Rodado odejdzie z Wisły? Może powalczyć o Ligę Mistrzów

Ángel Rodado może wkrótce opuścić Wisłę Kraków. Jak informuje Tomasz Włodarczyk, do klubu wpłynęła konkretna oferta z Łudogorca Razgrad. Na stole leży milion euro plus bonusy.

Łudogorec poważnie wchodzi do gry

Celem Wisły Kraków na poprzedni sezon był awans do Ekstraklasy. Drużyna Mariusza Jopa dotarła do barażów, ale tam uległa Miedzi Legnica. Po tej porażce pojawiły się pytania o przyszłość kluczowych zawodników, w tym Ángela Rodado.

Hiszpan, który ma ambicje gry na wyższym poziomie, wzbudza coraz większe zainteresowanie. Choć najgłośniej mówiło się ostatnio o Widzewie Łódź, to konkretne działania podjął Łudogorec Razgrad. Jak donosi Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl, mistrz Bułgarii złożył Wiśle ofertę opiewającą na milion euro plus bonusy w wysokości do 600 tysięcy euro.

Warunki te mają odpowiadać oczekiwaniom klubu z Krakowa. Decydujący ruch należy teraz do samego zawodnika. Media podkreślają, że Łudogorec jest mocno zdeterminowany, by sprowadzić Hiszpana, który ma im pomóc w walce o Ligę Mistrzów.

W grze jednak wciąż pozostaje Widzew, który, zdaniem Włodarczyka, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Rodado od początku pobytu w Polsce imponuje statystykami: w 109 meczach zdobył 66 bramek i zanotował 17 asyst.

Źródło: Tomasz Włodarczyk (Meczyki.pl)

Szokujące kulisy upadku Kotwicy. „Piłkarze pożyczali sobie na obiady”

Piotr Tworek, ostatni trener Kotwicy Kołobrzeg, ujawnił z jak dramatyczną codziennością mierzyli się piłkarze i sztab. Klub upadł, ale wcześniej… funkcjonował w warunkach, które trudno sobie wyobrazić.

Trudno uwierzyć, że to działo się w I lidze

Kotwica Kołobrzeg zakończyła sezon 2024/25 na 16. miejscu w tabeli pierwszej ligi. To oznacza spadek. W rzeczywistości jednak drużyna nie miała szans na dalsze istnienie – od miesięcy borykała się z poważnymi problemami finansowymi. 23 czerwca rozwiązano wszystkie kontrakty, a kilka godzin później złożono wniosek o upadłość.

Jak wyglądały kulisy końcówki działania klubu? Piotr Tworek w rozmowie z TVP Sport nie owijał w bawełnę.

– Piłkarze między sobą pożyczali pieniądze. Musieli przełamywać wstyd, opór wyciągnięcia ręki w trudnych chwilach. Takie rzeczy w klubach na żadnym szczeblu nie powinny mieć miejsca – powiedział szkoleniowiec.

Problemy dotyczyły wszystkiego: pensji, posiłków, podstawowych warunków do pracy.

– Klubowe obiady były, jednak płaciliśmy za nie z własnych pieniędzy lub pożyczanych. Nie wszyscy piłkarze uregulowali dług u naszego kucharza. Zdarzały się przykre sytuacje, że Krystian za swoją pracę domagał się pieniędzy, ale nie wszyscy mieli. W takich chwilach posiłek nas jednoczył. Wiedzieliśmy, że jeśli pieniądze pojawią się na naszych kontach, to uregulujemy wszystko – mówił Tworek.

Tworek wspomniał także, że w trudnych chwilach wsparcie okazywali lokalni przedsiębiorcy, którzy przygotowywali dla drużyny kanapki i drożdżówki na mecze wyjazdowe. Z ironią zauważa, że gdy dziś słyszy o takich sprawach jak „afera dronowa” czy ucieczka piłkarza z klubu z powodu stresu, pojawia się u niego uśmiech. Jego zdaniem osoby komentujące takie sytuacje nie miały do czynienia z prawdziwymi problemami.

Na gruzach Kotwicy Adama Dzika powstał już nowy klub, MKS Kotwica Kołobrzeg, zarządzany przez Sebastiana Staszczaka. Zespół ma wystartować od rozgrywek okręgówki.

Źródło: TVP Sport

Szczęsny oczarowany Hiszpanią. „To cała różnica między Polską a tym krajem”

Wojciech Szczęsny na kanale „Foot Truck” opowiedział historię, która jego zdaniem najlepiej pokazuje, skąd bierze się piłkarska przewaga Hiszpanów nad Polakami. Były bramkarz reprezentacji Polski podzielił się spostrzeżeniami z życia w tym kraju.

Dzieci grające w nocy

Bramkarz wrócił wspomnieniami do sytuacji, której doświadczył w Marbelli. Razem z żoną, Mariną, wybrał się późnym wieczorem do apteki. Była godzina 23:30. Wtedy zobaczył coś, co na długo zostało mu w pamięci.

– Powiedziałem wtedy Marinie: „Widzisz? Zrób zdjęcie. Jeśli ktoś cię zapyta, dlaczego Polska nie gra jak Hiszpania, to pokażesz im to zdjęcie” – przyznał Szczęsny w rozmowie z kanałem „Foot Truck”.

Na placu bawiło się około pięćdziesięciorga dzieci. Grały w piłkę mimo późnej pory. Co więcej, według Szczęsnego większość z nich nie miała jeszcze dziesięciu lat.

Nie tylko pogoda

Szczęsny nie ukrywał zachwytu, ale też jasno zaznaczył, że nie chodzi tylko o klimat.

– Oczywiście, pogoda tam sprzyja, ale dzieciom na ogół zła pogoda nie przeszkadza w graniu w piłkę. To kwestia kultury piłkarskiej w danym kraju – podkreślił.

I trudno się z nim nie zgodzić. Hiszpania to obecny mistrz Europy oraz wicemistrz Ligi Narodów UEFA. Jej piłkarze regularnie zasilają czołowe kluby na świecie. W aktualnym rankingu FIFA Hiszpanie zajmują drugie miejsce, tuż za Argentyną. Polska natomiast plasuje się dopiero na 37. pozycji.

Szczęsny kilka dni temu podpisał nowy kontrakt z Barceloną, który będzie obowiązywał do 2027 roku.

Źródło: Foot Truck, Przegląd Sportowy Onet

Linetty wciąż bez klubu. Co z jego powrotem do Lecha?

Po Gumnym i Skrzypczaku znów pojawił się temat powrotu byłego gracza „Kolejorza”. Tym razem chodzi o Karola Linettego. Ale przynajmniej na ten moment sprawa wygląda na trudną do zrealizowania. Najnowsze informacje w tej sprawie przekazał Tomasz Włodarczyk z Meczyków.

Lech szuka, ale Linetty patrzy za granicę

Latem do Lecha Poznań wrócili już dwaj byli zawodnicy – Robert Gumny i Mateusz Skrzypczak. Teraz w mediach pojawiły się doniesienia o możliwym powrocie Karola Linettego.

Pomocnik przez wiele lat grał we Włoszech, a ostatnio reprezentował Torino. Po zakończeniu sezonu 2024/2025 jego kontrakt wygasł, a Linetty został wolnym zawodnikiem.

Według Tomasza Włodarczyka z Meczyków, Lech nie prowadzi rozmów z piłkarzem.

– Na ten moment nie ma takiego tematu – przekazał dziennikarz.

Priorytetem 30-latka pozostaje dalsza gra za granicą. Linetty nie rozważa powrotu do Ekstraklasy. Zdecydowanie dementowane są też plotki o krótkoterminowej umowie – takie kontrakty są w Polsce niedozwolone.

W poprzednim sezonie Linetty rozegrał 28 spotkań w Serie A. Strzelił jednego gola i zaliczył jedną asystę. Portal Transfermarkt wycenia go na 1,8 mln euro. W przeszłości reprezentował barwy Lecha w latach 2006-2016.

Źródło: Meczyki.pl

Lech Poznań chce wzmocnić ofensywę. Może wrócić były zawodnik

„Kolejorz” wciąż myśli o kolejnych transferach. Według Dawida Dobrasza na liście mistrzów Polski znalazł się Kristoffer Velde.

Lech szuka skrzydłowego

Lech Poznań planuje w najbliższych tygodniach wzmocnić skrzydła. Jak informuje Dawid Dobrasz z Meczyków, klub prowadzi rozmowy w sprawie kolejnego ofensywnego zawodnika.

We wtorek wieczorem w szwedzkich mediach pojawiła się informacja o transferze nowego skrzydłowego do Lecha. To jednak nie koniec działań poznaniaków.

– Z moich informacji wynika, że cena wynosi 900 tysięcy euro. Ma to być piłkarz, który zastąpi Daniela Hakansa, którego uraz najprawdopodobniej się przedłuży – powiedział Dobrasz na kanale Meczyki.

Dziennikarz dodał, że Lech planuje jeszcze jeden transfer na skrzydło.

– To nie jest docelowy skrzydłowy, którego chce kupić Lech. „Kolejorz” zamierza iść po jakieś większe nazwisko – zaznaczył.

W tym kontekście pojawił się temat powrotu Kristoffera Velde. Norweg, obecnie gracz Olympiakosu Pireus, miał kontaktować się z klubem.

– Wczoraj usłyszałem, że Kristoffer Velde odzywał się do Lecha, ale klub nie był wówczas zainteresowany. Teraz, gdy Lech się odezwał, to sam Velde zaczął kręcić nosem – ujawnił Dobrasz.

Lech Poznań zacznie sezon od starcia z Legią Warszawa w ramach Superpucharu Polski. Spotkanie zaplanowano na niedzielę 13 lipca o godzinie 18:00 w stolicy Wielkopolski.

Źródło: Meczyki.pl

Borek zdradził, kogo widziałby w kadrze. Padło konkretne nazwisko

PZPN ogłosi nowego selekcjonera reprezentacji Polski w najbliższych dniach. Wciąż nie wiadomo, kto przejmie kadrę po Michale Probierzu. Mateusz Borek już teraz zdradził jednak, kogo chętnie widziałby w sztabie szkoleniowym.

„Zobaczyłbym go w kadrze”

Kilka dni temu Cezary Kulesza przekazał, że nowego selekcjonera już wybrano. Nie ujawniono jednak nazwiska, bo kontrakt wciąż czeka na podpis. Według informacji Tomasza Włodarczyka z Meczyków, w grze pozostają dwa nazwiska: Jan Urban i Adam Nawałka.

Głos zabrał również Mateusz Borek. W programie Kanału Sportowego przyznał, że chętnie zobaczyłby w sztabie Jacka Magierę.

– Zobaczyłbym go w kadrze, ale jako asystenta selekcjonera. Mnie bardzo interesuje sztab nowego selekcjonera, bo to w Polsce często jest bagatelizowane, ale chciałbym, żeby każde ogniwo sztabu było mocne i budowało pierwszego trenera – podkreślił Borek.

Nowego selekcjonera poznamy w ciągu kilku dni. Wtedy też ujawnione zostaną nazwiska współpracowników ze sztabu. Wcześniej mówiło się o Łukaszu Piszczku, ale on – według najnowszych informacji – nie planuje na razie pracy w reprezentacji.

Źródło: Kanał Sportowy, Przegląd Sportowy Onet

Były reprezentant Probierza poza zainteresowaniem Ekstraklasy. „Nie przeszedł weryfikacji”

Jeszcze niedawno był jednym z największych zaskoczeń w kadrze Michała Probierza. Patryk Peda otrzymał powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski i zadebiutował od razu w wyjściowym składzie. Dziś jego kariera wyraźnie wyhamowała, a zainteresowanie z Ekstraklasy? Niewielkie.

Zaskakujący debiut, a potem szybki zjazd

Michał Probierz w reprezentacji słynął z nieoczywistych decyzji personalnych. Tak było chociażby z Maxim Oyedele, który w pierwszym meczu w kadrze mierzył się z Portugalią i zebrał negatywne recenzje. Peda trafił do kadry przy nieco mniejszym szumie — debiutował przeciwko Wyspom Owczym i Mołdawii, ale rozegrał pełne 90 minut w obu spotkaniach.

Wydawało się, że defensor zbuduje na tym kapitał. Mimo młodego wieku i reprezentacyjnego debiutu, Peda nie zrobił jednak spodziewanego kroku do przodu. Ostatni sezon spędził w Serie B, gdzie był wypożyczony z Palermo do Juve Stabia.

W minionych tygodniach pojawiły się plotki o możliwym transferze Pedy do Ekstraklasy, konkretnie do Górnika Zabrze. Te informacje jednoznacznie zdementował Michał Siara, członek zarządu zabrzańskiego klubu.

– Nie ukrywam, że to, co widziałem w mediach na temat tego zawodnika i Górnika, było dla mnie zaskoczeniem. Gdybyśmy policzyli wszystkich zawodników analizowanych chociaż raz przez dział sportu, skautów i samego dyrektora Milika, to może gdzieś tam się pojawiał. Na pewno nie przeszedł jednak dalszych weryfikacji, powiedzmy, że w TOP50, TOP70 nie był – powiedział Siara w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

Dziś trudno sobie wyobrazić, że jeszcze w 2023 roku Peda był podstawowym graczem seniorskiej kadry. Dwa lata później nie mieści się nawet w szerokim gronie piłkarzy rozważanych przez kluby Ekstraklasy.

Portal transfermarkt.de wycenia Patryka Pedę na 450 tysięcy euro. 23-latek ma umowę z Palermo do końca czerwca 2028 roku.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Sport.pl

Peter Moore dołączył do Wisły Kraków. Były prezes Liverpoolu pomoże w walce o powrót do Ekstraklasy?

To transfer, jakiego polska piłka jeszcze nie widziała. Peter Moore, były prezes Liverpoolu, wiceprezes Microsoft Xbox i dyrektor operacyjny EA Sports, dołączył do Wisły Kraków. Został doradcą zarządu oraz mniejszościowym akcjonariuszem klubu.

Człowiek z wielkim CV trafia pod Wawel

O sensacyjnym ruchu poinformował portal Meczyki.pl, a Wisła Kraków potwierdziła to w oficjalnym komunikacie. 70-letni Peter Moore, określany jako „legenda światowego biznesu sportowego i technologicznego”, objął 5 proc. akcji w TS Wisła Kraków SA. Jego obecność to nie tylko symbol prestiżu, ale realne wsparcie dla ambitnego projektu rozwoju klubu.

– Peter to nie tylko jeden z najbardziej utytułowanych ludzi w świecie sportu i technologii. Takiego człowieka w polskiej piłce jeszcze nie było – skomentował Jarosław Królewski, prezes i większościowy właściciel Wisły Kraków.

CV Moore’a rzeczywiście imponuje. W latach 2017-2020 był prezesem Liverpoolu. W tym czasie klub zdobył Ligę Mistrzów (2019), Klubowe Mistrzostwo Świata (2019) i mistrzostwo Anglii (2020). Poza boiskiem Liverpool znacząco rozwinął się biznesowo — po raz pierwszy w historii przychody przekroczyły pół miliarda funtów.

Wcześniej Moore pracował na kierowniczych stanowiskach w takich gigantach jak EA Sports, Microsoft Xbox, Sega, Reebok czy Unity Technologies.

Moore o Wiśle

Sam Moore przyznał, że jego decyzja to nie przypadek, lecz świadomy wybór.

– To więcej niż projekt – to podróż dziedzictwa, innowacji i wspólnoty. Zawsze podziwiałem kluby o głęboko zakorzenionym dziedzictwie, takie jak Wisła Kraków. Jestem zaszczycony, że mogę dołączyć do tego śmiałego eksperymentu i przyczynić się do wizji, która szanuje bogatą historię piłkarską Krakowa, jednocześnie pomagając budować coś nowego i inspirującego. Potencjał tego, co możemy razem osiągnąć – na boisku i poza nim – jest niezwykły – powiedział.

Co ciekawe, Moore od lat związany jest z piłką także w Stanach Zjednoczonych. Jest właścicielem Santa Barbara Sky FC, występującego w USL Championship.

Wisła Kraków od kilku lat walczy o powrót to piłkarskiej elity w Polsce. Czas pokaże, czy Moore przyłoży rękę do potencjalnego awansu.

Źródło: Wisła Kraków, RMF24

Lech Poznań rozważa transfer z ligi belgijskiej. Obrońca na radarze mistrza Polski

Lech Poznań nie ustaje w poszukiwaniu wzmocnień linii defensywnej. Jak informują japońskie media, na celowniku mistrza Polski znalazł się Haruya Fujii, środkowy obrońca belgijskiego KV Kortrijk i reprezentant Japonii.

Solidny stoper z Belgii

Fujii ma 24 lata i za sobą półtora roku gry w Belgii. W barwach Kortrijk rozegrał ponad 30 ligowych spotkań. Zespół spadł z Jupiler Pro League, a Japończyk szuka nowego klubu. Według Yahoo Japan sam zawodnik preferuje dalszą grę w Europie.

Zdaniem dziennikarzy z Japonii to właśnie gra w powietrzu sprawiła, że Lech Poznań przyjrzał się defensorowi bliżej. Statystyki przytoczone przez Szymona Janczyka z Weszło potwierdzają jego atuty: według Hudl StatsBomb, Fujii w minionym sezonie wygrał aż 75 procent pojedynków w powietrzu (średnio 2,84 na 90 minut), a także wyróżniał się wprowadzaniem piłki do gry.

Nie wszystko idealne, ale potencjał jest

Japończyk miał natomiast problemy z rozgrywaniem pod pressingiem rywala i typowymi pojedynkami w obronie. Jak podaje serwis Hudl WyScout i tutaj jego statystyki nie wyglądały źle — wygrał 71 procent takich starć.

Lech od dłuższego czasu bacznie obserwuje Fujiiego. Według Weszło, skauci Kolejorza jeździli do Belgii, by oglądać obrońcę z trybun.

Transfer powiązany z ruchami w obronie?

Choć Lech Poznań ma w kadrze pięciu stoperów, to niewykluczone, że dojdzie do zmian. Według Damiana Smyka z Goal.pl, klub rozważa odejście Bartosza Salamona, a według doniesień z Turcji, Alex Douglas znalazł się na celowniku Trabzonsporu.

Sprowadzenie Fujiiiego może być więc przygotowaniem na jedno z tych rozstań.

Źródło: Weszło, Goal.pl

Tomasz Hajto o decyzji Marcina Bułki: „Mam inne zdanie. Dobry menadżer załatwiłby mu Premier League” [WIDEO]

Marcin Bułka oficjalnie został nowym zawodnikiem NEOM SC. Polski bramkarz podpisał lukratywny kontrakt z saudyjskim klubem, który zagwarantuje mu aż 45 milionów euro za cztery lata gry. Decyzja golkipera wzbudziła mieszane reakcje. Głos w tej sprawie zabrał m.in. Tomasz Hajto, który ocenił ten ruch na antenie Polsatu Sport.

„Poszedł w kierunku pieniędzy”

Były reprezentant Polski nie kryje zaskoczenia wyborem Bułki, choć podkreśla, że nie zamierza go krytykować.

– Poszedł w kierunku pieniędzy. Ja mam inne zdanie, ale nie krytykuję jego wyboru. Musi patrzeć na swoją przyszłość. Krzysztof Piątek zagrał fantastyczny sezon w Basaksehirze, a też wybrał ciepłe kraje i dobry cash – przyznał Hajto.

Zdaniem byłego piłkarza, przy odpowiednich ruchach na rynku transferowym, Bułka mógłby spokojnie znaleźć atrakcyjny kierunek również w Europie.

– Jeżeli miałbym 30 lat, to rozważyłbym taką propozycję. W wieku 25 lat dobry menadżer byłby w stanie wynegocjować mu kontrakt w Premier League na poziomie sześciu milionów funtów rocznie – ocenił.

„Trudno będzie mu rywalizować w kadrze”

Hajto zwrócił również uwagę na możliwe konsekwencje transferu w kontekście reprezentacji Polski.

– Przede wszystkim rywalizowałby dalej w Europie. Trudno będzie mu rywalizować ze Skorupskim czy z Grabarą, będąc w Arabii Saudyjskiej – podsumował.

Bułka ma za sobą świetny sezon w barwach francuskiej Nicei, ale jego decyzja o przenosinach na Bliski Wschód z pewnością zamknie mu wiele sportowych drzwi w Europie. Z drugiej strony – zarobki na poziomie 11,25 miliona euro rocznie trudno zignorować.

Źródło: Polsat Sport

Pierwsze ustalenia ws. wypadku Diogo Joty i jego brata. „Techniczny problem z samochodem”

Tragiczna śmierć Diogo Joty i jego brata Andre Silvy wstrząsnęła światem piłki nożnej. Portugalskie i hiszpańskie służby ustalają szczegóły nocnego wypadku, do którego doszło w okolicach Palacios de Sanabria w Hiszpanii. Jak informuje portal Record, powołując się na lokalną policję, wszystko wskazuje na to, że przyczyną tragedii był techniczny problem z samochodem.

Pęknięta opona podczas wyprzedzania

Do wypadku doszło w nocy ze środy na czwartek około godziny 00:30 na 65. kilometrze autostrady A-52 w gminie Cernadilla, w hiszpańskiej prowincji Zamora.

– Pojazd zjechał z drogi, po tym jak najprawdopodobniej jedna z opon pękła podczas wyprzedzania. W wyniku wypadku samochód stanął w płomieniach, a obaj pasażerowie zginęli. Jeszcze przed przeprowadzeniem badań kryminalistycznych jednego ze zmarłych zidentyfikowano jako Diogo Jotę, piłkarza Liverpoolu. Drugim był jego brat, Andre – przekazała Guardia Civil w oświadczeniu cytowanym przez Record.

Samochód, którym podróżowali zawodnicy, to Lamborghini. Auto po zjechaniu z drogi zapaliło się, co uniemożliwiło ratownikom udzielenie pomocy.

Piłkarski świat pogrążony w żałobie

Informację o śmierci 28-letniego Diogo Joty i jego 25-letniego brata potwierdziły już portugalska federacja piłkarska oraz Liverpool.

Diogo Jota był zawodnikiem „The Reds” od 2020 roku. Wcześniej grał m.in. w Wolverhampton i FC Porto. Andre Silva w ostatnim czasie występował w barwach portugalskiego drugoligowca Penafiel.

Źródło: Record

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.