Czy to koniec nielegalnych transmisji meczów? Zapadła decyzja Parlamentu Europejskiego

Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce w internecie może zostać zredukowana liczba nielegalnych transmisji wydarzeń sportowych. Parlament Europejski przegłosował ustawę, która ma zniwelować nielegalne streamy. Mówi się, że zostanie wprowadzona najnowsza technologia, która będzie potrafiła zablokować pirackie transmisje w ciągu 30 minut.

Koniec pirackich streamów!

Nielegalne transmisje wydarzeń sportowych stawały się coraz bardziej popularne wraz z rozwojem internetu. O pirackich streamach słyszał zapewne każdy z Was, a z pewnością zdecydowana większość również z nich korzystała. Jak się okazuje, wkrótce możemy się z nimi pożegnać.

– Transmisja wydarzeń sportowych na żywo odgrywa ważną rolę w gospodarce, stanowiąc podstawowe źródło dochodów dla organizatorów wydarzeń. Jednak wydarzenia sportowe na żywo są często transmitowane nielegalnie w internecie przez wyspecjalizowane profesjonalne serwisy, które pobierają opłaty abonamentowe lub wyświetlają reklamy – czytamy na stronie Parlamentu Europejskiego.

Ustawa przegłosowana

Parlament Europejski zatwierdził ustawę 19 maja. 479 osób było za, 171 przeciw, a 40 wstrzymało się od głosu. Według danych podanych przez przedstawicieli europejskiego organu, w 2019 roku wykupiono 7,6 miliona subskrypcji na nielegalnych witrynach, które wygenerowały dochody w wysokości około 522 milionów euro.

Jest wyjątek

Do walki z nielegalnymi transmisjami ma zostać wprowadzona nowa technologia. Ma ona umożliwić blokowanie streamów w ciągu 30 minut. Przepisy nie mają dotyczyć transmisji z miejsca wydarzenia, ponieważ „są one integralną częścią kultury kibiców”.

źródło: Parlament Europejski

Reprezentacja Szwecji ma swojego Atmosfericia! Przez ostatnie 1,5 roku zagrał niecałe 300 minut

Poznaliśmy 26-osobową kadrę reprezentacji Szwecji na EURO 2020(1). Na liście powołanych piłkarzy znalazł się m.in. 36-letni Andreas Granqvist, który na turniej pojedzie głównie dla poprawienie atmosfery w szatni.

Janne Andersson, selekcjoner reprezentacji Szwecji, ogłosił kadrę „Trzech Koron” na zbliżające się Mistrzostwa Europy 2020(1). Przypomnijmy, że podczas fazy grupowej Szwedzi będą rywalizować w grupie „E” z Hiszpanią, Polską oraz Słowacją. Podopieczni Janne Anderssona zainaugurują turniej starciem przeciwko Hiszpanii.

Na liście powołanych piłkarzy na Mistrzostwa Europy znalazł się 36-letni Andreas Granqvist. Szwed w swojej karierze wystąpił w narodowych barwach aż 88 razy! Środkowy obrońca jest jednak już bliżej końca, aniżeli początku swojej piłkarskiej kariery.

36-latek na co dzień występuje w drugoligowym Helsingborgu, choć „występuje” to dużo powiedziane. W obecnym sezonie (liga szwedzka gra systemem wiosna-jesień) wystąpił w czterech spotkaniach przez łącznie 241 minut. W poprzednim roku na boisku w oficjalnym meczu pojawił się zaledwie raz! Szwed wziął udział w czerwcowym meczu przeciwko Kalmar FF (0:4), gdzie zagrał przez 54 minuty. To daje nam w sumie 295 minut w ciągu półtora roku.

Piotr Piotrowicz, pasjonat szwedzkiej piłki, przekazał, Andreas Granqvist pojedzie na EURO głównie dla atmosfery, więc można się domyślić, że jego szanse na grę są bliskie zeru. Kibice oraz media ze Szwecji chcieli, by 36-latek pojechał na EURO jako członek sztabu. Selekcjoner reprezentacji zadecydował, że Andreas może się jednak przydać w roli piłkarza.

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1394696621875683329

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1394769521882378240

Jan Tomaszewski widzi Kamila Grosickiego w kadrze! „Dla mnie, dla tej atmosfery, warto go powołać”

Jan Tomaszewski skomentował „na gorąco” wybory Paulo Sousy. Były bramkarz reprezentacji Polski w rozmowie z Super Expressem wytknął błędy portugalskiego szkoleniowca oraz zdradził, że stracił do niego zaufanie.

W poniedziałek Paulo Sousa ogłosił 26-osobową kadrę na Mistrzostwa Europy 2020(1). Portugalski szkoleniowiec dokonał kilku ciekawych ruchów, m.in. powołując 17-letniego Kacpra Kozłowskiego, a rezygnując z chociażby Kamil Grosickiego, czy Sebastiana Szymańskiego. Swoimi decyzjami Portugalczyk wywołał w Polsce masę dyskusji.

– Dla mnie największym skandalem jest to, że Szymański nie został powołany. Ma kapitalny sezon, dodatkowo jest takim „myrdałą”, może grać i w środku i po prawej stronie. Jest to dla mnie po prostu skandal. To dla mnie znak, że Paulo Sousa nie ma zielonego pojęcia o możliwościach polskich piłkarzy – ocenił wybory selekcjonera Jan Tomaszewski.

– Grosicki trenuje, nie przytył 20 kilo. Ci ludzie umieją grać w piłkę. Dla mnie, dla tej atmosfery, warto go powołać. Nie dlatego, że śpiewał „Oczy zielone”, ale dlatego, że zawodnicy w niego wierzą. Sousa w tym momencie zepsuł atmosferę w szatni – dodał były reprezentant Polski.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tomasz Hajto krytykuje Paulo Sousę za brak Grosickiego. „Płacheta statystyki ma fatalne”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agent Kamila Grosickiego jest w szoku! „Jestem zażenowany. Portugalczyk nie zna piłkarzy”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Robert Lewandowski skomentował brak powołania dla Kamila Grosickiego. „Zrobiło mi się przykro”

Reprezentacja Polski powalczy o medal?

Jeszcze kilka tygodni temu Jan Tomaszewski uważał, że mamy zawodników, którzy mogą powalczyć o medale na EURO. 73-latek podtrzymuje swoje zdanie, jednak po ostatnich decyzjach selekcjonera reprezentacji Polski zaczyna się obawiać o to, czy my w ogóle wyjdziemy z grupy.

– Mamy piłkarzy, którzy mogą walczyć o medal, ale po wystąpieniu Paulo Sousy mam wątpliwości, czy wyjdziemy z grupy – skomentował Jan Tomaszewski.

– Straciłem do Sousy jakiekolwiek zaufanie i przekonanie, że coś zrobi na mistrzostwach Europy. Na konferencji odpowiadał na pytania z pełną kurtuazją. […] Wierzyłem mu, że doprowadzi kadrę do automatyzmów, tak teraz mój optymizm stopniał do minimum i życzę kadrze, żeby się nie skompromitowała – dodał 73-latek.

źródło: Super Express

Specjalna koszulka z okazji odejścia Łukasza Piszczka z BVB już w sprzedaży!

Borussia Dortmund wypuściła do sprzedaży specjalne koszulki z okazji odejścia swojej legendy – Łukasza Piszczka. Cena takiej pamiątki wynosi 19,99 euro.

Łukasz Piszczek po zakończeniu obecnego sezonu zakończy swoją wspaniałą przygodę w Borussii Dortmund. Polak trafił do Dortmundu w 2010 roku i od tamtej pory w żółto-czarnych barwach wystąpił w 381 oficjalnych meczach. W najbliższą sobotę BVB podejmie na własnym obiekcie Bayer Leverkusen w ostatniej kolejce tego sezonu Bundesligi. Będzie to idealna okazja na pożegnanie się z kibicami.

Co dalej?

W przyszłym sezonie 35-letni obrońca najprawdopodobniej będzie występował w 3-ligowym LKS Goczałkowice-Zdrój, którego Łukasz jest wychowankiem. Pomimo wieku Polak wciąż miał bardzo wiele ofert. Przed kilkoma tygodniami mówiło się o zainteresowaniu klubów z Bundesligi, a nawet sama Borussia oferowała przedłużenie kontraktu. Z byłym reprezentantem Polski kontaktowała się również Legia Warszawa. Pomimo licznego zainteresowania Piszczek pozostaje nieugięty i najprawdopodobniej zagra we wspomnianym klubie z Goczałkowic.

Specjalna koszulka

Z uwagi na zakończenie piłkarskiej przygody w Borussii Dortmund klub postanowił wypuścić okolicznościową koszulkę. Widnieje na niej wizerunek Piszczka oraz hasło „Chłopak z Dortmundu bez względu na wszystko”. Cena przedmiotu wynosi obecnie 19,99 euro.

https://twitter.com/BlackYellow/status/1394650201764335616

Tymoteusz Puchacz zagra w Bundeslidze! Poznaliśmy szczegóły transferu

Wszystko wskazuje na to, że Tymoteusz Puchacz jeszcze przed EURO zmieni barwy klubowe. Według doniesień Sebastiana Staszewskiego z Interii 22-letni obrońca wyruszył we wtorek do Berlina, gdzie przejdzie testy medyczne. Wiemy również, ile Lech otrzyma pieniędzy za sprzedaż swojego zawodnika.

O zainteresowaniu Tymoteuszem Puchaczem ze strony Unionu Berlin mówiło się już od dobrych kilku tygodni. Na początku kwietnia plotki potwierdził nawet sam piłkarz, który mówił wówczas, iż do dogadania pozostały szczegóły transferu pomiędzy oboma klubami, a jego kontrakt jest już gotowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lech znalazł następcę Puchacza? Piłkarz Górnika Zabrze może trafić do Poznania

Sebastian Staszewski z Interii podaje, że 22-letni lewy obrońca pojechał we wtorkowy poranek do Berlina na testy medyczne przed transferem do Unionu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to piłkarz podpisze z klubem czteroletni kontrakt. Na sprzedaży swojego piłkarza Lech ma zarobić 3,5 miliona euro. Do tego mają dojść liczne bonusy oraz procent od przyszłej sprzedaży.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TOP 10 najdroższych transferów w historii Ekstraklasy. Moder na szczycie, a gdzie jest Karbownik?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szykuje się wielki powrót do Lecha Poznań? Kolejorz zainteresowany Gergo Lovrencicsem!

Przypomnijmy, że Tymek Puchacz znalazł się w powołanej przez Paulo Sousę 26-osobowej kadrze na EURO 2020(1). Jego jedynym kandydatem do walki o wyjściowy skład jest Maciej Rybus. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami, to 22-latek załatwi sprawy transferowe jeszcze przed rozpoczęciem zgrupowania, które rozpoczyna się 24 maja.

https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/1386283849265688578

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa ogłosił powołania! Jest kilka niespodzianek

źródło: Interia Sport

Zbigniew Boniek wkrótce może objąć ważne stanowisko! Będzie pracował z Jose Mourinho?

Już niedługo zakończy się druga kadencja Zbigniew Bońka w roli prezesa PZPN. Były reprezentant Polski nie musi jednak narzekać na nudę. Według włoskiego „Corriere dello Sport” po 65-latka zgłosiła się AS Roma!

Za kilka tygodni Zbigniew Boniek skończy swoją przygodę w roli prezesa PZPN. Ze względu na to, że jest to jego druga kadencja na tym stanowisku, nie może brać udział w kolejnych wyborach. Pomimo 65 lat na karku Boniek nie zamierza odchodzić na emeryturę i wkrótce może zająć się pracą na nowym stanowisku.

Nowa praca Bońka?

Jak podaje włoski dziennik „Corriere dello Sport”, Zbigniew Boniek jest blisko objęcia posady dyrektora technicznego w AS Roma. Włodarze włoskiego klubu szukają na to stanowisko osoby, która jest rozpoznawalna na arenie międzynarodowej. Włoscy dziennikarze zdradzają, że obecny prezes PZPN był obecny na meczu Ligi Europy pomiędzy Romą oraz Manchesterem United. Mniej więcej wtedy miało dojść do spotkania między Polakiem a zarządem Romy.

Po mistrzostwach Europy moja 8-letnia kadencja jako prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej dobiegnie końca. Do tej pory nie myślałem o przyszłości. To jest oczywiste, że byłbym szczęśliwy, gdybym mógł pomóc Romie. Gdyby ktoś do mnie zadzwonił, byłbym dostępny – mówił miesiąc temu Zbigniew Boniek w rozmowie z Rai Radio 2.

Przypomnijmy, że od nowego sezonu szkoleniowcem AS Romy będzie Jose Mourinho. Współpraca między Bońkiem a „The Special One” mogłaby wyglądać naprawdę kolorowo.

źródło: „Corriere dello Sport”

Agent Kamila Grosickiego jest w szoku! „Jestem zażenowany. Portugalczyk nie zna piłkarzy”

Kamil Grosicki nie znalazł się na liście powołanych piłkarzy przez Paulo Sousę na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski. Irytacji nie krył agent piłkarza, Daniel Kaniewski, który wziął udział w programie „Sekcja Piłkarska” na portalu „sport.pl”.

Paulo Sousa ogłosił w poniedziałek listę 26 zawodników, którzy udadzą się na zgrupowanie reprezentacji Polski przed Mistrzostwami Europy. W kadrze zabraknie tym razem Kamila Grosickiego, który w ostatnich latach był kluczową postacią reprezentacji. Przypomnijmy jednak, że Kamil Grosicki w obecnym sezonie Premier League zagrał w zaledwie trzech meczach, więc decyzję selekcjonera należy jak najbardziej zrozumieć.

Społeczność jest podzielona

Dcyzja Paulo Sousy o niepowołaniu Kamila Grosickiego podzieliła piłkarską społeczność w Polsce, gdzie powstały dwa główne obozy. Pierwszy z nich to osoby, które popierają Paulo Sousę i mówią, że w reprezentacji nie ma miejsca na piłkarza, który przez cały sezon zagrał w zaledwie trzech spotkaniach w swojej lidze. Po drugiej stronie stoją jednak sympatycy piłkarza WBA. Uważają oni, że Kamil Grosicki wciąż ma to „coś” i w przypadku niekorzystnego wyniku mógłby wprowadzić powiew świeżości w końcówce spotkania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Franciszek Smuda wierzy, że Grosicki pojedzie na Euro. Wskazał jego najważniejsze atuty

Zażenowany agent Grosickiego

W poniedziałkowy wieczór w programie „Sekcja Piłkarska” na portalu „sport.pl” gościem był Daniel Kaniewski, menedżer Grosickiego. Agent piłkarski uchylił rąbka tajemnicy w tej sprawie i przedstawił swoje stanowisko.

– Kamil o wszystkim dowiedział się na treningu WBA. Był spokojny, ale na pewno zawiedziony. Ale ja i tak wierzę, i jestem tego pewny na 90 procent, że ostatecznie na Euro i tak pojedzie. Nie podoba mi się ta decyzja Sousy. Jestem zażenowany, Myślę, że Portugalczyk po prostu nie zna polskich piłkarzy. Kamil ciężko trenował z kadrą w marcu. Ciężko trenował też w ostatnich tygodniach w WBA – powiedział w programie „Sekcja Piłkarska” agent Grosickiego.

– Kamil jest zawodnikiem, który zawsze potrafi zrobić na boisku różnicę. W meczu z Andorą z gola cieszył się Karol Świderski, ale wystarczyło, że dostawił nogę po dograniu na nos od Grosickiego. Kamil na boisku zrozumie się z każdym, a szczególnie z Robertem Lewandowskim, ile dała tej reprezentacji nam współpraca? – dodał.

źródło: sport.pl

Paulo Sousa ogłosił powołania! Jest kilka niespodzianek

Paulo Sousa ogłosił szeroką kadrę na zgrupowanie przed Mistrzostwami Europy. Na liście znalazło się kilka niespodzianek. Tym razem wśród powołanych pojawił się m.in. Tomasz Kędziora, który opuścił marcowe zgrupowanie.

Poznaliśmy szeroką kadrę na zgrupowanie reprezentacji Polski przed Mistrzostwami Europy 2020(1). Ponadto Paulo Sousa przedstawił czterech piłkarzy, którzy znaleźli się na liście rezerwowej. Oficjalna kadra zostanie zgłoszona do UEFA do 1 czerwca. W przypadku zakażenia koronawirusem oraz w przypadku ciężkiej kontuzji można dokonać zmiany w kadrze do pierwszego meczu na EURO. Piłkarz wymieniony oczywiście nie może wrócić do kadry na dalszą część turnieju. W przypadku kontuzji jednego z bramkarzy można w ciągu całego turnieju zawsze dowołać zmiennika.

Bramkarze:

  • Wojciech Szczęsny
  • Łukasz Fabiański
  • Łukasz Skorupski
  • Radosław Majecki (będzie uczestniczył tylko w zgrupowaniu w Opalenicy, na EURO nie jedzie)

Obrońcy:

  • Jan Bednarek
  • Kamil Glik
  • Bartosz Bereszyński
  • Tomasz Kędziora
  • Paweł Dawidowicz
  • Michał Helik
  • Kamil Piątkowski
  • Tymoteusz Puchacz
  • Maciej Rybus

Pomocnicy:

  • Przemysław Frankowski
  • Jakub Moder
  • Kamil Jóźwiak
  • Mateusz Klich
  • Kacper Kozłowski
  • Grzegorz Krychowiak
  • Karol Linetty
  • Przemysław Płacheta
  • Piotr Zieliński

Napastnicy:

  • Robert Lewandowski
  • Arkadiusz Milik
  • Dawid Kownacki
  • Karol Świderski
  • Jakub Świerczok

Lista rezerwowych (w przypadku kontuzji etc.):

  • Rafał Augustyniak
  • Kamil Grosicki
  • Robert Gumny
  • Sebastian Szymański

Znakomity pomysł PZPN! O powołaniach dowiadujemy się przez… Gadu-Gadu [AKTUALIZACJA]

Na znakomity plan wpadli pracownicy PZPN. Zanim rozpocznie się oficjalna konferencja prasowa z udziałem Paulo Sousy, na antenach Łączy Nas Piłka została uruchomiona ciekawa transmisja, z której możemy się dowiedzieć, kto został powołany na EURO. O powołaniach dowiadujemy się z „rozmów” Paulo Sousy z zawodnikami. Całość jest oczywiście w pełni wyreżyserowana. Lista powołanych piłkarzy jest na bieżąco aktualizowana.

O godzinie 12:00 ma rozpocząć się konferencja prasowa z udziałem Paulo Sousy. To właśnie wtedy Portugalczyk ma ogłosić szeroką kadrę na zgrupowanie przed EURO 2020(1). Ostateczną kadrę na Mistrzostwa Europy poznamy 1 czerwca.

Kogo powoła Paulo Sousa?

Przed konferencją prasową Paulo Sousy na antenie Łączy Nas Piłka pojawiła się ciekawa, wyreżyserowana transmisja, w której widzimy, jak portugalski szkoleniowiec przeprowadza selekcję zawodników. Z transmisji możemy wywnioskować, który z zawodników otrzyma powołanie na najbliższe zgrupowanie. Lista zawodników się rozszerza wraz z biegiem czasu, a o powołaniach dowiadujemy się z rozmów Paulo Sousy z zawodnikami przez Gadu-Gadu.

Powołani na zgrupowanie przed EURO [AKTUALIZACJA]:

LISTA WSZYSTKICH POWOŁANYCH DOSTĘPNA JEST TUTAJ

Ekspert o Łukaszu Piszczku: – Szkoda mi, że opiera się namowom prezesów klubów ekstraklasy

Najprawdopodobniej po tym sezonie Łukasz Piszczek zakończy swoją przygodę z profesjonalnym futbolem. Mimo wielu ofert z niemieckich klubów oraz drużyn z polskiej Ekstraklasy, były reprezentant woli zagrać w kolejnym sezonie w trzecioligowym LKS Goczałkowice Zdrój, którego Łukasz jest wychowankiem.

Kontrakt Łukasza Piszczka z Borussią Dortmund wygasa wraz z końcem tego sezonu. W mediach mówiło się, że BVB oferowało Polakowi przedłużenie umowy o rok, jednakże Łukasz nie jest tą propozycją zbytnio zainteresowany. Chęć zakontraktowania 35-letniego obrońcy wyraziło także kilka klubów z Bundesligi. Na początku maja mówiło się również o zainteresowaniu ze strony Legii Warszawa.

Piszczek zagra w III lidze

Łukasz Piszczek już od dłuższego czasu mówi o tym, że pragnie kontynuować granie w piłkę w półprofesjonalnym LKS Goczałkowice Zdrój. Klub z południa Polski gra obecnie w III lidze, a Piszczek jest jego wychowankiem.

Opinia eksperta

Dariusz Dziekanowski, były reprezentant Polski, w swoim felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego” skomentował sytuację piłkarza Borussii Dortmund. Ekspert piłkarski żałuje, że Piszczek nie skusił na grę w Ekstraklasie.

– Chwilami szkoda mi, że opiera się namowom prezesów klubów ekstraklasy i nie chce kończyć kariery na polskich boiskach – pisze w swoim felietonie Dariusz Dzienakowski.

– Z drugiej strony świetnie go rozumiem i podziwiam za rozsądek i konsekwencję. Prawda jest bowiem taka, że powrót do ekstraklasy nic dobrego by mu nie przyniósł – dodał były reprezentant Polski.

źródło: Przegląd Sportowy

Kamil Glik blisko spadku z Serie A. Benevento potrzebuje cudu!

Kwestia utrzymania Benevento nie leży już tylko i wyłącznie w rękach Kamila Glika i spółki. Dziś Benevento zremisowało z Crotone po bramce straconej w doliczonym czasie gry. „Czarownice” potrzebują cudu!

Tegoroczny beniaminek Serie A – Benevento – musi walczyć o utrzymanie do ostatniej kolejki. W związku z dzisiejszą stratą punktów przeciwko Crotone kwestia utrzymania „Czarownic” w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech została mocno utrudniona.

Kolejna porażka Benevento

W niedzielne popołudnie Benevento podejmowało na własnym obiekcie pewne spadku Crotone. Zespół Arkadiusza Recy może się pochwalić tym, iż posiada najgorszą defensywę w całej lidze (92 bramki stracone). Pomimo wielu sytuacji na strzelenie bramki piłkarze Benevento zdobyli zaledwie jednego gola. Okazję na zdobycie gola miał nawet sam Glik, Polak jednak jej nie wykorzystał. Smutek i rozgoryczenie Polaka zarejestrowały kamery po ostatnim gwizdku sędziego.

Mecz ostatniej szansy

Benevento walczy o utrzymanie w Serie A z Torino. Żeby zespół Kamila Glika utrzymał się we włoskiej ekstraklasie, muszą zostać spełnione dwa warunki. Po pierwsze – „Granata” musi przegrać we wtorkowym meczu z Lazio. Po drugie – w ostatniej kolejce tego sezonu Serie A Benevento musi pokonać w bezpośrednim starciu Torino.

Rafał Gikiewicz pomoże Lewandowskiemu pobić rekord Mullera? „Rozpęd weź”

Przed Robertem Lewandowskim ostatni mecz w tym sezonie Bundesligi. Na kolejkę przed końcem zmagań w niemieckiej ekstraklasie Polak ma na swoim koncie 40 bramek. Tak więc do pobicia rekordu Gerda Mullera pozostał mu do strzelenia zaledwie jeden gol.

W kończącym się sezonie Bundesligi Robert Lewandowski jest na najlepszej drodze do pobicia rekordu Gerda Mullera w liczbie zdobytych bramek w jednym sezonie. Polak miał utrudnione zadanie, gdyż w marcu nabawił się urazu w meczu reprezentacji Polski, który wykluczył go z gry na kilka tygodni.

Lewandowski wyrównał rekord Gerda Mullera!

Do tej pory 32-letni napastnik Bayernu zagrał w 28 meczach Bundesligi. W ostatniej kolejce zdobył gola przeciwko Freiburgowi, dzięki czemu wyrównał wspomniany rekord Gerda Mullera. Do pobicia wyczynu legendarnego Niemca został mu oczywiście jeden gol, a przed Polakiem jeszcze jeden mecz.

Czas na ostatni mecz!

W ostatniej kolejce Bundesligi Bayern Monachium na własnym obiekcie podejmie FC Augsburg. W meczu z „Bawarczykami” bramki Augsburga będzie bronił polski bramkarz – Rafał Gikiewicz. Wielu polskich kibiców zaczęło snuć teorię, jakoby Rafał miał się „podłożyć” Robertowi, by ten na spokojnie mógł pobić rekord Mullera. Na jeden z takich komentarzy odpowiedział sam zainteresowany.

Karbownik mógł trafić do FC Barcelony! „Mówili o dużych problemach finansowych”

Mariusz Piekarski, jeden z najbardziej znanych polskich agentów piłkarskich, był gościem programu „Po Gwizdku”. Były reprezentant Polski zdradził, że Michałem Karbownikiem zainteresowana była m.in. FC Barcelona.

Po zakończeniu kariery Mariusz Piekarski założył agencję menedżerską „UNIDOS”. Były reprezentant Polski reprezentuje wielu piłkarzy, przede wszystkim z Polski. Na liście znajdują się tacy zawodnicy jak Michał Karbownik, Sebastian Szymański czy Karol Świderski.

– Staram się, aby chłopacy byli spełnieni sportowo i finansowo. Od tego – wydaje mi się – jest menedżer, żeby zabezpieczyć danego zawodnika finansowo, bo wiadomo – kariera jest krótka. Jeśli dobrze jest poprowadzona kariera, to z tych zarobionych pieniędzy będą mogły żyć dzieci, wnuki i inni – opowiada o kulisach swojej pracy Mariusz Piekarski.

Dlaczego Karbownik nie trafił do Barcelony?

Rok temu Michał Karbownik przeniósł się z Legii Warszawa do angielskiego Brighton za ok. 5,5 miliona euro. Transfer zaskoczył wiele osób, gdyż młodym Polakiem interesowały się takie kluby jak m.in. Napoli, czy Manchester City! Teraz się okazuje, że byłym piłkarzem Legii interesowała się również FC Barcelona. Na przeszkodzie stanęły jednak problemy finansowe klubu z Katalonii.

– Gdyby nie ten COVID i gdyby nie te przetasowania w klubie… Wcześniej dyrektorem sportowym był Abidal, potem został nim Planes. On cenił Karbownika, bardzo mu się podobał. Jak z nimi rozmawiałem, to już mówili o dużych problemach finansowych – zdradził Piekarski.

– Na początku rozmawialiśmy o 10 mln euro, wydawało się, że to nie jest problem. Za miesiąc sytuacja się zmieniła i kwota stała się problmem. Później można było zapomnieć o wszystkim. Wiadomo, jakie dziś problemy ma FC Barcelona – dodał były reprezentant Polski.

Robert Lewandowski nie myśli o końcu kariery. „Wiek to tylko liczba. Muszę dalej trenować”

W sierpniu tego roku Robert Lewandowski skończy 33 lata, mimo to Polak nie myśli o końcu kariery. Piłkarz Bayernu Monachium i reprezentacji Polski udzielił wywiadu oficjalnemu portalowi Bundesligi, w którym zdradził, że wiek to tylko liczba, a on sam dalej musi trenować.

Robert Lewandowski zdobył z Bayernem Monachium dosłownie wszystkie możliwe trofea, jakie tylko można było wygrać. W ostatnich kilkunastu miesiącach Polak wyrósł na najlepszego piłkarza świata, co potwierdziły zdobyte przez niego nagrody indywidualne. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie sukcesu z reprezentacją.

Lewandowski chce nadal wygrywać

Tak jak wspomnieliśmy, Lewandowski osiągnął w swojej karierze naprawdę dużo. Mimo to on nie zamierza kończyć kariery i wciąż ma plan na siebie. Skąd czerpie motywację?

– Dla mnie motywacją nie jest bycie najlepszym lub bycie jednym z najlepszych na pięć minut. Wiem co to znaczy „być na topie” i chcę na nim pozostać – wyznał Lewandowski.

– Chcę pokazać, że nie chodzi o to, co wydarzy się w ciągu jednego roku, nie ma znaczenia to, ile tytułów zdobyłeś, bo nadal możesz wygrać więcej. To moja ambicja i motywacja – dodał Polak.

Wiele lat gry w piłkę przed nim

W sierpniu Robert Lewandowski skończy 33 lata. Jeszcze kilkanaście lat temu można by powiedzieć, że piłkarz w tym wieku zbliża się do końca kariery. W ostatnich latach bariera wieku, w którym piłkarz kończy karierę, znacznie się wydłużyła. Robert chce dalej grać i dalej wygrywać trofea.

– Jestem facetem, który nie myśli o przeszłości. Myślę o przyszłości i o tym, co może się stać, co więcej mogę zrobić, co mogę zrobić lepiej. Chcę się dalej uczyć, wciąż o tym myślę. Nie wydaje mi się, że wiem wszystko i jestem najlepszy. Muszę dalej trenować, ćwiczyć, żeby robić pewne rzeczy jeszcze lepiej. Nawet jeśli mam już 32, 33 lata, ale wiek to tylko liczba, mogę grać w piłkę przez wiele, wiele następnych lat – skomentował Robert Lewandowski.

źródło: bundesliga

Nowe wieści ws. Roberta Lewandowskiego! Czy Polak zagra w najbliższym meczu?

Wszyscy możemy odetchnąć z ulgą. Jak przekazał Paweł Kapusta z portalu WP Sportowe Fakty, z Robertem Lewandowskim jest wszystko w porządku. Reprezentant Polski w sobotę będzie mógł normalnie zagrać z Freiburgiem.

Kilkadziesiąt minut temu niemiecki „BILD” podał, że Robert Lewandowski musiał przedwcześnie opuścić czwartkowy trening Bayernu Monachium. Reprezentant Polski zszedł z boiska już po 40 minutach z grymasem bólu na twarzy. Polak poczuł dyskomfort bez żadnego kontaktu z rywalem. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Koniec sezonu dla Krzysztofa Piątka. Kontuzja wykluczy go także z Euro?

Kontuzja nie taka poważna

Nowe wieści w tej sprawie przekazał Paweł Kapusta, redaktor naczelny portalu WP Sportowe Fakty. Według podanych przez niego informacji wynika, że ze zdrowiem Lewandowskiego jest wszystko w porządku. Występ w sobotnim meczu z Freiburgiem nie jest wykluczony, a Polak powinien w nim zagrać.

Takie same informacje w tej sprawie ma portal Onet Sport. Według dziennikarzy tego portalu nie ma żadnego zagrożenia kontuzją.

– Jak wynika z naszych informacji, z Robertem Lewandowskim nie stało się nic groźnego. Nie ma zagrożenia poważną kontuzją, a on sam będzie gotowy do gry w nadchodzących dniach – przekazał Onet Sport.

Polak powalczy o rekord

Przypomnijmy, że pomimo wcześniejszej kontuzji, której nabawił się w meczu reprezentacji Polski, Robert wciąż walczy o pobicie rekordu Gerda Muellera. Do końca sezonu Bundesligi pozostały już zaledwie dwie kolejki, a Polak ma na swoim koncie 39 bramek. Rekord Gerda Muellera wynosi 40 goli w jednym sezonie.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.