Problemy z dostępnością biletów na mecz Czechy-Polska. Wejściówki zostały wyprzedane w kilka sekund

Bilety na mecz Czechy-Polska dla polskich kibiców zostały wyprzedane w kilka sekund. W procesie sprzedaży pojawił się problem tzw. „koników”, którzy wykorzystują błędy w systemie, by błyskawicznie kupić bilety, a następnie sprzedać je po zawyżonych cenach. O tym procederze opowiedział Jakub Kwiatkowski na łamach „Weszło”.

W marcu reprezentacja Polski rozegra pierwsze mecze w ramach eliminacji do EURO 2024. Podczas najbliższego zgrupowania Biało-Czerwoni rozegrają dwa mecze. Na inaugurację Polacy zagrają na wyjeździe z Czechami. Następnie podopieczni Fernando Santosa podejmą u siebie Albanię.

Bilety na mecz z Czechami

Mecz Czechy-Polska zostanie rozegrany w Pradze. Stadion, na którym zostanie rozegrany mecz, może pomieścić około 19 tysięcy kibiców. Polakom przysługiwała pula biletów wynosząca 5% całkowitej pojemności stadionu. Daje to około 950 wejściówek dla kibiców z Polski. Jak poinformował PZPN, w pierwszych godzinach sprzedaży biletów zainteresowanie ich kupnem wyrażało około 20 tysięcy osób.

Problemy z biletami

W związku z małą pulą biletów na to spotkanie, PZPN zdecydował się wprowadzić limit zakupu dwóch biletów na jedną osobę. Niestety, na nic to się zdało. Wejściówki zostały wykupione po kilku sekundach. W głównej mierze jest to sprawka tzw. „koników”, którzy wykorzystują błędy w systemie i błyskawicznie kupują bilety, a następnie sprzedają je po zawyżonych cenach przez nieoficjalne kanały dystrybucji.

To, co się stało, było do przewidzenia już miesiąc temu. Zainteresowanie meczem było bardzo dużo, a biletów otrzymaliśmy niewiele. W tej sytuacji nic się nie zmienia. Popyt jest większy niż podaż. Osoby, którym się nie udało, mogą czuć się rozczarowane, co pozostaje zrozumiałe, bo mecz jest blisko, atrakcyjny, w pięknej lokalizacją, jaką jest Praga – wyjaśnił Jakub Kwiatkowski na łamach „Weszło”.

–  Przy każdym meczu rozmawiamy o tym samym. Koniki były, są i będą. Teraz nie stoją pod stadionami, tylko przeniosły się do Internetu. Nie jesteśmy w stanie z tym walczyć. Za każdym razem, gdy zgłaszamy to do prokuratury, otrzymujemy informację, że nie jesteśmy stroną pokrzywdzoną w tym procederze. Pokrzywdzony jest kibic, który nie może kupić wejściówki – powiedział rzecznik prasowy PZPN.


źródło: Weszło

Jakub Świerczok wygrał sprawę odnośnie stosowania dopingu! Istnieje możliwość powrotu do Ekstraklasy

Jak informuje portal „Weszło”, Jakub Świerczok wygrał sprawę przed Trybunałem Arbitrażowym do spraw Sportu w Lozannie. W związku z tym polski piłkarz może wrócić do gry w piłkę. Możliwy jest powrót do Ekstraklasy.

Jakub Świerczok ostatni oficjalny mecz rozegrał 27 listopada 2021 roku. Zatem od ponad roku jest on bez gry. Jest to wynik zawieszenia, jakie zostało wymierzone Polakowi. Zakaz gry w piłkę był spowodowany pozytywnym wynikiem badań antydopingowych.

Zawieszenie Świerczoka

Po meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów pomiędzy Nagoyą Grampus a Pohang Steelers z dnia 17 października 2021 roku przeprowadzono badania antydopingowe. Jednym z badanych był Jakub Świerczok. Próbka „A” wykazała obecność niedozwolonych substancji. Od tego czasu Polak był zawieszony do czasu wyjaśnienia sprawy. Próbka „B” potwierdziła wynik badania. W październiku 2022 roku Azjatycka Konfederacja Piłkarska odrzuciła wszelkie apelacje i zdyskwalifikowała Świerczoka na 4 lata. Zawieszenie dotyczyło rozgrywek piłkarskich na całym świecie i miało obowiązywać do grudnia 2025 roku.

Oświadczenie Świerczoka

Badania wykazały obecność w organizmie Jakuba Świerczoka niedozwolonej substancji zwanej trimetazydyną. Po usłyszeniu decyzji o 4-letnim zawieszeniu piłkarz deklarował, że nie zażywał celowo tejże substancji. Przekazał jednak, że przeprowadził on śledztwo, które wykazało, że niedozwolona substancja występowała w stosowanych przez niego suplementach diety. Co jednak ciekawe, wspomniana trimetazydyna nie była wymieniona w składzie suplementu. 30-latek zapowiedział odwołanie się do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie (CAS). Oświadczenie piłkarza z października 2022 roku znajduje się poniżej.

Powrót na boisko?

Jak dowiedział się portal „Weszło”, Jakub Świerczok wygrał sprawę przed Sportowym Sądem Arbitrażowym w Lozannie! Jeśli doniesienia okażą się prawdziwe, to Kuba będzie mógł wrócić do gry w piłkę. Dziennikarze „Weszło” informują, że kilka klubów z Ekstraklasy rozpoczęło już rozmowy z 30-latkiem. Ma on także zapytania z klubów japońskich. Duże szanse na sprowadzenie Świerczoka daje się przede wszystkim Zagłębiu Lubin.

Przygoda w Japonii

Ostatnim klubem Jakuba Świerczoka był japoński zespół Nagoya Grampus. Japończycy ściągnęli polskiego napastnika w lipcu 2021 roku za 2 miliony euro z Piasta Gliwice. W barwach japońskiego klubu 30-latek wystąpił 21-krotnie i strzelił 12 bramek.


źródło: Weszło

Polski piłkarz opisał sytuację w Turcji. „Jest bardzo źle”

Występujący w Konyasporze Konrad Michalak opisał sytuację w Turcji po ostatnim trzęsieniu ziemi. Polski piłkarz przyznaje, że sytuacja nie wygląda kolorowo. W Turcji zawieszono wszystkie rozgrywki sportowe.

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do ogromnej katastrofy w Turcji. Na południu kraju doszło do trzęsienia ziemi o sile około 7,5. Trzęsienia ziemi dotknęły także sąsiadującą Syrię. W kolejnych godzinach doszło do wstrząsów wtórnych. Tylko w Turcji liczba ofiar przekroczyła już 2 tysiące. Rannych jest ponad 13 tysięcy osób.

Prezydent Turcji zarządził 7-dniową żałobę narodową. Zawieszone zostały wszystkie rozgrywki sportowe, w tym również piłkarskie. Na tureckich boiskach występuje kilku polskich piłkarzy. Jednym z nich jest Konrad Michalak.

Konrad Michalak trafił do Konyasporu w 2021 roku. Wcześniej reprezentował barwy również innych tureckich klubów – Ankaragucu i Rizesporu. Łącznie w tureckiej ekstraklasie rozegrał już niemal 100 występów. W poniedziałek miał on zmierzyć się w ligowym starciu z Fenerbahce. Mecz został jednak odwołany.

– Dzisiaj mieliśmy grać mecz z Fenerbahce i do Stambułu przyjechaliśmy już wczoraj. Jestem bezpieczny, ale wszyscy przeżywamy to co się stało w nocy. Śledzimy wszystko i jest bardzo źle – opowiedział Konrad Michalak na łamach „Super Expressu”.

Jesteśmy smutni, wielu kolegów jest zmartwionych, bo mają rodziny w tej części Turcji, którą nawiedziło trzęsienie. Cały kraj jest w żałobie – zdradził 25-latek.

Do Konya będziemy wracać autokarem i na razie nie wiem, co będzie dalej. Jak będzie funkcjonował transport lotniczy do innych krajów i czy piłkarze z zagranicy będą mogli opuścić Turcję? – dodał Polak.


źródło: super express

Komplet zwycięstw FC Barcelony w 2023 roku

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.