Dawid Szwarga dogadany z Lechem Poznań! Trener kompletuje swój sztab w Arce

Dawid Szwarga powoli kończy kompletowanie swojego sztabu w Arce Gdynia. Do szkoleniowca dołączy niebawem fachowiec z Lecha Poznań. Nowym trenerem bramkarzy ma zostać Maciej Borowski.




Arka Gdynia po niezbyt udanym początku sezonu zwolniła Wojciecha Łobodzińskiego. Tymczasowo zastąpił go Tomasz Grzegorczyk, ale szybko ogłoszono, że po zakończeniu rundy jesiennej pierwszy zespół obejmie Dawid Szwarga.

Sztab gotowy

Były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa nową pracę rozpoczął od kompletowania swojego sztabu. Jakiś czas temu media informowały, że asystentami 34-latka zostali Tomasz Włodarek i Rafał Figiel.

Problemem miało być jednak obsadzenie stanowiska trenera bramkarzy. Jak podaje portal meczyki.pl, wreszcie zakończono poszukiwania. Zatrudniony w Arce ma zostać Maciej Borowski. Dotychczas pracował on w Lechu Poznań.




Szwarga debiut zaliczy w lutym. Arka na inaugurację rundy wiosennej 1. Ligi zagra z Polonią Warszawa.

UEFA robi sobie jaja. Omonia ukarana za mecz z Legią, ale nie za transparenty

UEFA ukarała Omonię Nikozję za zachowanie podczas meczu z Legią Warszawa. Przedmiotem kary nie były jednak skandaliczne transparenty. Grzywna dotyczyła przedmiotów rzucanych z trybun na murawę.




W listopadzie Legia Warszawa wygrała z Omonią Nikozją (3-0) wyjazdowy mecz w Lidze Konferencji. Radość ze zwycięstwa została przyćmiona skandalicznym zachowaniem kibiców gospodarzy. Cypryjczycy wywiesili na trybunach transparenty, głoszące: „Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę”.

Niewiarygodna decyzja UEFA

Pewnym wydawało się, że UEFA nie zostawi tak tej sprawy i podejmie odpowiednią decyzję w kwestii kary dla Omonii. We wtorek doczekaliśmy się decyzji, ale raczej nie takiej, jakiej oczekiwaliśmy.

Klub otrzymał karę finansową w wysokości 12 tysięcy euro. Nie dotyczy ona jednak wspomnianych transparentów. Odnosi się ona do… rzucanych z trybun przedmiotów.




Warto tutaj podkreślić, że niedawno w podobnej sytuacji znalazła się Legia Warszawa. Kibice „Wojskowych” podczas meczu z Dynamem Mińsk wywiesili transparenty uderzające w reżim Łukaszenki. Wówczas UEFA ukarała Legię grzywną 17,5 tys. euro za oprawę niezwiązaną z meczem.

Kwestią czasu wydaje się reakcja PZPN. Cezary Kulesza tuż po meczu Omonia – Legia odgrażał się na Twitterze, że domaga się surowych konsekwencji.

Potężne dofinansowanie dla Śląska Wrocław od miasta! 19 milionów na ratunek

Śląsk Wrocław prezentuje się dramatycznie w bieżącym sezonie Ekstraklasy. Wicemistrz ubiegłorocznej kampanii zamyka tabelę po jesiennej rundzie. Miasto zamierza pomóc klubowi zastrzykiem finansowym. Do kasy WKSu wpłynąć ma 19 milionów złotych.




Rok temu dość niespodziewanie Śląsk Wrocław do samego końca bił się o tytuł mistrza Polski. Ten ostatecznie przypadł Jagiellonii Białystok, ale wrocławianie i tak zrobili wynik ponad stan, zajmując 2. miejsce.

Obecnie ich sytuacja ma się jednak zgoła inaczej. Po jesiennej rundzie zajmują ostatnie miejsce w tabeli, tracąc przy tym osiem punktów do bezpiecznej strefy. Dość powiedzieć, wygrali zaledwie jeden mecz.

Miasto na ratunek

Pomocną dłoń do klubu zamierza wyciągnąć miasto Wrocław. Na 19 grudnia zaplanowane są obrady rady miejskiej, na których odbędzie się głosowanie w kwestii przyjęcia projektu budżetu na 2025 rok.

Andrzej Kilijanek przekazał, że Śląsk otrzyma aż 19 milionów złotych dofinansowania. Dodatkowe środki mają pomóc na zawrócenie klubu na odpowiednie tory poprzez przeprowadzenie transferów i zatrudnienie odpowiedniego trenera.




W budżecie na 2025 rok, który przegłosujemy w czwartek, najpewniej 19 milionów złotych trafi do Śląska. Sprawa niestety rozbija się o pieniądze. Już kiedyś mieliśmy podobną sytuację w Śląsku, która skończyła się upadłością w 2013 roku. Nie ma pomysłu, jak zarabiać inaczej pieniądze niż poprzez dotacje miejskie. Ten zastrzyk gotówki prawdopodobnie uruchomi machinę transferów i pozwoli na zatrudnienie nowego treneraprzekazał radny podczas pokoju na Twitterze.

Legia vs Lech vs Raków. Trzy kluby w walce o zawodnika Piasta Gliwice

Damian Pyrka budzi spore zainteresowane na rynku transferowym. Damian Smyk z goal.pl podaje, że o zawodnika zabiegają trzy tuzy polskiej piłki: Legia Warszawa, Lech Poznań i Raków Częstochowa.




22-latek to prawdziwy żołnierz Aleksandara Vukovicia. Zawodnik nie odpuścił w tym sezonie ani minuty, jeśli chodzi o rozgrywki Ekstraklasy. Odpoczywał jedynie w Pucharze Polski w meczach z Hutnikiem Kraków i Arką Gdynia. W 1/8 przeciwko Śląskowi zanotował natomiast już pełne 120 minut.

Kolejny krok?

Mimo młodego wieku, Pyrka ma już na koncie 155 występów dla Piasta Gliwice. W jego barwach występuje zresztą od 2020 roku. Kontrakt ma jednak krótki, bo zaledwie do czerwca przyszłego roku. Jakiś czas temu Szymon Janczyk informował, że sytuację chce wykorzystać Legia Warszawa, podpisując zawodnika za darmo.

Poza „Wojskowymi” zawodnikiem intensywnie interesują się jednak dwa inne kluby. Damian Smyk z goal.pl informuje, że chodzi o Lecha i Raków.




Co ciekawe, jeszcze niedawno 22-latek łączony był z transferem do Kopenhagi. Temat jednak upadł, a on sam zdecydował się na zostanie w Gliwicach. Dla Piasta jest nieocenionym zawodnikiem.

Mariusz Stępiński ucieknie z Omonii? Trzy kluby z Ekstraklasy zainteresowane

Mariusz Stępiński nie ma ostatnio łatwego życia. Możliwe, że w związku z zamieszaniem w Omonii Nikozja, wkrótce zmieni barwy klubowe. Według Piotra Koźmińskiego z goal.pl, napastnikiem mają się interesować drużyny z Ekstraklasy.




Polak w bieżącym sezonie jest najlepszym strzelcem Omonii. W sumie na wszystkich frontach strzelił 10 goli w 18 meczach. Ostatnio został jednak odstawiony. Ma to mieć związek z wywiadem, w którym potępił zachowanie kibiców z meczu z Legią Warszawa.

Powrót do Polski?

Od tamtej wypowiedzi minęło trochę czasu, a Stępiński wciąż przesiaduje mecze na ławce rezerwowych. Wiele wskazuje na to, że jego sytuacja w Omonii się nie poprawi. Pomocną dłoń do napastnika chcą wyciągnąć kluby z Ekstraklasy.




Piotr Koźmiński z goal.pl podaje, że 29-latkiem interesują się trzy drużyny. Mają to być: Lech Poznań, Raków Częstochowa i Motor Lublin. Co więcej, transfer Stępińskiego mógłby odbyć się już tej zimy.

Tymoteusz Puchacz zimą odejdzie z Holstein Kiel? „Nieobecność nie jest związana z formą”

Tymoteusz Puchacz od dwóch spotkań nie pojawił się na murawie w barwach Holstein Kiel. Niewykluczone, że zimą Polak zmieni klub. Nowe informacje przekazał w jego sprawie Tomasz Włodarczyk.




„Pucha” przeżywa ostatnio kiepski okres. 7 grudnia przesiedział mecz z RB Lipsk (0-2) na ławce rezerwowych, a w ostatniej kolejce przeciwko Borussii M’Gladbach (1-4) nie pojawił się nawet w kadrze meczowej.

Powrót do Polski?

Ostatnio głośno zrobiło się w kwestii ewentualnego powrotu obrońcy do Lecha Poznań. Nieuwzględnienie zawodnika w kadrze tylko zwiększyło te plotki. Według Tomasza Włodarczyka, Puchacz może zmienić klub już zimą.

– Według mojej wiedzy nieobecność Puchacza w ostatnim meczu nie jest związana z formą, ani podyktowana względami sportowymi. Nie zdziwię się, jeśli Tymek zimą zmieni klub – ocenił dziennikarz portalu meczyki.pl.

Mateusz Skrzypczak może trafić do Serie A! Kilka klubów zainteresowanych

Mateusz Skrzypczak wkrótce może odejść z Jagiellonii Białystok. Według portalu meczyki.pl, zawodnikiem interesują się kluby z Serie A. Jednym z nich ma być Udinese, prowadzone przez Kostę Runjaicia.




W 2022 roku Skrzypczak odszedł z Lecha Poznań, stawiając na Jagiellonię Białystok. Transfer okazał się strzałem w dziesiątkę. Obrońca był jednym z czołowych zawodników „Dumy Podlasia” w historycznym, mistrzowskim sezonie.

24-latek dostał całkiem niedawno szansę od Michała Probierza, który powołał go na zgrupowanie reprezentacji Polski. Niestety zawodnik Jagiellonii nie mógł wziąć w nim udziału ze względu na kontuzję.

Czas na Włochy?

W listopadzie Skrzypczak przedłużył kontrakt z Jagą do 2027 roku. Długo w Białymstoku może jednak nie pograć. W umowie zawarto niską klauzulę wykupu, która wkrótce może zostać wykorzystana.

Obrońca znalazł się na radarze kilku włoskich klubów. Wśród nich ma być między innymi Udinese, prowadzone przez Kostę Runjaicia.




– Prawdopodobnie do transferu Skrzypczaka nie dojdzie w styczniu. Należy się raczej spodziewać tego, że zmieni klub po zakończeniu sezonu – czytamy na meczyki.pl.

Czołowy strzelec Ekstraklasy na celowniku Lecha Poznań! Mocne otwarcie okna transferowego?

Niedługo rozpocznie się zimowe okno transferowe. Kluby Ekstraklasy powoli rozpoczynają dozbrajanie się przed rundą wiosenną. Według portalu meczyki.pl, Lech Poznań upatrzył sobie nowego napastnika.




„Kolejorz” skończył rundę jesienną na 1. miejscu w tabeli. Konkurencja jednak nie śpi i ciągle wywiera presję. W związku z tym Lech myśli o wzmocnieniach podczas zimowego okna transferowego. Jednym z priorytetów ma być odciążenie Mikaela Ishaka i znalezienie mu partnera do gry w ataku.

Czołowy strzelec na celowniku

Jak czytamy na portalu meczyki.pl, Lech ma się poważnie interesować Imadem Rondiciem. Bośniak ma za sobą bardzo udaną rundę. W 18 meczach Ekstraklasy w barwach Widzewa Łódź, udało mu się strzelić 9 goli. Do dorobku dołożył jeszcze 2 asysty.




Na korzyść Lecha działa fakt, że kontrakt Rondicia wygasa za rok. Jest w nim co prawda klauzula przedłużenia o kolejne 12 miesięcy, ale aby ją aktywować, zgodzić muszą się obie strony.

Burza wokół Viniciusa. Brazylijczyk powinien dostać czerwoną kartkę w meczu z Rayo? [WIDEO]

Rayo Vallecano niespodziewanie zremisowało sobotni mecz z Realem Madryt 3-3. Na boisku nie brakowało emocji, czego dowodem jest wynik. Sporo mówi się jednak również o kontrowersyjnym zachowaniu Viniciusa. Mówi się, że Brazylijczyk powinien dostać czerwoną kartkę.




Już w pierwszych minutach meczu Rayo sprawiło sporą niespodziankę. Po 34 minutach rywalizacji Real Madryt przegrywał 0-2. Jeszcze przed przerwą „Królewscy” doprowadzili jednak do remisu, a po przerwie wyszli na prowadzenie. Szybko je natomiast stracili, a gospodarze mogli cieszyć się ze zdobytego punktu.

Czerwona kartka?

Bramki dla Realu strzelali w sobotę: Valverde, Bellingham i Rodrygo. Tym razem nie błysnął Vinicius. O Brazylijczyku mimo wszystko zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą kontrowersji z końcówki.




Po jednej z akcji Vinicius ruszył z pretensjami w stronę sędziego. Widać było, że skrzydłowy jest naprawdę wściekły. Interweniować musieli jego koledzy z drużyny.

Obecnie w Hiszpanii trwa dyskusja, czy Vinicius nie powinien za swoje zachowanie zobaczyć czerwonej kartki. Katalońskie media podchwyciły temat i nawiązały do sytuacji z Hansim Flickiem. Niemiec w meczu z Betisem za podobną akcję został odesłany na trybuny.

Co za cyrk w Bundeslidze. Bramkarz zaatakowany przez kibiców. Mecz musiał dokończyć napastnik [WIDEO]

Do niebywałego skandalu doszło w meczu Bundesligi. Bramkarz Bochum został zaatakowany przez kibiców Unionu Berlin, przez co musiał zejść z boiska. Na murawie musiał zastąpić go napastnik.




W sobotę Union Berlin podejmował na własnym stadionie Bochum. Gospodarze byli w dużo lepiej pozycji, bo mierzyli się ze zdecydowanie najsłabszą drużyną w Bundeslidze. Przed pierwszym gwizdkiem goście mieli na koncie zaledwie 2 punkty i szorowali po dnie tabeli.

Skandaliczne zachowanie kibiców

Na pewną wygraną Unionu wskazywała także szybka czerwona karta, którą otrzymał zawodnik Bochum już w 13. minucie. Mimo gry w przewadze, gospodarze nie byli jednak w stanie strzelić bramki. Co więcej, jako pierwsi strzelili ją właśnie goście.

23. minucie Bochum wyszło na prowadzenie. Co prawda chwilę później doprowadził do remisu, ale taki wynik utrzymał się już do końca spotkania. Niestety, w samej końcówce byliśmy świadkami przykrych obrazków.




Kibice Unionu zaczęli rzucać różne przedmioty w kierunku Patricka Drewesa, bramkarza gości. Zawodnik Bochum został w pewnym momencie trafiony w głowę, prawdopodobnie zapalniczką.

Mecz po tym incydencie został oczywiście przerwany przez sędziego. Zawodnicy obu drużyn skierowali się do szatni, ale wrócili już po kilku minutach. W zespole Bochum zabrakło już natomiast bramkarza. Drewesa musiał zastąpić napastnik – Philipp Hofmann.




Choć Union mógł spróbować wykorzystać zamieszanie i strzelić bramkę w końcówce, nie zrobił tego. Zamiast tego, zawodnicy obu drużyn wymieniali między sobą piłkę. Nie trwało to jednak co prawda długo, bo do dogrania zostało zaledwie kilka sekund.

Lukas Podolski znowu pomógł Górnikowi. Ogromna współpraca klubu potwierdzona

Górnik Zabrze nawiązał współpracę z japońskim Vissel Kobe. Duża w tym zasługa Lukasa Podolskiego. To nie pierwszy raz, kiedy Niemiec pomaga klubowi w kwestiach pozaboiskowych.

Vissel Kobe to obecny mistrz Japonii. Tytuł obronił zresztą kilka dni temu. Przez szeregi klubu przewinęło się wielu znakomitych piłkarzy, jak chociażby Andres Iniesta, czy Lukas Podolski.

Współpraca przyklepana

Niemiec spędził w Kobe trzy lata w okresie od 2017 do 2020 roku. Zawodnik Górnika Zabrze zbudował sobie tym samym pozycję w klubie. Na tyle solidną, że dzięki jego wstawiennictwu, „Trójkolorowi” mogli nawiązać współpracę z Japończykami.

Oba kluby stały się strategicznymi partnerami, na mocy dokumentów, które podpisano w sobotę. Współpraca ma obowiązywać nie tylko na polu transferowym, ale również marketingowym.

– Bardzo się cieszymy, że dzięki Lukasowi i jego kontaktom na świecie, jako Górnik Zabrze mogliśmy nawiązać współpracę z tak utytułowanym klubem w Japonii. Tamtejszy rynek jest już od kilku lat pod naszą obserwacją. Interesujemy się nim, obecnie w kadrze pierwszej drużyny mamy czwartego piłkarza z tego kraju – przekazał Łukasz Milik.

– Piłkarze z Japonii świetnie się odnajdują w Górniku. Za nami pierwsza wizyta przedstawiciela klubu w Zabrzu. Wierzymy, że czeka nas wiele wspólnych inicjatyw nie tylko w obszarze sportowym, ale także marketingowym, wizerunkowym czy sponsoringowym. Poprzez wspólne działania chcemy zbudować markę Górnika w Azji oraz pomóc Vissel Kobe budować markę w Europie – dodał dyrektor Górnika.

Goncalo Feio zwrócił się do żony Lucjana Brychczego. Poruszające słowa Portugalczyka

Legia Warszawa przegrała pierwszy mecz w Lidze Konferencji Europy. „Wojskowi” polegli na własnym boisku ze szwajcarskim Lugano (1-2). Po ostatnim gwizdku, Goncalo Feio zwrócił się niespodziewanie do żony zmarłego Lucjana Brychczego.




Legia przystępowała do meczu z Lugano z pozycji faworyta. Ekipa Goncalo Feio świetnie prezentowała się w tym sezonie LKE, wygrywając wszystkie mecze i nie tracąc przy tym żadnego gola. Niespodziewanie jednak przegrali 1-2.

„Wiem, że Pani nas ogląda”

Mimo porażki na trybunach popis dali kibice. Żyleta zadedykowała specjalną oprawę zmarłemu 2 grudnia Lucjanowi Brychczemu. Na cześć legendy grupa smyczkowa zagrała także „Always on my mind”, autorstwa Elvisa Presley’a. Spotkanie poprzedziła także minuta ciszy.

Na pomeczowej konferencji nie brakowało emocji. Mimo porażki, Goncalo Feio wierzy, że Brychczy może być dumny z gry Legii. W poruszających słowach Portugalczyk skierował słowa do żony zmarłej legendy.




– Pani Małgosiu Brychczy, wiemy, że Pani nas ogląda. Dzisiaj godnie reprezentowaliśmy Legię – z zaangażowaniem, walką. To było dzisiaj niewystarczające, ale nie można nam odmówić walki. Nie była to kwestia cech wolicjonalnych. Najtrudniej jest być dumnym po takim meczu, ale myślę, że powinniśmy być. Jesteśmy niezadowoleni z porażki, ale doceniam i jestem dumny z drogi, którą przeszliśmy. Pan Lucjan również może być z nas dumny – przyznał.

Niespodziewany kandydat na prezesa PZPN? Cezary Kulesza może mieć poważnego rywala

W przyszłym roku odbędą się wybory na nowego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dość niespodziewanie wyłonił się potencjalny kandydat na rywala dla Cezarego Kuleszy. Ma nim być Wojciech Cygan.




Niedawno w Jachrance odbyło się spotkanie Cezarego Kuleszy z przedstawicielami klubów z Ekstraklasy i 1. Ligi. Klubom zależy przede wszystkim na zmiany w przepisie o młodzieżowcu.

Niespodziewany kandydat

Zwolennikiem modyfikacji wspomnianego przepisu ma być Wojciech Cygan. Działacz jest obecnie przewodniczącym rady nadzorczej Rakowa Częstochowa, członkiem rady nadzorczej Ekstraklasy oraz wiceprezesem PZPNu. Dawniej, wraz z ówczesnym prezesem Korony Kielce, Łukaszem Jabłońskim, opowiedział się za zniesieniem obowiązujących reguł.

Na linii Cygan – Kulesza miało ostatnio zaiskrzyć. Prezes PZPN miał stwierdzić, że nie otrzymał w odpowiednim czasie zastrzeżeń i planów klubów. Dojść miało do tego dopiero w kwietniu. Nie zgadza się z tym jednak sam Cygan, który twierdzi, że stosowne pismo wpłynęło w lutym.

Obecnie sporo mówi się, że Cygan może niespodziewanie wyrosnąć na kandydata do stołka prezesa związku. Sam tego jednak nie potwierdził.




– Jan Mazurek na łamach Interia.pl nazwał działacza Rakowa człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej i naturze dyplomaty. Raczej nie ma co spodziewać się tego, że wprost skrytykuje Kuleszę. W kuluarach pojawiają się jednak sugestie, że to on może powalczyć z obecnym prezesem o jego stanowisko w przyszłym roku – czytamy na portalu transfery.info.

Totalna zmiana w sytuacji Jakuba Kiwiora! Kibice Arsenalu proszą, żeby go nie sprzedawać

Jakub Kiwior zanotował kolejny występ w barwach Arsenalu. W środę rozegrał 90 minut przeciwko AS Monaco (3-0) w Lidze Mistrzów. Kibice „Kanonierów” zmienili kompletnie zdanie na temat Polaka i wystosowali apel do Mikela Artety.




W ostatnim czasie najwięcej w kontekście Kiwiora mówiono o potencjalnym odejściu z Arsenalu. Sytuacja obrońcy zaczęła się jednak zmienić pod koniec listopada. Najpierw rozegrał 45 minut przeciwko West Hamowi (5-2).

W grudniu natomiast nie opuścił jeszcze żadnego spotkania „Kanonierów”. Co więcej, przeciwko Manchesterowi United (2-0), Fulham (1-1) i AS Monaco (3-0) rozegrał komplet minut.

Przełom?

O ile dwa poprzednie występy w Premier League niewiele zmieniły w kwestii sytuacji Kiwiora, o tyle dużo może zmienić się po spotkaniu z Monaco. Polak zaimponował swoim występem. Kibice byli zachwyceni jego spokojem oraz rozegraniem. Szum zrobiło między innymi jego świetne podanie do Gabriela Jesusa.

W mediach społecznościowych możemy obecnie zaobserwować kompletną zmianę nastawienia kibiców „Kanonierów”. Jeszcze niedawno wypychali oni Kiwiora z klubu. Teraz proszą właścicieli, aby pod żadnym pozorem go nie sprzedawać.




– Nie sprzedawajcie Kiwiora. To solidny obrońca i dobry zawodnik. Ma dobrą lewą nogę. Jego zasięg podań jest niesamowity. A co najważniejsze, zawsze jest dostępny. Dobry profesjonalista – pisze jeden z komentujących.

– Kiwior miał o wiele więcej dobrych meczów niż złych w koszulce Arsenalu. Pamiętam, że w zeszłym sezonie wykonał niesamowitą robotę jako lewy obrońca. Dostępność to najlepsza umiejętność, a on zawsze jest dostępny. Mój idealny zawodnik drużyny!! – zachwyca się drugi.

To tylko część pozytywnych komentarzy pod adresem Polaka. W mediach społecznościowych można znaleźć ich dużo więcej. Miejmy nadzieję, że dla Kiwiora, który rozegrał już swoje 51. spotkanie w barwach Arsenalu, będzie to swoisty przełom podczas dotychczasowego pobytu w Londynie.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.