Probierz zmartwiony sytuacją polskiego talentu. „Rozczarowuje mnie”

Michał Probierz od początku kadencji podkreśla, jak ważna jest regularna gra kadrowiczów w klubach. Trener reprezentacji Polski w rozmowie z TVP Sport opowiedział o swoim zaniepokojeniu ws. sytuacji Kacpra Urbańskiego. 19-letni pomocnik od kilku miesięcy ma problem z łapaniem minut na boisku.

Z rewelacji kadry do rezerwowego w Monzy

Jeszcze kilka miesięcy temu Kacper Urbański był jednym z objawień reprezentacji Polski. Zagrał we wszystkich meczach na Euro 2024, potem pojawił się w kolejnych spotkaniach Ligi Narodów. Teraz jego pozycja w kadrze osłabła. Powód? Brak gry w klubie.

W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport Michał Probierz wyraźnie zaznaczył, że sytuacja u większości kadrowiczów się poprawiła, ale nie w przypadku Urbańskiego.

– Kuba Moder gra regularnie w Feyenoordzie, Mateusz Wieteska w PAOK-u i usiadł na ławce dopiero pod koniec kwietnia, gdy okazało się, że z wypożyczenia wraca do Włoch. Nicola Zalewski zebrał minuty po wyleczeniu kontuzji. Martwi mnie i rozczarowuje Kacper Urbański, który niemal wcale nie grał w Monzy – przyznał selekcjoner.

Początek był obiecujący

Jesienią Urbański regularnie pojawiał się na boiskach Serie A i w Lidze Mistrzów jako zawodnik Bologni. Ostatni raz zagrał 11 grudnia przeciwko Benfice. W styczniu trafił na wypożyczenie do Monzy, gdzie początek miał udany. Wystąpił w pięciu meczach od pierwszej minuty. Później jego rola gwałtownie spadła.

Od 2 marca zagrał tylko dwa razy, łącznie 83 minuty. Monza spadła do Serie B, a Urbański nie potrafił się przebić nawet w końcówce sezonu. Łącznie zanotował 20 występów, z czego większość jesienią.

Probierz jednak jasno zaznaczył, że w kadrze nie ma miejsca na sentymenty. Decyduje aktualna forma i zdrowie zawodników.

– Piłka nożna to nie jest zabawa, ani koncert życzeń. Trzeba grać kartami, które są do dyspozycji w danym momencie. W reprezentacji trzeba czekać na informacje o zdrowiu piłkarzy, wybrać najlepszych i z nich stworzyć drużynę – podkreślił.

Dla Urbańskiego najbliższe tygodnie mogą mieć kluczowe znaczenie. Jeśli chce wrócić do łask selekcjonera, musi odbudować formę i status w klubie. Nie wiadomo jednak, czy Polak będzie walczył o poprawę sytuacji w Bologni, czy poszuka nowego otoczenia.

Według portalu transfermarkt.de wartość Kacpra Urbańskiego wynosi siedem milionów euro. Umowa 19-latka z Bologną obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku. W dorosłej reprezentacji Polski zagrał łącznie 11 razy.

Źródło: TVP Sport

Kandydat na prezydenta Polski ma tatuaże związane z piłką nożną. Onet ujawnił z kim sympatyzuje Nawrocki

Karol Nawrocki przez wiele lat związany był z piłką nożną w różnym wydaniu. Według ustaleń Onetu, kandydat na prezydenta Polski popierany przez PiS do dziś nosi tatuaże nawiązujące do swoich sportowych zainteresowań.

Sportowe korzenie i piłkarskie symbole

Karol Nawrocki obecnie pełni funkcję prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i uczestniczy w kampanii prezydenckiej jako kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Jednak zanim rozpoczął działalność publiczną, przez kilkanaście lat był aktywnym piłkarzem amatorskiej drużyny Ex Siedlce Gdańsk. Z zespołem związany był od 2001 roku. Grał na pozycji pomocnika. Ostatni oficjalny mecz rozegrał w 2016 roku, ale nadal widnieje w rejestrach jako zawodnik klubu.

Według ustaleń portalu Onet, ślady tej piłkarskiej pasji pozostały na jego ciele w formie tatuaży. Jeden z nich przedstawia herb Chelsea. Zajmuje on dużą część klatki piersiowej. Tatuaż ten widoczny był na dawnych zdjęciach. A sam kandydat nie ukrywa swojej sympatii do The Blues, ponieważ publikował m.in. zdjęcia w ubraniach z logiem tego klubu.

Jaki inny klub uwiecznił na swoim ciele kandydat popierany przez PiS? Według Onetu plecy Nawrockiego zdobią symbole związane z Lechią Gdańsk. W kontekście tych powiązań w przeszłości pojawiały się również odniesienia do grupy kibicowskiej ChWM (Chuligani Wolnego Miasta).

Osoby znające Karola Nawrockiego z czasów jego młodości, cytowane przez Newsweek, twierdzą, że „zawsze był blisko umięśnionych”. Jego zainteresowania sportowe znalazły też odzwierciedlenie w pracy publicystycznej.

Wspólnie z ks. Jarosławem Wąsowiczem stworzył książkę „Wielka Lechia moich marzeń”, którą poświęcili pamięci Tadeusza Duffka. Opisali w niej historię młodego kibica Lechii Gdańsk, który w wieku 17 lat śmiertelnie ugodził nożem kibica Arki Gdynia i za ten czyn trafił do poprawczaka.

Karol Nawrocki w drugiej turze zmierzy się z Rafałem Trzaskowskim. Głosowanie zaplanowano na niedzielę, 1 czerwca. Według sondaży szanse obu kandydatów są bardzo wyrównane.

Źródło: Onet

Były piłkarz FC Barcelony ostro o Szczęsnym: „Ukarałbym go. Prezentuje fatalny wizerunek”

Wojciech Szczęsny wywołuje w większości pozytywne reakcje wśród kibiców FC Barcelony, jednak nie każdemu podoba się zachowanie bramkarza. Tym razem Polakowi oberwało mu się od byłej gwiazdy Barcelony. Francisco José „Lobo” Carrasco nazwał go „człowiekiem chorym” i zaapelował o karę za jego zachowanie.

Papieros na fecie wywołał oburzenie

Wojciech Szczęsny nigdy nie ukrywał swojego zamiłowania do papierosów. Często żartuje z tego nałogu, a kibice przyzwyczaili się do jego luzu. Jednak dla niektórych nie jest to powód do śmiechu.

Po ostatniej fecie Barcelony Polak znów pokazał się z papierosem. Zdjęcia trafiły do sieci, a internet szybko zareagował. Jednak najmocniej wypowiedział się były piłkarz Blaugrany, Francisco José Carrasco.

– Kiedy widzę kogoś takiego jak Szczęsny, widzę człowieka chorego. Ukarałbym go, bo prezentuje fatalny wizerunek – powiedział Hiszpan.

„W domu możesz robić, co chcesz”

Carrasco nie atakuje samego faktu palenia. Przeszkadza mu to, że Szczęsny robi to publicznie. Jego zdaniem sportowiec powinien znać swoje miejsce i odpowiedzialność.

– Musi wiedzieć, w którym miejscu jest zawodowo i sportowo. Musisz zachować spokój i utrzymać wizerunek, a potem w domu możesz robić to, co chcesz – podkreślił były pomocnik Barcelony.

Nie jest to jego pierwsza krytyka wobec Polaka. Kilka miesięcy temu Carrasco również nie przebierał w słowach. Wówczas powiedział, że palenie papierosów w przypadku Szczęsnego to „sposób na powolne popełnienie samobójstwa”.

Źródło: El Chiringuito, WP Sportowe Fakty

Ter Stegen oberwał po ostatnim meczu. „Dziękujmy Bogu za Szczęsnego”

Barcelona już zapewniła sobie mistrzostwo Hiszpanii, ale końcówka sezonu wciąż rozgrzewa dyskusję na temat bramkarza. Villarreal wygrał w Katalonii 3:2, a Marc-André ter Stegen znalazł się w ogniu krytyki.

Kibice rozliczają bramkarza

W przedostatniej kolejce La Liga Hansi Flick wystawił silny skład. Zrezygnował jednak z Wojciecha Szczęsnego, którego posadził na ławce. Miejsce w bramce zajął Marc-André ter Stegen. Ostatecznie Barca przegrała 2:3.

Niemiec nie ponosił pełnej winy za stracone bramki, ale w mediach społecznościowych zawrzało. Kibice i komentatorzy porównują go ze Szczęsnym, który notuje solidne występy, a według wielu zasługuje na miano numeru jeden.

Na portalu X nie brakowało ostrych opinii:

„Widziałem to już niezliczoną liczbę razy… Dziękujmy Bogu za Szczęsnego” – napisał profil „Barca Worldwide”, obserwowany przez blisko 700 tysięcy użytkowników.

Z kolei „FrenchFCB” zapytał ironicznie: „Ale czy ter Stegen nie chciałby trochę otworzyć oczu?”.

Nie wszyscy jednak gloryfikowali Polaka. Lucas Sotelo zwrócił uwagę na szerszy problem w bramce FC Barcelony.

„Abstrahując od dobrych występów Szczęsnego, Barca nadal potrzebuje bramkarza na dłuższą metę. Ani Polak, ani ter Stegen nie mają wystarczających możliwości fizycznych, aby bronić bramki lub wychodzić do przodu i na czas powstrzymać ataki”.

Ostatnia kolejka bez presji

Barcelona nie musi już walczyć o tytuł. Mimo to porażka z Villarrealem rozgrzewa dyskusję przed następnym sezonem. Wciąż bowiem nie wiadomo, czy Wojciech Szczęsny przedłuży kontrakt i czy będzie zmiennikiem Ter Stegena.

Co ciekawe, wielu kibiców FC Barcelony pisze w mediach społecznościowych o Emiliano Martinezie. Argentyński bramkarz odchodzi z Aston Villi i według wielu fanów ekipy Katalończyków byłby idealnym rozwiązaniem na sytuację w bramce Barcy. Klub miał już nawet wykonać pierwsze ruchy w stronę tego transferu.

W ostatniej kolejce Barca zmierzy się z Athletikiem na wyjeździe.

Źródło: Przegląd Sporotwy Onet, X

Jaka będzie przyszłość Feio? „Najważniejsza jest komunikacja”

Legia Warszawa przegrała z Cracovią 1:3. W związku z tym atmosfera wokół Goncalo Feio zrobiła się jeszcze bardziej napięta. Portugalczyk zabrał głos po meczu i potwierdził medialne doniesienia o rozmowach z zarządem. Odniósł się także do pogłosek o zwolnieniu.

Trener Legii walczy o pozostanie w klubie

Mecz w Krakowie nie poprawił sytuacji szkoleniowca. „Wojskowi” zagrali słabo, stracili trzy bramki i kolejny raz zawiedli swoich kibiców. Już wcześniej pojawiały się informacje o możliwej zmianie na ławce trenerskiej. Po porażce z Lechem Poznań fala krytyki wyraźnie przybrała na sile. Goncalo Feio nie unikał tematu, a teraz wypowiedział się bez owijania w bawełnę.

– Mieliśmy bardzo dobre rozmowy w tym tygodniu, teraz na dniach mamy kolejne. Rozmowy były według mnie owocne, wnioski zostały wyciągnięte. Dla mnie najważniejsza jest komunikacja, nawet ważniejsza od parafki czy kawałka papieru – podkreślił Portugalczyk.

Wiele wskazuje na to, że trener rozmawiał z Fredim Bobiciem i Michałem Żewłakowem. Obaj pełnią kluczowe funkcje w strukturach klubu. Wbrew plotkom, rozmowy nie muszą oznaczać natychmiastowego rozstania.

Feio zdementował pogłoski o zwolnieniu i zaznaczył, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły.

– Myślę, że jeszcze nie było komunikatu, bo rozmawiamy. Myślę, że jeżeli byłaby decyzja, że nie zostanę, to byłoby to oczywiście zakomunikowane, najpierw wewnętrznie, potem zewnętrznie. Natomiast trwają rozmowy – dodał.

Ostatnia kolejka bez wpływu?

Legia zagra ostatni mecz sezonu ze Stalą Mielec. Rywal nie ma już szans na utrzymanie. Wynik tej potyczki raczej nie wpłynie na decyzję w sprawie przyszłości Feio. Legia też już nie walczy o nic, ponieważ zajmie w tym sezonie piąte miejsce.

Źródło: Interia Sport, Legia Warszawa

Włosi kuszą Jakuba Kiwiora. Właściciel klubu dobrze zna się z jego agentem

Jakub Kiwior może wrócić do Serie A. Po udanej wiośnie w barwach Arsenalu zainteresowało się nim Napoli.

Napoli walczy o transfer reprezentanta Polski

Jakub Kiwior zyskał uznanie swoją postawą wiosną. W Arsenalu nie zawsze grał regularnie, ale udowodnił swoją wartość. Dziennikarze włoskiego „Il Mattino” informują, że Napoli rozpoczęło działania w sprawie transferu.

Wcześniej mówiło się o Crystal Palace. Ten temat jednak ucichł. Teraz wraca scenariusz, w którym Kiwior ponownie zagra w Serie A.

Właśnie tam wypłynął na szerokie wody. Jego występy w Spezii zwróciły uwagę Arsenalu, który zapłacił za niego 20 milionów euro. Londyńczycy chcą odzyskać przynajmniej tyle samo.

Napoli ma możliwości, by spełnić te wymagania. Klubem kieruje Aurelio de Laurentiis, który dobrze zna się z agentem piłkarza — Pawłem Zimończykiem. Ten sam menedżer prowadzi karierę Stanislava Lobotki.

– Szef Napoli chce uprzedzić konkurencję. Klub potrzebuje wzmocnień przed Ligą Mistrzów, a Kiwior już wcześniej znajdował się w orbicie zainteresowań klubu – czytamy na łamach „Il Mattino”.

Kiwior w barwach Arsenalu rozegrał do tej pory 66 spotkań. Przenosiny do Włoch z pewnością mogłyby poskutkować większą liczbą minut na boisku.

Portal transfermarkt.de wycenia Kiwiora na 22 miliony euro. Jego umowa z Kanonierami obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku.

Źródło: Il Mattino, Weszło

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.