Sensacyjny powrót do Premier League! Chelsea łączona z byłym trenerem Tottenhamu!

Wciąż nie jest jasne, kto będzie prowadzić Chelsea w przyszłym sezonie. Frank Lampard jest tylko rozwiązaniem tymczasowym. Według „The Telegraph” klub prowadzi zaawansowane rozmowy z Mauricio Pochettino. 

Od początku kwietnia Chelsea jest prowadzona przez Franka Lamparda. Anglik zastąpił na stanowisku Grahama Pottera. Od nowego sezonu drużynę ma natomiast przejąć inny szkoleniowiec.

Głośny powrót

W ciągu ostatnich tygodni wielu uznanych trenerów było łączonych z objęciem „The Blues”. Przewijały się między innymi nazwiska Juliana Nagelsmanna czy Luisa Enrique, a nawet przebąkiwano o potencjalnym powrocie Jose Mourinho. Obecnie jednak sporo się mówi o finalizacji rozmów z Mauricio Pochettino.

Takie informacje przekazał przynajmniej dziennikarz „The Telegraph”. Jeszcze ciekawsze informacje w tej sprawie wyjawiła hiszpańska „Marca”. Tamtejsi dziennikarze utrzymują, że zatrudnienie Argentyńczyka jest już przesądzone. Zmienić może to tylko niespodziewany kataklizm.

Do ustalenia miały pozostać wyłącznie kwestie współpracy. Uzgodniono już finanse oraz długość kontraktu.

Xavi skomentował nieskuteczność Lewandowskiego. Jasne stanowisko Hiszpana

FC Barcelona mądrze rozegrała mecz z Atletico Madryt (1-0) i zgarnęła kolejne zwycięstwo w tym sezonie La Liga. Większość zawodników może sobie pogratulować dobrego spotkania. Niestety w tym gronie nie ma Roberta Lewandowskiego, który po raz kolejny nie trafił do bramki. Zmarnował także świetną okazję. Głos w sprawie Polaka zabrał na konferencji prasowej Xavi. 

 Blaugrana po gorszej serii ponownie wraca na dobre tory. Dzięki wygranej z Atletico Madryt (1-0) przewaga w ligowej tabeli nad drugim Realem wynosi już 11 punktów. Jedynego gola w niedzielny wieczór strzelił Ferran Torres.

„Był skuteczny”

Niestety dla polskich kibiców, ponownie do bramki rywali nie trafił Robert Lewandowski. Od połowy lutego 34-latek strzelił gola tylko w jednym spotkaniu La Liga. Głos w jego sprawie zabrał Xavi. Szkoleniowiec Blaugrany wciąż wierzy, że napastnik przełamie niemoc.

– Problemy Lewandowskiego ze strzelaniem goli? Dzisiaj Ferran Torres będzie najszczęśliwszy, a „Lewy” i Raphinha nieco mniej. Taka jest cecha napastników – powiedział na konferencji. 

– Robert był skuteczny przez dużą część sezonu, ale już nie jest. Bramki jednak przyjdą. Nie można zapominać, że to właśnie on jest najlepszym strzelcem w lidze – zaznaczył Hiszpan. 

Kolejną okazję do przełamania kryzysu Lewandowski będzie mieć w najbliższą środę. Wówczas rywalem FC Barcelony będzie Rayo Vallecano.

Karol Świderski powinien częściej grać w reprezentacji Polski? Prosta rada dla Santosa

Karol Świderski zbiera świetne recenzje w Charlotte FC. Dyrektor sportowy klubu chwali piłkarza oraz sugeruje, że jest za mało wykorzystywany w reprezentacji Polski. 

26-latek występuje w Charlotte od początku 2022 roku. „Świder” bardzo szybko wdarł się do podstawowego składu oraz został jednym z najważniejszych zawodników w drużynie. Regularnie zbiera dobre recenzje. W bieżącym sezonie ma na koncie dwa gole i dwie asysty w siedmiu występach.

Może dać więcej w kadrze

Pod szczególnym wrażeniem gry Polaka jest dyrektor sportowy Charlotte FC – Zoran Krneta. Wyszczególnił niektóre cechy, którymi napastnik wyróżnia się na boisku.

– Świderski jest bardzo dobrym i również specyficznym piłkarzem. Nie jest typową dziewiątką ani nie jest typową dziesiątką. Świetnie pasuje do niektórych rodzajów taktyki. Oprócz tego Świderski jest mądry, inteligentny. Posiada instynkt, który pozwala mu zrobić coś z niczego – oznajmił w „TVP Sport”.

Krneta poruszył także wątek wykorzystania walorów Świderskiego w reprezentacji Polski. Zdaniem dyrektora sportowego 26-latek wciąż może dać kadrze więcej, niż obecnie to pokazał.

– Karol pasuje do gry z Robertem Lewandowskim. Świderski nadaje się do gry z innym napastnikiem, ponieważ nie jest samolubny. Potrafi wyczuć, kiedy należy podać, a kiedy wyjść na pozycję. Pamiętam akcję z Walią na wyjeździe, gdy Świderski strzelił bramkę po bardzo dobrym podaniu od Lewandowskiego. Widać, że się uzupełniają na boisku. Szkoda, że Świderski na mundialu wystąpił tylko przez 45 minut. Uważam, że gdyby dostał większą szansę, gra Polski wyglądałaby lepiej. Według mnie wiodącą taktyką reprezentacji Polski powinna być gra dwoma napastnikami – stwierdził.

W drużynie narodowej Świderski także często pokazywał się z dobrej strony. Do tej pory ma na koncie 21 występów. Strzelił w nich 9 goli.

Xavi zapytał Lewandowskiego o powrót Messiego. Zdecydowane stanowisko Polaka

W Barcelonie wciąż tli się temat powrotu Leo Messiego na Camp Nou. Według katalońskiego „Sportu” Xavi miał odbyć rozmowy w tej sprawie ze swoimi najważniejszymi zawodnikami. W tym gronie był także Robert Lewandowski. 

Działacze FC Barcelony nie kryją się z tym, że pozostają w kontakcie z Leo Messim. Od kilku tygodni w mediach huczy o potencjalnym powrocie Argentyńczyka na Camp Nou. W tym celu mają opracowywać kolejne, coraz bardziej zawiłe plany. Wszystko i tak zależy od decyzji La Liga.

Jakie nastawienie?

Xavi nastawia się jednak, że Messiego uda się ponownie sprowadzić. Postanowił powoli przygotowywać grunt w szatni. Według katalońskiego „Sportu” Hiszpan odbył już rozmowy ze swoimi najważniejszymi piłkarzami. Przedstawił im między innymi etap negocjacji z 35-latkiem oraz swój pomysł na drużynę z nim w składzie.

Między innymi rozmówcą Xaviego miał być Robert Lewandowski. Polak jest nastawiony do powrotu Messiego pozytywnie. Wcześniej dał temu także wyraz, udzielając publicznej wypowiedzi.

– Lewandowski zdaje sobie sprawę, że w ataku brakuje talentu. Jego skuteczność byłaby lepsza, gdyby grał u boku Argentyńczyka – relacjonuje „Sport”.

Poza Polakiem szkoleniowiec Blaugrany miał rozmawiać jeszcze z Sergio Busquetsem, Markiem-Andre ter Stegenem i Ousmanem Dembele. Pierwszy z wymienionych wciąż nie jest pewny tego, czy zostanie na Camp Nou. Powrót Messiego może jednak ostatecznie rozwiązać tę kwestię w sposób pozytywny.

Erik ten Hag rozczarowany po porażce z Sevillą. „Tak być nie może. To niedopuszczalne”

Manchester United stracił szansę na kolejne trofeum w tym sezonie. „Czerwone Diabły” po wstydliwej porażce z Sevillą (0-3) odpadły z rozgrywek Ligi Europy. Erik ten Hag ostro podsumował grę swoich piłkarzy. 

Wczoraj doszło do rewanżowego spotkania w ćwierćfinale Ligi Europy między Manchesterem United a Sevillą. Pierwsze spotkanie skończyło się remisem (2-2), mimo dwubramkowego prowadzenia „Czerwonych Diabłów”.

„To niedopuszczalne”

W rewanżu United zawiodło na całej linii. Podopieczni Erika ten Haga nie strzelili ani jednego gola, za to dali sobie wbić aż trzy. Tym samym w dwumeczu polegli aż 2-5. Po ostatnim gwizdku gorzkich słów nie szczędził sam szkoleniowiec Manchesteru.

– Jeśli chce się zdobywać trofea i odnosić sukcesy, to potrzebuje się charakteru. Musimy być lepsi. Nie chodzi o umiejętności, ale właśnie o charakter, opanowanie, pragnienie, pasję. Sevilla miała większą wolę zwycięstwa, więcej pasji, więcej chęci, a tak być nie może. To niedopuszczalne – zaznaczył.

– Piłkarze muszą dawać z siebie wszystko. Wierzę w nich, ufam im, ale nie byli wystarczająco dobrzy. Nie byliśmy gotowi na ten mecz. To była świetna okazja, żeby coś wygrać, ale ją zmarnowaliśmy. Musimy mieć pretensję do siebie – dodał.

– W przeszłości pokazywaliśmy, że potrafimy się szybko podnieść. Robiliśmy to wiele razy: po 3:6 z Manchesterem City, po 0:7 z Liverpoolem, po 0:4 z Brentford. Mamy charakter i umiejętności mentalne, ale czasami ich nie pokazujemy. Standardy w takim klubie jak Manchester United muszą być wyższe – podsumował Holender. 

Michał Skóraś zachwycił we Florencji. Włoskie media pieją z zachwytu. „Diabeł”

Michał Skóraś zebrał świetne recenzje za swój występ przeciwko Fiorentinie w ćwierćfinale Ligi Konferencji (3-2). „La Gazzetta dello Sport” zachwyca się Polakiem najbardziej, spośród wszystkich zawodników.

Lech Poznań był wczoraj o krok od sprawienia gigantycznej sensacji. „Kolejorz” przegrał pierwszy mecz z Fiorentiną u siebie 1-4. We Florencji mistrzom Polski udało się wyrównać stan dwumeczu i w drugiej połowie prowadzili już 3-0. Niestety Włosi zdołali radę wbić jeszcze dwie bramki i, mimo zwycięstwa, Lech odpadł z rozgrywek.

„Diabeł”

Piłkarze Lecha zbierają teraz dobre recenzje za swój występ. W polskich mediach doceniane są nie tyle indywidualności, co drużyna, jako całokształt. Włosi z kolei przede wszystkim zachwycili się Michałem Skórasiem. „La Gazzetta dello Sport” wybrała go nawet piłkarzem meczu.

– Jest już w notesach, które mają znaczenie. Dośrodkowanie przy golu na 1:0, potem wypracował rzut karny. Diabeł – stwierdzono w dzienniku.

Wysoko oceniono także strzelców bramek – Afonso Sousę, Kristoffera Velde i Artura Sobiecha. Doceniono także Jespera Karlstroema.

– Zawsze widział wolnego kolegę z drużyny. Brawo, grał z jasnością i szybkością – czytamy o Szwedzie. 

Na wysoką ocenę zasłużył również szkoleniowiec Lecha. Włosi przyznali Johnowi van den Bromowi „siódemkę” i pochwalili jego pomysł na grę.

– Ma trzech-czterech świetnych piłkarzy i pomysły na grę. Lecha powalił pierwszy mecz. W każdym razie brawo – napisano pod adresem trenera. 

Piłkarz Legii zdecydowanie o finale Pucharu Polski. Chce rac i fajerwerków dla kibiców

Paweł Wszołek opowiedział się za kibicami Legii w sprawie finału Pucharu Polski. Zawodnik „Wojskowych” uważa, że na stadion powinny zostać wniesione między innymi race. „Jestem za tym, żeby były dopuszczone te rzeczy, których chcą kibice” – powiedział na kanale „Meczyków”.

Już 2 maja na PGE Narodowym Legia Warszawa zawalczy o Puchar Polski z obrońcą trofeum – Rakowem Częstochowa. Obie drużyny mają ochotę na zdobycie statuetki. Dla „Wojskowych” może to być jedyny tytuł w bieżącym sezonie, zaś dla „Medalików” szansa na zdobycie trzeciego PP z rzędu!

Dla kibiców

Do finałowego starcia zostało coraz mniej czasu. W tle z kolei toczy się gorąca dyskusja na temat opraw kibicowskich. Straż Pożarna dalej nie wydała zgody na wniesienie na trybuny dużych flag. Uderza to bezpośrednio w Legię Warszawa, której kibice mogą nawet zbojkotować mecz.

Paweł Wszołek w rozmowie z meczyki.pl odniósł się do tej sytuacji. Piłkarz „Wojskowych” wygłosił zdecydowane stanowisko i opowiedział się za kibicami.

– Po to jest mecz na Narodowym, żeby kibice mogli świętować ze swoimi barwami i flagami, a nawet fajerwerkami, czyli racami, bo uważam, że to dodaje uroku – stwierdził zawodnik. 

– Wielu chłopaków z zagranicy pokazywało mi mecze Legii z trybun i to robi wrażenie. Jeśli policja to przypilnuje, to nie szkodzi to widowisku, a uważam, że to pomaga. Jestem za tym, żeby były dopuszczone te rzeczy, których chcą kibice – dodał.

– Musi to być. I mam nadzieję, że będzie – podsumował Wszołek. 

Poważny dowód przeciwko Pawłowi Raczkowskiemu? Opublikowano skandaliczne nagranie

Zamieszanie wokół Pawła Raczkowskiego nie daje o sobie zapomnieć. W greckich mediach pojawiło się kilka dni temu nagranie, które rzekomo ma obciążać naszego arbitra. Obecnie obiega ono także polski internet. 

Jakiś czas temu Raczkowski miał sędziować mecz greckiej ekstraklasy. Wyznaczony został do starcia AEK-u Ateny z Arisem Saloniki. Na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania odsunięto go jednak od jego prowadzenia. Powodem była afera, do jakiej doszło na lotnisku.

Poważny dowód?

Wersji całego zajścia przedstawiono już kilka. Na pewno możemy stwierdzić, że między Pawłem Raczkowskim oraz jego sztabem doszło do spięcia z jednym z kibiców Panathinaikosu. Obecnie obie strony przerzucają się argumentami, jednak wciąż mamy wyłącznie słowo przeciwko słowu.

A przynajmniej było tak do niedawna. Kilka dni temu w greckich mediach pojawiło się bowiem nagranie, które mocno obciąża naszych arbitrów. Jeden z głosów obecnych w materiale wyraźnie grozi greckiemu kibicowi. Nie ma jednak wyraźnego dowodu, że był to głos jednego z naszych sędziów.

– Znajdę cię frajerze, skończysz, nie wiem… Znajdą całą twoją rodzinę, całą rodzinę i twojego, ku**a, synka pedała, kur**a. Grubego, ku**a, pedała. Lubisz w dupkę? Lubisz frajerze. Znajdą cię, ja nie jestem, ku**a, w ciemię bity. Dojdziemy do tego, skąd jesteście, frajerze. Nie obejdzie się to frajerze bez konsekwencji. Nie żartuję… – słychać na nagraniu. 

Źródło

Fatalne wieści ws. Bartosza Salamona. Znamy nieoficjalny wynik próbki B

Łukasz Wiśniowski przekazał najgorszy możliwy scenariusz ws. Bartosza Salamona, podejrzanego o stosowanie niedozwolonych substancji. Z informacji dziennikarza wynika, że kolejna próbka potwierdza obecność dopingu w organizmie zawodnika. 

3 kwietnia internet obiegła informacja o pozytywnym wyniku badania antydopingowego u jednego z zawodników Lecha Poznań po meczu z Djurgardens w Lidze Konferencji. Choć klub nie podał nazwiska podejrzanego o branie dopingu zawodnika, to szybko okazało się, że jest nim Bartosz Salamon.

Jak się okazało w jego organizmie wykryto substancję, stosowaną w leczeniu nadciśnienia. Wedle dostępnych informacji nie przynosi ona żadnych korzyści w kwestiach wydolnościowych. Może jednak wypłukiwać inną zabronioną substancję.

Koniec złudzeń?

UEFA postanowiła zawiesić już Salamona na trzy miesiące. Wszelkie wątpliwości mogła natomiast rozwiać próbka B. Gdyby dała ona wynik negatywny, zawodnik byłby oczyszczony z zarzutów o stosowanie dopingu. Według Łukasza Wiśniowskiego niestety ona także miała przynieść pozytywny rezultat.

– Z tego, co słyszałem, próbka B potwierdza to, co było w próbce, a więc ten minimalny powód do optymizmu, którym niektórzy budowali narrację przez ostatnie tygodnie, trzeba będzie wyrzucić do kosza i należy poczekać, jaka ta decyzja będzie ostatecznie – powiedział Wiśniowski w „Misji Futbol”.

– Sprawa w takich tematach zawsze jest bardzo trudna. Z jednej strony możesz dawać wiarę komuś, kogo znasz, kogo cenisz, komu ufasz i lubisz, a z drugiej strony masz dowód – dodał.

Salamon został zawieszony przez UEFĘ tuż przed pierwszym meczem Lecha Poznań z Fiorentiną w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy (1-4). Bez reprezentanta Polski w składzie „Kolejorz” zremisował w niedzielę z Legią Warszawa 2-2. W nadchodzący czwartek również bez niego zmierzy się ponownie z „Violą” w rewanżu LKE we Florencji.

Bayern Monachium przyznaje się do błędu. Sadio Mane na wylocie z klubu!

Przygoda Sadio Mane z Bayernem Monachium może się szybko zakończyć. Florian Plettenberg uważa, że działacze klubu będą chcieli sprzedaż Senegalczyka. To pokłosie jego zachowania po meczu z Manchesterem City (0-3) w Lidze Mistrzów.

Bawarczycy otrzymali solidne lanie od ekipy Pepa Guardioli. Pod koniec meczu na murawie starli się ze sobą zawodnicy Bayernu – Leroy Sane i Sadio Mane. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, sprzeczka przeniosła się do szatni. Senegalczyk miał tam uderzyć kolegę w twarz.

Za swoje zachowanie Mane został ukarany karą finansową, a dodatkowo odsunięto go od składu na mecz z Hoffenheim w Bundeslidze. We wspomnianym spotkaniu Bayern ponownie rozczarował, wyciągając zaledwie remis (1-1).

Szybki koniec?

Kolejne kontrowersje oraz słaba forma, jaką prezentuje Mane, skutkują powstawaniem plotek na temat jego przyszłości. Dziennikarz niemieckiego oddziału „Sky Sport”, Florian Plettenberg uważa, że działacze Bayernu będą chcieli sprzedać Senegalczyka przy najbliższej okazji. Ta nadarzy się najprędzej latem.

– Z tego, co słyszałem, Bayern zrobi wszystko, aby latem pozbyć się Sadio Mane. Ze sportowego punktu widzenia Thomas Tuchel nie ma żadnych planów wobec piłkarza, ponieważ nie pasuje on do jego systemu – poinformował Plettenberg. 

– To jest moja informacja. Zawodnik jest oceniany wewnątrz klubu bardzo krytycznie. Podpisanie kontraktu z Mane postrzegane jest jako wielki błąd, zwłaszcza z jego pensją – dodał.

– Przekracza ona 20 milionów euro brutto rocznie. Po jego rozczarowujących występach na Saeberner Strasse krąży żart o tym, że Bayern pozyskał brata bliźniaka Mane, a nie piłkarza Liverpoolu – podsumował.

Jakub Kosecki uważa, że nadal może podbić Ekstraklasę. „Mogę się założyć o wszystko, co mam”

Jakub Kosecki nie daje o sobie zapomnieć. Były piłkarz Legii Warszawa uważa, że wciąż ma wszystko, aby za kilka miesięcy być jednym z najlepszych piłkarzy w Ekstraklasie. 

Obecnie „Kosa” gra w barwach KTS-u Weszło, który jest na ostatniej prostej do awansu do IV ligi. Wcześniej przez lata grał jednak na poziomie Ekstraklasy, głównie w barwach Legii. Po drodze zaliczył także epizod w Cracovii. W swoim ostatnim sezonie był natomiast głównie rezerwowym. Zaliczył tylko sześć występów, w których nie zdobył ani gola, ani asysty.

Wciąż może być najlepszy?

Mimo kiepskiego pożegnania z Ekstraklasą Kosecki uważa, że nadal ma umiejętności do grania na najwyższym poziomie. 32-latek jest przekonany, że mógłby zostać jednym z najlepszych skrzydłowych w lidze. Potrzebowałby do tego zaledwie kilku miesięcy drużynie pokroju Legii Warszawa czy Pogoni.

– Nie chcę nikogo oceniać, ale daj mi pół roku w Legii czy Pogoni, a będę jednym z najlepszych skrzydłowych w Ekstraklasie. Mogę się założyć o wszystko, co mam. Jeśli za siedem-osiem miesięcy tak nie będzie, to oddaje to – stwierdził na łamach „Onetu”. 

Kosecki przy okazji nie omieszkał uderzyć w ogół polskiej piłki. Zaatakował działaczy klubów, a nawet… zlekceważył występy Lecha Poznań w Lidze Konferencji Europy.

– Mnie się nie chce nikomu nic udowadniać. Niech zostanie tak, jak jest. Niech ci, co grają, uważają, że są najlepsi. Niech prezesi, menadżerowie też uważają, że są najlepsi. Niech tak zostanie – przyznał.

– Mnie nie obchodzi, że Lech gra w Pucharze Biedronki i wygrywa z rezerwami jakiejś tam drużyny. Mnie obchodzi Liga Mistrzów i Liga Europy. Tam pokazaliśmy, że jesteśmy niczym – podsumował 32-latek.

Pogba może ekspresowo odejść z Juventusu. Francuz na celowniku… szejków!

Paul Pogba może wkrótce ponownie odejść z Juventusu. Według medialnych doniesień, Francuz znalazł się na celowniku Al-Nassr. W klubie mógłby stworzyć duet z Cristiano Ronaldo. 

Szejkowie z Arabii Saudyjskiej marzą o zbudowaniu składu gwiazd. W Al-Nassr już teraz występuje Cristiano Ronaldo, którego zakontraktowanie było ogromnym wydarzeniem. Działacze wciąż mają jednak wielkie plany.

Środek pełen gwiazd

Zdaniem zagranicznych dziennikarzy obecnie priorytetem Al-Nassr jest wzmocnienie środka pola. Tam mogłyby występować prawdziwe gwiazdy światowej piłki. Od kilku tygodni mówi się, że szejkowie kuszą Lukę Modricia. Chorwat na razie zdaje się jednak nie wybierać nigdzie z Realu Madryt.

Inaczej ma się sytuacja z drugim celem transferowym klubu, którym jest Paul Pogba. Francuz przebywa obecnie trudne chwile w Juventusie, do którego wrócił na początku sezonu 2022/23. Do tej pory wystąpił jednak tylko w trzech spotkaniach.

Dziennikarz Rudy Galletti twierdzi, że wkrótce Juventus może otrzymać ofertę za pomocnika. Wiele również wskazuje, że Włosi poważnie rozważą tę ofertę.

Paulo Sousa skrytykował Massimiliano Allegriego. Jest odpowiedź trenera Juventusu!

Massimiliano Allegri postanowił odnieść się do niedawnej wypowiedzi Paulo Sousy. Szkoleniowiec Juventusu odpowiedział Portugalczykowi podczas konferencji prasowej przed meczem z Sassuolo. 

Sousa obecnie prowadzi 15. drużynę tego sezonu Serie A – Salernitanę. Klub prowadzi od kilku tygodni. Przed meczem Juventusu ze Sportingiem w Lidze Europy stwierdził, że Portugalczycy mogą wyeliminować „Starą Damę” z rozgrywek. Włosi wygrali jednak 1-0.

– Juventus jest typową drużyną Massimiliano Allegriego, trenera o wielkiej renomie, który zawsze jest skoncentrowany przede wszystkim na wyniku. To podstępny zespół, może się wydawać, że oddaje inicjatywę, ale potem zaskakuje atakami z kontry. Wierzę jednak, że Sporting wyeliminuje Juventus z Ligi Europy – przyznał szkoleniowiec Salernitany w rozmowie z „Record”. 

Jasna odpowiedź

Allegri odniósł się do słów byłego selekcjonera reprezentacji Polski podczas konferencji prasowej przed meczem z Sassuolo. Zachowanie Portugalczyka nazwał „nieeleganckim”.

– Myślę, że to nieeleganckie, żeby mówić o stylu innej drużyny, to brak szacunku. Ale najwyraźniej są trenerzy, którzy potrafią zarządzać jednocześnie swoim zespołem i innymi – oznajmił z przekorą trener Juventusu. 

Choć „Bianconerri” wygrali 1-0, to Sporting wciąż zachowuje szanse na awans. Rewanż odbędzie się w najbliższy czwartek.

Hakimi załatwił żonę w kwestii podziału majątku. Cały swój dorobek… przekazał mamie

Żona Achrafa Hakimiego wystąpiła o rozwód. Kobieta domaga się także podziału majątku. Problemem może być jednak… brak intercyzy. 

Od dłuższego czasu w mediach jest głośno o oskarżenia, jakie ciążą na Hakimim. 24-latek jest podejrzany o gwałt. Sprawa dotyczy sytuacji sprzed około dwóch miesiąca, kiedy to Marokańczyk miał napastować seksualnie kobietę we własnym domu na przedmieściach Paryża.

Intercyza

Sytuacja wywołała spory szok, choć nadal nie znamy jej finału. Zdecydowane kroki wobec Hakimiego podjęła natomiast jego żona. Hiby Abouk, bo o niej mowa, postanowiła złożyć papiery rozwodowe. 36-latka domaga się jednocześnie… podziału majątku zawodnika PSG. Małżeństwo nie spisało intercyzy przed ślubem, wobec czego ich majątki są rozdzielne.

Co jednak najciekawsze, według zagranicznych źródeł, Abouk miała dowiedzieć się w sądzie, że konta Marokańczyka są puste, a on sam nie posiada żadnego majątku. 24-latek miał wszystko przepisać na swoją mamę. To ona posiada obecnie wszelkie prawa do fortuny piłkarza PSG.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.