Niespodziewany remis Polski U21 z Łotwą. Fatalne pudło Włodarczyka [WIDEO]

Michał Probierz wciąż nie może dopisać sobie wygranej podczas przygody z reprezentacją Polski do 21. roku życia. Młodzieżowa kadra zremisowała z rówieśnikami z Łotwy 1-1. Fatalne pudło Szymona Włodarczyka z początku meczu zdążyło już obiec internet. 

Na start prowadzenia kadry U21 Probierz przegrał z Grecją (0-1) w meczu towarzyskim. Drugi sparing także nie przyniósł zwycięstwa selekcjonerowi. Tym razem Polacy jedynie zremisowali z niżej notowaną reprezentacją Łotwy (1-1). Wynik w Suwałkach okrzyknięto wpadką.

Fatalne pudło

Polacy mogli już na samym początku otworzyć konto bramkowe. Po świetnej akcji Mariusza Fornalczyka w 8. minucie meczu piłkę w światło bramki posłał Fryderyk Gerbowski. Choć futbolówka zmierzała do siatki, to nogę dostawił jeszcze Szymon Włodarczyk. Młody piłkarz Legii Warszawa posłał ją jednak obok słupka.

https://twitter.com/majkeI1999/status/1574786722155610114?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1574786722155610114%7Ctwgr%5E2c2c7ffd1fd28a7f09630f31af2154e4f584452d%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76503728960782wpadka-reprezentacji-polski-u-21-wstyd-pudlo-wlodarczyka-stanie.html

Choć Polacy dalej dominowali, to pod koniec pierwszej połowy do głosu doszli rywale z Łotwy. Nie padła jednak wówczas żadna bramka, a pierwsze trafienie zobaczyliśmy po zmianie stron. Dość niespodziewanie w Suwałkach jako pierwszy z gola cieszyli się nasi rywale. W 58. minucie w sytuacji „sam na sam” Kacpra Trelowskiego pokonał Kristians Kauselis.

Kilka minut później podopiecznym Probierza udało się na szczęście odpowiedzieć. Bartłomiej Kłudka wykorzystał fatalny błąd bramkarza Łotwy, który wypiąstkował piłkę wprost pod jego nogi.

Wynik do samego końca nie uległ już zmianie, choć Polacy mieli świetną okazję. Tym razem sytuację „sam na sam” miał Filip Szymczak, lecz nie zdołał jej wykorzystać. Mimo udanego przelobowania bramkarza piłka uderzyła o poprzeczkę.

Podano nazwisko następcy Szczęsnego w Juventusie. Zaskakujący plan Włochów

Według włoskich mediów Juventus zdecydował, kto zostanie następcą Wojciecha Szczęsnego. Calciomercato.com przekazuje, że działacze „Starej Damy” chcą postawić na Davida de Geę z Manchesteru United. 

Szczęsny jest głównym bramkarzem Juventusu już od kilku sezonów. Do tej pory uzbierał na koncie 179 występów. Jak na razie dalej pozostanie pierwszym wyborem na swojej pozycji, jednak coraz częściej mówi się o zmianie golkipera na Allianz Stadium.

Następca znaleziony?

Plotki o potencjalnej zmianie warty pojawiają się stosunkowo od niedawna. Kontrakt Szczęsnego z Juventusem wygasa za dwa lata. Według włoskich mediów „Stara Dama” może ściągnąć następcę Polaka już w przyszłym roku.

Dziennikarze sugerują zainteresowanie działaczy Davidem de Geą. Hiszpan występuje w Manchesterze United, z którym jego umowa wygasa jednak w przyszłym roku. To z kolei oznacza, że koszt transferu byłby niewielki. Juventus mógłby pozyskać go także jako wolnego zawodnika, opłacając wyłącznie jego pensję.

W bieżącym sezonie de Gea zaliczył osiem występów, w których trzykrotnie zachował czyste konto. Szczęsny zdecydowanie rzadziej miał okazję wybiegać na boisko. Z powodu kontuzji tylko dwukrotnie zagrał w rozgrywkach klubowych.

Na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski rozegrał jednak oba mecze (z Holandią i Walią) w Lidze Narodów. Po powrocie do Turynu powinien więc ponownie wskoczyć do składu Juventusu.

Carlitos wychwala Legię Warszawa. „Dlatego nie chcę odchodzić”

Carlitos jest pod wrażeniem Legii po powrocie do Ekstraklasy. Hiszpan w letnim okienku podpisał kontrakt ze stołecznym klubem i szybko stał się liderem drużyny. Na antenie Canal+ Sport podzielił się swoimi przemyśleniami. 

Powrót Lopeza do Legii wywołał spore emocje. Napastnik w sezonie 2018/19 miał okazję występować przy Łazienkowskiej z pozytywnym skutkiem. Kibic dobrze zapamiętali 32-latka i zasmuciła ich wieść o jego odejściu. Przypomnijmy, że Hiszpan po roku trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zaś w sierpniu bieżącego roku ponownie zawitał do Warszawy.

Pochwały

Obecnie Carlitos jest jednym z liderów Legii na boisku. Widać, że 32-latek jest zadowolony z decyzji o powrocie do stolicy Polski. Na antenie „Canal+ Sport” napastnik chwalił postawę klubu.

– Podpisałem z Legią kontrakt na dwa lata z opcją przedłużenia. Jeśli będzie to zależało ode mnie, zostanę tu na trzy lata. Jest mi tu naprawdę dobrze. Jeśli czujesz się świetnie poza boiskiem, to widać to również na murawie. Dlatego nie chcę odchodzić – oznajmił Carlitos. 

Lopez w swoim CV ma wpisane już wiele klubów. Bardzo docenia jednak pozycje Legii i możliwości, jakie mu daje.

– Legia to jeden z największych klubów w Europie. Gdy ktoś mówi, że przesadzam, to pytam, ile ośrodków treningowych zwiedził, w ilu klubach grał i na ilu stadionach oraz ilu miał trenerów i prezesów. I dalej tłumaczę, że jeśli miałby możliwość porównania ośrodka treningowego Legii z innymi, to wtedy zrozumiałby, że nie przesadzam – podkreślał. 

– W Hiszpanii, ale i w wielu innych krajach prawie nikt nie ma takiego ośrodka. Tu mamy wszystko na topowym poziomie. Mamy mnóstwo boisk, także do piłki plażowej, są restauracje, hotel, miejsce do fizjoterapii, siłownię, basen, jacuzzi – dodał.

W swoim pierwszym sezonie po powrocie Carlitos jak na razie gra bardzo dobrze. Dotychczas rozegrał siedem spotkań, w których udało mu się strzelić trzy bramki.

Skandal kibicowski przed hitem Ligi Narodów. Kibole napadli na pub z maczetami [WIDEO]

Do skandalicznych wydarzeń doszło przed wczorajszym meczem Anglii z Niemcami. Kibice obu reprezentacji starli się ze sobą na ulicach Londynu. 

W ostatnim meczu grupy C Ligi Narodów Anglicy zremisowali z Niemcami 3-3. Starcie wzbudzało ogromne emocje, zaś do Londynu przybyło wielu fanów „Die Mannschaft”. Niestety nie wszyscy mieli za cel wyłącznie dopingowanie.

Skandaliczne sceny

Spora grupa przybyła do Londynu tylko po to, żeby wszcząć burdy. Brytyjskie media informują, że jeden z pubów został zaatakowany przez napastników z Niemiec. Miało ich być nawet około setki, zaś spora część dzierżyła ponoć maczety.

– Z tyłu pubu jest weście, około 50 ludzi wpadło do środka, uderzali każdego. Policja przyjechała dopiero po pięciu minutach. Wiele osób było już w złym stanie, leżeli nieprzytomni na podłodze, byli zakrwawieni. Nawet dzieci, jeden chłopiec miał nie więcej niż 13 lat i leciała mu krew z nosa – cytował „Daily Express” jednego ze świadków. 

– To główny pub w Anglii, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem, a przychodzę tu na każdy mecz domowy. Byliśmy tam, kiedy Anglia grała z Niemcami na mistrzostwach Europy i podczas finału, kiedy były te wszystkie problemy, ale pierwszy raz zobaczyłem coś takiego – dodał.

Rekordowa liczba skarg na Polsat wpłynęła do UOKiK. Nadawca wezwany do wyjaśnienia problemów

Serwery Polsat Box Go nie poradziły sobie z transmisją meczu Bayernu Monachium z FC Barceloną. Po problemach podczas streamingu spotkania na nadawcę wpłynęły rekordowe ilości skarg. Według portalu wirtualnemedia.pl UOKiK prosi Cyfrowy Polsat o wyjaśnienia.

Pojedynek Bayernu z Barceloną budził wielkie emocje, szczególnie wśród polskich kibiców. Przeciwko Bawarczykom miał okazję zagrać Robert Lewandowski, który spędził tam wcześniej osiem lat. Transmisję można było obejrzeć w Polsat Sport Premium 1 oraz w usłudze Polsat Box Go.

Rekordowe skargi

Nadawca nie dał sobie jednak rady z potężnym zainteresowaniem. Serwery Polsat Box Go poległy i widzowie nie byli w stanie obejrzeć meczu. Serwis tłumaczył niedogodności „problemami technicznymi”.

– Serwer napotkał niespodziewane problemy. Nie możemy obsługiwać Twojego zapytania. Spróbuj ponownie później – wyświetlał komunikat na stronie.

Problemy pojawiły się także w aplikacji na urządzenia mobilne i Smart TV. Nie udało się także odpalić transmisji w Canal+ Online.

– Przepraszamy za ewentualne niedogodności, które mogły wystąpić u części użytkowników serwisu Polsat Box Go. Wszystkie zgłoszenia zostaną rozpatrzone indywidualnie – napisał z kolei Polsat Box Go na swoim profilu na Facebooku. 

Jak przekazał portal wirtualnemedia.pl, we września do UOKiK wpłynęło wiele skarg na Polsat, dotyczące problemów w transmisji. W sumie miało to być około 40 skarg konsumenckich. Znakomita większość miała dotyczyć właśnie meczu Bayern – Barcelona. UOKiK obecnie wzywa nadawcę do wyjaśnienia problemów.

Niedawny krytyk Lewandowskiego zmienił podejście. Bayern tęskni za Polakiem?

Dietmar Hamann w przeszłości wielokrotnie krytykował Roberta Lewandowskiego. Dziennikarz zmienił jednak podejście i zauważył, że odejście Polaka negatywnie wpłynęło na Bayern. Bawarczycy zanotowali ostatnio bardzo słabe wyniki. 

Od czterech kolejek Bayern czeka na kolejne zwycięstwo w Bundeslidze. Kryzys, który wydawał się być zażegnany po wygranej z FC Barceloną w Lidze Mistrzów, trwa na ligowym podwórku. W minioną sobotę mistrzowie Niemiec sensacyjnie ulegli na wyjeździe Augsburgowi.

Zmiana frontu

Problem Bawarczyków postanowił przeanalizować Dietmar Hamann. Dziennikarz zauważył, że sporą winę za kiepskie wyniki ponosi Julian Nagelsmann. Wiele jednak zmieniło też odejście Roberta Lewandowskiego. Warto zaznaczyć, że w przeszłości Niemiec często krytykował występy Polaka.

– Bayern gra sobie piłką tam, gdzie nie jest to bolesne dla rywali. Nikt nie rusza w obszar zagrożenia. W drużynie jest zbyt wielu magików, którzy chcą błyszczeć – stwierdził Hamann.

– W tej chwili jest za łatwo zranić Bayern. Mają swój plan meczu, próbują coś zrobić, ale Augsburg walczył 90 minut. Kiedy jeszcze Lewandowski był w Bayernie, wszyscy wiedzieli, co mają robić. Mane jest ciałem obcym – dodał.

Lewandowski po odejściu z Bayernu radzi sobie natomiast fenomenalnie. 34-latek w barwach FC Barcelony rozegrał do tej pory łącznie osiem spotkań, w których strzelił jedenaście goli. W ostatnim meczu z Elche (3-0) ponownie ustrzelił dublet. Obecnie z ośmioma trafieniami przewodzi w klasyfikacji strzelców La Liga.

Gikiewicz wyjaśnił, o czym rozmawiał z Neuerem. „Zapytał, dlaczego…”

Rafał Gikiewicz w ostatnim meczu Bundesligi przeciwko Bayernowi pokazał się ze świetnej strony. Polak zachował czyste konto, a jego występem zachwycają się całe Niemcy. Bramkarz Augsburga zdradził, co powiedział mu Manuel Neuer. 

Wczoraj niespodziewanie Bayern przegrał z Augsburgiem (0-1). Takiego wyniku by nie było, gdyby nie kapitalna postawa w bramce Rafała Gikiewicza. Polak zyskał od „Bilda” najwyższą możliwą notę i same pochwały od innych mediów.

Pojedynek bramkarzy

Szczególne wrażenie zrobiła interwencja Gikiewicza po strzale Manuela Neuera w samej końcówce meczu. Bayern rzucił wówczas w pole karne Augsburga wszystkie swoje siły, łącznie z golkiperem. To właśnie Neuer dosięgnął piłki i skierował ją w bramkę „Gikiego”. Ten jednak nie dał za wygraną i popisał się nieprawdopodobną paradą.

– Osobiście mogę grać z Bayernem co tydzień… Neuer jest wielkim facetem, dobrze wyskoczył i strzelił, ale zatrzymałem piłkę – mówił po ostatnim gwizdku Gikiewicz. 

Po meczu obaj panowie mieli okazję ze sobą porozmawiać. Bramkarz Augsburga zdradził, czego dotyczyła ich krótka pogawędka.

– Neuer zapytał mnie, dlaczego obroniłem ten strzał – mówił „Giki”.

Nie był to pierwszy raz, kiedy w tym sezonie Polak pokazał swoją świetną formę. We wcześniejszej kolejce Gikiewicz obronił rzut karny.

– Nie musimy rozmawiać o mojej pewności siebie. Jest topowa – zaznaczył.

– Staram się cieszyć każdym meczem. Nie wiem, co wydarzy się latem. Może to był mój ostatni domowy mecz z Bayernem? Nie wiem tego – podkreślił w rozmowie z „Kickerem” 34-latek. Kontrakt Gikiewicza z Augsburgiem obowiązuje zaledwie do połowy 2023 roku.

Krychowiak apeluje o nielekceważenie Arabii Saudyjskiej. „Nie straszę, a przestrzegam”

Po wylosowaniu naszej grupy na mistrzostwa świata w Katarze kibice mieli mieszane odczucia. W jednym się jednak zgadzali. Arabię Saudyjską trzeba pewnie pokonać. Te nastroje tonuje Grzegorz Krychowiak, który przestrzega, żeby nie lekceważyć teoretycznie najsłabszą drużynę naszej grupy. 

Podczas listopadowo-grudniowego czempionatu Polacy zmierzą się z Arabią Saudyjską, Meksykiem i Argentyną. Najtrudniejsze mecze zapowiadają się z tymi dwiema ostatnimi ekipami. Większość głosów kibiców czy ekspertów uważa, że Arabia nie powinna stanowić większego zagrożenia i „Biało-Czerwoni” pewnie wywalczą sobie trzy punkty.

Bez lekceważenia

Takie podejścia do rywala wystrzega się Grzegorz Krychowiak. Defensywny pomocnik apeluje o zachowanie szacunku do Arabii. Zapewnia, że występujący w tej kadrze zawodnicy prezentują poziom niewiele odbiegający od zawodników z Grecji czy Rosji.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony pod względem jakości zawodników. Jest naprawdę wielu piłkarzy, którzy mają świetne umiejętności, a przede wszystkim – są dynamiczni. Dużo biegają, są przyzwyczajeni do tych warunków. Pod względem motorycznym drużyny z tego regionu na pewno będą stanowić wielkie wyzwanie dla przybyszów z innych kontynentów. Nie straszę, a raczej przestrzegam – oznajmił Krychowiak w rozmowie z portalem sportowy24.pl.

Ktoś mi ostatnio powiedział – gdy udzielałem wywiadu – że Arabia Saudyjska będzie zespołem oddającym po trzy punkty wszystkim przeciwnikom. Chciałbym więc ostudzić tego typu komentarze, bo widziałem zawodników, którzy tutaj grają i ich doświadczonego trenera, z którym miałem nawet okazję dłużej porozmawiać, bo akurat mieszkamy w tej samej dzielnicy, niemal po sąsiedzku. I naprawdę podchodziłbym do tego rywala z szacunkiem. Pewnie, na papierze to Argentyna jest faworytem, ale Arabia też nikomu nie odda punktów za darmo. Co więcej, w mojej ocenie nie powinna zakończyć występu z zerowym dorobkiem – dodał 32-latek.

Warto zaznaczyć, że Krychowiak faktycznie wie, jaki poziom mogą prezentować reprezentanci Arabii. Minionego lata pomocnik przeniósł się do tamtejszego Al-Shabab. Na co dzień trenuje i gra przeciwko zawodnikom, z którymi prawdopodobnie w sporej mierze spotkamy się na mundialu w Katarze.

Lewandowski zaczyna ustalać skład Barcelony? Prosi Xaviego o odsunięcie jednego piłkarza

Robert Lewandowski stosunkowo niedawno trafił do FC Barcelony, ale z miejsca stał się bardzo ważnym zawodnikiem. Według hiszpańskich mediów Polak powoli zaczyna mieć wpływ na wygląd pierwszego składu Blaugrany.

Bilans Lewandowskiego w nowym klubie wygląda imponująco. Do tej pory w zaledwie siedmiu meczach udało mu się strzelić dziewięć goli. Polak z miejsca stał się ulubieńcem kibiców i liderem drużyny Xaviego.

Nie chce z nim grać

Co bardzo istotne – Lewandowski szybko złapał dobry kontakt z innymi zawodnikami. Jednak nie ze wszystkimi. Według hiszpańskich mediów Polakowi bardzo nie odpowiada gra z jednym piłkarzem. Chodzi o Ferrana Torresa. Napastnik miał nawet poprosić Xaviego, by ten nie wystawiał swojego rodaka, gdy on sam znajduje się na boisku.

– Robert Lewandowski wyraźnie wskazał zawodnika i zażądał, aby Xavi nie wystawiał go w wyjściowej jedenastce. Jest jeden piłkarz, którego polski napastnik nie może znieść i nie chce go mieć u swego boku, to Ferran Torres – przekazuje „El Nacional”.

– Lewandowski poprosił Xaviego, aby korzystał z Ferrana Torresa tylko wtedy, gdy on sam nie gra. Powodem jest to, że nie czuje się komfortowo, grając z byłym zawodnikiem Valencii i Manchesteru City. Uważa, że są dwoma różnymi zawodnikami, nie do końca się rozumieją i woli, aby był on na ławce – dodaje diariogol.com.

Jednocześnie hiszpańskie media twierdzą, że Lewandowskiemu najbardziej pasuje gra z innymi zawodnikami. Polak woli mieć na skrzydłach Ousmane’a Dembele i Raphinhę.

Flick opowiedział o rozmowie z Lewandowskim. Piękne słowa byłego trenera Polaka

Hansi Flick wrócił do okresu, gdy miał okazję trenować Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium. Selekcjoner reprezentacji Niemiec zdradził szczegóły jednej z rozmów, jaką odbył z polskim napastnikiem. Nie szczędził przy tym komplementów pod adresem 34-latka. 

Niebawem w Niemczech pojawi się biografia Hansiego Flicka. Póki co media wstawiają wybrane fragmenty książki. Wśród nich znalazła się wypowiedź dotycząca Roberta Lewandowskiego.

Rekord

Flick wspomina w nim swoją rozmowę, jaką odbył z doświadczonym napastnikiem. Miało to miejsce w okolicach sezonu 2020/21, gdy Lewandowski pobił wieloletni rekord Gerda Mullera pod względem ilości bramek strzelonych w pojedynczym sezonie Bundesligi. Legenda niemieckiej piłki przed laty zdobyła 40 goli. „Lewy” zaliczył o jedno trafienie więcej.

Były szkoleniowiec Bayernu wyznał, że wierzył w pobicie rekordu przez Lewandowskiego. Podczas jednego z treningów miał mu to bezpośrednio powiedzieć.

– Pewnego razu obserwowałem Lewandowskiego przy pracy i podziwiałem jego nadzwyczajne umiejętności. Podszedłem do niego i zapytałem: „Wiesz ile wynosi rekord goli w jednym sezonie Bundesligi?”. Zaśmiał się i powiedział: „Myślę, że koło 40 goli” – opowiadał selekcjoner niemieckiej kadry. 

– Rekord był uznawany za wieczny, ale powiedziałem Robertowi, że go pobije. Jego ambicja, wola, atletyczność i zaangażowanie w każdy trening sprawiały, że nie miałem co do tego wątpliwości. Jeśli ktoś może pobić rekord Gerda Muellera, to tylko on. Bardziej niż zasłużył, żeby to zrobić – podsumował. 

Bilans Lewandowskiego w barwach Bayernu jest imponujący. Na koncie ma wiele rekordów. Łącznie podczas swojej ośmioletniej przygody w Monachium zgromadził 344 gole w 375 występach. Tego lata Polak przeniósł się do FC Barcelony.

Włoski prawnik domaga się odszkodowania od Serie A. Chodzi o mecz Juventusu z Salernitaną

Nie milkną echa niedawnego pojedynku Juventusu z Salernitaną. Włoski prawnik złożył oficjalną skargę Lega Serie A o wypłacenie rekompensaty za błąd sędziego. Za zwycięstwo „Starej Damy” mógł wygrać 3600 euro. 

W ubiegłą niedzielę Juventus zremisował z Salernitaną 2-2. Arkadiusz Milik strzelił bramkę na wagę zwycięstwa w ostatniej minucie meczu, jednak została ona anulowana. Jak się okazało – niesłusznie. Bramka Polaka była prawidłowa, ale sędziowie ją anulowali, sygnalizując pozycję spaloną jednego z zawodników.

Wysoka wygrana

Pewien prawnik z Perugii za zwycięstwo „Starej Damy” miał wygrać 3600 euro. Dziennik „Il Messaggero” przekazuje, że adwokat złożył odwołanie do Lega Serie A i domaga się wypłacenia rekompensaty. Wytyka on lidze brak doświadczenia ze strony personelu oraz uchybienia techniczne i organizacyjne.

– Na szczęście w sali sądowej użycie VAR nie będzie konieczne – podsumowauje dziennik. 

Na wypłatę żądanego odszkodowania prawnik daje Ledze 20 dni. Po tym czasie sprawa zostanie skierowana do sądu.

Zaskakujące informacje. Lewandowski mógł trafić do Hiszpanii dużo wcześniej

Robert Lewandowski w lipcu zmienił Bayern Monachium na FC Barcelonę. Do przeprowadzi Polaka do Hiszpanii mogło dojść jednak już kilkanaście lat temu. Jak podają media, w wieku 20 lat interesował się nim Sporting Gijon.

Lewandowski na szerokie wody wypłynął grając w Zniczu Pruszków. Wówczas zainteresował się nim Lech Poznań, z którego później powędrował do Borussii Dortmund. Następnie trafił do Bayernu, gdzie na dobre zapisał się w historii futbolu. Obecnie 34-latek występuje w FC Barcelonie.

Wcześniej było zainteresowanie

Jak podaje sport.es Lewandowski mógł jednak trafić do Hiszpanii dużo wcześniej. Gdy w sezonie 2006/07 grał jeszcze w Zniczu Pruszków, Cezary Kucharski, który pełnił wówczas rolę agenta zawodnika, zaoferował go Sportingowi Gijon.

Klub miał odrzucić ofertę na rzecz transferu Tatiego Maldonado. Hiszpan trafił ostatecznie do Sportingu, gdzie spędził dwa sezony. Warto podkreślić, że Kucharski w przeszłości był zawodnikiem Gijon. Były menadżer Lewandowskiego w sezonie 1997/98 rozegrał w nim 12 meczów, w których zdobył 2 gole.

„Lewy” do Hiszpanii trafił dopiero 14 lat później. W swoich pierwszych pięciu występach w La Liga zdobył aż sześć goli. W barwach Barcelony zanotował także hat-tricka w Lidze Mistrzów.

Ronaldo zły po meczu Ligi Europy. Odmówił kibicom zdjęć [WIDEO]

Cristiano Ronaldo ustalił wynik wczorajszego meczu Ligi Europy przeciwko Sheriffowi Tyraspol. Portugalczyk strzelił tym samym swoją pierwszą bramkę w sezonie 2022/23 i pierwszą w karierze w LE. Z boiska nie schodził jednak pełen entuzjazmu. Wręcz przeciwnie. 

Najpierw Jadon Sancho, a później Cristiano Ronaldo – tak Manchester United pokonał Sheriffa w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Europy. „Czerwone Diabły” dzięki zwycięstwu nad ekipą z Tyraspola zanotowali pierwsze zwycięstwo w tegorocznej edycji LE. Wcześniej na inaugurację przegrali z Realem Sociedad.

Złość

Ronaldo ustalił wynik spotkania, wykorzystując rzut karny 39. minucie meczu. Po ostatnim gwizdku kibice Sheriffa byli podekscytowani możliwością zobaczenia gwiazdy tak wielkiego formatu. Niektórzy poprosili go nawet o zdjęcie. 37-latek nie miał jednak zamiaru spełnić prośby ani jednego z fanów i każdego odprawił z kwitkiem.

Podzielone opinie po występie Piotra Zielińskiego. „Ogólnie jego gra była dobra, ale…”

SSC Napoli z problemami, ale finalnie wygrało swój drugi mecz w Lidze Mistrzów z Rangersami (3-0). Piotr Zieliński dwukrotnie zmarnował rzut karny podyktowany przeciwko Szkotom, ale i tak zebrał niezłe recenzje. Włoskie media były jednak niezdecydowane odnośnie oceny dla reprezentanta Polski. 

Napoli pokonało wczoraj Rangersów aż 3-0. Na bramki musieliśmy jednak czekać długo, bo aż do 68. minuty. Wówczas za sprawą Politano Włosi wyszli na prowadzenie. W końcówce po bramce dołożyli jeszcze Raspadori i Ndombele.

W okolicach 60. minuty wynik mógł otworzyć Piotr Zieliński. Polak zmarnował jednak rzut karny, ale szybko dostał okazję na zrehabilitowanie się. „Jedenastkę” powtórzono, lecz ponownie strzał 28-latka został obroniony. Mimo dwukrotnie zmarnowanej okazji Luciano Spalletti stwierdził, że „Zielek” był najlepszym zawodnikiem Napoli w tym meczu.

– Rzut karny można też zmarnować, co przytrafiło się właśnie Zielińskiemu. Najważniejsza jest jednak postawa na przestrzeni całego spotkania, a Zieliński był najlepszym zawodnikiem na boisku – stwierdził na pomeczowej konferencji szkoleniowiec. 

Podzielone opinie

Nie do końca ze zdaniem Spallettiego zgadzają się włoskie media. W prasie jego występ oceniano różnie. „Eurosport” był dla Polaka najbardziej nieprzychylny i ocenił go na 4,5 w dziesięciostopniowej skali.

– Ogólnie jego gra była dobra, zagrał świetną piłkę dla Simeone, który jednak nie wykorzystał szansy. Ale dwa nietrafione rzuty karne z rzędu bolą. Obu nie powinno się pokazywać dzieciom, chyba że po to, aby zobaczyły, jak nie należy tego robić – argumentowali dziennikarze. 

Łaskawiej na sprawę spojrzał portal calciomercato.com, który zwrócił uwagę na pracę, jaką Zieliński wykonał w środku pola. Polak odebrał wiele piłek w tej części boiska. Wciąż ocena nie była jednak najwyższa. Ostatecznie przyznano mu notę 5,5.

Wyżej Zielińskiego ocenia tuttomercatoweb.com. Mimo zmarnowanych karnych doceniono dobrą postawę pomocnika.

– Dwa nietrafione rzuty karne po kopnięciach w tym samym kierunku. Nie zmieniło to historii meczu, podczas którego zagrał dobrze – argumentowano. 

Najwyższą notę 28-latkowi przyznał portal tuttonapoli.net. Tam przyznano mu „7”, zaznaczając, że ocena byłaby wyższa gdyby jednak wykorzystał rzut karny.

Włoskie media chwalą występ Milika przeciwko Benfice. Najlepszy piłkarz Juventusu

Juventus w kiepskim stylu przegrał z Benfiką (1-2) w drugim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jedynego gola dla „Starej Damy” strzelił Arkadiusz Milik. Polak zebrał bardzo dobre oceny za swój występ. 

Juventus nie może mówić, że bieżąca edycja Ligi Mistrzów zaczyna się dla niego udanie. W pierwszym meczu „Bianconeri” przegrali z PSG 1-2. Wczoraj takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie z Benficą Lizbona. Włosi mają po dwóch kolejkach na koncie zero punktów.

Najlepszy z pola

Media z Półwyspu Apenińskiego nie szczędzili gorzkich słów pod adresem „Starej Damy” oraz Massimiliano Allegriego. Wszyscy piłkarze Juventusu zawiedli na całej linii. Dziennikarze docenili jednak dwóch zawodników, w tym Arkadiusza Milika, który otworzył wynik już w 5. minucie meczu.

– Vlahović być może jest lepszym graczem, ale w piłce nożnej jest czynnik, o którym zbyt często się zapomina. Funkcjonalność – bycie odpowiednim człowiekiem dla konkretnego trenera i stylu gry – napisał portal tuttomercato.web, przyznając Milikowi ocenę 6,5. Wyżej oceniono tylko Mattię Perina. 

– Natychmiast poprowadził swój zespół do wyjścia na prowadzenie. Radził sobie nawet w najtrudniejszych chwilach – dodał serwis juventusnews24.com.

Pozytywnie o grze Milika wypowiadali się także dziennikarze „Eurosportu”, „Corriere della Sera” i „La Reppublica”. Od wszystkich serwisów napastnik otrzymał „siódemkę”. Nazywali go ponadto najjaśniejszym punktem swojej drużyny.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.