Prezes Nicei grzmi po niedzielnym zamieszaniu! „Przecież to ich drużyna rzucała butelki w trybuny”

Nie milkną echa zamieszania, do jakiego doszło w trakcie niedzielnego meczu Nicei z Olympique Marsylia. Głos w tej sprawie zabrali prezesi obu klubów, którzy obwiniają siebie nawzajem.

W niedzielę o 20:45 rozpoczął się mecz trzeciej kolejki Ligue 1 pomiędzy OGC Nice a Olympique Marsylia. Spotkanie nie zostało jednak zakończone, ponieważ do wielkiego zamieszania doszło w 75. minucie meczu. Wówczas Dimitri Payet, piłkarz Marsylii, został trafiony butelką przez jednego z kibiców gospodarzy. Francuz nie pozostał dłużny i odrzucił butelkę z powrotem na trybuny. Na reakcję kibiców nie musieliśmy zbyt długo czekać, gdyż po zaledwie kilku sekundach pojawili się oni na płycie boiska.

 

Z powodu wtargnięcia kibiców na boisko mecz został przerwany. Po nieco ponad godzinnej przerwie spotkanie miało zostać wznowione, jednak piłkarze gości nie wrócili na murawę, a sędzia odgwizdał walkowera dla OGC Nice.

– Przecież to ich drużyna rzucała butelki w trybuny. To był punkt zapalny, chyba wszyscy widzieli. To ich ochroniarze rzucili się na naszych zawodników – stwierdził prezes OGC Nice.

Odbyliśmy zarząd kryzysowy z władzami miasta, sędzią, służbami. Te uznały, że jedyne dwa zagrożenia, jakie pozostały, to sektor gości, który rzucał w naszych kibiców różnymi przedmiotami, jak również kolejne wtargnięcie na boisko, na co jednak byliśmy przygotowani. Marsylia porównuje te wydarzenia do Montpellier. Ale to jest Nicea – dodał.

Innego zdania jest prezes Olympique Marsylia. Pablo Longoria zdradził po meczu, że klub zadecydował, by nie wznawiać meczu ze względu na bezpieczeństwo swoich piłkarzy.

Nie mogliśmy pozwolić na eskalację przemocy. Zdecydowaliśmy się nie wznawiać meczu ze względu na bezpieczeństwo naszych zawodników. To już drugi raz, doświadczyliśmy tego w Montpellier, gdzie dokończyliśmy grę. To całkowicie nie do przyjęcia. Sędzia był z nami, powiedział mi i Jorge Sampaoliemu, że nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Jego decyzją było przerwanie meczu, ale władze ligi postanowiły go wznowić – przekazał prezes Marsylii.

Kiedy Kamil Grosicki zagra w Pogoni Szczecin? Trener „Portowców” zdradził możliwy termin

Kamil Grosicki w sobotę został zaprezentowany jako nowy piłkarz Pogoni Szczecin. Po meczu ze Stalą Mielec trener Kosta Runjaić uchylił rąbką tajemnicy w sprawie potencjalnego meczu, w którym mógłby zagrać 83-krotny reprezentant Polski.

Przy okazji sobotniego pojedynku Pogoni Szczecin ze Stalą Mielec nastąpiła prezentacja Kamila Grosickiego jako nowego-starego piłkarza „Portowców”. Przypomnijmy, że 33-latek jest wychowankiem „Dumy Pomorza”, dla której w seniorskiej piłce zagrał w 23 meczach. Kamil opuścił Szczecin w 2007 roku na rzecz Legii Warszawa.

Zanim Grosicki podpisał umowę z Pogonią Szczecin, to pojawiły się zapytania z kilku zagranicznych klubów. Zainteresowane Polakiem był takie zespoły jak m.in. Derby County, czy PAOK Saloniki. Kiedy jednak pojawiła się oferta z Pogoni, zawodnik i jego agent natychmiast zerwali rozmowy z innymi klubami. Daniel Kaniewski, agent Grosickiego, przyznał w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”, że jego klient miał już dość tułaczki po świecie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wiadomo, ile będzie zarabiać Grosicki w Pogoni. Miliony za sezon gry

Władze klubu sprawiły swoim kibicom ogromną niespodziankę, gdyż negocjacje z Kamilem Grosickim były utrzymywane w tajemnicy do ostatniej chwili. Teraz wielu kibiców w Polsce zastanawia się, kiedy Kamil Grosicki zagra pierwszy mecz po powrocie do Pogoni? O tej sprawie opowiedział na konferencji prasowej Kosta Runjaić, trener klubu ze Szczecina.

– Testy medyczne pokażą nam, w jakim stanie fizycznym jest Kamil. Ważne, żeby wszyscy zrozumieli, że będziemy pracować z Grosickim jak z innymi piłkarzami w podobnej sytuacji, a nie na specjalnych warunkach. Mamy odpowiednie doświadczenie w sztabie, ale potrzeba czasu, żeby Grosicki krok po kroku doszedł do optymalnej dyspozycji. Pewne jest, że nie musimy go uczyć grać w piłkę nożną, ale pamiętajmy, że ostatni pełny sezon, który rozegrał, zakończył się w 2020 roku – skomentował Kosta Runjaić.

– Może będzie gotowy, aby zagrać kilka minut w meczu z Lechem. Wykorzystamy najbliższe dni, żeby poznać Kamila i wkomponować go do zespołu. Jeżeli piłkarz da sygnał, że jest gotowy na najbliższy weekend i my również to zobaczymy, to może będzie zmiennikiem – dodał.

Pogoń Szczecin zmierzy się z Lechem Poznań już w najbliższą sobotę, a pojedynek zostanie rozegrany w Poznaniu. Następnie czeka nas krótka przerwa w rozgrywkach spowodowana wyjazdem piłkarzy na zgrupowania swoich reprezentacji. Do gry Pogoń wróci 13 września, kiedy zmierzy się na wyjeździe z Radomiakiem Radom.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Grosicki zagra w Pogoni Szczecin. Jakie kluby były zainteresowane Polakiem?

Adam Buksa dwukrotnie pokonał Przemysława Tytonia! Polak w czołówce najlepszych strzelców MLS [WIDEO]

To była udana noc Adama Buksy! Reprezentant Polski dwukrotnie pokonał bramkarza rywali i poprowadził swój zespół do okazałego zwycięstwa 4:1. Polak znajduje się w czołówce najlepszych strzelców ligi MLS.

Dublet Buksy!

Minionej nocy doszło do starcia Polaków w amerykańskiej lidze MLS. Naprzeciwko siebie stanęli Adam Buksa (New England Revolution) oraz Przemysław Tytoń (FC Cincinnati). Napastnik reprezentacji Polski nie miał litości dla swojego rodaka, którego pokonał aż dwukrotnie. Ostatecznie mecz zakończył się okazałym zwycięstwem gospodarzy 4:1.

10 bramek w sezonie

Dzięki dzisiejszemu znakomitemu występowi Adam Buksa przesunął się na 5. miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców MLS. Polak ma na swoim koncie 10 bramek oraz 2 asysty. Lider klasyfikacji strzelców, Raul Ruidiaz, strzelił do tej pory 14 bramek.

Powołanie do reprezentacji

Przypomnijmy, że już wkrótce Adam Buksa stanie przed szansą debiutu w seniorskiej reprezentacji Polski. Napastnik New England Revolution znalazł się na liście powołanych piłkarzy przez Paulo Sousę na wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski.

Kamil Grosicki zagra w Pogoni Szczecin. Jakie kluby były zainteresowane Polakiem?

Kamil Grosicki został nowym piłkarzem Pogoni Szczecin. Z tej okazji agent piłkarza udzielił wywiadu portalowi „WP Sportowe Fakty”, w którym zdradził kluby, jakie były zainteresowanie usługami 33-latka.

Grosicki zagra w Pogoni

W sobotę Pogoń Szczecin pokonała na własnym obiekcie Stal Mielec 4:1. Przed rozpoczęciem spotkania władze kluby przygotowały niespodziankę dla kibiców w postaci prezentacji nowego piłkarza, jakim okazał się Kamil Grosicki. Transfer zrobił tym większe wrażenie, iż wszystko zostało zachowane w tajemnicy do ostatniej minuty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wiadomo, ile będzie zarabiać Grosicki w Pogoni. Miliony za sezon gry

Gdzie mógł zagrać Grosicki?

Po ogłoszeniu transferu na portalu „WP Sportowe Fakty” pojawił się artykuł z wypowiedziami agenta Grosickiego. Poznaliśmy kluby, jakie były zainteresowane usługami 83-krotnego reprezentanta Polski.

– W momencie, gdy odezwała się Pogoń, zerwaliśmy negocjacje z innymi klubami. O Kamila zabiegał na przykład Rizespor i Adana Demirspor, czyli dwie drużyny z tureckiej ekstraklasy. Oferowali lepsze zarobki, ale Kamil miał już trochę dość tułaczki po świecie – powiedział Daniel Kaniewski.

–  Latem do piłkarza odzywali się również przedstawiciele Derby County, APOEL-u Nikozja, PAOK-u Saloniki czy Maccabi Tel Awiw. Zawodnik nie był przekonany do tych kierunków i czekał – dodał.

Znakomity debiut Kamila Piątkowskiego w RB Salzburg! Statystyki Polaka robią wrażenie

Za nami debiut Kamila Piątkowskiego w barwach Red Bulla Salzburg. Mistrz Austrii odniósł zwycięstwo, a Polak zanotował kapitalny występ, który okrasił asystą przy bramce na 3:1.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu Kamil Piątkowski przeniósł się z Rakowa Częstochowa do Red Bulla Salzburg. Mistrz Austrii zapłacił za polskiego obrońcę około 5 milionów euro. Reprezentant Polski do tej pory rozegrał dwa spotkania towarzyskie w nowych barwach, jednakże na oficjalny debiut musiał czekać aż do soboty. Wcześniej wystąpił w sparingach z Barceloną oraz Atletico Madryt.

Debiut Piątkowskiego

Na debiut Kamila Piątkowskiego w RB Salzburg musieliśmy czekać aż do piątej kolejki ligi austriackiej. Aktualny mistrz Austrii podtrzymał passę zwycięstw i pokonał w sobotę Austrię Klagenfurt 3:1. Pełne 90 minut rozegrał wspomniany Piątkowski, który zanotował bardzo dobry występ w defensywie, co potwierdzają statystyki. Do tego dorzucił asystę w 84. minucie meczu przy bramce na 3:1.

Znakomite statystyki

Kamil Piątkowski wykonał przez 90 minut aż 106 podań, z których aż 89% było celnych, a dwa były „kluczowe”. Statystyka celności podań robi tym większe wrażenie, jeśli spojrzymy, że 21-latek aż 10-krotnie zagrywał długą piłkę. Ponadto Polak wypracował jedną „dużą okazję”. Wygrał 4 z 5 pojedynków powietrznych. Łącznie brał udział w 10 pojedynkach, z czego wygrał aż 8 z nich. Więcej statystyk w tweecie poniżej.

Josip Juranović po transferze do Celtiku Glasgow: „Celtic to wielki klub, dla mnie to krok do przodu”

Josip Juranović został piłkarzem szkockiego Celtiku Glasgow. Po ogłoszeniu transferu pojawił się wywiad z byłym już piłkarze Legii Warszawa, w którym poruszono kilka ciekawych kwestii.

Ostatni mecz

Mecz ze Slavią Praga był ostatnim spotkaniem Josipa Juranovicia w barwach Legii Warszawa. Chorwat pożegnał się z polskimi kibicami piękną oraz niezwykle ważną bramką, którą możecie obejrzeć tutaj. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie zwycięstwa, gdyż Legia ostatecznie zremisowała ze Slavią 2:2.

– My, jako zespół, zawsze wierzyliśmy w siebie. To przecież nie był pierwszy mecz, z silnym rywalem, na wyjeździe, gdy pokazaliśmy się z dobrej strony. Na stadionie Dinama Zagrzeb też się „postawiliśmy” teoretycznie mocniejszym. A wynik w Pradze jest bardzo solidny i sprawia, że kwestia awansu jest otwarta. Będę bardzo kibicował kolegom – skomentował mecz ze Slavią Josip Juranović.

Niełatwa decyzja

Juranović trafił do Legii w zeszłym roku. Wówczas stołeczny klub zapłacił za Chorwata Hajdukowi Split 400 tysięcy euro. Kolejnym przystankiem w karierze Josipa będzie Celtic, który zapłacił za niego 3 miliony euro. Jak mówi sam zainteresowany, decyzja nt. transferu nie należała do najłatwiejszych.

– Biorąc pod uwagę sferę mentalną, to jak dobrze czułem się w Legii, na pewno nie była to łatwa decyzja. Ale z drugiej strony – jednak łatwą patrząc na aspekt sportowy. Celtic to wielki klub, dla mnie to krok do przodu. Z tego punktu widzenia nie miałem więc wątpliwości – zdradził nowy nabytek Celtiku Glasgow.

Pożegnanie z kibicami

W sumie Juranović spędził w Legii nieco ponad rok. W tym czasie zagrał w 41 oficjalnych meczach, w których strzelił dwie bramki oraz zanotował 10 asyst. Z kolegami z zespołu zdołał wywalczyć w zeszłym sezonie mistrzostwo Polski.

– Ode mnie słowo „dziękuję”. Za to, że razem z Wami byłem częścią wielkiego klubu. Za to, że gdy ostatnio graliśmy u siebie z Dinamem Zagrzeb, naprawdę czułem, że jest nas dwunastu. Ja idę dalej, ale wy bądźcie z Legią. Ja też będę tu wracał. Bo Legia i Warszawa to wspaniałe miejsce – przekazał Juranović.

źródło: wp sportowe fakty

Tomas Pekhart na wylocie z Legii Warszawa? Piłkarz chce zostać, ale klub nie zamierza przedłużać umowy

Do Legii Warszawa spływają oferty za Tomasa Pekharta. Reprezentant Czech z chęcią zostałby w Warszawie, jednak oczekuje przedłużenia kontraktu. A takiego zamiaru nie ma sama Legia. Co dalej z czeskim napastnikiem?

Czesław Michniewicz z pewnością przeżywa trudne chwile w Legii Warszawa. Były selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski od dłuższego czasu mówi otwarcie o konieczności poszerzenia ławki rezerwowych i wzmocnienia rywalizacji w zespole. Takiego zamiaru nie mają władze klubu, które patrzą na każdą złotówkę z obu stron. Ponadto całkiem niedawno potwierdzono odejście jednego z kluczowych piłkarzy Legii, Josipa Juranovicia.

Pekhart odejdzie?

Jak informuje Sebastian Staszewski, jednym z piłkarzy, który wkrótce może opuścić szeregi warszawskiej Legii, jest Tomas Pekhart. Za napastnika mistrza Polski przed kilkoma tygodniami spływały oferty z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Kataru. Wówczas Legia oczekiwała za Czecha 3 milionów euro, obecnie jest to kwota o milion euro niższa.

Klub jedno, a piłkarz drugie

Dziennikarz Interii dodaje, że Pekhart z chęcią pozostałby w Legii, jednak chciałby on przedłużyć kontrakt, który wygasa za niespełna rok. Na takie posunięcie nie chce zdecydować się zarząd klubu, który najchętniej spieniężyłby czeskiego napastnika.

źródło: interia

Ekstraklasa wróci do podziału na grupę mistrzowską i spadkową? „Dyskusja jest jeszcze przed nami”

W ostatnich latach system rozgrywek polskiej Ekstraklasy kilkukrotnie ulegał zmianie. Tym razem poruszono temat powrotu do tzw. ESA 37, czyli zmniejszenia liczby drużyn do 16 i podziału na grupę mistrzowską oraz spadkową po zakończeniu rundy zasadniczej.

ESA 37 obowiązywała od sezonu 2013/2014 aż do końca kampanii 2019/2020. Przez pierwsze 4 sezony obowiązywał także podział punktów na dwa po zakończeniu rundy zasadniczej. Poprzednie rozgrywki można nazwać jako przejściowe, gdyż brało w nich udział 16 ekip, jednak nie obowiązywał już podział na grupy. Od obecnego sezonu w rozgrywkach Ekstraklasy uczestniczy 18 ekip, które grają systemem każdy z każdym mecz i rewanż.

Powrót ESA 37?

Na stronie „goal.pl” pojawił się obszerny wywiad z Marcinem Animuckim, w którym poruszono temat powrotu do ESA 37. Prezes Ekstraklasy zdradził, że wkrótce dojdzie do dyskusji z nowymi władzami PZPN nt. funkcjonowania ligi.

– Reforma Zbigniewa Bońka sprzed półtora roku, pod którą podpisały się też kluby, zakładała zwiększenie ligi do 18 drużyn, my się z tego wywiązaliśmy, bo taka jest nasza rola, ale trend w Europie jest odwrotny. We Francji i Hiszpanii są bardzo poważne rozmowy na temat zmniejszenia ich lig, tak, żeby wzrósł poziom sportowy, organizacyjny i finansowy. Obecnie mamy system, w którym będziemy na pewno funkcjonować przez najbliższe dwa sezony, bo tak zostały sprzedane prawa telewizyjne, ale dyskusja co dalej jest jeszcze przed nami – mówi Marcin Animucki.

– Był to system, który spowodował, że finansowo wznieśliśmy się na bardzo wysoki poziom. Ta dodatkowa runda jest dobrym pomysłem ze względu na atrakcyjność dla nadawców,  ale tez kibiców. Kilka lig poszło w nasze ślady i zorganizowało dodatkową rundę dającą ciut większe emocje. W naszych warunkach to kolejna szansa, by spotkały się ze sobą np. Lech z Legią albo kluby, które dysponują dużymi stadionami. Niedawno Lechia Gdańsk potrafiła zapełnić obiekt trzy lub cztery razy w rundzie finałowej. Musimy walczyć o to, by kibice wrócili na stadiony. Frekwencja i oglądalność obecnie wyglądają wprawdzie nieźle, ale nie możemy nie zauważać tendencji panującej w Europie. Widz, zwłaszcza młody, od piłki ucieka, a naszym zadaniem jest zapewnić taką atrakcyjność i taki poziom emocji, by mu na to nie pozwolić. Jednym z tematów do przedyskutowania w tym kontekście jest oczywiście system rozgrywek – mówi o ESA 37 prezes Ekstraklasy.

źródło: goal.pl

Czy to jest ten dzień? Francuskie media podały informację nt. kadry PSG na dzisiejszy mecz

Paris Saint-Germain rozegra dziś mecz w ramach 3. kolejki Ligue 1. Francuskie media uchyliły rąbka tajemnicy ws. kadry paryżan na spotkanie z Brest. Czy doczekamy się debiutu Lionela Messiego?

Piłkarze PSG udanie rozpoczęli zmagania w nowym sezonie ligi francuskiej. Po dwóch kolejkach paryżanie mają na swoim koncie kompley punktów. W pierwszej kolejce podopieczni Pochettino wygrali 2:1 z Troyes, choć przegrywali 0:1 i musieli odrabiać straty. W kolejnej kolejce Mbappe i spółka pokonali na własnym obiekcie Strasbourg 4:2.

Przed wspomnianym meczem ze Strasbourgiem doszło do oficjalnej prezentacji nowych piłkarzy PSG. Przed spotkaniem na murawie pojawili się Hakimi, Wijnaldum, Donnarumma, Ramos oraz Messi.

https://twitter.com/PSG_English/status/1426664425981890563

Już dziś o 21:00 rozpocznie się trzeci mecz PSG w Ligue 1. Francuski „L’Equipe” przekazał, że w kadrze na to spotkanie zabraknie Leo Messiego. „Le Parisien” dodaje, że na mecz nie udadzą się także Neymar oraz Paredes. Z kolei Sergio Ramos wciąż nie jest jeszcze w pełni sił, więc kibice będą musieli na niego poczekać nieco dłużej.

AKTUALIZACJA

Na social mediach PSG właśnie pojawiła się pełna kadra na dzisiejszy mecz.

fot. PSG

Arkadiusz Reca zaliczy 4. klub we Włoszech? Polak może tym razem definitywnie zmienić drużynę

Arkadiusz Reca najprawdopodobniej jeszcze podczas obecnego okienka transferowego zmieni klub. Do grona zainteresowanych usługami Polaka dołączyła włoska Fiorentina. W grę już nie wchodzi teraz wypożyczenie, a transfer definitywny.

Od 2018 roku Arek Reca reprezentuje barwy Atalanty Bergamo, choć reprezentuje, to dużo powiedziane. Reprezentant Polski od czasu wspomnianego transferu zagrał w zaledwie pięciu oficjalnych meczach dla klubu z Bergamo. W ostatnich sezonach był dwukrotnie wypożyczany – najpierw do SPAL, a następnie do Crotone.

Trener Atalanty, Gian Piero Gasperini, nie ma pomysłu, jak wdrożyć Polaka do swojego zespołu. W związku z tym Reca nie zostanie ponownie wypożyczony, a tym razem klub chce sprzedać 26-letniego obrońcę. W ostatnich tygodniach najwięcej mówiło się o zainteresowaniu ze strony Spezii, Strasbourga oraz Olympiakosu. Grecy ostatecznie mieli zrezygnować z transferu ze względu na zbyt małą ilość gotówki. Jeśli chodzi o Spezię, to zawodnik jest z nią dogadany, jednak wciąż czeka na nowe możliwości. I takie też się pojawiły.

Dziennikarze serwisów „meczyki.pl” oraz „WP Sportowe Fakty” przekazali, że kolejnym zainteresowanym klubem jest Fiorentina. Polak miałby zastąpić w zespole Cristiano Biraghiego.

– Reca jest bardzo wysoko na liście życzeń. Temat jest poważny. Jeśli strony się dogadają, piłkarz trafi właśnie tam – przekazał Tomasz Włodarczyk.

źródło: meczyki.pl, wp sportowe fakty

Jest dobrze, choć mogło być lepiej. Legia Warszawa zremisowała ze Slavią Praga [REAKCJE]

Legia Warszawa zremisowała w IV rundzie eliminacji Ligi Europy ze Slavią Praga 2:2. Kwestia awansu rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu, kiedy w Warszawie dojdzie do rewanżu.

Remis Legii Warszawa w wyjazdowym meczu ze Slavią Praga należy rozpatrywać jako miłe zaskoczenie. W ostatnich dniach Czesław Michniewicz borykał się z ogromnymi problemami kadrowymi, a i tak zdołał wywieźć korzystny wynik z tak trudnego terenu. Rewanż odbędzie się za tydzień w Warszawie.

ZOBACZ ROWNIEŻ: Raków Częstochowa sprawił sensację! Wicemistrzowie Polski pokonali Gent [REAKCJE]

Mistrzowie Polski znakomicie rozpoczęli mecz ze Slavią. Już w 20. minucie Mahir Emreli wyprowadził Legionistów na prowadzenie. Azerski napastnik pokonał bramkarza rywali pięknym lobem, a asystował mu Maik Nawrocki. Polacy nie cieszyli się zbyt długo z prowadzenia, ponieważ w 33. minucie wynik meczu wyrównał Alexander Bah. Po kilku minutach Polacy ponownie wyszli na prowadzenie, tym razem po pięknym goli Josipa Juranovicia. Niestety, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy bramkę na 2:2 strzelił reprezentant gospodarzy.

https://twitter.com/majkel1999/status/1428430610767486985

Raków Częstochowa sprawił sensację! Wicemistrzowie Polski pokonali Gent [REAKCJE]

Co to był za mecz! Raków Częstochowa sprawił ogromną niespodziankę swoim kibicom i pokonał dzisiejszego wieczoru faworyzowany Gent 1:0. Kwestia awansu rozstrzygnie się za tydzień.

Chyba tylko nieliczni mogli się spodziewać zwycięstwa Rakowa Częstochowa w dzisiejszym meczu przeciwko belgijskiemu Gent. Podopieczni Marka Papszuna odnieśli zwycięstwo 1:0 po bramce Andrzeja Niewulisa. Jak na wygraną częstochowian zareagowali kibice?

https://twitter.com/TwaroTwaro/status/1428412528468664327

https://twitter.com/PJakubowski_90/status/1428416546238570497

Ładny gest Paulo Sousy. Selekcjoner reprezentacji Polski pogratulował Cezarowi Kuleszy wygranych wyborów

W miłej atmosferze rozpoczęli współpracę Paulo Sousa oraz Cezary Kulesza, tak przynajmniej wynika z doniesień mediów. Selekcjoner reprezentacji Polski miał pogratulować nowemu prezesowi PZPN wygranych wyborów.

Za nami wybory na stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Głosowanie, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, zakończyło się wygraną Cezarego Kuleszy. Były prezes Jagiellonii Białystok pokonał w bezpośrednim pojedynku Marka Koźmińskiego.

Plan Kuleszy na Paulo Sousę

Już od dłuższego czasu, kiedy wyniki wyborów wydawały się być przesądzone, w mediach zastanawiano się, co Cezary Kulesza zrobi z Paulo Sousą. Wielu dziennikarzy mówiło, że dni Portugalczyka w roli selekcjonera są już policzone. Po zakończonych wyborach nt. przyszłości portugalskiego trenera wypowiedział się sam zainteresowany. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.

Spotkanie kwestią dni

Cezary Kulesza zapowiedział, że planuje się spotkać z Paulo Sousą najszybciej jak to tylko możliwe. Sebastian Staszewski z „Interii” poinformował, iż Portugalczyk przekazał nowemu prezesowi PZPN gratulacje. Wspomniany dziennikarz dodał także, że do spotkania ma dojść w najbliższych dniach.

Zbliża się koniec Paulo Sousy? Nic z tych rzeczy! Poznaliśmy stanowisko nowego prezesa PZPN

Najnowsze doniesienia wskazują, że Paulo Sousa nie musi się martwić o swoją przyszłość w reprezentacji Polski. Cezary Kulesza, nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, zabrał głos ws. przyszłości portugalskiego szkoleniowca.

Za nami wybory na stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Po 9 latach pracy z tym stanowiskiem pożegnał się Zbigniew Boniek. Nowym prezesem PZPN został Cezary Kulesza, który znokautował w wyborach Marka Koźmińskiego.

Wyniki wyborów były znane jeszcze kilka dni przed ich rozpoczęciem. W mediach pojawiały się wówczas informacje, że dni Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski są policzone, gdyż Cezary Kulesza nie jest jego zbyt wielkim fanem. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.

Komentarz w tej sprawie zabrał sam Cezary Kulesza. Nowy prezes PZPN udzielił wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”, w którym zabrał głos ws. przyszłości Paulo Sousy. Na pytanie dot. kandydatury Stanisława Czerczesowa prezes PZPN odpowiedział następująco.

– Człowiek, który opowiada, czy wypisuje takie bzdury zapewne chciał pewnie zabłysnąć, że „coś wie”, że jest dobrze poinformowany. Nie jest, bo to totalna głupota. Dodatkowo wprowadza ferment, ponieważ selekcjoner może pomyśleć, że za jego plecami toczy się nieczysta gra. Paulo Sousa ma dziś komfort spokojnej pracy. Gwarantuję to. Niech szykuje reprezentację na trzy, niesłychanie ważne spotkania eliminacji do mistrzostw świata – skomentował Cezary Kulesza.

Prezes Kulesza wypowiedział się także o spotkaniu z Paulo Sousą. Do tego ma dojść najszybciej jak to tylko możliwe. Na ten moment Portugalczyk nie musi się o nic martwić, tylko ma się skupić na najbliższych meczach reprezentacji.

– To pierwsza rzecz do zrealizowania w roli prezesa. Muszę uspokoić jego ewentualne obawy wobec nieprawdziwych informacji w temacie „poszukiwania” jego następcy, a także o moich relacjach z nim. Nie wiem, skąd opinie o mojej niechęci do selekcjonera. By właściwie wykonywać swoja pracę musi mieć zapewniony spokój. A przed nami trzy, bez słowa przesady kluczowe spotkania w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata. Jeszcze jedno wyjaśnienie – Paulo Sousa ma zapis w kontrakcie, iż jeśli awansuje do mistrzostw świata umowa z automatu zostaje przedłużona o rok. A w takiej sytuacji nie ma mowy o zwolnieniu szkoleniowca. Jeżeli wskazany cel osiągnie, z jakiego powodu miałbym go odwołać? Przyjdzie następca, przegra dwa spotkania i co? Znowu zmiana? – zapowiedział Kulesza.

źródło: przeglad sportowy

Jakub Świerczok z pierwszą bramką w Japonii! Polak dał awans swojej drużynie [WIDEO]

Jakub Świerczok zdobył pierwszą bramkę w barwach japońskiego Nagoya Grampus. Gol Polaka zapewnił jego drużynie awans do kolejnej rundy Pucharu Japonii.

Po zakończonym EURO 2020 Jakub Świerczok zdecydował się na zmianę barw klubowych. Japoński klub Nagoya Grampus zapłacił za Polaka Piastowi Gliwice 2 miliony euro. Dzięki temu transferowi Gliwiczanie zarobili na Świerczoku ponad 4,5 mln złotych, gdyż prędzej wykupili go z Ludogortsa za milion euro.

Debiut w nowych barwach

Na debiut Świerczoka w nowych barwach musieliśmy czekać do 12 sierpnia. Wówczas Polak wszedł na boisko w 65. minucie meczu, lecz nie zdołał odmienić losów meczu i jego klub przegrał 0:2. 3 dni później 28-latek miał kolejną okazję na zaprezentowanie swoich umiejętności, ponieważ trener wpuścił go na boisko z ławki rezerwowych w meczu z Shonan. Zespół Polaka wygrał tamto spotkanie 1:0.

Pierwszy gol Świerczoka

Na pierwszą bramkę Świerczoka musieliśmy czekać do dziś. Nagoya Grampus podejmowała na własnym obiekcie Vissel Kobe w 1/8 finału Pucharu Japonii. Polak pojawił się na murawie w 63. minucie i zdołał strzelić bramkę na wagę awansu w 89. minucie meczu.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.