NEWSY I WIDEO

Kto jest najważniejszym piłkarzem w PSG? Nicolas Anelka: „Messi musi go szanować”

Skład PSG na papierze wygląda kosmicznie. W rzeczywistości jednak ciężko utrzymać taką plejadę gwiazd w dobrej atmosferze. Nicolas Anelka w rozmowie z „Le Parisien” nieco wypowiedział się w temacie paryskiego zespołu.

Obecnie Paris Saint-Germain może pochwalić się prawdopodobnie najlepszym składem w Europie. Trudno jednak powiedzieć, aby gwiazdy wicemistrzów Ligue 1 przenosiły to na murawę.

Mbappe ważniejszy niż Messi?

Latem do stolicy Francji trafił Leo Messi z FC Barcelony. Wydawało się, że Argentyńczyk z miejsca stanie się liderem PSG, lecz tak się nie stało. Obecnie najjaśniejszą postacią w ataku paryżan jest Kylian Mbappe, co odnotował także Anelka.

– Mbappe musi poprowadzić atak, ponieważ jest numerem jeden. Messi był w Barcelonie, ale teraz ma służyć Mbappe – stwierdził były piłkarz. 

– Mbappe jest w klubie od pięciu lat i Messi musi go szanować. Jest fenomenalnym graczem pod względem szybkości. Nie ma nikogo lepszego na świecie. Jeśli Paryż chce mieć najlepszy zespół, muszą zrobić wszystko, aby go zatrzymać – Komplementował swojego rodaka.

Anelka uważa także, że gdyby Mbappe występował w La Liga lub Premier League – zdobyłby Złotą Piłkę. I to już jakiś czas temu.

– Gdyby Kylian był w Anglii lub Hiszpanii przez ostatnie trzy lata, już zdobyłby Złotą Piłkę – stwierdził.

Najlepszy piłkarz z jakim kiedykolwiek pracował Sousa? Portugalczyk nie ma wątpliwości

Paulo Sousa w swojej karierze trenerskiej, zanim objął stery reprezentacji Polski, prowadził także kilka klubów. Portugalczyk miał do czynienia z wieloma piłkarzami o różnych umiejętnościach. 51-latek nie ukrywa jednak, że największa gwiazda, z jaką przyszło mu pracować, to Robert Lewandowski.

Sousa od stycznia prowadzi reprezentację Polski. W swoim CV ma także przygody we Fiorentinie, Leicester City, Bordeaux czy Swansea City. W nich spotkał wielu piłkarzy, z których każdy miał inne umiejętności.

Z najlepszym pracuje teraz

Kto jednak zdaniem Portugalczyka był najlepszy z nich wszystkich? Okazuje się, że pracuje z nim dopiero teraz. Selekcjoner uważa, że Robert Lewandowski to piłkarz zupełnie inny od jego byłych podopiecznych.

– Jest inny niż pozostali, ale tak… Robert ciągle się rozwija. Dlaczego jest w miejscu, w którym jest? Bo ciągle zadaje pytania. Kiedy przygotowujesz mecz pod względem taktyki czy strategii, on zawsze pyta, bo myśli o piłce, myśli o niej z perspektywy wygrywania. Chce zrozumieć wiele kwestii. A to sprawia, że przy nim rośniemy i jesteśmy przygotowani na wiele spraw – przyznał 51-latek w programie „Po gwiazdku”.

– Patrząc na to z tej strony, uwzględniając wszystko, taki jest Robert. Co więcej, w reprezentacji Polski pracuje cztery, pięć razy ciężej niż w Bayernie. Także fizycznie – zaznaczył.

Bogatsza od kariery trenerskiej Sousy wydaje się być jego przygoda, jako piłkarza. W przeszłości miał okazję występować między innymi dla Benfiki, Sportingu, Juventusu, Interu czy Borussii Dortmund. W tych klubach także spotkał wielkie piłkarskie osobistości.

– Najbardziej kompletnym zawodnikiem, przeciwko któremu grałem, był Zinedine Zidane. Zawsze to powtarzam. Technicznie najlepszy był za to Roberto Baggio, był niesamowity – przyznał Sousa.

– W tamtym czasie miałem też okazję spotkać Gianlukę Vialliego, który był wtedy napastnikiem nowoczesnym. Tak jak Robert strzelał lewą nogą, prawą, uderzał głową, był bardzo wymagający taktycznie, bardzo dobrze rozumiał przestrzeń, pracował także na swój zespół bez piłki. I Robert jest dziś na tym poziomie – podsumował.

Specjalna promocja! Bukmacher oferuje pieniądze za KAŻDEGO gola w meczu PSG – Manchester City

Przed nami bardzo ważny mecz w piłkarskiej Lidze Mistrzów. PSG podejmie na własnym obiekcie Manchester City, które jest świeżo po zwycięstwie nad Chelsea. Jakim wynikiem zakończy się to spotkanie? Dla nas przede wszystkim znaczenie ma liczba bramek w tym spotkaniu. A wszystko za sprawą specjalnej promocji bukmachera.

Leo Messi kontra Pep Guardiola. Przez pewien okres mieliśmy nadzieję, że ta dwójka ponownie rozpocznie współpracę w Manchesterze City, ale los chciał inaczej. Dzisiaj dawni znajomi z Barcelony staną w szranki o punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Występ Argentyńczyka nie jest w 100% oczywiście potwierdzony, ale możemy się spodziewać, że na tak ważne spotkanie 34-latek wyjdzie w podstawowym składzie. To zwiększa z pewnością nasze szanse na otrzymanie bonusu. Bukmacher Superbet oferuje bowiem 50 zł za każdego gola w tym spotkaniu. Jeśli zatem końcowy wynik zakręci się w okolicach 2:3, to gracz otrzyma 250 zł.

Jakie są warunki tej promocji? 

  • Należy zarejestrować się z tego LINKA
  • Dokonać wpłaty 50 zł
  • Obstawić pojedynczy zakład (SOLO) na mecz PSG – Manchester City ze standardowej oferty bukmachera, z minimalnym kursem 1.60.
  • Niezależnie czy kupon wejdzie, czy też nie, gracz otrzyma w formie bonusu 50 zł za każdego gola w tym spotkaniu. Jeśli padnie ich np. pięć, to wówczas na konto bonusowe gracza zostanie przelana kwota 250 zł.

Oferta przeznaczona dla nowych graczy, którzy zarejestrowali konto na Superbet z powyższego linka w dniu 28.09 (do godziny 21:00). Więcej informacji o promocji. 

Przełom w historii piłki nożnej! Pierwszy raz w historii kobieta prowadzi męską drużynę w europejskiej ekstraklasie

Do wielkiego momentu w piłce nożnej doszło na Wyspach Owczych. W tamtejszej ekstraklasie Helen Lorraine Nkwocha, jako pierwsza kobieta w historii poprowadziła męski zespół na pierwszoligowym szczeblu rozgrywkowym.

Często słyszy się o mężczyznach trenujących żeńskie drużyny. Czy to w piłce nożnej, czy to w siatkówce lub innych sportach. Zdecydowanie rzadziej jednak takie sytuacje mają się w odwrotnych kierunkach. Przełomu w tej sprawie dokonała jednak Brytyjka, Helen Lorraine Nkwocha.

Sromotna porażka…

Do tej pory pani szkoleniowiec zbierała doświadczenie, trenując głównie młodzieżowe zespoły, zarówno męskie, jak i żeńskie. Aktywnie uczestniczyła także w tworzeniu programów szkoleniowych i analizach meczów. Ostatnio miała jednak okazję poprowadzić profesjonalną drużynę w europejskich, pierwszoligowych rozgrywkach.

Nkwocha objęła bowiem TB Tvøroyri, zespół z Wysp Owczych, który… nie radzi sobie niestety najlepiej. W 21 meczach rozegranych w tym sezonie klub zdobył zaledwie trzy punkty. W swoim pierwszym spotkaniu z nową trenerką podejmowali HB Torshavn. Rywale rozgromili słabeusza aż 6-1. Co ciekawe jednego gola zdobył w tym meczu Michał Przybylski.

…przełomowy krok

Choć przygoda z Tvøroyri nie będzie zapewne szczególnie udana, to Nkwocha i tak może być z siebie dumna. Jako pierwsza kobieta w historii poprowadziła bowiem męski zespół w pierwszoligowych rozgrywkach europejskich.

Wcześniej taka sytuacja miała miejsce w Azji. W Hongkongu męską drużynę prowadziła Chan Yuen-Ting.

We Francji miał miejsce podobny precedens. Helena Costa prowadziła Clermont Foot, lecz miało to miejsce w Ligue 2. Portugalkę po zgrzytach z zarządem zastąpiła inna kobieta, tym razem Corinne Diacre. Trenerka rozstała się z klubem po trzech sezonach, obejmując reprezentację Francji kobiet.

Światełko nadziei dla FC Barcelony. Dubajska firma gotowa spłacić długi klubu!

To będzie wielki zwrot w historii FC Barcelony? Pewna dubajska firma jest gotowa spłacić dług Blaugrany! O szczegółach poinformowano w programi „El Curubito” na antenie stacji „8tv”. 

FC Barcelona ma poważne kłopoty finansowe. Hiszpański klub zmaga się z potężnym długiem i funkcjonuje na krawędzi. Problemy przełożyły się na kadrę, która w tym momencie jest zdecydowanie słabsza, niż jeszcze kilka lat temu. To z kolei przekłada się na sytuację w tabeli La Liga. Barca, jak na razie radzi sobie bardzo przeciętnie i zajmuje dopiero 6. miejsce.

Bajeczna oferta

W programie „El Curubito” podano informację, która może napawać kibiców Blaugrany optymizmem. Według doniesień dziennikarzy na horyzoncie pojawiła się dubajska firma, gotowa pokryć wszelkie długi klubu. Łącznie chcą przelać do kasy Katalończyków 1,5 miliarda euro. Dzięki takiej kwocie natychmiast udałoby się uregulować wszelkie dotychczasowe zaległości.

Warto przy tym dodać, że dawniej na Camp Nou wpływały podobne oferty. Ta jest jednak wyjątkowo korzystna. Barcelona nie musiałaby bowiem spłacać kredytu przez kolejne dwa lata. Dodatkowo, jeśli zaszłaby taka potrzeba, okres ten można wydłużyć do 12 lat!

Czy Laporta zgodzi się na propozycję z Dubaju? Czas pokaże. Na pewno jednak taka informacja daje kibicom nadzieję na lepsze jutro.

Pochettino skomentował plotki o sprzeczce Mbappe i Neymara. „Takie rzeczy się zdarzają”

Paris Saint-Germain ma jedną z najlepszych kadr na całym świecie. Wiele gwiazd w jednej drużynie może jednak przysporzyć problemów. Mauricio Pochettino odniósł się do plotek o sprzeczce Kyliana Mbappe i Neymara.

Iskrzy w Paryżu

Sezon 2021/22 dopiero się zaczął, a w PSG były już minimum dwa spięcia w drużynie. Pierwszy był Leo Messi, który po zmianie w ligowym meczu był wściekły na decyzję trenera i nie podał mu ręki. Później kamery wyłapały reakcję byłego piłkarza Barcelony na gola zdobytego przez PSG. Argentyńczyk niezbyt cieszył się ze zwycięskiego gola paryżan.

Oliwy do ognia dolał Kylian Mbappe. Piłkarz zszedł z boiska w końcówce meczu z Montpellier. Francuz usiadł na ławce, gdy po chwili piłkę do siatki rywali wpakował Julian Draxler. Kamery wychwyciły reakcję Mbappe na tego gola. Snajper PSG skrytykował Neymara, mówiąc, że mu nie podaje.

Komentarz Mbappe

Mauricio Pochettino postanowił skomentować rzekomy konflikt Kyliana Mbappe z Brazylijczykiem. Argentyńczyk uważa, że to naturalna rzecz w futbolu. Szkoleniowiec Paris Saint-Germain dodał, że porozmawiał z zawodnikami i wszystko jest w porządku, co widać na zdjęciach z treningu.

– To fantastyczni goście. Takie rzeczy się zdarzają. Między najlepszymi piłkarzami ciągle coś się dzieje. Spotkałem się indywidualnie z każdym z nich, rozmawiali też ze sobą. Są zdjęcia z treningu, na których widać, że dobrze się bawią – wyjaśnił Mauricio Pochettino.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Lukas Podolski odpowiedział na krytykę kibiców. „Szukanie sensacji, pisanie bzdur”

Niedawno do mediów wyciekła informacja, iż Lukas Podolski znalazł kolejne zajęcie w niemieckiej telewizji. Były mistrz świata oprócz oceniania uczestników Mam Talent w jury, zostanie również ekspertem telewizji RTL podczas meczów europejskich pucharów. Podolski w rozmowie z WP Sportowe Fakty odniósł się do zarzutów, według których nie będzie miał czasu na grę w piłkę.

Słaby początek byłego mistrza świata

Lukas Podolski dołączył do Górnika Zabrze latem 2021 roku. Ten transfer to absolutny hit Ekstraklasy. Na razie jednak nie wszystko idzie po myśli działaczy śląskiego klubu. „Poldi” zagrał w pięciu spotkaniach, w których nie zanotował ani jednego trafienia, ani asysty. Do tego podczas jednej z wizyt w Niemczech zaraził się koronawirusem. Sama przedsezonowa forma byłego mistrza świata pozostawiała wiele do życzenia.

Krytyka związana z zajęciami Podolskiego

Teraz piłkarz mierzy się z komentarzami opinii publicznej, że ma zbyt dużo obowiązków. Łączenie gry w piłkę z ocenianiem uczestników niemieckiego Mam Talent oraz byciem ekspertem telewizji RTL podczas meczów Ligi Mistrzów i Ligi Europy wzbudza wiele niepewności w polskich kibicach.

– Szukanie sensacji, pisanie bzdur. Ale wyjaśnię: to żaden nowy kontrakt. To umowa z RTL, która została uzgodniona i podpisana wcześniej. Zanim przyszedłem do Górnika. Wiedział o niej i Górnik, i każdy inny klub, z którym negocjowałem – wyjaśnił Lukas Podolski w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.

– Miałem i mam propozycje występów w polskich programach, studio Ligi Mistrzów i kilka innych. Podróż do Warszawy, samochodem, zajmie tam i z powrotem wiele godzin. To przecież szybciej dolecę samolotem do Niemiec, bo to godzina w jedną stronę. Studio, samolot w drugą stronę i jestem – wytłumaczył.

– Czasowo to naprawdę wyjdzie podobnie. I naprawdę to dla kogoś stanowi jakiś problem?! Skończmy już ten temat, bo to staje się nudne. Jednym się może to podobać, innym nie. Mogę z tym żyć – podsumował.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Samir Nasri zdradza sekrety z przeszłości. Trener Sampaoli krył go przed klubem, pozwalał mu imprezować i pić

Samir Nasri niedawno ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Francuz w rozmowie z Le Journal du Dimanche zdradził kilka informacji na temat jego relacji z byłym trenerem Sevilli, Jorge Sampaolim.

Nasri ogłosił koniec swojej kariery w niedzielę 26 września na łamach Le Journal du Dimanche. Francuz zdradził, że na jego decyzję wpłynęło zawieszenie od UEFY z 2018 roku.

Wykluczony

Przypomnijmy, że Samir Nasri został zawieszony na 6, a później na 18 miesięcy za przyjęcie zbyt dużej liczby kroplówek. Tym samym złamał przepisy Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), według której dozwolona dawka to 50 ml na sześć godzin.

– To był tylko zastrzyk witamin, bo byłem chory. To było bardzo niesprawiedliwe. Nigdy nie zażywałem żadnych narkotyków czy dopingu – komentował wówczas Francuz.

Anegdotka z przeszłości

Koniec kariery spowodował, że Samir Nasri postanowił podzielić się swoimi sekretami z dziennikarzami Le Journal du Dimanche. Francuz podczas pobytu w Sevilli (sezon 2016/17) mógł liczyć na taryfę ulgową od Jorge Sampaoliego.

– Sampaoli kochał mnie tak bardzo, że powiedział mi: 'Przyjdź do nas, możesz pić, chodzić do klubów i robić co chcesz, a ja będę krył Cię przed klubem. Proszę tylko, żebyś grał dobrze w weekend’. Kiedy chciałem zobaczyć się z rodziną, to powiedział mi, że zaopiekuje się psem – wspomniał Samir Nasri.

Zawrotna kariera

Samir Nasri w swojej karierze zahaczył o wiele poważnych klubów. Przygodę z futbolem zaczął w Marsylii, później przeniósł się do Arsenalu. Po trzech latach zmienił otoczenie i dołączył do Manchesteru City, by później odejść na wypożyczenie do Sevilli. Później piłkarz zaliczał regularny „zjazd”.

Po Manchesterze City zaliczył takie kluby jak Antalyaspor, West Ham United i Anderlecht. Między pobytem w Turcji, a Londynie musiał odbębnić dyskwalifikację za wspomniane wcześniej kroplówki.

Francuz wystąpił łącznie w 522 spotkaniach, w których zanotował 73 trafienia i 93 asysty. Dodatkowo 41-krotnie zagrał w barwach reprezentacji Francji, notując przy tym 5 asyst.

Źródło: Sport.pl, Transfermarkt.de

Matty Cash zabrał głos! „Śledzę losy Polski od lat, oglądałem wiele meczów z jej udziałem”

Matty Cash był gościem poniedziałkowego wydania programu „Jej Wysokość Premier League” na antenie „Canal + Sport”. Piłkarz Aston Villi wypowiedział się nt. gry dla reprezentacji Polski.

Ostatnie dni były przesiąknięte dyskusjami nt. powołania do reprezentacji Polski Matty’ego Casha. Polska ponownie się podzieliła na zwolenników i przeciwników tego pomysłu. Dyskusji nie wywołuje przydatność Casha dla zespołu Paulo Sousy, gdyż 24-latek mógłby niemal z marszu stać się piłkarzem wyjściowego składu i załatwić problem na prawym wahadle. Zdania są dużo bardziej podzielone w kwestii tego, czy urodzony w Anglii Matty Cash powinien w ogóle móc występować w biało-czerwonych barwach. Przypomnijmy, że matka piłkarza jest Polką.

Komentarz Casha!

W końcu głos w całej dyskusji zabrał sam zainteresowany. We wczorajszym magazynie „Jej Wysokość Premier League” Matty Cash przyznał, że myśli o grze w reprezentacji Polski. Zdradził także, że rozpoczął pracę nad otrzymaniem polskiego paszportu.

– To prawda, staram się o polski paszport i obywatelstwo. Proces trwa. Mam nadzieję, że dobiegnie końca tak szybko, jak to możliwe. Nie wiem, ile to potrwa. Słyszałem, że miesiąc, może dwa – ujawnił Matty Cash na antenie „Canal + Sport”.

Śledzę losy Polski od lat, oglądałem wiele meczów z jej udziałem. Od dawna wiedziałem, że potencjalnie mogę reprezentować Polskę. Jednym z moich ulubionych piłkarzy jest Robert Lewandowski. Ostatnio oglądałem mecz Polski z Anglią – dodał.

– Czy miałem kontakt z Paulo Sousą? Rozmawiał z nim mój agent, ale nie mogę na razie nic więcej powiedzieć. To selekcjoner zdecyduje, czy w ogóle otrzymam szansę występu w reprezentacji Polski – powiedział 24-latek.

Nigdy nie dostałem powołania do reprezentacji Anglii. Nigdy nie było żadnej rozmowy. Jeśli otrzymam paszport, możemy rozmawiać – zaznaczył.

Jedną z przeszkód w drodze do reprezentacji Polski może być brak znajomości języka polskiego. Co prawda matka Casha jest Polką i mówi po polsku, jednak sam piłkarz potrafi powiedzieć tylko „dzień dobry”.

– Moja mama płynnie mówi po polsku. Ja nie mówię po polsku. Właściwie tylko „dzień dobry” – powiedział Matty Cash.

Kulesza skomentował zamieszanie związane z Cashem. „PZPN nie ingeruje w proces przyznania obywatelstwa”

Cezary Kulesza wypowiedział się w rozmowie z portalem Meczyki.pl na temat opcji Matty’ego Casha w reprezentacji Polski. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej nie zamierza ignorować w działania polityków ws. jego paszportu, a decyzja o grze 24-letniego obrońcy dla kadry biało-czerwonych będzie należała do selekcjonera.

Czy Polska zyska nowego reprezentanta?

Angielska prasa w ostatnich tygodniach podgrzała emocje wśród polskich kibiców. Daily Mail wywołało temat ewentualnego powołania Matty’ego Casha do reprezentacji Polski. 24-letni obrońca Aston Villi ma polskie korzenie, dzięki czemu może ubiegać się o obywatelstwo.

Komentarz prezesa PZPN

Głos w sprawie Casha zabrali już m.in. dziennikarze i były prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Większość opinii jest nieprzychylna pomysłowi „zwerbowania” Anglika do reprezentacji Polski. Swoje zdanie na ten temat przedstawił również Cezary Kulesza. Obecny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej opowiedział o swoich odczuciach Tomaszowi Włodarczykowi z portalu Meczyki.pl

– PZPN nie ingeruje w proces przyznania obywatelstwa. Za wybór najlepszych zawodników spośród tych posiadających polskie obywatelstwo odpowiada selekcjoner reprezentacji. Nie do mnie należy rozstrzygnięcie, komu to obywatelstwo przysługuje – zaznaczył prezes PZPN.

– Jeśli odpowiednie organy państwowe uznają, że są podstawy do przyznania polskiego obywatelstwa obcokrajowcowi, to selekcjoner będzie miał szersze pole manewru, a my powinniśmy się tylko cieszyć – zakończył Kulesza.

Zobacz również: Mejweni zabrali głos ws. powołania dla Matty’ego Casha. „Gdyby chciał, to już by 4 razy odwiedził Polskę”

Źródło: Meczyki.pl

Rewolucja w świecie sportu! Gerard Pique zorganizuje mistrzostwa świata w… podbijaniu balona

Nadchodzi prawdziwa rewolucja w świecie sportu. Gerard Pique planuje zorganizować mistrzostwa świata w podbijaniu balona. A wszystko zapoczątkował jeden niewinny film na TikToku…

Gerard Pique jest znany ze swoich nieszablonowych pomysłów. Tym razem Hiszpan zdecydował się na organizację turnieju w odbijaniu balona, by ten nie spadł na ziemię przez jak najdłuższy czas. Mistrzostwa świata Pique zorganizuje ze znanym streamerem Ibaiem Llanosem.

Pomysł na całe przedsięwzięcie został zaczerpnięty z jednego z TikToków, jakie Gerard Pique zobaczył w ostatnim czasie. Na filmie widać, jak dwie osoby starają się, by balon nie upadł na ziemię. W rozgrywkach „Balloon World Cup” organizowanych przez Ibaia Llanosa i Gerarda Pique ma wziąć udział 16 reprezentacji z różnych krajów, choć liczba uczestników może wzrosnąć do 32. Zawody mają obyć się już 14 października tego roku w Barcelonie. Na turniej zaproszenie otrzymali już m.in. Ivan Rakitić oraz Ronaldinho.

A wszystko rozpoczęło się od tego filmu…

Jeśli chcecie zapisać się do turnieju, wystarczy, że klikniecie TUTAJ.

źródło: transfery.info, weszlo.com

Ostre spięcie Boruca z dziennikarzem. Poszło o… wyjazd do Grecji. „Ty się poć pod serduszka”

Artur Boruc urządził sobie ostatnio weekendowy wypad do Grecji. Zachowanie bramkarza Legii Warszawa nie spodobało się Piotrowi Wołosikowi, dziennikarzowi „Przeglądu Sportowemu”. Obaj panowie starli się ze sobą na Twitterze.

Legia Warszawa w sobotę przegrała na własnym stadionie z Rakowem Częstochowa (2-3). W tym meczu nie zagrał Artur Boruc, który zmagał się z urazem pleców. Jego miejsce między słupkami stołecznego zespołu zajął Cezary Miszta.

Niesmaku do porażki dodał fakt, że Boruc w sobotę był w Grecji. Żona bramkarza dodała w mediach społecznościowych zdjęcie z Mykonos. To nie spodobało się kibicom Legii oraz… Piotrowi Wołosikowi.

„Pajacu”

Dziennikarz dał upust swojemu niezadowoleniu na Twitterze. Zamieścił na nim wpis, uderzający w Boruca.

– Kontuzjowany Artur Boruc w trakcie sezonu leci sobie do Grecji, w perspektywie mecz Ligi Europy itd. Albo w Grecji wybitnych specjalistów od dolegliwości pleców mają albo Legia ma tak liberalne podejście, że pracownicy mogą ucinać sobie wczasy, kiedy chcą – napisał Wołosik. 

Po 20 godzinach odpowiedział mu bramkarz Legii.

– Sprawdź wcześniej swoje info i dopiero coś pisz… kwintesencja polskiego dziennikarstwa sportowego. Albo mówi to samo albo wymyśla na poczekaniu… – odpisał Boruc. 

Na tym jednak się nie skończyło. Wołosik zarzucił Borucowi, że ten czekał prawie dobę, aby wymyślić odpowiedź, a mimo to niczego nie wyjaśnił. Wtedy też nerwy puściły 41-latkowi.

– Życie by mi wystygło pajacu. Ty się poć pod serduszka – skwitował bramkarz.

Mejweni zabrali głos ws. powołania dla Matty’ego Casha. „Gdyby chciał, to już by 4 razy odwiedził Polskę”

W Polsce wciąż nie kończą się dyskusje na temat Matty’ego Casha i jego potencjalnego powołania do reprezentacji Polski. Swoje „trzy grosze” dołożyli dziś eksperci „Kanału Sportowego” w programie „Moc Futbolu”.

Matty Cash w reprezentacji Polski?

W ostatnich dniach w mediach pojawiła się informacja, że obrońca Aston Villi, Matty Cash, jest zainteresowany grą w reprezentacji Polski. 24-latek urodził się w Anglii i do tej pory nie było za wiele słychać o jego powiązaniach z Polską. Jak się jednak okazuje, matka Matty’ego jest Polką, przez co piłkarz nie powinien mieć problemu z otrzymaniem polskiego paszportu.

Podzielone opinie

Zdania wśród polskich kibiców oraz ekspertów są jak zwykle podzielone i utworzyły się dwa główne obozy. Pierwszy z nich tworzą zwolennicy powołania 24-letniego obrońcy do reprezentacji Polski, głównie ze względu na wysokie umiejętności piłkarskie. Z kolei po drugiej stronie barykady stoją przeciwnicy Matty’ego Casha, którzy mówią, że bohater wszystkich ostatnich dyskusji pomyślał o grze w biało-czerwonych barwach dopiero, jak zdał sobie sprawę, że nie ma on większych szans na grę w reprezentacji Anglii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zbigniew Boniek o powołaniu Matty’ego Casha: „To jest wyłącznie gra menadżerska”

Eksperci są przeciwni

Na ten temat wypowiedzieli się także eksperci „Kanału Sportowego” w poniedziałkowym wydaniu programu „Moc Futbolu”. Dziennikarze z Mateuszem Borkiem i Tomaszem Smokowskim na czele są przeciwni powołaniu Matty’ego Casha.

– Chcesz znać 5 powodów, dla których on [Matty Cash – przyp. red.] chce grać w reprezentacji Polski? Są to Walker, Alexander-Arnold, Wan-Bissaka, Trippier i Reece James. Gdyby był wyżej w tym rankingu, byłby dziś reprezentantem Anglii. Jesteśmy reprezentacją narodową, a nie klubem. Szanujmy się – skomentował Tomasz Smokowski.

– Tu jest jeszcze jeden problem – dziś chłopak nie ma polskiego paszportu. To nie jest tak, że on dziś sobie przypomniał, że ma w szufladzie polski paszport. […] Co od 2019 roku zrobił ws. reprezentacji Polski Matty Cash? Myśląc poważnie o reprezentacji Polski, mógł on pewne rzeczy załatwić. Mi się wydaje, że on po prostu się spotkał, pogadał, może przyszła mama. […] Gdyby bardzo chciał, to już by cztery razy odwiedził Polskę. Był w Malborku, odwiedził Kraków, wpadł do Oświęcimia, a w międzyczasie wyrobił paszport – ocenił Mateusz Borek.

– Umówmy się, piłkarsko to byłby dzisiaj kandydat do pierwszej jedenastki reprezentacji Polski. Jeśli my mówimy, że podstawowy wahadłowy reprezentacji Polski, jest rezerwowym ostatniego zespołu w Championship, no to Matty Cash bez problemu wygrałby z nim rywalizację – dodał Mateusz Borek.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa zabrał głos ws. Matty’ego Casha: „Kiedy otrzyma paszport, zajmę się tym tematem”


TROLLNEWSY I MEMY