Ibrahimović zabrał głos po zdobyciu mistrzostwa: „To nie Mediolan należy do Włoch, to Włochy należą do Mediolanu”

AC Milan sięgnął po mistrzostwo Włoch po 11. latach przerwy. W niedzielę Rossoneri pokonali Sassuolo 3:0, przypieczętowali tytuł i sprawili, że ich odwieczny rywal, Inter Mediolan, musiał obejść się smakiem. Po meczu w szatni przemówił Zlatan Ibrahimović. Szwed podziękował wszystkim zawodnikom i członkom zarządu za ciężką pracę.

– Kiedy tutaj przyszedłem, niewielu w nas wierzyło. Ale kiedy uświadomiliśmy sobie, że potrzebujemy poświęcenia, wyrzeczeń, pracy i wiary, staliśmy się grupą. A jako grupa jesteśmy w stanie osiągać te rzeczy, które osiągnęliśmy właśnie teraz – powiedział 40-latek.

– Teraz jesteśmy mistrzami Włoch. Chciałem przy tym podziękować każdemu piłkarzowi oraz członkom zarządu. Wiem, że nie było to łatwe, ale jedność zwyciężyła – dodał.

– Na początku sezonu nikt w nas nie wierzył, wszystko się jednak zmieniło. Jestem z nas wszystkich naprawdę dumny i pamiętajcie o jednym. To nie Mediolan należy do Włoch, to Włochy należą do Mediolanu! – zakończył 40-latek, a następnie energicznie przewrócił znajdujący się w szatni stół.

Crvena zvezda piąty raz z rzędu wygrała ligę serbską! Mistrzostwo przypieczętował bramkarz [WIDEO]

W sobotę Crvena zvezda pokonała na swoim terenie FK Vozdovac 3:1 i sięgnęła po piąte z rzędu mistrzostwo Serbii. W 92. minucie bramkę z rzutu karnego, która zamknęła spotkanie zdobył golkiper gospodarzy – Milan Borjan. Kanadyjczyk, który niegdyś reprezentował barwy Korony Kielce, po golu pobiegł pod sektor najbardziej zagorzałych kibiców, aby świętować triumf w lidze.

Bayern wydał oświadczenie w sprawie Lewandowskiego: „Hainer, Kahn i Salihamidzic wielokrotnie wyrażali publicznie, jak bardzo klub ceni Polaka”

Wciąż trwają dyskusje pomiędzy Bayernem Monachium a Robertem Lewandowskim i Pinim Zahavi. Klub wystosował specjalne oświadczenie, w którym odniósł się do słów agenta Polaka.

Wiele wskazuje na to, że miniony sezon był ostatnim, w którym Robert Lewandowski reprezentował barwy Bayernu Monachium. Kapitan reprezentacji Polski sam zdradził, że planuje odejść, a plotki o przejściu do FC Barcelony tylko zaogniły sprawę. Mimo tego Bawarczycy nie chcą rezygnować z usług napastnika i pragną, aby ten wypełnił kontrakt, który obowiązuje go do końca czerwca 2023 roku.

Kibic pokazał Salahowi wynik meczu Manchesteru City. Bolesna reakcja Egipcjanina [CZYTAJ]

Do całej sytuacji odniósł się również agent reprezentanta Polski – Pini Zahavi. 78-latek zdradził, że czas Roberta Lewandowskiego dobiegł końca, a napastnik chciałby zagrać w FC Barcelonie – w klubie, o którym zawsze marzył.

– Bayern nie przedstawił oferty, a Robert chce odejść z Bayernu po 8 latach, podczas których dał temu klubowi wszystko. Teraz, w wieku prawie 34 lat, ma szansę spełnić swoje życiowe marzenie i trafić do klubu, o którym zawsze marzył. Dlaczego klub odmawia? – skomentował Zahavi.

Agent Lewandowskiego ostrzegł Bayern! „Mogą zatrzymać Roberta na kolejny rok, ale nie polecam tego robić” [CZYTAJ]

Do całej sytuacji w końcu odniósł się Bayern Monachium, który wydał specjalne oświadczenie na życzenie Sport1 TZBawarczycy poinformowali w nim, że Lewandowski jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii klubu, a także, iż dołożyli wszelkich starań, aby przedłużyć umowę z Robertem.

– Bayern wielokrotnie komentował obecną sytuację pomiędzy klubem a Robertem Lewandowskim. Bayern wielokrotnie komentował również to, czy złożył ofertę przedłużenia kontraktu Robertowi Lewandowskiemu lub jego agentom. Herbert Hainer, Oliver Kahn i Hasan Salihamidzic wielokrotnie wyrażali publicznie, jak bardzo Bayern ceni Polaka i jak ważny jest on dla drużyny. Robert Lewandowski jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii tego klubu. Bayern nie będzie jednak odnosił się do treści poufnych spotkań ani zarzutów, które dotyczą dyskusji – możemy przeczytać w oświadczeniu.

Inny stan umysłu w Bułgarii. Prezes prawie pobił swojego piłkarza i rozwiązał klub [CZYTAJ]

Michniewicz opowiedział o planach na Ligę Narodów : „Chcemy porotować ustawieniem, bo później nie będzie wiele okazji”

Już niedługo reprezentacja Polski rozpocznie jedno z ostatnich zgrupowań przed Mistrzostwami Świata. Czesław Michniewicz, selekcjoner biało-czerwonych, w rozmowie dla TVP Sport zdradził, jak ma w planach spożytkować zbliżającą się Ligę Narodów oraz opowiedział o przygotowaniach do Mundialu w Katarze.

Już za chwilę reprezentacja Polski rozpocznie czerwcowe zgrupowanie, podczas którego rozegra 4 spotkania Ligi Narodów – dwa z Belgią i po jednym z Walią i Holandią. W trakcie trwania wrześniowego okienka reprezentacyjnego biało-czerwoni rozegrają kolejne mecze – rewanże z Holandią i Walią.

Choć Liga Narodów, to osobne rozgrywki, Czesław Michniewicz planuje wykorzystać je do zbudowania zespołu na Mistrzostwa Świata w Katarze. Przed samym Mundialem terminarz FIFA pozwala na rozegranie tylko jednego sparingu. Rywalem Polaków nie będzie, jak się wcześniej mówiło, Brazylia, a najprawdopodobniej inna reprezentacja z tego samego kontynentu – Chile.

Podczas Ligi Narodów chcemy porotować ustawieniem, popróbować wariantów, bo później nie będzie wiele okazji. Będziemy mieć jeden mecz towarzyski – i wszystko na to wskazuje, że w połowie listopada rywalem będzie Chile – powiedział Czesław Michniewicz w rozmowie dla TVP Sport.

Nowe doniesienia ws. transferu Lewandowskiego. Cztery kluby obserwują sytuację Polaka [CZYTAJ]

Czesław Michniewicz odniósł się również do kwestii organizacyjnych związanych z pobytem reprezentacji Polski w Katarze.

 Wybieraliśmy bazę jako jednak z ostatnich ekip. Zarezerwowaliśmy hotel, który miał gościć Rosjan. Oglądaliśmy też inny kompleks, bardzo luksusowy, do którego przyjeżdżają zwykle Bayern Monachium, Manchester City i inne drużyny, ale tam mają stacjonować cztery drużyny, a my nie chcieliśmy takiego tłoku. Mamy swój piękny ośrodek, własne dwa boiska treningowe dziesięć minut od hotelu. Organizacja będzie na najwyższym poziomie  zdradził selekcjoner.

– Kadra funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie od lat. Są dietetyk, kucharze, oni też na pewno znajdą się w kadrze na Katar. Planujemy też udział bliskich rodzin, by byli na mistrzostwach. PZPN jest w trakcie organizacji. To bardzo ważne rzeczy, by piłkarze nie musieli się skupiać na tym, czy jego bliscy mogą czy nie mogą wejść na stadion. Z początku lipca do Kataru poleci delegacja, która sprawdzi, czy wszystko przebiega zgodnie z poczynionymi w kwietniu ustaleniami przyznał Michniewicz.

Richarlison krótko odpowiedział Jamiemu Carragherowi: „Nie szanuję cię” [CZYTAJ]

Richarlison krótko odpowiedział Jamiemu Carragherowi: „Nie szanuję cię”

W czwartek Everton pokonał Crystal Palace 3:2 i utrzymał się w Premier League. Zawodnik The Toffees, Richarlison, postanowił wykorzystać okazję i odpowiedzieć Jamiemu Carragherowi na zaczepki.

Przepychanki na linii Richarlison – Jamie Carragher zaczęły się w kwietniu, po derbach Liverpoolu, w których The Reds pokonali Everton 2:0. Emerytowany zawodnik skrytykował postawę Brazylijczyka w całym spotkaniu oraz zarzucił mu udawanie kontuzji w pierwszej połowie meczu.

– Wstawaj, przecież nie nie było. Zacznij się troszczyć o zespół i przestań udawać – powiedział Carragher w trakcie komentowania derbów Liverpoolu.

Po meczu były zawodnik The Reds wytłumaczył swoje słowa w mediach społecznościowych.

– Ludzie zarzucają mi, że jestem nieobiektywny, ale to nieprawda. Mój komentarz względem Richarlisona nie ma nic wspólnego z moją przeszłością. Za każdym razem, gdy komentuję mecze Evertonu, on pada co najmniej trzy razy na boisko, jakby stało mu się coś poważnego i po chwili wstaje – napisał 44-latek.

Nowe doniesienia ws. transferu Lewandowskiego. Cztery kluby obserwują sytuację Polaka [CZYTAJ]

W czwartek Everton zapewnił sobie utrzymanie w Premier League. The Toffees przegrywali do przerwy 0:2, lecz zdołali odwrócić losy meczu i ostatecznie wygrali z Crystale Palace 3:2. Po spotkaniu Richarlison postanowił w końcu odpowiedzieć Jamiemu Carragherowi na zaczepki.

– Carragher, umyj usta, zanim powiesz coś o mnie i Evertonie. Nie szanuję cię – napisał Brazylijczyk na Twitterze.

– Właściwie to bardzo mi się to podoba. Gdyby Twitter istniał w czasach, gdy byłem piłkarzem, pewnie sam często wywoływałbym ekspertów – odpowiedział były zawodnik The Reds.

Kibice Evertonu prowokował Vieirę. Francuz odpowiedział kopniakiem [WIDEO] [CZYTAJ]

Zamieszki w Sevilli. Starcie kibiców Eintrachtu i Rangersów [WIDEO]

W środę o godzinie 21:00 rozpocznie się finał Ligi Europy. W spotkaniu zmierzą się ze sobą Eintracht Frankfurt i Glasgow Rangers. Do Sevilli zjechało się mnóstwo kibiców obydwu drużyn, lecz nie wszystko przebiegło spotkania. W pewnym momencie doszło do starcia pomiędzy dwoma grupami, a w ruch poszły nie tylko pięści, ale także krzesełka i stoły z ogródków restauracyjnych.

Szymon Marciniak o swoim największym błędzie sędziowskim: „Żarło mi 2 lata z rzędu”

Szymon Marciniak jest najbardziej rozpoznawalnym polskim sędzią piłkarskim. Arbiter był gościem programu Kuba Wojewódzki, gdzie m.in. wskazał swój największy błąd w karierze.

Szymon Marciniak sukcesywnie pnie się po szczeblach sędziowskiej kariery. 41-latek prowadził w tym sezonie półfinał Ligi Mistrzów Liverpool – Villareal. Wiele osób wskazywało polskiego arbitra, jako rozjemcę jednego z europejskich finałów, lecz ostatecznie do tego nie doszło. Według Rafała Rostkowskiego, emerytowanego sędziego międzynarodowego, Marciniak oraz jego zespół są bliscy wyjazdu na Mundial w Katarze.

AS Monaco chce wypożyczyć Radosława Majeckiego. Klub z Polski monitoruje sytuację bramkarza, nie jest to Legia [CZYTAJ]

We wtorek ukazał się najnowszy odcinek programu Kuba Wojewódzki, w którym gościł Szymon Marciniak. Arbiter opowiedział m.in. o sytuacji, którą uznaje za swój największy błąd sędziowski. Miało to miejsce w 1/8 finału Ligi Mistrzów w sezonie 2017/2018 pomiędzy Tottenhamem a Juventusem. Arbiter nie podyktował wówczas rzutu karnego po ewidentnym faulu na Douglasie Coscie.

– Wojtek Szczęsny powiedział: „Ale się jeb***”. Żarło mi dwa lata z rzędu. Ludzie zastanawiali się, kiedy się pomylę. 17. minuta, rzut karny niepodyktowany dla Juventusu. Starałem się zarządzić tym, zawodnicy się do mnie zbiegli – powiedział Szymon Marciniak.

– Nigdy nie byłem fałszywie skromny. Ludzie w Polsce nie lubią osób pewnych siebie. Wyobraź sobie, że wchodzisz na 100-tysięczny Camp Nou. Nikt nie chce korupcji, każdy chce żebyś gwizdał uczciwie dla danego zespołu – dodał.

Lech Poznań jest faworytem do pozyskania portugalskiego talentu. „Kolejorz” pobije rekord transferowy ligi [CZYTAJ]

41-latek opowiedział również o swoich relacjach z zawodnikami na boisku.

– Staram się skracać dystans na boisku. Większość mówi do mnie „Simon”, „Marcin”, „Martin”, „Szimon”, bo Szymon jest ciężko powiedzieć dla obcokrajowców. Ronaldo mówi do mnie „Simon”, a ja do niego „Cris” – zdradził arbiter.

Lewandowski podsłuchiwany w szatni? „Brak znajomości języka nie przeszkodził w zrozumieniu” [CZYTAJ]

fot. Kacper Polaczyk/Polczyk FOTO

Niecodzienna sytuacja w 1. lidze. Sędzia złamał piłkarzowi nos [WIDEO]

W meczu 33. kolejki Fortuna 1. Ligi Miedź Legnica wygrała z Widzewem Łódź 1:0. W pierwszej połowie gospodarze musieli zmienić dwóch zawodników. Jeden z nich, Szymon Matuszek, miał bliskie spotkanie z sędzią Tomaszem Musiałem. Obaj przypadkowo zderzyli się głowami, lecz 33-letni zawodnik wyszedł ze starcia ze złamanym nosem.

Wideo z tego zdarzenia znajdziecie tutaj.

Niesamowity rajd Theo Hernandeza! AC Milan coraz bliżej mistrzostwa [WIDEO]

W niedzielne popołudnie AC Milan pokonał na San Siro Atalantę 2:0. W 75. minucie Theo Hernandez przedryblował całe boisko i zamknął wynik spotkania. Jeśli Inter Mediolan nie zdoła wygrać z Cagliari, Rossoneri sięgną po Scudetto po 11 latach przerwy.

Fabiański i Grabara bohaterami swoich drużyn! Polacy obronili ważne jedenastki [WIDEO]

W niedzielę wiele lig rozgrywało swoje spotkania. W Anglii West Ham mierzył się z Manchesterem City. Młoty prowadziły do przerwy 2:0, lecz ostatecznie mecz zakończył się remisem. Ważną interwencją popisał się Łukasz Fabiański, który przy stanie 2:2 obronił rzut karny.

W Superlidze FC Kopenhaga pokonała Randers 2:0 i znaczącą przybliżyła się do mistrzostwa Danii. Do końcowego wyniku mocno przyczynił się Kamil Grabara, który przy wyniku 1:0 pewnie interweniował po strzale z jedenastu metrów.

Niemieckie media: Lewandowski dogadany z FC Barceloną. Czas na ruch ze strony Bayernu

Wiele wskazuje na to, że saga transferowa z Robertem Lewandowskim zmierza ku końcowi. Według informacji podanych przez niemieckie media kapitan reprezentacji Polski doszedł do porozumienia z FC Barceloną i pozostało już czekać na decyzję Bayernu Monachium.

W ostatnim czasie wiele mówiło się o tym, że Robert Lewandowski planuje zmienić pracodawcę. Dziennikarze informowali, iż napastnik nie zamierza przedłużyć kontraktu z Bayernem Monachium, który wygasa po zakończeniu przyszłego sezonu.

Coraz więcej mówi się o przenosinach 33-latka do FC Barcelony. Mało tego, Kerry Hau z niemieckiego Sport 1 podaje, iż Pini Zahavi, agent Roberta Lewandowskiego, doszedł do słownego porozumienia z Blaugraną. Kapitan reprezentacji Polski miałby związać się trzyletnim kontraktem z Dumą Katalonii. Zarząd FC Barcelony jest gotów zapłacić 40 milionów euro za napastnika Bawarczyków. 

Teraz piłeczka znajduje się po stronie Bayernu Monachium. W momencie, gdy mistrzowie Niemiec wyrażą chęć negocjowania, zarząd klubu może się spodziewać oferty z Hiszpanii. Mimo mocnego zainteresowania Lewandowskim ze strony FC Barcelony, prezes Bawarczyków wciąż podkreśla, że Polak nie odejdzie, dopóki nie wypełni umowy do końca.

Rasistowski trener zwolniony. Kazał ciemnoskórym zawodnikom przebierać się w innej szatni

John Yems przez 2.5 roku był trenerem czwartoligowego Crawley Town. Szkoleniowiec pożegnał się z robotą, kiedy zawodnicy zaczęli donosić na jego rasistowskie zachowanie.

John Yems w grudniu 2019 roku objął stery Crawley Town. W maju bieżącego roku władze klubu zdecydowały się zakończyć z nim współpracę, jednak nie ze względu na wyniki sportowe. Na światło dzienne zaczęły wychodzić poważne oskarżenia skierowane w stronę trenera. Według informacji napływających z Wielkiej Brytanii John Yems miał być rasistą.

Szkoleniowiec czwartoligowca mocno uwziął się na ciemnoskórych zawodników. 62-latek miał wyzywać ich od terrorystów zamachowców. To jednak nie wszystko, ponieważ musieli oni także przebierać się w innej szatni. Wszystko zaczęło wychodzić na jaw, kiedy jeden z zawodników anonimowo zgłosił się do Daily Mail. Wówczas sprawę zaczęła drążyć angielska federacja, a zeznania zaczęli składać kolejni zawodnicy.

John Yems najpierw został zawieszony przez klub, a potem zwolniony. Śledztwo wciąż trwa, a niebawem możemy spodziewać się wysokich kar dla 62-latka. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że szkoleniowiec zostanie wykluczony ze świata piłki na długie lata.

Komisja Ligi ukarała Wisłę Kraków. Jakub Błaszczykowski z grzywną

W związku z wydarzeniami mającymi miejsce w minionej kolejce Ekstraklasy, Komisja Ligi zdecydowała się na nałożenie kar na Wisłę Kraków. Ukarany został również Jakub Błaszczykowski, który w przerwie spotkania dyskutował z sędzią Damianem Sylwestrzakiem.

W poniedziałek po zaciętym spotkaniu Wisła Kraków przegrała na swoim terenie z Wisłą Płock 3:4. Zwycięską bramkę dla Nafciarzy z rzutu karnego w 101. minucie zdobył Mateusz Szwoch. Na 4 kolejki przed końcem sezonu Biała Gwiazda, zajmuje 16. miejsce i ma 2 punkty straty do Zagłębia Lubin. Miedziowi zajmują ostatnią bezpieczną lokatę.

Poniedziałkowe spotkanie obfitowało w wiele emocji, ale także kontrowersje sędziowskie. W przerwie meczu na rozmowę do arbitrów udał się Jakub Błaszczykowski. Były reprezentant Polski miał pretensję do sędziego Sylwestrzaka o nieodgwizdanie faulu na zawodniku gospodarzy, Enisie Fazlagiciu, w skutek czego Wisła Płock otworzyła wynik spotkania w 9. minucie. W tej sytuacji nie interweniował nawet VAR.

Wielu kibiców dopatrzyło się kolejnego błędu Damiana Sylwestrzaka. Ich zdaniem 30-letni arbiter w 85. minucie powinien wskazać na wapno po tym, jak zawodnik Nafciarzy wyskakując do piłki uderzył Luisa Fernandeza łokciem w głowę. Z tą decyzją zgadza się również Rafał Rostkowski – ekspert i emerytowany sędzia międzynarodowy.

Po meczu Jakub Błaszczykowski nie wytrzymał, wszedł na murawę i ostentacyjnie bił brawo sędziemu Sylwestrzakowi. Jak podaje Gazeta Krakowska współwłaściciel Białej Gwiazdy miał pretensje do arbitra o nadmierne przedłużenia spotkania (sędziowie zasygnalizowali 5 dodatkowych minut, a zwycięski gol padł w 101. minucie). Byłego reprezentanta próbował uspokoić Jerzy Brzęczek, który poprosił nawet jednego z ochroniarzy o zajęcie się 36-latkiem.

Komisja Ligi za powyższe zachowanie nałożyła na Jakuba Błaszczykowskiego karę finansową w wysokości 5 tysięcy złotych w zawieszeniu na 6 miesięcy. Dodatkowo ukarano również kibiców Wisły Kraków za ich zachowanie grzywną w wysokości 15 tysięcy złotych. Komisja Ligi utrzymała czerwoną kartkę dla fizjoterapeuty, Karola Biedrzyckiego, a także nałożyła na Luisa Fernandeza karę czterech meczów zawieszenia za uderzenie rywala.