Jakub Piotrowski blisko ligi z TOP5! Transfer na ostatniej prostej

Jakub Piotrowski może niebawem trafić do Serie A! Według Nicolo Schiry pomocnikiem Łudogorca interesuje się Udinese. Transfer ma być blisko finalizacji.




27-latek wyjechał z Polski w 2018 roku, zmieniając Pogoń Szczecin na belgijski Genk. Tam się jednak nie sprawdził i po dwóch latach oraz wypożyczeniach trafił do Fortuny Duesseldorf. Dopiero stamtąd przeniósł się do Bułgarii, gdzie gra do dziś.

TOP5?

Piotrowski rozegrał dla Łudogorca w sumie 141 meczów, założył nawet opaskę kapitana. Grał na tyle dobrze, że zadebiutował w reprezentacji Polski i pojechał na Euro 2024. Wiele wskazuje na to, że wkrótce może zaliczyć spory awans.




Jak podaje Nicolo Schira, Piotrowski jest o krok od Udinese. Włosi prowadzą zaawansowane rozmowy w sprawie sprowadzenia Polaka. Niewykluczone, że wpływ na taki ruch ma Kosta Runjaić, który zna się z zawodnikiem z Pogoni.

Jasne stanowisko, co do przyszłości Kiwiora w Arsenalu. Polak ma planować zmianę klubu

Jeszcze niedawno wydawało się, że Jakub Kiwior ma bezpieczną pozycję w Arsenalu. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że Polak może zmienić klub. Przekonuje o tym angielski dziennikarz.




Mikel Arteta wielokrotnie podkreślał, że wierzy w umiejętności Kiwiora. Sam stoper potwierdził zresztą swoją przydatność, gdy wskoczył do składu w obliczu kontuzji innych zawodników. W nadchodzącym sezonie zapowiada się jednak, ze ponownie usiądzie na ławce rezerwowych.

Zmiany?

To właśnie ma sugerować, że Polak może zostać sprzedany przez Arsenal. „Kanonierzy” nie naciskają na jego odejście, ale mogą rozważyć ewentualne propozycje. Podobnie ma się również sytuacja Ołeksandra Zinczenki, o czym poinformował Graeme Bailey na łamach „TBR Football”.




Obaj nadal planują swoje odejścieKiwior zresztą prawdopodobnie opuści klub, nie będzie to też żadna wysoka cenaprzekonuje Bailey.

Sytuacja ma się zdaniem dziennikarza, wyjaśnić jeszcze w sierpniu. To oznacza, że potencjalny klub Kiwiora powinniśmy poznać już niedługo.

Mężczyzna chciał przywiązać się do słupka podczas meczu Lechii z Lechem. Za akcją stoi Ostatnie Pokolenie. Wiadomo, co chcieli osiągnąć

Do zaskakującej sytuacji doszło w drugiej połowie meczu Lechii Gdańsk z Lechem Poznań (3-4). Mężczyzna postanowił przywiązać się do słupka. Jak się okazuje, za akcją stała organizacja „Ostatnie Pokolenie”.




Lech Poznań pokonał wczoraj w Gdańsku Lechię po świetnym comebacku. Gospodarze po pierwszej połowie prowadzili 2-0, ale „Kolejorz” zdołał odwrócić losy meczu. Finalnie wygrał 4-3.

Ostatnie Pokolenie

Kibice po zmianie stron byli świadkami niecodziennego wydarzenia. Pewien mężczyzna wkroczył nagle na murawę, przebiegł kilkanaście metrów, po czym próbował przywiązać się do słupka.

Służby porządkowe zareagowały jednak bardzo szybko i wyprowadziły intruza. Niedługo później nagranie z tego zajścia pojawiło się na profilu „Ostatniego Pokolenia” na Twitterze. Jak się okazuje, to ta organizacja stała za akcją.

„Ostatnie Pokolenie” to grupa aktywistów, którzy wzbudzają skrajne emocje. Przez różne formy sprzeciwu próbują walczyć ze zmianami klimatycznymi. „Zasłynęli” między innymi z tego, że blokują ruch drogowy, a także posuwają się do aktów wandalizmu.




W innym materiale na Twitterze wyjaśnili, co chcieli osiągnąć podczas meczu Lechii z Lechem. Motywem był ponownie zmieniający się klimat. Zwrócili się przy tym bezpośrednio do prezydenta Rzeczpospolitej, Karola Nawrockiego.

Panie prezydencie-elekcie Nawrocki. Mecz Lechia-Lech to czas na zajęcie się ustawą o odbudowie kolei i transportu autobusowego w Polsce. Susze, upadające plony, powodzie błyskawiczne, płonące parki narodowe, udary cieplne u pracowników fizycznych i u osób starszych to efekty spalania paliw kopalnych obecne już teraz w Polsce. Nowa kadencja prezydenta RP powinna rozpocząć się od stanowczego kroku w walce z kryzysem klimatycznymsłyszymy na nagraniu.

Źródło fot.: X screen / Ostatnie Pokolenie

Ogromne wzruszenie po podpisaniu kontraktu. Ojciec nowego piłkarza Arsenalu popłakał się po transferze syna [WIDEO]

Wzruszające obrazki obiegły internet po ogłoszeniu kolejnego transferu Arsenalu. Piłkarzem „Kanonierów” został Cristhian Mosquera. Ojciec zawodnika nie krył łez.




Arsenal jest aktywny podczas letniego okna transferowego. W miniony czwartek „Kanonierzy” ogłosili podpisanie nowego zawodnika. Do Londynu z Valencii trafił Cristhian Mosquera.

Wzruszenie

21-latek podpisał pięcioletni kontrakt. Przy finalizacji transferu towarzyszyli mu jego bliscy. Przed złożeniem podpisu wyemitowany został film powitalny, obejrzany przez przedstawicieli klubu oraz rodzinę Mosquery.




Ojciec zawodnika nie krył wzruszenia po tym, co zobaczył. Gdy tylko film się skończył, cały zalał się łzami.

Świetna sytuacja w rankingu UEFA po meczach polskich drużyn. Ekstraklasa coraz bliżej TOP10!

Tylko Legia Warszawa nie wygrała wczorajszego meczu w eliminacjach europejskich pucharów, ale uzyskała cenny remis. Pozostali przedstawiciele Polski: Lech, Jagiellonia i Raków, zanotowali zwycięstwa. Możemy tym samym coraz śmielej myśleć o sporym awansie w rankingu UEFA.




Demolka Lecha 7-1 z Breidablikiem, cenny remis Legii z Banikiem (2-2), heroiczne zwycięstwo Jagiellonii z Novi Pazar (2-1) i łatwe zwycięstwo Rakowa z Żyliną (3-0). Tak prezentują się wyniki po ostatnich meczach polskich drużyn w eliminacjach europejskich pucharów. Dzięki takim rezultatom, dopisaliśmy sobie kolejne 0,875 pkt. w rankingu UEFA.

TOP10?

W sumie w bieżącym sezonie Polska zanotowała już dodatkowe 1,375 pkt. To świetny wynik, tym bardziej że od rozgrywek 2026/27 w eliminacjach Ligi Mistrzów udział wezmą dwie polskie drużyny. Coraz śmielej możemy patrzeć dzięki temu na wejście Ekstraklasy do TOP 10.




Aby jednak stało się to faktem, najpierw Polska musi przeskoczyć Norwegię. Do niej tracimy już tylko nieco ponad punkt. Czesi, którzy okupują obecnie 10. pozycję, mają jednak przewagę aż 5 punktów. Pomiędzy nimi, na 12. miejscu znajduje się z kolei Grecja, która wyprzedza nas o nieco ponad 2 „oczka”.

Klasyfikacja miejsc 10-15 w rankingu UEFA:

  • 10. Czechy – 37,600 pkt.
  • 11. Grecja – 34,412 pkt.
  • 12. Norwegia – 33,587 pkt.
  • 13. Polska – 32,375
  • 14. Dania – 30,481 pkt.
  • 15. Austria – 30,350 pkt.

Skandal przed meczem Jagiellonii. Polski kibic pobity na oczach żony i dzieci

W czwartek Jagiellonia wygrała pierwszy mecz z Novi Pazar (2-1). Jeszcze przed meczem doszło do skandalu. Jeden z polskich kibiców został pobity na oczach swojej rodziny.




Spotkanie w Serbii od samego początku zdawało się mieć podwyższone ryzyko. Kibice Novi Pazar „przywitali” piłkarzy Jagiellonii jeszcze pod hotelem, w którym nocowali dzień przed meczem.

Pobicie

Na tym jednak się nie skończyło. Według serbskich mediów, doszło także do pobicia jednego z polskich kibiców. Mężczyznę zaatakować miała grupa kiboli gospodarzy. Wszystko rozegrało się na oczach jego żony i dzieci.

– Polak został zaatakowany w obecności swojej rodziny. To skandaliczna i szokująca sytuacja – przekazała telewizja RTS.

Policja ujęła sprawców, natomiast poszkodowany został przewieziony do szpitala. Jeden z zatrzymanych miał mieć przy sobie pałkę teleskopową, ale nie tylko. Znaleziono przy nim także broń palną.




– Około godziny 15:00 grupa fanów FK Novi Pazar napadła na polskich turystów. Rodzina z Polski, ojciec, matka i dwóch synów, została zaatakowana, gdy przechadzała się po centrum miasta. Jak donoszą lokalne źródła, wszystko zaczęło się od werbalnych zaczepek, które szybko zmieniły się w fizyczną konfrontację – twierdzi portal kurir.rs.

– W ich wyniku ojciec dwójki dzieci poniósł poważne obrażenia i trafił do Szpitala Generalnego w Novi Pazar. Bezpośredniego zagrożenia życia już nie ma, ale mężczyzna pozostaje w ciężkim stanie pod ścisłą opieką medyczną. Reszta rodziny nie ucierpiała fizycznie. Roztrzęsieni trafili pod opiekę odpowiednich służb i polskiego konsulatu – dodano.

Jagiellonia wygrała spotkanie w Serbii w ostatniej akcji meczu. Bohaterem „Dumy Podlasia” okazał się Afimico Pululu. Napastnik wykorzystał kombinacyjną akcję i ustalił wynik meczu.

Legia znalazła następcę Oyedele? Reprezentant Polski na celowniku

Legia Warszawa prowadzi poszukiwania nowego defensywnego pomocnika. Według portalu athlosnews.gr doszło już do konkretnych rozmów z potencjalnym następcą. Ma nim zostać Damian Szymański.




Kilka dni temu z Legii odszedł Maxi Oyedele. Młody Polak trafił do Strasbourga, natomiast „Wojskowi” muszą znaleźć dla niego zastępcę. Tym ma zostać inny reprezentant Polski.

Z Grecji do Polski?

Mowa konkretnie o Damianie Szymańskim, który został skreślony przez AEK. O pomocnika stara się jednak nie tylko Legia. Chętna na jego zakontraktowanie ma być także Pogoń Szczecin.




Natomiast to właśnie ekipa z Łazienkowskiej ma być faworytem w tym wyścigu. Dojść już nawet miało do spotkania z zawodnikiem Michała Żewłakowa. Negocjacje okazały się ponoć na tyle udane, że sprawa jest już mocno zaawansowana.

Sam Szymański ma być otwarty na powrót do Polski. Wcześniej grał już w barwach Wisły Płock czy Jagiellonii Białystok. 30-latek może wrócić do ojczyzny na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu, lub transferu definitywnego.

Pululu trafi do Serie A? Kibice Jagiellonii zaniepokojeni usuniętymi zdjęciami. Klub uspokaja

Nadal nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Afimico Pululu. Gwiazdor usunął ostatnio ze swojego profilu na Instagramie wszystkie zdjęcia związane z Jagiellonią. Narosło tym samym plotek o jego potencjalnym transferze do Serie A. Aktualizację w temacie przedstawił z kolei Tomasz Włodarczyk.




Pululu świetnie pokazał się w poprzednim sezonie na arenie międzynarodowej. Napastnik został królem strzelców Ligi Konferencji. Przez cały sezon był zresztą bardzo ważnym ogniwem w drużynie Adriana Siemieńca.

Serie A?

Nie wiadomo jednak, czy szkoleniowiec będzie mieć go do dyspozycji także w obecnie trwających rozgrywkach. W ostatnich dniach pojawiło się sporo informacji odnośnie możliwego odejścia Pululu do Pisy. Włosi mieli być bardzo zainteresowani jego transferem.




Kibice zaniepokoili się dodatkowo faktem, że zawodnik usunął ze swojego profilu na Instagramie wszystkie zdjęcia związane z Jagą. Tomasz Włodarczyk uspokoił nieco nastroje, twierdząc, że otoczenie klubowe na razie nie bije na alarm.

– Niepokój kibiców w Białymstoku wzbudził fakt, że na Instagramie piłkarza nie ma zdjęć w koszulce Jagiellonii. W klubie twierdzą jednak, że jest tak od dawna i na razie nic się nie dzieje – przekazał Włodarczyk.

Mateusz Klich blisko wielkiego powrotu do Ekstraklasy! Czekano na to 14 lat

Już wkrótce możemy być świadkami kolejnego głośnego powrotu do Ekstraklasy. Według portalu meczyki.pl, Mateusz Klich jest na dobrej drodze, żeby ponownie zagrać w Cracovii.




Atlanta United postanowiła rozstać się z Mateuszem Klichem. Polak trafił do niej raptem kilka miesięcy temu z DC United. Teraz musi sobie jednak szukać nowego pracodawcy.

Powrót?

W ciągu najbliższych 24 godzin Klicha może zatrudnić dowolny inny klub z MLS. Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. Wkrótce będzie mógł podpisać kontrakt z dowolnym zespołem, także spoza USA.




Według Tomasza Włodarczyka z portalu meczyki.pl, głównym kandydatem do zatrudnienia Klicha ma być Cracovia. Pomocnik powróciłby do Krakowa po długiej przerwie. Ostatni raz miał na sobie koszulkę „Pasów” aż 14 lat temu.

Kolejne osłabienie Lecha po meczu z Breidablikiem. Gwiazda drużyny z kontuzją

Wysokie zwycięstwo Lecha Poznań na Breidablikiem okazało się dość kosztowne. W spotkaniu ucierpiała jednak z największych gwiazd „Kolejorza”.




W pierwszym meczu eliminacji Ligi Mistrzów, Lech rozbił aż 7-1 islandzki Breidbalik. Tym samym rewanż na terenie rywali wydaje się być jedynie formalnością.

Złe wieści

Efektowne zwycięstwo przypłacono jednak kontuzją Afonso Sousy. Portugalczyk opuścił boisko jeszcze w pierwszej połowie. W 37. minucie wybił piłkę na aut, po czym usiadł na murawie. Mimo próby powrotu do gry, musiał zostać zmieniony.




Maksymilian Dyśko podaje, że Sousa poczuł ukłucie w mięśniu. Na razie brakuje dokładniejszych informacji. Wygląda jednak na to, że przez jakiś czas Lech będzie musiał sobie radzić bez swojej gwiazdy.

To nie jedyne kontuzje w drużynie „Kolejorza”. Z gry na kilka tygodni wypadł niedawno Radosław Murawski. Patrik Walemark i Daniel Hakans przeszli natomiast operacje i najpewniej opuszczą całą pierwszą połowę sezonu.

Kolejny hitowy transfer w Ekstraklasie?! Kapitan i 96-krotny reprezentant kraju na oku kilku polskich klubów

To może być kolejny transferowy hit w Ekstraklasie. Alireza Jahanbakhsh jest łączony z transferem do kilku polskich klubów. Kiedy Brighton zapłaciło za niego 22,5 miliona euro.




Podczas trwającego okna do Ekstraklasy trafiło kilka bardzo ciekawych nazwisk. Mowa tu o takich zawodnikach jak Luis Palma, Mileta Rajović czy Samuel Akere. Niebawem do tego grona może dołączyć kolejne spore nazwisko.

Kiedyś Birghton, dzisiaj Polska?

Azjatyckie media podają, że na celowniku kilku polskich klubów znalazł się Alireza Jahanbakhsh. 31-latek to kapitan reprezentacji Iranu oraz 96-krotny reprezentant kraju. Ostatnio grał w Herenveen, a teraz pozostaje bezrobotny.

Według źródeł z bliskiego wschodu, Jahanbakhsh odrzucił kilka propozycji Korei Południowej. Obecnie zgłaszać się mają po niego natomiast drużyny z Holandii czy Turcji oraz Polski.




W naszym kraju najbardziej zainteresowane mają być trzy kluby: Lech Poznań, Widzew Łódź i Pogoń Szczecin. To jednak z Łodzi miał otrzymać konkretną ofertę.

W sezonie 2017/18 Jahanbakhsh był królem strzelców Eredivisie z 21 golami na koncie. Po świetnym sezonie wyjechał z Holandii do Brighton, które zapłaciło za niego PSV 22,5 miliona euro. W sumie w Premier League rozegrał 50 meczów, ale po trzech latach powrócił do poprzedniej ligi.

Serbskie media skomentowały wylosowanie Lecha w eliminacjach LM. Spory entuzjazm

Lech Poznań we wtorek zmierzy się z Breidablikiem w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Jeśli „Kolejorz” przejdzie Islandczyków, to spotka się ze zwycięzcą pary Lincoln Red Imps – Crvena Zvezda. Serbowie skomentowali wynik losowania.




W poniedziałek Lech Poznał potencjalnego rywala w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Jeśli „Kolejorz” pokona Breidablik, to zagra przeciwko Lincoln Red Imps z Gibraltaru lub Crvenie Zvezdzie z Serbii.

Medialny entuzjazm

Na Bałkanach nie jest w ogóle brana pod uwagę porażka z Lincoln. Wobec tego w mediach już teraz skomentowano wyniki losowania i potencjalne starcie z Lechem. Panuje spory entuzjazm, związany z uniknięciem między innymi chorwackiej Rijeki.




– Mogło być lepiej, ale też gorzej. W drugiej rundzie z Lincoln porażka serbskiej drużyny w ogóle nie jest brana pod uwagę i Zvezda powinna pokonać rywala bez większych problemów – pisze kurir.rs.

– Co za losowanie. Lech jest uważany za faworyta w spotkaniu z Breidablikiem, więc bardziej realne jest, że Zvezda z nimi zagra. A Lecha nie należy lekceważyć. Trenerem tej drużyny jest doświadczony Niels Frederiksen – podkreśla z kolei novosti.rs.

– Świetne losowanie dla Zvezdy. Przez Polskę lub Islandię do Ligi Mistrzów. To lepsze rozwiązanie niż wyjazd do dalekiego Kazachstanu – podsumowuje natomiast mondo.rs.

Pierwszy mecz z Breidablikiem Lech rozegra we wtorek na własnym boisku. Starcie zaplanowano na 20:30. Rewanż z kolei odbędzie się tydzień później w środę już w Islandii.

Lukas Podolski skomentował przejęcie Górnika Zabrze. „Nie jestem głupi. To długi proces”

Nie jest tajemnicą, że Lukas Podolski chciałby przejąć Górnika Zabrze od miasta. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” Niemiec zdradził, jak obecnie ma się sytuacja.




Już w zeszłym roku pojawiały się informacje o potencjalnej sprzedaży Górnika Zabrze. Ostatecznie jednak nic z takiej transakcji nie wyszło.

„Nie jestem głupi”

Potencjalnym kupcem okazał się z kolei po czasie także Lukas Podolski. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” Niemiec wyznał, że do miasta zgłaszali się chętni na przejęcie klubu. Nie było jednak chęci ze strony urzędników.




– Nie było jeszcze rozmów z miastem. Czy ja będę właścicielem, czy ktoś inny, na koniec najważniejsze, żeby wspólnie sobie pomagać. Już wcześniej byli chętni inwestorzy, ale miasto to olało. Albo się uda albo nie. Tak jak w meczu – wygrasz lub nie – przyznał „Poldi”.

– Nie jestem tak głupi, żeby kupić sobie samochód, który będę potem przez pięć lat remontował. Trzeba usiąść, pomyśleć i porozmawiać. Jak się uda, to fajnie, jak nie… to nie wiem. Ludziom wydaje się, że Górnik zostanie sprzedany jutro. To tak nie jest. To długi proces – dodał.

– Temat prywatyzacji trwa już około dwa lata, cały czas są jakieś tematy do załatwienia, czasem trzeba też gdzieś polecieć. Jest to trochę praca na wariata, ale ja to kocham. Cieszę się, że mogę pomóc kibicom i ludziom związanym z Górnikiem. To sprawia mi dużo radości – podkreślił.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.