Last Dance Zlatana Ibrahimovicia? Beniaminek Serie A chce ściągnąć 41-latka

Zlatan Ibrahimović po zakończeniu sezonu zostanie prawdopodobnie wolnym zawodnikiem. Szwed nie chce jednak jeszcze kończyć kariery. Możliwe, że zwiąże się z AC Monzą. 

Kilka tygodni temu włoskie media informowały, że Milan nie przedłuży wygasającego kontraktu Ibrahimovicia. Umowa 41-latka obowiązuje tylko do końca bieżącego sezonu. Oznacza to, że latem będzie wolnym zawodnikiem.

Last Dance?

Wydawało się, że doświadczony napastnik zdecyduje się więc na zakończenie swojej bogatej kariery. Według najnowszych informacji sytuacja może się jednak rozwiązać inaczej. Zainteresowanie Szwedem ma bowiem wykazywać AC Monza, której właścicielem jest doskonale znany Silvio Berlusconi.

Beniaminek Serie A chce wykorzystać sytuację, w jakiej znalazł się Ibrahimović. Nicolo Schira podaje, że mogą mu zaproponować roczny kontrakt. Sam zawodnik właśnie tego by oczekiwał.

 

Fernando Santos zdiagnozował kolejny problem reprezentacji. Wskazał, co musi się zmienić

Reprezentacja Polski zmaga się od dłuższego czasu z kilkoma problemami. Fernando Santos także jest świadom mankamentów, jakie doskwierają naszej kadrze. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą zdiagnozował kolejny z nich.

Pod wodzą Santosa „Biało-Czerwoni” rozegrali dotąd dwa spotkania – z Czechami (1-3) i z Albanią (1-0). Oba rozegrano w ramach eliminacji mistrzostw Europy. Obecnie Portugalczyk skupia się na poznaniu naszej reprezentacji i znalezieniu jej mocnych oraz słabych stron.

Koncentracja kluczem

Niestety póki co pozytywów jest zdecydowanie mniej. Selekcjoner otwarcie mówi o problemach, jakie doskwierają „Biało-Czerwonym”. Niedawno zaznaczał, że piłkarze nie wykonują założeń, jakie ustalane są na treningach. Teraz zauważył, że przykładają zbyt dużą uwagę do tego, jak postrzegani są w mediach.

– Zawodnicy bardziej muszą koncentrować się na tym, czego oczekuje od nich drużyna niż oni sami. Jeśli będę jedynie na boisku bronił samego siebie, żeby gazety pisały o mnie dobrze, jeśli mamy wychodzić na boisko z myślą: „Jak muszę zagrać, by gazety o mnie pisały tak albo tak”, to popełnimy błąd – powiedział na antenie „Canal+ Sport”. 

– Bo nie pomagam wtedy mojej drużynie. Martwię się jedynie o siebie. Ja nie zwracam uwagi na to, co mówią dziennikarze, ale piłkarze zwracają. I to jest problem – podsumował.

16 czerwca reprezentację Polski czeka kolejny mecz. Będzie to sparing z Niemcami, który może być również okazją na pożegnanie Jakuba Błaszczykowskiego. Cztery dni później ponownie zagrają o punkty – tym razem z Mołdawią.

Fernando Santos: „Jestem Polakiem”. Odważna deklaracja Portugalczyka odnośnie meczu z Niemcami

Fernando Santos był gościem Tomasza Ćwiąkały na antenie „Canal+ Sport”. Selekcjoner reprezentacji Polski ponownie odniósł się do meczu towarzyskiego, który mamy rozegrać z Niemcami. 

PZPN ogłosił kilka dni temu, że 16 czerwca „Biało-Czerwoni” zagrają sparing przed meczem z Mołdawią w eliminacjach Euro 2024. Rywalem Polaków będą mistrzowie świata z 2014 roku – Niemcy, prowadzeni przez Hansiego Flicka. Zwolennikiem tego spotkania nie jest Fernando Santos.

Podtrzymuje stanowisko

Portugalczyk zdążył już kilka razy oznajmić, że wolałby, aby takiego meczu w ogóle nie organizowano. Najważniejszy powinno być bowiem spotkanie eliminacyjne z Mołdawią. Słowa 68-latka odbiły się szerokim echem w środowisku. Podejrzewano nawet, że popadł w nie najlepsze relacje z przedstawicielami PZPN. Tomasz Ćwiąkała zapytał o to selekcjonera na antenie „Canal+ Sport”.

– Nasze relacje i komunikacja wyglądają bardzo dobrze od momentu, kiedy tu przyjechałem. Wkrótce po przyjeździe w lutym powiedziano mi, że jest taki plan, że ten mecz jest ustalony. Powiedziałem: „Ok, jest ustalony, więc nie można niczego zmienić” – podkreślił Santos. 

– Wczoraj w telewizji powiedziałem natomiast, że gdybym był tu wcześniej, gdybym przyjechał tu w grudniu i mielibyśmy planować cały rok 2023 i dostałbym informację, że 16 czerwca odbędzie się mecz… Z kim? Kto będzie przeciwnikiem? Gdyby powiedzieli, że Niemcy, to odpowiedziałbym, że nie. Bo moim zdaniem z punktu widzenia sportowego to nie byłoby dobre dla drużyny. Wybrałbym rywala bardziej zbliżonego do Mołdawii. To normalne – dodał.

Santos zaznacza jednak, że zdaje sobie sprawę, jak ważny jest dla nas mecz z Niemcami, biorąc pod uwagę historię. W związku z tym utożsamia się z naszym narodem i czuje się Polakiem.

– Ale jako że mecz został już ustalony i decyzja była podjęta, muszę to uszanować. I tak postąpię. Nie znam historii Polski bardzo dobrze, ale przeczytałem już wystarczająco, by ją zrozumieć. Wspomniałem też w tym wywiadzie, że po przyjeździe kupiłem książkę na temat historii Polski. Identyfikuję się z wami i doskonale rozumiem, jakie ogólnie obowiązuje relacje pomiędzy Polską a Niemcami i np. Rosją. Grecja miała znacznie więcej tego typu problemów, znacznie więcej i też doskonale je znałem. Ja w tym momencie jestem Polakiem – podsumował Portugalczyk. 

Służba wojskowa przekreśli transfer lidera Napoli? Powołanie do armii jest nieuniknione

Wielu koreańskich sportowców w pewnym momencie swojej kariery musi wrócić do ojczyzny, aby odbyć obowiązkową służbę wojskową. Taki los może niebawem czekać stopera Napoli, Kim Min-Jae.

Koreańczyk w bieżącym sezonie jest filarem defensywy Napoli. W Serie A ekspresowo wskoczył do grona najlepszych obrońców. Media od dłuższego czasu trąbią o potencjalnym transferze 26-latka do silniejszej ligi, jak Premier League. Żywiołowe zainteresowanie wykazywać ma nim Manchester City.

Wojsko przekreśli plany?

Zachętą dla potencjalnych kupców miałaby być specjalna klauzula, o której poinformował portal „CalcioNapoli1926”. Min-Jae w okresie od 1 do 15 lipca mógłby zmienić klub za stosunkowo niską kwotę. Ma ponoć chodzić o około 40 mln funtów, co w obecnych czasach stanowi faktycznie niewielkie pieniądze za czołowego gracza.

Wspomniany portal dodaje jednak, że wszystko może zaprzepaścić… powołanie do wojska. W Korei Południowej wciąż aktywny jest przepis od odbyciu obowiązkowej, trzytygodniowej służby wojskowej. Podobny przypadek w przeszłości dotknął Heung-min Sona.

Warto jednak wspomnieć, że obaj zawodnicy są zwolnieni z obowiązkowego dwuletniego pobytu w armii. Ma to związek ze zdobyciem złotego medalu olimpijskiego. Wciąż może to natomiast wpłynąć na potencjalny transfer Min-Jae. Po powrocie do Napoli klauzula zawarta w kontrakcie przestanie być aktywna.

 

Ostra krytyka pod adresem Fernando Santosa. „Przyjechał mędrzec z Portugalii”

Fernando Santos swoimi słowami o meczu Polski z Niemcami wywołał sporą burzę. Krytyki pod adresem Portugalczyka nie szczędził Bożydar Iwanow. 

PZPN kilka dni temu oficjalnie potwierdził, że w czerwcu reprezentacja Polski rozegra mecz towarzyski z Niemcami. Będzie to także okazja do pożegnania Kuby Błaszczykowskiego. Spotkanie zaplanowano na 16 czerwca na PGE Narodowym.

Fernando Santos stwierdził, że taki sparing zupełnie nie był mu potrzebny, ale uszanuje wybór związku. Gdyby to jednak od niego zależało, w ogóle by go nie rozgrywał. Selekcjoner skupia się przede wszystkim na meczu z Mołdawią w ramach eliminacji mistrzostw Europy.

„Przyjechał mędrzec”

Słowa Portugalczyka nie spodobały się Bożydarowi Iwanowowi. Komentator „Polsatu Sport” skrytykował Santosa w ostrych słowach na kanale „Meczyków” na YouTube.

– Wyobraźmy sobie, że polski trener przychodzi i mówi, że nie chce grać z Niemcami, bo ma za cztery dni mecz z Mołdawią… Ja wiem, że oni zremisowali z Czechami, ale co z tego? Nie możemy bać się grać z Niemcami przed meczem z Mołdawią – stwierdził Iwanow.

– O to chodzi w piłce, żeby grać z najlepszymi. To super, że Niemcy mogą do nas przyjechać i zagrać mecz towarzyski – ocenił.

– Nie podoba mi się początek tego selekcjonera. (…) Przyjechał mędrzec z Portugalii i zaczyna u nas układać świat – podsumował komentator. 

Wielki moment dla 17-letniego Polaka. Podpisał kontrakt z Arsenalem!

Michał Rosiak, 17-letni Polak po raz pierwszy podpisał swój profesjonalny kontrakt z Arsenalem. Do ekipy „Kanonierów” dołączył w 2016 roku. 

Mając 11 lat Rosiak trafił do akademii Arsenalu. W Londynie chłopak robi niezłe wrażenie. Młody obrońca regularnie zbiera dobre opinie i uchodzi za spory talent londyńskiego zespołu. Obecnie występuje w drużynie do lat 18, gdzie w bieżącym sezonie uzbierał 15 występów. Co więcej miał udział przy aż 15 trafieniach, choć jest nominalnym prawym defensorem.

Wielki krok

17-latek dysponuje świetnym przeglądem pola oraz dobrym uderzeniem z piłki stojącej. To czyni go niezwykle funkcjonalnym nie tylko w destrukcji, ale i w ofensywie.

Talent Rosiaka jest uznawany także w seniorskiej drużynie „Kanonierów”. To zaowocowało z kolei podpisaniem pierwszego profesjonalnego kontraktu. Nie podano jednak, jaką długość ma sporządzona umowa.

– To niesamowite móc nosić koszulkę Arsenalu. Zwłaszcza, gdy pomyślę o tym, jacy zawodnicy dostąpili tego zaszczytu wcześniej i kto teraz gra dla naszego klubu – ocenił Rosiak. 

 

Złe informacje dla Arkadiusza Milika. Juventus chce kupić napastnika z Premier League

Arkadiusz Milik może mieć niebawem poważnego konkurenta do walki o skład w Juventusie. Według Nicolo Schiry „Stara Dama” obrała na celownik Gianlukę Scamaccę. 

W ostatnim czasie główny napastnik Juve, którym jest Dusan Vlahović, popadł w przeciętność. Pozostali napastnicy także nie grzeszą jednak skutecznością. Ani Arkadiusz Milik, ani Moise Kean nie wysyłają do działaczy pozytywów. Z tego względu klub zaczął rozważać wzmocnienia.

Konkurencja

Na razie nie wiadomo, czy Juventus zdecyduje się na pozbycie kogoś ze wspomnianej trójki. Nadal nie wyjaśniła się przede wszystkim przyszłość Arkadiusza Milika, który może zostać wykupiony z Olympique Marsylii. Włosi wciąż nie podjęli w jego sprawie decyzji.

Zamiast tego rozglądają się za kolejnym snajperem. Nicolo Schira podał, że na ich celowniku znalazł się Gianluca Scamacca. Napastnik, występujący w West Hamie ma spore problemy w nowej lidze. Wcześniej doskonale prezentował się w Serie A. Od momentu przejścia do Premier League zdobył zaledwie 8 goli.

W potencjalnej walce o Scamaccę Juventus ma jednak konkurencję. Mowa o Milanie i Interze, które także widziałyby 24-latka u siebie.

Piotr Zieliński dostał ultimatum od Napoli. Od tego zależy jego przyszłość w klubie

To będą sądne dni w karierze Piotra Zielińskiego. Włoskie media podają, że władze Napoli postawiły Polakowi ultimatum w kwestii nowego kontraktu. Jeśli pomocnik chce zostać w klubie – musi zgodzić się na sporą obniżkę pensji. 

Kwestią czasu wydaje się zdobycie przez Napoli mistrzostwa Włoch. „Azzurri” pewnie zmierzają po scudetto, które przyklepać mogą już w weekend w meczu z Salernitaną Paulo Sousy. Przy ich zwycięstwie Lazio musiałoby jeszcze stracić punkty z Interem.

Co z Zielińskim?

W tle świetnego sezonu, jaki gra Napoli, wciąż toczą się rozmowy o przyszłości Piotra Zielińskiego. Polak ma spory wpływ na formę swojej drużyny, ale nie wiadomo, czy zostanie w niej na kolejny sezon. Od dłuższego czasu pojawiają się informacje, że strony nie mogą się dogadać w kwestii przedłużenia umowy 28-latka. Ta wygasa z kolei w przyszłym roku.

W ostatnim czasie negocjacje miały stanąć w martwym punkcie. Według „La Gazzetty dello Sport” w końcu coś w tej sprawie ruszyło, ale raczej nie tak, jak życzyłby sobie tego Zieliński. Dziennikarze podają, że pracodawcy postawili Polakowi ultimatum – jeśli chce przedłużyć kontrakt, to musi zgodzić się na obniżkę pensji.

Obecnie Zieliński zarabia 3,5 mln euro za sezon gry. Gdyby zdecydował się jednak na odejście, to nie miałby problemów ze znalezieniem nowego klubu. Ostatnio pojawiały się informacje, że reprezentanta Polski obserwuje Newcastle czy Lazio.

Raków Częstochowa chce czołowego strzelca Ekstraklasy. Rywalizacja z innymi klubami

Raków Częstochowa powoli zaczyna zbrojenie przed kolejnym sezonem. Według medialnych informacji na celowniku „Medalików” znalazł się Łukasz Zwoliński. Pozyskanie 30-latka może jednak nie być takie proste.

Lechia Gdańsk fatalnie radzi sobie w tym sezonie Ekstraklasy. Zwoliński wyróżnia się jednak na tle reszty kolegów i ma na koncie 13 goli. Wiele wskazuje na to, że gdańszczanie spadną do 1. ligi, natomiast „Zwolak” zostanie wolnym zawodnikiem przez wygasający kontrakt.

Trafi do mistrza?

Ze względu na dobrą formę 30-letni napastnik nie powinien mieć problemu ze znalezieniem nowego klubu. Już teraz słychać o zainteresowaniu z kilku stron. Obecnie najmocniej przebija się jednak Raków Częstochowa, który powoli zbroi się na potencjalne eliminacje do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie (wiele wskazuje na to, że wygrają mistrzostwo Polski).

Informacje o zainteresowaniu Rakowa Zwolińskim podał portal meczyki.pl. Tomasz Włodarczyk zaznacza, że „Zwolak” idealnie pasuje do taktyki, jaką stosuje drużyna Marka Papszuna. I, choć od nowego sezonu zastąpi go Dawid Szwarga, to wcześniejsze założenia nadal będą kontynuowane.

Dziennikarz podkreśla także dobrą pozycję, z jakiej będzie negocjować kontrakt z Rakowem. Liderzy Ekstraklasy będą rywalizować z klubami z zagranicy, które już teraz mają o Zwolińskiego pytać. Co więcej, to prawdopodobnie ostatnia taka umowa dla 30-letniego napastnika. Zapewne będzie on chciał wyjść na niej jak najlepiej finansowo.

Fernando Santos skomentował aferę premiową. „Ten problem nie powinien wypłynąć”

Fernando Santos odniósł się do ciszy medialnej, której zarządził krótko po objęciu reprezentacji Polski. Portugalczyk wrócił przy tym do niesławnej afery premiowej. Zaznaczył, że nigdy nie powinna ona wyjść na światło dzienne. 

Podczas mistrzostw świata w Katarze „Biało-Czerwoni” po raz pierwszy od wielu lat wyszli z grupy. Choć sukces był historyczny, to wiele do życzenia zostawiał między innymi styl. Największy szum wywołała jednak sprawa afery premiowej, która wybuchła po porażce z Francją (1-3).

Ponowny powrót tego tematu miał w marcu, gdy Polacy przygotowywali się do pierwszego meczu eliminacji Euro 2024 z Czechami. Wówczas w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Łukasz Skorupski zdradził, że kadrę cała afera mocno podzieliła. Fernando Santos po wypowiedzi swojego zawodnika postanowił zarządzić ciszę medialną.

Problem, który nie powinien wypłynąć

Teraz selekcjoner był gościem Jacka Kurowskiego w „TVP Sport”. Portugalczyk ponownie został zapytany o sytuację sprzed swojego debiutanckiego zgrupowania. Stwierdził, że musiał podjąć jakąś decyzję, aby rozwiązać zaistniałą sytuację.

Nigdy nie słyszałem o sprawie afery premiowej. Dowiedziałem się dopiero w trakcie zgrupowania i porozmawiałem z piłkarzami na ten temat. Być może ktoś uznał, że zachowuję się jak dyktator i nie pozwalam zawodnikom o tym mówić, ale dla mnie oni są wolnymi ludźmi i mogą komentować co tylko chcą – przyznał Santos. 

Trzeba to było jednak jakoś rozwiązać, a ten problem w ogóle nie powinien wypłynąć. Trenowałem różne drużyny narodowe i zawsze powtarzałem piłkarzom: mówcie, co chcecie, ale w drużynie powinniśmy być przyjaciółmi. Na zgrupowaniach przez cały dzień musimy tworzyć rodzinę, a nie mówić o rzeczach, które mogą nam zaszkodzić – dodał.

Ta cisza medialna nie odbiła się na naszym zespole, nie wpłynęła na koncentrację i jakość treningu. Ominęliśmy przeszłość. Jeżeli ktoś atakuje naszą drużynę, to wszyscy jej bronimy, by utrzymać jej dobry obraz. Uprzedziłem piłkarzy, żeby na przyszłość byli bardzo ostrożni. W Grecji miałem pewne kłopoty, bo zawodnicy opowiadali różne rzeczy, a dziennikarze chcieli dowiedzieć się wszystkiego. Z początku miałem problemy z dziennikarzami, a teraz są moimi przyjaciółmi – podsumował selekcjoner.

Niespodziewana propozycja dla Garetha Bale’a. Walijczyk… wróci do gry w piłkę?!

Właściciele Wrexham namawiają do powrotu z emerytury… Garetha Bale’a! Osobiście zwrócili się do niego właściciele walijskiego klubu. 

Na początku stycznia Bale oficjalnie ogłosił zakończenie kariery, na które od dłuższego czasu się zanosiło. Były zawodnik Realu Madryt, od odejścia z klubu, spędził zaledwie kilka miesięcy w LA Galaxy. MLS nie podbił, a obecnie skupia się na swojej największej pasji, czyli grze w golfa.

Last Dance?

Niewykluczone jednak, że Bale ponownie zacznie kopać piłkę. Do Walijczyka zwrócili się bowiem właściciele AFC Wrexham, czyli klubu, który dopiero co wywalczył awans do League Two (4. poziom rozgrywek w Anglii). Najpierw zawodnika, przebywającego an emeryturze zaczepił na Twitterze Rob McElhenney.

– Hej Gareth, pograjmy w golfa, gdzie na pewno nie spędzę czterech godzin próbując cię przekonać do wznowienia kariery na jeden, magiczny sezon – napisał współwłaściciel Wrexham, jednocześnie dziękując Bale’owi za gratulacje z okazji awansu klubu do wyższej ligi.  

Aktor otrzymał szybką odpowiedź. Bale stwierdził, że być może zagra z nim w golfa, ale w zależności, na jakim polu mieliby się zmierzyć. Temat podłapał także Ryan Reynolds, drugi ze współwłaścicieli klubu.

 – Wygole plecach McElhenny’ego pole golfowe, jeśli zgodzisz się zagrać jeden sezon w Wrexham – zażartował aktor. 

Obecnie trudno wyrokować, czy faktycznie zobaczymy jeszcze Bale’a na murawie. Trzeba jednak przyznać, że taki ruch byłby na pewno sportowym awansem dla Wrexham, ale także stanowiłby potężną reklamę marketingową. Na razie musimy się jednak uzbroić w cierpliwość.

Czego zabrakło Barcelonie w starciu z Rayo? Lewandowski skomentował zaskakującą porażkę

Robert Lewandowski strzelił wczoraj jedynego gola dla FC Barcelony, która przegrała zaskakująco z Rayo Vallecano (1-2). Polak skomentował klęskę Blaugrany na gorąco po zakończeniu spotkania. 

Wczoraj niespodziewanie FC Barcelona poległa w starciu ze zdecydowanie niżej notowanym Rayo. Gospodarze na prowadzenie wyszli jeszcze przed przerwą, zaś po zmianie stron dołożyli drugie trafienie. Blaugrana długo nie była w stanie odpowiedzieć rywalom. Dopiero w samej końcówce piłkę w siatce umieścił Robert Lewandowskim, który przełamał serię kilku spotkań bez gola.

Czego brakowało?

Strzelec jedynego gola dla Barcelony po ostatnim gwizdku spotkał się z dziennikarzami. Przyznał, że na terenie Rayo gra się bardzo niewygodnie. Wskazał także, czego brakowało jego drużynie w tym spotkaniu.

– Zawsze jest trudno tutaj grać. Staraliśmy się walczyć o trzy punkty, ale zabrakło nam opanowania, aby stworzyć więcej sytuacji bramkowych. Musimy iść dalej i patrzeć w przyszłość na kolejny mecz. Trudno było poradzić sobie z wysokim pressingiem Rayo. Jesteśmy w dobrej sytuacji. Mamy teraz dwa mecze u siebie i musimy starać się grać dobrze i myśleć o tym, co musimy zrobić, aby grać lepiej w siedmiu meczach, które nam pozostały – wyjaśnił Polak. 

Lewandowski powiększył golem z Rayo swój dorobek strzelecki w La Lidze. Obecnie przewodzi klasyfikacji strzelców z 18 bramkami na koncie. Drugi Karim Benzema ma natomiast 14 trafień. Warto jednak odnotować, że dla naszego snajpera była to pierwsza bramka od 1 kwietnia.

Media: Wiadomo, gdzie grać będzie Dawid Kownacki! To klub z Bundesligi

Dawid Kownacki jest łączony z przenosinami do wielu klubów. Najczęściej przewijają się drużyny niemieckie, które występują na poziomie Bundesligi. „RP-Online” podaje, że Polak najprędzej trafi do Werderu Brema.

26-latek bryluje w tym sezonie na zapleczu niemieckiej ekstraklasy. „Kownaś” rozegrał w Fortunie 27 meczów, w których strzelił 12 goli i zanotował 8 asyst. Kapitalna forma zaowocowała zainteresowaniem ze strony dużo mocniejszych zespołów.

 Zagra w Bundeslidze

O przyszłości Kownackiego mówi się już od kilku miesięcy. Oficjalnie potwierdzono już, że nie przedłuży wygasającego latem kontraktu z Fortuną i po sezonie zmieni klub. Wciąż nie wiadomo jednak, gdzie zdecyduje się kontynuować swoją karierę.

Najczęściej łączono go z ekipami ze środka lub górnej połówki tabeli Bundesligi, jak Union Berlin czy Freiburg. Według „RP-Online” do gry o 26-latka ponownie wkroczył jeszcze Werder Brema. To właśnie ten klub miał złożyć zawodnikowi najlepszą ofertę i nakłonić go na transfer.

Absurd na turnieju U16. Młodzieżówka Barcelony dopuściła się brzydkiej zagrywki [WIDEO]

Podczas młodzieżowego turnieju MIC Football zawodnicy FC Barcelony „popisali się” niesportowym zachowaniem. Absurdalną sytuację nagrały kamery.

Wspomniany turniej odbywa się co roku i zawsze biorą w nim udział młodzieżowe sekcje największych klubów w Europie. Śmiało można na nim znaleźć juniorów Juventusu, Manchesteru United czy właśnie FC Barcelony. To właśnie zawodnicy Blaugrany dopuścili się niesportowego zachowania podczas jednego z meczów.

Młodzieżowa drużyna Barcelony mierzyła się w rówieśnikami z Crystal Palace. Już po 20 minutach wynik wskazywał 2-0. Kilka minut po drugim trafieniu doszło do zderzenia zawodników. Zawodnik Blaugrany potrzebował wówczas interwencji lekarskiej.

Brudne sztuczki

Gdy na murawie udzielano pomocy piłkarzowi, rywale z Crystale Palace zeszli w stronę ławki rezerwowej. W tym samym momencie do opatrywanego kolegi podbiegł inny zawodnik, który nakazał mu szybkie zejście z boiska. Ten w ekspresowym tempie znalazł się za linią boczną.

Sędzia wznowił więc grę, mimo nieobecności piłkarzy z Anglii. Wtem przez całe boisko pognał syn Patricka Kluiverta, Shane, który bez problemu umieścił piłkę w siatce. Zawodnicy „Orłów” spostrzegli, co się dzieje, dopiero gdy rywal przekraczał linię środkową boiska. Gola uznano, natomiast cały mecz zakończył się wygraną Barcelony 4-0.

https://twitter.com/TheSecretScout_/status/1650240403449294852

Dawid Szulczek skomentował plotki o odejściu do Rakowa. Nie zostawił złudzeń

Dawid Szulczek nie zamierza odchodzić z Warty Poznań. 33-letni szkoleniowiec na kanale „Meczyków” zapowiedział, że w przyszłym sezonie nadal chce prowadzić swój obecny klub. Zakończył tym samym spekulacje o przejęciu Rakowa Częstochowa. 

W minionym tygodniu na specjalne zwołanej konferencji prasowej Marek Papszun poinformował, że po sezonie odejdzie z Rakowa. Informacja wywołała gigantyczne poruszenie. Michał Świerczewski natomiast oznajmił w poniedziałek na Twitterze, że jego następcę poznamy w ciągu najbliższych dni.

Zostaje w Warcie

Dziś wiadomo, że nie będzie to Dawid Szulczek. 33-latek uchodził za głównego faworyta do przejęcia schedy po Papszunie. W „Futbolowym Raporcie” na kanale „Meczyków” zaznaczył jednak, że w przyszłym sezonie nadal chce prowadzić Wartę Poznań.

– Tak, będę trenerem Warty w przyszłym sezonie. Jestem po rozmowie z właścicielami i prezesem klubu. Zakomunikowali mi, że chcą, bym wypełnił swój kontrakt. Nie mam żadnych dodatkowych klauzul – oznajmił trener.

– Dobrze się tu czuje i na pewno nie pójdę do prezesa i powiem: – Słuchajcie, ktoś do mnie dzwonił, jest szansa życia, chcę odejść. To jest już ucięte w zarodku – dodał.

– Jeszcze ważniejsza informacja jest taka, że do mnie nikt nie dzwonił. Jedyne spekulacje, jakie są, to ze środowiska menedżerskiego i oni gdzieś wydzwaniają, wypytują. Za każdym razem im mówię, że mają dzwonić do właściciela lub prezesa. Jeżeli oni kiedyś uznają, że wolą pieniądze zamiast trenera, to podejmą jakiś temat. Ale tego nie robią, a ja się z tego cieszę, bo klubów w Polsce wcale nie jest aż tak dużo. Mam dopiero 33 lata, mam tu fajną drużynę i sztab, więc po co iść? Jeszcze przyjdzie na to czas – podsumował Szulczek. 

Warta Poznań w minionej kolejce pokonała 1-0 Legię Warszawa. Obecnie ekipa Szulczka zajmuje 5. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Do ostatniego miejsca w TOP 3 traci 6 punktów.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.