Kacper Tobiasz z szansą na wielki transfer! Obserwuje go klub z lig TOP 5

W ostatnich miesiącach Kacper Tobiasz imponuje formą na polskich boiskach. Bramkarz Legii Warszawa znalazł się na celowniku AS Romy.

Kacper Tobiasz zadebiutował w pierwszej drużynie Legii Warszawa w lipcu 2021 roku. Stałe miejsce w wyjściowym składzie warszawskiego klubu wywalczył jednak dopiero w tym sezonie. 20-latek wygrał rywalizację o miejsce w bramce Legii z Cezarym Misztą oraz Dominikiem Hładunem. Tobiasz rozegrał w tym sezonie Ekstraklasy 24 mecze, w których wpuścił 27 bramek. W 9 meczach zachował czyste konto.

Zainteresowanie z Serie A

Dobre występy w obecnym sezonie nie umknęły uwadze zagranicznych klubów. Jak informuje Tomasz Włodarczyk, polski bramkarz trafił na listę życzeń AS Romy. Włoski klub poszukuje bramkarza, który zastąpiłby Ruiego Patricio po zakończeniu przyszłego sezonu, kiedy wygaśnie kontrakt portugalskiego golkipera.

Rosnąca wartość rynkowa

Kacper Tobiasz jest wychowankiem Legii Warszawa. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Portal „Transfermarkt” wycenia go obecnie na 4 miliony euro. 20-letni bramkarz jest trzecim najbardziej wartościowym piłkarzem w Ekstraklasie.


źródło: meczyki.pl

Były prezes Lechii Gdańsk wydał oświadczenie ws. spadku z Ekstraklasy. „Lechia przeżyje ten spadek”

W sezonie 2023/2024 nie zobaczymy Lechii Gdańsk w PKO BP Ekstraklasie. Spadek Biało-Zielonych skomentował były prezes klubu, Adam Mandziara.

Do końca obecnego sezonu Ekstraklasy pozostały jeszcze 3 kolejki. Na tym etapie znamy już dwóch z trzech spadkowiczów. Są to Miedź Legnica oraz Lechia Gdańsk. Lechiści zajmują na ten moment 17. lokatę w tabeli. W 31 meczach tego sezonu uzbierali zaledwie 26 punktów.

Spadek Lechii z Ekstraklasy stał się faktem w minioną sobotę po porażce z Zagłębiem Lubin. Kilka dni po tym wydarzeniu kwestię spadku z Ekstraklasy skomentował były prezes klubu, Adam Mandziara. 55-latek stwierdził, że na spadek złożyły się liczne błędy we wszystkich obszarach działalności klubu. Podkreślił jednak, że klub przetrwa ten spadek zarówno pod kątem sportowym, jak i finansowym.

„Spadek z Ekstraklasy to jedna z największych porażek jakie przeżyłem. Jestem wkurzony i rozczarowany całą sytuacją.

Dla mnie to kumulacja niewiarygodnej ilości błędów popełnionych przez zarząd klubu, dział sportowy, szkoleniowy i drużynę. Do poziomu dopasowały się absolutnie wszystkie działy w klubie. Ale przyznaję, że osobiście też popełniłem błędy!

Teraz jednak proszę was żebyśmy skończyli lamentować i tworzyć spiskowe teorie. Spadek jest bardzo bolesny, ale to nie jest koniec świata! Lechia przeżyje ten spadek finansowo i sportowo. Ważne są teraz praca nad startem do nowego sezonu w I lidze i jak najszybszy powrót do Ekstraklasy.

Tylko awans może być celem Lechii w następnym sezonie.

Powrót do 4. Ligi, może być tylko powrotem drugiej, a nie pierwszej drużyny.”

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Adam Mandziara (@adam.mandziara)

Ojciec Leo Messiego dementuje medialne doniesienia. „Nic nie zostało podpisane”

Jorge Messi zdementował medialne plotki łączące jego syna z saudyjskim Al Hilal. Ojciec Leo Messiego opublikował specjalne oświadczenie, w którym przekazał, że żaden kontrakt nie został ani podpisany, ani nawet uzgodniony.

Wraz z końcem tego sezonu wygasa kontrakt Leo Messiego z Paris Saint-Germain. Nic nie wskazuje na to, by obie strony przedłużyły współpracę. W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o potencjalnym powrocie Argentyńczyka do FC Barcelony. Na drodze mogą stanąć jednak problemy finansowe katalońskiego klubu oraz potencjalne oferty z innych klubów.

We wtorek francuska agencja prasowa AFP opublikowała informację, wedle której Leo Messi miał zawrzeć umowę z saudyjskim Al Hilal. Inne źródła podawały, że waz z Leo do Al Hilal mieliby trafić również jego przyjaciele z Barcelony – Jordi Alba i Sergio Busquets. Zarobki, na jakie mógłby liczyć Argentyńczyk w Arabii Saudyjskiej, miałyby wynieść 600 milionów euro za sezon.

Powyższe informacje zdementował jednak ojciec Leo Messiego, Jorge. Argentyńczyk opublikował w tej sprawie specjalne oświadczenie. Przekazał on, że żadna umowa nie została do tej pory podpisana. Decyzja ma zostać podpięta dopiero po zakończeniu tego sezonu.

– Absolutnie nie ma żadnego porozumienia z żadnym klubem na następny sezon. Nie będziemy teraz nic robić – podejmiemy decyzję na końcu tego sezonu – poinformował Jorge Messi.

– Mogę zagwarantować, że decyzja nigdy nie będzie podjęta przed zakończeniem sezonu z Paris Saint-Germain – podkreślił Argentyńczyk.

– Imię Leo Messiego jest wykorzystywane wszędzie – możemy jednak zagwarantować, że nic nie zostało podpisane, ustalone, lub ustnie dogadane i to się w tym momencie nie zmieni – dodał.

– Dookoła jest pełno fake newsów bez żadnego potwierdzenia. Te „media” publikują teksty, wymyślając historie bez żadnego szacunku – dlaczego nikt nie sprawdza ich wiadomości? – zakończył ojciec Leo.

Pamiętacie tego kibica? Już znalazł swoją wybrankę!

Jakiś czas temu media obiegły zdjęcia i filmy z kibicem Pogoni Szczecin, szukającym niejakiej Karoliny. Poszukiwania swojej wybranki zakończyły się happy endem.

22 kwietnia Pogoń Szczecin podejmowała na własnym stadionie Stal Mielec. Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy 4:2. To właśnie po tym meczu gwiazdą internetu stał się kibic Portowców. Kamery zarejestrowały na trybunach mężczyznę z plakatem, na którym widniała wiadomość: „Karola, zgubiłem numer. Spotkajmy się w sektorze A3 na #POGLEG”.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1649855845449216000?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1649855845449216000%7Ctwgr%5E397d8470a2d1e9e39fbf336898b32d4e9487e398%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fekstraklasatrolls.pl%2Fnietypowy-baner-kibica-pogoni-szczecin-chce-sie-spotkac-z-dziewczyna-na-stadionie-wideo%2F

Wspomniane starcie Pogoni Szczecin z Legią Warszawa odbyło się w minioną niedzielę. Mecz zakończył się zwycięstwem Portowców 2:1. Jak się okazało, nasz bohater zdołał odnaleźć swoją wybrankę.

https://twitter.com/PogonSzczecin/status/1655949242849021952

To byłby absolutny hit! Finał pucharu innego kraju ma zostać rozegrany w Sosnowcu

Sosnowiec ma ugościć dwa zespoły z Grecji, które mają rozegrać finał krajowego pucharu. Polski Związek Piłki Nożnej wydał już zgodę na organizację tego meczu.

Finał Pucharu Grecji zostanie rozegrany 24 maja, czyli za nieco ponad 2 tygodnie. O krajowe trofeum zagrają ze sobą AEK Ateny i PAOK Saloniki. W barwach AEK występuje Damian Szymański. Z kolei piłkarzem PAOK-u jest Tomasz Kędziora.

Na nieco ponad dwa tygodnie przed finałem w Grecji wciąż nie wiadomo, gdzie ma zostać rozegrany mecz. Wynika to z faktu, że żadne tamtejsze miasto nie chce podjąć się organizacji wydarzenia. Powodem są obawy przed potencjalnymi zamieszkami z udziałem kibiców.

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk, finał Pucharu Grecji może zostać rozegrany w Polsce! Grecka federacja piłkarska zgłosiła się do Polskiego Związku Piłki Nożnej, by rozegrać omawiane spotkanie na stadionie w Sosnowcu.

PZPN miał już wydać zgodę na zorganizowanie meczu w naszym kraju. Najprawdopodobniej odbędzie się on jednak bez udziału kibiców. Nic nie zostało jednak jeszcze przesądzone. Grecka federacja prowadzi rozmowy z władzami miasta. Zgodę muszą również wyrazić oba greckie kluby.


źródło: meczyki.pl

Raków Częstochowa wybrał drugi stadion na grę w europejskich pucharach

Raków Częstochowa wybrał obiekt, na którym potencjalnie zagra w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Na tym etapie wymogów UEFA nie spełnia własny stadion Medalików.

Do końca tego sezonu PKO BP Ekstraklasy pozostały jeszcze 3 kolejki. Mimo to poznaliśmy już mistrza Polski. Został nim Raków Częstochowa. Zespół Marka Papszuna zapewnił sobie mistrzostwo kraju w niedzielę. W związku z tym w przyszłym sezonie Raków Częstochowa zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Po raz pierwszy w historii Raków Częstochowa zagra w eliminacjach Champions League. Medaliki rozpoczną walkę o Ligę Mistrzów od I rundy eliminacji. Jeśli Raków będzie wygrywać wszystkie dwumecze w eliminacjach, to domowe mecze na własnym stadionie będzie mógł rozgrywać aż do III rundy włącznie. Problem występuje jednak w przypadku meczu IV rundy.

W ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Raków Częstochowa nie będzie już mógł zagrać na swoim domowym obiekcie. Ma to związek z wymogami UEFA. Jak informuje TVP Sport, potencjalny domowy mecz w IV rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Raków zagra w Sosnowcu. Pod uwagę był brany również obiekt w Bielsku-Białej.


źródło: sport.tvp.pl

Kolejny Polak może trafić do Premier League! Mateusz Borek ujawnia kulisy

Po transferze Jakuba Kiwiora do Arsenalu angielskie kluby poważniej zainteresowały się polskimi piłkarzami. O zainteresowaniu kolejnym Polakiem ze strony klubów Premier League poinformował Mateusz Borek.

W zimowym oknie transferowym najgłośniejszym polskim transferem zdecydowanie było przejście Jakuba Kiwiora ze Spezii do Arsenalu. Kwota transferu wyniosła 20 milionów euro. W pierwszych tygodniach polski obrońca nie mógł liczyć na regularną grę. Wystąpił on jednak w ostatnich dwóch meczach Premier League przeciwko Chelsea i Newcastle. W obu spotkaniach Polak zaprezentował się z bardzo pozytywnej strony.

Następca Kiwiora

Po odejściu Jakuba Kiwiora do Arsenalu, Spezia musiała znaleźć jego następcę. Został nim inny Polak, Przemysław Wiśniewski. 24-letni środkowy obrońca trafił do klubu Seria A z drugoligowej Venezii za 4 miliony euro. W ostatnich tygodniach Wiśniewski na stałe wskoczył do wyjściowego składu Spezii. Niewykluczone, że wkrótce podzieli on los Jakuba Kiwiora.

Kolejny Polak w Premier League?

Zaskakujące informacje odnośnie Przemysława Wiśniewskiego przekazał Mateusz Borek. Zdaniem dziennikarza obrońcą Spezii interesuje się kilka klubów Premier League. Wśród atutów polskiego piłkarza Mateusz Borek wskazuje przede wszystkim na aspekty fizyczne i motoryczne.

– W Spezii też jest bardzo ciekawy wątek, bo kilka klubów Premier League konsekwentnie jeździ za Przemkiem Wiśniewskim. Okazuje się, że tylko kilka miesięcy pobytu na poziomie Serie A – i ten transfer z Venezii – już przekonuje wielkie kluby, by interesować się Polakiem – poinformował Mateusz Borek.

– Patrzą na jego agresywność, umiejętność sklejenia się do obrońcy, zdrowie, warunki fizyczne i patrzą przede wszystkim na parametr szybkościowy. On biega blisko 36 km/h. Takiego stopera szuka praktycznie każdy klub na świecie. Stopera, który dogoni, z którym możesz grać wysoko – ocenił dziennikarz.

Duże włoskie kluby

Poza klubami z Premier League sytuację Wiśniewskiego uważnie śledzą 2-3 topowe kluby z Serie A. Jak przekazał Mateusz Borek, sam Wiśniewski chciałby jeszcze zostać we Włoszech.

– Kilka klubów angielski plus dwa/trzy duże kluby włoskie. Z tego co wiem, to sam Przemek bardzo chciałby zostać we Włoszech i pograć w którymś z dużych klubów – powiedział Mateusz Borek.

Raków szuka wzmocnień przed walką o Ligę Mistrzów. Na celowniku piłkarz spadkowicza z Ekstraklasy

Raków Częstochowa rozpoczął poszukiwania wzmocnień przed nadchodzącym sezonem. Na celowniku klubu Michała Świerczewskiego znalazł się piłkarz Miedzi Legnica.

Już dziś Raków Częstochowa może zapewnić sobie mistrzostwo Polski. W związku z tym Medaliki w przyszłym sezonie przystąpią do eliminacji do Ligi Mistrzów. By móc realnie powalczyć o awans do fazy grupowej Champions League potrzebne będą wzmocnienia. Właściciel klubu zapowiedział już jednak, że nie zamierza przeznaczać na transfery zbyt wielkiej ilości pieniędzy.

W związku z ograniczonym budżetem transferowym Raków będzie zapewne celował w pozyskanie piłkarzy bez kontraktu. Pierwszym takim wzmocnieniem może być piłkarz Miedzi Legnica, Maxime Dominguez. O szczegółach poinformował Piotr Koźmiński.

Kontrakt Maxime’a Dimingueza wygasa wraz z końcem tego sezonu. Jak informuje Piotr Koźmiński z portalu „WP Sportowe Fakty”, władze Rakowa zaproponowały Szwajcarowi kontrakt już w kwietniu. Teraz negocjacje mają być już bliskie finalizacji.


źródło: wp sportowe fakty

Lechia Gdańsk może spaść nawet do IV ligi! „W klubie jest totalna lipa organizacyjna”

Lechia Gdańsk straciła szanse na utrzymanie w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. W związku z licznymi problemami organizacyjnymi klub może spaść nawet do IV ligi.

W sobotę Lechia Gdańsk podejmowała na własnym stadionie Zagłębie Lubin. By zachować szanse na utrzymanie w Ekstraklasie, gdańszczanie nie mogli pozwolić sobie na porażkę. Spotkanie zakończyło się jednak klęską Lechii. Gospodarze przegrali 1:3. Tym samym Lechia Gdańsk spada po tym sezonie z Ekstraklasy.

Spadek do I ligi nie jest jednak najgorszą rzeczą, jaka może spotkać Lechię w najbliższym czasie. Dziennikarz Błażej Łukaszewski poinformował, że nie można wykluczyć rozpoczęcie następnego sezonu nawet w IV lidze! Wszystko ze względu na liczne problemy natury organizacyjnej. Nadzieją na ochronę przed degradacją mają być ewentualne zmiany właścicielskie.

– Słyszę, że Lechia Gdańsk wcale nie musi skończyć w 1. lidze. W klubie jest totalna lipa organizacyjna. To wszystko sprawia, że nie można wykluczyć startu od IV ligi. Ewentualne zmiany właścicielskie, to największy ratunek przed totalnym upadkiem – napisał Błażej Łukaszewski.

– Nawet jeśli zespół wystartuje w 1. lidze, z obecnym właścicielem, to nikłe są szanse na utrzymanie. W zespole zostaną pojedynczy zawodnicy z obecnej kadry. Totalny chaos, brak koncepcji i kompetentnych ludzi – dodał dziennikarz.

Mistrzostwo Włoch i koniec pięknej przygody? Piotr Zieliński może trafić do giganta Premier League

Piotr Zieliński znalazł się na radarze giganta Premier League. Jak informuje Tomasz Włodarczyk, w sprawie transferu polskiego pomocnika odbyły się już pierwsze nieformalne rozmowy.

W czwartek SSC Napoli zremisowało z Udinese 1:1. Tym samym zespół Piotra Zielińskiego zapewnił sobie już mistrzostwo Włoch. Dla polskiego pomocnika jest do dopiero drugie trofeum zdobyte z tym klubem. Wcześniej sięgnął po Puchar Włoch. Czy mistrzostwo Włoch będzie zwieńczeniem pięknej przygody Zielińskiego w SSC Napoli? Niewykluczone, że latem Polak zmieni klub.

Przyszłość Zielińskiego

Piotr Zieliński jest piłkarzem SSC Napoli od 2016 roku. Wówczas Azzurri zapłacili za Polaka 16 milionów euro. Obecny kontrakt 28-latka z neapolitańskim klubem obowiązuje do końca czerwca 2024 roku. Jeśli włoski klub myśli o sprzedaży Polaka i chce na nim zarobić, musi go sprzedać podczas letniego okna transferowego.

Zieliński w Premier League?

Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”, Piotr Zieliński znalazł się na liście życzeń Liverpoolu! Władze angielskiego klubu mają poważnie rozważać zakontraktowanie polskiego pomocnika. Liverpool potrzebuje wzmocnień w środku pola. Zieliński może nie być jedynym sprowadzonym piłkarzem przez Liverpool najbliższego lata.

Pierwsze rozmowy

Kwota ewentualnego transferu póki co jest owiana tajemnicą. Polak jest wyceniany obecnie przez „Transfermarkt” na 40 milionów euro. Piotr Zieliński jest jedną z kilku opcji dla Liverpoolu. W kwestii sprowadzenia 28-latka odbyły się już pierwsze nieoficjalne rozmowy.


źródło: meczyki.pl

Jakub Kosecki ocenił zachowanie Filipa Mladenovicia. „To było głupie. Wstyd. Nawet jak na moje standardy…”

Jakub Kosecki był gościem programu „Stan Futbolu”. Były piłkarz m.in. Legii Warszawa ocenił zachowanie Filipa Mladenovicia z finału Pucharu Polski.

W ostatnich dniach szerokim echem w mediach odbiła się sprawa awantury między piłkarzami po finale Pucharu Polski. Głównym bohaterem całego zamieszania był Filip Mladenović. Piłkarz Legii uderzył trzech zawodników Rakowa. Wczoraj Komisja Dyscyplinarna PZPN wymierzyła karę Serbowi.

Zachowanie Filipa Mladenovicia skomentował Jakub Kosecki. 32-latek wyrósł ostatnio na jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskich mediach. Stwierdził on jednak, że – nawet jak na jego standardy – Mladenović przesadził.

– Sam robiłem wiele rzeczy pod publiczkę, żeby się popisać, ale nikomu nie chciałem wyrządzić krzywdy – skomentował Jakub Kosecki.

To, co zrobił Mladenović było głupie. Wstyd. Nawet jak na moje standardy, osoby kontrowersyjnej, to była przesada. Nigdy bym się czegoś takiego nie dopuścił. Można się powyzywać, podokuczać, ale żeby bić i uciekać, a później chować się za plecami innych zawodników? Ja bardziej dokuczałem i potem się chowałem, ale nikogo nie uderzyłem!  – dodał 32-latek.

W piątek Komisja Dyscyplinarna ukarała Filipa Mladenovicia. Serb został zawieszony na 3 miesiąca w meczach ligowych i pucharowych. Otrzymał również karę finansową w wysokości 120 tysięcy złotych. Kosecki stwierdził, że wymierzona kara jest śmieszna.

– Kara jaką nałożyła komisja jest śmieszna. 120 tysięcy złotych jest już bardziej dotkliwe, ale ciekawe czy to on zapłaci? Zanim ogłosili tę decyzję, byłem pewien, że pół roku to będzie minimum za taki wybryk – powiedział Jakub Kosecki.

Zdarzają się głupie rzeczy na boisku i poza nim, ale czy kiedykolwiek widzieliście, żeby ktoś komuś trzy razy przyłożył w ryj i sobie po trzech miesiącach wrócił do gry w piłkę?  – zapytał były piłkarz Legii.

Gdybym był prezesem Legii, nie chciałbym mieć takiego zawodnika w zespole – dodał.


źródło: sport.tvp.pl

Lionel Messi przeprosił za swój wyjazd do Arabii Saudyjskiej. „Nie mogłem go odwołać”

Lionel Messi wydał oświadczenie w sprawie ostatnich wydarzeń ze swoim udziałem. Argentyńczyk przeprosił za swoje zachowanie.

Przed kilkoma dniami Leo Messi udał się w podróż do Arabii Saudyjskiej. Jak się okazało, piłkarz nie otrzymał pozwolenia na wyjazd od Paris Saint-Germain. W związku z wyjazdem Messi nie pojawił się na treningu drużynowym. Francuski klub postanowił ukarać swojego zawodnika dwutygodniowym zawieszeniem. Swoje niezadowolenie wyrazili także kibice PSG, którzy protestowali przed siedzibą klubu.

Do całej sytuacji publicznie ustosunkował się sam Leo Messi. W relacji zamieszczonej na swoim instagramie Argentyńczyk przeprosił za całe zamieszane. Przyznał, że nie był w stanie odwołać tego wyjazdu. Wydaje się, że nagrane wideo ma charakter czysto PR-owy. Można odnieść wrażenie, że słowa wypowiadane przez piłkarza były układane przez kogoś z zewnątrz.

– Myślałem, że jak zawsze będziemy mieli po meczu dzień wolny. Mój wyjazd był już zorganizowany i nie mogłem go odwołać. Przepraszam moich kolegów z drużyny i czekam na decyzję klubu – powiedział Leo Messi.

https://twitter.com/Trojkolorowa_/status/1654508092787179520

Dotkliwa kara dla Filipa Mladenovicia! Kara finansowa oraz długie zawieszenie w rozgrywkach

Filip Mladenović został dotkliwie ukarany za swoje zachowanie podczas finału Pucharu Polski. Komisja Dyscyplinarna PZPN wymierzyła srogą karę piłkarzowi Legii Warszawa. Ucierpieli także inni zawodnicy.

We wtorek odbył się finał Pucharu Polski, w którym Legia Warszawa pokonała Raków Częstochowa. Po meczu doszło do poważnej awantury między piłkarzami oraz sztabami obu drużyn. Główną rolę w całej tej utarczce odegrał Filip Mladenović. Kamery zarejestrowały, jak Serb uderzył trzech piłkarzy drużyny przeciwnej.

Mladenović ukarany

Przez ostatnie dni dywagowano nad tym, jak długą karę powinien otrzymać serbski piłkarz. Komisja Dyscyplinarna podjęła już decyzję w tej sprawie. Jak się okazuje, Filipa Mladenovicia czeka poważna sankcja. Poza zawieszeniem, 31-latek otrzymał także pokaźną karę finansową.

Zawieszenie oraz kara finansowa

Filip Mladenović został zawieszony przez Komisję Dyscyplinarną PZPN na 3 miesiące. Sankcja ta obejmuje zarówno rozgrywki ligowe, jak i pucharowe. Ponadto otrzymał on także karę finansową w wysokości 120 tysięcy złotych.

Kara dla innych piłkarzy

To jednak nie wszystko w tej sprawie. Ukarany został także Yuri Ribeiro, który został zawieszony w sumie na 4 kolejne mecze w Pucharze Polski (1 za czerwoną kartkę, 3 za zachowanie po meczu). Komisja Dyscyplinarna zapowiedziała także wszczęcie postępowania dyscyplinarnego ws. piłkarza Rakowa, Iviego Lopeza.

https://twitter.com/pzpn_pl/status/1654468652089876480

Manuel Arboleda odpowiedział Euzebiuszowi Smolarkowi. „Byłeś najłatwiejszym napastnikiem, z jakim się mierzyłem, kiedy grałem w Polsce”

W jednym z wywiadów Euzebiusz Smolarek w niezbyt przychylnych słowach wypowiedział się na temat swojego byłego boiskowego rywala, Manuela Arboledy. Po kilku miesiącach Kolumbijczyk odpowiedział „Ebiemu”.

Kilka miesięcy temu Euzebiusz Smolarek pojawił się na kanale „Foottruck”. W wywiadzie Ebi poruszył temat byłego piłkarza Lecha Poznań, Manuela Arboledy. Były reprezentant Polski wspomniał, jak między oboma piłkarzami doszło do sprzeczki.

– On był taki, że – to była jego taktyka i to mi nie pasowało – robił to, co chciał. Zawsze krzyczał, specjalnie stawał na palec. Sędzia tego nie widział. Teraz, w czasach z VAR, no to by było naprawdę inaczej. No i tak się stało, że w pewnym momencie no… walnąłem go i był pyk, nokaut – opowiadał Euzebiusz Smolarek.

Po kilku miesiącach Manuel Arboleda odpowiedział na słowa Euzebiusza Smolarka. Kolumbijczyk stwierdził, że Ebi był najłatwiejszym napastnikiem, przeciwko któremu się mierzył, grając w Polsce.

– Smolarek, nigdy nie mogłeś mnie pokonać jeden na jednego na boisku… dlatego sprzymierzyłeś się z kilkoma dziennikarzami, żeby mnie skrzywdzić poza boiskiem… ilekroć się spotykaliśmy, bardzo się śmiałem, widząc twoją twarz ze strachem, że czułeś stojąc naprzeciw mnie.. – odpowiedział Manuel Arboleda.

– Nigdy nie potrzebowałem praktyki, żeby mierzyć się z takimi zawodnikami jak ty… Przyznaję, że byłeś najłatwiejszym napastnikiem, z jakim się mierzyłem, kiedy grałem w Polsce… bardzo łatwo było odebrać ci piłkę – dodał.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Foot Truck (@foottrucktv)

Fernando Santos chwali polskich trenerów. „Wykonują bardzo dobrze swoją pracę”

Fernando Santos udzielił kolejnego wywiadu. Tym razem w rozmowie z Polską Agencją Prasową poruszył m.in. temat polskiej Ekstraklasy, zarówno w kontekście trenerów, jak i piłkarzy.

W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się wypowiedź Fernando Santosa odnośnie czerwcowego meczu towarzyskiego z reprezentacją Niemiec. Selekcjoner reprezentacji Polski stwierdził, że ten mecz nie jest mu potrzebny. Dodał również, że zdecydowanie ważniejszy jest pojedynek z Mołdawią w ramach eliminacji EURO 2024, który odbędzie się zaledwie 4 dni po meczu z Niemcami. W późniejszych wywiadach Portugalczyk próbował załagodzić temat, który rozpalił media.

Mecz z Niemcami

Do meczu Polska-Niemcy Fernando Santos ponownie wrócił przy okazji rozmowy z Polską Agencją Prasową. Portugalczyk stwierdził, że zdaje sobie sprawę z tego, jak ważny jest to mecz dla Polaków ze względów historycznych. Dodał jednak, że gdyby to od niego zależało, to nie zgodziłby się na ten mecz.

– Zdaję sobie sprawę z tego, jakie są relacje Polski z Niemcami: historyczne, kulturalne, polityczne… Dlatego wiem, jaka jest waga tego meczu dla Polaków i to szanuję. […] Ale gdybym w okresie planowania już był w Polsce i zostałbym zapytany, czy spotkanie z Niemcami w tym terminie mi odpowiada, powiedziałbym, że nie – powiedział Fernando Santos.

– Ten mecz nie do końca posłuży za sprawdzian, czy ta drużyna się rozwija, czy nie. Na ten termin wybrałbym innego rywala. Takiego, który pomógłby mnie i drużynie realizować mój pomysł na grę. Nie Niemcy, Brazylię czy Portugalię, tylko kogoś podobnego do Mołdawii. Ale rzeczywistość jest taka, że ten mecz się odbędzie. I w pełni to szanuję – dodał.

– Na pewno będziemy chcieli zaprezentować się jak najlepiej. Kiedy zakładamy koszulkę z godłem, reprezentujemy kraj i musimy dać z siebie maksimum – podkreślił selekcjoner.

Ekstraklasa

Za nami pierwsze zgrupowanie reprezentacji Polski pod wodzą Fernando Santosa. W marcu jedynym powołanym piłkarzem z Ekstraklasy był Ben Lederman. Później dowołany został jeszcze Bartosz Salamon. Czy przy okazji kolejnych powołań selekcjoner bardziej postawi na piłkarzy z rodzimej ligi? Dla Fernando Santosa nie jest ważne, kto gra w jakiej lidze, a jak się prezentuje na boisku. 68-latek pochwalił jednak polskich trenerów pracujących w Ekstraklasie.

– To jest coś, do czego chciałem doprowadzić, bo miałem wrażenie, że niewielu Polaków z ekstraklasy trafiało do reprezentacji. Poszukiwanie tych zawodników było jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem wraz ze swoim sztabem. Co weekend oglądaliśmy ligowe mecze i tak dalej będę robić – skomentował Fernando Santos.

– Jeśli któryś zawodnik przykuje moją uwagę i uznam, że rzeczywiście może pomóc reprezentacji, to go powołam. Tak naprawdę nie jest ważne, czy ktoś gra w ekstraklasie polskiej, greckiej czy tureckiej. Liczy się to, w jaki sposób może pomóc reprezentacji – powiedział 68-latek.

– Podoba mi się w ekstraklasie m.in. to, że trenerzy wykonują bardzo dobrze swoją pracę pod względem organizacji gry, ról piłkarzy na boisku – podkreślił selekcjoner reprezentacji Polski.


źródło: Polsat Sport/Polska Agencja Prasowa

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.