„Grozili, że mnie zabiją.” Grecki oponent Pawła Raczkowskiego przedstawia swoją wersję wydarzeń

Grecki kibic, z którym mieli zmierzyć się polscy sędziowie, przedstawił swoją wersję wydarzeń odnośnie głośnego ostatnio konfliktu. – Rzucili się na nas, zaczęli nas wyzywać, chcieliśmy tego uniknąć, szli za nami, pluli na mnie, grozili, że mnie zabiją – relacjonuje Grek w rozmowie z rodzimymi mediami.

Awantura w Grecji

W niedzielę AEK Ateny mierzył się z Arisem Saloniki w rozgrywkach ligi greckiej. Początkowo spotkanie to mieli prowadzić polscy sędziowie z Pawłem Raczkowskim na czele. Ostatecznie mecz sędziował arbiter z Grecji. Wszystko za sprawą afery, w którą uwikłani byli polscy wysłannicy.

Wokół przygody polskich sędziów w Grecji opowiedziano wiele różnych teorii. Wiele z nich jest ze sobą sprzecznych. Swoje zdanie Paweł Raczkowski przedstawił na łamach portalu „Weszło”. Poinformował on, że został zaatakowany przez kibica Panathinaikosu po wylądowaniu w Atenach. Według relacji polskiego sędziego Grek miał być kompletnie pijany.

Oświadczenie Pawła Raczkowskiego

Następnie Raczkowski opublikował w tej sprawie oświadczenie. Przekazał, że został zaatakowany przesz dwóch Greków mówiących po polsku. Mieli oni oskarżyć polskiego sędziego o ustawianie meczów oraz obrażać go werbalnie. Arbiter miał zostać przez nich także opluty i popychany.

Relacja greckiego kibica

Swoją wersję wydarzeń postanowił przedstawić grecki kibic. Jest ona zgoła odmienna do tego, co opublikował Paweł Raczkowski. Jego zdaniem polscy sędziowie wypili za dużo alkoholu. Grek miał zostać przez nich zaatakowany. Według relacji greckiego kibica Paweł Raczkowski i spółka mieli mu nawet grozić śmiercią.

– Lecieliśmy tym samym lotem w klasie biznes. Zrozumiałem, że to oni mają sędziować mecz AEK — Aris, bo rozmawiali o ostatnim spotkaniu, który gwizdali w Polsce, czyli Lech Poznań — Pogoń Szczecin i śmiali się z tego, co zrobili i za co dostali karę. Mieszkam w Polsce i mówię w tym języku. Rozmawialiśmy ze sobą po grecku, a oni najwyraźniej wierzyli, że nikt nie rozumie polskiego. Byli bardzo wyluzowani, pili gin, wódkę i wino, co potwierdził nam steward, kiedy wysiadaliśmy. Podczas lotu początkowo rozmawiali o meczu polskiej ligi. Potem zaczęli rozmawiać o greckiej piłce. Między innymi o prezesie greckiej drużyny, z którym mają, jak mówili, bardzo dobre relacje. Słyszeliśmy jego nazwisko, ale nie wiem, czy mogę je wypowiedzieć – powiedział grecki kibic.

Kiedy samolot wylądował i mieliśmy już wychodzić, upomnieliśmy sędziów po polsku. Mówiliśmy, że powinni uważać na to, co mówią, bo za dużo wypili i powiedzieli wiele rzeczy, których nie powinni wygłaszać tak głośno. Tylko tyle. Słysząc to, zaczęli nas atakować. Zaraz po zejściu na ląd czekali na nas na lotnisku i aż do odbioru bagażu szli za nami, bardzo ostro wyzywając. Rzucili się na nas, zaczęli nas wyzywać, chcieliśmy tego uniknąć, szli za nami, pluli na mnie, grozili, że mnie zabiją. Na początku nie chciałem reagować, ale zaczął mi bardzo głośno grozić śmiercią mi i rodzinie. Po tym, jak na mnie splunął, złapałem go za kurtkę, zaciągnąłem do ochrony i poprosiłem, żeby wezwali policję – dodał.


źródło: Weszło

Alex Baena otrzymał pogróżki z życzeniami śmierci dla jego rodziny. Zgłosił sprawę na policję

W ostatnich dniach media żyją konfliktem Alexa Baeny z Federico Valverde. Piłkarz Realu zaatakował swojego rywala po zakończonym meczu. Zawodnik Villarreal opublikował w tej sprawie oświadczenie. Dowiadujemy się, że zgłosił on sprawę na policję.

W sobotę Real Madryt mierzył się na własnym obiekcie z Villarreal. Piłkarze obu drużyn zapewnili kibicom wiele emocji. Niezwykle atrakcyjne spotkanie zakończyło się nieoczekiwaną wygraną gości 3:2. Dwie bramki dla Villarreal strzelił Chukwueze, a jedną dołożył Morales. Dla Realu gole zdobyli Vincius oraz Pau Torres, drugi z nich strzelił bramkę samobójczą.

W nocy z soboty na niedzielę hiszpańscy dziennikarze uchylili kulisy sobotniego widowiska. Jak się okazało, po meczu doszło do bójki między piłkarzami obu drużyn. Federico Valverde, zawodnik Realu Madryt, miał zaczekać na parkingu przy Santiago Bernabeu na Alexa Baenę, gracza Villarreal. Urugwajczyk miał uderzyć swojego oponenta pięścią w twarz.

Powodem agresji Federico Valverde miały być słowa wypowiedziane przez Alexa Baenę. Piłkarz Villarreal w drugim meczu z rzędu miał obrażać rodzinę Valverde. Podczas styczniowej rywalizacji Baena miał powiedzieć: „Popłacz się teraz, bo twój syn się nie urodzi”. Wówczas ciąża żony Fede Valverde była poważnie zagrożona. W sobotnim meczu Baena najprawdopodobniej ponownie przekroczył pewne normy.

Po kilkudziesięciu godzinach Alex Baena wydał oświadczenie w tej sprawie. Hiszpan przyznał, że w związku z tą sytuacją otrzymał on różnego rodzaju groźby, również takie, które życzą jego rodzinie śmierci. Poinformował również, że zawiadomiłem w tej sprawie policję.

„W ostatnią sobotę zostałem zaatakowany przez kolegę po fachu po zakończeniu meczu przeciwko Realowi Madryt.

Po zdarzeniu wyszły na światło dzienne domniemane wypowiedzi z jego otoczenia, w których mówiono, że życzyłem bólu członkowi jego rodziny. Od tego momentu, a nie mogło być inaczej, nie opublikowano żadnego dowodu, który pokazałby wydarzenia, które mi się zarzuca.

Wykorzystano nieszczęście, by usprawiedliwić agresję i są kłamstwa, które bolą bardziej niż uderzenia. Szkody, które wyrządza się mojej rodzinie, są nie do naprawienia i są nieusprawiedliwione: groźby, obelgi, a nawet prywatne wiadomości z życzeniami śmierci dla mojej rodziny.

Wczoraj zawiadomiłem o sprawie policję. Pozwólmy, by wymiar sprawiedliwości wykonał swoją pracę.

Teraz moim jedynym celem jest skupienie się na mojej profesji i pomoc mojemu klubowi w wypełnieniu jego celów.

Álex Baena
10/04/2023”

https://twitter.com/alexbbaena/status/1645500655556075529


źródło: realmadryt.pl

Gwiazda Lecha Poznań z optymizmem patrzy na mecz z Fiorentiną. „W czwartek wychodzimy i robimy swoje”

Już w najbliższy czwartek Lech Poznań rozegra pierwszy pojedynek przeciwko Fiorentinie w 1/4 finału Ligi Konferencji Europy. Pewny swego przed tym meczem jest Michał Skóraś, który zapowiada walkę o pełną stawkę.

Tegoroczna przygoda Lecha Poznań w europejskich pucharach na długie lata zapisze się w historii zarówno klubu, jak i całej polskiej piłki. Kolejorz zajął drugie miejsce w swojej grupie Ligi Konferencji Europy, pokonując po drodze m.in. Villarreal. W kolejnych dwóch etapach poznaniacy wyeliminowali Bodo/Glimt oraz Djurgardens IF.

Już w tym tygodniu Lech Poznań rozpocznie walkę o półfinał Ligi Konferencji Europy. W ćwierćfinale rywalem Kolejorza będzie włoska Fiorentina. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w najbliższy czwartek. Odbędzie się on w Poznaniu. Rewanż zostanie rozegrany tydzień później we Florencji.

Awans do ćwierćfinału europejskich pucharów bez wątpienia jest wielkim sukcesem Lecha Poznań. Piłkarze Kolejorza nie zamierzają jednak spoczywać na laurach. Walkę o kolejne zwycięstwo w europejskich rozgrywkach zapowiedział już Michał Skóraś.

– W dobrych nastrojach przystąpimy do konfrontacji z Fiorentiną. Takie rywalizacje, jak z mocnym włoskim klubem, czy wcześniej z Villarreal to dla nas dodatkowa motywacja, żeby równać do najlepszych – mówił po meczu z Wartą Poznań Michał Skóraś.

– Zaszliśmy już naprawdę daleko w Lidze Konferencji, ale wciąż jeszcze jesteśmy głodni kolejnych sukcesów w tych rozgrywkach. Także w czwartek wychodzimy i robimy swoje – zapowiedział reprezentant Polski.


źródło: Lech Poznań

PZPN komentuje „aferę alkoholową” w reprezentacji U-15. „Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca”

Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej ustosunkowały się do „afery alkoholowej”, która dotyczy reprezentacja Polski U-15, a dokładniej jej sztabu. W oficjalnym komunikacie PZPN przekazał, że tego typu sytuacja nie powinna mieć miejsca.

W piątek w mediach ukazała się informacje o „aferze alkoholowej” w reprezentacji Polski do lat 15. Podczas zgrupowania młodzi piłkarze dokonali nietypowego znaleziska. W skrzyniach na sprzęt piłkarski znaleźli oni puszki piwa. Były one przykryte pod koszulkami i ręcznikami. Alkohol miał należeć do sztabu polskiej drużyny narodowej. Więcej o tej sprawie przeczytacie TUTAJ.

Oświadczenie PZPN

Sprawa szybko zyskała duży rozgłos w polskich mediach. Do całej tej afery postanowił ustosunkować się Polski Związek Piłki Nożnej. W sobotę został wydany oficjalny komunikat w tej sprawie. Władze polskiej federacji zapowiedziały zbadanie tej sprawy. Cała treść komunikatu znajduje się poniżej.

„Z ogromnym zdumieniem i rozczarowaniem przyjęliśmy piątkowe doniesienia prasowe związane ze zgrupowaniem reprezentacji Polski do lat 15 odbywającym się na Węgrzech. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w jakimkolwiek obszarze funkcjonowania kadr narodowych, a tym bardziej nie może ona bezpośrednio dotykać młodzieży.

Informujemy, że Polski Związek Piłki Nożnej podjął niezwłoczne działania, mające na celu wyjaśnienie sprawy, wszczynając wewnętrzne dochodzenie. W przypadku stwierdzenia naruszenia jakichkolwiek przepisów prawa, regulaminów wewnętrznych wyciągnięte zostaną surowe konsekwencje z uwzględnieniem wszelkich przepisów dyscyplinarnych.

Od każdego członka kadry narodowej wymagamy profesjonalizmu i odpowiedniego podejścia do pełnionych obowiązków. W przypadku młodzieżowych reprezentacji odpowiedzialność członków sztabu jest jeszcze większa, bowiem odpowiadają oni nie tylko za formę sportową młodych zawodników, ale również za ich wychowanie i podejście do reprezentowania narodowych barw.”

Afera alkoholowa w reprezentacji do lat 15. W skrzynkach ze „sprzętem” znaleziono piwo

Na zgrupowaniu reprezentacji Polski U-15 znaleziono alkohol. Jak informuje „TVP Sport”, najprawdopodobniej należał on do członków sztabu zespołu. Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej zapowiedziały zbadanie sprawy.

Turniej Czterech Narodów

Zakończyło się zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 15. W ostatnich dniach nasza młodzieżowa drużyna narodowa przebywała na Węgrzech, gdzie rozgrywany był Turniej Czterech Narodów. Poza Polakami udział w turnieju wzięli Węgrzy, Słowacy oraz Finowie.

Na początek towarzyskiego turnieju Biało-Czerwoni mierzyli się z rówieśnikami z Węgier. Starcie to zakończyło się remisem 0:0. Dzień później Polacy mierzyli się ze Słowakami. Mecz zakończył się porażką naszych młodych piłkarzy 1:2. W ostatnim meczu turnieju reprezentacja Polski zagrała z reprezentacją Słowacji. Polacy odnotowali drugi remis, tym razem 1:1.

Afera alkoholowa

Na temat reprezentacji Polski U-15 najgłośniej zrobiło się jednak za sprawą afery alkoholowej. Mateusz Miga z „TVP Sport” poinformował o ciekawym odkryciu dokonanym przez młodych piłkarzy. Po dotarciu na Węgry, zawodnicy zostali poproszeni o przeniesienie skrzynek ze „sprzętem piłkarskim”. Gdy otworzyli jedną z nich, przed ich oczami ukazały się czteropaki piwa ukryte pod ręcznikami i koszulkami.

Relacja rodziców

Relację z tego zdarzenia zdał opiekun jednego z zawodników. Zdaniem rodziców piwo miało należeć do członków sztabu szkoleniowego. Od jednego z nich zawodnicy mieli od samego rana czuć woń alkoholu.

– Chłopcy przenosili skrzynie z autokaru do szatni. Mieli później wypakować te rzeczy i roznieść po pokojach. Przez przypadek w jednej ze skrzyń odkryli kilka zgrzewek z piwem – mówi jeden z rodziców na łamach „TVP Sport”.

Czy ci faceci, dorosłe chłopy, nie mogą na kilka dni się powstrzymać? Od jednego z nich chłopcy już od rana wyczuwają alkohol. Drużyna mieszka w ośrodku reprezentacji Węgier, w którym jest zakaz picia alkoholu i palenia wyrobów tytoniowych. Co obsługa tego hotelu myśli sobie o nas, gdy w koszach na śmieci znajdują puszki po piwie? –komentuje kolejny rodzic.

Komentarz PZPN

Mateusz Miga z „TVP Sport” poprosił o komentarz w tej sprawie PZPN. Władze polskiej federacji przekazały, że podejmą odpowiednie kroki w tej sprawie.

– Bardzo poważnie podchodzimy do takich spraw. Reprezentacja wraca właśnie z turnieju do Polski. Sprawa będzie badana. Jeśli doszło do złamania prawa bądź naruszenia wewnętrznego regulaminu i ustalonych zasad podczas zgrupowania drużyny narodowej, zostaną wyciągnięte konsekwencje – przekazał PZPN.


źródło: TVP Sport
fot. TVP Sport

Jacek Góralski nie podbił Bundesligi. Latem ma zmienić klub

Wraz z końcem tego sezonu najprawdopodobniej zakończy się również przygoda Jacka Góralskiego z VfL Bochum. 21-krotny reprezentant Polski nie zdołał zawojować Bundesligi.

W letnim oknie transferowym Jacek Góralski został piłkarzem VfL Bochum. Polski pomocnik trafił do Bundesligi z kazachskiego Kajratu Ałmaty. Góralski związał się z niemieckim klubem umową do końca sezonu 2023/2024,

Jacek Góralski nie miał łatwego początku w nowym klubie. Rozpoczął sezon z urazem oka. Gdy się z tym już uporał, przydarzyły mu się problemy mięśniowe. Przełożyło się to na łączną liczbę występów Góralskiego w nowym klubie. W tym sezonie rozegrał zaledwie 4 mecze w Bundeslidze. Mimo że jest już zdrowy, to w ostatnich tygodniach ma problem, by w ogóle załapać się do kadry meczowej.

Wygląda na to, że w Bochum nie wiążą już przyszłości z Góralskim. Według tamtejszych mediów niemiecki klub rozstanie się z Polakiem po zakończeniu tego sezonu. Nie wiadomo jednak jeszcze, w jaki sposób obie strony się ze sobą rozejdą, gdyż piłkarz ma ważny kontrakt do końca przyszłego sezonu.

Kibice FC Koeln wybrali piłkarza miesiąca. Zwycięzca w marcu nawet nie pojawił się na boisku

Kibice FC Koeln poprzez głosowanie wybrali piłkarza miesiąca swojego klubu. Zwycięzcą okazał się Sebastian Andersson, który w marcu ani razu nie pojawił się na boisku.

Marzec nie potoczył się po myśli FC Koeln. Piłkarze niemieckiego klubu w ostatnim miesiącu rozegrali 3 mecze w Bundeslidze. Dwa z nich kończyły się porażkami (1-6 z Borussią Drtmund i 0-2 z VfL Bochum) i zaledwie jedno udało im się zremisować (0-0 z Unionem Berlin). Po 26. kolejkach FC Koeln zajmuje 13. miejsce w ligowej tabeli.

Co miesiąc kibice FC Koeln głosują na najlepszego piłkarza miesiąca. Tak samo było i przed kilkoma dniami. W głosowaniu na najlepszego gracza marca wygrał Sebastian Andersson. Zdobył on 59,02% głosów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w marcu Szwed nie pojawił się ani razu na boisku. Co więcej, Andersson nie rozegrał żadnego meczu w całym sezonie. Wszystko z powodu kontuzji.


źródło: fc koeln

Xavi wstawia się za Robertem Lewandowskim. „Robert ma więcej goli niż ktokolwiek inny”

Ostatnie miesiące nie były najlepsze w wykonaniu Roberta Lewandowskiego. Podobnie było w środowym El Clasico. Mimo to trener FC Barcelony, Xavi, postanowił wziąć polskiego piłkarza w obronę.

Robert Lewandowski fantastycznie odnalazł się po zmianie barw klubowych. Polski napastnik nie potrzebował czasu na aklimatyzację. Po znakomitych pierwszych kilku miesiącach, wpadł on jednak w duży dołek formy. Od czasu mundialu w Katarze Lewandowski znacznie obniżył loty. Dużo gorzej wygląda jego gra w zespole Xaviego, a na dodatek nie potrafi zdobywać tylu bramek, ile gwarantował na początku tego sezonu, kiedy notorycznie trafiał do siatki.

Środowe El Clasico potwierdziło nie najwyższą formę Roberta Lewandowskiego. W meczu z Realem Madryt Polak nie zrobił zbyt wiele pozytywnego, co kibice mogliby zapamiętać. Nie pomagali mu również koledzy z zespołu, którzy nie stworzyli mu dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Po meczu w obronie Lewego stanął jego trener, Xavi Hernandez.

– Uważam, że o dzisiejszej porażce zadecydowały szczegóły. Co do Lewandowskiego, to nie, nie… nie ma potrzeby, by robić teraz z tego jakąkolwiek aferę. Robert ma więcej goli niż ktokolwiek inny, a w dodatku strzelał w każdym ustawieniu taktycznym. Zapomnieliście już, że w ostatnim meczu ligowym strzelił 2 gole i dołożył do tego asystę? – powiedział Xavi.

– Zachowuję więc spokój i wszyscy myślimy już o Gironie. Dzisiejsza porażka będzie trudna do przełknięcia, jednak musimy skoncentrować się na rywalizacji w lidze, która jest znacznie ważniejsza niż Puchar Króla – zakończył.


źródło: Polsat Sport

Zaktualizowano ranking FIFA. Spadek reprezentacji Polski, zmiany w czołówce

FIFA zaktualizowała światowy ranking drużyn narodowych. Nowym liderem zestawienia została Argentyna. Spadek zanotowała z kolei reprezentacja Polski.

Podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej polska drużyna narodowa rozegrała dwa mecze w eliminacjach do EURO 2024. Na początek zgrupowania Biało-Czerwoni doznali kompromitującej porażki z reprezentacją Czech 1:3. W drugim meczu podczas marcowego zgrupowania Polacy pokonali Albanię 1:0.

Spadek Polski w rankingu FIFA

W związku z powyższymi wynikami reprezentacja Polski zanotowała spadek o jedną pozycję w kwietniowej aktualizacji rankingu FIFA. Od dziś Polacy zajmują 23. pozycję. Naszą reprezentację wyprzedzili Szwedzi.

Zmiana lidera

W najnowszej wersji rankingu FIFA doszło do zmiany na pozycji lidera zestawienia. Na prowadzenie wysunęła się reprezentacja Argentyny. Do tej pory mistrzowie świata okupowali 2. lokatę. Nowym wiceliderem została Francja. Na najniższy stopień podium spadła natomiast Brazylia.

Sytuacja rywali Polaków

Zmiany w światowym zestawieniu dotknęły także rywali reprezentacji Polski w trwających eliminacjach EURO 2024. Czesi utrzymali 38. pozycję. Spadek z 66. na 68. odnotowała natomiast Albania. Z 123. na 125. miejsce spadła reprezentacja Wysp Owczych. Z kolei awans o 3 lokaty zanotowała Mołdawia, która znajduje się obecnie na 171. pozycji.

Ranking FIFA:

1. Argentyna (+1)

2. Francja (+1)

3. Brazylia (-2)

4. Belgia (+/-0)

5. Anglia (+/-0)

6. Holandia (+/-0)

7. Chorwacja (+/-0)

8. Włochy (+/-0)

9. Portugalia (+/-0)

10. Hiszpania (+/-0)

23. Polska (-1)

38. Czechy (+/-0)

68. Albania (-2)

125. Wyspy Owcze (-2)

171. Mołdawia (+3)


źródło: fifa.com

Ronald Araujo z radą dla Viniciusa. „Musi skupić się na grze w piłkę”

Podczas środowego meczu FC Barcelony z Realem Madryt kilkukrotnie zawrzało między piłkarzami obu drużyn. W jednej ze sprzeczek główne role odegrali Ronald Araujo i Vinicius Junior. Po meczu Urugwajczyk dał jedną radę swojemu rywalowi.

W środę odbył się rewanżowy pojedynek między FC Barceloną a Realem Madryt w półfinale Pucharu Hiszpanii. Duma Katalonii nie zdołała wykorzystać jednobramkowej przewagi z pierwszego meczu. W rewanżu Królewscy totalnie zmiażdżyli swoich rywali, wygrywając 4:0 na Camp Nou. Tym samym Barca odpadła z rozgrywek i w finale Pucharu Króla Real zagra z Osasuną Pampeluna.

Sprzeczka Araujo z Viniciusem

Środowy pojedynek zapewnił kibicom wiele emocji. W trakcie 90 minut rywalizacji między piłkarzami wielokrotnie dochodziło do licznych sprzeczek, które miały mało wspólnego z grą w piłkę. W jednej z takich sytuacji udział wzięli Ronald Araujo i Vinicius Junior. Kamery zarejestrowały, jak piłkarz FC Barcelony nie wytrzymał emocji i odepchnął swojego rywala.

Rada dla Viniciusa

Po meczu Ronaldo Araujo odniósł się do swojej piłkarskiej potyczki z Viniciusem. Piłkarz Barcy przyznał, że tego dnia po prostu się „zagrzał”. Dał swojemu rywalowi także jedną radę, która ma mu pomóc, w zostaniu jeszcze lepszym piłkarzem.

– Vinícius? Za każdym razem, gdy się mierzymy, mamy zdrowy pojedynek. Dziś trochę się zagrzałem, bo przez cały czas gadał do ludzi, „podgrzewał” kolegów… Vinícius to świetny zawodnik, ale musi skupić się na grze w piłkę. Jeśli to zrobi, będzie znacznie lepszy. Zajmował się mówieniem różnych rzeczy do naszych kibiców. Mnie to „zagrzało”, ale to zostaje na boisku – skomentował Ronald Araujo.


źródło: fcbarca.com

Jakie konsekwencje czekają Bartosza Salamona? Możliwa kilkuletnia dyskwalifikacja

Dalsza przyszłość Bartosza Salamona stanęła pod ogromnym znakiem zapytania. Ostatnie badania antydopingowe wykazały u niego obecność niedozwolonej substancji. Jakie są możliwe konsekwencje dla piłkarza?

We wtorek Lech Poznań poinformował o wyniku testu antydopingowego przeprowadzonego u Bartosza Salamona. Badanie dało wynik pozytywny. W organizmie piłkarza wykryto obecność zakazanej substancji. Mowa o chlortalidonie.

W swoim komunikacie Lech Poznań poinformował, że – póki co – Bartosz Salamon może kontynuować dalszą grę bez większych przeszkód. Nie wiadomo jednak, jakie losy czekają go w przyszłości. O możliwych konsekwencjach opowiedziała na łamach „goal.pl” Katarzyna Kopeć-Ziemczyk, rzeczniczka prasowa Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

– Jeśli chodzi o ten środek to może on służyć do wypłukiwania innych substancji zabronionych. Ale czy tak było w tym przypadku? Tego nie wiadomo. Więc tutaj ostrożnie. W przypadku potwierdzenia pozytywnego wyniku próbki B, sprawa zawodnika trafi do panelu przesłuchań UEFA – poinformowała Katarzyna Kopeć-Ziemczyk.

– Zgodnie z przepisami antydopingowymi zawodnikowi grożą dwa lata dyskwalifikacji. W przypadku udowodnienia celowego stosowania tego środka, kara może wynosić nawet cztery lata. Oczywiście, jeśli pojawią się mocne dowody po stronie zawodnika – dodała.

Zażywanie chlortalidonu w zawodowym sporcie jest surowo zabronione. Substancja znajduje się na liście zabronionych substancji w sporcie przez Światową Agencję Antydopingową. O szczegółach opowiedziała przedstawicielka Polskiej Agencji Antydopingowej.

– Substancja wykryta u piłkarza znajduje się na liście substancji i metod zabronionych w sporcie. Jest to oficjalny dokument WADA (Światowa Agencja Antydopingowa). Wykryty środek jest substancją zabronioną w każdym czasie, zaliczaną do diuretyków i środków maskujących. Jest to jednak tzw. substancja określona – oznacza to, że tymczasowe zawieszenie jest nakładane fakultatywnie – tłumaczy Katarzyna Kopeć-Ziemczyk.


źródło: goal.pl

Bartosz Salamon skomentował wyniki badań antydopingowych. „Wierzę, że wszystko zostanie wyjaśnione”

Bartosz Salamon ustosunkował się do pozytywnych wyników ostatniego badania antydopingowego. – Wierzę, że wszystko zostanie wyjaśnione i będę mógł spokojnie kontynuować grę bez żadnej przerwy – skomentował piłkarz.

We wtorek Lech Poznań opublikował niespodziewany komunikat. Klub poinformował, że jedne z ostatnich badań antydopingowych przeprowadzonych u Bartosza Salamona dały wynik pozytywny. U polskiego piłkarza wykryto obecność niedozwolonej substancji. Chodzi w tym przypadku o chlortalidon.

Komentarz Salamona

Na pierwszy komentarz samego zainteresowanego nie trzeba było długo czekać. Bartosz Salamon jest przekonany o swojej niewinności. W tej sprawie zamieścił wpis na Twitterze.

– Ta wiadomość jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i kto mnie zna wie, że jestem bardzo uważny na każdy suplement czy lek, który przyjmuje i zawsze konsultuję go z lekarzem Klubu – skomentował Bartosz Salamon.

– Wierzę, że wszystko zostanie wyjaśnione i będę mógł spokojnie kontynuować grę bez żadnej przerwy – dodał.

Szokujące wyniki badań. Piłkarz Lecha Poznań z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego

Próbka A badania antydopingowego dała wynik pozytywny w przypadku Bartosza Salamona. U piłkarza Lecha Poznań wykryto obecność niedozwolonej substancji.

Po rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy przeciwko Djurgardens IF piłkarz Lecha Poznań, Bartosz Salamon, został poddany badaniom antydopingowym. Wyniki testu zostały przekazane poznańskiemu klubowi we wtorek. Niestety, próbka A dała wynik pozytywny. U Salamona wykryto obecność niedozwolonej substancji.

Pozytywny wynik testów antydopingowych

Badania antydopingowe wykazały u Bartosza Salamona obecność chlortalidonu. Substancja ta jest stosowana w leczeniu nadciśnienia. Jak informuje Lech Poznań w swoim oficjalnym komunikacie, lek ten „nie przynosi żadnych korzyści w rozumieniu poprawy zdolności wysiłkowych zawodnika”.

Komunikat

Póki co sprawa jest w toku. U polskiego piłkarza zapewne zostanie pobrana próbka B. Jak czytamy w komunikacie Lecha Poznań, Bartosz Salamon będzie mógł dalej grać, do czasu wyjaśnienia sprawy.

– Badania antydopingowe są standardową procedurą przy każdym meczu pod patronatem UEFA. To pierwszy przypadek pozytywnego wyniku testu przy kilkudziesięciu testach, którym nasi zawodnicy byli poddani w ostatnich sezonach. Wyjaśnieniu będzie podlegać to, w jaki sposób wykryta substancja dostała się do organizmu piłkarza. Gracz nie przyjmował jakichkolwiek leków i suplementów diety bez zgody oraz konsultacji sztabu medycznego KKS Lech – czytamy w komunikacie opublikowanym przez Lech Poznań

– Zrobimy wszystko, żeby wyjaśnić tę sprawę w imieniu Bartka, o którego niewinności jesteśmy przekonani. Ma nasze pełne wsparcie. Gracz przy naszym udziale zgłasza się do organizacji antydopingowych z wnioskiem o ponowienie badania. Lech stosuje wszystkie procedury przewidziane przepisami Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Dlatego jako klub jesteśmy gotowi do pełnej współpracy w celu wyjaśnienia sprawy – czytamy dalej.

Holenderski piłkarz zabił dziecko w wypadku samochodowym. Usłyszał wyrok

Holenderski piłkarz, Rai Vloet, spowodował wypadek samochodowy, w wyniku którego zmarło 4-letnie dziecko. W czasie zdarzenia był on pod wpływem alkoholu. 27-latek usłyszał już wyrok.

Rai Vloet jest holenderskim piłkarzem występującym na pozycji napastnika. W swojej karierze występował w takich klubach jak chociażby PSV, NAC Breda, Heracles Almelo, czy FC Astana. Od września 2022 roku jest piłkarzem Urala Jekaterynburg. W tym sezonie dla rosyjskiego klubu rozegrał 16 meczów, w których zdobył 5 bramek.

W listopadzie 2021 roku Rai Vloet spowodował wypadek samochodowy. W jego wyniku zmarł 4-letni chłopiec, podróżujący innym pojazdem. Rodzice i siostra chłopca przeżyli, choć zostali ranni. Holender jechał samochodem z prędkością ok. 200 km/h. Na autostradzie, na której doszło do wypadku, obowiązywało ograniczenie prędkości do 130 km/h. Jak się okazało, holenderski piłkarz był wówczas pod wpływem alkoholu. Wykazano u niego 1,18 promila alkoholu.

Po kilkunastu miesiącach w końcu zapadł wyrok w tej sprawie. Rai Vloet został skazany na 30 miesięcy więzienia. Kwestia wyegzekwowania kary jest, póki co, mocno złożona. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Co więcej, piłkarz przebywa obecnie w Rosji, co może przeszkodzić w tym, by trafił on za kratki.


źródło: transfery.info, wp sportowe fakty, omroep brabant

Co dalej z Czesławem Michniewiczem? Kolejny klub rozważa jego zatrudnienie

Kolejny klub zainteresował się Czesławem Michniewiczem. Tym razem medialne doniesienia dotarły z Ukrainy.

Od początku tego roku Czesław Michniewicz pozostaje bezrobotny. Wraz z końcem 2022 roku 53-latek zakończył pracę z reprezentacją Polski. Wcześniej w swojej karierze trenerskiej prowadził takie kluby jak m.in. Legia Warszawa, Termalica Nieciecza, Pogoń Szczecin, czy Lech Poznań.

Po zakończeniu pracy w reprezentacji Polski w mediach co jakiś czas pojawiały się plotki łączące Michniewicza z różnymi miejscami pracy. Najpierw była mowa o zainteresowaniu ze strony szkockiego klubu Aberdeen. Ostatnio pojawiła się jednak informacja dotycząca potencjalnego objęcia zagranicznej reprezentacji. Według medialnych doniesień Michniewicz miał znaleźć się w kręgu zainteresowania reprezentacji Chile.

Pomimo licznych plotek Czesław Michniewicz wciąż pozostaje bezrobotny. Ostatnio pojawiła się kolejna plotka wiążąca polskiego trenera z objęciem klubu. Jak informuje ukraiński portal „Tribuna.com”, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski zainteresowały się władze Dynama Kijów. Poza Michniewiczem rozważani mają być Shota Arveladze i Nenad Bjelica.

– Bez względu na złożony charakter Michniewicza, jego podejście przynosi konkretne rezultaty. Bez pięknej gry i pozytywnego wizerunku, ale jego podejście przynosi efekty – piszą ukraińscy dziennikarze cytowani przez „Przegląd Sportowy”.

Obecny sezon nie układa się po myśli Dynama Kijów. W lidze ukraińskiej Dynamo zajmuje dopiero 4. lokatę. Biało-Niebieskim jeszcze gorzej poszło na arenie międzynarodowej. Z Ligą Europy pożegnali się już na etapie fazy grupowej. W sześciu meczach uzbierali zaledwie 1 punkt i zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie. Obecnie trenerem Dynama jest legendarny, 77-letni Mircea Lucescu.


źródło: Tribuna.com, Przegląd Sportowy

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.