Wymowny wpis Arki Gdynia o pierwszej lidze. „Toksyczna relacja”

Arka Gdynia po niedzielnym meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza awansowała oficjalnie do PKO BP Ekstraklasy. Gdynianie po zakończeniu spotkania pożegnali się z zapleczem elity w wymowny sposób.

Niedzielna wygrana dała awans

Arka Gdynia pokonała u siebie Termalicę Nieciecza 2:1 i oficjalnie przyklepała promocję od wyższej ligi. Nie od dziś wiadomo, że gdynianie uchodzili w ostatnich latach za jedną z najlepszych drużyn w lidze. Praktycznie co roku wymieniano ich w gronie kandydatów do awansu. Tak się jednak nie działo.

Zwłaszcza dotkliwy był poprzedni sezon, gdzie gdynianie w ligowej końcówce spadli z miejsc gwarantujących bezpośredni awans. Trafili jednak do strefy barażowej, gdzie awansowali nawet do finału.

Gdynianie długo prowadzili po bramce Olafa Kobackiego, ale Motor Lublin w końcówce strzelił dwie bramki i to właśnie oni stali się beniaminkiem w ekstraklasie w sezonie 2024/2025.

Teraz, gdy Arka może pożegnać się z 1. ligą administratorzy social mediów postanowili dodać wymowny wpis. Piszą w nim o toksycznej relacji z rozgrywkami.

„Hej, 1. Liga, nie bierzcie tego osobiście, ale ta relacja była toksyczna. Pa!”

Źródło: Arka Gdynia

Arka Gdynia w Ekstraklasie, ale… nie jest na to gotowa. „To musi jasno wybrzmieć”

Arka Gdynia już oficjalnie awansowała do PKO BP Ekstraklasy. Po spotkaniu z Termalicą szkoleniowiec gdynian przyznał jednak, że jego drużyna nie jest gotowa na rywalizację w elicie.

Wygrana w hicie kolejki

Arka mierzyła się w niedzielę z wiceliderem 1. ligi. Ekipa z Trójmiasta wygrała ze Słoniami i mogła świętować awans do ekstraklasy. Po spotkaniu szkoleniowiec gdyńskiego zespołu nie szczędził pochwał zespołowi.

Nie zabrakło jednak mocnych zdań. Jednym z nich była opinia Dawida Szwargi na temat kadry. Według byłego szkoleniowca Rakowa Częstochowa, Arka nie jest jeszcze gotowa na piłkarską elitę w Polsce.

– Uważam, że w pierwszej połowie był naprawdę bardzo wysoki poziom. Trzeba mieć osobowość, aby w meczach o taką stawkę pokazać najlepszą wersję siebie. Grzeczni chłopcy zostali w domu. My dzisiaj wyszliśmy na boisko jak pewna siebie banda, wiedząca, co chce zrobić, bardzo agresywna i zorganizowana. […] Za to szacunek dla piłkarzy i dla całego sztabu – powiedział na konferencji prasowej.

– Doskonale wiem, że na tę chwilę nie jesteśmy gotowi na Ekstraklasę – ani pod kątem personalnym, ani sztabowym czy organizacyjnym. Pod każdym względem musimy zrobić krok do przodu. To musi jasno wybrzmieć, bo w innym wypadku przygoda w Ekstraklasie potrwa bardzo krótko – dodał były trener Medalików.

– Nie mam na myśli wielkiej rewolucji, tylko po prostu zrozumienie tego, że klub cały czas musi iść do przodu. Jeśli wpadniesz w stagnację, to będziesz walczył o utrzymanie w Ekstraklasie. Tam poziom organizacyjny klubów jest już bardzo wysoki, co pokazały też europejskie puchary – podsumował.

Źródło: Meczyki.pl, Arka Gdynia

Co dalej z Peną w Barcelonie? Dziennikarz przedstawił nowe informacje

Sezon 2024/25 dobiega końca, a wraz z nim coraz intensywniej krążą transferowe spekulacje. W przypadku FC Barcelony mowa nie tylko o możliwych wzmocnieniach, ale też o odejściach z klubu. W przestrzeni medialnej pojawiły się nowe doniesienia w sprawie przyszłości Inakiego Peni oraz Frenkiego de Jonga.

Pena bez szans na grę

Kontrakt Inakiego Peni z Barceloną obowiązuje do czerwca 2026 roku, ale wiele wskazuje na to, że bramkarz opuści klub już latem. Wszystko z powodu coraz bardziej klarownej hierarchii między słupkami. W nowym sezonie o miejsce w bramce rywalizować mają Marc-André ter Stegen oraz Wojciech Szczęsny, który zdążył już zapracować na miano „talizmanu” drużyny.

Choć Pena mógłby zapewne liczyć na oferty z LaLigi. Jednak jak informuje Matteo Moretto – Hiszpan raczej zdecyduje się na wyjazd za granicę. Wciąż nie wiadomo, który kierunek wybierze, ale jedno wydaje się pewne: w Barcelonie nie widzi już swojej przyszłości.

De Jong w Al-Ittihad?

Zupełnie inna jest sytuacja Frenkiego de Jonga. Holender wciąż ma ważną umowę z katalońskim klubem do połowy 2026 roku i prowadzi rozmowy w sprawie jej przedłużenia. Barça postrzega 27-latka jako kluczowy element środka pola, ale jego sytuacja – ze względu na ogromne zarobki – nie jest całkowicie klarowna.

Według Moretto zainteresowanie pomocnikiem wyraził Al-Ittihad. Saudyjski klub nie prowadzi na razie formalnych rozmów, ale „trzyma rękę na pulsie” i rozważa złożenie oferty.

Portal transfermarkt.de wycenia Inakiego Penę na 10 mln euro. Według tego samego źródła De Jong jest warty 45 mln euro.

Źródło: Relevo, Meczyki.pl

Były reprezentant Polski nie wierzy w Lecha. „W 2025 roku wygrali jeden ważny mecz”

Lech Poznań odniósł historyczne zwycięstwo nad Puszczą Niepołomice. Rozgromił gości z Małopolski aż 8:1, jednak nie każdy jest przekonany, że „Kolejorz” może sięgnąć po tytuł. Marcin Żewłakow nie krył rozczarowania postawą drużyny w rundzie wiosennej.

Historyczny mecz i efektowne gole

Spotkanie z Puszczą przejdzie do historii Lecha. Klub z Poznania ostatni raz strzelił więcej niż osiem bramek w meczu ligowym w… 1950 roku.

Marcin Żewłakow nie dał się jednak porwać euforii po efektownym zwycięstwie. W jego ocenie Lech nie daje wystarczających powodów, by wierzyć w jego końcowy triumf w Ekstraklasie.

– Lech kilkoma bramkami pokazał, do jakiego poziomu trzeba dążyć. To były filmowe akcje, ale mam wrażenie, że w obliczu mistrzostwa ten mecz nic nie znaczy. Może to być bardzo dobre przetarcie przed meczem z Legią, ale ja przestałem wierzyć w Lecha – przyznał Żewłakow w Kanale Sportowym.

Dziennikarz ocenił także, że poznaniakom brakuje regularności, która jest niezbędna w decydującej fazie sezonu.

– Lech jest zdolny do ładnej gry i jednostkowych, doskonałych meczów, ale jeśli trzeba dowieźć temat, to w tym sezonie już tego nie widzę. W 2025 roku Lech wygrał jeden ważny mecz – z Pogonią – dodał.

Lech ma jeszcze matematyczne szanse na mistrzostwo Polski, jednak musi zdobyć o trzy punkty więcej od Rakowa Częstochowa w trzech ostatnich kolejkach.

Kolejny mecz „Kolejorz” rozegra w niedzielę, 11 maja. Na wyjeździe zmierzy się z Legią Warszawa. W tej samej kolejce Raków zagra z Jagiellonią.

Źródło: Kanał Sportowy

Co dalej z Urbańskim? Niezbyt optymistyczne przewidywania włoskiego dziennikarza

Kacper Urbański miał nadzieję, że wypożyczenie z Bolognii do AC Monzy otworzy przed nim drzwi do regularnej gry. Niestety – rzeczywistość okazała się brutalna. Mimo dużych oczekiwań 20-letni reprezentant Polski nie zdołał przebić się do składu zespołu, który lada moment pożegna się z Serie A. Włoski dziennikarz Andrea Nervuti nie widzi dla Urbańskiego przyszłości także w klubie z Emilii-Romanii.

Dobry początek, a potem szybki zjazd

Urbański trafił do Monzy 25 stycznia z nadzieją, że otrzyma więcej szans niż w Bolognii. Początkowo rzeczywiście dostawał miejsce w wyjściowej jedenastce, jednak z czasem jego rola w drużynie malała. Przez niemal cały marzec nie podnosił się z ławki rezerwowych, a w kwietniu zaliczył jedynie dwa krótkie występy: 77 minut przeciwko Venezii i końcówkę meczu z Napoli.

W ostatnim spotkaniu z Juventusem (0:2) znów nie wszedł na boisko. Liczby z całego sezonu są dla niego mało optymistyczne – 20 meczów, 988 minut, jedna bramka.

W Bolonii go nie widzą?

Po zakończeniu sezonu Urbański wróci do Bolognii, lecz jego przyszłość w zespole jest niepewna. Dziennikarz Bologna Today, Andrea Nervuti, w rozmowie z WP SportoweFakty nie pozostawił złudzeń.

– Jego umiejętności techniczne nigdy nie były kwestionowane, ale w realiach Bolonii zawsze wydawał się nieco „zbyt miękki”. Konkurencja w środku pola była ogromna i bardzo silna, więc tymczasowe wypożyczenie wydawało się najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich – ocenił.

– Szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić, że znów zobaczymy go w koszulce Bolonii w przyszłym sezonie. Transfer definitywny nie jest wykluczony i mógłby mu wyjść na dobre. Może odblokowałoby go to mentalnie i pozwoliło mu w końcu wywalczyć miejsce w składzie zespołu ze środka tabeli Serie A – dodał.

Czas na nowe rozdanie?

W niedzielę 4 kwietnia Monza zmierzy się u siebie z Atalantą Bergamo. Nawet wygrana nie zmieni już sytuacji. Klub z Lombardii zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i jest pewny spadku do Serie B.

Bologna natomiast to szósta siła ligi z 61 punktami. Ta ekipa powalczy tego samego dnia o udział w Lidze Mistrzów w bezpośrednim starciu z Juventusem.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Kibic Pogoni wylądował w szpitalu. Został pobity z powodu… szalika

Jeden z kibiców Pogoni Szczecin został pobity i trafił do szpitala. Zapalnikiem był szalik w barwach „Portowców”.




Tegoroczna edycja Pucharu Polski dobiegła końca. W wielkim finale na Stadionie Narodowym spotkały się Pogoń Szczecin i Legia Warszawa. Obie drużyny zaprezentowały wysoki poziom i zapewniły kibicom masę emocji. W meczu w sumie padło aż 7 bramek. Po końcowy triumf sięgnęła Legia, która wygrała z Pogonią 4:3.

Kilka godzin po meczu nieprzyjemnymi szczegółami wydarzenia podzielił się jeden z kibiców Pogoni Szczecin. Zamieszczając wpis na Twitterze, poinformował on o swoim pobycie w szpitalu. Trafił tam po tym, jak został pobity w drodze powrotnej ze stadionu do hotelu.

– Pozdrawiam wszystkich, którzy wrócą do domu bezpieczni i z szalikiem, mi się ta sztuka nie udała dzięki gościnności pewnych panów z małą ilością włosów na głowie odzianych w białe t-shirty – przekazał Oskar, kibic Pogoni Szczecin.

Do zdarzenia miało dojść w autobusie. Napastnicy zaczęli domagać się szalików Pogoni. Doszło do rękoczynów, czego efektem jest uraz nosa i rozcięta warga. Jeden z ciosów miał zostać zadany, kiedy sympatyk Pogoni leżał na ziemi.




– Jechaliśmy pociągiem spod stadionu do hotelu i jak wsiedli na Powiślu to nas otoczyli i zaczęli do nas się zbliżać i żądać szalików. Było na kamerze w pociągu, więc po całej akcji jakiś młokos zakleił ją wlepką albo zaczął coś przy niej majstrować – ujawnił kibic Pogoni.

– Nos stłuczony/złamany, czekam na laryngologii aby się dowiedzieć, lekko rozcięta warga chyba jeszcze, bo nie miał nawet na tyle przyzwoitości by dać mi w pełni wstać po pierwszym gongu i sprzedał mi kolano jak będąc na ziemi trzymałem dalej szalik – dodał.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.