Joan Laporta wypunktowany. Victor Font wykorzystuje kryzys FC Barcelony

Joan Laporta zbiera masę negatywnych opinii. Czarę goryczy przelała kuriozalna sytuacja z rejestracją Daniego Olmo i Pau Victora. Prezesa FC Barcelony w liście otwartym wypunktował jego były rywal w wyborach – Victor Font.




W 2021 roku Joan Laporta wygrał wybory na nowego prezesa FC Barcelony. Wówczas rywalizował z nim Victor Font, a więc biznesmen i przedsiębiorca.

List otwarty

Ostatecznie postulaty, o których mówił Font, nie przekonały opinii publicznej. Hiszpan chciał postawić na akademię, zmodernizować klub i wrócić do tradycji Blaugrany. Joan Laporta okazał się jednak skuteczniejszy i zatriumfował w wyborach.

Ostatnio nie dzieje się u niego jednak najlepiej. Barcelona pod jego rządami nie dała rady zarejestrować do gry w La Lidze Daniego Olmo i Pau Victora. Ten pierwszy przyszedł do klubu latem z RB Lipsk za 55 mln euro i otrzymał kontrakt do 2030 roku.




Ta sytuacja wydaje się przelewać już czarę goryczy. Problemy swojego byłego rywala postanowił wykorzystać Font, który w liście otwartym zadaje Laporcie wiele pytań.

– Sytuacja z rejestracją Daniego Olmo i Pau Víctora jest bardzo poważna i maluje zły obraz najlepszego klubu na świecie. Podobnie jak wszyscy fani Barcelony, jesteśmy bardzo zaniepokojeni konsekwencjami sportowymi, finansowymi i instytucjonalnymi. Może to nawet skutkować utratą zawodnika, którego zakontraktowaliśmy dopiero cztery miesiące temu za 55 milionów euro z powodu złego planowania i nieprofesjonalnego zarządzania.

Mamy nadziej, że klub rozwiąże sytuację obu zawodników, ale nie możemy zaakceptować sposobu, w jaki prezydent Barçy, Joan Laporta, poradził sobie z tą kwestią. Żądamy, aby zarząd i prezydent szczegółowo wyjaśnili swoje działania i konsekwencje, w tym:

  • Dlaczego zakontraktowaliśmy tak drogiego zawodnika, skoro już przekroczyliśmy limit Fair Play i nie mieliśmy jasnego planu, jak to poprawić?
  • Dlaczego podjęliśmy kroki prawne, skoro wiedzieliśmy, że to nie zadziała, jak pokazały orzeczenia sądowe?
  • Co klub robi teraz, żeby mieć pewność, że nie stracimy Olmo i Pau Víctora?
  • Jaka jest prawda o sprzedaży miejsc VIP w Camp Nou? Czy zostały sprzedane? Którym inwestorom i na jakich warunkach?

Nie chcemy stracić zawodnika zaledwie kilka miesięcy po wydaniu na niego 55 milionów euro.

Dajemy prezydentowi odpowiednią ilość czasu na wyjaśnienie wszystkiego i pokazanie natychmiastowych działań klubu, ale będziemy czujni. Nie będziemy siedzieć bezczynnie, gdy zasoby i reputacja klubu są marnowane, co przekłada się na boisko. Barça i jej kibice zasługują na coś lepszego. Musimy zakończyć te złe praktyki i znów poczuć dumę z naszego klubu, ponieważ Barça to coś więcej niż klub – napisał Font.

La Liga działa błyskawicznie. Jest reakcja na brak rejestracji Daniego Olmo i Pau Victora

Dani Olmo i Pau Victor nie zostali zarejestrowani przez FC Barcelonę do gry w lidze. Władze La Liga nie zwlekały z ogłoszeniem oficjalnego statusu zawodników. Obaj zostali wykreśleni ze strony internetowej.

Ostatnie dni grudnia minęły w Barcelonie pod znakiem walki o zarejestrowanie Daniego Olmo i Pau Victora. Blaugrana walkę tę przegrała. Nie otrzymując zgody na rejestrację piłkarzy, wraz z 1 stycznia stali się oni wolnymi zawodnikami.

Usunięci

Ani Olmo, ani Victor nie mogą tym samym grać w Barcelonie w rozgrywkach La Ligi. Władze hiszpańskiej ekstraklasy nie zwlekały ze zmianą ich statusu. Obaj zostali błyskawicznie usunięci z oficjalnej strony internetowej.

Barcelona nadal liczy na przełom w sprawie zawodników. Według katalońskich mediów, coś może wydarzyć się 3 stycznia. Nie wiadomo jednak, co dokładnie.

Zalewski bohaterem hitowego transferu? Zimą może trafić do wielkiego klubu

Wciąż niepewna jest przyszłość Nicoli Zalewskiego. Sporo mówi się o potencjalnym odejściu Polaka z Romy tej zimy. Nowe informacje przekazał w tej sprawie Matteo Moretto.




Kontrakt Zalewskiego z Romą obowiązuje zaledwie do czerwca 2025 roku. Oznacza to, że już tej zimy Polak będzie do wyciągnięcia z klubu za darmo. Żadną tajemnicą jest fakt, że wahadłowy jest wypychany z drużyny.

Do Marsylii?

Roma była zadecydowana na sprzedanie Polaka latem do Galatasaray. Okoniem stanął jednak sam piłkarz, który zdecydował się walczyć o miejsce w składzie. Nie skończyło się to dobrze, bo na jakiś czas Zalewski został całkowicie odsunięty od drużyny.

Finalnie udało mu się wrócić do gry, ale miał problemy z regularnością. Kiedy z kolei otrzymywał swoje szanse – raczej ich nie wykorzystywał.




Wiele wskazuje na to, że dni Zalewskiego w Romie są zatem policzone. Możliwe, że z Wiecznego Miasta odejdzie jeszcze tej zimy. Według Matteo Moretto z „Relevo”, Polakiem interesować ma się intensywnie Olympique Marsylia.

Francuzi mieli już nawet poprosić Romę o dokładnego szczegóły na temat zawodnika. Strony optują za przeprowadzeniem transferu podczas najbliższego okna transferowego.

Otoczenie Lewandowskiego dementuje plotki o konflikcie z Probierzem. Zdecydowane stanowisko

Marek Koźmiński w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” poinformował o domniemanym konflikcie Roberta Lewandowskiego z Michałem Probierzem. Obóz kapitana reprezentacji Polski błyskawicznie odpowiedział na te rewelacje. Tomasz Zawiślak błyskawicznie odpowiedział dziennikarzowi.




Robert Lewandowski nie pojawił się na ostatnim zgrupowaniu kadry w 2024 roku. W nieobecności napastnika drugiego dna dopatrywał się Marek Koźmiński. Dziennikarz w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” stwierdził, że kontuzja pleców była jedynie wymówką.

– Tak, słyszałem, że zgłosił kontuzję pleców. Z tym że grał wtedy w klubowej drużynie zarówno bezpośrednio przed przerwą na kadrę, jak i tuż po niej. Ciekawe, prawda? Dla mnie to jest ewidentne, że jest konflikt Probierza z Lewandowskim. To widać – stwierdził Koźmiński.

Błyskawiczna odpowiedź

Obóz Lewandowskiego bardzo szybko odniósł się do tych doniesień. Portal meczyki.pl skontaktował się z Tomaszem Zawiślakiem, a więc przyjacielem i współpracownikiem 36-latka. Ten stwierdził, że słowa Koźmińskiego nie mają nic wspólnego z prawdą.




– Jedyny komentarz, jaki przychodzi mi do głowy, czytając te słowa, to bzdura. Robert ma bardzo dobre relacje z Michałem Probierzem i kiedy jest zdrowy, zawsze jest do dyspozycji selekcjonera – podkreślił Zawiślak.

– Mam nadzieję, że nowy rok przyniesie dużo wspaniałych chwil polskiej reprezentacji i nie będziemy musieli zajmować wyssanymi z palcami konfliktami – podsumował współpracownik „Lewego”.

Olbrzymi dramat w Irlandii Północnej. 27-letni piłkarz zmarł w dzień swoich urodzin

Do ogromnej tragedii doszło w Irlandii Północnej. W dniu swoich 27. urodzin zmarł piłkarz Cliftonville, Michael Newberry. Dzisiejsze spotkanie z udziałem klubu z Belfastu zostało przełożone.




30 grudnia Newberry kończył 27 lat. Niestety, nie miał okazji do świętowania tego dnia z najbliższymi. Świat obiegła przykra informacja o nagłej i niespodziewanej śmierci młodego piłkarza.

Irlandia Północna w żałobie

O śmierci Newberry’ego poinformował jego klub – Cliftonville. Drużyna miała dziś rozegrać mecz z Dungannon Swifts. W związku z dramatem został on jednak przełożony. Podobnie postąpiono w przypadku spotkania Linfield, gdzie do niedawna występował 27-latek.

– Nasze kondolencje kierujemy do rodziny i przyjaciół Michaela, a także do wielu kolegów z drużyny, z którymi grał podczas swojej kariery oraz fanów, którzy będą wstrząśnięci i zasmuceni tą łamiącą serce wiadomością – pisze Cliftonville, dodając, że klub jest zdruzgotany tą informacją.

Szymon Marciniak wygrał w głosowaniu na „skandal roku”. Kibice nadal mu tego nie zapomnieli

Media i kibice nie dają zapomnieć Szymonowi Marciniakowi błędu z meczu Bayern Monachium z Realem Madryt. Tamta sytuacja została okrzyknięta mianem „skandalu roku”.




W poprzedniej edycji Ligi Mistrzów w półfinale mierzyły się ekipy Realu Madryt i Bayernu Monachium. „Królewscy” wyszli z dwumeczu zwycięsko. Bohaterem dość niespodziewanie okazał się Joselu.

Więcej, niż o samym awansie Realu, pisano jednak o Szymonie Marciniaku. Polski arbiter podjął błędną decyzję, odgwizdując spalonego Matthijsa de Ligta. Nie uznał tym samym bramki Bayernu Monachium, która mogła wszystko zmienić.

„Skandal roku”

Niemieccy kibice byli wściekli na naszego arbitra. Wychodzi na to, że wciąż mu tamtej sytuacji nie zapomnieli. Pokazuje to ostatnie głosowanie, które zorganizował „Bild”.




Niemiecki gigant przeprowadził podsumowanie roku w kilku kategoriach. Głosy oddawać mogli kibice. W jednej z nich, a konkretnie w „skandal roku”, aż 35 proc. z nich zagłosowała na incydent z Marciniakiem.

– Sędzia Marciniak zbyt wcześnie przerwał atak Bayernu w doliczonym czasie gry z powodu rzekomego spalonego, pozbawiając go w ten sposób szansy na wyrównanie losów meczu – uzasadnia „Bild”.

Jak powiedział – tak zrobił. Paweł Bochniewicz ruszył z kanałem na YouTube!

Na początku grudnia Paweł Bochniewicz zerwał więzadła krzyżowe. Polski obrońca nie zamierzał się jednak załamać i chce walczyć o jak najszybszy powrót na boisko. Wszystko zamierza relacjonować na swoim kanale YouTube, na którym pojawił się już pierwszy odcinek.




We wrześniu 2020 roku Bochniewicz odszedł z Górnika Zabrze i trafił do holenderskiego Heerenveen. Polak jest ważnym ogniwem swojej drużyny, ale często zmaga się z problemami zdrowotnymi.

W 2021 roku zerwał więzadła krzyżowe. Wrócił jednak po kontuzji i do niedawna znowu regularnie grał w Holandii. Niestety, w grudniu ponownie doznał takiej samej kontuzji.

Episode 1

Podobnie jak przed trzema laty, Bochniewicz ponownie nie załamuje rąk i zamierza wrócić na boisko. Tym razem jednak wszystko chce relacjonować na swoim kanale w serwisie YouTube. Start projektu zapowiedział w rozmowie z portalem „Weszło”.




– Kiedy pierwszy raz zerwałem więzadło krzyżowe, oglądałem materiał Héctora Bellerína, który podzielił się kulisami powrotu do zdrowia. Za granicą niektórzy piłkarze to robili, ale nie z Polski. Kiedy już wiedziałem, że z kolanem jest źle, szukałem o tym informacji na Youtubie. Nic nie znalazłem. Dlatego stwierdziłem: dobra, robię to. Zacząłem nagrywać rozmowy z lekarzami czy z rodziną, jeździłem do Poznania, żeby sprawdzać swój stan i mieć inną opinię, co też rejestrowałem. Aż wreszcie gdy padła ostateczna diagnoza, poszukałem profesjonalnej firmy, która mogłaby realizować filmy – wyjaśnił.

I faktycznie, jak powiedział – tak zarobił. Na kanale Bochniewicza 29 grudnia pojawił się pierwszy odcinek z serii, w której zobaczymy jego zmagania o powrót do gry. Zawodnik potwierdził, że jego plan zakłada, że kolejne epizody będą pojawiać się co tydzień właśnie w niedzielę.

Śląsk Wrocław potwierdza problemy z wypłatami piłkarzy. „Mamy kilkunastodniowe zaległości”

Śląsk Wrocław szybko zareagował na wieści o kłopotach finansowych. Rzecznik prasowy klubu w rozmowie z portalem „Weszło” potwierdził problem z płatnościami. Zapewnia jednak, że nie ma mowy o żadnym kryzysie.




28 grudnia Piotr Potępa poinformował na Twitterze, że Śląsk Wrocław miał nie wypłacić piłkarzom ostatniej pensji. Ponadto, zawodnicy mieli nie otrzymać premii za grę w Lidze Konferencji Europy. Biorąc pod uwagę ostatnie zawieszenia licencji Lechii Gdańsk i Kotwicy Kołobrzeg, kibice zaczęli zastanawiać się nad przyszłością WKS-u.

Uspokojone nastroje

Śląsk zdecydował się błyskawicznie odnieść do wpisu Potępy. Za pośrednictwem rzecznika prasowego, Jędrzeja Rybaka, potwierdzono problemy z płynnością finansową. W rozmowie z portalem „Weszło” zaznaczył jednak, że jest to chwilowy kłopot, który nie zagraża przyszłości klubu.

– Jak to często w klubach piłkarskich bywa pod koniec roku, przychody wyraźnie spadają, a wydatki pozostają na stałym poziomie, z czego wynikają opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń dla piłkarzy pierwszej drużyny. Faktycznie, jeśli chodzi o pensje zawodników, pierwszy raz od ponad roku mamy kilkunastodniowe zaległości. Nie są one jednak wysokie, a piłkarze otrzymali już informacje o możliwych terminach wyrównania. Staramy się, by nastąpiło to jak najszybciej. Opóźnienie w żadnym stopniu nie zagraża przyznaniu licencji dla klubu – oznajmił Rybak.




O ile finanse wydają się nie być w takim razie problemem Śląska, o tyle zdecydowanie są nim ostatnie wyniki. WKS zajmuje po rundzie jesiennej ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Na koncie mają dopiero 10 punktów.

To koniec Lechii Gdańsk? Piłkarze wysłali pisma. Od 2 miesięcy nie dostali pieniędzy

Problemy w Lechii Gdańsk coraz bardziej się piętrzą. O gigantycznych kłopotach klubu informuje portal interia.pl.




Niedawno pojawiły się wieści o zawieszeniu licencji Lechii na grę w Ekstraklasie. Co więcej, klub zmaga się również z zakazem transferowym. Głównym problemem gdańszczan jest brak pieniędzy i rosnące długi.

Zaległe płatności

Jeśli Lechii nie uda się odzyskać licencji, to nie przystąpi do kolejnych meczów w Ekstraklasie, a ich spotkania zakończą się walkowerami. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Według portalu interia.pl, Lechia zalega z wynagrodzeniami dla swoich piłkarzy. Mowa konkretnie o nieuregulowanych płatnościach z 15 listopada i 15 grudnia. Prawo działa tutaj na korzyść zawodników. Jeśli nie otrzymają pełni swoich pensji – będą mogli rozwiązać kontrakty.




Do klubu miały już wpłynąć oficjalne pisma od piłkarzy. Interia.pl podaje, że listy miało wysłać łącznie 19 zawodników, z czego czterech pochodziło z Polski. Reszta to obcokrajowcy.

Lechia ma zaledwie dwa tygodnie na uregulowanie zaległości. Jeżeli tego nie zrobią, to dalsze kroki należeć będą do poszkodowanych, czyli piłkarzy.

Magnus Carlsen zdyskwalifikowany za… jeansy. „W porządku, pie***lcie się” [WIDEO]

Do absurdalnej sytuacji doszło podczas mistrzostw świata w szachach błyskawicznych i szybkich. Magnus Carlsen zrezygnował z walki o obronę swojego tytułu. Powodem decyzji 34-latka była… afera jeansowa.




Carlsen to prawdopodobnie najlepszy szachista w historii. Norweg w latach 2013-2023 nieprzerwanie bronił tytułu mistrza świata w szachach klasycznych. Poza tym na koncie Norwega znajdziemy także pięć tytułów mistrza świata w szachach szybkich oraz siedem w szachach błyskawicznych.

Zdyskwalifikowany za… jeansy

Nic więc dziwnego, że był on zdecydowanym faworytem do zdobycia tytułu podczas turnieju w Nowym Jorku. Zmagań nie rozpoczął jednak najlepiej. Po pierwszym dniu zajmował dopiero 83. miejsce z 2,5 pkt. na koncie. O Norwegu zrobiło się natomiast głośno z zupełnie innego powodu.

Carlsen popadł w konflikt z FIDE, czyli Międzynarodową Federacją Szachową. Organizacja wprowadziła specjalny dress code, który obowiązywał na turnieju. Norweski arcymistrz nie zastosował się do wymagań i ubrał jeansy, za co został ukarany karą finansową.

To jednak nie wystarczyło. Szachista dostał upomnienie oraz został zdyskwalifikowany na jedną rundę. To wciąż nie robiło na nim wrażenia, ale w obliczu przegranej walki z FIDE, sam zdecydował się na opuszczenie turnieju.




Żeby uniknąć wątpliwości, zasady dress code zostały stworzone przez komisję zawodniczą złożoną z wielu arcymistrzów, a nie FIDE. Jednym z punktów jest zakaz noszenia jeansów. Wszystkie zasady były rozesłane, są na stronie i były referowane przez szefa komisji zawodniczej na odprawie technicznej online pięć dni przed rozpoczęciem turnieju. Dziś sędziowie upomnieli cztery inne osoby. Wszystkie od razu się dostosowały i zmieniły strójocenił Łukasz Turlej, sekretarz generalny FIDE, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Sam Carlsen zdecydowanie odniósł się do całej sprawy. W swoim stylu skomentował decyzję o odpuszczeniu turnieju.

Mogą forsować swoje zasady, to zrozumiałe. Moja odpowiedź? W porządku, rezygnuję, pier***cie siępodsumował dla „Take Take Take”.

Nowe informacje ws. zdrowia Łukasza Fabiańskiego. Wiadomo, kiedy wróci do gry

Łukasz Fabiański ucierpiał podczas kolejki Premier League rozgrywanej w Boxing Day. Polski bramkarz opuścił mecz z Southampton (0-1) na noszach po starciu z rywalem. West Ham poinformował o sytuacji zdrowotnej zawodnika.




„Młoty” w czwartek mierzyły się z Southampton w ramach rozgrywek Premier League. Między słupkami przeciwko „Świętym” stanął Łukasz Fabiański, który rozgrywka świetny sezon. Niestety, już w 28. minucie Polak został zniesiony z murawy na noszach.

Nowe informacje

Powodem zejścia bramkarza było starcie z Nathanem Woodem. Fabiański po brutalnym wejściu przeciwnika leżał kilka minut na murawie. Następnie został zmieniony, ale do szpitala nie pojechał.

39-latek był obecny na stadionie do końca meczu, a końcówkę starcia oglądał już z poziomu ławki rezerwowych. Mimo to, jak podaje „Daily Mail”, Fabiański opuści najbliższe starcie z Liverpoolem. West Ham zastosował bowiem protokół, obowiązujący przy ewentualnym wstrząśnieniu mózgu.




W myśl wspomnianego protokołu, zawodnik jest zobowiązany do pauzowania przynajmniej sześciu dniu. Nim Fabiański wróci do treningów, odbędzie jeszcze badania medyczne.

Polak odkryciem ligi portugalskiej! Doceniony po odejściu z Ekstraklasy

Spore wyróżnienie otrzymał w Portugalii Cezary Miszta. Polski bramkarz znalazł się w gronie największych odkryć tamtejszej ligi.




Latem Miszta odszedł z Legii Warszawa, zostając zawodnikiem Rio Ave. Bramkarz był od stycznia wypożyczony do portugalskiego klubu, zaś ci zdecydowali się go finalnie wykupić. Początkowo był jedynie rezerwowym, ale zdołał wywalczyć sobie miejsce w składzie i obecnie jest już podstawowym zawodnikiem swojej drużyny.

Odkrycie ligi

Miszta wystąpił w bieżącym sezonie w ośmiu meczach Rio Ave, w których zanotował jedno czyste konto. Zbierał przy tym pozytywne opinie w portugalskich mediach. Portal zerozero.pt wyróżnił Polaka, umieszczając go w gronie odkryć bieżącego sezonu.




– Rywalizował o pozycję z Jhonatanem, doświadczonym brazylijskim bramkarzem z wieloletnim stażem w Moreirense, Vitorii i Rio Ave. Ale to już przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w Vila do Conde należy do Miszty! – oceniono.

Nowe informacje ws. sprzedaży Pogoni Szczecin. Jest oficjalne potwierdzenie

Pogoń Szczecin miała zostać sprzedana Alexandrowi Haditaghiemu. Według portalu meczyki.pl, temat ten jednak upadł. Biznesmen potwierdził, że negocjacje całkowicie się załamały.




Informacje o potencjalnej sprzedaży Pogoni Szczecin pojawiały się od kilku tygodni. Zainteresowany przejęciem „Portowców” miał być Alexander Haditaghi. Klub znajduje się obecnie w ciężkiej sytuacji finansowej, skąd pojawił się pomysł sprzedaży.

Fiasko

Negocjacje miały być już na bardzo zaawansowanym poziomie. Haditaghi pojawił się ostatnio w Szczecinie osobiście, gdzie miał kontynuować rozmowy. Podmioty, którym Pogoń winna jest pieniądze, okazały się jednak problemem. Jak przekazał portal meczyki.pl, wierzyciele zawetowali akcję wykupienia klubu przez biznesmena.

– Umowa dotycząca pozyskania Pogoni Szczecin upada, ponieważ wierzyciele blokują propozycję restrukturyzacji i przejęcia klubu przez Alexandra Haditaghiego. Długo wyczekiwane przejęcie klubu przez Haditaghiego upadło, co poważnie zagraża przyszłości klubu. Umowa, która miała ustabilizować przyszłość drużyny, została zniweczona po tym, jak dwóch z ośmiu wierzycieli odrzuciło plan związany z restrukturyzacją zadłużenia. Pomimo wysiłków Haditaghiego, aby przyspieszyć negocjacje i zapewnić płatności w terminie, zabezpieczając przyszłość zespołu przed rozpoczęciem styczniowego okienka, niechęć wierzycieli do znalezienia kompromisu naraziła klub na ryzyko upadku. Wierzyciele blokują rozwój i przyszłość klubu – czytamy w tekście Samuela Szczygielskiego.

Portal cytuje również samego Haditaghiego. Kanadyjski milioner oficjalnie potwierdził, że temat wykupienia Pogoni upadł.




– Tak, na 100 proc. upada. Za nami kilka ciężkich godzin. Główny kredytodawca przekazał nam dziś po południu, że nie zamierza zrzec się kontroli nad klubem – przekazał biznesmen.

„Portowcy” przerwę zimową spędzają na 8. miejscu w tabeli Ekstraklasy. Po połowie sezonu mają na koncie zaledwie 27 punktów.

Źródło: meczyki.pl

Wielka szansa dla polskiego piłkarza! Debiut w Premier League przeciwko Liverpoolowi

Dość nieoczekiwanie możemy być świadkami kolejnego debiutu Polaka w Premier League. W bramce Leicester City przeciwko Liverpoolowi ma zagrać Jakub Stolarczyk.




Ruud van Nistelrooy od kilku tygodni prowadzi Leicester City. Holender od początku stawiał w bramce na Madsa Hermanesena.

Wielka szansa

Niedawno Duńczyk doznał jednak kontuzji, co nieco skomplikowało sytuację „Lisów”. W ostatnim meczu z Wolverhampton (0-3) zagrał Danny Ward. Zdaje się, że 31-latek długo nie utrzyma miejsca w składzie.

Geof Petters podaje, że Nistelrooy stracił cierpliwość do Walijczyka i na nadchodzące starcie z Liverpoolem dokona zaskakującej zmiany. W pierwszym składzie Leicester ma zagrać Jakub Stolarczyk. Dla Polaka będzie to szansa na debiut w Premier League.




Do tej pory 24-latek grywał tylko w rozgrywkach Championship, FA Cup i Carabao Cup. Jeśli nic się nagle nie zmieni, to powinien zagrać w hitowym starciu przeciwko „The Reds” na Anfield. Co ciekawe, rok temu również miał taką szansę. W meczu pucharowym wpuścił jednak trzy bramki, a Leicester przegrało 1-3.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.