Antoine Griezmann na tym mundialu. 🔥 (fbbref)
⭐️ 3 asysty (🥇)
⭐️ 16 kluczowych podań (🥇)
⭐️ 2.9 xA (🥇)
⭐️ 6 wykreowanych wielkich szans (🥇)
⭐️ 31 przerzutów piłki (🥈)
⭐️ 26 zagrań kreujących okazje (🥉)
⭐️ 8 okazji stworzonych ze stałych fragementów (🥇)— Trójkolorowa Piłka (@Trojkolorowa_) December 13, 2022
Michał
Przestrzelony pomysł Gianniego Infantino. Prezydent FIFA chciał zmodernizować Klubowe Mistrzostwa Świata
Gianni Infantino planował zrestrukturyzować Klubowe Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Pomysł nie spodobał się jednak europejskim klubom, a także UEFIE.
Po raz pierwszy Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA w piłce nożnej zostały zorganizowane w 2000 roku. W latach 2001-2004 rozgrywki się nie odbywały. Międzynarodowy turniej wrócił w 2005 roku i od tamtej pory jest rozgrywany co roku aż do dziś. Rozgrywki odbywają się zimą, w trakcie sezonu klubowego. Biorą w nich udział najlepsze kluby z poszczególnych kontynentów.
Jak informuje „Sportsmail”, FIFA planowała zmodernizować schemat Klubowych Mistrzostw Świata. Światowa federacja piłki nożnej miała zamiar zwiększyć liczbę uczestników do aż 32 drużyn! FIFA chciała zorganizować powiększone KMŚ latem 2025 roku w USA. Nowy format rozgrywek zakłada organizację turnieju co 4 lata. Kluby odrzuciły możliwość poparcia tej propozycji.
W miniony piątek doszło do spotkania Europejskiego Stowarzyszenia Klubów. Ugrupowanie reprezentuje interesy 220 czołowych klubów z Europy. FIFA chciała dojść do porozumienia z klubami. Kiedy Gianni Infantino się dowiedział, że projekt nie przejdzie, wycofał się z niego w ostatniej chwili.
Przeciwko reformie Klubowych Mistrzostw Świata jest także UEFA. Europejska federacja uznaje pomysł Infantino za potencjalne zagrożenie prestiżu Ligi Mistrzów.
źródło: dailymail
Agent Czesława Michniewicza o przyszłości swojego podopiecznego: „Za granicą zyskał w oczach wielu ludzi”
Mariusz Piekarski, agent Czesława Michniewicza, ocenił występ reprezentacji Polski podczas Mistrzostw Świata. Ponadto menedżer piłkarski wypowiedział się na temat przyszłości swojego podopiecznego.
Czesław Michniewicz został zaprezentowany jako selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski pod koniec stycznia 2022 roku. Jego obecny kontrakt wygasa wraz z końcem grudnia tego roku. Dziś PZPN poinformował, że prezes Cezary Kulesza nie skorzystał z opcji przedłużenia umowy z selekcjonerem na dotychczasowych warunkach. Można zatem uznać, że prezes PZPN poszukuje kandydatów do prowadzenia reprezentacji Polski w przyszłym roku. Jeśli nie uda się nikogo znaleźć, wówczas Kulesza zapewne wróci do Michniewicza.
Przyszłość Michniewicza
Na temat przyszłości Czesława Michniewicza wypowiedział się jego agent, Mariusz Piekarski. W rozmowie z „TVP Sport” Piekarski przyznał, że dzięki występowi na Mistrzostwach Świata trener Michniewicz wypromował swoją osobę. Nie jest wykluczona praca za granicą. Priorytetem pozostaje jednak polska drużyna narodowa.
– Trener wypromował swoją osobę występem na mistrzostwach świata. W kraju nie doceniamy tego, co udało mu się osiągnąć. Zrobił dobry wynik, wykonał postawione przed nim cele na początku kadencji, więc nie ma się do czego przyczepić – ocenił Mariusz Piekarski.
– Za granicą zyskał w oczach wielu ludzi – swoim warsztatem i otwartością. Obserwując media w ostatnim czasie widzę, że jest grupa dziennikarzy opętanych na jego punkcie, którzy robią wszystko, żeby obrzydzić jego osobę. Patrzę na to z zażenowaniem – dodał agent piłkarski.
– Priorytetem jest praca w reprezentacji Polski. To jest największe wyróżnienie. Trzeba czekać na decyzję prezesa. Aktualnie nie ma co wybiegać w przyszłość – podkreślił przedstawiciel Michniewicza.
źródło: sport.tvp.pl
Czesław Michniewicz: „Jeżeli pozostanę selekcjonerem, to rezerwujcie sobie bilety do Niemiec na EURO 2024”
Na ten moment nie wiadomo, jaka przyszłości czeka Czesława Michniewicza. Korzystając z wolnego czasu obecny selekcjoner reprezentacji Polski udzielił kolejnego wywiadu. W rozmowie z „Faktem” 52-latek zadeklarował, że jeżeli pozostanie na obecnym stanowisku, to jego zespół awansuje na EURO 2024.
Czesław Michniewicz został selekcjonerem reprezentacji Polski pod koniec stycznia 2022 roku. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca grudnia tego roku. W obliczu ostatnich afer wokół reprezentacji i osoby Michniewicza wielce prawdopodobne, że czeka nas zmiana na stanowisku selekcjonera polskiej drużyny narodowej.
Liczne afery
Na mundialu w Katarze reprezentacja Polski osiągnęła niewątpliwy sukces, jakim był awans do 1/8 finału rozgrywek. Najlepszy od 36 lat wynik został jednak przykryty przede wszystkim przez „aferę premiową”. Klimat wokół reprezentacji oraz Czesława Michniewicza stał się mocno burzliwy. Na poprawę wizerunku selekcjonera nie wpływają dobrze także jego relacje z dziennikarzami.
Wbicie szpilki
W poniedziałek „Fakt” opublikował wywiad z Czesławem Michniewiczem. Selekcjoner reprezentacji Polski przyjął gratulacje za osiągnięty wynik. Musiał on jednak wbić szpileczkę dziennikarzom, którzy go krytykowali.
– Bardzo dziękuje za gratulacje. Pierwsze od dziennikarzy po powrocie do kraju, bo do tej pory słyszę tylko same gromy pod swoim adresem. Czuję się fantastycznie. Trochę już ochłonąłem po porażce z Francją. Dotarło do mnie, w którym miejscu się znaleźliśmy. To nie jest jakiś wielki sukces, ale to jest kierunek, w którym się podąża. Jeśli co cztery lata będziemy robić progres, będzie to świadczyć tym, że się rozwijamy. Dlatego cieszmy się – skomentował Czesław Michniewicz.
Powrót do kraju
Na powrót reprezentacji Polski do naszego kraju czekali kibice oraz dziennikarze. W tym celu udali się oni na lotnisku, gdzie mieli dotrzeć piłkarze. Ostatecznie ani zawodnicy, ani sztab nie wyszli do zgromadzonych kibiców i dziennikarzy. Tę sprawę starał się wyjaśnić Czesław Michniewicz.
– Najpierw wytłumaczę się z powrotu do Polski z Kataru. Już wcześniej było wiadomo, że wylądujemy na lotnisku wojskowym w Warszawie i nie będzie możliwości spotkania się z kibicami. Nieporozumienie, które wyszło, nie było z naszej strony zamierzone. Dziennikarze czekali na nas przy wyjściu, ale było tak zimno, że każdy uciekał do samochodu. Trudno było się zatrzymać… – tłumaczył Michniewicz.
Deklaracja Michniewicza
Za Czesławem Michniewiczem niespełna rok na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. W tym czasie osiągnął on wszystkie postawione mu cele – awans na MŚ, utrzymanie w Lidze Narodów oraz wyjście z grupy na MŚ. Mimo to jego posada jest mocno zagrożona. Michniewicz zadeklarował, że jeżeli zostanie na obecnym stanowisku, to jego drużyna awansuje na najbliższe EURO.
– Czas pokaże, czy kontrakt, który mam do końca roku, zostanie przedłużony. Moje relacje z prezesem PZPN Cezarym Kuleszą i całą drużyną są bardzo dobre. Prezes mi zaufał, ja mu się odpłaciłem wynikami – przekazał Czesław Michniewicz.
– To mówię ja, Czesław Michniewicz: Jeżeli pozostanę selekcjonerem, to rezerwujcie sobie bilety do Niemiec na EURO 2024. Pojedziecie na mistrzostwa Europy, a ja tam wtedy będę trenerem. Ale warunek jest jeden, muszę być dalej selekcjonerem – dodał.
źródło: FAKT
Mateu Lahoz zakończył swoją pracę na Mistrzostwach Świata 2022
https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1602071971960864769?t=6RTvsOtIdadl4mZnea6MVw&s=19
Niesamowity wyskok Youssefa En-Nesyriego
https://twitter.com/ESPNFC/status/1602015366863114248
PZPN nic nie wiedział o spotkaniu premiera Morawieckiego z reprezentacją Polski. Spotkanie zaaranżował selekcjoner
Nie milkną echa „afery premiowej”. Na jaw wychodzą kolejne niewygodne fakty w tej sprawie. Kolejne szczegóły przekazał Łukasz Wachowski, Sekretarz Generalny PZPN.
Przez ostatni tydzień Polska żyje tematem „afery premiowej”. Po odpadnięciu reprezentacji Polski z mundialu w Katarze polscy dziennikarze poinformowali o tym, iż premier naszego kraju, Mateusz Morawiecki, obiecał premię dla polskich piłkarzy. Wysokość nagrody za osiągnięcie celu, jakim było wyjście z grupy na MŚ, oscylowała w granicach 30-50 milionów złotych. Pod naciskiem fali negatywnych komentarzy ze strony kibiców i dziennikarzy nie doszło do przekazania premii.
Tłumaczenia
W ostatnich dniach przedstawiciele reprezentacji Polski próbowali się tłumaczyć z całego zamieszenia. Swoje stanowisko przedstawili Czesław Michniewicz, Robert Lewandowski oraz Grzegorz Krychowiak. Wersja każdego z panów delikatnie się różniła. Próby tłumaczeń nie trafiły do kibiców. Mimo że do przekazania pieniędzy ostatecznie nie doszło, to cała sprawa pozostawia ogromny niesmak.
PZPN nic nie wiedział
Nowe fakty odnośnie całej sprawy przekazał Łukasz Wachowski. W niedzielny wieczór na antenie „Canal+” Sekretarz Generalny PZPN przedstawił swoją wersję wydarzeń. Jak się okazuje, do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z reprezentacją Polski doszło za sprawą Czesława Michniewicza i jego sztabu. Władze PZPN nie miały o tym żadnego pojęcia.
– Mocno jestem zdziwiony, że ta sprawa nabrzmiała do takich rozmiarów. Wydaje mi się, że zawodnicy nie do końca byli świadomi tego, jak to się dalej potoczy – skomentował Łukasz Wachowski.
– Nie, nie wiedzieliśmy o tym, że premier przyjedzie na zgrupowanie reprezentacji. Nie było to awizowane przez biuro PZPN – ani przez biuro prezesa, ani przez biuro sekretarza. Zostało to ustalone na poziomie sztabu reprezentacji, myślę, że przez selekcjonera i może jego najbliższego otoczenia – zdradził Sekretarz Generalny PZPN.
– Budzi to nasze wątpliwości i zdziwienie. Nie do końca rozumiemy, dlaczego tak się to potoczyło, że nie byliśmy w 100% zaangażowani w to spotkanie. Tak powinno być. Obecność albo informacja przekazana prezesowi na pewno nie zaszkodziłaby – dodał.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1602025356051075074
https://twitter.com/cwiakala/status/1602042215798394880
Poznaliśmy obsadę sędziowską pierwszego półfinału MŚ
https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1601989831298531333?t=71UO1SURw0Xb0SqC5Un3Kg&s=19
Zaprezentowano piłkę na finał Mistrzostw Świata
https://twitter.com/sport_tvppl/status/1601940209922461696?t=O61iyHyI1V2yaT1eFQMbNg&s=19
Rozpiska polskich komentatorów na ostatnie mecze Mistrzostw Świata
https://twitter.com/sport_tvppl/status/1601910515529293824?t=kK9rz2xeJhOe8ucgMoFj4Q&s=19
Szymon Marciniak zostaje w Katarze! Polak z szansami na finał
https://twitter.com/sport_tvppl/status/1601924795125342209?t=0Gl-Ns2cRtuJq0o05t3DTA&s=19
Grzegorz Krychowiak o aferze premiowej: „Nie mam sobie nic do zarzucenia”
Grzegorz Krychowiak opowiedział o „aferze premiowej” na łamach portalu „meczyki.pl”. Piłkarz reprezentacji Polski zdradził kulisy całej sprawy i powiedział, jak to wyglądało z jego perspektywy.
Dziś mija tydzień od ostatniego meczu reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata. Biało-Czerwoni zakończyli swój udział na mundialu w Katarze na etapie 1/8 finału. Z turnieju Polaków wyeliminowali Francuzi, którzy wygrali 3:1.
Afera premiowa
Dotarcie do 1/8 finału Mistrzostw Świata jest najlepszym wynikiem reprezentacji Polski na tym turnieju od 1986 roku. Mimo to teraz mało kto mówi o wyniku osiągniętym przez Polaków. Sukces przykryła „afera premiowa”. Po wypowiedziach Czesława Michniewicza i Roberta Lewandowskiego przyszedł czas na Grzegorza Krychowiaka. 32-latek w rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem przedstawił swoją wersję zdarzeń.
Stanowisko Krychowiaka
Już na samym początku wątku premii Grzegorz Krychowiak stwierdził, że nie ma on sobie nic do zarzucenia. 32-latek zdradził, że część reprezentantów Polski od samego początku zdawała sobie sprawę, że „będzie z tego syf”. Krychowiak podkreślił, że to nie ich wina, że obiecano im pieniądze. To nie oni prosili o premię.
– Mówię Ci to wprost: nie mam sobie nic do zarzucenia – rozpoczął Grzegorz Krychowiak.
– Bo nie my przynieśliśmy i stworzyliśmy ten problem. Obiecano nam ogromną kwotę za awans. Przyjęliśmy to do wiadomości, ale od początku słuchało się tego wszystkiego z dużym niedowierzaniem. Już trochę w tym życiu widzieliśmy. Nie z takich rzeczy powstawały afery. Wstaliśmy od stołu i powiedzieliśmy sobie w wąskim gronie: „Panowie, będzie z tego syf”. Że to jest złe. Że to uderzy głównie w nas – rozwinął reprezentant Polski.
– Nie rozumiem tego. Przecież my o nic się nie prosiliśmy. Nie wyciągaliśmy po nic rąk. To były pieniądze, których nikt od nikogo nie chciał – dodał 32-latek.
Tłumaczenia
Media podawały, że łączna suma premii miała wahać się w granicach 30-50 milionów złotych. W omawianym wywiadzie Grzegorz Krychowiak tłumaczył, że on i jego koledzy planowali przeznaczyć część tych pieniędzy na cele charytatywne. Dodał także, że żałuje, że sprawa premii się nie zmaterializowała, gdyż wtedy mogliby na tym skorzystać potrzebujący.
– Nie wiedzieliśmy nawet, czy to jest do końca na poważnie. Zostaliśmy tą propozycją po prostu zaskoczeni, ale ustaliliśmy, że jeśli to ma się faktycznie zmaterializować, to duża część tej kwoty musi pójść na cele charytatywne. Tylko taki ruch może w jakiś sposób uratować nas od tej niezręcznej sytuacji – tłumaczył Krychowiak.
– Taka jest prawda. Ja o żadną kasę się nie prosiłem, po nic nie wyciągałem ręki, a robi się z nas chciwych bogaczy – dodał 98-krotny reprezentant Polski.
Podział pieniędzy
Grzegorz Krychowiak stwierdził, że on i jego koledzy nie prosili o żadne pieniądze. Z drugiej jednak strony były rozmowy o podziale pieniędzy. Niejako jedno wyklucza drugie. Krychowiak starał się to wyjaśnić.
– Może nie wszyscy to zrozumieją, ale jak kilku najbogatszych zawodników ma zadecydować za całą grupę? To były bardzo duże kwoty. Dla niektórych zawodników ogromna różnica. Duży zastrzyk do domowego budżetu. Działają normalne pobudki. Nie jest łatwo to odrzucić. Myślisz, że wąska grupa piłkarzy, która zarabia najwięcej, miałaby wstać i powiedzieć: „Nam ta premia nie robi różnicy. To my będziemy za nią atakowani więc Wy też nic nie dostaniecie”? Musisz znaleźć złoty środek. Ostatecznie nie jesteśmy panami i władcami tej reprezentacji. Musimy podejmować decyzje kolektywnie, a nie na zasadzie, że to liderów dopadnie krytyka – my tych pieniędzy nie chcemy – to wy też musicie się z tą premią pożegnać. Poza tym reprezentacja to nie tylko piłkarze. Dziesiątki ludzi pracują w cieniu dla dobra reprezentacji. Mi by ta premia życia nie zmieniła, ale nie mieliśmy prawa odmawiać im tych pieniędzy, nawet jeżeli były wirtualne – próbował wyjaśnić Grzegorz Krychowiak.
źródło: meczyki.pl
Mocny komentarz Bruno Fernandesa po odpadnięciu z MŚ. „Pieprzyć ich”
Bruno Fernandes nie przebierał w słowach po porażce z reprezentacją Maroka. Piłkarz reprezentacji Portugalii w ostrych słowach wypowiedział się na temat wyboru sędziów.
Na Mistrzostwach Świata w Katarze wyłonieni zostali już wszyscy półfinaliści. W jednym z wczorajszych ćwierćfinałów zmierzyły się ze sobą reprezentacje Portugalii oraz Maroka. Faworytem tego starcia bez dwóch zdań byli Portugalczycy. Niespodziewanie jednak z tarczą z tego pojedynku wyszli Marokańczycy, którzy wygrali 1:0.
Porażka Portugalii
W związku z wczorajszą porażką reprezentacja Portugalii odpadła z Mistrzostw Świata. Po ostatnim gwizdku sędziego w słowach nie przebierał jeden z najlepszych piłkarzy na tym mundialu, Bruno Fernandes. Portugalczyk nie był zadowolony z wyboru sędziów na ten pojedynek. Sędzią głównym tego starcia był Argentyńczyk.
Wściekły Bruno Fernandes
Po zakończeniu meczu z Marokiem Bruno Fernandes był wściekły. Swojego piłkarza próbowali uspokoić przedstawiciele Portugalskiego Związku Piłki Nożnej. Zawodnik stwierdził jednak, że powie, co myśli.
– Nie dotykaj mnie. Powiem, co muszę powiedzieć. Pieprzyć ich. Muszę powiedzieć, że to bardzo dziwne, że nasz mecz sędziuje arbiter z kraju, który wciąż jest w turnieju (sędzia z Argentyny – przyp. red.), a w dodatku nie ma sędziego z naszego kraju – powiedział Bruno Fernandes.
– Nasi sędziowie pracują w Champions League, więc mają jakość, by tu być. Natomiast ci arbitrzy, nie sędziują w Lidze Mistrzów, więc nie są przyzwyczajeni do tego typu gry i do towarzyszącego mu tempa – dodał.
– W pierwszej połowie był wyraźny rzut karny na mnie, bez żadnych wątpliwości. Nigdy nie upadłbym na murawę w sytuacji sam na sam z bramkarzem, kiedy miałem okazję do zdobycia bramki – przekazał Portugalczyk.
źródło: goal.com
Ludovic Obraniak ocenił występ reprezentacji Polski na MŚ. „Bądźmy szczerzy: ciężko się to oglądało”
Były reprezentant Polski, Ludovic Obraniak, podsumował występ polskiej drużyny narodowej na Mistrzostwach Świata. 38-latek przyczepił się do stylu, w jakim grała drużyna Czesława Michniewicza.
Reprezentacja Polski na mundialu w Katarze osiągnęła cel, jakim był awans do 1/8 finału rozgrywek. Jest to najlepszy wynik polskiego zespołu od 1986 roku. Pomimo niewątpliwie pozytywnego wyniku, znaczna część kibiców oraz ekspertów nie była zadowolona z postawy Polaków. Wynikało to przede wszystkim z niezbyt atrakcyjnego stylu gry.
Komentarz Obraniaka
O występie reprezentacji Polski na turnieju w Katarze wypowiedział się Ludovic Obraniak. W przeszłości wystąpił on w 34 meczach z orzełkiem na piersi. Po porażce Biało-Czerwonych z Francją (1:3) Obraniak podsumował występ na całym turnieju swoich byłych kolegów.
– Z jednej strony należy docenić wyjście z grupy. To fakt niepodważalny, pierwszy raz od 36 lat to się Polsce udało na mundialu. Za to respekt, sam wynik Polski na mundialu jest satysfakcjonujący – skomentował Ludovic Obraniak.
– Natomiast co do stylu gry. Bądźmy szczerzy: ciężko się to oglądało. Powiem tak: Polska była jednym z najmniej przyjemnych zespołów do oglądania na tych mistrzostwach. Nie rozumiem też niektórych wyborów personalnych – dodał.
– Jak można było nie korzystać z Piątka? Dlaczego tak mało grał Arek Milik? Świderski wyżej w hierarchii od nich? Sorry, ja tego nie kupuję. Widziałeś, kto zrobił najwięcej zamieszania w meczu z Francją? Grosicki! Dlaczego zatem grał tak mało? Nie mówię, że Kamil miałby występować w każdym spotkaniu po 90 minut, ale jednak pokazał, że zasłużył na więcej, niż dostał. Kamiński, Szymański… No OK, ale w Polsce zabrakło mi takiej odrobiny szaleństwa – wyjaśnił 38-latek.
źródło: wp sportowe fakty
Najszybsi polscy piłkarze na Mistrzostwach Świata
Najszybsi polscy piłkarze na MŚ:
Jakub Kamiński 34,4 km/h va Meksyk
Bartosz Bereszyński 34,2 km/h vs Meksyk
Matty Cash 33,8 km/h vs Argentyna
Robert Lewandowski 33,6 km/h vs Arabia Saudyjska
Przemysław Frankowski 33,2 km/h vs Arabia Saudyjska— Marek Wawrzynowski (@M_Wawrzynowski) December 11, 2022