Kuriozalna sytuacja w Bundeslidze. Bayern grał w „12”… przez błąd sędziego

Do kuriozalnej sytuacji doszło w meczu Bayernu Monachium z Freiburgiem (4-1). Choć Bawarczycy wygrali spotkanie, to możliwe, że zostaną ukarani walkowerem. W trakcie drugiej połowy na murawie przebywało bowiem 12 zawodników „Die Roten”. 

Bayern dość łatwo pokonał Freiburg 4-1. Gole dla mistrzów Niemiec zdobyli: Leon Goretzka, Serge Gnabry, Kinsgley Coman i Marcel Sabitzer. Robert Lewandowski został zmieniony przez Juliana Nagelsmanna w 62. minucie.

Walkower?

Po zejściu Polaka, w samej końcówce meczu doszło do kuriozalnej sytuacji, która finalnie może przekreślić zwycięstwo Bayernu. W 84. minucie Nagelsmann chciał przeprowadzić dwie zmiany (Sule za Tolisso i Sabitzer za Comana).

O ile pierwsza przeszła bez problemu, to przy drugiej zmianie sędziowie popełnili błąd. Na tablicy wyświetlił się stary numer Comana, a więc „29”. Problem w tym, że Francuz gra obecnie z „11”, więc… nie zszedł z boiska. Z tego powodu przez chwilę na murawie znajdowało się 12 Bawarczyków.

Może być zdjęciem przedstawiającym 5 osób, ludzie uprawiający sporty i tekst „84:22 SCF BAY 13 3 1 9 8 7 10 astro SUPERSPORT5 LIVE 6 11 3 2 5 4 1 12 Neuer”
Fot. Facebook // Bavarian Poland

Wiadomo, że nie było to celowe zagranie ze strony Bayernu, a jedynie błąd sędziego liniowego. Komisja Ligi zajmie się sprawą w najbliższym czasie. Niewykluczone jednak, że Bawarczycy zostaną ukarania walkowerem.

Poważna kontuzja Jakuba Modera? Pomocnik upadł na murawę i zwijał się z bólu

Dramatyczne wieści napływają z Anglii! Jakub Moder opuścił mecz Brighton z Norwich City po kilku minutach od wejścia na boisko. Sytuacja wyglądała bardzo niepokojąco i reprezentant Polski musiał zostać zniesiony na noszach. 

Pomocnik pojawił się na murawie w końcówce spotkania. W 83. minucie zmienił Solomona Marcha, a po chwili stracił piłkę w pojedynku z Teemu Pukkim. 22-latek upadł na murawę i zaczął prosić o pomoc lekarzy.

Reprezentant Polski zwijał się z bólu nie był sam w stanie opuścić boiska. W asyście fizjoterapeutów udało mu się jednak zejść z murawy. Na zdjęciach widać, jak piłkarz leży na noszach.

Poważna kontuzja?

Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Na razie nie wiadomo jednak, co dokładnie przytrafiło się pomocnikowi. Wskazywał natomiast na kolano. W najbliższych dniach powinien pojawić się komunikat Brighton w sprawie stanu zdrowia Polaka.

Dla 22-latka był to 32. występ w tym sezonie. W Moderze upatrywano faworyta do wyjazdu na mistrzostwa świata w Katarze. W niedawnym meczu ze Szwecją był jednym z liderów i najlepszych zawodników naszej reprezentacji.

Selekcjoner Arabii Saudyjskiej: „Moi dziadkowie byli z Polski. Mama jest szczęśliwa”

Reprezentacja Polski w fazie grupowej mistrzostw świata zagra między innymi z Arabią Saudyjską. Herve Renard nie ukrywa radości z faktu wylosowania „Biało-Czerwonych”. – Moi dziadkowie byli z Polski – zaznacza dla „TVP Sport”.

Grupa „C”, do której trafiła nasza reprezentacja składa się z Argentyny, Meksyku oraz Arabii Saudyjskiej. W meczu otwarcia zmierzymy się z drugą z tych drużyn. Następnie czeka nas spotkanie z Saudyjczykami, a na sam koniec – z „Albicelestes”.

Dobre losowanie

Herve Renard, selekcjoner Arabii Saudyjskiej nie ukrywa, że grupa jest bardzo trudna. Francuski szkoleniowiec cieszy się jednak z losowania. Szczególnie uradowało go trafienie Polski. Z naszego kraju pochodzą bowiem jego dziadkowie.

– Bardzo trudna grupa, ale to są mistrzostwa świata. Wiecie o tym lepiej niż my. To wysoki poziom, więc musimy być gotowi, ale też cieszyć się mundialem. Bardzo ważne jest, by dobrze się przygotować, bo to będzie trudna rywalizacja, ale fantastyczna – zaznaczył w rozmowie z Jakubem Pobożniakiem z „TVP Sport”.

– Dla mnie to też coś znaczy, ponieważ moi dziadkowie byli z Polski. Myślę, że moja mama jest bardzo szczęśliwa dzisiejszego wieczora. Dedykuję jej to losowanie – dodał.

Polska zagra z Arabią Saudyjską w drugim meczu fazy grupowej, 26 listopada o godzinie 14:00. Do spotkania dojdzie na Education City Stadium w Ar-Rajjan. Cały terminarz „Biało-Czerwonych” możecie sprawdzić TUTAJ.

Oficjalnie: Tak wygląda terminarz Polaków na mundialu. O której i gdzie gramy?

Łączy nas Piłka opublikowało na Twitterze oficjalny terminarz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Gdzie i o której godzinie rozpoczną się mecze z udziałem „Biało-Czerwonych”? 

Polska, dzięki wygranej ze Szwecją w zeszły wtorek, zapewniała sobie awans na mistrzostwa świata. W piątek odbyło się natomiast losowanie fazy grupowej. Drużyna Czesława Michniewicza trafiła do jednej grupy z Argentyną, Meksykiem i Arabią Saudyjską.

Gdzie i kiedy gramy?

Dziś dostaliśmy oficjalną informację odnośnie terminarza gier naszej reprezentacji. Łączy nas Piłka potwierdza, że pierwsze spotkanie z Meksykiem odbędzie się 22 listopada o 17:00 czasu polskiego na Stadium 974 w Doha. Obiekt jest zbudowany z… kontenerów i jako jedyny nie ma w wyposażeniu klimatyzacji.

Drugie spotkanie odbędzie się cztery dni po meczu inauguracyjnym, a więc 26 listopada. Wcześniej, bo o godzinie 14:00 czasu polskiego podejmiemy Arabię Saudyjską na Education City Stadium w Ar-Rajjan.

Na zakończenie fazy grupowej zmierzymy się z Argentyną. Spotkanie z „Albicelestes” zaplanowano na 30 listopada na godzinę 20:00. Rywalizacja ponownie odbędzie się na Stadium 974 w Doha.

Czesław Michniewicz ocenił losowanie. Zdradził, że Argentyna chciała zagrać sparing

Reprezentacja Polski poznała grupowych rywali na tegorocznym mundialu w Katarze. „Biało-Czerwoni” trafili do grupy „C” z Argentyną, Meksykiem i Arabią Saudyjską. Po losowaniu Czesław Michniewicz przyznał, że cieszy się z takiego rozstawienia. Dodał również, że „Albicelestes” chcieli zagrać z nami… towarzysko. 

22 listopada (wtorek) meczem z Meksykiem rozpoczniemy swoją przygodę z mundialem w Katarze. Cztery dni później (sobota, 26 listopada) zmierzymy się z Arabią Saudyjską. Na zakończenie fazy grupowej zagramy natomiast z Argentyną (środa, 30 listopada).

W przypadku awansu Polska w 1/8 finału zagra z Francją, Danią, Tunezją lub zwycięzcą barażu (Australia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Peru). Spotkanie zaplanowano na 3 lub 4 grudnia.

Dobre losowanie

Po zakończeniu ceremonii dobrego humoru nie krył Czesław Michniewicz. Selekcjoner już wcześniej zaznaczał, że chciałby trafić na Argentynę. W swojej grupie marzeń umieścił także USA oraz Kamerun. Trafienie na Meksyk i Arabię Saudyjską nie wydaje się jednak aż tak złe.

– Grupa bardzo atrakcyjna. Nie śledziłem na bieżąco piłki meksykańskiej, argentyńskiej, ale wielu piłkarzy gra w Europie, w świetnych klubach. O Arabii Saudyjskiej za wiele nie wiem, ale jest czas, żeby dobrze się do tego przygotować. Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego losowania, cieszę się bardzo, że zaczniemy z Meksykiem, a potem gramy z Arabią Saudyjską i Argentyną – zdradził na gorąco na antenie „TVP Sport”. 

– Obyśmy zagrali z Argentyną w innej atmosferze niż zazwyczaj, ale nie wracajmy do tego [trzeci mecz = mecz o honor – przyp. red.]. Gramy z zespołami nieeuropejskimi, z różnych kontynentów, to za każdym razem będzie inna piłka. Na pewno musimy być optymalnie przygotowani – dodał.

Na razie Michniewicz sam przyznaje, że nie wie za wiele o poznanych rywalach. Zapewnia jednak, że otrzymał już potrzebne informacje i jeszcze dziś przestudiuje grę naszych grupowych przeciwników.

– Jestem bardzo zadowolony, nie wiem za bardzo, co więcej powiedzieć o składzie tych drużyn. Ale asystent Hubert Małowiejski już wszystko mi przysłał, dzisiaj posiedzę sobie i poczytam. Wiem o Meksyku, że w eliminacjach zremisowali z USA, a na wyjeździe przegrali. Szukałem punktu zaczepienia, jakiej klasy jest to drużyna – oznajmił.

– Argentyna ma fantastyczne pokolenie piłkarzy. Ale my też mamy ciekawy zespół, fantastyczną drużynę, która dojrzała, by powalczyć na takiej imprezie jak MŚ – podkreślił.

Z Argentyną mogliśmy zagrać… sparing

Na tę chwilę można stwierdzić, że Polacy będą walczyć o drugie miejsce z Meksykiem. Argentyna wydaje się natomiast faworytem do wygrania naszej grupy. A jak patrzy na to sam Michniewicz.

– Zobaczymy. Nie chciałem grać z Danią, wiemy, jak trudno się z nimi gra czy nawet z Francją. Znamy się i wszystko o sobie wiemy, czasami to paraliżuje, zawodnicy czasem grają poniżej swoich umiejętności – przyznał

Selekcjoner dodał również, że był plan, aby rozegrać z Argentyną sparing przed rozpoczęciem mistrzostw świata. Cezary Kulesza miał wspomnieć o takiej chęci ze strony „Albicelestes” przed losowaniem.

– Trafiliśmy idealnie, na świetne zespoły. Dla kibiców to będzie również duża atrakcja. Po drodze będzie jeszcze Liga Narodów, a na samo przygotowanie do MŚ będzie bardzo mało czasu. Spotykamy się tydzień przed mistrzostwami, a już w następny wtorek gramy. A trzeba być w Katarze już na pięć dni przed pierwszym meczem. Nie wiem, czy uda się zrobić dwa-trzy treningi w Polsce, chciałoby się jeszcze z kimś zagrać. Może na bieżąco uda się z kimś umówić. Przed losowaniem prezes Kulesza wstępnie mówił, że Argentyna chce z nami zagrać towarzysko, a ja mówię „prezesie, my będziemy z nimi w grupie”, a on mówi „nie, nie, z nimi nie będziemy” – zakończył.

Nadchodzą duże zmiany w Legii Warszawa. Klub czeka spora przebudowa

Sezon 2021/22 nieuchronnie zbliża się do końca. Choć pozostało jeszcze trochę czasu, to w Legii Warszawa już zaczyna się wyjaśniać wygląd drużyny na kolejny rok. Według Legia.net przyjście Kosty Runjaicia oznacza wiele zmian w stołecznym klubie. 

Jakiś czas temu Niemiec potwierdził, że wraz z końcem sezonu opuści Pogoń Szczecin. W mediach mówiło się, że szkoleniowiec zamierza spróbować swoich sił w silniejszych ligach. Informowano nawet, że jego usługami jest zainteresowane Schalke.

W ostatnim czasie narosło jednak dużo głosów twierdzących, że Runjaić obejmie Legię Warszawa. Do stolicy Polski miałby trafić po zakończeniu sezonu i rozstaniu z Pogonią.

Co oznacza to dla Legii?

Przede wszystkim spore zmiany w sztabie trenerskim. Runjaić, jak sugeruje zresztą portal Legia.net, na pewno będzie chciał mieć u swojego boku „swoich” ludzi. Idąc dalej tym tropem, cała ekipa, pracująca obecnie z Aleksandarem Vukoviciem odejdzie wraz z końcem sezonu.

Większość z nich ma i tak kontrakty podpisane tylko do czerwca. Portal zaznacza jednak, że są oczywiście postacie, które w Legii zostaną (jak między innymi Krzysztof Dowhań).

Odchodzą piłkarze

Z drużyną pożegna się także kilku piłkarzy. Przede wszystkim w czerwcu skończą się wypożyczenia Maika Nawrockiego, Pawła Wszołka i Benjamina Verbicia. Dariusz Mioduski co prawda zapowiadał w styczniu wykupienie tego pierwszego, ale przy obecnej sytuacji finansowej raczej nie ma na co liczyć.

Co do Wszołka, to ostateczna decyzja będzie należała do Unionu Berlin. W przypadku Verbicia natomiast w grę wchodzi kwestia wojny w Ukrainie.

Z klubem rozstaną się także prawdopodobnie Artur Boruc i Thomas Pekhart, którym kończą się kontrakty. Doświadczony bramkarz wypadł w ostatnim czasie ze składu Legii, natomiast umowa Czecha nie jest brana pod uwagę do przedłużenia.

Kończy się także kontrakt Szymona Włodarczyka. Działaczom „Wojskowych” zależy na zatrzymaniu perspektywicznego napastnika, więc niebawem powinny odbyć się rozmowy w kwestii przedłużenia umowy.

– To pokazuje, że latem konieczne może być pozyskanie kilku piłkarzy, bliżej siedmiu, niż na przykład trzech. I to jakościowych, bo przeciętności w pierwszej drużynie jest aż nadto. Przebudowa może być nawet rewolucją, ale do tej przy Łazienkowskiej są przyzwyczajeni, bo tak było latem 2020 i 2021 roku. Czym się skończyło – wiemy. Choć teraz widać jak na dłoni, że jeśli zespół ma wrócić do walki o mistrzostwo Polski, musi zostać przebudowany. Jeśli ktoś myśli, że wiąże się to z dużymi inwestycjami finansowymi, to tak nie będzie – pisze Legia.net.

Cudowne słowa Casha. Skomentował grę dla Polski. „Tato, czuję się tu jak w domu”

Matty Cash od początku swojej przygody z reprezentacją Polski pokazuje się ze świetnej strony. 24-latek na razie tylko dwukrotnie otrzymał powołanie na zgrupowanie, ale z pewnością możemy się spodziewać kolejnych. Tym bardziej że on sam jest niesamowicie zakochany w naszym kraju, o czym dla sport.pl opowiedział jego ojciec. 

Jesienią ubiegłego roku Cash otrzymał swoją szansę na zadebiutowanie w reprezentacji Polski. Prawy obrońca pojawił się na boisku w meczu eliminacyjnym przeciwko Andorze oraz kolejnym – przeciwko Węgrom. Marcowego zgrupowanie było dla niego więc dopiero drugim, ale jakże istotnym.

24-latek rozegrał łącznie 180 minut (90 ze Szkocją i 90 ze Szwecją). Szczególnie w tym drugim spotkaniu pokazał się ze świetnej strony, zarówno w defensywie, jak i ofensywie.

„Czuję się jak w domu”

Każdy wpis Casha w mediach społecznościowych, każda wypowiedź, pokazuje, jak wiele znaczy dla niego gra dla Polski. Pokazuje to także rozmowa jego ojca, Stuarta ze sport.pl. Jak przyznał, po zgrupowaniu jego syn nie krył swojego zachwytu.

– Po tym zgrupowaniu i wszystkim, co się działo, Matty podszedł i powiedział mi: tato, czuję się tu jak w domu. Cieszył się, że może grać, że rodzina jest blisko niego. Że jest już z nowymi kolegami po raz drugi. Z każdym zgrupowaniem będzie lepiej – przyznał Stuart Cash.

Sam zawodnik na jednym z vlogów ze zgrupowania kadry zapewnił, że przynajmniej raz w tygodniu uczęszcza na lekcje polskiego. Na razie wciąż posługuje się językiem angielskim, a w naszym języku wypowiada tylko niektóre słowa. Warto przy tym zaznaczyć, że śpiewanie hymnu udało mu się jednak opanować.

– Chodzi na lekcje polskiego dwa razy w tygodniu, może będzie tego więcej. Stara się łapać język, gdzie się da, trochę pomaga w tym mama. Jak masz 23-24 lata to jest łatwiej. Na razie stara się zdobyć podstawy, rozumie najprostsze zdania, ale dąży, by rozumieć, o czym mówią inni w normalnej rozmowie. Wierzy, że uda mu się osiągnąć taki poziom jeszcze przed mistrzostwami świata – zapewnia ojciec piłkarza.

Na kolejne powołanie Cash będzie musiał poczekać aż do czerwca. Wtedy „Biało-Czerwonych” czekają cztery mecze Ligi Narodów. Dwukrotnie zmierzymy się z Belgią oraz po razie z Walią i Holandią.

Sebastian Szymański zdecydował o przyszłości. Poinformował już trenera Dynama

Sebastian Szymański latem zmieni klub? Polak miał przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji Polski poinformować o swojej decyzji trenera Dynamo Moskwa, Sandro Schwarza. Sezon 2021/22 ma do końca spędzić w Rosji. 

Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie wylała się fala hejtu na piłkarzy, którzy nie zmienili klubów, mimo zmiany przepisów przez UEFĘ. Z takiej możliwości skorzystał między innymi Grzegorz Krychowiak. W Rosji został natomiast Sebastian Szymański czy Maciej Rybus.

Letni transfer

I to właśnie pod adresami tej dwójki zebrało się sporo krytyki. O ile Rybusa usprawiedliwiało się, że posiada w Rosji swoją rodzinę, żonę i dzieci, to dla Szymańskiego nie było się aż tak łagodnym. Mówiło się nawet, że 22-latek nie powinien przyjeżdżać na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Tuż przed jego rozpoczęciem pojawiły się jednak informacje o zainteresowaniu ze strony hiszpańskich klubów.

Szymański ostatecznie stawił się na zgrupowaniu i zagrał świetny mecz przeciwko Szwecji (2-0). Jego dobra postawa była jednym z czynników, które pozwoliły Polakom pokonać reprezentację „Trzech Koron”. Okazuje się, że przed przyjazdem do Polski pomocnik odbył rozmowę z Sandro Schwarzem, trenerem Dynama Moskwa.

Dotyczyła ona przyszłości 23-latka. Poinformował on swojego szkoleniowca, że dogra obecny sezon do końca, a latem opuści klub. Takie informacje na swoim Telegramie opublikował Konstantin Kryński.

Gdzie natomiast może trafić Szymański? Mariusz Piekarski przekonywał jakiś czas temu, że interesowały się nim kluby z Hiszpanii. W mediach pojawiły się informacje o Realu Sociedad.

Wymijająca odpowiedź Kuleszy na pytanie o przyszłość Michniewicza. „Nie najlepszy moment”

Czesław Michniewicz na pewno poprowadzi reprezentację Polski na mistrzostwach świata w Katarze. Kontrakt selekcjonera z PZPN-em jest ważny jednak wyłącznie do końca roku. Czy zostanie przedłużony? Cezary Kulesza w „Przeglądzie Sportowym” stwierdził, że jeszcze nie jest to dobry czas, na takie rozmowy. 

Reprezentacja Polski dokonała niezwykle trudnej sztuki i awansowała na mistrzostwa świata w Katarze. Szczególnie utrudnione zadanie miał Czesław Michniewicz, który na zaledwie jednym zgrupowaniu musiał przedstawić piłkarzom swój plan taktyczny. 52-latek wywiązał się jednak znakomicie i poprowadził kadrę do zwycięstwa nad Szwecją (2-0).

Jego przyszłość jest natomiast niepewna. Wiadomo, że poleci z „Biało-Czerwonymi” na mundial. Ale pytanie, co później. Jego umowa jest bowiem ważna do 31 grudnia 2022 roku.

Przedłużenie kontraktu?

Takie pytanie zadano Cezaremu Kuleszy w „Przeglądzie Sportowym”. Prezes PZPN zaznaczył, że na razie jest za wcześnie, aby rozmawiać o ewentualnym przedłużeniu współpracy.

– Dopiero co podpisaliśmy umowę, która obowiązuje do końca roku. Mamy opcję przedłużenia, ale kilka godzin po spotkaniu to nie jest najlepszy moment, by rozmawiać o jej szczegółach. To nie byłoby w porządku wobec selekcjonera i całej drużyny. Cieszmy się z awansu, bo drużyna wykonała kawał dobrej roboty – odparł Kulesza. 

Zamiast wyjaśnienia przyszłości Michniewicza prezes PZPN oznajmił, jaki cel stawia przed reprezentacją na nadchodzącym mundialu. Czy od jego spełnienia będzie zależała umowa selekcjonera?

– Chcemy awansować do fazy pucharowej, niezależnie od tego, jacy rywale przydzieleni zostaną nam do grupy. Znamy swoją wartość, udowodniliśmy, że umiemy rywalizować z najlepszymi, dlatego nie boimy się nikogo – dodał. 

Adam Nawałka skomentował faul Jacka Góralskiego. Były selekcjoner ostrzega

Jacek Góralski w meczu Polski ze Szwecją prezentował się nieźle, ale jeszcze w pierwszej połowie otrzymał żółtą kartkę. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” komentarz do zachowania pomocnika odniósł się Adam Nawałka. 

Reprezentacja Polski pojedzie na mundial do Kataru. „Biało-Czerwoni” pokonali we wtorek Szwecję (2-0) w barażach mistrzostw świata i zapewnili sobie miejsce w elitarnym turnieju. Całe spotkanie nasi kadrowicze rozegrali świetnie, ale nie ustrzegli się błędów. Jeden z nich mógł nawet kosztować nas grę w osłabieniu.

Mowa o zachowaniu Jacka Góralskiego, który pod koniec pierwsze połowy zanotował niepotrzebny faul i obejrzał żółtą kartkę. Czesław Michniewicz nakazał nawet pomocnikowi bezkontaktową grę do gwizdka sędziego. Po zmianie stron od razu wprowadził w jego miejsce Grzegorza Krychowiaka.

Ostrzeżenie

Zachowanie Góralskiego w rozmowie z „WP Sportowego Fakty” ocenił Adam Nawałka. Były selekcjoner reprezentacji Polski ostrzegł zawodnika, że takie zagrania mogą się skończyć wyrzuceniem z boiska, w zależności od interpretacji arbitra.

– Zagranie Jacka było bardzo ryzykowne. Piłkarska agresywność rozumiana w pozytywnym tego słowa znaczeniu jest jego atutem, ale na tym poziomie trzeba kontrolować emocje. Nie można doprowadzać do osłabienia. Ba, nawet do sytuacji, w której sędziemu choćby na moment przyjdzie do głowy pokazanie czerwonej kartki. Jacek musi to przemyśleć. Przygotowanie mentalne do meczu jest kluczowe. Dla mnie atak Góralskiego nie był na czerwoną kartkę, ale arbiter mógł spojrzeć na to inaczej – stwierdził Nawałka. 

Nie był to pierwszy raz, kiedy Góralski zdecydował się na brutalne wejście, które mogło osłabić reprezentację. W listopadzie 2020 roku w zaledwie 15 minut zarobił dwie żółte kartki w meczu z Włochami w Lidze Narodów.

Czesław Michniewicz wskazał grupę marzeń na mundial. Ciekawy typ selekcjonera

Już w najbliższy piątek odbędzie się losowanie grup mistrzostw świata. Reprezentacja Polski znajduje się w trzecim z czterech koszyków, więc ciężko będzie ominąć silne drużyny. Czesław Michniewicz wskazał już przeciwników, na których chciałby trafić. 

Dzięki wygranej ze Szwecją (2-0) Polska zakwalifikowała się na mundial w Katarze. Turniej zaplanowano na przełom listopada i grudnia, więc do jego startu zostało jeszcze kilka miesięcy. W piątek odbędzie się natomiast losowanie fazy grupowej.

Grupa marzeń?

W internecie trwa obecnie spekulowanie, jaka grupa byłaby dla nas optymalna. Swój typ wskazał także Czesław Michniewicz. Selekcjoner reprezentacji Polski na Twitterze wskazał reprezentacje, z którymi chciałby się zmierzyć.

52-latek z pierwszego koszyka chciałby trafić na Argentynę. Ominąłby tym samym Brazylię, Anglię czy Hiszpanię. Z drugiego koszyka Michniewicz wybrał natomiast USA, co jest prawdopodobnie najlepszym losem. Z czwartego koszyka padło z kolei na Kamerun.

https://twitter.com/czesmich/status/1509298702887833601

Lewandowski zamierza grać w kadrze przez kolejne lata. Mocne słowa kapitana

Mecz ze Szwecją (2-0) był ważny przede wszystkim dlatego, że zależało od niego to, czy zagramy na mistrzostwach świata w Katarze. Miał on jednak podwójną wagę. Dla kilku reprezentantów nadchodzący mundial może okazać się ostatnią dużą imprezą. Dla kilku, ale nie dla Roberta Lewandowskiego. 

Wojciech Szczęsny, Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak na katarskich boiskach mogą rozgrywać swój ostatni reprezentacyjny turniej w karierze. Kolejne mistrzostwa, tym razem Europy, odbędą się bowiem dopiero za dwa lata. W piłce to kawał czasu i nie wiadomo, jak potoczą się losy kręgosłupa naszej drużyny.

Last dance?

Wspomniana trójka ma już na karku swoje lata i niewykluczone, że po mundialu pożegna się z grą w reprezentacji. Czesław Michniewicz na antenie „Kanału Sportowego” zdradził nawet, że tuż przed pierwszym gwizdkiem Wojciech Szczęsny miał zapowiedzieć, że faktycznie będzie to dla niego ostatni turniej.

– Wojtek Szczęsny wyszedł przed szereg i powiedział, że to mecz o ostatnie mistrzostwa w jego życiu. Dla niego, Lewego i Krychy – powiedział selekcjoner. 

Michniewicz dodał również reakcję Lewandowskiego na słowa bramkarza Juventusu po zakończeniu spotkania. 33-latek zaznaczył, że nie zamierza jeszcze żegnać się z reprezentacją i chciałby uczestniczyć w kolejnych dużych imprezach.

– Ty, ale dlaczego powiedziałeś, że to moja ostatnia impreza? Ja chcę jeszcze grać na kolejnej i kolejnej – cytował kapitana reprezentacji Polski. 

Słowa napastnika Bayernu wcale nie muszą być zwykłym populizmem. Mimo upływu lat Lewandowski zdaje się rozwijać, zamiast poddawać się nieuchronnie zbliżającemu zakończeniu kariery. W bieżącym sezonie dla Bawarczyków strzelił aż 45 goli w 37 występach na wszystkich frontach. Rok temu udało mu się nawet pobić rekord legendarnego Gerda Mullera i strzelił 41 bramek w Bundeslidze.

 

Jak powiedział, tak zrobił! Matty Cash napił się polskiej wódki i dostał prezent

Matty Cash zapewnił polskich kibiców, że jeśli uda się wygrać ze Szwecją, to „napije się polskiej wódki”. Warunek został spełniony, ale czy 24-latek słowa dotrzymał? Ojciec zawodnika uchylił rąbka tajemnicy i przyznał, że przed hotelem jego syn otrzymał zaskakujący prezent. 

Reprezentacja Polski pokonała Szwecję (2-0) i zapewniła sobie awans na mistrzostwa świata w Katarze. Całe spotkanie na murawie spędził Matty Cash, rozgrywając bardzo dobry występ. Z trybun jego grę oglądała natomiast jego rodzina.

Dotrzymał słowa

Jeszcze przed startem meczu Cash zapowiedział, że jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają ze Szwecją, to napije się polskiej wódki. Czy faktycznie dotrzymał złożonej obietnicy? Stuart Cash, ojciec zawodnika w rozmowie z Piotrem Koźmińskim z „WP Sportowe Fakty” zdradził, że tak.

– Byliśmy na after party wraz z Mattym i całą kadrą. Miałem okazję poznać selekcjonera, który przypadł mi do gustu. Czy mój syn spróbował polskiej wódki, jak zapowiadał? Mogę przyznać, że tak – oznajmił.

– A jeszcze co do trunków, to syn dostał prezent od kibiców, którzy pojawili się w hotelu. To właśnie butelka polskiej wódki, Soplica. Ale Matty na pewno jej nie wypił, jest bezpieczna w mojej walizce. Za chwilę poleci z nami jako pamiątka do Anglii- dodał.

Sam Cash natomiast opublikował dzień po meczu ze Szwecją wymowny wpis na Twitterze. Czy polska wódka mu smakowała? Można przypuszczać, że tak.

https://twitter.com/mattycash622/status/1509140726189338634?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1509140726189338634%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.polsatsport.pl%2Fwiadomosc%2F2022-03-30%2Fjak-powiedzial-tak-zrobil-matty-cash-napil-sie-polskiej-wodki%2F

Skandal w meczu Senegalu z Egiptem. Piłkarze oślepiani laserami [WIDEO]

We wtorek nie tylko Polska zapewniła sobie awans na piłkarskie mistrzostwa świata. Do Kataru zakwalifikowały się także reprezentacje ze strefy afrykańskiej, w tym także Ghana i Senegal. Awans tej drugiej ekipy spowodował jednak sporo kontrowersji. 

Z Afryki na mundial zakwalifikowały się wczoraj zarówno Ghana (pierwszy raz od ośmiu lat), Senegal, Kamerun, Maroko i Tunezja. Tym samym poznaliśmy komplet drużyn z tego kontynentu, które polecą na przełomie listopada i grudnia walczyć o mistrzostwo świata.

Skandal

W meczu Senegalu z Egiptem doszło jednak do nie lada kontrowersji. Co ciekawe obie te ekipy spotkały się kolejny raz w bardzo krótkim odstępie czasu. Na początku lutego Senegalczycy wygrali finał Pucharu Narodów Afryki, pokonując Salaha i spółkę w rzutach karnych.

Teraz historia zatoczyła koło. Pierwsze spotkanie eliminacyjne zakończyło się wynikiem 1-0 dla Egiptu. W rewanżu widniał identyczny wynik, ale na korzyść Senegalu, więc sędzia zarządził konkurs „jedenastek”.

Pierwsze dwa strzały każdej z ekip okazały się niecelne. Spudłowały największe gwiazdy, jak Salah czy Koulibaly. W końcu jednak do siatki trafił Ismaila Sarr, zaś Egipcjanie dalej pudłowali. Rozstrzygającego, zwycięskiego gola dla Senegalu strzelił Sadio Mane.

W trakcie konkursu kibice oślepiali laserami strzelających piłkarzy Egiptu. Przez wciąż migające światła piłkarze nie mogli skupić się na wykonaniu celnego uderzenia. Wszystko doskonale było widać na boisko, co zarejestrowały także kamery.

https://twitter.com/HenryBushnell/status/1508895040994689025?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1508895040994689025%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76494628279388piep-skandal-w-karnych-senegal-egipt-potegi-nie-jada.html

 

Czesław Michniewicz ostro o dziennikarzach. Selekcjoner rzuca nazwiskami

Czesław Michniewicz ma powody do satysfakcji. Wczoraj reprezentacja Polski kosztem Szwecji (2-0) awansowała na piłkarskie mistrzostwa świata w Katarze. Selekcjoner nie krył wzruszenia, ale i radości z wygranego spotkania. Szczególnie cieszyło go jednak utarcie nosa dziennikarzom, o czym wspomniał w pomeczowym „Hejt Parku” na antenie „Kanału Sportowego”. 

Po ostatnim gwizdku na Stadionie Śląskim Michniewicz w mixed zone udzielił wywiadu Jackowi Kurowskiemu z „TVP Sport”. Przed kamerami Telewizji Polskiej ostro zrugał dziennikarza za wcześniejsze ataki w jego stronę. Więcej o tym spięciu przeczytacie TUTAJ.

To nie koniec

Michniewicz na tym nie poprzestał. Selekcjoner był gościem pomeczowego „Hejt Parku” na antenie „Kanału Sportowego”. 52-latek nie pozostawił suchej nitki na reszcie dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno krytykowali postawienie go za sterami kadry.

Rozumiem, że ktoś może być negatywnie do mnie nastawiony, jako człowieka. Wiadomo, grupa zgredów, że tak powiem: Tuzimek i ta ekipa: Kołodziejczyk, ten cały Kurowski, Stefan „mokra koszulka, spocona” [Szczepłek – przyp. red.] może oceniać mnie na różne sposoby. Tylko oceniaj mnie sportowo, nie jako człowieka, bo nie masz do tego prawa. Bo sam leżałeś w krzakach pod redakcją pobity przez zdradzonego męża. My wygrywamy bardzo trudny mecz, a on mówi, że zawodnicy nie wiedzieli, w jakim systemie zagramy. Co on pier*oli za głupoty… – ostro atakował Michniewicz. 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.