Zaskakująca propozycja byłego prezesa PZPN. Reprezentację Polski miałby poprowadzić duet

Wciąż nie wiemy, kto poprowadzi reprezentację Polski w marcowych barażach do Mundialu 2022. Szokującą propozycję przedstawił Michał Listkiewicz. Według byłego prezesa PZPN szansę powinien otrzymać pewien duet.

Paulo Sousa zapewnił Polakom gorące zakończenie 2021 roku. Portugalczyk wraz ze swoim agentem zaczęli rozglądać się na rynku w poszukiwaniu nowego miejsca do pracy i pojawiła się opcja pracy w Brazylii. Według mediów Paulo Sousa miał już nawet osiągnąć porozumienie ws. kontraktu z Flamengo. Na przeszkodzie wciąż stoi kontrakt, który obowiązuje Portugalczyka do końca baraży do Mundialu.

Kto następcą Sousy?

W ostatnich dniach w mediach wymieniono już chyba wszystkich możliwych trenerów do objęcia reprezentacji Polski. Na ten moment wydaje się, że będzie to trener z naszego kraju. Najwięcej mówi się obecnie o Czesławie Michniewiczu oraz Adamie Nawałce.

Duet

Ciekawą propozycję przedstawił Michał Listkiewicz. Były prezes PZPN oraz były sędzia piłkarski zasugerował, by reprezentację Polski poprowadził duet Adam Nawałka-Jerzy Engel.

– Widzę tandem Nawałka-Engel. Dodaje, że na razie tylko na marcowe mecze, ponieważ trzeba myśleć, co teraz, a potem zastanawiać się, co dalej – skomentował Michał Listkiewicz.

– Uważam, że powinno się porozmawiać z Jerzym Engelem, żeby pomógł Adamowi w tym pierwszym okresie – przygotowaniu do baraży, bo dziś trzeba gasić pożar – dodał.


źródło: Radio Zet

Paulo Sousa coraz bliżej Flamengo? „Jest blisko rozwiązania kontraktu z PZPN-em”

Z każdą godziną pojawiają się nowe informacje ws. przyszłości Paulo Sousy. Najnowsze doniesienia mówią o tym, iż Portugalczyk jest blisko rozwiązania kontraktu z Polskim Związkiem Piłki Nożnej.

W ostatnich dniach 2021 roku Paulo Sousa zapewnił polskim kibicom masę emocji. Przed kilkunastoma dniami brazylijskie media wypuściły informację o zainteresowaniu portugalskim szkoleniowcem ze strony Flamengo. 26 grudnia Portugalczyk poprosił PZPN o rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Prezes Cezary Kulesza odmówił Sousie, jednak ciężko sobie wyobrazić, by 51-latek poprowadził reprezentację Polski w marcowych barażach.

Najnowsze informacje nt. sytuacji Paulo Sousy przekazał dziennik „Record”. Według dziennikarzy tego źródła Paulo Sousa jest blisko rozwiązania umowy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Ponadto dowiadujemy się, że dotychczasowy kandydat numer jeden – Jorge Jesus – wciąż nie zapewnił zarządu Flamengo, że jest chętny na pracę w klubie, w którym pracował w latach 2019-2020. Oznaczałoby to, że brazylijski klub jest obecnie skupiony na zakontraktowaniu Paulo Sousy.

Siwy bajerant sam zakończył swoją przygodę z reprezentacją Polski. Tęsknić nie będziemy [KOMENTARZ]

Co jak co, ale takiego zakończenia przygody Paulo Sousy z reprezentacją Polski chyba nikt się nie spodziewał. Co prawda formalnie Portugalczyk nadal jest związany kontraktem z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, jednak chyba nikt sobie nie wyobraża, że poprowadzi on polską drużynę narodową w marcowych barażach. Niewyjaśniona pozostaje kwestia przyszłości 51-letniego trenera, jednak w najbliższych dniach powinniśmy otrzymać oficjalną informację od władz PZPN.

Pamiętamy, w jakich okolicznościach Paulo Sousa przejmował reprezentację Polski. W styczniu tego roku Zbigniew Boniek, ówczesny prezes PZPN, niespodziewanie zdecydował się rozstać z Jerzym Brzęczkiem, na kilka miesięcy przed startem EURO 2020. Kilka dni później ogłoszono, że nowym selekcjonerem reprezentacji Polski zostanie Paulo Sousa.

Co wówczas wiedzieliśmy o Paulo Sousie? Jak spojrzeliśmy w jego CV, to mogliśmy zauważyć, że jest on typem trenera, który nie potrafi nigdzie zagrzać miejsca na nieco dłuższy okres. Jeśli chodzi o osiągnięcia, to Portugalczyk posiadał ich zdecydowanie więcej w karierze piłkarskiej, aniżeli trenerskiej.

Jako jeden z jego atutów wymieniano umiejętność komunikacji w kilku językach. Później się jednak okazało, że ta wiedza nie była zbytnio potrzebna, gdyż piłkarze, którzy nie mogli liczyć na regularne powoływania, wielokrotnie narzekali na brak kontaktu ze strony sztabu reprezentacji. We wcześniejszych miejscach pracy Sousa dał się także poznać jako trener elastyczny taktycznie, czego także doświadczyliśmy podczas jego okresu z reprezentacją Polski. Z drugiej strony mówiło się o jego ciężkim charakterze, zwłaszcza podczas rozmów z władzami poszczególnych klubów w kwestii m.in. transferów, czy też wypuszczania wrażliwych informacji do mediów.

Z ciekawego powodu zakończyła się także jego przygoda z QPR. W 2009 roku władze QPR postanowiły podziękować Sousie za współpracę, oskarżając go o wycieki z klubu. Z kolei okres pracy w Bordeaux całościowo można uznać za niewypał, w 42 meczach Portugalczyk osiągnął średnią zdobytych punktów na mecz wynoszącą 1,21. Do tego doszły machlojki przy przeprowadzaniu transferów ze względu na wpisany do kontraktu zapis dot. procentu od sprzedaży. Na koniec przykład końca pracy w Maccabi Tel Aviv, bliźniaczo podobny do końca pracy z reprezentacją Polski. 18 maja Sousa dementował plotki o odejściu, a 10 dni później ogłoszono jego odejście z klubu.

Przywitanie

Na starcie Paulo Sousa dał się poznać polskim kibicom jako inteligentny, wykształcony facet z wysokim poziomem kultury osobistej. W filmie powitalnym Portugalczyk przywitał się z Polakami, rozpoczynając przywitaniem w języku polskim. Dalej Portugalczyk mówił o ogromnej dumie płynącej z możliwości pracy z reprezentacją Polski. Wszystko wyglądało naprawdę ładnie, jednak wydaje się, że był to tylko i wyłącznie zabieg pr-owy, o czym świadczy jego chęć odejścia z reprezentacji Polski i sposób, w jaki tego dokonał. Paulo Sousa potraktował pracę w Polsce tylko i wyłącznie jako trampolinę do większych klubów.

Brak większych sukcesów

Na początku zaznaczę, że byłem zwolennikiem Paulo Sousy. Nie tylko dlatego, że podobał mi się jego pomysł na reprezentację Polski, ale też dlatego, że przez masę osób był często niesłusznie krytykowany. Jasne, nie da się usprawiedliwić zaledwie jednego zdobytego punktu na EURO 2020, czy też odpuszczenia listopadowego meczu z Węgrami. Jednak czasami nie dało się już słuchać opinii „ekspertów”, którzy narzekali choćby na wyjazdowy remis z Węgrami, który został ugrany na pierwszym zgrupowaniu pod wodzą Sousy. Mimo wszystko patrząc całościowo, byłem jak najbardziej za kontynuacją tego projektu. Od początku pracy Portugalczyka widziałem pomysł na tę drużynę, który natychmiast do mnie trafił. Szczególnie podobały mi się aspekty ofensywne, bo po dwóch latach posuchy za kadencji Jerzego Brzęczka, reprezentacja w końcu zaczęła grać odważnie, strzelając przy tym mnóstwo bramek. Jasne, do poprawy były mecze ze słabszymi rywalami oraz problem w postaci tracenia zbyt wielu bramek, jednak mecze z „większymi” rywalami napawały mnie optymizmem. Widziałem to nie tylko ja, ale także piłkarze, którzy wielokrotnie powtarzali, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ponadto nasi reprezentanci często mówili o dobrej atmosferze podczas zgrupowań, która miała być najlepsza od lat.

Oszukał wszystkich

Tak jak w styczniu nie spodziewaliśmy się zwolnienia Jerzego Brzęczka, tak podczas tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia chyba nikt nie przewidziałby, że Paulo Sousa postanowi porzucić reprezentację Polski na niespełna 3 miesiące przed arcyważnymi barażami do Mistrzostw Świata. Ostatnie kilkanaście dni upłynęło pod znakiem plotek nt. przyszłości Paulo Sousy. Brazylijskie media pisały, że przedstawiciele Flamengo mieli spotkać się z selekcjonerem reprezentacji Polski w celu omówienia współpracy. Plotki są nieodłączną częścią futbolu, więc początkowo mało kto brał te doniesienia na poważnie. Tym bardziej że sam Sousa, a także jego agent, kilka dni później dementowali te doniesienia. Zresztą kilka dni wcześniej doszło do spotkania Portugalczyka z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą, na którym nie było tematu zakończenia współpracy. Paulo Sousa w wywiadach powtarzał, że plotki były i nadal są, jednak obecnie skupia się on na marcowych barażach, przypominając o ważnym kontrakcie z PZPN. Słowa 51-letniego trenera na nic się jednak zdały, bo 26 grudnia Cezary Kulesza przekazał, że został on poinformowany o chęci rozwiązania kontraktu z Paulo Sousą za porozumieniem stron. Prezes PZPN zdecydował się odrzucić tę propozycję, co osobiście uważam za odpowiednią decyzję. Jasne, że nie wyobrażam sobie, by przy takiej atmosferze Sousa mógł nadal pracować z polskimi piłkarzami. W najbliższych dniach władze PZPN zapewne podejmą konkretną decyzję ws. przyszłości wciąż obecnego selekcjonera reprezentacji Polski.

Paulo Sousa oszukał wszystkich. Siwy bajerant oszukał nie tylko polskich kibiców, ale także swojego pracodawcę oraz przede wszystkim piłkarzy. Do tego oszukał nie tylko polskich, ale także brazylijskich dziennikarzy. Przypomnę tylko, że jeszcze kilka dni temu w Brazylii podawano za pewnik informację o dołączeniu Sousy do Internacionalu Porto Alegre. Niedługo później okazało się, że Portugalczyk doszedł do porozumienia z Flamengo, które było dla niego pierwszą opcją. Całe zamieszanie trwa dopiero kilka dni, a w mediach już ukazały się komentarze naszych reprezentantów. Jeden z nich napisał „Czuję się jak frajer. Tyle razy ch*ja broniłem, wstawiałem się za nim, a na koniec taki strzał. Stracił wszystko w moich oczach”. Po takich słowach nie ma możliwości, by zespół ponownie zaufał portugalskiemu trenerowi.

Opinia

Mówi się, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. Nie inaczej jest w świecie futbolu, w którym zmiany odgrywają ogromną rolę. Jedni trenerzy przychodzą, a następnie są zastępowani kolejnymi. Kwestię sportową odstawmy na bok, bo przed Paulo Sousą został postawiony cel, w postaci awansu na Mundial w Katarze. Naszej reprezentacji udało się awansować do baraży, więc misja nadal nie została zakończona. Nie da się ukryć, że opcja pracy we Flamengo spadła Sousie z nieba. Jestem w stanie zrozumieć, że trener w pewnym momencie potrzebuje zmian, nowych wyzwań, a jeśli pojawia się oferta lepsza pod względem finansowym, to chce z niej skorzystać. Jasne, Flamengo to ogromna marka z dużą rzeszą kibiców, ale argument, że dużo klub zgłasza się po Sousę, nie usprawiedliwia jego zachowania. Chęć odejścia jak najbardziej rozumiem, bo Sousa w Polsce ani nie był jakoś bardzo szanowany, ani nie mógł liczyć na pewną posadę, bo było wielce prawdopodobne, że jego praca w PZPN zakończy się w marcu. Mimo wszystko Portugalczyk mógł to rozegrać zdecydowanie lepiej. Nie potrafię zrozumieć kłamstwa. Kiedy po pierwszych opublikowanych plotkach Paulo Sousa udzielał wywiadu, to mówił, że są to tylko i wyłącznie wymysły mediów, a on skupia się wyłącznie na pracy z reprezentacją Polski. Wszystko to okazało się kłamstwem, grą i przykładem hipokryzji. Minęło zaledwie kilka dni, by Portugalczyk wraz ze swoim agentem zwrócił się do PZPN z propozycją rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron. Kiedy ta informacja ujrzała światło dzienne, obecny selekcjoner reprezentacji Polski nie odpisała na wiadomości żadnemu z polski dziennikarzy. Niewykluczone, że wkrótce Sousa pozostanie na lodzie. Wszystko zależy od decyzji Cezarego Kuleszy i jego współpracowników. Portugalczyk nie poprowadzi już reprezentacji Polski w żadnym meczu, to jest już niemal pewne, jednak wciąż on posiada ważny kontrakt z PZPN. Jeśli Kulesza będzie chciał zagrać na nosie 51-letniemu trenerowi, to może on doprowadzić do tego, że Flamengo zrezygnuje z jego usług. Bardzo możliwe, że PZPN zgłosi także sprawę do FIFA. Panie Sousa, dziękujemy za piękny spektakl kłamstwa i hipokryzji, bo dawno czegoś takiego nie widzieliśmy i miejmy nadzieję, że długo czegoś takiego nie doświadczymy.

Robert Lewandowski odpowiedział na pytanie dot. końca kariery. „Dla mnie wiek nie ma znaczenia”

Za nami gala „Globe Soccer Awards”, na której obecny był Robert Lewandowski. Polak odpowiedział na kilka pytań, a jedno z nich dotyczyło potencjalnego końca kariery.

W poniedziałek odbyła się gala „Globe Soccer Awards”. Na ceremonii pojawił się Robert Lewandowski, który odebrał w sumie dwie statuetki. Pierwszą z nich była nagroda imienia Diego Maradony dla najlepszego strzelca roku. Niedługo później w ręce polskiego piłkarza powędrowała statuetka „TikTok Fans Player of The Year”.

Jeszcze przed rozpoczęciem przyznawania nagród Robert Lewandowski wziął udział w debacie z Kylianem Mbappe. Jedno z pytań skierowanych do piłkarza Bayernu Monachium dotyczyło jego przyszłości i potencjalnego końca kariery.

– Ciężko to wytłumaczyć, ale dla mnie wiek nie ma znaczenia. W moim wieku często piłkarze myślą o zakończeniu kariery, ale ja mogę grać jeszcze przez wiele lat na tym poziomie i stawać się coraz lepszym – odpowiedział Robert Lewandowski.

– Jednakże najważniejsza zawsze jest głowa. Być może, kiedy już pewnego dnia wstanę i będę czuł zmęczenie, to będzie to pierwszy sygnał do zakończenia kariery – dodał.

Adam Nawałka chętny objąć reprezentację Polski. Postawił jednak jeden warunek

Paulo Sousa najprawdopodobniej nie poprowadzi już reprezentacji Polski w żadnym meczu. Kto zatem zajmie stanowisko portugalskiego szkoleniowca? Faworytem dziennikarzy na ten moment wydaje się być Adam Nawałka, który może wrócić do pracy z reprezentacją pod jednym warunkiem.

Mało kto spodziewał się tak burzliwej końcówki tego roku. Wszystko za sprawą siwego bajeranta Paulo Sousy, który przez ostatnie dni zwodził wszystkich Polaków, mówiąc, że nie zamierza nigdzie się ruszać i skupia się wyłącznie na barażowych meczach z reprezentacją Polski. Jak się jednak okazało, doniesienia zagranicznych mediów były prawdziwe. 26 grudnia 51-letni trener zwrócił się z prośbą do PZPN o rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Cezary Kulesza odmówił, a dalsze kroki zapewne zostaną podjęte w najbliższych dniach.

Powrót Nawałki

Po opublikowaniu powyższych informacji polscy dziennikarze natychmiast zaczęli rzucać swoimi propozycjami kandydatów do zastąpienia Paulo Sousy. Według informacji podanych przez „TVP Sport” jednym z głównych kandydatów do objęcia reprezentacji Polski jest Adam Nawałka. Przypomnijmy, że 64-letni trener prowadził Biało-Czerwonych w latach 2013-2018.

Warunek

Adam Nawałka postawił jednak jeden warunek. Jest on skłonny zastąpić Paulo Sousę jedynie na czas marcowych baraży. 24 marca reprezentacja Polski zagra z reprezentacją Rosji, a w przypadku wygranej 5 dni później zmierzy się ze zwycięzcą spotkania Szwecja-Czechy.


źródło: tvp sport

Jasne stanowisko PZPN ws. Paulo Sousy. Związek jest gotowy zgłosić sprawę do FIFA

Nowe światło na plotki dotyczące przyszłości Paulo Sousy rzucił portal „sport.pl”. Jeśli plotki związane z Paulo Sousą okażą się prawdziwe, PZPN nie zamierza pozostawać bierny i ma zgłosić sprawę do FIFA.

Wczoraj, w wigilijny wieczór, jak grom z jasnego nieba spadła na Polskę informacja dotycząca przyszłości Paulo Sousy. Według brazylijskich dziennikarzy Paulo Sousa miał dojść do porozumienia z Internacionalem Porto Alegre. Doniesienia mówią, że do podpisania kontraktu miałoby dojść już w najbliższy poniedziałek. Więcej pisaliśmy TUTAJ.

Nowe światło na całą sprawę rzucił portal „sport.pl”. Według dziennikarzy wspomnianego serwisu Paulo Sousa miał nie informować PZPN o zamiarze zmiany pracy. Jeśli jednak portugalski szkoleniowiec ukartował wszystko za plecami, PZPN nie zamierza pozostawać bierny w tej sprawie. Jeśli doniesienia zagranicznych mediów okażą się prawdą, PZPN ma zamiar zgłosić sprawę do FIFA i domagać się wielomilionowego odszkodowania.

– W PZPN zaznacza się, że związek wywiązywał się ze wszystkich zobowiązań wobec selekcjonera, który otrzymywał wszystko, czego potrzebował do osiągania jak najlepszych wyników z reprezentacją. Nie ukrywa się też, że dogadanie się na boku z Brazylijczykami byłoby zachowaniem niezwykle nieeleganckim i niepoważnym ze strony Sousy i jego sztabu – czytamy.


źródło: sport.pl

Matty Cash pod wrażeniem Roberta Lewandowskiego. „To było wręcz niewiarygodne”

Matty Cash udzielił ostatnio wywiadu portalowi „talkSPORT”. Reprezentant Polski podzielił się swoimi odczuciami płynącymi ze wspólnego treningu z Robertem Lewandowskim.

Na jesieni zakończyła się kilkutygodniowa saga związana z przyznaniem Matty’emu Cashowi polskiego obywatelstwa. Koniec końców 24-letni obrońca zadebiutował w reprezentacji Polski 12 listopada w meczu z Andorą. 3 dni później Cash zagrał drugi mecz w biało-czerwonych barwach, tym razem wyszedł w wyjściowym składzie na ważny pojedynek z reprezentacją Węgier.

Cash o Lewandowskim

W ostatnich kilku latach Robert Lewandowski należy do ścisłej czołówki najlepszych piłkarzy na świecie. Mimo że Matty Cash ma za sobą dopiero jedno zgrupowanie drużyny narodowej, to zdążył już poznać się na umiejętnościach napastnika Bayernu. Co najbardziej zaimponowało piłkarzowi Aston Villi.

– Na zgrupowaniu drużyny narodowej treningi nie są tak długie i ciężkie ze względu na mecze. Na koniec każdego treningu ćwiczyliśmy wrzutki i wykańczanie akcji. Jego (Lewandowskiego – przyp. red.) wykończenie to inny poziom! To było wręcz niewiarygodne. Wszystko, co musisz zrobić, to podać mu piłkę, a potem jak spojrzysz, to ona ląduje w górnym rogu bramki – opowiedział Matty Cash.

– Możliwość gry z takimi piłkarzami jest dla mnie czymś wspaniałym. A spotkanie na treningu jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, przebywanie z nim na boisku i prowadzenie rozmów było dla mnie naprawdę dobre – dodał piłkarz Aston Villi.


źródło: talkSPORT

Kolejny wielki powrót do Ekstraklasy stanie się faktem? Zagłębie chce wzmocnić pozycję bramkarza

Niewykluczone, że wkrótce dojdzie do kolejnego głośnego powrotu do polskiej Ekstraklasy. Jak donoszą polskie media, Zagłębie Lubin jest zainteresowany pozyskaniem byłego bramkarza Lecha Poznań, Jasmina Buricia.

Jasmin Burić występował w polskiej lidze w latach 2009-2019. Przez cały ten okres Bośniak reprezentował barwy Lecha Poznań. Dla Kolejorza bramkarz rozegrał w sumie 210 spotkań. W sezonach 2009/2010 oraz 2014/2015 sięgał z Lechem po mistrzostwo Polski.

Powrót?

34-letni bramkarz przez ostatnie dwa sezony występował w izraelskim Hapoelu Haifa. Wraz z początkiem lipca Bośniak stał się wolnym zawodnikiem i od tamtego czasu nie zdołał znaleźć sobie miejsca do kontynuowania kariery. Na pomoc Buriciowi może przyjść Zagłębie Lubin.

Przetasowanie na pozycji bramkarza

O potencjalnym dołączeniu Buricia do Zagłębia Lubin napisali Piotr Fortuna oraz portal „mkszaglebie.pl”. Bośniak miałby być zmiennikiem młodego Kacpra Bieszczada. Zakontraktowanie Buricia wiązałoby się z odejściem Dominika Hładuna.

Jagiellonia Białystok zwolniła Ireneusza Mamrota! Jeszcze kilka godzin temu trener „mógł spać spokojnie”

Jak donosi „Przegląd Sportowy”, władze Jagiellonii Białystok zdecydowały się rozstać z trenerem Ireneuszem Mamrotem. Co ciekawe, w wywiadzie sprzed kilku godzin prezes klubu mówiła, że 51-letni szkoleniowiec „może spać spokojnie”.

Przed rozpoczęciem tego sezonu Jagiellonia Białystok dokonała kilku naprawdę ciekawie wyglądających transferów. Do klubu z Białegostoku trafili m.in. Michał Pazdan, Dani Quintana, Michał Żyro czy Israel Puerto. Niestety, wiele z dokonanych transferów okazało się niewypałem. Pomimo dobrze wyglądającej kadry na papierze Jaga nie potrafiła udokumentować tego w jesiennych meczach. Po 19 kolejkach żółto-czerwoni zajmują 11. lokatę w PKO BP Ekstraklasie.

Zwolnienie Mamrota

Za słabe wyniki niektóre osoby zaczęły obwiniać trenera, Ireneusza Mamrota. 51-latek rozpoczął pracę w Jagiellonii na początku czerwca tego roku. Jak podaje „Przegląd Sportowy”, trener Mamrot dzień przed wigilią miał zostać poinformowany o zwolnieniu. Decyzja miała zostać podjęta po ostatniej porażce 0:5 z Rakowem Częstochowa.

Absurd

Co ciekawe, kilka godzin temu na stronie „weszło.com” pojawił się wywiad z prezesem Jagiellonii, Agnieszką Syczewską. W rozmowie ze wspomnianym portalem prezes Jagiellonii stwierdziła, że trener Mamrot może spać spokojnie, gdyż wina leży po stronie zawodników. Kilka godzin później wszystko się jednak zmieniło.

– Tak, trener Mamrot może spać spokojnie. Nasza diagnoza jest taka, że to nie w szkoleniowcu tkwi problem. Zmian potrzebuje drużyna – skomentowała Agnieszka Syczewska.


źródło: weszlo, przeglad sportowy

Właściciel Lecha Poznań ocenił sytuację Legii Warszawa. „Żal mi bardzo Mioduskiego”

Piotr Rutkowski, właściciel Lecha Poznań, był gościem Romana Kołtonia w programie „Prawda Futbolu”. Przedstawiciel Kolejorza ocenił sytuację Dariusza Mioduskiego w Legii Warszawa, a także opowiedział nieco o polityce transferowej swojego klubu. – My musimy i będziemy sprzedawać naszych piłkarzy po to, żeby rozwijać klub, budować centrum treningowe takie, jakie budujemy – najlepsze centrum treningowe w tej części Europy.

Legia Warszawa kończy 2021 rok w nienajlepszych nastrojach. Piłkarze z Warszawy zakończyli już zmagania w europejskich pucharach, w których nie zdołali awansować do fazy play-off. Dużo gorzej wygląda ich sytuacja w Ekstraklasie, gdzie po 19 kolejkach zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Do liderującego Lecha Poznań obecni mistrzowie Polski tracą 26 punktów.

Ocena sytuacji

Do nienajlepszej dyspozycji sportowej dochodzą jeszcze problemy organizacyjne. Pamiętamy, jak kilkanaście dni temu po jednej z porażek Legii jej kibice zaatakowali autokar z piłkarzami. Po tej sytuacji w mediach natychmiast pojawiły się wiadomości o potencjalnym odejściu dwóch zawodników właśnie z powodu tego ataku. Takie sytuacje nie tylko wpływają na obecnych piłkarzy, ale także na reputację klubu.

– Znam Darka Mioduskiego bardzo, na pewno żal mi go bardzo. Na pewno wiele wpisów jego byłych kolegów jest poniżej pasa. […] Ja się cieszę, że jestem w Poznaniu. Tutaj mamy dużą misję do spełnienia, która nie kończy się w tym sezonie. Optymistycznie patrzę na przyszłość Lecha – skomentował Piotr Rutkowski.

„Najlepsze centrum treningowe w tej części Europy”

Władze Legii Warszawa od dłuższego czasu szczycą się tym, iż posiadają „Najnowocześniejsze centrum treningowe w tej części Europy”. Właściciel Lecha Poznań postanowił wbić szpilkę i stwierdził, że w Poznaniu ruszyła budowa centrum treningowego, które ma przewyższyć ośrodek Legii.

My musimy i będziemy sprzedawać naszych piłkarzy po to, żeby rozwijać klub, budować centrum treningowe takie, jakie budujemy – najlepsze centrum treningowe w tej części Europy – powiedział właściciel Lecha Poznań.

Transfer Messiego okazał się marketingowym hitem. PSG zarabia krocie

Przejście Lionela Messiego do Paris Saint-Germain zapisało się na kartach historii światowego futbolu. Mimo że Argentyńczyk na boisku nie zdołał jeszcze w pełni rozwinąć skrzydeł, to klubowa kasa wiele zyskała na jego transferze.

Transfer Leo Messiego do PSG sportowo (jeszcze) nie zdążył się obronić. Początki w Paryżu były ciężkie dla 34-latka nie tylko ze względu na zmianę otoczenia i potrzebny czas na aklimatyzację, ale także z powodu urazu, z którym męczył się przez kilka tygodni. Do tej pory Messi rozegrał 10 spotkań w Ligue 1, w których strzelił 1 bramkę i zanotował 4 asysty. Nieco lepiej szło mu w Lidze Mistrzów, w której rozegrał 5 spotkań i zdobył w nich 5 bramek.

Kiedy Messi podpisywał kontrakt z PSG, pewne było, że klub dużo zyska pod względem marketingowym. Przez pierwsze kilka dni social media paryskiego klubu rosły w zatrważającym tempie. Do tego dochodzą przychody ze sprzedaży koszulek, których podobno udało się sprzedać najwięcej na świecie. Ponadto Argentyńczyk swoją obecnością zwabił kolejnych sponsorów, którzy są chętni zareklamować się wokół PSG i Messiego.

– Wierzymy, że w minionym roku sprzedaliśmy więcej koszulek niż jakikolwiek inny klub, a w nadchodzącym roku będzie jeszcze lepiej. To zdecydowanie najlepsza premiera koszulki pod względem sprzedaży, przy co najmniej 30-40% wzrostem popytu. Gdybyśmy mogli produkować więcej, sprzedawalibyśmy jeszcze więcej – skomentował Marc Armstrong, dyrektor ds. sponsoringu w PSG.

– Od razu odnotowaliśmy znaczny wzrost ofert od sponsorów, jeszcze przed jego oficjalnym podpisaniem w Paryżu było wiele próśb. Naprawdę odczuliśmy wpływ we wszystkich obszarach naszej działalności: od sponsoringu i merchandisingu, aż po sprzedaż biletów – dodał.


Fot. PSG

źródło: goal.com

Borussia Dortmund chce zatrzymać Haalanda! Władze klubu szykują ogromną podwyżkę

Przyszłość Erlina Haalanda wciąż pozostaje niewyjaśniona. Najnowsze doniesienia mediów mówią o propozycji nowego kontraktu ze strony BVB, na mocy którego zarobki Norwega miałyby wzrosnąć dwukrotnie!

Mimo że Erling Haaland gra w barwach Borussii Dortmund od niespełna dwóch lat, to i tak zdążył już zapisać się na kartach historii klubu. Od stycznia 2020 roku, kiedy rozpoczął przygodę z BVB, Norweg rozegrał 75 spotkań w żółto-czarnych barwach. W tym czasie zdołał strzelić 76 bramek (!) oraz zanotować 20 asyst. Takiego wejścia do topowego klubu w Europie może pozazdrościć mu wielu największych piłkarzy w historii.

Klauzula odstępnego

Erling Haaland w lipcu tego roku skończył 21 lat, a wygląda na to, że powoli zaczyna przerastać Borussię Dortmund. Od kilku, a może i od kilkunastu miesięcy mówi się o klubach, które byłyby chętne pozyskać norweskiego napastnika. W zasadzie obecnie w Europie nie ma klubu, który nie chciałby mieć u siebie Haalanda. W obecnym kontrakcie między piłkarzem a klubem zawarta jest klauzula odstępnego w wysokości 75 milionów euro.

Nowy kontrakt

Niewykluczone, że potencjalny nabywca Haalanda będzie musiał wydać na transfer jeszcze więcej, niż wynosi obecna klauzula odstępnego. Według niemieckiego „Bilda” władze Borussii rozważają przedłużenie umowy ze swoją największą gwiazdą. Wiązałoby się to z ogromną podwyżką dla samego zawodnika. Mówi się, że na mocy nowego kontraktu Erling Haaland zarabiałby 16 milionów euro rocznie. Obecnie Norweg ma zarabiać połowę tej kwoty.

Xavi o pracy sędziów w meczu z Sevillą: „Sami powinni odpowiadać na takie pytania”

FC Barcelona zremisowała z Sevillą 1:1. W trakcie meczu arbiter dopuścił się kilku kontrowersyjnych decyzji. Na pomeczowej konferencji prasowej o pracę sędziów został zapytany Xavi Hernández.

We wtorek doszło niezwykle ciekawego starcia w ramach zaległej, czwartej kolejki La Liga. Na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán walcząca o mistrzostwo Hiszpanii Sevilla podejmowała FC Barcelonę. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył Papu Gomez, z kolei gola na wagę remisu dla Barçy strzelił Ronald Araujo.

Hiszpańscy sędziowie mają to do siebie, że często podejmują kontrowersyjne decyzje. Tak też było podczas wczorajszego spotkania. Jedną z wątpliwych sytuacji była ta z drugiej połowy spotkania. Wówczas czerwoną kartkę za rzucenie piłką w przeciwnika otrzymał Jules Kounde. O ile ta decyzja była jak najbardziej zrozumiała, o tyle wiele osób domagało się żółtej kartki dla Jordiego Alby, który niejako sprowokował rywala, szturchając go.

– Gra drużyny się poprawiła, ale nie udało nam się wykorzystać czasu w przewadze. W takich momentach musimy być bardziej cierpliwi i lepiej się poruszać, szukać wolnych przestrzeni. Pozytywem jest to, że podążamy właściwą drogą. Minusem jest strata punktów. Szkoda, że nie udało się wygrać, ale taki jest futbol – skomentował Xavi Hernández.

– Nie lubię rozmawiać na ten temat. Myślę, że arbitrzy sami powinni odpowiadać na takie pytania na pomeczowych konferencjach. Ich praca jest bardzo trudna – odpowiedział Xavi na pytanie dot. prace sędziów.


źródło: fcbarca.com

Kolejna kara finansowa dla Legii Warszawa. W tym sezonie to już prawie milion złotych!

Mimo że Legia Warszawa zakończyła zmagania w europejskich pucharach już jakiś czas temu, to do klubu wpłynęła kolejna kara finansowa za zachowanie kibiców. Tylko za grę w tym sezonie Legia musi przekazać UEFA prawie milion złotych.

Legia Warszawa pożegnała się z europejskimi pucharami w sezonie 2021/2022. Na arenie międzynarodowej Legioniści radzili sobie całkiem nieźle. Najpierw znakomicie poradzili sobie w kwalifikacjach, w których wywalczyli awans do fazy grupowej Ligi Europy. Tam obyło się bez większych sukcesów, choć skończyło się i tak lepiej, niż zapewne zakładała większość ekspertów oraz kibiców. W sześciu meczach reprezentanci Polski uzbierali sześć punktów i do ostatniej kolejki bili się o awans. Koniec końców Legia zakończyła rywalizację na ostatnim miejscu w grupie.

Zamieszki na trybunach

W piątej kolejce doszło do starcia Leicester City-Legia Warszawa. Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 3:1. Równie ciekawie co na boisku było również na trybunach. Kibice z Warszawy najpierw wykorzystali pirotechnikę, a następnie miało dojść do starcia z tamtejszą ochroną. O kibicach Legii wypowiedział się tamtejszy policjant, który stwierdził: „Nigdy w życiu nie doświadczyłem takiej agresji”.

Kara dla Legii

Po kilku tygodniach od tamtego wydarzenia UEFA wymierzyła karę Legii Warszawa. Za wykorzystanie pirotechniki władze Legii zapłacą 36 250 euro, a do tego dochodzi 5 000 euro za zakłócenie porządku na trybunach. Łącznie wychodzi 41 250 euro.

https://twitter.com/JS_rankingUEFA/status/1473061249395179523

Prawie milion złotych kar

Nie jest to pierwsza kara dla Legii w tym sezonie europejskich pucharów. W sumie klub Dariusza Mioduskiego za wybryki swoich kibiców będzie musiał zapłacić 208 000 euro. Przy obecnym kursie walut wychodzi około 960 000 euro.

https://twitter.com/JS_rankingUEFA/status/1473242319260422148

Rośnie zainteresowanie Paulo Sousą. Kolejny klub chce Portugalczyka

Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie zainteresowanie Paulo Sousą miało spaść. Ba! W mediach pojawił się kolejny klub, który byłby chętny na pozyskanie obecnego selekcjonera reprezentacji Polski.

Kilka dni temu w brazylijskich mediach pojawiła się informacja o chęci pozyskania portugalskiego trenera przez Flamengo. Przedstawiciele brazylijskiego klubu mieli nawet przylecieć do Portugalii, by spotkać się z obecnym selekcjonerem reprezentacji Polski. 51-latek deklarował później, ze wciąż jest związany z PZPN i skupia się obecnie na nadchodzących barażach do Mundialu w Katarze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa skomentował pogłoski brazylijskich mediów. „Oferty były i są…”

Kolejny chętny

Na tym doniesienia dziennikarzy z Brazylii się nie kończą. Najnowsze informacje mówią o zainteresowaniu Sousą ze strony innego klubu z kraju kawy, a mianowicie chodzi o Internacional Porto Alegre. Według „Globo Esporte” władze klubu miały przedstawić Sousie propozycję dwuletniego kontraktu. W ofercie miały zostać przedstawione także cele sportowe, projekty transferowe oraz warunki finansowe.

https://twitter.com/K_Rogolski/status/1473082492483682310

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.