Kolejny klub zainteresowany Kozłowskim! Idealny kierunek dla młodych piłkarzy

Kacper Kozłowski zainteresował sobą mnóstwo klubów z europejskiego topu. W kontekście reprezentanta Polski jakiś czas temu mówiło się o transferze do Serie A, Bundesligi czy La Liga. Jaka przyszłość czeka 17-latka? Holenderska telewizja publiczna „NOS” podaje, że także Feyenoord chciałby wykupić piłkarza z Pogoni Szczecin.

Kozłowski zaimponował Paulo Sousie swoją grą w Ekstraklasie, co zaowocowało powołaniem go do kadry na Euro 2020. W sparingach przed turniejem zaprezentował się na tyle dobrze, że wielu kibiców domagało się wystawienia go w pierwszym składzie na Słowację. Tak się ostatecznie nie stało, jednak wciąż ma szansę na zadebiutowanie na wielkiej imprezie.

Trafi do Holandii?

Początkowo mówiło się o czterech klubach żywiołowo zainteresowanych Kozłowskim. W gronie tym znalazły się: FC Barcelona, Juventus, Borussia Dortmund oraz Bolognia. Naturalnie największe szanse do gry Polak miałby w tym ostatnim zespole, jednak i w BVB nie byłby bez szans. Do gry włączył się natomiast jeszcze jeden gracz.

O zawodnika Pogoni Szczecin zaczyna zabiegać Feyenoord Rotterdam. Z informacji podanych w telewizji publicznej „NOS” wynika, że działacze klubu widzą w swoim składzie miejsce dla młodego Polaka. Problemem może się jednak okazać cena.

Pogoń ma także świadomość, ile jakości dodaje obecność Kozłowskiego na boisku. Z 17-latkiem gra „Portowców” wyglądała o wiele lepiej, niż bez niego. Dodatkowo działacze polskiego klubu nie chcą pozwolić na zaprzepaszczenie jego talentu. Sprzedanie pomocnika nie jest priorytetem dla Pogoni tego lata.

Grzegorz Krychowiak wróci do swojego byłego klubu? Transfer możliwy tego lata

Choć Grzegorz Krychowiak obecnie wraz z kadrą Polski uczestniczy w Euro 2020, to w tle rozgrywają się rozmowy o jego transferze. Nad ściągnięciem pomocnika zastanawia się jego były klub, a więc Sevilla. Niewykluczone, że po zakończeniu mistrzostw Europy 31-latek wróci do Hiszpanii.

Krychowiak ma za sobą fatalny mecz ze Słowacją (1-2), podobnie jak reszta reprezentacji Polski. Pomijając jednak porażkę piłkarz Lokomotivu zagrał wyjątkowo słabo. Nie dokończył nawet meczu, gdyż w 62. minucie obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, czym znacząco osłabił zespół.

Kolejny mecz fazy grupowej Polacy zagrają w sobotę z Hiszpanią w Sewilli. Dla nas jest to mecz o być, albo nie być, zaś dla Krychowiaka (który obejrzy je z trybun) może być bardzo ciekawe. Niewykluczone bowiem, że za jakiś czas przeprowadzi się tam z Moskwy.

Powrót do Iberii?

W przeszłości 31-latek reprezentował barwy Sevilli FC, w której wyrobił sobie nazwisko na skalę europejską. Stamtąd trafił także do PSG, gdzie jednak jego przygoda nie potoczyła się najlepiej.

Hiszpański portal fichajes.net informuje teraz, że właśnie klub z Sewilli ponownie zainteresował się polskim pomocnikiem. Dziennikarze sugerują, że latem Krychowiak może powrócić do swojego byłego zespołu.

– Polski piłkarz może zostać wytransferowany w trakcie letniego okna – podają dziennikarze. 

– Sevilla postanowiła walczyć o jego powrót, bo w pamięci nadal ma pozytywne wspomnienia dotyczące Krychowiaka – dodają.

31-latek grał dla Sevilli w latach 2014-16. Właśnie w hiszpańskim klubie świętował największe sukcesy. Dwa razy z rzędu sięgał z nią przecież po Ligę Europy. W sumie w jej barwach rozegrał 90 meczów, strzelając pięć goli oraz notując sześć asyst.

Agent Grosickiego ostro o meczu ze Słowacją. „Zabrakło najlepszego skrzydłowego”

Agent Kamila Grosickiego ostro ocenił Paulo Sousę po meczu ze Słowacją. Daniel Kaniewski zrugał selekcjonera, a także przypomniał mu o braku powołania dla jego przyjaciela i podopiecznego. 

Reprezentacja Polski przegrała swój pierwszy mecz na Euro 2020 (1-2 ze Słowacją). Przed „Biało-Czerwonymi” kolejne dwa, bardzo trudne spotkania. Najpierw w Sewilli z Hiszpanią, zaś na zakończenie fazy grupowej ze Szwecją w Petersburgu.

„Zabrakło najlepszego skrzydłowego”

Wynik dosadnie skomentował Daniel Kaniewski, agenta Kamila Grosickiego. Brutalnie ocenił on Paulo Sousę oraz jego decyzje taktyczne. Przy okazji ponownie zaatakował selekcjonera o brak powołania dla skrzydłowego West Bromwich.

– Brawo Lukas Haraslin, gratulacje dla Was. My nie mamy trenera, a dla Was powodzenia dalej. Zajechany cały zespół – napisał Kaniewski na Instagramie.

– Brakowało najlepszego skrzydłowego naszego kraju, który potrafi szarpnąć, dośrodkować, strzelić bramkę. Zmiany z d**y – dopisał.

https://twitter.com/f_macuda/status/1404807591033806862

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy agent krytykuje Sousę. Wcześniej także dał do zrozumienia, że nie podobają mu się powołania Portugalczyka na Euro 2020. Wówczas również chodziło przede wszystkim o brak Grosickiego.

– Myślę, że Portugalczyk po prostu nie zna polskich piłkarzy. Kamil ciężko trenował z kadrą w marcu. Ciężko trenował też w ostatnich tygodniach w WBA. Przygotowywał się do turnieju tak jak kiedyś Jakub Błaszczykowski przed Euro 2016. Wtedy Kuba mało grał w klubie, a na mistrzostwach był dla mnie najlepszym graczem kadry – wypalił w rozmowie ze sport.pl po opublikowaniu szerokiej kadry na mistrzostwa Europy.

 

Juror Złotej Piłki brutalnie o Robercie Lewandowskim: „To wielkie nieporozumienie”

Nie milkną echa dramatycznego występu reprezentacji Polski w pierwszym meczu na Euro 2020. „Biało-Czerwoni” przegrali z teoretycznie najsłabszą drużyną naszej grupy – Słowacją (1-2). Wśród najgorszych piłkarzy na boisku był także Robert Lewandowski. Na temat jego występu wypowiedział się dziennikarz z Malawi oraz juror Złotej Piłki.

Mecz w Petersburgu początkowo zdawał się być pod kontrolą Paulo Sousy. Polacy napierali i stwarzali sytuacje, jednak brakowało finalizacji, momentami dokładności. W końcu to Słowacy przeprowadzili składną akcję i, wykorzystując błędy naszej defensywy, wyszli na prowadzenie.

Do szatni schodziliśmy z jedną bramką do odrobienia, zaś na drugie 45 minut Polacy wyszli całkowicie odmienieni. Dali tego dowód zdobywając gola wyrównującego już po kilkudziesięciu sekundach.

Niestety, impet szybko zaczął opadać, a na domiar złego z boiska po czerwonej kartce wyleciał Grzegorz Krychowiak. Kolejny moment dekoncentracji i Skriniar wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, ustalając wynik na 2-1 dla Słowacji.

Nieobecny

W Petersburgu zawiedli wszyscy, nikt nie wskoczył na odpowiedni poziom do imprezy, jaką jest Euro. Nawet Robert Lewandowski, który jest naszą dumą i prawdopodobnie najlepszym piłkarzem w naszej historii – przeszedł obok meczu.

Do redakcji sport.pl krótko po zakończeniu meczu ze Słowacją napisał Peter Kanjere. Malawijski dziennikarz „Sports Writers” jest także jurorem Złotej Piłki. W mocnych słowach podsumował występ naszego kapitana, oceniając przy okazji jego szansę na zwycięstwo w plebiscycie „France Footballl”.

– To w takich meczach, jak ten oczekujesz, że kandydat do Złotej Piłki pokaże coś niezwykłego, nawet jeśli nie strzeli gola. Nie oceniam piłkarzy na podstawie pojedynczego spotkania, ale Robert Lewandowski jest po prostu dobrym zawodnikiem w ramach dobrego zespołu, gdy ma obok siebie wartościowych kolegów na boisku – czytamy na sport.pl.

– Lewandowski potrafi wykańczać sytuacje, ale nie daje od siebie nic niezwykłego w przeciwieństwie do np. Harry’ego Kane’a czy Karima Benzemy, którzy występują na jego pozycji. A te porównania, że Lewandowski jest na tym samym poziomie co Leo Messi i Cristiano Ronaldo? To dopiero wielkie nieporozumienie – dodał.

Źródło: Sport.pl

Zobacz także:

Sousa pełen nadziei: „Mamy możliwości, żeby wygrać następne mecze”

Jan Tomaszewski wskazał przyczyny porażki ze Słowacją. „Zieliński stracił dziesięć jednostek treningowych. Zabrakło automatyzmów”

Krychowiak i Lewandowski najgorsi w meczu ze Słowacją. Kto był najlepszy? [OCENY]

Krychowiak i Lewandowski najgorsi w meczu ze Słowacją. Kto był najlepszy? [OCENY]

Za nami pierwszy długo wyczekiwany mecz reprezentacji Polski na Euro 2020. Niestety, nie okazał się on dla nas szczęśliwy. „Biało-Czerwoni” przegrali ze Słowacją (1-2) i mają bardzo ciężkie zadanie przed sobą. Jak jednak zagrali nasi kadrowicze? Nie najlepiej, to mało powiedziane.

Do końca fazy grupowej pozostały mecze z Hiszpanią oraz Szwecją, a żeby przejść do fazy pucharowej – przydałoby się wygrać oba. Porażka ze Słowacją na start mistrzostw Europy, której tak się obawialiśmy, a którą jednocześnie tak deprecjonowaliśmy, mocno komplikuje sprawę wyjścia z grupy.

Niemniej po tak fatalnym początku Euro przydałoby się ocenić grę naszych zawodników. I tak też zrobiliśmy. Wraz z innymi redaktorami Ekstraklasatrolls.pl wystawiliśmy swoje noty kadrowiczom, po czym wyciągnęliśmy dla każdego średnią.

Zobaczcie sami, jakie oceny przyznaliśmy zawodnikom Paulo Sousy za występ ze Słowacją:

Wojciech Szczęsny (ocena – 3,5) – Zarówno przy pierwszym, jak i drugim trafieniu nie miał za wiele do gadania. Być może gdyby lepiej się ustawił to nie przepuściłby strzału Maka, jednak do końca pilnował bliższego słupka. Poza dwiema wpuszczonymi bramkami nie mógł wykazać się interwencjami.

Bartosz Bereszyński (2) – Obciął się przy pierwszym golu dla Słowacji. Do spółki z Kamilem Jóźwiakiem nie upilnowali Roberta Maka, a piłkarz Ferencvaros z łatwością ograł ich obu. Po jego stronie, szczególnie w pierwszej połowie, najczęściej szły ataki rywali. Stamtąd padało także największe zagrożenie.

Kamil Glik (2) – Już w pierwszej minucie o mało nie stracił piłki we własnym polu karnym. Zawinił przy bramce dla Słowaków, kiedy zablokował piłkę w taki sposób, że odbiła się od słupka i po plecach Szczęsnego wpadła do siatki. Później zdarzały mu się również niepewne interwencje, momentami w drugiej połowie sprawiał wrażenie elektrycznego.

Jan Bednarek (3,5) – Na początku może nie wyglądał lepiej niż Glik, jednak z upływem minut zyskiwał na pewności siebie. Na szczególną uwagę zasługują kilkukrotnie zagrane długie podania, przecinające drugą linię. W końcówce meczu miał świetną okazję do doprowadzenia do remisu, ale nie zdołał jej wykorzystać.

Grzegorz Krychowiak (1) – Bez komentarza.

Mateusz Klich (4) – W pierwszej połowie często pokazywał się do grania. Pod koniec nieco jednak przygasł i do końca spotkania właściwie był niezauważalny na boisku.

Maciej Rybus (4,5) – Zaliczył asystę przy trafieniu Karola Linettego. Dobrze włączał się do akcji ofensywnych, chociaż czasami brakowało mu dokładności. W defensywie dobrze asekurował kolegów oraz bronił ataki Słowaków.

Kamil Jóźwiak (2) – Choć miewał przebłyski i potrafił minąć trzech zawodników w jednej akcji, to nie był to piłkarz, którego chcemy oglądać. Kilkukrotnie głupio stracone piłki. Niedokładne dośrodkowania. Ale co najgorsze totalne nieporozumienie podczas akcji Roberta Maka. Kiepski występ Jóźwiaka.

Karol Linetty (5) – Jego obecność w składzie na Słowację zaszokowała. Początkowo nie dał argumentów przemawiających za jego wystawieniem, jednak w drugiej połowie udowodnił, dlaczego Sousa postawił na niego. Linetty strzelił bramkę na wagę remisu, a później miał kolejne sytuacje.

Piotr Zieliński (4,5) – Czemu tak krótko, chciałoby się zapytać. Czemu tak krótko potrafił grać na najwyższym poziomie? Zieliński w mecz wszedł fenomenalnie, szukał wolnych przestrzeni, dostrzegał dobrze ustawionych kolegów, podchodził do gry. Z biegiem czasu zdawał się jednak niedomagać, aż ostatecznie zupełnie zgasł. Mimo wszystko jedna z najwyższych ocen w drużynie.

Robert Lewandowski (1,5) – Zawsze jego nieskuteczność tłumaczymy brakiem piłek od kolegów czy innymi zadaniami otrzymanymi od selekcjonera. W tym spotkaniu miał jednak swoje szanse, których po prostu nie wykorzystał. Nasz kapitan niczym specjalnym się nie wyróżnił i zagrał tak samo kiepski mecz, jak pozostali kadrowicze.


Rezerwowi:

Przemysław Frankowski (3) – Nie zrobił nic „wow”, ale też niczego nie zepsuł.

Jakub Moder (3) – *To samo*

Karol Świderski (3,5) – W końcówce mógł sporo namieszać. Otrzymał podanie od Roberta Lewandowskiego i świetnie, mocno przymierzył na bramkę Słowaków, jednak bramkarz rywali był na posterunku.

Tymoteusz Puchacz (4) – Najlepsza zmiana wśród „Biało-Czerwonych”. W pewnym momencie jako jedyny pokazywał, że chce odmienić wynik. W pamięci zapadła mi jedna akcja, kiedy osamotniony Puchacz biegnie lewą stroną przy linii, mija trzech rywali i, choć potyka się o własne nogi, to zaraz wstaje i walczy dalej o piłkę. Próbował, szarpał, dośrodkowywał – bardzo dobra zmiana.

To najładniejszy gol Euro 2020? Patrick Schick trafił z połowy boiska! [WIDEO]

Patrick Schick razy dwa! Czesi wygrywają ze Szkocją w drugiej połowie 2-0, a napastnik Bayeru Leverkusen notuje absolutnie genialny występ. To, co zrobił przy drugim golu trzeba po prostu zobaczyć.

Choć ciut lepsi od początku spotkania wydawali się Szkoci, to jednak bramki padają dla Czechów. Najpierw przed przerwą na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził Patrick Schick, zaś krótko po rozpoczęciu drugiej odsłony dołożył absolutnie cudowne trafienie.

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1404436979740184585

 

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1404444023750864899

Legendarny piłkarz ostrzega polską reprezentację. „Słowacja? Jest niebezpieczna”

Legenda czeskiej piłki, Antonin Panenka uważa, że mecz ze Słowacją nie będzie dla Polski prosty. Według ikony futbolu nasi najbliżsi rywale sprawią kadrze Sousy dużo problemów. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” Czech zdradził, co sądzi o tej rywalizacji.

Mecz ze Słowacją zbliża się wielkimi krokami. Od wyniku tego spotkania będzie mocno zależeć dalsza sytuacja naszej grupy na Euro. Starcie w Petersburgu rozpocznie się o godzinie 18.00. Po ostatnim gwizdku w Sewilli zacznie się natomiast mecz pomiędzy Hiszpanią a Szwecją, kolejnymi rywalami „Biało-Czerwonych”.

Na co trzeba uważać?

Przed spotkaniem o swoje typy poproszono Antonina Panenkę. Legendarny czeski piłkarz w rozmowie z Dawidem Górą z „WP Sportowe Fakty” zdradził, kogo typuje w bezpośrednim starciu obu ekip. Ocenił także szanse Polaków w meczach z Hiszpanią czy Szwecją.

– Na pewno najgroźniejszym rywalem Polski jest Hiszpania. Ze Szwedami też nie będzie łatwo wygrać – stwierdził Panenka.

– A Słowacja? Jest niebezpieczna, ma atletycznie zbudowanych, fizycznie grających zawodników. Co oczywiście nie oznacza, że Polacy są bez szans w konfrontacji z którąkolwiek z tych drużyn – dodał.

Faworyt do wygrania Euro?

Dawid Góra zapytał również Czecha o kandydata do zwycięstwa w całym turnieju. Co ciekawe, były piłkarz odpowiedział dosyć niekonwencjonalnie, pomijając między innymi Hiszpanów, Belgów, Włochów, a nawet Francję czy Niemców.

– Faworytami są Anglicy. Być może niespodziewanie z dobrej strony zaprezentują się Chorwaci i Szkoci. Czesi na zwycięstwo nie mają wielkich szans, ale to jest turniej, a na turnieju wszystko może się zdarzyć. O ostatecznym triumfie często decyduje forma zawodników w danym okresie. Tej nie da się przewidzieć z dużą dokładnością – ocenił.

Źródło: „WP Sportowe Fakty”

Przed meczem ze Słowacją zobacz także:

Jakim składem zagrają Polacy ze Słowacją? Sousa znowu kombinuje

Zbigniew Boniek o odczuciach przed meczem ze Słowacją. „Mam pełne zaufanie do zespołu. Każdy może odegrać główną rolę”

Piękne słowa Dusana Kuciaka o Lewandowskim. „Jest zdecydowanym numerem jeden”

Jan Mucha przed spotkaniem Polska – Słowacja. „Biało-czerwoni mają swoje problemy. Nie ma powodów do obaw”

UEFA postawiła ultimatum Duńczykom. Szokujące słowa Petera Schmeichela

Nie milkną echa sobotniego pojedynku między Danią a Finlandią na Euro 2020. Podczas meczu Christian Eriksen miał atak serca pod koniec pierwszej połowy. Spotkanie przerwano, jednak dokończono kilka godzin później. Peter Schmeichel ujawnił, że Duńczycy, wbrew pierwszym doniesieniom, nie mieli wyboru. 

Kibice z ogromnym niesmakiem przyjęli wiadomość o dokończeniu spotkania Danii z Finlandią. Decyzję tłumaczono jednak zgodą obu drużyn, które odbyły rozmowy z sędziami. Wersję tę potwierdzał także Zbigniew Boniek. Wiceprezes UEFA twierdzi, że w żadnym wypadku piłkarze nie byli zmuszani do gry.

– Spekulowano, że UEFA na kogoś nalegała i naciskała, coś komuś kazała. Bzdura. Nie powinno się zabierać publicznie głosu i wywierać wpływu na opinię publiczną, nie mając pojęcia, o czym się mówi. To były subiektywne opinie osób, które chyba nie do końca ogarniały temat – stwierdził na łamach „Przeglądu Sportowego” prezes PZPN.

Jak było naprawdę?

Nowe światło na sprawę rzucają słowa ojca bramkarza duńskiej reprezentacji Kaspera, Petera Schmeichela. Według znakomitego byłego golkipera federacja postawiła jego rodakom ultimatum. Gdyby nie zgodzili się na dogranie meczu – czekałby ich walkower.

– UEFA w oficjalnym stanowisku powiedziała wczoraj, że posłuchała rady graczy, którzy nalegali na wznowienie spotkania. To nie jest prawda. Zostawili im trzy opcje – ujawnił 57-latek w rozmowie z „ITV”.

– Mogli grać od razu i dokończyć 50 minut rywalizacji. Drugą możliwością było rozegranie tego w niedzielę w południe. Trzecia opcja to poddanie meczu i przegrana 0:3 – opowiedział.

– Sami oceńcie, czy to było życzenie graczy i czy tak naprawdę mieli jakiś wybór. Nie uważam, żeby go dostali. Trener naprawdę żałował, że piłkarze z powrotem wyszli na boisko – dodał na zakończenie.

https://twitter.com/CenkCOYS/status/1404374415660441601

Christian Eriksen skomentował sobotni horror. „Dziękuję, nie poddam się”

Christian Eriksen przebywa obecnie w szpitalu, po tym jak w meczu z Finlandią miał atak serca. 29-latka reanimowano na murawie, jednak teraz jego stan jest już stabilny. Za pośrednictwem agenta przekazał kilka słów dziennikarzom z włoskiego „La Gazzetta dello Sport”. 

Pod koniec pierwszej połowy spotkania Danii z Finlandią Eriksen padł na murawę bez kontaktu z żadnym z rywali. Po chwili stracił przytomność, a mecz natychmiast przerwano. Na boisku trwała akcja ratunkowa, dzięki której udało się ocalić życie piłkarza.

„Nie poddam się”

Po wzorowo przeprowadzonej reanimacji Duńczyka przetransportowano do szpitala. Tam jego stan ustabilizowano, zaś on sam, dwa dni po tym tragicznym wydarzeniu postanowił za pośrednictwem agenta skontaktować się z kibicami.

– Dziękuję, nie poddam się. Czuję się już lepiej, ale chcę zrozumieć, co się stało. Chciałbym podziękować za wszystko, co dla mnie zrobiliście – przekazał agent Eriksena, cytując swojego podopiecznego na łamach „La Gazzetta dello Sport”.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1404211459903692803

 

Reprezentant Holandii bał się zagrać z Ukrainą. Kiedyś przeszedł to, co Eriksen

Ostatnie zdarzenie z meczu Danii z Finlandią wywołało ogromne poruszenie w piłkarskim środowisku. Christian Eriksen pod koniec pierwszej połowy miał atak serca, po czym przewieziono go do szpitala. Na szczęście stan piłkarza udało się ustabilizować, jednak wszyscy czekaliśmy na informacje o stanie jego zdrowia, jak na szpilkach. Koszmar ten udzielił się Daleyowi Blindowi, który obawiał się występu w ostatnim meczu Holandii z Ukrainą.

Przypomnijmy, że w meczu Dania – Finlandia (0-1) Christian Eriksen pod koniec pierwszej połowy bezwładnie padł na murawę. Natychmiast przerwano grę i rozpoczęto reanimację zawodnika. Gdy nie przynosiła skutku wszyscy spodziewali się najgorszego. Akcja ratownicza trwała bowiem już bardzo długo.

Ostatecznie udało się jednak przywrócić funkcje życiowe Duńczyka. Gdy 29-latek był wynoszony ze stadionu do sieci trafiły zdjęcia, na których uchwycono jak otworzył oczy i zaczął się poruszać. Następnie otrzymaliśmy także informacje od UEFY oraz duńskiej federacji o ustabilizowaniu stanu zdrowia piłkarza.

Strach

Upadek Eriksena był po prostu przerażający. Nic więc dziwnego, że poruszył całe piłkarskie i okołopiłkarskie środowisko. Przypadek 29-latka wywołał takie poruszenie, że na ostatni mecz Holandii z Ukrainą (3-2) bał się wyjść Daley Blind. Pomocnik w przeszłości również zmagał się z problemami kardiologicznymi.

Dawniej Holender przeszedł zapalenie mięśnia sercowego. Lekarze wszczepili mu implant, który może uratować mu życie w podobnych przypadkach. Dzięki niemu mógł także wrócić do zawodowego uprawiania sportu.

Mimo strachu 31-latek zdecydował się wybiec na boisko od pierwszych minut. Na murawie spędził 64 minuty, zaś kiedy ją opuszczał – w jego oczach pojawiły się łzy.

Wie, co przeszedł

Blind doskonale rozumie sytuację, jaką przeszedł Eriksen. Z Duńczykiem zna się zresztą doskonale z czasów wspólnej gry w Ajaxie. O sobotnich wydarzeniach wypowiadał się zatem bardzo emocjonalnie.

– To, co zdarzyło się w sobotę, miało na mnie ogromny wpływ. Christian to mój przyjaciel, to okropna sytuacja. Doświadczyłem kilku rzeczy w tej dziedzinie, więc musiałem pokonać psychiczną barierę – przyznał 31-latek.

– Miałem sporo problemów, ale jestem dumny, że to zrobiłem. Później wypłynęły ze mnie wszystkie emocje. Myślałem o tym, aby zrezygnować. Nie spałem zbyt dobrze – dodał.

– Zostawcie Christiana w spokoju. Nie spekulujcie o jego przyszłości. Dajcie mu czas i przestrzeń na regenerację. On sam zachęcał kolegów do gry. Także dlatego postanowiłem wystąpić. Lekarze podkreślali, że jestem bezpieczny – zapewnił Blind.

Jakim składem zagrają Polacy ze Słowacją? Sousa znowu kombinuje

Mecz Polski ze Słowacją zbliża się wielkimi krokami. Jakim składem kadra Paulo Sousy rozpocznie zmagania na Euro 2020? Według „WP Sportowe Fakty” Portugalczyk zdecyduje się na grę jednym napastnikiem oraz wystawi… Tymoteusza Puchacza!

Od kiedy Sousa przejął reprezentację Polski skład naszej drużyny pozostaje zagadką przed każdym spotkaniem. 51-latek często rotuje nazwiskami, tak aby sprawdzić jak największą liczbę zawodników. Przed pierwszym meczem na Euro 2020 zapewne ma już ustaloną „jedenastkę”, jednak dla kibiców w dalszym ciągu jest to zagadka.

Osamotniony Lewandowski

„WP Sportowe Fakty” ustaliło, że ostatecznie Sousa postawi na jednego napastnika w ataku. Taką decyzję podyktowały oczywiście kontuzje Krzysztofa Piątka oraz Arkadiusza Milika tuż przed samym turniejem.

Choć Karol Świderski i Jakub Świerczok zaprezentowali się nieźle w ostatnich sparingach, to zostaną potraktowani wyłącznie jako zmiennicy. Prawdopodobnie selekcjoner skorzysta z nich dopiero, gdy trzeba będzie gonić wynik, lub dać odpocząć kluczowym zawodnikom.

Puchacz > Rybus?

Blok defensywny na pewno nie zostanie pozbawiony kręgosłupa i na arenę w Petersburgu wybiegną Bartosz Bereszyński, Kamil Glik oraz Jan Bednarek. Co jednak z wahadłowymi? Tam robi się już ciekawie.

Zdaniem „Wirtualnej Polski” Tymoteusz Puchacz wygrał rywalizację na lewej stronie z Maciejem Rybusem. To właśnie świeżo upieczony zawodnik Unionu Berlin prawdopodobnie rozpocznie mecz ze Słowacją od pierwszych minut. Po drugiej stronie boiska zobaczymy z kolei oczywiście Kamila Jóźwiaka, a więc jego byłego kompana z Lecha Poznań.

Przewidywany skład wg. „WP Sportowe Fakty”:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek – Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak – Kamil Jóźwiak, Piotr Zieliński, Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz – Robert Lewandowski


Inne informacje ma natomiast Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz meczyki.pl podał, że Paulo Sousa zdecyduje się jednak na grę dwójką napastników. Miejsce obok Roberta Lewandowskiego miałby zająć Jakub Świerczok.  Ucierpi na tym z kolei Mateusz Klich, którego w pierwszym składzie zabraknie.

Zmianę widać także w stosunku wspomnianego już wcześniej lewego wahadła. Tam Włodarczyk umieścił jednak Macieja Rybusa, a nie Tymoteusza Puchacza.

Przewidywany skład wg. Tomasza Włodarczyka:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek – Kamil Jóźwiak, Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Maciej Rybus – Piotr Zieliński – Jakub Świerczok, Robert Lewandowski

David Alaba musiał zamykać usta Arnautovicia. Co krzyczał reprezentant Austrii?

Marko Arnautović dopiero w drugiej połowie meczu z Macedonią podniósł się z ławki rezerwowej Austriaków. Udało mu się strzelić gola i ustalić wynik spotkania na 3-1. Po trafieniu poniosły go jednak emocje. Do takiego stopnia, że David Alaba musiał zamykać mu usta.

Macedończycy dzielnie mierzyli się z Austrią w swoim pierwszym meczu na mistrzostwach Europy. Choć to oni pierwsi stracili gola, to po chwili zdołali doprowadzić do remisu. Na przerwę schodzili z wynikiem 1-1, który zresztą utrzymywał się aż do końcówki spotkania.

W 78. minucie prowadzenie Austriakom dał Gregoritsch, zaś tuż przed końcem rezultat ustalił Marko Arnautović. To właśnie 32-latek zwrócił na siebie najwięcej uwagi, bynajmniej nie swoją bramką.

O co chodziło?

Arnautović po umieszczeniu piłki w siatce Macedończyków zaczął dziwnie się zachowywać. Najpierw wykrzykiwał coś, spoglądając w niebo. Następnie wyglądało to tak, jakby zwrócił się do piłkarzy rywali i zaczął ich wyzywać. Szło to w bardzo złym kierunku, aż interweniować musiał David Alaba.

Nie do końca wiadomo jednak, o co chodziło zawodnikowi Shanghai Dongya. Według serbskiego „Informera” 32-latek wyzywał Egzona Bejtulaia, z którym wcześniej doszło do spięcia. Portal ustalił, że posiadający serbskie korzenie Arnautović mógł krzyczeć „pier*ole twoją matkę”. Gdyby te doniesienia okazały się prawdą Austriaka czeka kara.

Piękne słowa Dusana Kuciaka o Lewandowskim. „Jest zdecydowanym numerem jeden”

Już w poniedziałek reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w fazie grupowej mistrzostw Europy. Pierwszymi rywalami „Biało-Czerwonych” będą Słowacy. Dusan Kuciak, doskonale znany polskim kibicom bramkarz, występujący w Lechii Gdańsk zdradził, kogo najbardziej obawia się z naszej kadry.

Od meczu ze Słowacją w Petersburgu Polska zainauguruje swój udział na Euro 2020. Następnym przeciwnikiem ekipy Paulo Sousy będzie Hiszpania w Sewilli, zaś następni Szwedzi, ponownie w Rosji.

Dusan Kuciak, pierwszy bramkarz Słowacji na co dzień grający w Lechii Gdańsk ocenił szansę swojej drużyny przed meczem w Petersburgu. Zdradził także, dlaczego bardzo obawia się Roberta Lewandowskiego.

Numer jeden

Słowak jest pełen uznania dla kapitana „Biało-Czerwonych”. Według bramkarza gdańszczan 32-latek nie ma sobie równych na swojej pozycji. Siła ognia naszej reprezentacji nie będzie się jednak opierać wyłącznie na Lewandowskim. Kuciak zauważa, że choć z kadry Polaków wypadli Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek, to wciąż mają dobrych napastników.

– Robert Lewandowski nie jest jednym z najlepszych napastników na świecie, ale zdecydowanym numerem jeden. Polska ma także innych dobrych snajperów: Karola Świderskiego czy Jakuba Świerczoka – stwierdził.

– Znam Ekstraklasę, to jasne, ale w ich kadrze jest niewielu jej zawodników. Polska będzie faworytem w naszym meczu – ocenił szanse.

– To proste: będzie tak ze względu na rozmiar kraju oraz potencjał ludzki, Również dlatego, że Polacy grają wszędzie i w dobrych klubach – dodał.

Piękne zachowanie duńskich i fińskich kibiców. Naprzemiennie skandują nazwisko Eriksena [WIDEO]

Christian Eriksen w meczu z Finlandią miał atak serca, po czym przewieziono go do szpitala. Obecnie jego stan się ustabilizował, zaś spotkanie, decyzją piłkarzy obu drużyn wznowione zostanie o godzinie 20:30. Tymczasem na trybunach Parken Stadium kibice naprzemiennie skandują nazwisko 29-latka.

Na szczęście skończyło się na kilkunastu minutach strachu, a Eriksen przebywa już w szpitalu. Zarówno UEFA, jak i duńska federacja poinformowały, że jego stan ustabilizowano, a sam piłkarz jest już przytomny. 

Szacunek!

Oficjalnie podjęto także decyzję o wznowieniu spotkania w Kopenhadze. Początkowo rozważano o zakończeniu meczu remisem, jednak obie reprezentacje opowiedziały się za dokończeniem widowiska.

Czekający na drugą połowę kibice na trybunach Parken Stadium postanowili dodać otuchy hospitalizowanemu 29-latkowi. Kibice finlandzcy krzyczą „Christian”, zaś ze strony duńskiej słyszą „Eriksen”.  Wygląda to pięknie, ale musicie zobaczyć to sami:

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1403772795721588737

Dobre wieści ws. zdrowia Christiana Eriksena! Stan zawodnika ustabilizowano w szpitalu

Podczas meczu Danii z Finlandią doszło do prawdziwego horroru. Pod koniec pierwszej połowy Christian Eriksen padł na murawę bez kontaktu z przeciwnikiem. Informacje przekazane przez media wskazują, że 29-latek miał atak serca.

To mogło być naprawdę tragiczne rozpoczęcie Euro 2020. W trzecim meczu tegorocznego turnieju doszło do sytuacji, która zmroziła krew w żyłach kibiców na całym świecie.

Pod koniec pierwszej połowy spotkania Danii z Finlandią Christian Eriksen bezwładnie padł na ziemię. Grę natychmiast przerwano, natomiast przez kolejne kilka minut toczyła się walka o życie zawodnika. Piłkarz ostatecznie opuścił boisko na noszach, jednak zdjęcie opublikowane w sieci sugeruje, że odzyskał przytomność.

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1403763080681697288

UEFA poinformowała także, że Eriksena przetransportowano do szpitala, zaś jego stan ustabilizowano. O 19:45 wystosowany zostanie oficjalny komunikat, dotyczący sytuacji 29-latka. Po upadku Duńczyka doszło również do kryzysowego spotkania obu drużyn i sędziów. Szczegóły ustaleń poznamy we wspomnianym komunikacie.

 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.