Leo Messi zostanie w FC Barcelonie. „Podpisze swój nowy kontrakt po Copa America”

Według doniesień Fabrizio Romano Leo Messi pozostanie piłkarzem FC Barcelony. Argentyńczyk ma podpisać dwuletni kontrakt z Dumą Katalonii zaraz po zakończeniu Copa America.

Umowa Lionela Messiego z FC Barceloną wygasła wraz z końcem czerwca 2021 roku. Piłkarz od ponad tygodnia pozostaje bez pracodawcy. Ta sytuacja niepokoi fanów Blaugrany.

Dobre informacje dla kibiców Barcelony

Fabrizio Romano donosi jednak, że kibice Barcy mogą być spokojni. Włoski dziennikarz uważa, że Argentyńczyk chce pozostać w Katalonii. Po zakończeniu Copa America ma podpisać dwuletni kontrakt. Co do tego wątpliwości nie ma również prezydent klubu, Joan Laporta.

– Leo Messi zostanie i podpisze swój nowy kontrakt do czerwca 2023 w ciągu najbliższych dni, po Copa America – donosi Romano.

Argentyna z Messim w składzie awansowała do finału Copa America. Doświadczony atakujący zmierzy się w ostatnim spotkaniu turnieju przeciwko ekipie Neymara, Brazylii. Początek meczu w niedzielę 11 lipca o godzinie 2:00.

Źródło: Fabrizio Romano

Mancini przemówił przed finałem EURO 2020. „Chcemy dostarczyć kibicom rozrywki, będąc przy tym solidnymi”

Już w niedzielę odbędzie się finał mistrzostw Europy. Naprzeciwko siebie staną Anglicy i Włosi. Szkoleniowiec Italii zaczyna wywierać presję na Synach Albionu, twierdząc, że ci są lepsi fizycznie w każdej formacji.

Pompowanie rywali

Roberto Mancini odpowiedział na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej poprzedzającej finał EURO 2020. Według byłego szkoleniowca m.in. Manchesteru City Anglicy są pod względem fizycznym lepsi od Włochów w każdej formacji.

– Anglia jest od nas fizycznie silniejsza w każdej formacji, nie tylko w pomocy. W piłkę nożną gra się jednak przy pomocy stóp, więc mam nadzieję, że zwycięży technika. Anglia zawsze miała dobre drużyny, przez lata mieli pecha. To będzie wspaniały mecz piłkarski na pełnym stadionie i to znakomita wiadomość dla każdego, kto kocha ten sport – ocenił Mancini.

„Zachować spokój”

56-letni trener reprezentacji Włoch twierdzi, iż jego drużyna musi zachować spokój. Mancini dodał także, że Hiszpanie dobrze ograniczyli Azzurrich w półfinałowym spotkaniu. Szkoleniowiec nie zamierza jednak zmieniać tożsamości i stylu gry drużyny.

– Znamy ich cechy i zobaczymy, co się stanie. Nie da się dotrzeć do finału bez świetnego zespołu. To, co muszą zrobić Włochy, to zachować spokój. To trudne z wielu powodów, ale musimy skoncentrować się na naszym futbolu i zrozumieć, że to ostatnia przeszkoda. Chcemy cieszyć się sobą jeszcze przez 90 minut – dodał selekcjoner Azzurrich.

Presja przed Wembley

Mancini zapytany o emocje związane z niedzielnym finałem odparł, że jest spokojny. Szkoleniowiec przyznaje, że przed samym meczem może się to zmienić. Były trener Manchesteru City chce zapewnić kibicom sporo rozrywki, utrzymując przy tym solidność.

– Na razie nie czuję się poruszony. Być może jutro będzie inaczej. Naszym celem jest dostarczanie rozrywki kibicom, ale mam też nadzieję, że możemy być solidni. Turniej nie był łatwy, udało nam się tu dostać i musimy raz jeszcze przycisnąć, zanim udamy się na wakacje – zakończył.

Źródło: Football Italia, Meczyki.pl

Anglicy podjęli ważną decyzję przed finałem mistrzostw Europy. Przekażą premię na cele charytatywne

Anglicy podjęli ważną decyzję przed finałem mistrzostw Europy. Przekażą część premii za turniej na cele charytatywne. Kwota może sięgać blisko 10 mln funtów!

Już w niedzielę o godzinie 21:00 odbędzie się finał EURO 2020. Naprzeciw siebie staną Włosi i Anglicy. Obie ekipy walczą nie tylko o trofeum. Zwycięzcy zdobędą także premię w wysokości 24 milionów funtów.

Decyzja o przekazaniu środków na cele charytatywne

Synowie Albionu podjęli ważną decyzję związaną z premiami za występ na mistrzostwach Europy. Część z zarobionych pieniędzy przeznaczą na cele charytatywne (m.in. na pomoc służbie zdrowia).

https://twitter.com/adam_dworak/status/1413851479350317059

– Po pozytywnym zakończeniu rozmów z piłkarską federacją, drużyna z przyjemnością potwierdza, że znaczna część pieniędzy zostanie przekazana na cele charytatywne. Te pieniądze zostaną pobrane z funduszu zarezerwowanego na wsparcie tego rodzaju inicjatyw – czytamy w oświadczeniu.

Zobacz również: Tomasz Hajto ocenił szanse finalistów EURO 2020. „Skłaniałbym się w kierunku…”

Źródło: WP Sportowe Fakty

Tomasz Hajto ocenił szanse finalistów EURO 2020. „Skłaniałbym się w kierunku…”

Tomasz Hajto ocenił szanse Włochów i Anglików na zdobycie mistrzostwa Europy. Były reprezentant Polski porównał Synów Albionu do piłkarzy ręcznych. Wskazał również, kto według niego ma większe szanse na wygranie trofeum.

Zachwycony Anglikami

Ekspert Polsatu Sport, Tomasz Hajto ocenił szanse Anglii i Włoch na zdobycie tytułu mistrzów Europy. Według 48-latka trudno znaleźć faworyta. Hajto twierdzi jednak, że minimalnie większe szanse na wygraną mają Anglicy.

– Wydaje mi się, że Anglia jest najlepiej przygotowana fizycznie. Duże turnieje wygrywa się fizycznie. Z całym szacunkiem dla pomysłu i gry Włochów… Anglia będzie groźna w finale. Szanse są wyrównane, nie szukałbym tu faworyta, ale skłaniałbym się w kierunku Anglików – ocenił ekspert Polsatu Sport.

– Oni przez 120. minut z Duńczykami gali niesamowicie. Zobaczcie, co zrobiła Anglia z Duńczykami w drugiej połowie. Wydawało się, że oni grają w piłkę ręczną. Dwóch zawodników dostało dwie minuty kary i oni się w pięciu bronią. Anglia ich zdominowała. 55% szans na zwycięstwo w finale daję Anglikom – dodał.

„To nie ta sama Italia”

Tomasz Hajto przy ocenie Italii wrócił myślami do półfinałowego starcia z Hiszpanią. Według byłego reprezentanta Polski Azzurri nie pokazali się wówczas z najlepszej strony.

– W meczu Hiszpania-Włochy to Hiszpanie zdominowali rywali. To nie była reprezentacja Włoch – zaznaczył Tomasz Hajto.

Finał EURO 2020 odbędzie się w niedzielę o godzinie 21:00. Mecz zostanie rozegrany na Wembley w Londynie.

Zobacz również: Sterling przewidział swoją przyszłość: „Zawsze powtarzałem, że zagram na Wembley”

Źródło: Polsat Sport

Aleksander Ceferin dobitnie o formacie EURO 2020. „Nie będę bronił tego pomysłu. To niesprawiedliwe”

Prezydent UEFA Aleksander Ceferin udzielił wywiadu BBC. Działacz przyznał, że format rozgrywania Euro 2020 był błędem. Ceferin stwierdził, że nie pozwoli, aby podobna sytuacja miała miejsce w przyszłości.

Tegoroczne mistrzostwa Europy będą wspominane, jako jedne z najbardziej niesprawiedliwych. Pomiędzy reprezentacjami są ogromne dysproporcje w liczbie kilometrów, jakie drużyny musiały w trakcie turnieju pokonać.

Półfinaliści grali u siebie

Euro odbywało się w 11 miastach: Sewilli, Kopenhadze, Londynie, Budapeszcie, Bukareszcie, Sankt Petersburgu, Monachium, Amsterdamie, Glasgow, Baku, i Rzymie. Najwięcej kontrowersji było związanych ze stolicą Azerbejdżanu. Obawy związane z rozgrywaniem spotkań w Baku się sprawdziły.

Warto zaznaczyć, iż każda z półfinałowych drużyn zagrała min. 3 spotkania u siebie. To zdecydowanie pokazuje, że przebyte kilometry miały wpływ na boiskową dyspozycję.

Głos prezydenta UEFA

Głos w tej sprawie zabrał prezydent UEFA Aleksander Ceferin. Nie zapominajmy jednak, że to nie on podjął decyzję o takim formacie turnieju. Taki wygląd EURO 2020 zawdzięczamy poprzednikowi Ceferina, Michelowi Platiniemu, który zgodził się na turniej rozsiany po całym kontynencie.

– Nie będę już tego pomysłu bronił ani wspierał podobnych inicjatyw w przyszłości. Jest to niesprawiedliwe, że niektóre drużyny musiały przebyć już ponad 10 tys. km, a inne zaledwie 1000. To tylko jeden z przykładów – powiedział Słoweniec w rozmowie z BBC.

– Nie jest to również postępowanie fair względem kibiców, którzy jednego dnia byli w Rzymie, a już następnego musieli lecieć do Baku. To cztery i pół godziny lotu samolotem. Pomysł ten był już zaakceptowany, gdy objąłem stanowisko i uszanowałem tę decyzję – dodał Ceferin.

W finale mistrzostw Europy zmierzą się Włosi z Anglikami. Ostatni mecz turnieju odbędzie się w niedzielę 11 lipca o godzinie 21:00. Przewagę kibiców będą mieli Synowie Albionu, ponieważ mecz odbędzie się na Wembley w Londynie.

Źródło: BBC, Onet Sport

„Nigdy nie kibicowałem i z pewnością nie będę kibicować przeciwnej drużynie”. Neymar odniósł się do zamieszania w Brazylii przed finałem Copa America

Już niedługo finał Copa America, w którym zagra Brazylia z Argentyną. Neymar jest jednak niezadowolony z postawy kibiców przed rozstrzygnięciem turnieju. Na swoim Instagramie przekazał wiadomość do fanów.

W nocy z soboty na niedzielę odbędzie się finał Copa America. Na Maracanie w Rio de Janeiro zmierzą się ze sobą Brazylia i Argentyna. Według wielu to spotkanie jest świętem. W kraju gospodarza turnieju panują jednak nieco inne nastroje.

Brazylijczycy za Argentyną

Część Brazylijczyków mimo występu Canarinhos w finale Copa America będzie kibicować Argentynie. Dlaczego? Powodów jest kilka, jednak często się to sprowadza do sympatii w kierunku Leo Messiego.

Pomocna dłoń od CBF

Federacja Brazylii postanowiła podać tym kibicom pomocną dłoń. CBF stworzy strefy kibica (w tym mieszane), w których będzie można także kibicować Argentynie.

Niezadowolenie reprezentanta Brazylii

Piłkarze Canarinhos nie są zadowoleni z tego powodu. Głos w tej sprawie zabrał brazylijski piłkarz Paris Saint-Germain, Neymar. Według 29-latka bycie Brazylijczykiem to wielka duma i miłość. Neymar kibicuje Brazylijczykom w każdej dziedzinie, gdy ci walczą z innymi nacjami.

– Czuję wielką dumę i miłość z powodu bycia Brazylijczykiem. Moim marzeniem zawsze było móc grać w reprezentacji i słuchać śpiewu naszych kibiców. Nigdy nie kibicowałem i z pewnością nie będę kibicować przeciwnej drużynie, jeśli rywalizować będzie Brazylia, nieważne czy mowa o innym sporcie, konkursie modelek czy Oscarach… Jeśli gdzieś pojawia się Brazylia, to ja jestem za Brazylią, a jeśli ktoś jest Brazylijczykiem i robi inaczej? Cóż, muszę to uszanować… – napisał na swoim Instagramie Neymar.

Źródło: Transfery.info, Instagram (Neymar)

Kasper Schmeichel przekazał sędziemu, że ktoś świeci mu laserem po oczach. „Po interwencji rozmawiał z arbitrem technicznym”

Reprezentacja Danii odpadła z turnieju EURO 2020 na etapie półfinałów. Anglicy pokonali Skandynawów dopiero po dogrywce. Po meczu świat obiegł skandal związany z tym, że kibice gospodarzy świecili Kasprowi Schmeichelowi laserami w oczy podczas obrony rzutu karnego. Piłkarz przyznał, że mówił o tym sędziemu spotkania.

Podstawowy czas gry w meczu Anglia – Dania zakończył się remisem 1:1. Synowie Albionu wyszli na prowadzenie dopiero w dogrywce. Sędzia spotkania podyktował dyskusyjny rzut karny dla gospodarzy. Do jedenastki podszedł Harry Kane, którego strzał obronił Kasper Schmeichel. Duńczyk nie miał jednak szans z dobitką snajpera Tottenhamu.

Dostał laserem po oczach

Po meczu okazało się, że Schmeichel miał pewne przeszkody przy bronieniu karnego. Jeden z kibiców Anglii świecił mu laserami prosto w oczy. Piłkarz zabrał głos w tej sprawie po odpadnięciu z półfinału. Bramkarz Leicester twierdzi, iż poinformował o tym sędziego.

– Doświadczyłem tego w drugiej połowie. Podczas rzutu karnego osoba świecąca laserem była za mną, po mojej prawej stronie. Powiedziałem o tym sędziemu. Po mojej interwencji arbiter poszedł porozmawiać z sędzią technicznym, ale żadnych dalszych działań nie było – przyznał Schmeichel.

Oślepianie zawodników laserem jest zabronione, a wnoszenie takich przedmiotów na stadion jest zakazane. Na razie jednak nie wiadomo, kim jest kibic, który świecił w oczy Schmeichelowi oraz czy zostanie pociągnięty do odpowiedzialności.

Zobacz również: UEFA zaczyna działać. Angielska federacja usłyszała trzy zarzuty za mecz z Danią

Źródło: WP Sportowe Fakty, Daily Mirror

Patryk Klimala z bramką w polskim meczu. Pewnie pokonał bramkarza z jedenastu metrów [WIDEO]

New York Red Bulls zremisowało 1:1 z Philadelphią Union. Bramkę dla Czerwonych Byków zdobył Patryk Klimala. W ekipie gości wystąpił Kacper Przybyłko.

Bramka Klimali

Sędzia spotkania New York Red Bulls – Philadelphią Union w pierwszym kwadransie drugiej połowy podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do karnego podszedł Patryk Klimala, który pewnie pokonał bramkarza Philadelphii Union.

https://twitter.com/NewYorkRedBulls/status/1413318301745299457

Dla Klimali to druga bramka w tym sezonie MLS. Oprócz tego były zawodnik Celtiku ma na swoim koncie 4 asysty.

Polski mecz

Przeciwnikiem Klimali był Kacper Przybyłko, który w tym sezonie ma na koncie 3 trafienia oraz dwie asysty.

Co z hitowym transferem Lecha Poznań? Nowe informacje w sprawie Damiana Kądziora

Piotr Koźmiński z portalu WP Sportowe Fakty przedstawił nowe informacje dotyczące przenosin Damiana Kądziora. Według dziennikarza Eibar stawia jeden ważny warunek, którego na razie nie chce spełnić Lech Poznań.

Jeden warunek co do transferu

Media donoszą o zainteresowaniu Kolejorza osobą Damiana Kądziora. Spekulacje dotyczące tego transferu urastają już do miana telenoweli. Nowe informacje w sprawie przenosin polskiego skrzydłowego do Lecha Poznań przedstawił Piotr Koźmiński.

– Kądzior jest naszym zawodnikiem. Zapłaciliśmy za niego 1,5 miliona euro i sprzedamy go tylko pod warunkiem, że oferta będzie dla nas dobra, satysfakcjonująca. W przeciwnym wypadku piłkarz zostanie w klubie – przekazał słowa działacza Eibar dziennikarz WP Sportowe Fakty.

Według Koźmińskiego Lech nie jest na zaawansowanym poziomie rozmów ws. Kądziora. Dziennikarz dodaje jednak, że poznaniaków stać na ten transfer. Sam Kądzior podobno jest gotowy na przejście do Kolejorza. Nie można jednak wykluczyć przenosin do ligi zagranicznej, z których też dobiega zainteresowanie 29-latkiem.

Raczej nie zostanie w spadkowiczu

Wiele wskazuje na to, że Damian Kądzior nie zostanie w Eibar. Klub po spadku do drugiej ligi nie może sobie pozwolić na utrzymanie Polaka. Na kolejne doniesienia w sprawie piłkarza pozostaje poczekać.

Damian Kądzior spędził poprzedni sezon na wypożyczeniu w tureckim Alanyasporze. W ciągu osiemnastu spotkań zdołał zanotować dwie asysty. Umowa Polaka z Eibar obowiązuje do 30 czerwca 2023 roku. Transfermarkt.de wycenia 29-latka na 1,7 mln euro.

Źródło: WP Sportowe Fakty (Piotr Koźmiński)

Zbigniew Boniek o Polsce na EURO. „Wygralibyśmy 3:1 i mielibyśmy autostradę do 1/8 finału”

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek ocenił postawę reprezentacji Polski na EURO 2020. Działacz w rozmowie z tygodnikiem Piłka Nożna wypowiedział się m.in. na temat Grzegorza Krychowiaka.

Czerwona kartka pokrzyżowała plany biało-czerwonych

Reprezentacja Polski odpadła z tegorocznych mistrzostw Europy na etapie fazy grupowej. Według Zbigniewa Bońka Polacy wyszliby bezpiecznie z grupy, gdyby nie głupi faul Grzegorza Krychowiaka. Przypomnijmy, iż pomocnik Lokomotiwu Moskwa obejrzał w pierwszym meczu EURO 2020 dwie żółte kartki, przez co musiał opuścić plac gry.

– Gdyby Grzesiek Krychowiak nie dostał idiotycznej czerwonej kartki, wygralibyśmy 3:1 i mielibyśmy autostradę do 1/8 finału – ocenił Boniek w rozmowie z tygodnikiem Piłka Nożna.

„Brakowało zawodnika, który łączy obronę z atakiem”

Prezes PZPN zaznaczył jednak, że to nie on decyduje o powołaniach do reprezentacji. Boniek wie, że Krychowiak zagrał fatalny turniej. 65-latek twierdzi, że Polacy nie mieli pomocnika pasującego do koncepcji Paulo Sousy.

– Ja do reprezentacji zawodników nie powołuję, ani nie odwołuję. Natomiast sam Grzesiek zdaje sobie sprawę z tego, że na turnieju nie był w najwyższej formie. W koncepcji Sousy pomocnicy muszą grę przyspieszać. Problemem reprezentacji na Euro było także to, że nie mieliśmy numeru sześć, zawodnika, który łączy obronę z atakiem – dodał.

Ogólna ocena reprezentacji

– Podniecamy się grą polskich zawodników w ligach zagranicznych, ten w podstawie, tamten z asystą, ale prawie nikt tych meczów nie ogląda. Na Euro wyszły nasze braki. Na tym poziomie musisz być piłkarzem kompletnym – ocenił.

Zbigniew Boniek nadal wierzy w projekt Paulo Sousy. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zauważył jednak, że w kadrze biało-czerwonych pozostaje wiele do poprawy.

– Gdy nasi piłkarze są pod presją przeciwnika, gdy nie ma przestrzeni, piłka zaczyna ich nagle parzyć. Boją się odpowiedzialności. Drużyna pod wodzą Paulo może grać lepiej. Doprawdy życzyłbym sobie, aby w Ekstraklasie pracowało dziesięciu Sousów – zakończył.

Źródło: Piłka Nożna

Wkurzony Kasper Hjulmand zabrał głos po spotkaniu. „Porażka w ten sposób jest bardzo bolesna”

Reprezentacja Danii odpadła z turnieju EURO 2020 na etapie półfinału. Selekcjoner Kasper Hjulmand zabrał głos po przegranym spotkaniu z Anglikami. Według szkoleniowca nie powinno być rzutu karnego dla Synów Albionu.

Podstawowy czas gry meczu Anglia – Dania zakończył się remisem 1:1. Gospodarze wyszli na prowadzenie w dogrywce po kontrowersyjnym rzucie karnym.

Wideo z sytuacją, po której podyktowano jedenastkę poniżej:

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1412886447204356097

Poirytowanie selekcjonera

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Anglików. Kasper Hjulmand po spotkaniu nie krył swojego poirytowania. Według niego nie powinno być rzutu karnego dla gospodarzy.

– To był karny, który nie powinien być karnym. To jest coś, co mnie teraz denerwuje. Jesteśmy bardzo rozczarowani – stwierdził Duńczyk.

Przeszkodziła piłka?

Według selekcjonera Duńczyków spore zamieszanie w tej akcji zrobiła druga piłka leżąca na boisku. Ekspert TVP Sport od spraw sędziowskich wytłumaczył tę sytuację w studiu po wczorajszym meczu.

– Nie można przejść obojętnie obok drugiej piłki na boisku, która ma tak duży wpływ na grę. Wiem, że to teraz dziwnie brzmi, ale tak to w tej chwili czuję. Jedną rzeczą jest przegrać mecz, to się zdarza, ale porażka w ten sposób jest bardzo bolesna, bo ci chłopcy dużo walczyli. W gorzki sposób opuszczamy turniej – podsumował Hjulmand.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1412895724174516225

Zobacz również: Kasper Schmeichel miał utrudnione zadanie przy obronie rzutu karnego. Świecono mu laserem po oczach [WIDEO]

Źródło: WP Sportowe Fakty, TVP Sport

Kasper Schmeichel miał utrudnione zadanie przy obronie rzutu karnego. Świecono mu laserem po oczach [WIDEO]

Reprezentacja Danii przegrała z Anglią w półfinale EURO 2020. Podstawowy czas gry zakończył się remisem 1:1, jednak Synowie Albionu dopięli swego w dogrywce. Harry Kane strzelił bramkę na 2:1 z rzutu karnego. Opublikowano jednak wideo, w którym widać, że Schmeichel miał pewne przeszkody… Podczas jedenastki świecono mu laserem w oczy.

Arbiter półfinałowego starcia Anglików z Duńczykami podyktował gospodarzom wątpliwy rzut karny. Wielu ekspertów po spotkaniu stwierdziło, że tego rzutu karnego nie powinno być. Ich zdaniem Raheem Sterling symulował. Ostatecznie Synowie Albionu otrzymali jedenastkę.

Laserami po oczach

Do wykonania karnego podszedł Harry Kane. Naprzeciwko Anglika stanął Kasper Schmeichel. Duńczyk pierw obronił strzał snajpera Tottenhamu, jednak nie miał szans z jego dobitką. Po meczu okazało się, że 34-letni golkiper miał pewne przeszkody przed swoją interwencją. Na poniższym wideo widać, jak kibice świecili mu laserem po oczach.

Obecny w pomeczowym studiu były piłkarz Liverpoolu, Stan Collymore mocno wypowiedział się na temat zachowania kibica. Ekspert uważa, że osoba świecąca laserowym piórem po oczach Schmeichela powinna otrzymać dożywotni zakaz stadionowy.

Źródło: Twitter

Co z przyszłością Kamila Grosickiego? Skrzydłowy może wrócić do Turcji

Według tureckich mediów Kamil Grosicki może zasilić Goztepe SK. Polski skrzydłowy dołączyłby do 10. drużyny Super Lig jako wolny agent. Dla „Grosika” byłby to drugi turecki klub w karierze.

Co z przyszłością „Grosika”?

Kilka tygodni temu West Bromwich Albion poinformował, że nie wiąże przyszłości z Kamilem Grosickim, któremu wraz z końcem sezonu wygasła umowa. Piłkarz został wolnym zawodnikiem, przez co może sobie szukać nowego pracodawcy.

– Kamil ma bardzo dużo ofert. Jest w tej chwili wolnym zawodnikiem i musi wszystko przeanalizować. Na dziś Kamil nie żałuje pozostania w Anglii do końca kontraktu mimo tego, że nie znalazł się w składzie na Euro – mówił Daniel Kaniewski, który reprezentuje Kamila Grosickiego.

Zainteresowanie Goztepe

Według „Yeni Asir” 33-latek ma ofertę z Goztepe SK. Wspomniana drużyna zajęła 10. miejsce w poprzednim sezonie tureckiej Super Ligi.

Tureckie media donoszą, iż menadżer „Grosika” rozmawiał już z prezesem klubu. Wkrótce mają przedstawić ofertę kontraktu dla doświadczonego skrzydłowego.

Byłby to drugi turecki klub w jego karierze

Przypomnijmy, że Kamil Grosicki już kiedyś grał w lidze tureckiej. W latach 2011-2014 reprezentował barwy Sivasporu. W ciągu 84 spotkań strzelił 13 goli i zaliczył 19 asyst.

Źródło: Yeni Asir, Sport.pl

Enrique o rzucie karnym Moraty. „Miał problem z przywodzicielem, ale chciał strzelać”

Reprezentacja Hiszpanii odpadła z EURO 2020 na etapie półfinałów. Włosi okazali się lepsi od La Roja dopiero w serii rzutów karnych. Swoją jedenastkę zmarnował Alvaro Morata, którego po spotkaniu bronił Luis Enrique.

Sam zdecydował

Selekcjoner Hiszpanii zdradził po meczu, iż napastnik Juventusu sam chciał podejść do jedenastki. Pomimo dokuczającego urazu zdecydował się na uczestnictwo w serii jedenastek. Ostatecznie Morata chybił. Luis Enrique wypowiedział się na temat 28-latka niedługo po spotkaniu.

– Alvaro miał problem z przywodzicielem, ale chciał strzelać karnego. Musiał znosić bardzo trudne rzeczy na tych mistrzostwach Europy. Prezentował bardzo wysoki poziom – podsumował szkoleniowiec La Roja.

Słowa od Moraty

Podczas całego turnieju Alvaro Morata zmagał się z ogromną krytyką. Obrażano go, a nawet grożono. Piłkarz zdecydował się jednak na podsumowanie turnieju w swoich mediach społecznościowych. Napastnik Juve jest dumny, że mógł być częścią tej reprezentacji.

– Ta grupa zasłużyła na więcej, dużo więcej. Jak cała Hiszpania. To było również moje i nasze marzenie. Mogę tylko powiedzieć, że jestem dumny z bycia częścią tego zespołu. Tym, którzy w nas wierzyli, dziękuję. Piłka nożna może być czasami bardzo trudna. Niech żyje Hiszpania! – napisał po meczu z Włochami.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Luis Enrique rozpływa się nad talentem Pedriego. „Nawet Iniesta nie grał tak dobrze”

Reprezentacja Hiszpanii odpadła w półfinale EURO 2020 po serii rzutów karnych z Włochami. Jednym z najlepszych zawodników tego spotkania był Pedri. Według Luisa Enrique nawet Iniesta nie grał tak dobrze jak 18-latek.

Zauważono jego talent

Jeszcze niedawno niewielu kojarzyło postać Pedriego. Młody piłkarz po przenosinach z UD Las Palmas do FC Barcelony zwrócił na siebie większą uwagę. Jego dobrą postawę na hiszpańskich zauważył Luis Enrique.

Selekcjoner La Roja postawił we wszystkich spotkaniach EURO 2020 na utalentowanego nastolatka. Piłkarza FC Barcelony zmieniono tylko raz — w końcówce dogrywki przeciwko Szwajcarii.

Porównany do wielkiego piłkarza

Jeden z fanów Pedriego przytoczył na Twitterze statystyki piłkarza z meczu z Włochami. 18-latek zanotował m.in. 97% celnych podań. Według Luisa Enrique nawet Andres Iniesta nie grał tak dobrze jak on.

– Czy widzieliście kiedyś taki turniej, jak ten w wykonaniu Pedriego? Nigdy nie widziałem 18-letniego dzieciaka, który grałby jak on na wielkim turnieju, nawet Andresa Iniesty. To szalone – przyznał po spotkaniu selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

Czy zostanie w Katalonii?

Umowa utalentowanego 18-latka z FC Barceloną obowiązuje do czerwca 2022 roku. Portal transfermarkt.de wycenia hiszpańskiego pomocnika na 70 mln euro.

Źródło: Goal.com, Meczyki.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.