracy z kolegami z drużyny. W mediach pojawiły się jakiś czas temu pogłoski, że ci będą specjalnie podawać piłkę Polakowi, żeby mógł pobić rekord Mullera.

– Czy prosiłem kolegów, aby mi więcej podawali? Nie, absolutnie nie – zaznaczył Lewandowski.

– Jeśli czegoś się za bardzo chce, to można się spalić i nic nie osiągnąć. Ale kiedy grasz zespołowo, to okazje same przyjdą – dodał snajper. 

Do końca sezonu Bayernowi zostały dwa mecze. Rozegrają je kolejno z: Freiburgiem i Augsburgiem. Bawarczycy w sobotę zdobyli mistrzostwo Niemiec dzięki porażce RB Lipsk z Borussią Dortmund.

Raz, dwa i trzy! Robert Lewandowski z hat-trickiem przeciwko Borussii [WIDEO]

I mamy hat-trick! Robert Lewandowski wykorzystał rzut karny i strzelił trzeciego gola przeciwko Borussii M’Gladbach. Tylko jeden gol do rekordu Mullera!

W 65. minucie dla Bayernu podyktowano rzut karny. Po zamieszaniu w polu bramkowym gości sędzia przerwał mecz, aby, skontrolować sytuację z VAR-em. Weryfikacja wykazała, że piłkarz „Źrebaków” zagrał futbolówkę ręką.

Do piłki podszedł nie kto inny, jak Robert Lewandowski. Polak perfekcyjnie wykonał stały fragment i już trzeci raz pokonał Yanna Sommera.

Zobaczcie również pozostałe trafienia Lewandowskiego!

Pierwsza bramka -> TUTAJ

Druga bramka -> TUTAJ

Ależ gol Roberta Lewandowskiego! Nożyce i do rekordu brakuje tylko 2 bramek [WIDEO]

On jest niemożliwy! Robert Lewandowski strzela dublet w meczu z Borussią M’Gladbach i tylko dwa gole dzielą go od wyrównania rekordu Gerda Mullera!

Najpierw „Lewy” otworzył wynik na Allianz Arenie, a po pół godziny jeszcze go podwyższył. Tym razem jednak zdecydował się na piękny strzał z półwoleja po podaniu Thomasa Mullera. To po prostu TRZEBA zobaczyć!

Zobacz także pierwsze trafienie Lewandowskiego!

Lewandowski goni Gerda Mullera! Ekspresowy gol w meczu z Borussią [WIDEO]

Robert Lewandowski z 37 golem w tym sezonie Bundesligi! Polak już w drugiej minucie otworzył wynik meczu z Borussią M’Gladbach. Do wyrównania rekordu Gerda Mullera brakuje tylko trzech trafień!

Choć Bayern wygrał mistrzostwo jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na Allianz Arenie (dzięki porażce RB Lipsk z BVB), to ani myśli o urlopie. Bawarczycy ekspresowo napoczęli rywali z Gladbach za sprawą Roberta Lewandowskiego. Polak trafił już w 2. minucie spotkania po świetnym podaniu Davida Alaby.

Zobaczcie sami:

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.