To koniec Premier League w Canal+. Wiadomo, gdzie teraz obejrzymy ligę angielską

Canal + stracił po wielu latach prawa do transmitowania Premier League! Liga angielska trafi teraz do NENT Group. Spotkania oglądać będzie można na platformie Viaplay w latach 2022-2028 w pięciu krajach, w tym w Polsce. 

NENT staje się coraz poważniejszym graczem na rynku. Wcześniej, bo w listopadzie grupa wykupiła prawa do transmitowania w Polsce Ligi Europy i Ligi Konferencji. W ofercie Viaplay znajduje się także między innymi Formuła 1 czy Bundesliga aż do sezonu 2028/29.

Powiększony pakiet

Teraz do pakietu doszła jeszcze Premier League. Przez kolejne sześć sezonów (od 2022/23 do 2027/28) w Polsce, Holandii, Litwie, Łotwie i Estonii NENT odpowiadać będzie za transmisje ligi angielskiej. Viaplay w każdym sezonie ma pokazać nawet 380 meczów.

– To znaczący krok w ekspansji Viaplay. Premier League to bez wątpienia perła w koronie wśród aktywów sportowych. Nasza długoterminowe nastawienie, połączone z perspektywą wielu rynków, pozwala nam być bardzo silnym konkurentem w pozyskiwaniu najbardziej prestiżowych praw sportowych na świecie – stwierdził Anders Jensen, który jest prezesem NENT Group.

Sezon 2021/22 zobaczymy jeszcze w Canal +. Telewizja straci jednak prawa do Premier League pierwszy raz od ponad dwóch dekad, po zakończeniu przyszłej kampanii.

Terminarz Górnika ustalony pod Podolskiego? Wszystko przez… „Mam Talent”

We wtorek oficjalnie niemożliwe, stało się faktem. Lukas Podolski w końcu trafił do Górnika Zabrze i od nowego sezonu reprezentować będzie barwy drużyny ze Śląska. Wcześniej „Poldi” został jednak jurorem w niemieckiej edycji programy „Mam Talent”, co sprawia nieco problemów jego nowym pracodawcom. 

Już od lat Podolski mówił, że na koniec kariery wróci do Górnika i w nim odwiesi buty na kołek. Przeciągało się to i przeciągało, ale w końcu to mamy! Szczegóły na temat transferu 36-latka do Ekstraklasy możecie przeczytać TUTAJ  oraz TUTAJ.

Trochę pracy

Choć na papierze transfer Podolskiego wydaje się wspaniały, to sprawił pewne kłopoty działaczom Górnika. Chodzi konkretnie o podpisaną niedawno umowę mistrza świata z 2014 roku z niemiecką edycją „Mam Talent”.

36-latek pełnić będzie w programie rolę jurora, co kolidować będzie z niektórymi spotkaniami Zabrzan. Aby zapobiec nakładaniu się na siebie nagrywek z meczami Ekstraklasy, postanowiono nieco zmienić terminarz klubu.

Na sport.pl ukazała się rozmowa z Dariuszem Czernikiem. Prezes Górnika zdradził, że rozpoczął już rozmowy z osobami decyzyjnymi ws. ustalania dni meczowych. Na razie nie może jednak zdradzić więcej szczegółów.

– Nie chciałbym zdradzać szczegółów, ale mogę potwierdzić, że pewne nieoficjalne rozmowy w tej sprawie już się odbyły. Generalnie nie ma większych problemów, jeśli chodzi o daty, bo tylko kilka meczów mogłoby się pokryć z wyjazdami Łukasza. Cały ten plan szczegółowo przeanalizowaliśmy w trakcie rozmów kontraktowych. A najważniejsze, że zarówno nam, jak i ekstraklasie, zależy na tym, żeby Podolski zagrał jak najwięcej meczów w ekstraklasie – opowiedział Czernik na łamach sport.pl.

Skomplikowana sytuacja Napoli może odbić się na Zielińskim. Polak się „poświęci”?

Piotr Zieliński niedawno stał się pierwszoplanową postacią SSC Napoli, od którego zaczęło zależeć coraz więcej w ofensywie. Polak wyrósł ja prawdziwego lidera swojej drużyny. Zaskakujące informacje przekazują jednak włoskie media. Z informacji „La Repubblica” wynika, że pomocnik może opuścić Stadion im. Diego Armando Maradony.

W zeszłym sezonie Serie A Zieliński błyszczał na boiskach. 27-latek łącznie strzelił osiem bramek w lidze oraz dołożył 11 asyst. Dodatkowo niejednokrotnie decydował o wynikach spotkań swojej drużyny. Często to od niego rozpoczynały się akcje ofensywne „Azzurrich”.

„Poświęcenie zawodnika”

Mimo kluczowej postaci, jaką Polak odgrywa w klubie, Napoli niebawem może zdecydować się na sprzedanie go. Powodem takiej decyzji może okazać się kondycja finansowa, która ostatnio zaczęła doskwierać dwukrotnemu mistrzowi Włoch.

„La Repubblica” sugeruje, że działacze Napoli będą skłonne oddać Zielińskiego, jeśli wpłynie za niego korzystna oferta. Kwota otrzymana z jego transferu bardzo wspomogłaby sytuację klubu. Klauzula wykupu pomocnika wynosi aż 110 mln euro. Dziennikarze taki ruch nazywają po prostu „poświęceniem”.

Gdzie jednak mógłby trafić 27-latek? Kilka dni temu pojawiły się plotki o zainteresowaniu nim Arsenalu. Nie wiadomo natomiast, jak bardzo były to pewne informacje. Póki co pozostaje nam jedynie czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Klub z V ligi zagra w pucharze z Bayernem. Reakcja? Wielka radość! [WIDEO]

Jakiś czas temu piątoligowy Bremer SV dowiedział się, że w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec zagra z Bayernem Monachium. Mimo natrafienia na niebywale trudnego przeciwnika tak wcześnie zamiast strachu w drużynie pojawiła się… radość!

Rzadko kiedy grające półamatorsko zespoły mają szansę na starcie z rywalem z najwyższej półki. Bez wątpienia rozgrywki Pucharu Niemiec stanowią dla nich swoistą furtkę, a w przypadku Bremeru postawiono przed nimi największego giganta Bundesligi.

Radości nie było końca

Choć wylosowanie Bawarczyków wiąże się najpewniej z wysoką porażką i szybkim zakończeniem przygody z krajowym pucharem, w drużynie zapanowała radość. Wszystko dlatego, że dla tak małego klubu, jakim jest Bremer SV, to prawdopodobnie jedyna szansa na zagranie z mistrzem Bundesligi.

Na instagramowym profilu piątoligowca udostępniono filmik z losowania rywala w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec. Po ukazaniu się nazwy „Bayern Monachium” rozpoczęło się świętowanie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez BREMER SV (@bremer_sv_von_1906)


Spotkania pucharowe zaplanowano na okres 6-9 sierpnia. Bundesliga rusza dopiero kilka dni później. Inaugurację nowego sezonu niemieckiej ligi zapisano na 13 sierpnia.

Wiadomo, ile polskie kluby zarobiły na Euro 2020. Legia i Lech w czołówce

Ile kluby z Ekstraklasy zarobią na udziale swoich zawodników w Euro 2020? Na „WP Sportowe Fakty” pokuszono  się o przeliczenie dokładnego bonusu, jaki otrzymają polskie zespoły od UEFY. W zestawieniu prowadzi Legia Warszawa.

Euro powoli dobiega już końca. Oprócz emocji turniej rangi mistrzostw Europy ma także swój aspekt medialny oraz stricte dochodowy. Jeśli chodzi o tę drugą kwestię, to niebawem na konta polskich drużyn wpłyną pieniądze za występy zawodników.

Niezły wynik

Która drużyna dostanie największy bonus od UEFY? Okazuje się, że Legia Warszawa. Na Euro 2020 zagrało dwóch graczy mistrzów Polski, którymi byli Josip Juranović oraz Tomas Pekhart.

Zarówno Chorwacja (1/8 finału), tego pierwszego, jak i Czechy (ćwierćfinał) napastnika zdołały wyjść ze swoich grup. Dzięki takiemu obrotowi spraw, według wyliczeń „WP Sportowe Fakty” Legia otrzyma od federacji 154 240 euro.

Niedużo mniej dostanie także Lech Poznań. Choć Tymoteusz Puchacz przed startem turnieju oficjalnie został piłkarzem Unionu, to na Euro formalnie był jeszcze zawodnikiem „Kolejorza”. To właśnie występy wahadłowego oraz Lubomira Satki dla Słowacji zapewniły Lechitom 115 680 euro.

Swoich piłkarzy na Euro mieli także: Piast Gliwice (Jakub Świerczok), Pogoń Szczecin (Kacper Kozłowski), Lechia Gdańsk (Dusan Kuciak), Raków Częstochowa (Kamil Piątkowski) oraz Warta Poznań (Robert Ivanov). Cała „piątka” zainkasowała po 57 840 euro. Łącznie dla klubów z Ekstraklasy przypadło 559 120 euro, co w przeliczeniu daje około 2,5 mln złotych.

Wyliczenia: „WP Sportowe Fakty”

Bartosz Bereszyński jednak trafi do Interu? Zaskakujące wieści włoskich dziennikarzy

Bartosz Bereszyński ma za sobą bardzo nierówny turniej Euro 2020. Z jednej strony potrafił zaliczyć świetne momenty, przejęcia i interwencje, a z drugiej notował fatalne błędy w defensywie. Mimo takiego występu na mistrzostwach Europy Polak znalazł się na liście życzeń Interu Mediolan.

Temat Bereszyńskiego w Interze podejmowano już w przeszłości. Kilka miesięcy temu rzeczywiście często padały hasła dotyczące możliwego transferu 28-latka, jednak finalnie nic z tego nie wyszło.

Długa rezerwa

„Corriere dello Sport” ponownie wznawia plotki w sprawie Polaka i nowego mistrza Włoch. Według dziennikarzy Bereszyński rozpatrywany jest jako ewentualne zastępstwo dla Achrafa Hakimiego, który niedawno opuścił Mediolan.

Za Marokańczyka do Interu może trafić ktoś z dosyć szerokiej listy. Oprócz nazwiska reprezentanta Polski znaleźli się tam także Hector Bellerin, Joakim Maehle czy Davide Zappacosta. Niewykluczone, że to właśnie 28-latek trafi do klubu za Marokańczyka, w czym pomóc mogą mu problemy finansowe „Nerazzurrich”. Wcześniej z tego powodu rozstano się właśnie z wahadłowym czy z Antonio Conte.

Belgowie nie mieli szans z Włochami? Bonucci: „W pełni zdominowaliśmy mecz”

W piątek doszło do przedwczesnego finału Euro 2020. Reprezentacja Belgii po świetnym meczu pożegnała się z turniejem na rzecz Włochów (1-2), którzy awansowali do półfinału. Spotkanie potęg zachwyciło kibiców swoim poziomem. Leonardo Bonucci w rozmowie z mediami stwierdził jednak, że jego drużyna miała pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. 

Roberto Mancini i spółka skrupulatnie realizują operację „finał” i są już o krok od wymarzonego celu. Po wyeliminowaniu Belgii pozostało tylko przejść 1/2, a na sam koniec postawić kropkę nad „i”.

Warto natomiast zaznaczyć, że piątkowy mecz nie był taki prosty. Belgowie nie ułatwiali Włochom zadania i wysoko ustawili poprzeczkę. Poziom spotkania zachwycił swoim tempem, konstruowanymi akcjami i zaangażowaniem.

Dominacja?

Nieco inną optykę na starcie rzucił Leonardo Bonucci. Lider defensywy Włochów stwierdził, że jego drużyna „zdominowała mecz”. Doświadczony stoper nie ukrywał, że rywale wrócili do gry, jednak z jego perspektywy wszystko było pod kontrolą.

– Znaliśmy jakość Belgii. Zwłaszcza wiedzieliśmy jak mocni są w ataku i jakie stanowią tam niebezpieczeństwo. Prowadziliśmy jednak już 2:0 i w pełni zdominowaliśmy mecz. Potem Belgia wróciła do gry, ale mieliśmy wszystko pod kontrolą. Po raz kolejny na boisku pokazaliśmy serce włoskiej drużyny – przyznał Bonucci w pomeczowym wywiadzie dla „RAI Sport”.

Włochów czeka teraz półfinałowy mecz z reprezentacją Hiszpanii. „La Roja” po rzutach karnych pokonali Szwajcarię. Wcześniej „Helweci” sprawili wielką niespodziankę i wyeliminowali Francję.

– Przed nami dwa mecze, najtrudniejsze jednak będzie starcie z Hiszpanią. Oni grają podobnie do Belgii. Co więcej, po raz kolejny pokazali charakter na turnieju, ponieważ mieli problemy, ale opanowali sytuację. To z pewnością będzie walka do końca – ocenił Bonucci.

Francuskie brudy wychodzą na wierzch. Konflikty rodziły konflikty, nawet hotel był zły…

Mimo iż we Francuzach upatrywano przyszłych mistrzów Europy, ci odpadli już w 1/8 fazy pucharowej turnieju. „L’Equipe” publikuje teraz kulisy z drużyny „Trójkolorowych”. Okazuje się, że w kadrze Deschampsa dochodziło do wielu spięć. Generalnie panowała tam nie najlepsza atmosfera. 

W poniedziałek Szwajcaria dokonała niemożliwego i wyeliminowała Francję z Euro 2020. Dla piłkarzy znad Sekwany był to szok, podobnie zresztą, jak dla kibiców. Tym bardziej że ekipa Didiera Deschampsa prowadziła w końcówce 3-1, a mimo to dała sobie strzelić dwie bramki.

Remis poskutkował dogrywką, która nie przyniosła jednak rozstrzygnięcia. Spotkanie rozstrzygnąć miał konkurs rzutów karnych, gdzie jako jedyny pomylił się Kylian Mbappe.

Bulgoczący kocioł

Natłok gwiazd w ekipie mistrzów świata sprzed trzech lat okazał się dla nich zgubny. Choć na papierze kadra Francji wyglądała wprost kosmicznie, to nie przełożyło się to na występ „Trójkolorowych” na Euro.

„L’Equipe” ujawnia, że w drużynie Deschampsa dochodziło do wielu spięć. Najczęstszymi nazwiskami, które wymieniają dziennikarze są: Kylian Mbappe i Antoine Griezmann. 22-latek był ponoć zazdrosny o piłkarza Barcelony.

– Mówi się, że ten pierwszy jest zazdrosny o zaufanie, jakim trener i drużyna obdarzają Griezmanna, a na dodatek cały czas trwa dyskusja nad tym, kto jest odpowiedzialny za wykonywanie stałych fragmentów. Podobno w ostatnich latach Mbappe nieco zmienił się, dlatego też stał się trudniejszy do współpracy – pisze „L’Equipe”.

Frustracja Mbappe przełożyła się także na innych zawodników „Trójkolorowych”. Atmosfera udzieliła się nawet najbardziej doświadczonym piłkarzom mistrzów świata. Hugo Lloris, Steve Mandanda oraz Moussa Sissoko byli już zmęczeni humorami piłkarza PSG.

Jak w trampkarzach

Swoje dorzuciła także matka Adriena Rabiota. Po spotkaniu ze Szwajcarią ukazały się informacje o jej wyczynach na trybunach. Veronique Rabiot miała ostro krytykować piłkarzy francuskiej drużyny oraz wdać się w kłótnie z ich rodzinami. Najbardziej oberwało się ojcu Mbappe oraz najbliższym Paula Pogby.

– Po wyeliminowaniu z turnieju pojawiły się doniesienia o burzy, która wybuchła między matką Adriena Rabiota a rodzinami Paula Pogby i Kyliana Mbappe, ale wydaje się, że podczas turnieju było więcej nieprzyjemnych incydentów – twierdzą dziennikarze.

Powrót (niekoniecznie) udany

Choć Karim Benzema dobrze zaprezentował się na Euro po swoim powrocie do reprezentacji – nie wszystkim miało się to podobać. Ponownym powołaniem piłkarza Realu Madryt nie był zachwycony Antoine Griezmann.

– Griezmann nie był zachwycony powrotem Benzemy do kadry narodowej, biorąc pod uwagę fakt, że zmusiło go to do zmiany roli, ale podkreśla się, że zawsze podchodził do swojej pracy z pokorą i pozytywnym nastawieniem – zaznaczono w prasie.

„L’Equipe” dodaje, że kadrowiczom nie przypasowało także… miejsce noclegu na Węgrzech. W tamtejszym hotelu nie można było otwierać okien, przez co zawodnicy czuli się „uwięzieni” w Budapeszcie. Pogba poprosił nawet o przeprowadzkę do innego ośrodka, z widokiem na jezioro Gardony.

Kto zawinił blamażowi na Euro 2020? Niemieccy kibice wybrali kozła ofiarnego

Reprezentacja Niemiec na Euro 2020 zdecydowanie rozczarowała. Podopieczni Joachima Loewa ledwie wyszli z grupy, po czym odpadli już w 1/8 po porażce z Anglią (0-2). Media u naszych zachodnich sąsiadów szukają winnych słabego występu swojej drużyny na mistrzostwach Europy. Kibice są przekonani, że największą odpowiedzialność ponosi za to selekcjoner. 

Niemcy nie przechodzą najlepszego okresu w swojej historii. Euro 2020 to już druga wielka impreza, z której bardzo szybko odpadają. Trzy lata temu na mundialu w Rosji nie zdołali nawet wyjść z grupy. Tym razem, choć udało im się awansować do fazy pucharowej, nie zagrzali tam długo miejsca. Porażka z Anglią (0-2) przekreśliła marzenia „Die Mannschaft” na dalszy udział w turnieju.

Koniec ery z niesmakiem

Już od dawna wiedzieliśmy, że po mistrzostwach z niemiecką kadrą rozstanie się Joachim Loew. Mało kto jednak spodziewał się, że wieloletni selekcjoner odejdzie z reprezentacji w tak słabej atmosferze.

„Bild” sporządził nawet specjalną ankietę dla kibiców, gdzie oceniano występ naszych zachodnich sąsiadów na Euro. Według głosujących Loew ponosi największą winę za odpadnięcie z imprezy (aż 37 proc.). Kolejne 27 proc. wini za to drużynę, zaś 10 proc. głosowało na niemieckie związek.

Oberwało się także piłkarzom. Najsłabiej według kibiców wypadł Leroy Sane (22 proc. głosów kibiców). Również Thomasa Mullera obwinia się za słaby występ kadry. Wracając jednak do Loewa, aż 63 proc. ankietowanych stwierdza, że szkoleniowiec powinien rozstać się z reprezentacją jeszcze przed startem Euro 2020.

Pozytywy?

Mimo wielu negatywnych opinii kibice wyróżnili trzech zawodników „Die Mannschaft”. Według fanów najlepiej w niemieckiej kadrze zaprezentował się Robin Gosens (15,5 proc.). Doceniono także postawę Joshuy Kimmicha (12,7 proc.) oraz Leona Goretzki (11 proc.), którzy byli kolejnymi najlepiej ocenianymi piłkarzami mistrzów świata z 2014 roku.

Kibice są spokojni, jeśli chodzi o przyszłość niemieckiej piłki reprezentacyjnej. 75 proc. głosujących uważa, że Hansi Flick będzie idealnym następcą Loewa.

Juranović skomentował plotki o odejściu z Legii. Stanowcza odpowiedź

Josip Juranović wraz z reprezentacją Chorwacji doszedł do 1/8 finału Euro 2020. Wicemistrzowie świata odpadli już z turnieju po meczu z Hiszpanią, zaś prawy obrońca pokazał się z dobrej strony. To z kolei zaowocowało zainteresowaniem ze strony silniejszych klubów. W rozmowie z „Super Expressem” 25-latek zapewnił jednak, że póki co nie myśli o odejściu z Legii. 

Niebawem drużyna Czesława Michniewicza podejmie w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów norweski Bodo/Glimt. Rywalizacja z mistrzami Eliteserien rozpocznie się już w przyszłym tygodniu.

Urlop przed rewanżem

Początkowo Juranović miał być do dyspozycji trenera już na pierwszy mecz z Bodo. Tak się jednak nie stanie, gdyż najpierw uda się na krótki urlop do Dalmacji. Chorwat w rozmowie z „Super Expressem” wyjaśnił, że decyzję podjęto po rozmowach z klubem.

– Rozmawiałem z dyrektorem sportowym, a także trenerem Legii. Powiedział mi, że powinienem odpocząć. Krótki urlop spędzam w Chorwacji, w Dalmacji – wyjaśnił 25-latek.

– Do klubu wracam 11 lipca, czyli trzy dni przed rewanżem z Bodo/Glimt w I rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Zabraknie mnie w pierwszym spotkaniu, ale w rewanżu będę do dyspozycji trenera. Będę chciał pomóc drużynie w meczu z mistrzem Norwegii – dodał.

Dobre występy na mistrzostwach Europy poskutkowały zainteresowaniem Juranoviciem na rynku transferowym. Piłkarz zapewnia jednak, że na razie nie zamierza opuszczać Warszawy.

– Szczerze, to nic mi o tym nie wiadomo. Nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał. Byłem z tego wyłączony. Interesowało mnie tylko EURO, na nim byłem skupiony. Poza tym mam ważny kontrakt z Legią – stwierdził.

Były kapitan kadry wskazał faworyta do wygrania Euro. Zaskakujący wybór

Jacek Bąk, były kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z „Interią” wskazał swojego faworyta do wygrania mistrzostw Europy. Według 48-latka po trofeum sięgnąć może reprezentacja Danii. 

W piątek wyłonieni zostaną pierwsi półfinaliści Euro 2020. Najpierw czeka nas spotkanie Szwajcarii z Hiszpanią, zaś następnie zagrają ze sobą Belgowie i Włosi. Wiele wskazuje na to, że w tej drugiej parze możemy upatrywać przyszłego mistrza Europy.

Serce – Belgia, rozum – Włosi

Jacek Bąk nie ukrywa, że liczy na reprezentację Roberto Martineza. Były kapitan polskiej kadry liczy na to, że to „Czerwone Diabły” zameldują się w półfinale Euro 2020, jednak ma świadomość potencjału włoskiej ekipy.

– Wolałbym w półfinale Belgię, ale coś mi podpowiada, że wygrają Włosi. Bardzo chciałbym się mylić, bo nie przepadam za tą drużyną. Trzeba jej jednak oddać, że do tej pory pokazała więcej od Belgów, by po ten tytuł sięgnąć – przyznał Bąk w rozmowie z „Interią”.

– Na pewno przyjemniej dla oka grają Belgowie. No i mają w swoich szeregach Romelu Lukaku. To taki napastnik-bomba. Może eksplodować w każdej chwili i w każdym miejscu. Włosi też potrafią grać kombinacyjnie i mają swoje atuty w ataku, ale bazują przede wszystkim na betonowej defensywie, o którą potrafią się rozbić najlepsi – dodał.

Prawdziwy „czarny koń”?

Bąk przekonuje także, że należy skupić wzrok również na Duńczykach. 48-latek upatruje w nich drużynę, która może jeszcze sporo namieszać. Ba, były piłkarz uważa, że w końcowym rozrachunku mogą nawet sięgnąć po zwycięstwo na Euro 2020.

– Duńczycy to najbardziej nieobliczalna ekipa turnieju. I to oni mogą się okazać „czarnym koniem” nie do zatrzymania. Grają radosną piłkę, wspaniale się na taki futbol patrzy. Są mocni fizycznie, zaawansowani technicznie i mają trenera, który potrafi im pomóc taktycznie. Jeśli dojdzie do powtórki z ’92 roku, nie powinniśmy tego nazywać sensacją – zaznaczył.

Francja jak Polska z Euro 2016. Kibice żądają… powtórzenia karnego Mbappe

Francja w niebywałych okolicznościach odpadła kilka dni temu z Euro 2020. W 1/8 finału imprezy wyeliminowali ich Szwajcarzy, którzy byli już jedną nogą poza turniejem. Wątpliwości budzi jednak ostatni rzut karny wykonany przez Kyliana Mbappe. Nie tyle chodzi o tego, który oddawał strzał, a o tego, który go obronił. 

W Rumunii w poniedziałek doszło do wielkiej sensacji. Francuzi, których typowano na kandydatów do wygrania mistrzostw Europy po konkursie rzutów karnych odpadli z Euro. Co więcej, za ich wyeliminowanie odpowiadają Szwajcarzy. Warto dodać, że „Helweci” przegrywali już 3-1, jednak w końcówce udało im się doprowadzić do remisu i dogrywki.

Po dodatkowych 30 minutach, w których nie padła bramka rozstrzygająca, obie drużyny przystąpiły do „jedenastek”. Wszyscy byli nieomylni, aż do Kyliana Mbappe. Młody gwiazdor źle uderzył piłkę, którą obronił Yann Sommer. Bramkarz Borussii M’Gladbach stał się tym samym bohaterem, jednak w kraju nad Sekwaną mają o tym inne zdanie.

Jak pięć lat temu…

Media oraz kibice we Francji zdążyły już zrugać Mbappe za fatalny strzał. Kiedy strzały w stronę 22-latka ustały, działa skierowano z powrotem na Szwajcarów. Według fanów „Trójkolorowych” Sommer podczas strzału Mbappe był źle ustawiony, przez co… rzut karny powinien być powtórzony! Mało tego, powstała nawet specjalna petycja, pod którą zbierane są podpisy.

https://twitter.com/Footballdayy2/status/1410485413446361089

Brzmi znajomo? Dokładnie, w 2016 roku mieliśmy taką samą sytuację, kiedy Jakub Błaszczykowski nie trafił z jedenastego metra w konkursie przeciwko Portugalii. Z Obecnymi mistrzami Europy „Biało-Czerwoni” mierzyli się wówczas w ćwierćfinale.

Guardiola nie chciał ponownie objąć Barcelony. Wskazał jednak, kto powinien to zrobić

Pep Guardiola zdecydował się nie wracać do FC Barcelony? Takie wieści przekazują hiszpańskie media. Szkoleniowiec Manchesteru City wskazał jednak trenera, który powinien objąć Dumę Katalonii po Ronaldzie Koemanie. 

Już od dawna huczy od plotek o ewentualnej zmianie w Barcelonie. Pozycja Koemana w Katalonii jest bardzo chwiejna, a Joan Laporta najchętniej zmieniłby Holendra. Wszystko przez to, w jakim stylu Blaugrana grała ostatnie mecze minionego sezonu.

To wszystko działo się zaledwie kilka tygodni temu. Wówczas lista potencjalnych trenerów rosła z dnia na dzień. Aktualnie w tej sprawie jest nieco ciszej, co jednak nie oznacza, że temat został zmieciony pod dywan.

Idealny kandydat?

Joan Laporta wciąż ma myśleć nad zastąpieniem Koemana. W tym celu spotkał się nawet z Pepem Guardiolą. Na początku czerwca panowie porozmawiali z Majorce o ewentualnym powrocie 50-latka do Katalonii. Ten jednak stanowczo odmówił.

Javi Miguel w programie „Onze” przekazał natomiast, że Guardiola doradził w tej sprawie prezesowi Barcy. Szkoleniowiec Manchesteru City miał wskazać Luisa Enrique jako idealnego kandydata do przejęcia drużyny po Koemanie.

https://twitter.com/FCBarcelonaFl/status/1410083680823955458

Matka reprezentanta Francji awanturowała się na meczu. Atakowała rodziny innych piłkarzy

Porażka Francji ze Szwajcarią w 1/8 finału mistrzostw Europy nadal odbija się szerokim echem. We francuskich mediach przeczytać można bardzo wiele o porażce „Trójkolorowych”, jednak nie tylko wydarzenia boiskowe przykuły ich uwagę. Także na trybunach działo się sporo. 

Nastroje nad Sekwaną nie są obecnie najlepsze. Zresztą trudno się dziwić. Francuzi byli kreowani na jednych z faworytów do wygrania Euro 2020, a tymczasem odpadli zaledwie po czwartym meczu. Taki wynik to ogromne rozczarowanie.

Awanturka

Z poziomu trybun starcie ze Szwajcarią oglądały rodziny reprezentantów Francji. Wśród nich była także matka Adriena Rabiota, Veronique. W pewnym momencie kobieta wszczęła awanturę i zaczęła udzielać zawodnikom lekcji.

Oberwało się członkom rodzin piłkarzy, którzy również byli obecni na trybunach. Najpierw pani Rabiot zaatakowała państwa Pogba. Według kobiety to przez zawodnika Manchesteru United Szwajcarzy doprowadzili do wyrównania, a w konsekwencji do dogrywki.

To było jednak dopiero preludium. Najmocniej oberwało się rodzicom Kyliana Mbappe. Przypomnijmy, że 22-latek jako jedyny pomylił się w serii rzutów karnych, co przypieczętowało awans „Helwetów” do ćwierćfinału Euro. Matka Rabiota ostro skomentowała strzał piłkarza PSG. Zasugerowała także jego ojcu, by ten utemperował arogancję syna.

– To zawstydzające, jak on to uderzył. Piłkarz na takim poziomie… Uderzył zbyt lekko. Mam nadzieję, że go skarcicie – cytuje „RMC Sport”.

 

Wiadomo, czemu Coman nie chciał zmiany przeciwko Szwajcarii. Powód jest kuriozalny

Kingsley Coman w meczu 1/8 finału Euro 2020 przeciwko Szwajcarii wszedł z ławki rezerwowych na drugą połowę. Na murawie był następnie do 111. minuty. Francuskie media ujawniły, że 25-latek miał zejść z boiska wcześniej z powodu urazu, jednak… skrupulatnie odmawiał selekcjonerowi. 

Mecz Francji i Szwajcarii przeszedł już do historii. „Trójkolorowi” dali sobie wyrwać zwycięstwo, choć wygrywali już 3-1 w drugiej połowie spotkania. „Helweci” doprowadzili do remisu, aby później podejść do konkursu rzutów karnych. W nich pomylił się Kylian Mbappe, czym przypieczętował odpadnięcie mistrzów świata z turnieju.

„Nie zejdę”

Kingsley Coman na boisko w tym meczu wszedł dopiero w przerwie. Zmienił on wtedy Clementa Lengleta, jednak wytrwał tylko do dogrywki. Już na początku pierwszej połowy dodatkowych 30 minut 25-latek doznał urazu.

Didier Deschamps chciał dokonać zmiany, więc wysłał na rozgrzewkę Marcusa Thurama. Choć ból doskwierał Comanowi coraz bardziej to nie chciał opuścić murawy. Dopiero gdy selekcjoner Francuzów poważnie zirytował się całą sytuacją piłkarz Bayernu odpuścił i zszedł na ławkę. Była to już 111. minuta.

Czemu jednak Coman za wszelką cenę chciał zostać na boisku? „L’Equipe” podaje, że nie chciał, aby opinia publiczna znowu mówiła o jego podatności na kontuzje. Tylko w minionym sezonie Francuz czterokrotnie pauzował z powodu urazów.

https://twitter.com/Bojanowski33/status/1410088489543254024

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.