Nowy transfer Lecha opowiedział o swoich ambicjach. „Mogę się wiele nauczyć”

Taofeek Ismaheel udzielił wywiadu portalowi Sportowy-poznan.pl. Były piłkarz Górnika Zabrze opowiedział o powodach przenosin do stolicy Wielkopolski i o swoich sportowych ambicjach.

Niespełnione oczekiwania w Zabrzu

Kiedy Ismaheel trafiał do Górnika, klub miał wobec niego konkretne plany. Regularna gra w Ekstraklasie miała pomóc w jego rozwoju i doprowadzić do transferu za kilka milionów euro. 25-latek potrafił błysnąć szybkością i przebojowością, jednak w jego grze brakowało liczb. Rok przy Roosevelta nie przyniósł oczekiwanego progresu, a spora pensja sprawiła, że działacze byli gotowi na rozstanie.

Niespodziewanie pomocną dłoń wyciągnął Lech Poznań, który zdecydował się na wypożyczenie z opcją wykupu. Co ważne, to Kolejorz wziął na siebie wynagrodzenie zawodnika.

Nowe wyzwanie w Lechu

Ismaheel nie ukrywa, że kierował się chęcią rozwoju i potrzebą zmiany otoczenia.

— W Górniku spędziłem fajny czas, ale podjąłem decyzję o opuszczeniu klubu ze względu na siebie i rodzinę. Czasami trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Chciałem zmienić otoczenie i spróbować czegoś nowego, co pomoże mi się rozwinąć. Przebywanie w jednym miejscu nie jest korzystne. Lech gra w Lidze Konferencji i sądzę, że jest lepszą drużyną od Górnika, który obecnie zajmuje drugie miejsce. Potrzebowałem nowego bodźca i nieustannej rywalizacji, i znalazłem go w ambicjach Lecha. W Lechu jest bardzo dużo dobrych zawodników, od których mogę się wiele nauczyć. Być może na tyle się rozwinę, że w przyszłości zagram w Premier League — stwierdził Nigeryjczyk.

Puchary jako szansa na rozwój

Piłkarz podkreślił, że europejskie rozgrywki były kluczowym argumentem przy wyborze Lecha.

— Europejskie puchary to okno wystawowe dla piłkarzy. W Lidze Konferencji mierzysz się z drużynami m.in. z Bundesligi czy La Ligi. Na ich tle możesz zobaczyć, jak wypadasz i ile ci jeszcze brakuje. W tej chwili nadal się rozwijam i nadal uczę się rzeczy, których wcześniej się nie nauczyłem. W każdej drużynie uczysz się innego stylu gry, innego sposobu komunikowania się z kolegami na boisku i przygotowujesz się w inny sposób do meczu — podkreślił.

Ismaheel rozegrał już dwa mecze dla Lecha. W przegranym spotkaniu z Zagłębiem Lubin zanotował asystę. Portal „Transfermarkt” wycenia go na 700 tysięcy euro.

Źródło: Sportowy-poznan.pl

Święcicki przejechał się po plebiscycie Złotej Piłki. „To jest absurd”

Mateusz Święcicki w programie na kanale Meczyków wypowiedział się na temat 17. miejsca Roberta Lewandowskiego w plebiscycie Złotej Piłki. Według dziennikarza takie rozstrzygnięcie jest absurdalne, zwłaszcza biorąc pod uwagę porównanie z Kylianem Mbappe.

Zaskakujące wyniki plebiscytu

Złotą Piłkę zdobył Ousmane Dembele, a za jego plecami znaleźli się Lamine Yamal oraz Vitinha. Emocji nie zabrakło jednak nie tylko na szczycie klasyfikacji. Na 11. miejscu wylądował Pedri, a Robert Lewandowski dopiero na 17. lokacie.

To zestawienie mocno zdziwiło Mateusza Święcickiego, który zwrócił uwagę na ogromny dystans między Lewandowskim a Mbappe. Francuz uplasował się aż dziesięć miejsc wyżej.

To zestawienie mocno zdziwiło Mateusza Święcickiego, który zwrócił uwagę na ogromny dystans między Lewandowskim a Mbappe. Francuz uplasował się aż dziesięć miejsc wyżej.

— Dla mnie największą kontrowersją w tym plebiscycie Złotej Piłki jest taki rozjazd pomiędzy Kylianem Mbappe i Robertem Lewandowskim. Powiem wam szczerze, kompletnie tego nie rozumiem. Specjalnie przygotowałem sobie statystyki jednego i drugiego, aby opierać się na liczbach — przyznał komentator.

Liczby mówią za siebie

Święcicki zestawił osiągnięcia obu zawodników.

— Kylian Mbappe, jako zawodnik Realu Madryt, który zdobywa Puchar Interkontynentalny i Superpuchar Europy, sięga po Złotego Buta, to gracz, który rozegrał 55 meczów, zdobył 42 bramki i miał cztery asysty. Lewandowski jest piłkarzem, który dla Barcelony strzela tyle samo goli, co Mbappe, mając mniej meczów do rozegrania. Dodatkowo jest gorszy o tylko jedną asystę od Mbappe. Po dołączeniu meczów reprezentacji, mamy różnicę dwóch bramek i dwóch asyst na korzyść Mbappe — analizował.

Dziennikarz podkreślił jednak, że Polak do podobnych statystyk indywidualnych dorzucił większe sukcesy drużynowe.

— Lewandowski do wyników indywidualnych dokłada jeszcze trofea, w których Barcelona dominuje nad Realem Madryt. Wygrywa superpuchar, jest lepsza w pucharze i demoluje Real w dwóch Klasykach. I Mbappe jest na miejscu siódmym, a Lewandowski na 17. miejscu. To jest absurd — stwierdził Święcicki.

Źródło: Meczyki.pl

Ponitka dostał zaproszenie od Gortata. „Odnoszę wrażenie, że to jest próba ocieplenia wizerunku”

Marcin Gortat zaprosił Mateusza Ponitkę do udziału w charytatywnym meczu Gortat Team vs NATO Team. Kapitan reprezentacji Polski koszykarzy zabrał głos i rozwiał nadzieje na przełom w relacjach z byłym graczem NBA.

Zaproszenie z dużym echem

Występ polskich koszykarzy na EuroBaskecie wywołał sporo komentarzy, a wśród gratulujących znalazł się także Marcin Gortat. Były środkowy NBA nie tylko pogratulował drużynie prowadzonej przez Mateusza Ponitkę, lecz także zaprosił kapitana kadry na swój doroczny mecz charytatywny. Sympatycy odebrali to jako szansę na poprawę relacji między oboma zawodnikami.

Ponitka potwierdził, że otrzymał propozycję od Gortata również prywatnie. Przyznał, że odpowiedział w kulturalny sposób, lecz jednocześnie nie zamierza pojawić się na parkiecie podczas najbliższej edycji.

— Wiem, że mnie zaprosił. Wysłał mi również wiadomość. Podziękowałem mu za zaproszenie. Niestety nie jestem w stanie z niego skorzystać ze względu na to, że po pierwsze albo będę dogrywał swój sezon, albo będę się przygotowywał na kolejne okienko z reprezentacją Polski, które będzie pod koniec czerwca — powiedział Ponitka w podcaście Żurnalisty.

Krytyczny ton kapitana kadry

Choć sam gest został odebrany pozytywnie przez część kibiców, to reakcja Ponitki była jednoznaczna. Lider reprezentacji podkreślił, że w jego ocenie intencje Gortata nie są czysto sportowe.

— A druga rzecz: nagle Gortat zaprasza mnie łaskawie na swój mecz. Ja też wrażenie odnoszę, że to jest próba ocieplenia swojego wizerunku, a ja musiałem wziąć odpowiedzialność za swoje wybory w przeszłości i raczej nie powinienem się w to angażować — stwierdził kapitan kadry.

Kolejna edycja już zaplanowana

Tradycyjny mecz Gortat Team vs NATO Team odbywa się co roku i przyciąga sporą publiczność. Najbliższa edycja została zaplanowana na 13 czerwca 2026 roku w łódzkiej Atlas Arenie, a więc zaledwie kilka dni po zakończeniu kampanii w wielu ligach europejskich.

Źródło: Żurnalista

Twitterowa przepychanka z udziałem Odry Opole i Jarosława Królewskiego. Prezes Wisły chce to obrócić w coś dobrego

Po sobotnim meczu Wisły Kraków z Odrą Opole na boisku padł remis 2:2, a w internecie rozgorzała wymiana wpisów między klubami. Prezes Białej Gwiazdy Jarosław Królewski nie tylko odniósł się do sędziowskich decyzji, lecz także wykorzystał żartobliwą reakcję rywala do wsparcia szczytnej inicjatywy.

Kontrowersje po meczu

Spotkanie na stadionie Wisły dostarczyło kibicom sporo emocji. Goście z Opola prowadzili po golach Adriana Purzyckiego i Szymona Kobusińskiego, lecz gospodarze odpowiedzieli trafieniami Wiktora Biedrzyckiego oraz Macieja Kuziemki. Ostatecznie drużyny podzieliły się punktami, jednak dyskusja nie zakończyła się na murawie.

Jarosław Królewski tuż po ostatnim gwizdku opublikował wpis, w którym wprost skrytykował decyzje arbitra Łukasza Karskiego i zachowanie piłkarzy Odry.

— Pracy sędziego i leżakowania nie zamierzam szeroko komentować. Trzeba się przywyczaić, że mecze w tej lidze będą trwać 30 minut i być skupionym od początku. Choć oglądanie pracy sędziego było dziś niezmiernie irytujące, dodanie 1 minuty w 1 połowie to po prostu skandal — napisał prezes Wisły.

Kilka godzin później Królewski opublikował obszerniejsze stanowisko. Podkreślił, że doliczenie tylko jednej minuty do pierwszej połowy było decyzją niezrozumiałą. Cała sytuacja jego zdaniem wymaga reakcji ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Odpowiedź Odry i gest Królewskiego

Na te słowa Odra Opole odpowiedziała w mediach społecznościowych w przewrotny sposób. Klub zamieścił nagranie przedstawiające szczekającego psa, co szybko zdobyło popularność w internecie.

Prezes Wisły postanowił jednak obrócić całą sytuację w coś pozytywnego.

— W związku z tym, że filmik z Opola zyskuje dużą popularność, a zarząd klubu i media po wczorajszym pajacowaniu na boisku czują się wyśmienicie, a na popularności ich głupoty można zbudować coś dobrego, zachęcam ogromnie do wspierania schroniska dla psiaków w Opolu. Dużo dobrej pracy robią! Ja właśnie wpłaciłem 1906 PLN! Można też zostać wirtualnym opiekunem psiaków i kotów. Polecam — podkreślił Królewski.

Źródło: X

Hat-trick Piątka w Katarze. Polak bohaterem Al-Duhail [WIDEO]

Krzysztof Piątek doczekał się wielkiego przełamania w lidze katarskiej. Napastnik Al-Duhail skompletował hat-tricka, a jego drużyna pokonała Umm-Salal 4:2, odwracając losy meczu w drugiej połowie.

Przełamanie po trudnym początku

Latem Piątek przeniósł się do Kataru z tureckiego Basaksehiru. Lokalne Al-Duhail zapłaciło za niego 10 mln euro. Początek przygody Polaka w nowym klubie nie był jednak łatwy. W trzech pierwszych kolejkach nie udało mu się trafić do siatki. Kibice zaczęli się niecierpliwić, ale piątkowy wieczór rozwiał wszelkie wątpliwości co do formy napastnika.

Do przerwy gospodarze niespodziewanie przegrywali. Najpierw gola dla Umm-Salal zdobył Oussama Tannane, a później na listę strzelców wpisali się Luis Alberto i Cristo. Al-Duhail odpowiedziało tylko jednym trafieniem, więc schodziło do szatni z wynikiem 1:2.

Show polskiego napastnika

Po zmianie stron wszystko się zmieniło. W 61. minucie Marco Verratti zagrał precyzyjną piłkę do Piątka, a ten przyjął ją i mocnym uderzeniem doprowadził do wyrównania.

Cztery minuty później Polak wykorzystał rzut karny, kompletując dublet i wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Rywale nie zdążyli się otrząsnąć, a Al-Duhail zyskało pełną kontrolę nad spotkaniem.

W doliczonym czasie gry sędzia ponownie wskazał na jedenasty metr. Piątek nie pomylił się i tym razem, pieczętując zwycięstwo swojej drużyny oraz zdobywając hat-tricka.

Trzy punkty na wagę oddechu

Al-Duhail zwyciężyło 4:2, a Piątek stał się bohaterem całego wieczoru. Dzięki wygranej zespół awansował na ósme miejsce w tabeli ligi katarskiej i zyskał nieco spokoju po przeciętnym początku sezonu.

Źródło: X

Kolejny kryzys w Manchesterze United. „Piłkarze wysłali jasny sygnał”

Manchester United zaliczył jedną z największych kompromitacji ostatnich lat. Czerwone Diabły odpadły z Pucharu Ligi Angielskiej już w drugiej rundzie, przegrywając po serii rzutów karnych z czwartoligowym Grimsby. Po meczu trener Ruben Amorim w mocnych słowach odniósł się do postawy swoich zawodników.

Upokorzenie w Pucharze Ligi

Spotkanie na boisku Grimsby zakończyło się remisem 2:2 w regulaminowym czasie gry, a w serii jedenastek lepsi okazali się gospodarze (12:11). Dla United oznaczało to najwcześniejsze pożegnanie z rozgrywkami od 2014 roku.

Amorim nie krył frustracji, wskazując, że jego drużyna oddała mecz rywalowi grającemu na czwartym poziomie rozgrywkowym.

– Wygrał lepszy zespół, który gra w czwartej lidze. To niedopuszczalne i takie spotkania musimy rozstrzygać na swoją korzyść – mówił w rozmowie ze Sky Sports.

Tajemnicza sugestia trenera

Najwięcej emocji wywołała jednak inna wypowiedź Portugalczyka. Amorim podkreślił, że „piłkarze bardzo wyraźnie pokazali, czego chcą”, dodając, że widać to było od pierwszych minut meczu. Według niego brakowało intensywności, agresji w pressingu i pomysłu na grę.

Brytyjskie media natychmiast zasugerowały, że szkoleniowiec mógł dać do zrozumienia, iż część szatni gra przeciwko niemu i wcale nie jest przeciwna ewentualnej zmianie trenera.

Przeprosiny dla kibiców

Amorim przeprosił kibiców United, którzy mimo kryzysu wspierali drużynę. Jak zaznaczył, problem nie leży w indywidualnych błędach, lecz w podejściu całej drużyny.

– Z całym szacunkiem, kiedy przegrywasz mecz z czwartoligowcem, to nie możemy mówić o słabej postawie bramkarza. Chodzi o wszystko, o to jak podchodzimy do rozgrywek. Wiemy, że w tym momencie ludzie będą zwracać uwagę na wszystko i każdy detal będzie ważny. Coś musi się zmienić, ale nie mogę nagle zmienić 22 zawodników. Myślę, że to przesada. W tej chwili musimy skupić się na weekendzie, a potem będziemy mieli czas na przemyślenia – przyznał.

Trzeci mecz bez zwycięstwa

Porażka z Grimsby była kolejnym ciosem dla Manchesteru United, który w lidze wcześniej przegrał u siebie z Arsenalem (0:1) i zremisował na wyjeździe z Fulham (1:1). To oznacza trzeci kolejny mecz bez zwycięstwa w nowym sezonie.

W sobotę Czerwone Diabły czeka kolejne wyzwanie. Na Old Trafford zmierzą się z Burnley. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 16:00.

Źródło: Sky Sports

Lech bez kluczowego piłkarza na rewanż z Genkiem

Lech Poznań wyleciał do Belgii na rewanżowe starcie z KRC Genk w eliminacjach Ligi Europy. W drużynie zabrakło jednak kapitana Mikaela Ishaka, którego problemy zdrowotne zmusiły sztab do ostrożności.

Profilaktyczna decyzja sztabu

Szwedzki napastnik w ostatnich dniach narzekał na ból, dlatego przeszedł badania. Te na szczęście nie wykazały żadnej poważnej kontuzji, ale sztab szkoleniowy zdecydował, że nie zaryzykuje jego występu w Belgii.

– Kapitan poczuł ból i przeszedł w ostatnich dniach badania, które nie wykazały niczego poważnego. Nasz sztab profilaktycznie zdecydował o pozostawieniu Mikaela w Poznaniu, gdzie będzie przygotowywał się indywidualnie do niedzielnego spotkania z Widzewem – poinformował klub w oficjalnym komunikacie.

Trudne zadanie przed Kolejorzem

Sytuacja Lecha przed rewanżem wygląda dramatycznie. W pierwszym meczu przy Bułgarskiej Kolejorz przegrał aż 1:5, co stawia go w niezwykle trudnym położeniu. W czwartek o 20:00 w Genk podopieczni Nielsa Frederiksena spróbują powalczyć o honor.

Źródło: Lech Poznań

Niespodzianka w kadrze? Urban może postawić na pomocnika z Ekstraklasy

Jan Urban szykuje się do ogłoszenia swoich pierwszych powołań do reprezentacji Polski. Jak donosi TVP Sport, wśród kandydatów do kadry znalazło się niespodziewane nazwisko, a mianowicie pomocnik Lecha Poznań, Filip Jagiełło.

Magiera na trybunach

Asystent Urbana, Jacek Magiera, pojawił się na meczu Lecha, aby przyjrzeć się potencjalnym kadrowiczom. Wśród obserwowanych byli Bartosz Mrozek, Mateusz Skrzypczak czy Antoni Kozubal. To piłkarze, którzy już wcześniej zahaczyli o kadrę za czasów Michała Probierza. Jednak według relacji TVP Sport, największą uwagę zwrócił na siebie Jagiełło.

– Słyszymy, że Urban i jego współpracownicy mogą myśleć jeszcze o kimś innym, kto zostałby jedną z niespodzianek na liście powołań. To Filip Jagiełło, który od początku sezonu prezentuje wysoką formę w drugiej linii Kolejorza – czytamy na portalu.

Statystyki przemawiają za pomocnikiem

Jagiełło zaliczył mocny początek sezonu w barwach Kolejorza. W ośmiu spotkaniach zdobył dwie bramki i zanotował asystę, a jego ostatnie trafienie padło w eliminacjach Ligi Europy przeciwko belgijskiemu KRC Genk.

26-letni pomocnik ma na koncie ponad czterdzieści występów w młodzieżowych reprezentacjach Polski, ale nigdy nie doczekał się powołania do pierwszej drużyny narodowej. Teraz jego szansa wydaje się realna.

Debiut Jana Urbana jako selekcjonera zbliża się wielkimi krokami. Polacy zmierzą się z Holandią i Finlandią.

Źródło: TVP Sport

Lechia znów wypuściła zwycięstwo. Prezes aż zszedł do szatni

Lechia Gdańsk miała trzy punkty na wyciągnięcie ręki, ale w doliczonym czasie wypuściła prowadzenie z rąk. Według medialnych doniesień po remisie w Krakowie prezes Paolo Urfer udał się do szatni.

Remis, który smakuje jak porażka

Gdańszczanie nie mogą mówić o udanym początku sezonu. Rozgrywki 2025/2026 rozpoczęli z pięcioma punktami straty za zaległości finansowe z poprzedniej kampanii. Po dwóch porażkach w trzeciej kolejce wreszcie byli blisko przełamania. Ponownie jednak zabrakło koncentracji w końcówce.

W meczu z Cracovią Lechia dwukrotnie wychodziła na prowadzenie. Wydawało się, że wreszcie sięgnie po pierwsze punkty, ale doliczony czas gry okazał się dla niej zabójczy. W ostatnich minutach spotkania Filip Stojilković wyrównał wynik na 2:2.

Sytuacja Lechii w tabeli pozostaje dramatyczna. Klub z Trójmiasta wciąż zajmuje ostatnie miejsce i nadal potrzebuje czterech punktów, by wyjść na „zero”.

Obecność prezesa Paolo Urfera na stadionie przy Kałuży tylko podgrzała atmosferę. Po zakończeniu meczu udał się on do szatni.

– Paolo Urfer obecny na meczu. Właśnie udał się do szatni. Raczej nie w celu pogratulowania punktu – napisał na platformie X dziennikarz portalu Sportowe Fakty WP, Tomasz Galiński.

To kolejne spotkanie, w którym Lechia miała realne szanse na lepszy rezultat. Teraz przed zespołem Johna Carvera bardzo ważne starcie. W kolejnej kolejce Lechia zagra u siebie z Motorem Lublin.

Źródło: X (Tomasz Galiński)

fot. Kacper Polaczyk

Jerzy Dudek przytoczył anegdotę o spotkaniu z legendą. „Jeszcze nikt w Polsce o tym nie słyszał”

Jerzy Dudek to postać doskonale znana kibicom futbolu, ale jak się okazuje, polski bramkarz miał okazję poznać mistrza świata w… zupełnie innej dyscyplinie. Ciekawą anegdotę zdradził podczas studia w ramach losowania do turnieju Superbet Poland Darts Masters 2025.

Spotkanie z mistrzem jeszcze przed erą popularności darta

Dudek wspomniał sytuację z 1998 roku, kiedy występował w barwach Feyenoordu Rotterdam. To właśnie wtedy miał okazję spotkać pięciokrotnego mistrza świata w darcie, Raymonda van Barnevelda.

– Jeszcze jak nikt w Polsce nie wiedział o dartach, to ja już miałem zdjęcie z mistrzem świata. W 1998 roku, jak grałem w piłkę nożną w Rotterdamie, mistrzem świata w darcie został Raymond van Barneveld, wielki fan Feyenoordu. Przyjechał na stadion zrobić sobie zdjęcie – opowiadał były reprezentant Polski.

Jak zdradził Dudek, nie skończyło się tylko na zdjęciu.

– On później był wielokrotnym mistrzem świata. Pamiętam, że sobie z nim grałem jedną równą „rundę”, jeśli tak to można nazwać. Wspominam go z wielkim sentymentem – dodał.

Superbet Poland Darts Masters 2025

Jerzy Dudek odbędzie się w Gliwicach 4 i 5 lipca. W puli nagród turnieju znalazło się 100 tysięcy funtów, a najlepsi zawodnicy świata pojawili się w naszym kraju, by powalczyć o trofeum. Poniżej znajduje się lista par z pierwszej rundy.

Terminarz turnieju:

  • Piątek (04.07), 19:00 – mecze 1. rundy,
  • Sobota (05.07), 19:00 – ćwierćfinały, półfinały, finał

Źródło: Kanał Sportowy

Tomasz Hajto odpalił się w studiu Polsatu. „Bezczelnie się śmiejesz” [WIDEO]

Reprezentacja Polski wciąż nie ma nowego selekcjonera, ale debata o przyszłości kadry już trwa. Wśród ekspertów pojawiają się różne pomysły, jak posprzątać bałagan po odejściu Michała Probierza. Tomasz Hajto w „Cafe Futbol” nie wytrzymał i powiedział wprost, że gadaniem się tego nie naprawi.

Hajto wybuchł w studiu Polsatu

We wrześniu Biało-Czerwonych czekają kluczowe mecze z Holandią i Finlandią w eliminacjach do mistrzostw świata. Faworytem do objęcia kadry pozostaje Maciej Skorża.

Prezes PZPN Cezary Kulesza chce, by to właśnie on odbudował drużynę. Problem w tym, że Skorża – według doniesień – nie jest przekonany do pracy w obecnych warunkach: bałagan w kadrze, skłóceni zawodnicy, słabe wyniki i chaos w PZPN nie zachęcają.

W „Cafe Futbol” dziennikarz Przemysław Pawlak z „Piłki Nożnej” zasugerował, że nowy trener – ktokolwiek nim będzie – powinien spotkać się z piłkarzami jeszcze przed zgrupowaniem, by oczyścić atmosferę.

Tomasz Hajto nie zgodził się z tym pomysłem i błyskawicznie zareagował. A nagranie z jego wypowiedzią szybko obiegło media społecznościowe.

– Kompletna dziennikarska bzdura. To bzdura dziennikarska, bo gadaniem się nic nie zrobi. Każdy został w tej sytuacji obrażony: i piłkarze, i trener, i kibice. Teraz piłkarz musi wyjść, bo już dostał po plecach i sam pokazać, że umie grać. Nie trzeba go mobilizować. Przyjedź, proszę cię, zagraj – grzmiał były reprezentant Polski.

Dodał też, że szatnia musi się obudzić sama, bez zbędnych rozmów i miękkich negocjacji.

– Jesteśmy w takim momencie: dzwonisz, wysyłasz powołanie i pierwsze rozmowy są krótkie. Dzisiaj trzeba zrobić wynik. Dzisiaj musi wyjść drużyna, która przez 90 minut będzie ryła każdy centymetr murawy. Jedno mylisz, bo – sorry, że to powiem, to jest brutalne – nie byłeś nigdy w szatni piłkarskiej. Znasz to z drugiej strony, śmiejesz się jeszcze bezczelnie teraz. Na koniec szatnia reaguje. Teraz tak to się wylało wszystko, że żaden trener nie naprawi tego gadaniem – kontynuował.

W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że obecna sytuacja wymaga nie tyle słów, co czynów.

– Przychodzi taki moment w szatni, że już nie ma trenera, który cokolwiek tam pomoże. Albo zawodnicy w końcu się pobudzą i czy się lubią czy nie, to wyjdą i zaczną na murawie od biegania i walki, albo to się rozsypie całkowicie i jest dramat. Nie ma na ten moment trenera, który przyjdzie i gadaniem coś ułoży – zakończył.

Reprezentacja Polski zagra we wrześniu dwa kolejne mecze w eliminacjach mistrzostw świata. Najpierw 4 września z Holandią, a 7 września z Finlandią. Od wyników tych spotkań może zależeć, czy Biało-Czerwoni pojadą na mundial w 2026 roku.

Źródło: Cafe Futbol (Polsat Sport)

Cracovia wybrała następcę Källmana. Milion euro na stole

Odejście Benjamina Källmana to spory cios dla Cracovii. Klub szuka napastnika, który zapełni lukę po autorze 18 ligowych goli. Według Gianluki Di Marzio, bardzo blisko podpisania kontraktu jest Nik Prelec. Ale jak donosi Tomasz Włodarczyk, transfer wcale nie jest jeszcze przesądzony.

Cracovia negocjuje z Cagliari

Jeszcze kilka miesięcy temu Cracovia imponowała formą. Zespół prowadzony przez Dawida Kroczka potrafił ograć m.in. mistrza Polski, Jagiellonię Białystok, a Benjamin Källman błyszczał skutecznością. 18 goli w sezonie Ekstraklasy to wynik, który musi robić wrażenie.

Wiosną wszystko się jednak posypało. Pojawił się spory spadek formy. Po sezonie trener Kroczek przeniósł się do Rakowa, a Källman zasilił Hannover 96. Cracovia została z ogromną luką w ataku i koniecznością znalezienia klasowego następcy.

W sobotę Gianluca Di Marzio poinformował, że Cracovia negocjuje transfer Nika Preleca. To słoweński napastnik Cagliari, który ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w Austrii Wiedeń.

W 38 meczach zdobył 9 bramek, a jego profil miałby idealnie pasować do stylu gry nowego trenera Luki Elsnera. Obaj panowie są rodakami, co może mieć wpływ na decyzję zawodnika.

Według Di Marzio, „Pasy” są gotowe zapłacić za Preleca aż milion euro. Jeśli kwota zostanie potwierdzona, byłby to drugi najdroższy transfer w historii klubu – tuż za Virgilem Ghitą, który kosztował 1,2 mln euro w 2022 roku.

Tomasz Włodarczyk przekazał jednak, że transfer Preleca nie jest tak bliski, jak sugerują zagraniczne media.

– Nie jest na tę chwilę blisko Cracovii. Kluby rozmawiają, ale „Pasy” mają też inne opcje na pozycję napastnika – napisał dziennikarz portalu Meczyki.pl.

Włodarczyk dodał również, że Słoweniec nie jest priorytetem Pasów.

Cagliari ma być otwarte zarówno na wypożyczenie, jak i transfer definitywny. Na razie zespół z Krakowa przechodzi spore zmiany. Oprócz Källmana pożegnano także Filipa Rózgę, który za 2 miliony euro trafił do Sturm Graz. Z wypożyczenia do Turcji wraca Michał Rakoczy, ale jego słaby występ na młodzieżowym Euro nie daje gwarancji formy.

Cracovia wraca do gry 18 lipca, meczem z Lechem Poznań. Zanim to nastąpi, czeka ją obóz przygotowawczy i sparingi.

Źródło: Di Marzio, Meczyki.pl

Peszko żartuje z poszukiwań selekcjonera. „Prezes jeszcze nie dzwonił”

Po dymisji Michała Probierza reprezentacja Polski została bez selekcjonera. W gronie kandydatów pojawia się kilka znanych nazwisk. Głos w sprawie zabrał także Sławomir Peszko, który charakterystycznie odniósł się do zamieszania wokół kadry.

Kadrowy chaos po odejściu Probierza

We wtorkowy wieczór Polska przegrała z Finlandią 1:2. Porażka była bolesna, bo zepchnęła biało-czerwonych na trzecie miejsce w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata 2026. Dwa dni później, w czwartek rano, Michał Probierz ogłosił rezygnację z funkcji selekcjonera. Od tego momentu trwa medialna burza i spekulacje, kto obejmie narodową drużynę.

Na giełdzie nazwisk pojawiają się m.in. Jan Urban, Adam Nawałka i Nenad Bjelica. Prezes PZPN, Cezary Kulesza, jak dotąd nie podał żadnych konkretów. Tę ciszę skomentował w swoim stylu Sławomir Peszko.

– Ja nie mam jeszcze licencji UEFA Pro, więc do mnie prezes PZPN nie dzwonił – zażartował Peszko na antenie TVP Sport.

Były reprezentant Polski nie ukrywa, że cała sytuacja budzi duże emocje.

– Czekam na ogłoszenie nazwiska nowego selekcjonera, jak każdy w Polsce. To emocjonujący temat. Czytaliśmy o tym, co się działo. Były zawirowania, nie wyglądało to zbyt dobrze. Skończyło się fatalnym wynikiem w Finlandii – dodał.

Peszko w roli trenera pracował dotychczas tylko w Wieczystej Kraków. Klub zakończył z nim współpracę w kwietniu tego roku. Na razie nie wiadomo, czy były skrzydłowy planuje kontynuować karierę szkoleniowca.

Źródło: TVP Sport

Lech Poznań szuka stopera. W grze reprezentant Polski z klauzulą za 900 tysięcy euro

Lech Poznań rozpoczął działania transferowe przed nowym sezonem. Priorytetem dla mistrzów Polski ma być pozyskanie środkowego obrońcy. Według Tomasza Włodarczyka z Meczyki.pl, jednym z kandydatów jest Mateusz Skrzypczak – reprezentant Polski z atrakcyjną klauzulą wykupu.

Mistrz Polski chce odmłodzić defensywę

Na tydzień przed rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu Lech Poznań rozgląda się za pierwszymi wzmocnieniami. Drużyna Nielsa Frederiksena nie dokonała jeszcze żadnego transferu, ale to tylko kwestia czasu. Fani przy Bułgarskiej czekają na ruchy, a potrzeby zespołu są konkretne.

Dotychczas mówiło się głównie o konieczności pozyskania skrzydłowego i napastnika. Teraz jednak pojawił się nowy priorytet – wzmocnienie środka obrony. Jak donosi Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl, Lech zamierza sprowadzić nowego stopera. Klub zgłosił już konkretne zapotrzebowanie na platformie TransferRoom.

Nazwisko Skrzypczaka budzi spore zainteresowanie, zwłaszcza że klauzula wykupu wynosi zaledwie 900 tysięcy euro. To okazja, którą trudno zignorować na obecnym rynku. Na razie działacze Kolejorza nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji.

Lipiec zapowiada się intensywnie. Lech ruszy wtedy do walki w eliminacjach Ligi Mistrzów. Każde wzmocnienie może przecież odegrać kluczową rolę w walce o fazę grupową.

Źródło: meczyki.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.