Kolejna kontuzja Nicoli Zalewskiego. Znamy wyniki pierwszych badań Polaka

Nicola Zalewski doznał kolejnej kontuzji. Tym razem Polak nabawił się urazu w meczu z Ludogortsem Razgrad. Włoskie media podały wyniki pierwszych badań.

Wejście w sezon 2022/2023 z pewnością nie należało do najprzyjemniejszych dla Nicoli Zalewskiego. Polak miału utrudniony początek sezonu ze względu na uraz, którego nabawił się w towarzyskim meczu z Tottenhamem. Z powodu kontuzji kostki 20-latek nie był do dyspozycji Jose Mourinho na inaugurację nowego sezonu Serie A.

Gikiewicz tłumaczy swoje zachowanie: „Obrażali mnie, to była moja odpowiedź” [CZYTAJ]

Nieudany start sezonu

Na początku tego sezonu Nicola Zalewski był głównie rezerwowym w AS Romie. Wpłynęły na to dwa główne aspekty. Po pierwsze, wspomniana kontuzja, przez którą Polak miał utrudnione przygotowania do rozgrywek. Po drugie, dobra dyspozycja Leonardo Spinazzoli. Włoch wrócił niedawno po ciężkiej kontuzji i obecnie to on jest pierwszym wyborem Jose Mourinho na lewym wahadle.

Wiemy, co Xavi przekazał Ferranowi Torresowi na kartce. Chodziło o aspekty taktyczne [CZYTAJ]

Niespodziewana porażka w LKE

Nicola Zalewski otrzymał szansę gry w podstawowym składzie w meczu 1. kolejki Ligi Europy. W czwartek AS Roma wyjechała do Bułgarii na spotkanie z Ludogortsem Razgrad. Niespodziewanie zwycięsko z tego starcia wyszli gospodarze, którzy wygrali 2:1. Pełne 90 minut rozegrali Jakub Piotrowski (Ludogorets) oraz Nicola Zalewski (AS Roma).

Lech Poznań był bliski sprawienia sensacji. Hiszpańscy dziennikarze docenili występ Polaków [CZYTAJ]

Kontuzja Zalewskiego

Po meczu Ludogorets-Roma we włoskich mediach ukazała się przykra informacja. Mecz w LKE kontuzją okupił Nicola Zalewski. Polak uszkodził mięsień przywodziciela uda. Według „il Tempo” Zalewski przeszedł już pierwsze badania. Dowiadujemy się, że piłkarz ma opuścić poniedziałkowy mecz z Empoli w Serie A. Następnie będzie mógł wrócić do treningów z drużyną.

https://twitter.com/Wilku_ASR/status/1568551972936073216

Eric Garcia nie spodziewał się tego po Lewandowskim. Piłkarz Barcy wyznał, o co chodzi [CZYTAJ]

Wiemy, co Xavi przekazał Ferranowi Torresowi na kartce. Chodziło o aspekty taktyczne

W trakcie meczu FC Barcelony z Viktorią Pilzno kamery zarejestrowały ciekawy obrazek. W drugiej połowie meczu Ferran Torres otrzymał kartkę z poleceniami od Xaviego Hernandeza. Hiszpańskie media ujawniły, co przekazał swojemu podopiecznemu Xavi.

Za nami pierwsza kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów. W środę oczy wielu polskich kibiców były skierowane na mecz z udziałem Roberta Lewandowskiego. Na Camp Nou FC Barcelona podejmowała Viktorę Pilzno. Spotkanie zakończyło się okazały zwycięstwem gospodarzy 5:1. W końcowym sukcesie ekipy z Katalonii dużą rolę odegrał Lewandowski, który zdobył hat-tricka. Po jednej bramce dla Barcy zdobyli jeszcze Franck Kessie oraz Ferran Torres. Jedyną bramkę dla zespołu z Czech zdobył Jan Sykora.

Odważna teza Martina Braithwaite’a. „To on robi większą różnicę niż Lewandowski” [CZYTAJ]

Wskazówki od Xaviego

Ciekawe zdarzenie zarejestrowały telewizyjne kamery w drugiej części spotkania. W 81. minucie gry na murawie pojawił się debiutujący w bordowo-granatowych barwach Pablo Torre. 19-latek wbiegł na boisko z kartką od Xaviego, którą następnie przekazał Ferranowi Torresowi.

Eric Garcia nie spodziewał się tego po Lewandowskim. Piłkarz Barcy wyznał, o co chodzi [CZYTAJ]

Oto, co przekazał Xavi

Hiszpańskie media nie potrzebowały dużo czasu, by dowiedzieć się, co znajdowało się na kartce. Według „Mundo Deportivo” Xavi przekazał Ferranowi 3 wskazówki. Po pierwsze, przy rzucie rożnym w defensywie Hiszpan miał kryć piłkarza z numerem „2”. Z tym numerem występował Lukas Hejda. Po drugie, przy rzucie wolnym w defensywie rozgrywanym z boku boiska, Ferran miał ustawić się „jako pierwszy w linii”. I po trzecie, w murze 22-latek miał ustawiać się jako czwarty.

Polska firma będzie budować wirtualne stadiony. O co chodzi?

Rzeszowscy kibice Lecha Poznań nie mają łatwego życia z wielu względów. Jednym z nich jest na pewno fakt, że od stadionu ich ulubionego klubu dzieli ich ponad 600 km drogi i prawie 6 godzin trasy. W związku z tym regularne dojazdy na spotkania „Kolejorza” mogą być dość uciążliwe. Rozwiązanie tego problemu opracowała jednak firma Zetly, która chciałaby zebrać kibiców ze wszystkich zakątków naszego kraju na wirtualnych stadionach, a dodatkowo zaoferować polskim klubom możliwość zasilenia swoich budżetów.

Prawdziwy hot-dog za wirtualne tokeny?

Zetly wyszło w kierunku polskich klubów z dość praktyczną inicjatywą, która już wkrótce ma umożliwić kibicom gromadzenie się na wirtualnych stadionach i wspieranie swojej drużyny na boisku w bardzo innowacyjny sposób. Oznaczałoby to bowiem, że np. na  trybunach obiektu przy Łazienkowskiej, przy Bułgarskiej czy na Tarczyński Arena mogliby się pojawić fani przebywający w dowolnym zakątku świata.

Na tym jednak nie koniec. Kluby PKO BP Ekstraklasy mogłyby czerpać z faktu posiadania tego typu technologii znaczne korzyści dla siebie, gdyż wdrożone rozwiązania umożliwiłyby na przykład… zakup prawdziwego hot-doga w stadionowym sklepie za wirtualne tokeny.

Pomysł ten jest innowacyjny i zasadny biznesowo, ponieważ bierze pod uwagę interesy wszystkich zainteresowanych stron: kibiców, klubów i sponsorów. Ci pierwsi, dostają możliwość dopingowania swojego zespołu, bez względu na aktualne położenie geograficzne. Kluby zyskują opcję dodatkowego wykorzystania zaangażowania swoich fanów, poprzez nakłanianie ich do zakupów produktów z klubowego sklepu w postaci NFT.

Sponsorzy natomiast mieliby okazję do eksponowania swojego logo i produktów w wirtualnej przestrzeni. Choć na ten moment brzmi to nadal jak wizja dalekiej przyszłości, wszystko wydaje się mieć ręce i nogi oraz co najważniejsze, pomysł ten może wejść w życie już w najbliższym czasie. Pokazuje to choćby przykład PSG, które w maju tego roku zdecydowało się wejść do metaverse lub Manchesteru City, który postanowił przenieść Etihead Stadium do wirtualnej rzeczywistości.

Innowacyjne wyjazdy na mecze

Polska firma zapewnia, że jest to przełomowy krok w historii sportu. Firma zamierza wykorzystać doświadczenie zdobyte podczas skanowania przez ich partnerów budynków 3D w Los Angeles i przy wykorzystaniu tej samej technologii przenieść w wirtualną rzeczywistość polskie stadiony. Jak wcześniej wspomnieliśmy, nie chodzi tutaj wyłącznie o murawę i trybuny.

W świecie wirtualnym pojawi się także klubowy sklep, gdzie kibice będą mogli nabyć, w postaci NFT, cyfrową koszulkę, którą będzie mógł założyć na siebie ich wirtualny awatar. W ten sposób, wyposażeni w klubowe barwy, będą mogli z podniesioną wirtualną głową pojawić się na spotkaniu fanów w jednym z cyfrowych światów.

Realizm zawsze w cenie

Firma postawiła sobie za cel przełożenie realnego kibicowskiego życia na wirtualne w skali 1:1. W cyfrowej rzeczywistości pojawić mają się nawet wyjazdy na mecze. Fani otrzymają na przykład pełny pakiet informacji dotyczącego miasta, w którym ich ulubiony zespół rozgrywa mecze. Za wyjazdy na spotkania oraz inne aktywności otrzymać będzie można klubowe tokeny, które, w odpowiedniej liczbie, mogą zostać wykorzystane do zakupu produktów z klubowego sklepu. Co ciekawe, nie tylko tych wirtualnych.

Rozwiązanie, które Zetly zaproponowało polskim klubom to z pewnością odważny krok w kierunku przyszłości, który jednak otwiera przed zespołami mnóstwo nowych dróg. Czy któraś z drużyn PKO BP Ekstraklasy zdecyduje się na taki krok i gdzie zostanie wzniesiony pierwszy w naszym kraju wirtualny stadion? Kluby, które jako pierwsze wprowadzą tego typu technologię u siebie, będą lata świetlne przed swoją konkurencją

Odważna teza Martina Braithwaite’a. „To on robi większą różnicę niż Lewandowski”

Martin Braithwaite podzielił się kontrowersyjną opinią nt. wpływu poszczególnych piłkarzy na dyspozycję całej drużyny FC Barcelony. Zdaniem duńskiego napastnika Ousmane Dembele robi większą różnicę niż Robert Lewandowski.

Transfer Martina Braithwaite’a do FC Barcelony od samego początku budził ogromne kontrowersje. W 2020 roku Barça zapłaciła za przeciętnego napastnika Leganes 18 milionów euro. W sumie Duńczyk spędził na Camp Nou ponad 2 lata. W tym czasie dla Dumy Katalonii rozegrał 58 spotkań, w których strzelił 10 bramek.

Eric Garcia nie spodziewał się tego po Lewandowskim. Piłkarz Barcy wyznał, o co chodzi [CZYTAJ]

Braithwaite opuszcza Barçę

W ostatnich miesiącach zarząd Barçy pracował nad wyrzuceniem z klubu Martina Braithwaite’a. Ogromną przeszkodą był kontrakt Duńczyka, który obowiązywał do 2024 roku. Ostatecznie obie strony zdecydowały się rozwiązać umowę. Mówi się, że Barça miała wypłacić Duńczykowi część wynagrodzenia, które wynikało z obowiązującego kontraktu. Po rozstaniu z Blaugraną Braithwaite zdecydował się zasilić szeregi Espanyolu.

Lech Poznań był bliski sprawienia sensacji. Hiszpańscy dziennikarze docenili występ Polaków [CZYTAJ]

Kontrowersyjna opinia

Ostatnio Braithwaite udzielił wywiadu dla „Catalunya Radio”. W rozmowie wypowiedział się na kilka kwestii związanych z jego byłym klubem. Duńczyk postawił kontrowersyjną tezę. Uważa on, że Ousmane Dembele robi większą różnicę na boisku aniżeli Robert Lewandowski.

– Dembélé robi większą różnicę niż Lewandowski. Ousmane to dobry chłopak, bardzo go lubię. Ma niezwykły talent. Poza Messim nie widziałem nigdy takiego zawodnika – ocenił Martin Braithwaite.

– Lewandowski strzela mnóstwo goli i jestem z jego powodu szczęśliwy. To wielki profesjonalista. Życzę mu wszystkiego dobrego i udanego sezonu, ale ja teraz chcę wygrywać w Espanyolu – dodał.


źródło: fcbarca.com

Grzegorz Krychowiak chwali Lecha Poznań

Lech Poznań był bliski sprawienia sensacji. Hiszpańscy dziennikarze docenili występ Polaków

Lech Poznań był bliski sprawienia niespodzianki w meczu przeciwko Villarreal. Ostatecznie Polacy przegrali 3:4, jednak nie przeszkodziło to w wywarciu dobrego wrażenia na hiszpańskich dziennikarzach.

Za nami pierwsza kolejka fazy grupowej Ligi Konferencji Europy w sezonie 2022/2023. Swoje pierwsze spotkanie rozegrał jedyny zespół z Polski w tych rozgrywkach – Lech Poznań. Mistrzowie Polski z poprzedniego sezonu mierzyli się z Villarreal.

Blisko sensacji

Lech Poznań w meczu z Villarreal był skazywany na pożarcie. Wszak Hiszpanie w zeszłym sezonie dotarli do półfinału Ligi Mistrzów, a w tym z pewnością powalczą o wygranie Ligi Konferencji Europy. Pomimo znacznej różnicy poziomów obu drużyn, piłkarze Kolejorza byli bliscy sprawienia sensacji.

Porażka 3:4

Jako pierwszy na prowadzenie, po bramce Michała Skórasia już w 2. minucie meczu, wyszedł Kolejorz. Niedługo później Villarreal strzelił 3 bramki i wynikiem 3:1 zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Mistrzowie Polski nie tracili nadziei i pełni optymizmu wyszli na drugą połowę. Takie nastawienie się opłaciło, gdyż w 62. minucie był już remis 3:3. Niestety, w 89. minucie gry bramkę na wagę zwycięstwa dla Villarreal strzelił Francis Coquelin.

Hiszpanie doceniają Lecha

Pomimo porażki piłkarze Lecha Poznań zasłużyli na ogromne słowa uznania. Pozytywne komentarze pojawiły się nie tylko w polskich, ale także w hiszpańskich mediach. „Marca” pisze o tym, że nikt nie spodziewał aż tak ogromnych męczarni w meczu między drużynami aż o tak znacznej różnicy klas. Dziennikarze podkreślili także fakt, że w rozgrywkach ligowych Villarreal do tej pory nie stracił choćby jednej bramki. Utrata trzech goli w meczu z Lechem ma być potwierdzeniem tezy, że w europejskich rozgrywkach nie ma łatwych zwycięstw.

Dziennikarze „Mundo Deportivo” zarzucają drużynie Villarreal brak koncentracji, przez co padła pierwsza bramka dla Lecha. Z kolei „Sport” pisze, że w Europie nie można lekceważyć żadnego zespołu, gdyż może to słono kosztować.


źródło: Marca, Mundo Deportivo, Sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.