Roma nadal chce Jana Ziółkowskiego. Legia z prośbą do Włochów

Nicolo Schira informuje, że Jan Ziółkowski uzgodnił warunki kontraktu z Romą. Problemem pozostaje jednak porozumienie z Legią Warszawa, która nie przyjęła jeszcze propozycji włoskiego klubu.

6 milionów euro i spór o procent z przyszłej sprzedaży

Saga transferowa z udziałem Jana Ziółkowskiego wciąż trwa. 20-letni obrońca Legii Warszawa znalazł się na celowniku Romy, która od kilku tygodni sondowała możliwość sprowadzenia Polaka.

Jak przekazał włoski dziennikarz Nicolo Schira, zawodnik doszedł już do porozumienia z rzymskim klubem w sprawie indywidualnego kontraktu. Na drodze stoi jednak brak akceptacji ze strony Legii.

– Środkowy obrońca porozumiał się z Romą co do kontraktu, ale polski klub jeszcze nie dał zielonego światła – twierdzi Schira.

Według jego informacji Giallorossi są gotowi zapłacić za transfer 6 milionów euro plus bonusy. Kością niezgody ma być natomiast zapis dotyczący procentu od przyszłej sprzedaży zawodnika, którego warszawski klub chciałby sobie zagwarantować.

Kilka dni temu dyrektor sportowy Legii, Michał Żewłakow, dementował pogłoski o finalizacji negocjacji.

– Chciałbym sprostować: wczoraj dostaliśmy ofertę z AS Roma, która dzisiaj została odrzucona. Więc to nie jest rzecz, która zbliża się do końca, a jeszcze na dobre się nie rozpoczęła – mówił działacz.

Ziółkowski, który ma na koncie 37 występów w pierwszym zespole Legii (w tym sześć w obecnym sezonie), uchodzi za jednego z najbardziej perspektywicznych obrońców w Ekstraklasie. Nic dziwnego, że stołeczny klub twardo negocjuje warunki ewentualnej transakcji.

Źródło: Nicolo Schira, Weszło

fot. Mateusz Kostrzewa Legia.com

Lech Poznań szuka skrzydłowego. Chce powtórzyć manewr z Patrikiem Wålemarkiem

Problemy kadrowe w ofensywie zmuszają Lecha Poznań do wzmocnień. Według Sebastiana Staszewskiego klub rozważa sprowadzenie nowego skrzydłowego na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu, podobnie jak w przypadku Patrika Wålemarka.

Sprawdzony scenariusz transferowy

Lech Poznań w obecnym oknie transferowym intensywnie rozgląda się za nowym skrzydłowym. Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena boryka się z poważnymi brakami w ofensywie. Kontuzje wykluczyły bowiem Daniela Håkansa, Alego Gholizadeha oraz Patrika Wålemarka.

Jak poinformował Sebastian Staszewski w programie Okno Transferowe na antenie Meczyków, klub chce wykorzystać schemat, który przyniósł już wymierne efekty w przypadku Szweda.

– Z tego, co usłyszałem, Lech bardzo poważnie rozważa powtórzenie scenariusza z Wålemarkiem. Klub szuka skrzydłowego z niezłego klubu, z niezłym życiorysem, który z różnych powodów może mieć problemy z regularną grą w swojej drużynie. Lech chciałby wypożyczyć takiego zawodnika i wpisać kwotę odstępnego – powiedział dziennikarz.

Wålemark dołączył do Lecha w zeszłym roku z Feyenoordu Rotterdam, który wcześniej wypożyczał go do sc Heerenveen. Transfer do Ekstraklasy okazał się strzałem w dziesiątkę. W 23 spotkaniach skrzydłowy zdobył osiem bramek i zanotował cztery asysty, znacząco przyczyniając się do zdobycia mistrzostwa Polski. To przekonało władze „Kolejorza” do jego definitywnego wykupu za 1,8 mln euro.

Obecnie 23-latek nie może jednak pomóc drużynie. Po zabiegu operacyjnym wróci do gry dopiero w zimowym okresie przygotowawczym. Dlatego Lech chce jak najszybciej znaleźć tymczasowe wzmocnienie, które pozwoli drużynie utrzymać odpowiednią siłę rażenia w ofensywie.

Źródło: Sebastian Staszewski, meczyki.pl

Politycy reagują na skandaliczne zachowanie izraelskich kibiców! „Barbarzyńska dzicz”

Polscy politycy zareagowali na zachowanie izraelskich kibiców w trakcie meczu Maccabi Haifa – Raków Częstochowa. Głos zabrali m.in. Karol Nawrocki, Sławomir Mentzen czy Mateusz Morawiecki.

Rewanżowe starcie pomiędzy Maccabi Haifa a Rakowem Częstochowa przyniosło masę emocji. Niestety, nie tylko tych sportowych. W trakcie meczu Izraelczycy wywiesili skandaliczny transparent, na którym widniał napis: „Mordercy od 1939 roku”. Całą sprawę szerzej opisaliśmy TUTAJ.




Nie musieliśmy długo czekać na reakcję polskich polityków. Głos zabrał nawet prezydent RP, Karol Nawrocki. Za pomocą wpisu na Twitterze przekazał, że nie ma wytłumaczenia dla tego zachowania.

– Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich-ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa – napisał Karol Nawrocki.

Głos w tej sprawie zabrał również Mateusz Morawiecki. Były premier stwierdził, że każda z osób odpowiedzialnych za całą tę sytuację powinna otrzymać zakaz wjazdu do Polski. Dodatkowo stwierdził, że Maccabi powinno zostać wyrzucone z rozgrywek UEFA.

Każdy z nędznych prowokatorów powinien otrzymać zakaz wjazdu do Polski, a klub musi być wyrzucony z rozgrywek UEFA – przekazał Mateusz Morawiecki.

Kolejną osobą, która wypowiedziała się w tej sprawie, jest Sławomir Mentzen. Nie przebierał on w słowach i stwierdził, że izraelskie kluby nie powinny grać w europejskich rozgrywkach.

– Maccabi i inne kluby z Izraela powinny grać w jakichś rozgrywkach azjatyckich, a nie europejskich – ocenił Sławomir Mentzen.

– Ta barbarzyńska dzicz pasuje kulturowo i geograficznie do Azji lub nawet Afryki, a nie do cywilizowanej Europy – dodał.




Do dyskusji włączył się również Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister Obrony Narodowej zażądał reakcji ze strony UEFA.

– Absolutnie skandaliczne zachowanie izraelskich kibiców podczas meczu Ligi Konferencji względem Polski i Polaków. Konieczna jest jednoznaczna reakcja UEFA. Nie ma i nie będzie zgody na kłamstwa historyczne wobec naszego narodu – przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz.


źródło: Twitter

Skandaliczny transparent Izraelczyków. Marek Papszun: „Nigdy się z czymś takim nie spotkałem”

W trakcie meczu Maccabi Haifa – Raków Częstochowa na stadionie pojawił się skandaliczny transparent wywieszony przez Izraelczyków. Całą sytuację obszernie opisał obecny na miejscu Łukasz Ciona.




Za nami dwumecz III rundy eliminacji Ligi Konferencji. Raków Częstochowa rozprawił się z izraelskim Maccabi Haifa. Pierwsze starcie rozgrywane w Częstochowie zakończyło się wygraną Maccabi 1:0. W rewanżu lepszy był już Raków, który wygrał 2:0.

W trakcie meczu na trybunach pojawił się skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi. Widniał na nim napis: „Mordercy od 1939 roku”. Sprawę nagłośnił Łukasz Ciona.

Na transparencie się jednak nie skończyło. Jak relacjonuje Łukasz Ciona, spiker Maccabi miał wyzywać Polaków od nazistów.

Po meczu miało nawet dojść do awantury. Piłkarze Rakowa mieli zostać sprowokowani przez Izraelczyków. Łukasz Ciona przekazał, że on sam był nazywany przez pracowników Maccabi „nazistą”.




Na pomeczowej konferencji prasowej do całej sytuacji odniósł się Marek Papszun. Trener Rakowa był w szoku po tym, co się wydarzyło. Jak stwierdził, nigdy się z czymś takim nie spotkał. Dodał również, że kary dla Izraelczyków powinny być bardzo wysokie.


źródło: Łukasz Ciona

Jerzy Brzęczek o współpracy z Janem Urbanem: Nie mam żadnego interesu w podkopywaniu jego pracy

Nowy selekcjoner reprezentacji Polski U-21, Jerzy Brzęczek, zapewnia, że jego współpraca z Janem Urbanem będzie oparta na wzajemnym zaufaniu. Były trener pierwszej kadry odciął się od insynuacji o możliwych napięciach.

Brzęczek wraca do pracy w PZPN

Zmiana na stanowisku trenera reprezentacji U-21 była jedną z większych niespodzianek ostatnich dni. Po przedłużeniu kontraktu z Adamem Majewskim mało kto spodziewał się jego odwołania. Cezary Kulesza zdecydował jednak, że kadrę młodzieżową poprowadzi Jerzy Brzęczek, były selekcjoner dorosłej reprezentacji Polski.

Nowy trener młodzieżówki postawił na dwóch asystentów: Dariusza Dudkę, byłego reprezentanta Polski i członka sztabu szkoleniowego Lecha Poznań, oraz Macieja Kędziorka, byłego szkoleniowca Radomiaka Radom.

Jednym z kluczowych zadań Brzęczka będzie utrzymywanie stałej komunikacji z Janem Urbanem. W mediach pojawiały się pytania, czy ta współpraca będzie przebiegać bezproblemowo. Szkoleniowiec U-21 w rozmowie w podcaście PZPN rozwiał wątpliwości.

– Po tym jak już zapadła decyzja, pozwoliłem sobie pogratulować, zadzwonić, teraz też już kilkukrotnie rozmawialiśmy odnośnie pierwszej reprezentacji i reprezentacji młodzieżowej – powiedział Brzęczek.

– Wbrew temu, co niektórzy gdzieś insynuują: nie mam żadnego interesu, jakiegokolwiek podkopywania czy ingerowania i działania przeciwko, a wręcz przeciwnie, o czym wie cały sztab pierwszej reprezentacji – dodał.

Brzęczek ujawnił także, że Urban chce korzystać z jego doświadczenia w pracy z kadrą narodową.

– Trener sugerował, że chętnie porozmawiałby o moich doświadczeniach z pierwszą kadrą. Na tym ma to polegać – zaznaczył selekcjoner U-21.

Źródło: Łączy nas Piłka, Przegląd Sportowy Onet

Cracovia z nowym właścicielem. „Będziemy walczyć o najwyższe cele”

Amerykański biznesmen Robert Platek został nowym większościowym udziałowcem Cracovii. Transakcja kończy okres niepewności po śmierci Janusza Filipiaka i zmianach właścicielskich w Comarchu.

Nowy rozdział przy Kałuży

Po miesiącach spekulacji Cracovia ogłosiła zmianę właściciela. Dotychczasowy większościowy pakiet akcji należał do spółki Comarch, którą przez lata kierował Janusz Filipiak. Po jego śmierci kontrolę nad firmą przejął fundusz CVC Capital Partners, a w tle trwały rozmowy dotyczące przyszłości krakowskiego klubu.

We wtorek potwierdzono, że nowym właścicielem „Pasów” został amerykański biznesmen Robert Platek, znany z inwestycji w sport, m.in. z okresu, gdy jego rodzina kontrolowała włoską Spezię. W przeszłości łączono go także z planowanym przejęciem ŁKS-u Łódź.

– Cieszę się, że zamknęliśmy wszystkie kwestie związane z tą transakcją i że będę mógł uczestniczyć w nadchodzącym meczu z Widzewem. Cracovia to klub z imponującą historią i ogromnym potencjałem. Wierzę, że wspólnie z rodziną Filipiaków oraz dzięki dalszemu wsparciu Comarchu będziemy walczyć o najwyższe cele i spełniać ambicje naszych kibiców – powiedział Platek w komunikacie klubu.

Mniejszościowy pakiet akcji pozostanie w rękach Elżbiety Filipiak.

– Pasja mojego męża do klubu stała się również moją. Jestem dumna, że mogę nadal być częścią Cracovii i z niecierpliwością czekam na współpracę z Robertem Platkiem, aby przynieść więcej trofeów na ulicę Kałuży – zaznaczyła.

Źródło: Cracovia

Potyczka kiboli Crvenej Zvezdy i Lecha Poznań. Serbowie zaatakowali na trasie [WIDEO]

Po meczu Crvenej Zvezdy Belgrad z Lechem Poznań doszło do starcia z udziałem kiboli obu stron. Jak donoszą media, Serbowie przystąpili do ataku ze „sprzętem”.




Za nami dwumecz pomiędzy Lechem Poznań a Crveną Zvezdą Belgrad. Pierwsze spotkanie rozegrane w Polsce zakończyło się zwycięstwem Zvezdy wynikiem 3:1. Rewanżowe starcie rozgrywane w Serbii zakończyło się remisem 1:1. Tym samym Serbowie awansowali do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów, a Polacy spadli do IV rundy eliminacji Ligi Europy.

Po meczu doszło do starcie kiboli Crvenej Zvezdy Belgrad i Lecha Poznań. Jak informuje zagraniczny portal kibicowski „Hooligans.cz”, grupa około 200 serbskich kibiców zaatakowała pojazdy polskich kibiców wracających do Polski. Z przekazanych informacji wynika, że Serbowie zaatakowali ze „sprzętem”, podczas gdy Polacy byli bez żadnych narzędzi.




Raków skonfliktowany z piłkarzem? Klub wydaje ostry komunikat, a media opisują kulisy sprawy

Jonatan Braut Brunes nie znalazł się w kadrze Rakowa Częstochowa na rewanż z Maccabi Hajfa w eliminacjach Ligi Konferencji. Klub opublikował stanowcze oświadczenie, a lokalne media ujawniają, że napastnik może w ten sposób próbować wymusić transfer.

Oficjalny komunikat i medialne doniesienia

Norweski napastnik niespodziewanie opuścił skład Rakowa już w pierwszym meczu z Maccabi Hajfa. W rewanżu także nie wystąpi, a klub poinformował o powodach jego absencji.

Brunesa zabrakło również w kadrze na rewanż, a klub wydał w tej sprawie stanowcze oświadczenie.

– Jonatan Brunes nie znalazł się w kadrze meczowej Rakowa Częstochowa na rewanż III rundy Ligi Konferencji UEFA z Maccabi Hajfa. Zawodnik poinformował sztab o złym samopoczuciu i braku gotowości do gry – przekazano.

– Klub przypomina, że kontrakt piłkarza jest ważny do czerwca 2028 roku, a Raków w pełni wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Zawodnik nie jest i nie będzie na sprzedaż w obecnym oknie transferowym – dodano w komunikacie.

Do sprawy odniósł się również dziennikarz portalu Na Wylot, Kamil Głębocki. Według jego ustaleń Brunes miał symulować uraz, by wymusić transfer.

– Brunes po raz kolejny udał się na badania. Jeśli one nic nie wykażą, klub będzie chciał dochodzić swoich praw wobec zawodnika i jego agenta. Klub jest zdegustowany zachowaniem, ale zdecydowanie nie pozwoli na wymuszenie odejścia, niezależnie od kwoty – napisał Głębocki.

Dziennikarz podkreśla, że piłkarz miał obrazić się z bliżej nieokreślonego powodu, a następnie zgłosić kontuzję, której jego zdaniem nie było.

– Następnie przez kilka dni nie trenował, potem lekko trenował, ale jego zachowanie było dalekie od normalnego. Wziął udział we wczorajszym treningu, a dziś tuż przed wylotem zgłosił uraz i stwierdził, że nie da rady zagrać. W konsekwencji nie leci na mecz – ujawnił.

Raków Częstochowa w czwartek zagra w Izraelu o awans do fazy play-off Ligi Konferencji Europy.

Źródło: Na Wylot, Raków Częstochowa

Fizjoterapeuta o kontuzjach Lewandowskiego: To może być początek końca, jakiego znaliśmy

Robert Lewandowski opuści pierwszy mecz Barcelony w tym sezonie La Liga z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda. Ekspert w rozmowie z WP Sportowe Fakty wskazuje, że powtarzalność kontuzji może być sygnałem ostrzegawczym.

Coraz częstsze problemy zdrowotne

Robert Lewandowski nie zagra w inauguracyjnym meczu Barcelony w La Liga przeciwko Mallorce. Powodem jest uraz mięśnia dwugłowego uda, który wykluczył go wcześniej także z meczu o Puchar Gampera. Jak informuje klub, kontuzja nie jest poważna. Napastnik ma wrócić do gry już na spotkanie z Levante.

W rozmowie z WP Sportowe Fakty dr Krzysztof Jamka, fizjoterapeuta i osteopata, zwrócił uwagę na niepokojącą tendencję w historii urazów Lewandowskiego.

– Oczywiście, nie mam wglądu w kartotekę medyczną Lewandowskiego, ale na podstawie komunikatów Barcelony i PZPN można dostrzec już pewną tendencję. Od kilkunastu miesięcy mówimy o urazach mięśni kulszowo-goleniowych, zatem możemy mówić o zaburzeniu ciągu napięciowego. Myślę, że powinniśmy się przyzwyczajać do tego, że takie urazy będą coraz częstsze – stwierdził ekspert.

Dr Jamka podkreślił, że są to kontuzje przeciążeniowe, a nie mechaniczne.

– To jest jedna taśma powięziowa i to nie są urazy mechaniczne, tylko przeciążeniowe. Można dostrzec w nich pewną tendencję, pojawiła się pewna cykliczność, a ta powtarzalność może oznaczać, że organizm chce powiedzieć „pas”. To może być początek końca Roberta Lewandowskiego, jakiego do tej pory znaliśmy – podsumował.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Jan Urban o powrocie Roberta Lewandowskiego do kadry: Zrobiliśmy krok do przodu

Nowy selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban potwierdził, że Robert Lewandowski chce ponownie występować w narodowych barwach. W rozmowie z RMF FM szkoleniowiec odniósł się także do kwestii opaski kapitańskiej i możliwego powrotu Kamila Grosickiego.

Lewandowski znów w biało-czerwonych barwach?

Ostatnie miesiące były dla reprezentacji Polski wyjątkowo trudne. Odebranie opaski kapitańskiej Robertowi Lewandowskiemu, porażka z Finlandią w eliminacjach mistrzostw świata, odejście Michała Probierza i przedłużające się poszukiwania nowego selekcjonera. Wszystko to sprawiło, że drużyna znalazła się w kryzysie.

Po analizie kandydatów prezes PZPN Cezary Kulesza postawił na Jana Urbana. We wtorek nowy trener kadry był gościem Porannej rozmowy w RMF FM, gdzie poruszył najważniejszy temat dla kibiców, czyli powrót „Lewego”.

– Rozmawiałem telefonicznie z Robertem Lewandowskim i padło pytanie, czy chce wrócić. Odpowiedział, że tak. Zrobiliśmy więc krok do przodu – podkreślił Urban.

– Jeśli doszło do takiej sytuacji, że nasz najlepszy zawodnik i nasza gwiazda rezygnuje z gry w reprezentacji, to do rozwiązania jest dosyć duży problem – dodał.

Kwestia powrotu snajpera FC Barcelony to jedno, drugą sprawą jest rola kapitana kadry.

– O tym, kto będzie kapitanem pierwszym, drugim i trzecim, chciałbym poinformować przed pierwszym zgrupowaniem. Wydaje mi się, że tutaj nie chodzi tak bardzo o tę opaskę. Robert i tak moim zdaniem wie, że ten koniec kariery jest coraz bliżej i wcześniej czy później ktoś będzie musiał go zastąpić – wyjaśnił selekcjoner.

Urban odniósł się również do plotek o ewentualnym powrocie Kamila Grosickiego, który oficjalnie zakończył już reprezentacyjną karierę.

– Powiedziałem mu, że będę go obserwował jak innych zawodników, i jeśli z całym sztabem uznamy, że może dać reprezentacji dobre 45 czy 30 minut, to jest to niesamowicie ważne. Czy tak się stanie? Dzisiaj tego nie wiem, ale może tak być – zaznaczył.

Przed Polską dwa kluczowe mecze eliminacji mistrzostw świata. 4 września biało-czerwoni zagrają w Amsterdamie z Holandią, a 7 września podejmą w Warszawie Finlandię.

Źródło: RMF FM

Hiszpańskie media rozpisują się o rzekomym konflikcie Gaviego z Fermínem Lópezem. Historia pełna plotek i domysłów

Felietonista Sportu Hugo Scoccia opisał napięcia między Gavim a Fermínem Lópezem, wiążąc je z kłótnią między partnerkami piłkarzy i domniemaną prośbą o sprzedaż kolegi z drużyny. Relacja opiera się jednak głównie na anonimowych źródłach, a jej wiarygodność budzi wątpliwości.

Od Instagrama po szatnię Barcelony

Według Hugo Scocci sprawa zaczęła się od krótkiego wpisu Fermína Lópeza w mediach społecznościowych. Pomocnik Barcelony opublikował na Instagramie emocjonalną wiadomość, którą usunął po kilku sekundach. Wśród kibiców pojawiły się spekulacje o jej adresacie. Część łączyła ją z Marc-André ter Stegenem, inni z możliwym konfliktem z Gavim.

Scoccia, powołując się na anonimowe źródła, twierdzi, że między piłkarzami doszło do ostrej wymiany zdań, a nawet próby rękoczynów. Bez potwierdzenia pozostaje teoria, że powodem miała być kłótnia ich partnerek. Wiadomo jednak, jak zaznacza felietonista, że po incydencie konieczna była interwencja osób trzecich, by rozdzielić zawodników.

Dziennikarz opisuje też, że Gavi miał udać się do Alejandro Echevarríi, bliskiego doradcy prezydenta klubu Joana Laporty. Podczas rozmowy rzekomo opowiedział o zajściu i poprosił o wystawienie Fermína na sprzedaż, aby uniknąć napiętej atmosfery w zespole. Informacja ta miała dotrzeć do Lópeza i spowodować publikację wspomnianej wiadomości w sieci.

Scoccia podkreśla, że zarówno Gavi, jak i Fermín są istotnymi postaciami w drużynie Hansiego Flicka. Jego zdaniem tylko trener może doprowadzić do rozmowy między zawodnikami i spróbować odbudować przyjaźń, która według relacji została poważnie nadszarpnięta.

Autor kończy swój felieton stwierdzeniem, że prawdziwe więzi potrafią przetrwać nawet poważne kryzysy, a „bracia z krwi blaugrana” wciąż mogą dojść do porozumienia.

Źródło: Sport.es, fcbarca.com

Bójka po meczu towarzyskim Brentford z Borussią M’gladbach. Policja musiała interweniować [WIDEO]

Towarzyski mecz Brentfordu z Borussią Moenchengladbach zakończył się remisem 2:2. Po końcowym gwizdku na trybunach i przed stadionem rozegrały się sceny, które z piłką nożną miały niewiele wspólnego.

Bijatyka zamiast sportowej atmosfery

W piątkowy wieczór Brentford podejmował w meczu sparingowym Borussię Moenchengladbach. Boiskowa rywalizacja zakończyła się wynikiem 2:2, ale to wydarzenia po spotkaniu przyćmiły sportowy rezultat.

Angielskie media informują o agresywnym zachowaniu grupy kibiców gości. Dzień po meczu postanowili oni zaatakować obiekt gospodarzy, kierując się w stronę policjantów zabezpieczających teren. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a przed stadionem doszło do masowej bójki.

Funkcjonariusze odpowiedzieli użyciem środków przymusu bezpośredniego i błyskawicznie spacyfikowali najbardziej agresywnych uczestników zajść. Kibice zostali otoczeni kordonem, wylegitymowani, a następnie odprowadzeni poza teren stadionu.

Podczas samego spotkania także nie było spokojnie. Niemieccy kibce przepychali się z lokalnymi stewardami, co uwieczniono na poniższym wideo.

Źródło: X

Utalentowany pomocnik na celowniku Widzewa Łódź. Były gracz Arsenalu może wrócić do Polski

19-letni Michał Rosiak, który tego lata pożegnał się z Arsenalem, znalazł się w kręgu zainteresowań Widzewa Łódź. Według informacji Sport.pl klub z Ekstraklasy prowadzi wstępne rozmowy w sprawie ewentualnego transferu.

Były Kanonier w planach łodzian

Michał Rosiak urodził się w Białogardzie, a swoją piłkarską przygodę rozpoczynał w Kotwicy Kołobrzeg. W młodym wieku trafił jednak do Arsenalu, gdzie przez lata występował w zespołach juniorskich i młodzieżowych. W sezonie 2024/2025 rozegrał w Premier League 2 siedemnaście spotkań, zdobywając sześć bramek i notując jedną asystę.

Zdarzało mu się zasiadać na ławce rezerwowych pierwszego zespołu, ale w seniorskich rozgrywkach Arsenalu nie zadebiutował. Latem opuścił londyński klub i obecnie pozostaje wolnym zawodnikiem. W lipcu testował się w Wycombe Wanderers, a zainteresowanie nim miało wyrazić także włoskie US Lecce.

Jak poinformował Aleksander Bernard ze Sport.pl, Rosiak znalazł się również na radarze Widzewa Łódź. Rozmowy dotyczące ewentualnego transferu miały dotyczyć głównie ustalenia kwoty ekwiwalentu za wyszkolenie piłkarza. Temat nie jest jednak na zaawansowanym etapie, a młody pomocnik lub prawy obrońca wciąż rozważa inne opcje, w tym pozostanie w Anglii.

Widzew po czterech kolejkach obecnego sezonu Ekstraklasy ma na koncie siedem punktów.

Źródło: Sport.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.