Arkadiusz Milik zmarnował „setkę” w meczu z Interem. Tragiczne pudło Polaka [WIDEO]

Za Arkadiuszem Milikiem trudny wieczór w Pucharze Włoch. Polak zmarnował stuprocentową okazję w meczu z Interem Mediolan. 

Napastnik wrócił do gry po po ponad dwóch miesiącach. W niedawnym spotkaniu z Hellasem Werona Polak zaliczył godzinny występ, za który zebrał niezłe recenzje we włoskiej prasie. „Stara Dama” wygrała wówczas 1-0.

Wczorajszy mecz z Interem w Pucharze Włoch Milik zaczął jednak na ławce rezerwowych. Wszedł na boisko jeszcze przy wyniku 0-0 w okolicach 74. minuty. Mógł stać się szybko bohaterem Juventusu, kiedy idealnie piłkę wyłożył mu Juan Cuadrado. Wystarczyło, aby 27-latek dostawił tylko nogę i skierował piłkę do siatki. Fatalnie jednak przestrzelił i nie trafił nawet w bramkę.

[Sytuację możecie obejrzeć w 1:37]

Robert Lewandowski zdradził kulisy odejścia z Bayernu. Podał główny powód swojej decyzji

Robert Lewandowski po miesiącach od swojego transferu do FC Barcelony wypowiedział się o odejściu z Bayernu Monachium. Polski napastnik przyznał, że obawiał się zatracenia radości płynącej z gry w piłkę. Dlatego chciał zmiany otoczenia. 

Ubiegłego lata Lewandowski odszedł z Bayernu Monachium do FC Barcelony. Obecnie 34-latek zadomowił się już w lidze hiszpańskiej, w której strzelił 17 goli w 23 występach. Łącznie dla Blaugrany zdobył już 27 bramek.

Prawda

Choć Lewandowski otwarcie mówił o chęci zmiany klubu, to i tak jego transfer wywołał spore emocje. Po kilku miesiącach, gdy kurz już opadł, Polak postanowił opowiedzieć o kulisach swojej decyzji na łamach „Bilda”. Wyznał między innymi, ze gra w Bayernie stała się dla niego w pewnym momencie obowiązkiem, a nie przyjemnością.

– Julian Nagelsmann nie był jednym z powodów, dla których odszedłem. Po prostu wówczas czułem, że mogę stracić radość z futbolu, jeśli dłużej zostałbym w Bayernie. Oczywiście, nadal chodziłem do pracy, ale raczej dlatego, że był to obowiązek, a nie przyjemność – mówił w rozmowie z niemieckimi dziennikarzami Lewandowski. 

– Nie chciałem tego uczucia, nie było dobre ani dla klubu, ani dla mnie. Zawsze miałem w głowie, by zagrać też w innej lidze. Byłem w Niemczech bardzo długo, ciekawiła mnie szansa poznania nowego języka i chęć własnego rozwoju – dodał.

Lewandowski wyznał również, z którym trenerem pracowało mu się w Monachium najlepiej. Bez zaskoczenia postawił na Hansiego Flicka. Za kadencji obecnego selekcjonera reprezentacji Niemiec nasz napastnik przeżywał swój prime.

– Miałem swój najlepszy czas u Hansiego Flicka. Wygraliśmy wszystko. Spełniłem marzenie o triumfie w Lidze Mistrzów. Po prostu szliśmy naprzód, niezależnie od tego, z kim akurat graliśmy. To był świetny, wspaniały czas – ocenił.

Pogoń Szczecin gra… najwięcej w Ekstraklasie. Komiczna wypowiedź trenera „Portowców” [WIDEO]

Gdy trwała przerwa reprezentacyjna, większość polskich klubów rozgrywała mecze towarzyskie, aby nie wypaść z rytmu meczowego w trakcie sezonu. Większość, ale nie Pogoń Szczecin. Wytłumaczenie na taki stan rzeczy znalazł trener „Portowców”. 

W marcu odbyło się kilka sparingów z udziałem polskich klubów. Głównie grały one przeciwko sobie. Na takie pomysły wpadły między innymi Raków Częstochowa, który zagrał z Górnikiem Zabrze (1-3), czy Legia Warszawa, która kontrolnie zmierzyła się z GKS-em Katowice (3-0).

Najwięcej meczów w Polsce?

Taką samą drogą nie podążyła jednak Pogoń Szczecin, który nie zagrała żadnego meczu w trakcie przerwy reprezentacyjnej. Kibice byli takim stanem rzeczy zaniepokojeni. Dziennikarze natomiast postanowili skierować pytania do trenera „Portowców” – Jensa Gustafssona.

Szwed postanowił odpowiedzieć, skąd wzięła się taka sytuacja. 44-latek wyliczył, że jego zespół… rozegrał w tym sezonie najwięcej meczów spośród wszystkich drużyn w Ekstraklasie. Licząc również Lecha Poznań, który awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy.

– Jeśli jesteśmy zainteresowani statystykami i liczbami, to myślę, że jeśli ktoś podliczy nasze wszystkie rozgrywki, w tym gry wewnętrzne, to okaże się, że żaden zespół z ligi nie grał tak często jak Pogoń – oznajmił pewnie na konferencji prasowej. 

– Moją decyzją było, że nie zagramy meczu sparingowego w tej przerwie. Po pierwsze dlatego, że wielu zawodników pojechało na kadrę, po drugie dlatego, że część zawodników zagrała w meczu drugiej drużyny – dodał.

Zaskakująca decyzja „Eleven Sports”. Legendarny duet skomentuje mecz w Ligue 1

Dzisiejsze spotkanie Stade Rennais z RC Lens w „Eleven Sports” skomentuje nietypowy duet. Usłyszeć będziemy mogli Tomasza Jarońskiego wraz z Krzysztofem Wyrzykowskim. 

Dziś o 21:00 w Ligue 1 Lens Przemysława Frankowskiego będzie miało okazję na nadrobienie straty do Olympique Marsylii. Rywalem ekipy reprezentanta Polski będzie Stade Rennais, które również liczy na 3 punkty i kontynuowanie pogoni za czubem tabeli.

Nietypowy komentarz

Wielkie emocje ubarwi kibicom zaskakujący duet komentatorski w „Eleven Sports”. Stacja postanowiła bowiem postawić na legendy branży, czyli Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego. Obaj są doskonale znani z komentowania Tour de France w Eurosporcie, a także biathlonu. Nigdy nie mieli jednak okazji do skomentowania meczu piłkarskiego.

Dziś natomiast taką szansę otrzymają. „Eleven Sports” postanowiło przygotować niespodziankę dla kibiców z okazji Prima Aprilis.

Złe informacje dla kibiców Legii Warszawa. Lider może po sezonie odejść z klubu

Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl przedstawił najnowsze informacje o negocjacjach Legii z Josue. Według ustaleń dziennikarza rozmowy nie toczą się po myśli „Wojskowych”. Sytuacja miała na razie stanąć w miejscu. 

Klub z Łazienkowskiej myśli powoli o przyszłym sezonie. Legia rozgląda się na rynku transferowym za potencjalnymi wzmocnieniami, ale przy okazji rozmawia ze swoimi obecnymi piłkarzami, którym wygasają kontrakty.

Co z liderem?

Jednym z tych, z którymi „Wojskowi” chcą przedłużyć umowę jest Josue. Portugalczyk po sezonie stanie się wolnym zawodnikiem. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl przekazał, że rozmowy z nim rozpoczął już Jacek Zieliński. Niestety dla kibiców nie miał dobrych wieści.

– Dwa tygodnie temu Jacek Zieliński rozmawiał z agencją menedżerską Josue. Nie ma dobrych wiadomości dla fanów z Łazienkowskiej, bo po prostu ta sytuacja stoi w miejscu – oznajmił w „Piłkarskim Salonie”.

– Josue wie, że następny kontrakt będzie prawdopodobnie jego ostatnim na poziomie lukratywnym. I rozgląda się za taką, która pewnie ustawiałby go do końca życia. Czy Legia może mu taką zaproponować? Może mu zaoferować bardzo wysoką i bardzo dobrą, ale czy są kierunki, którą mogą mu dać powyżej miliona euro rocznie? Pewnie tak, natomiast takiej oferty nie ma – dodał dziennikarz. 

– Dwa miesiące temu rozmawiałem z Jackiem Zielińskim i dał jasno do zrozumienia: „My nie będziemy wiecznie czekać na Josue, bo musimy zabezpieczyć się na tej pozycji – podsumował.

Sensacyjne wieści o powrocie Messiego do Barcelony. Klub zaczął „ofensywę”?

Nie milkną echa o potencjalnym powrocie Leo Messiego do FC Barcelony. Według „Mundo Deportivo” Blaugrana miała już nawet przystąpić do ofensywy w tym temacie. 

Argentyńczyk obecnie jest związany kontraktem z PSG. Jego umowa wygasa jednak w czerwcu. Paryżanie chcą ją odnowić, jednak sam 35-latek jeszcze się na to nie zdecydował. Nie wiadomo zatem, jaka czeka go przyszłość.

Ofensywa

Już od wielu miesięcy w mediach pojawiają się informacje, że Messi chciałby wrócić na Camp Nou. W klubie także przyjęliby go z otwartymi ramionami. „Mundo Deportivo” pisze, że cała sytuacja jest traktowana przez działaczy bardzo poważnie. Na okładce magazynu napisano wręcz o „ofensywie”.

– Różne osoby zaczęły pociągać za sznurki, by przekonać Leo do powrotu do domu. Barcelona naciska i na Messiego, i na jego ojca, by obaj uznali były klub za idealne miejsce do gry po 1 lipca – piszą dziennikarze. 

W gazecie czytamy także, że doszło już do pierwszym spotkań działaczy z otoczeniem Messiego. Joan Laporta miał spotkać się między innymi z ojcem zawodnika, w celu przełamania pierwszych lodów. Co więcej, stały kontakt z 35-latkiem utrzymuje Xavi. Hiszpan myśli już, jak dobrze wkomponować mistrza świata do swojego zespołu.

Na powrót Messiego nie są otwarci tylko działacze, ale i zawodnicy. Problemem pozostają natomiast kwestie finansowe. Barcelona wciąż boryka się z kłopotami w tej kwestii.

– Klub przyznaje, że jeśli miałoby dojść do powrotu Messiego, to dlatego, że piłkarz zgodziłby się na zaakceptowanie niskiego kontraktu. Zrekompensować miałby mu to udział w dochodach, które wygenerowałby jego powrót – napisano. 

Stanowcza opinia byłego kadrowicza nt. Lewandowskiego. „Stał się bezkarny”

Bardzo mocnej oceny Roberta Lewandowskiego dokonał Radosław Kałużny. Zdaniem byłego reprezentanta Polski napastnik FC Barcelony „został rozpuszczony” przez media. 

34-latek przeżywa kryzys skuteczności. Podczas marcowego zgrupowania kadry nie trafił do bramki ani w meczu z Czechami, ani z Albanią. Podobnie sytuacja ma się w klubie, gdzie także notuje kiepskie występy.

„Zagłaskany”

Mecz z Albanią Polacy wygrali zaledwie 1-0, a zwycięskiego gola strzelił Karol Świderski. Napastnik Charlotte został bohaterem „Biało-Czerwonych”, a media nie szczędziły mu pochwał. Inaczej było w przypadku Lewandowskiego.

– Wydaje mi się, że kiepską robotę zrobiły media. Zagłaskały Lewandowskiego. Przez lata właściwie nikt z dziennikarzy nie odważył się na choćby delikatną krytykę Roberta. Gdy zagrał słabo lub źle, wina zawsze leżała po stronie kogoś innego. Ofiara zawsze się znalazła. A to trener, a to reszta drużyny, a to pogoda – ocenił Radosław Kałużny. 

– Mam prawo mieć swoje zdanie. A ono w sprawie Roberta jest takie, że został rozpuszczony. Poczuł się na tyle pewnie, stał się wręcz bezkarny, z resztą „adwokatów” ślepo go broniących – dodał.

– Nadal jest napastnikiem światowej klasy, ale w jego ocenie bądźmy uczciwi. Od nadmiaru lukru każdego zemdli – skwitował były reprezentant Polski.

 Lewandowski będzie mieć okazję do poprawienia swoich statystyk w najbliższą sobotę. Jego FC Barcelona zagra tego dnia z Elche.

Świetne wieści dla kibiców ws. meczu Lecha z Fiorentiną! Chodzi o transmisję

Dwa tygodnie dzielą nas od pierwszego meczu Lecha Poznań w ćwierćfinale Ligi Konferencji. „Kolejorza” czeka trudne zadanie, gdyż zmierzy się z Fiorentiną. Kibice będą mogli śledzić mecz w otwartej telewizji. 

Lech już teraz zanotował historyczny wynik w europejskich pucharach. Poznaniacy w XXI wieku są pierwszym polskim zespołem, który wygrał na wiosnę dwumecz w rozgrywkach UEFA.

Mecz dostępny!

Po drodze do ćwierćfinału „Kolejorz” pokonał już Bodo/Glimt i Djurgardens. Szczególnie w tym drugim dwumeczu zaprezentował się z bardzo dobrej, dojrzałej strony. Podopieczni Johna van den Broma za dwa tygodnie zmierzą się z Fiorentiną.

13 kwietnia odbędzie się pierwsze spotkanie z dwumeczu. Na Bułgarską przyjedzie wówczas włoska ekipa. Tydzień później w rolę gościa wcieli się Lech, który to poleci do Florencji.

Oba mecze oglądać będzie można na antenie „Viaplay”, która transmituje rozgrywki Ligi Konferencji. Do tej pory domowe mecze Lecha były także pokazywane w „Telewizji Polskiej”. W kwestii pierwszego meczu z Fiorentiną obie strony nie mogły jednak przez długi czas dojść do porozumienia.

W czwartek ogłoszono natomiast, że udało się pozytywnie zakończyć rozmowy. „TVP Sport” pokaże pierwsze starcie Lecha z Fiorentiną, więc obejrzeć będzie je mógł każdy Polak, zamieszkujący na terenie kraju. Początek meczu zaplanowano na 21:00.

Mocne słowa legendy pod adresem Cristiano Ronaldo. „Ja wygrałem MŚ, a on nie”

Frank Leboeuf, były francuski piłkarz, regularnie krytykował Cristiano Ronaldo. Fani Portugalczyka postanowili zaczepić eksperta po tym, jak 38-latek dobrze zaprezentował się podczas marcowego zgrupowania reprezentacji. Ten nie pozostał im dłużny i puściły mu nerwy. 

Obecnie Cristiano Ronaldo występuje w Arabii Saudyjskiej. Podczas mundialu w Katarze gwiazdor rozwiązał kontrakt z Manchesterem United i trafił do Al-Nassr. Stał się tym samym z miejsca największą gwiazdą tamtych rozgrywek.

„Wygrałem MŚ, a on nie”

Przy okazji transferu Portugalczyka gorzkich słów nie szczędził mu Leboeuf. Były piłkarz, a obecnie ekspert „ESPN” często krytykował 38-latka. Fani Ronaldo postanowili zaczepić Francuza po tym, jak ich ulubieniec dobrze zaprezentował się w marcowych meczach reprezentacji.

Ronaldo strzelił dwa dublety w spotkaniach z Liechtensteinem i Luksemburgiem. Kibice pisali wówczas do Leboeufa i podkreślali skuteczność, jaką wciąż prezentuje kapitan Portugalii, mimo gry w Arabii. Ten nie pozostał im dłużny.

– Krytycy mówili, że nic nie rozumiem, że Ronaldo pokazał nam, iż w „ESPN” nic nie wiemy o piłce. Że nigdy nie będę na poziomie Ronaldo – odpowiedział ekspert w krótkim filmiku. 

– Cóż, mieli rację. Nigdy nie byłem na jego poziomie. Ja wygrałem mistrzostwo świata, a on nie – stwierdził.

Nowy kandydat do rozegrania sparingu z Polską. Silna drużyna z Ameryki chętna do gry

Pojawił się kolejny kandydat do rozegrania sparingu z reprezentacją Polski w czerwcu. Według „El Tiempo”, jeśli nie uda się zmierzyć z Niemcami, „Biało-Czerwoni” mogą zagrać z zespołem z Ameryki Południowej.

Reprezentacja Polski ma za sobą dwa pierwsze mecze pod wodzą Fernando Santosa. Na rozpoczęcie eliminacji Euro 2024 przegraliśmy z Czechami w Pradze (1-3). W drugim z kolei wygraliśmy z Albanią (1-0).

Z kim sparing?

Kolejny mecz w ramach eliminacji zagramy w czerwcu z Mołdawią. Na tym samym zgrupowaniu rozegramy także mecz towarzyski. Według wszelkich informacji rywalem drużyny Fernando Santosa będzie kadra Niemiec. Brakuje jednak oficjalnego potwierdzenia tego spotkania.

W przypadku braku porozumienia z naszymi zachodnimi sąsiadami możemy zagrać mecz z ekipą z Ameryki Południowej. Zdaniem dziennikarzy „El Tiempo” chętna na taki sparing jest Kolumbia. Poza Polską rozważana jest także opcja gry z Serbią.

Ostatni raz z tą drużyną mierzyliśmy się jeszcze za kadencji Adama Nawałki podczas mundialu w Rosji w 2018 roku. Wówczas przegraliśmy 0-3 i pogrzebaliśmy swoje szanse na wyjście z grupy.

Spadek reprezentacji Polski w rankingu FIFA. Zmiany również na szczycie

Marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski to już historia. Wkrótce zaktualizowany zostanie natomiast ranking FIFA. „Biało-Czerwoni” spadną w nim ze swojej dotychczasowej pozycji. Roszady szykują się także na szczycie. 

Fernando Santos zaliczył swoje debiutanckie zgrupowanie w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Pod wodzą Portugalczyka przegraliśmy pierwszy mecz eliminacyjny Euro 2024 z Czechami (1-3). W drugim natomiast udało się wygrać z Albanią (1-0) na Stadionie Narodowym po bramce Karola Świderskiego.

Roszady w rankingu

Zwycięstwo nad Albańczykami nie wystarczy jednak do utrzymania miejsca w rankingu FIFA, które po mundialu w Katarze zajmowali Polacy. Do tej pory znajdowaliśmy się na 22. pozycji. Na początku kwietnia zestawienie zostanie zaktualizowane i w nim „Biało-Czerwoni” mają spaść o jedną lokatę.

Roszady mają się także przydarzyć na samym szczycie rankingu. Z pierwszego miejsca spadnie Brazylia, którą zastąpi Argentyna. „Albicelestes” w marcu rozegrali dwa spotkania – z Panamą (2-0) i Curacao (7-0). „Canarinhos” spadną na trzecie miejsce, zaś wiceliderem zostanie Francja.

Nasi rywale w eliminacjach Euro 2024 będą sklasyfikowani pod nami. Czesi zajmą 38. miejsce. Pod nimi zobaczymy kolejno: Albanię (68), Wyspy Owcze (125) i Mołdawię (171).

TOP10 rankingu FIFA (kwiecień 2023):

1. Argentyna (+1) – 1840,91

2. Francja (+1) – 1838,44

3. Brazylia (-2) – 1834,14

4. Belgia – 1792,54

5. Anglia – 1792,43

6. Holandia -1731,22

7. Chorwacja – 1730,02

8. Włochy – 1713,66

9. Portugalia – 1707,21

10. Hiszpania – 1682,85

Polska i rywale:

23. Polska (-1) – 1553,76

38. Czechy – 1495,04

68. Albania (-2) – 1344,95

125. Wyspy Owcze (-2) – 1138,98

171. Mołdawia (+3) – 972,91

Gavi gwiazdorzył na zgrupowaniu reprezentacji. Koledzy skarżyli się na 18-latka

Niepokojące wieści w sprawie Gaviego przekazuje portal „Relevo”. Z relacji dziennikarzy wynika, że 18-latek miał sprawiać problemy podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Hiszpanii. Koledzy z drużyny mieli być już zirytowani zachowaniem młodego pomocnika. 

Gavi rośnie na bardzo dobrego zawodnika. Już teraz jest jednym z liderów FC Barcelony. W bieżącym sezonie rozegrał dla Blaugrany 37 meczów, w których strzelił 2 gole i dołożył 5 asyst.

Jest także ważnym zawodnikiem w reprezentacji Hiszpanii. Pojawił się na jej ostatnim zgrupowaniu, kiedy „La Roja” wygrała z Norwegią (3-0) i przegrała ze Szkocją (0-2).

Gwiazdorzy?

Dziennikarze „Relevo” alarmują jednak, że w trakcie zgrupowania 18-latek sprawiał kłopoty. Skarżyć się mieli na niego koledzy, między innymi Alvaro Morata, który zwrócił mu uwagę na zbyt ostre wejścia na treningu. Słowa starszego zawodnika przeszły mu jednak koło uszu.

Reszta zespołu oraz sztabu szkoleniowego reprezentacji miała być także niezadowolona, gdy Gavi odmówił rozdawania autografów. Piłkarz wymigał się twierdząc, że boli go głowa. Pod presją 18-latek finalnie zgodził się na spotkanie z kibicami, jednak cała sytuacja wywołała spore zamieszanie.

Zawodnik Barcelony pojawił się na miejscu już po tym, jak inni wyznaczeni zawodnicy (Rodri, Dani Olmo i Jose Gaya) skończyli rozdawać swoje autografy. Z tego powodu kolejka musiała ustawić się ponownie, co nie spodobało się innym piłkarzom. Gavi miał zresztą usłyszeć ich niezadowolenie osobiście.

Neymar stracił fortunę w dwie godziny. Wszystko odbyło się na streamie [WIDEO]

Neymar, niczym typowy Brazylijczyk, poza piłką nożną lubuje się w innych rozrywkach. Gwiazdor PSG nie kryje swojego zamiłowania do hazardu. Podczas wczorajszej gry w pokera nie poszło mu jednak najlepiej i stracił aż milion euro. 

 31-latek bardzo lubi grać w karty i myśli o karierze zawodowego pokerzysty. Póki co nie dopisuje mu natomiast szczęście. We wtorek ponownie nie poszło mu najlepiej.

Wczoraj na Twitchu Neymar transmitował swój udział w turnieju pokerowym. Niestety w ciągu dwóch godzin stracił blisko milion euro. Na początku zdawał się być mocno przejęty całą sytuacją. Później jednak przyjął ją z uśmiechem, na ustach.

Zaskakujące wyznanie piłkarza Legii. Chce zawalczyć we freak fightach!

Dominik Hładun na co dzień występuje w Legii Warszawa. Bramkarz trenuje także sporty walki. W rozmowie z „TVP Sport” nie ukrywał, że chciałby się kiedyś sprawdzić w klatce i nie wyklucza wystąpienia na jednej z gal freak fightowych. 

W dzieciństwie Hładun przede wszystkim skupiał się na trenowaniu boksu. Ostatecznie postawił na piłkę nożną, jednak ze sportów walki nie zrezygnował. Jako zawodnik Legii wciąż aktywnie uprawia wspomniany sport.

Wystąpi na gali?

Golkiper udzielił ostatnio wywiadu „TVP Sport”. Przyznał, że jego rodzina jest silnie związana z boksem. Jego samego zniechęciła jednak mała rywalizacja na szczeblu juniorskim.

– Rodzina jest związana z boksem. Mój tata, brat i wujek trenowali boks. Wszyscy mają za sobą mniejsze czy większe kariery. Sam też kiedyś próbowałem. Zniechęcało mnie jednak to, że w młodym wieku można tylko ćwiczyć, za to nie jeździ się na zawody. Szybko przekwalifikowałem się na piłkę – opowiedział Hładun. 

– Mam podstawy, ale cały czas szlifuję umiejętności w trakcie zajęć indywidualnych. W Warszawie zapisałem się do Legia Fight Club i raz w tygodniu pracuję z trenerem. Nie ma sparingów, zachowujemy bezpieczeństwo, ale pracuję na tarczach i uderzam w worek. Mogę się w ten sposób wyżyć i oczyścić głowę – dodał.

Bramkarz nie ukrywa, że w przyszłości chciałby wystąpić na jednej z gal freak fightowych. Zaznaczył jednak, że gdyby do tego doszło, to dopiero po zakończeniu piłkarskiej kariery.

– Mógłbym mieć kłopot z wpisaniem się w ten klimat, bo nie jestem idealnym generatorem dymów. Jednak chciałbym się kiedyś sprawdzić w klatce! Może być nawet ta rzymska i bez limitu czasowego. Do momentu, aż ktoś padnie – przyznał.

– Wejście do klatki z pewnością wywołuje inne emocje. Miło byłoby się sprawdzić w trakcie takiego wydarzenia. Temat mógłby się stać realny po zakończeniu kariery, ale nie wiem czy wtedy freak fighty będą jeszcze istniały. Może do tego czasu to już się znudzi ludziom? Na razie pozostaje mi oglądanie takich gal – podsumował zawodnik Legii. 

Matty Cash odpowiedział Hajcie! „Piepr**** totalne głupoty”

Tomasz Hajto po meczu Polski z Czechami (1-3) udzielił głośnej wypowiedzi w sprawie kontuzji Matty’ego Casha. Według byłego piłkarza 26-latek symulował uraz, aby wcześniej zejść z boiska. Jak wykazały później badania – nie było mowy o udawaniu i czeka go teraz przerwa. Sam piłkarz odniósł się do słów Hajty w mocnym wpisie na Twitterze. 

Zaledwie po 10 minutach meczu z Czechami Matty Cash musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W Pradze zastąpił go Robert Gumny. Po ostatni gwizdku Tomasz Hajto stwierdził, że uraz 26-latka był udawany, by ten mógł szybciej zejść z murawy. Były reprezentant Polski twierdził, że prawy defensor słabo wszedł w meczu i czuł, że i tak zostanie zmieniony w trakcie spotkania.

– Na koniec uważam, że po zderzeniu wiedział, że będzie zmieniony i wręcz udał kontuzję. Zszedł, bo wiedział, że zejdzie – wypalił na antenie „Polsatu Sport”.

„Pieprzysz głupoty”

Wkrótce później potwierdzono uraz Casha, a on sam opuścił zgrupowanie. Obecnie czeka go przerwa od gry. Słowa Hajty dotarły natomiast do rodziny piłkarza, a następnie – do jego samego. Zawodnik Aston Villi w ostrym wpisie odniósł się do stanowiska eksperta.

– Pieprzysz totalne głupoty – napisał na Twitterze Cash, dodając wymowną emotkę oraz oznaczając Hajtę. 

Odpowiedź Casha spotkała się z ciepłym przyjęciem tak kibiców, jak i dziennikarzy. Pod wpisem widać wiele komentarzy, między innymi od Tomasza Ćwiąkały czy Marcina Borzęckiego.

https://twitter.com/cwiakala/status/1641126175568281613

Sam Hajto postanowił się zrehabilitować i przeprosił już piłkarza Aston Villi. Przyznał, że jego pierwotna diagnoza była nietrafiona i zbyt pochopna.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.