Współwłaściciel Wisły Kraków przeprasza kibiców. „Próżno było szukać w naszej drużynie ambicji”

Wisła Kraków kolejny raz zawiodła swoich kibiców. Biała Gwiazda przegrała u siebie ze Stalą Mielec w sobotnim spotkaniu PKO BP Ekstraklasy. Współwłaściciel klubu, Jarosław Królewski przeprosił kibiców w mediach społecznościowych.

Przeprosiny właściciela

– Bardzo serdecznie przepraszam każdego kibica Wisły Kraków, w szczególności tych na trybunach, którzy dziś musieli oglądać to spotkanie. Próżno było szukać dziś w naszej drużynie inteligencji w grze, ambicji i pomysłu na rywala. Nie da się wygrać meczu grając w poprzek – napisał Królewski na Twitterze.

Fatalny sezon Wisły

Wisła Kraków zajmuje 13. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Biała Gwiazda skompletowała 21 punktów w 21 spotkaniach. W rundzie wiosennej dwukrotnie schodzili z boiska pokonani (0:2 Raków, 0:1 Stal Mielec przyp. red.). Wiele wskazuje na to, że Wisła Kraków będzie zamieszana w walkę o utrzymanie. Biała Gwiazda ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.

Dyrektor sportowy FC Barcelony o szczegółach odejścia Messiego. „Niestety nie była to niespodzianka”

Dyrektor sportowy FC Barcelony, Mateu Alemany, pojawił się ostatnio na jednym ze spotkań ze studentami. Główny architekt ostatnich ruchów Barçy na rynku transferowym poruszył kilka ciekawych kwestii w tym m.in. odejście Leo Messiego.

W ostatnich miesiącach Mateu Alemany wyrósł na jednego z największych bohaterów FC Barcelony. Dyrektor sportowy klubu dokonał kilku naprawdę ciężkich do zrealizowania ruchów, czym zaskarbił sobie sympatię kibiców. Hiszpanowi zawdzięcza się nie tylko zakontraktowanie nowych piłkarzy jak m.in. Ferran Torres, ale także „wypchnięcie” z klubu zawodników pokroju Coutinho, którzy i tak nie odgrywali w Barcelonie znaczącej roli. Największe słowa uznania należą się Mateu Alemany’emu za obniżenie i rozłożenie w czasie wynagrodzeń piłkarzy, tak jak było to m.in. w przypadku Samuela Umitiego.

Ubiegłoroczne odejście Leo Messiego odbiło się ogromnym echem w światowym futbolu. FC Barcelona nie była w stanie przedłużyć umowy z Argentyńczykiem ze względów finansowych. O ile klub i zawodnik byliby w stanie dojść do porozumienia ws. kontraktu, o tyle na przeszkodzie stanęły wymogi finansowe LaLiga, przez które niemożliwe było zarejestrowanie piłkarza.

Wówczas LaLiga postawiła Barcelonie warunek, że zarejestrowanie Leo Messiego będzie możliwe, tylko jeśli klub zawrze umowę z funduszem CVC. Klub miałby otrzymać pieniądze płynące z tego funduszu, jednak musiałby oddać część przychodów z działalności komercyjnej oraz część praw audiowizualnych LaLiga na kolejne 50 (!) lat. Na tak długie zobowiązanie nie chciała zdecydować się nie tylko Barça, ale także Real i Athletic. Mateu Alemany zdradził, że władze Barçy tym razem postawiły wyżej dobro klubu, niż dobro jednostki.

– Odejście Messiego niestety nie było niespodzianką. To była wtedy rzeczywistość. Jedynym sposobem, by został, było dołączenie do czegoś, do czego nie chcieliśmy dołączyć. Zdecydowaliśmy, że klub był ponad każdą osobą. Komercyjnie wiele straciliśmy – przekazał Mateu Alemany.

Mimo że sytuacja finansowa FC Barcelony wciąż nie jest kolorowa, to wydaje się, że klub powoli będzie wychodzić na prostą. By kontynuować proces odbudowy, konieczne są do tego regularne przychody. W związku z tym kluczem jest zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów w kolejnym sezonie.

– Brak awansu do Ligi Mistrzów byłby katastrofą. Z naszą kadrą nie biorę pod uwagę takiego scenariusza. Xavi bardzo dobrze radzi sobie w pierwszych miesiącach. Jesteśmy zadowoleni z jego pracy. Za każdym razem, gdy kogoś pozyskujemy, jest to zależne od trenera. Xavi był kluczowy w podejmowaniu decyzji transferowych zimą – zdradził dyrektor sportowy FC Barcelony.


źródło: fcbarca.com

Filip Mladenović został zapytany o spadek z ligi. Obrońca Legii nie ma wątpliwości

Legia Warszawa jest w trakcie jednego z największych kryzysów w historii klubu. Mistrzowie Polski na starcie rundy wiosennej zajmują miejsce w strefie spadkowej. Na temat swojej opinii o sytuacji w ekipie „Wojskowych” opowiedział Filip Mladenović.

18 punktów po pierwszej połowie sezonu, to wynik, jakiego w Legii z pewnością nie spodziewał się nikt. Na katastrofę przy Łazienkowskiej złożyło się wiele czynników, a Czesław Michniewicz, który był trenerem stołecznej drużyny twierdzi, że szczególnie zawiniły kontuzje oraz wąska kadra.

Kiedy do klubu wrócił Aleksandar Vuković sytuacja nieco się poprawiła, jednak mistrzowie Polski nadal nie punktują regularnie. Piłkarze Legii nie myślą już o powtórzeniu wyniku sprzed roku, ale nie mają zamiaru składać broni. Swoją opinię na temat drugiej połowy rozgrywek przedstawił kluczowy obrońca „Wojskowych”, Filip Mladenović.

– Sezon można jeszcze uratować, nie sądzę, że jest stracony. O mistrzostwo kraju będzie trudno, ale jeśli zdobędziemy Puchar Polski, to nie będzie tak źle. Zgoda, to nie to samo co tytuł, ale nadal to trofeum, które w kolejnych rozgrywkach pozwoli nami walczyć na arenie międzynarodowej. Trzeba pamiętać, że awansowaliśmy też do fazy grupowej Ligi Europy. Puchary to coś, co powinno być normą w Legii. Mówimy o klubie z pięknego i dużego miasta. Jest świetny stadion, a są też fantastyczni kibice i wielka historia. Nikt mi nie wmówi, że takie BATE Borysów ma lepsze warunki i przeszłość od Wojskowych. Skoro oni mogą sobie radzić, to my tym bardziej – powiedział Mladenović.

–  Nawet przez chwilę tak nie pomyślałem. Nie brakowało negatywnych myśl, ale spadek? Spadek Legii Warszawa? Nie. Mieliśmy słaby okres, nie da się tego ukryć. Gdyby ktoś spytał mnie, kto późną jesienią był w formie, to nie wymieniłby żadnego nazwiska. Wierzę jednak, że najgorsze jest już za nami. Teraz będzie tylko lepiej. Ale nie ma sensu zaklinać rzeczywistości, bo jesteśmy w takim miejscu w tabeli, że trzeba przede wszystkim mocno pracować. Nie można tego bagatelizować, ale nasza lokata powinna mobilizować każdego do wytężonych treningów – odparł zapytany o to, czy miał w głowie myśli na temat spadku z ligi.

Źródło wypowiedzi: „TVP Sport”

Cristiano Ronaldo opuści Manchester United? Portugalczyk jest łączony z gigantem

Niewykluczone, że po zakończeniu sezonu 2021/2022 Cristiano Ronaldo zdecyduje się na zmianę barw klubowych. Portugalczyk ma rozważać odejście z Manchesteru United z powodu nienajlepszych wyników osiąganych przez Czerwone Diabły.

W sierpniu 2021 roku Cristiano Ronaldo wrócił do klubu, z którego wypłynął na szerokie wody światowego futbolu. Pierwsza przygoda Portugalczyka w Manchesterze United przypadła na lata 2003-2009. W tym okresie sięgnął on także po swoją pierwszą Złotą Piłkę. Poza tym sięgnął po triumf w Lidze Mistrzów w kampanii 2007/2008. W lecie 2009 roku dołączył do Realu Madryt, dla którego grał do 2018 roku. Wówczas zdecydował się na transfer do Juventusu, co jednak nie okazało się najlepszą decyzją.

Po transferze Cristiano Ronaldo kibice obiecywali sobie naprawdę wiele. Biorąc pod uwagę przeprowadzenie także kilku innych transferów, sympatycy Czerwonych Diabłów ostrzyli sobie zęby na powrót na tron w Anglii, a także na powalczenie o triumf w Lidze Mistrzów. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

Słaba forma Manchesteru United

Manchester United zawodzi na rodzimym podwórku, gdzie przyjdzie mu powalczyć w tym sezonie nie o mistrzostwo, a jedynie o miejsce w pierwszej czwórce, które gwarantuje udział w Champions League w kolejnym sezonie. Obecnie Ronaldo i spółka zajmują 5. miejsce w ligowej tabeli, jednak bezpośrednio za plecami mają Arsenal i Tottenham, które rozegrały kolejno: dwa i trzy spotkania mniej. Nieco lepiej było w fazie grupowej Ligi Mistrzów, w której Manchester United zdołał zająć pierwsze miejsce w swojej grupie. Patrząc jednak na formę Anglików z ostatnich spotkań, ciężko raczej liczyć na końcowy triumf w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych w Europie.

Przyszłość Ronaldo

Najnowsze informacje w sprawie sytuacji Cristiano Ronaldo przekazała hiszpańska Marca. Z artykułu zamieszczonego na wspomnianej stronie wynika, że Portugalczyk ma rozważać opuszczenie Manchesteru United wraz z końcem trwającego sezonu, mimo podpisanego kontraktu do końca czerwca 2023 roku. Na rozważania 37-latka miało wpłynąć kilka aspektów. Przede wszystkim niezadowalające rezultaty notowane przez drużynę, ale także problemy w szatni.

Chętnych na pozyskanie Portugalczyka z pewnością by nie brakowało. Pomimo 37 lat na karku Ronaldo wciąż może zagwarantować odpowiednią jakość na boisku. Poza tym CR7 mógłby ze sobą przynieść także wartość medialną. Jednym z głównych kandydatów do podpisania umowy z Ronaldo miałoby być przede wszystkim PSG. Władzom paryskiego klubu marzy się stworzenie tercetu składającego się z Cristiano Ronaldo, Leo Messiego oraz Neymara.


źródło: marca

Papszun podsumował grę Radomiaka. „Sporo przewidywalnych zachowań”

Raków Częstochowa pokonał Radomiaka Radom 1:0 w wyjazdowym spotkaniu PKO Ekstraklasy. Trener gości, Marek Papszun podsumował grę beniaminka na pomeczowej konferencji prasowej.

Przedmeczowe przepychanki

Szkoleniowiec zeszłorocznego triumfatora Pucharu Polski już przed meczem mówił, że ekipa Radomiaka Radom jest łatwa do rozpracowania. Dariusz Banasik odpowiedział, iż jego zespół nie ma czytelnego sposobu gry.

Szybki gol dla Rakowa

Goście z Częstochowy szybko objęli prowadzenie w Radomiu. Gol dla Rakowa padł po kilkunastu sekundach od rozpoczęcia meczu. Marek Papszun po meczu podsumował grę beniaminka.

– Jak mówiłem przed meczem, Radomiak jest drużyną, którą łatwo zidentyfikować. Trzeba umieć te informacje wykorzystać i gratulacje dla moich zawodników, że to zrobili. Pierwsza połowa: zupełna dominacja. Druga: trochę kopaniny. Przyjechaliśmy po trzy punkty, plan zrealizowany – ocenił trener Rakowa.

Ocena gry Radomiaka

– Czterech zawodników wysoko ustawionych, proste środki, długie piłki na napastnika, mocne dośrodkowania Leandro. Sporo przewidywalnych zachowań. Radomiak jest też mocny w fazach przejściowych, dzisiaj takich szans nie miał. InStat pewnie wyliczy nam dziesięć okazji, rywalom jedną – dodał Papszun.

Trener Radomiaka się zgadza

Na słowa trenera Rakowa Częstochowa odpowiedział Dariusz Banasik. Szkoleniowiec Radomiaka Radom po meczu stwierdził, iż faktycznie jego zespół może grać przewidywalnie. Brak zmian argumentował wygranymi. Teraz rozważy inne ustawienie lub sposób gry.

Źródło: Meczyki.pl

Asysta Żukowskiego w debiucie w Glasgow Rangers. „To mój zawodnik meczu”

Mateusz Żukowski ma za sobą debiut w szkockim Glasgow Rangers. Mistrz Szkocji odniósł zwycięstwo, a Polak zanotował asystę przy jednej z bramek. W mediach były piłkarz Lechii Gdańsk zebrał wiele pozytywnych recenzji.

W styczniu tego roku podczas zimowego okienka transferowego Mateusz Żukowski przeniósł się z Lechii Gdańsk do Glasgow Rangers. Według portalu „Transfermarkt” władze The Gers zapłaciły za Polaka 595 tysięcy euro. 20-latek podpisał umowę ze szkockim klubem, która obowiązuje do 21 maja 2025 roku.

Debiut Żukowskiego

W sobotni wieczór Glasgow Rangers rozgrywało spotkanie w ramach Pucharu Szkocji. The Gers, będący faworytem tego starcia, pewnie pokonali swoich przeciwników 3:0. Przy bramce na 2:0 asystę zanotował Mateusz Żukowski. Polak wyszedł na to spotkanie w wyjściowym składzie i był to jego debiut w nowych barwach. W mediach społecznościowych można zauważyć wiele pozytywnych komentarzy nt. gry Żukowskiego.

– Mateusz Zukowski wywarł dziś bardzo pozytywne wrażenie w swoim debiucie. Ma tylko 20 lat, a już wygląda na wartość dodaną swojego zespołu.

https://twitter.com/tmtigger180868/status/1492594320209330177

– Praca wykonana. Dobrze widzieć Helandera z powrotem i podobał mi się Żukowski. Wiem, że to tylko Annan (przeciwnik Rangers w tym meczu – przyp. red.), ale wyglądał dobrze. Miło widzieć młodych, spędzających czas na boisku.

– Mateusz Żukowski – mój zawodnik meczu. Wyglądał bardzo pewnie w swoim debiucie. Wygląda na wzmocnienie, z pewnością.

Mateusz Matras nie zagrał z Wisłą po śmierci ojca. „Jemu dedykujemy zwycięstwo”

Stal Mielec odniosła w sobotę ważne zwycięstwo przeciwko Wiśle Kraków (1-0). W drużynie Adama Majewskiego zabrakło tym razem Mateusza Matrasa. Trener wyjaśnił po spotkaniu absencję 31-latka. 

Okazało się, że wczoraj odbył się pogrzeb taty piłkarza. Cała drużyna, wraz ze szkoleniowcem, udała się na ceremonię. Sam Matras natomiast otrzymał wolne od meczu, aby zresetować głowę i odpocząć psychicznie od tej sytuacji.

– Wczoraj udaliśmy się całą drużyną na pogrzeb taty Mateusza Matrasa. To dlatego Mateusz dziś nie grał. Jemu dedykujemy to zwycięstwo – powiedział Majewski. 

 

 

Robert Lewandowski z dubletem! Polak daje nadzieję Bayernowi [WIDEO]

Bayern Monachium świetnie zaczął spotkanie z VfL Bochum, od bramki Roberta Lewandowskiego. Bawarczycy następnie stracili niespodziewanie aż cztery gole i do 75. minuty przegrywali z niżej notowanym rywalem. Na szczęście dla Bawarczyków na boisku nadal znajduje się Polak. „Lewy” załadował właśnie drugie trafienie i daje jeszcze nadzieję „Die Roten”. 

Maciej Skorża czeka na powrót kluczowych zawodników. „Muszę być cierpliwy”

Maciej Skorża odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas przedmeczowej konferencji prasowej. Szkoleniowiec Lecha Poznań zdradził, że klub ma pewne problemy kadrowe przed spotkaniem z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

Falstart

Kolejorz zremisował (3:3 z Cracovią na wyjeździe) w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej. Kibice klubu ze stolicy Wielkopolski mają nadzieję, że Lech odkupi winy z poprzedniego tygodnia i pewnie pokona u siebie Termalicę w sobotnim meczu.

Problemy kadrowe

Trener Maciej Skorża podczas konferencji prasowej opowiedział o sytuacji kadrowej przed spotkaniem z beniaminkiem PKO Ekstraklasy. Doświadczony szkoleniowiec przekazał niepokojące informacje na temat przygotowania piłkarzy do rundy.

– Muszę być cierpliwy w stosunku do niektórych z nich, bo na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy przepracowali cały okres przygotowawczy od pierwszego do ostatniego treningu. Mieliśmy wiele problemów, ale wiem, ze czas będzie pracował na naszą korzyść: tak w aspekcie fizycznym, jak i taktycznym – powiedział Skorża.

Przypomnijmy, że z problemami zdrowotnymi zmagali się m.in. Mikael Ishak, Artur Sobiech i Bartosz Salamon. Stopniowego wprowadzenia do zespołu wymaga też Dawid Kownacki, który niedawno wyleczył poważny uraz.

Spotkanie Lecha Poznań z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza odbędzie się w sobotę 12 lutego o godzinie 20:00. Przewidywana frekwencja na tym spotkaniu to około 14 000 widzów.

Źródło: Lech Poznań, Interia

Robert Lewandowski strzelił 600. gola w oficjalnym meczu! [WIDEO]

Robert Lewandowski otworzył wynik meczu Bayernu Monachium z VfL Bochum! Polak tym samym zdobył swojego 600. gola w oficjalnych spotkaniach. W tym sezonie Bundesligi nasz niezawodny napastnik ma już na koncie 25 trafień!

Pep Guardiola o słowach Juergena Kloppa: „Nie wierzę mu. Myśli tak samo”

Manchester City jest na świetnej drodze do zdobycia mistrzostwa Anglii. Juergen Klopp uważa, że sprawa jest przesądzona i jego Liverpool nie zdoła już dogonić „Obywateli”. Pep Guardiola stwierdził natomiast, że wszystko może się wydarzyć. Nie zgodził się tym samym z tezą niemieckiego szkoleniowca.

Choć „The Reds” wygrali w czwartek z Leicester City, to i tak tracą aż dziewięć punktów do liderującego w tabeli Premier League Manchesteru City. Obecni mistrzowie Anglii mają jednak o jeden mecz rozegrany więcej. Mimo tego Juergen Klopp i tak uważa, że kwestia tytułu została przesądzona.

– Nie mamy szans na dogonienie Manchesteru City. Nie znaczy to, że nie będziemy próbować grać jak najlepiej do końca sezonu – stwierdził ostatnio Niemiec.

To nie koniec

Do słów Kloppa odniósł się Pep Guardiola. Trener Manchesteru City uważa, że opiekun Liverpoolu tak naprawdę nie powiedział tego, co faktycznie myśli. Hiszpan ma nadzieję, że w sercu wciąż wierzy w wyprzedzenie jego drużyny.

– Nie wierzę mu. Dogonienie nas jest możliwe. Klopp myśli tak samo. Inaczej nie byłby dla nas takim rywalem, jakim jest – przyznał.

– Oczywiście, że Klopp wierzy, że nas doścignie. W piłce wiele może się zdarzyć. Musimy wygrać wiele meczów, by ponownie walczyć o mistrzostwo – dodał Guardiola. 

Do końca sezonu Liverpoolowi pozostało do rozegrania 15 spotkań. Według Guardioli Klopp ma ekipę, która jest w stanie wygrać wszystkie z nich. W przeszłości zdarzały się przecież podobne scenariusze.

– Oba zespoły przez lata udowodniły, że mogą odnieść niesamowitą serię zwycięstw. My mogliśmy, to oni też – podsumował.

„Przeprosiny Zoumy były szczere”. Wiceprezes West Hamu apeluje do społeczeństwa

Brytyjska osobowość telewizyjna, polityk i wiceprezes West Hamu United, Karren Brady zaapelowała do społeczności o wybaczenie Kurtowi Zoumie. Francuz w okrutny sposób traktował swojego kota, co uwieczniły kamery.

Okropne zachowanie piłkarza Premier League

Od wybuchu afery związanej z kotami Zoumy piłkarz jest atakowany z każdej strony. Obrońca Młotów dokonał okrutnego czynu. Piłkarz kopał i uderzał swojego kota, co uwieczniły kamery. Wiceprezes West Hamu United zaapelowała do społeczeństwa o wybaczenie Zoumie na łamach The Sun.

– Też byłam zszokowana po obejrzeniu tego nagrania. To w żadnym stopniu nie odzwierciedla wartości, jakie wyznajemy w West Hamie. Stanowisko klubu jest jasne – potępiamy to zachowanie i nie będzie z naszej strony przyzwolenia na żadną formę okrucieństwa względem zwierząt – powiedziała Brady na łamach The Sun.

Wysoka kara

– Podjęliśmy szybkie działania, by ukarać Kurta maksymalnie wysoką grzywną, przewidywaną w naszym regulaminie. Całość kwoty zostanie przeznaczona na organizacje charytatywne, niosące pomoc zwierzętom. Kurt od razu zaakceptował tę karę i na wszystko się zgodził – dodała.

Jest świadomy swojego wybryku

Karren Brady dodała, że piłkarz wyraża skruchę i współpracuje z organami zajmującymi się ochroną praw zwierząt. Kurt Zouma ma zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji.

– Kurt jest w pełni świadom powagi swoich czynów i ma ogromne wyrzuty sumienia. Jego przeprosiny były szczere. To pierwszy ważny krok na drodze do reedukacji i pokuty. West Ham będzie wspierał zawodnika na tej ścieżce – zadeklarowała.

Prośba o wybaczenie

– Zdaję sobie sprawę, że znajdą się tacy, którzy nie zgodzą się z tym kierunkiem działania. Tacy, którzy chcieliby, aby Kurtowi odebrano teraz wszystkie środki do życia. Szanujemy ich ból, ale wierzę, że żyjemy w społeczeństwie, w którym zdecydowana większość ludzi nadal ceni sobie podstawowe ludzkie wartości. Takie jak przebaczenie i odkupienie win – zakończyła.

Źródło: Weszło, The Sun

Gareth Bale dogadał się już z nowym klubem. Mógł odejść w styczniu, ale woli „wydoić” Real Madryt

Przygoda Gareth’a Bale’a z Realem Madryt zakończy się już w czerwcu tego roku. Jak poinformowało „El Nacional”, Walijczyk zostanie nowym piłkarzem Tottenhamu. „Królewscy” chcieli pozbyć się go podczas zimowego okienka transferowego, jednak zawodnik postanowił korzystać ze swojej wysokiej pensji do samego końca.

Bale już od dłuższego czasu jest marginalną postacią w zespole ze stolicy Hiszpanii. Skrzydłowy w 2019 roku zaczął pełnić rolę etatowego rezerwowego, a później został nawet wypożyczony do Tottenhamu, gdzie jak na swoje wcześniejsze poczynania poradził sobie bardzo dobrze. Po powrocie na Estadio Santiago Bernabeu Walijczyk wrócił jednak do swojej dawnej formy.

Bez wątpienia jednym z marzeń Florentino Pereza w ostatnich miesiącach było pozbycie się Bale’a z listy płac. 32-latek pobiera gigantyczną pensję w wysokości około 32 milionów euro rocznie po odliczeniu podatków. Drugi w hierarchii jest Eden Hazard, który zarabia aż 9 milionów euro mniej.

Dogadany od stycznia

Według informacji przekazanych przez „El Nacional”, Bale w styczniu porozumiał się z Tottenhamem w sprawie swojego powrotu. Real Madryt dał zawodnikowi wolną rękę i pozwolił mu na odejście w zimowym okienku transferowym bez żadnego odstępnego, jednak zawodnik postanowił zostać w drużynie „Królewskich” do końca swojej umowy.

Dzięki takiemu postępowaniu Bale będzie mógł liczyć na jeszcze wyższą premię za dołączenie do „Kogutów”, ponieważ klub z Londynu nie będzie musiał opłacać jego pensji przez najbliższe pół roku. Wszystko więc wskazuje na to, że przez 100-krotnym reprezentantem Walii są dobrze płatne wakacje do końca sezonu, bowiem Carlo Ancelotti zupełnie na niego nie stawia. 32-latek rozegrał w aktualnej kampanii niecałe 200 minut.

Wielki powrót Luisa Enrique do klubowej piłki? Gigant chce go zatrudnić

Ralf Rangnick miał odmienić wizerunek Manchesteru United, lecz od jego zatrudnienia nic się nie zmieniło. Niemiec funkcję trenera „Czerwonych Diabłów” pełni tylko do końca sezonu. Według „ESPN” władze rozglądają się już za nowym szkoleniowcem. W gronie potencjalnych kandydatów znalazł się Luis Enrique. 

Ole Gunnar Solskjaer został zwolniony kilka miesięcy temu. Norwega obarczano winą za słabe wyniki i beznadziejny styl, jaki momentami prezentował Manchester United. W jego miejsce zatrudniono Ralfa Rangnicka i… nic się nie zmieniło.

Pod wodzą niemieckiego trenera „Czerwone Diabły” dalej borykają się z problemami. Warto dodać, że funkcję pierwszego szkoleniowca będzie on pełnić i tak tylko do końca sezonu. Od startu przyszłych rozgrywek obejmie on stanowisko dyrektora klubu.

Powrót Enrique?

Z tego powodu działacze Manchesteru już szukają następcy Rangnicka. Według „ESPN” przygotowano nawet listę, zawierającą trzy nazwiska. To na nich ma najbardziej zależeć przedstawicielom klubu z Old Trafford.

Dziennikarze twierdzą, że przede wszystkim celem „Czerwonych Diabłów” ma być Mauricio Pochettino. Posada Argentyńczyka w PSG jest bardzo chwiejna. Po zakończeniu sezonu 2021/22 zastąpić ma go Zinedine Zidane, co zamierzają wykorzystać działacze United.

Na liście znajduje się także nazwisko Erika ten Haga, który ma półtoraroczny kontrakt z Ajaxem. Najciekawsze wydaje się natomiast umieszczenie również nazwiska Luisa Enrique. Hiszpan obecnie prowadzi reprezentację swojego kraju, więc ewentualne przejęcie Manchesteru United byłoby dla niego powrotem do klubowego futbolu.

Należy oczywiście pamiętać, że to nie pierwszy raz, gdy Enrique łączony jest z „Czerwonymi Diabłami”. Jakiś czas temu również pojawiły się podobne doniesienia. Wówczas jednak szkoleniowiec nazwał je po prostu żartem.

Kosta Runjaić skomentował plotki o przejęciu Legii. „Rozmawiam o nowym kontrakcie”

„Weszło” przekazało w piątek informacje, według których Kosta Runjaić znajduje się w kręgu zainteresowań Legii Warszawa. Szkoleniowiec Pogoni Szczecin miałby obok Aleksandara Vukovicia (obecnie tymczasowy), mieć największe szanse na przejęcie mistrzów Polski w przyszłym sezonie. Sam zainteresowany skomentował te plotki na konferencji prasowej. 

Legię prowadzi na razie Aleksandar Vuković. Kontrakt Serba obowiązuje jednak tylko do końca tego sezonu i nie wiadomo, czy zostanie przedłużony. Klub sonduje bowiem taką możliwość, ale rozważana jest także opcja alternatywna w postaci Kosty Runjaicia. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.

Rozmawia o nowym kontrakcie

Informacja podana przez „Weszło” w piątek szybko obiegła internet. Sam Runjaić otrzymał na konferencji prasowej pytanie o to, czy w plotkach znajduje się ziarno prawdy. Szkoleniowiec zaznaczył, że obecnie myśli o Pogoni Szczecin.

– Czytam mało gazet, nie śledzę portali internetowych, nie komentuję plotek. Rozmawiam o nowym kontrakcie w Pogoni i gdy pojawią się tych rozmów efekty, na pewno o tym powiadomimy. Odkąd jestem w Szczecinie, najważniejsze sprawy omawialiśmy zawsze wewnątrz klubu, we własnym gronie, i nadal planujemy tak działać. Teraz najważniejszy jest niedzielny mecz z Zagłębiem – stwierdził.

Krok po mistrzostwo?

Najbliższy mecz z „Miedziowymi” będzie bardzo istotny dla Pogoni. „Portowcy” wciąż mają bowiem duże szanse na mistrzostwo Polski (tracą do Lecha dwa punkty). W tym momencie sezonu nie mogą sobie pozwolić na błędy. W związku z tym Kosta Runjaić cieszy się, że sytuacja kadrowa jego drużyny się ustabilizowała.

– Sytuacja kadrowa praktycznie nie zmieniła się względem ubiegłego tygodnia. Wszyscy są gotowi do gry, poza zawodnikami kontuzjowanymi od dawna. W tym tygodniu zorganizowaliśmy mecz sparingowy, aby pozostała część drużyny mogła zachować rytm meczowy. W spotkaniu z Olimpią Elbląg na szczęście także nikt nie odniósł kontuzji – zaznaczył.

– Wartość zwycięstwa w Gliwicach będzie jeszcze większa, jeśli trzy punkty zdobędziemy także w najbliższym spotkaniu z Zagłębiem. Chcemy się dobrze zaprezentować, pokazać dobrą piłkę, choć to na pewno nie będzie łatwe – dodał szkoleniowiec.

– Jesteśmy dobrze przygotowani na Zagłębie. Obejrzeliśmy ich mecz z Legią, mieli tam dobre momenty. W bardzo złych dla siebie chwilach tracili bramki, co wybijało ich z rytmu. Nie wykorzystali szans, które mieli. Wszystkie drużyny prowadzone przez mojego kolegę Stokowca są dobrze zorganizowane, szybko przechodzą z defensywny do ofensywy. Na pewno będziemy musieli uważać na takich zawodników jak Patryk Szysz czy Sasa Zivec. Najlepiej byłoby, gdybyśmy od początku grali dokładnie, narzucili swoje warunki gry – zakończył.

Cytaty: Pogoń Szczecin

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.